INFO KOLEJ - forum kolejowe

Duperele - Drożyzna w Polsce

Noema - 07-07-2010, 00:04
Temat postu: Drożyzna w Polsce
Z roku na rok wakacje w Polsce są coraz droższe. Coraz mniej ludzi na nie stać, więc ceny paradoksalnie robią się jeszcze wyższe. Czemu w kraju biedaków wszystko mamy tak drogie? Wakacje, domy, auta, benzynę, autostrady, "tanie linie lotnicze", kosmetyki, energię, ..., ŻYCIE!

W tym roku nad polskie morze wyjedzie o ponad 30% osób mniej, niż rok temu. Kryzys wcale się nie pognębił, powódź wcale nie zanieczyściła Bałtyku, więc w czym tkwi problem?

Może w tym, że doba hotelowa w byle pensjonacie nad Bałtykiem kosztuje tyle samo lub nawet więcej, niż w przytulnym apartamencie nad morzem śródziemnym? A może w tym, że przejazd z Krakowa nad morze kosztuje (nawet obskurnym PKP) o wiele więcej, niż np. bilet lotniczy do Hiszpanii? O trwaniu owej podróży "przez mękę" po Polsce 5 razy dłużej niż przelot nad połową Europy nawet nie wspominając...

A może problem jest w tym, że mikroskopijny kawałek ryby + trochę frytek smażonych na przepalonym oleju kosztuje nad polskim morzem równowartość 10 Euro, za które w turystycznych miejscowościach Europy najemy się i zdrowiej, i w milszej atmosferze, i do syta.

Drogo, drożej, najdrożej!

Stajemy się krajem dla bogaczy. Na dom lub mieszkanie w Zakopanem nie stać obecnie żadnego młodego górala. Na kawalerkę w Warszawie trzeba przygotować równowartość minimum 100 tys. dolarów, za które to pieniądze w wielu cywilizowanych krajach świata możemy mieć cały, wielki dom.

Mamy jedne z najdroższych w świecie autostrad (o ile te dwa pasy, z których przynajmniej jeden jest wiecznie remontowany można nazwać autostradą!).

Mamy jedne z najdroższych miejsc postojowych w świecie. Pracując za minimalną płacę często po prostu nie stać pracownika na postawienie auta pod miejscem pracy (jeśli takowe znajduje się w centrum oparkomatowanego miasta). Np. własne miejsce postojowe w Poznaniu w centrum kosztuje... 800zł!

Każdy kosmetyk, markowy ciuch, oryginalne buty kosztują w Polsce 2x więcej niż w Wielkiej Brytanii i 3x drożej niż w USA. Firmowa żarówka energooszczędna kosztuje u nas 20zł, w USA 1zł, a w Anglii ekolodzy dadzą nam je za darmo, byśmy tylko nie zużywali za dużo prądu i nie zwiększali efektu cieplarnianego!

Rzeczy robione w Polsce kupuj za granicą

W Polsce, w IKEI szafka wyprodukowana w polskiej fabryce kosztuje 399zł, podczas gdy taką samą szafkę z taką samą naklejką MADE IN POLAND kupiłem w Stanach Zjednoczonych za 99$ (330zł). Musiała przepłynąć Atlantyk, musiała dać zarobić armatorowi statku, przewoźnikowi, który rozwiózł te meble po całych Stanach, musiała dać zarobić pracownikom IKEI wynagradzanych w USD o wiele lepiej, niż polscy pracownicy IKEI biorący pensje w złotówkach i... i ta szafka kosztuje w USA o 20% taniej!

Lampka nocna, obraz, lodówka, pralka, wszystko za granicą możemy kupić taniej! I to w krajach, gdzie średnia pensja jest 2-3x wyższa niż w Polsce! Kupić, wynająć, spłacać raty za samochód czy mieszkanie...

I nasi dzielni rządzący się dziwią, że latają do Anglii, proszą miliony żyjących tam polskich emigrantów, by ci wracali do kraju, bo w Polsce już coraz lepiej, coraz łatwiej, w sklepach coraz więcej luksusu, na ulicach widać coraz więcej zamożności, dostojności, europejskości i światowości... Naprawdę chcą przyciągnąć z powrotem te setki tysięcy błąkających się po świecie rodaków, czy jedynie ich ciężko zarobione Funty, Euro, by je tu z nich wyssać? W końcu ktoś musi wyłożyć kasę na te ich wszystkie wyborcze...

Drogi studencie...

Pamiętam kilka lat temu apel prezydenta Krakowa, by właściciele mieszkań obniżyli stawki najmu dla studentów, bo są one już tak wysokie (1500zł + opłaty za malutką kawalerkę czy 600zł za osobę w pokoju dwuosobowym, w mieszkaniu trzypokojowym = 3600zł + opłaty!), że większość studentów uczących się i tak "dla papierka", woli mniej prestiżowe uczelnie w tańszych miastach, niż renomowane szkoły wyższe w Krakowie. Apel spotkał się z... gestem Kozakiewicza wyrażonym kończynami górnymi właścicieli mieszkań.

Horrendalnie drogie wakacje

Z wakacjami w Polsce robi się istne "błędne koło". Ceny hoteli, stancji, żywności, "atrakcji" czy nawet głupich plastikowych pamiątek w nadmorskich miejscowościach są tak wysokie, że na wakacje stać coraz mniej osób. Mniej wakacjuszy powoduje, że wszystko musi być jeszcze droższe, bo na każdym z tych niewielu trzeba zarobić jak najwięcej.

Wakacjusz po powrocie do domu i przeliczeniu na Euro tego, co wydał nad Bałtykiem, za rok pojedzie do Chorwacji, bo wyjdzie mu 2x taniej, albo do Hiszpanii lub Grecji tańszych przynajmniej o połowę!

Mnie kilka lat temu udało się wyjechać na wycieczkę z biurem podróży do Grecji na całe 14 dni za jedyne 449zł. Więcej wyniósłby mnie sam koszt paliwa nad polskie morze i z powrotem, a w Grecji miałem zapewniony dowóz, przywóz, ubezpieczenie i piękny apartament na całe 12 dni i nocy www.denis77.webpark.pl/Grecja.htm - jakby ktoś nie dowierzał.

Zakopane – polski szczyt zdzierstwa!

Znaleźć wolne miejsce parkingowe w tym mieście to cud! Znaleźć takie miejsce bezpłatne to NIEMOŻLIWOŚĆ! Nawet podjechanie w pobliże dworca PKP w Zakopcu kosztuje kilka złotych, więc podróżny musi w biegu wyskakiwać z auta na główną ulicę miasta, by z niej dostać się na dworzec. Coś jakby w Warszawie musiał wyskakiwać przy Alejach Jerozolimskich, bo bliższe podjechanie pod Centralny jest płatne!

Nawet największe lotniska świata pozwalają podjechać pod sam terminal, niektóre nawet parkować przez 15minut za darmo, a obskurna stacja kolejowa w stolicy Tatr każe sobie za wszystko płacić!

Stacja stacją, ale zakopiańskie parkingi uliczne to dopiero jest paranoja! W środku mroźnej zimy o 2:00 w nocy, przy 15 stopniowym mrozie stoi lub siedzi przy swoim fragmencie ulicy jakiś zamarzający parkingowy, obyśmy tylko nie odważyli się stanąć za darmo w środku mroźnej nocy na jego terenie. Litry gorącej herbaty, tysiące przedrepranych kroków, by stopy nie przemarzły i nieprzespana noc na pewno warte są więcej, niż te 20-30 złotych, które ewentualnie można w nocy zarobić. Ale w Polsce, szczególnie w miejscowościach turystycznych nie ma nic za darmo!

Pijany facet przebrany za niedźwiedzia stojący przy kolejce na Gubałówkę nie odpuści póki nie zrobimy sobie z nim zdjęcia kosztującego nas później "kilka złotych na piwko dla misia", wkrótce nikt się do nas nawet nie uśmiechnie bez odpowiedniego wynagrodzenia. Tylko, że Polska to nie jest Egipt czy inny kraj trzeciego świata, w którym za wszystko trzeba dawać bakszysz. Tam to nakazuje kultura i religia, że biedotę należy wspomagać – w Polsce biedotą jest większość społeczeństwa!

Polskie "autostrady" do piekła

W Polsce przejechanie 61km z Katowic do Krakowa kosztuje 13,5zł. Wychodzi 21gr za kilometr – drożej niż koszt paliwo! Paradoks niespotykany w całym świecie! Gdyby podzielić koszt przejazdu przez prawdziwą ilość kilometrów, na których nie ma remontów, ograniczeń prędkości, korków, to do około 50 groszy wzrosłaby cena za przejechanie kilometra pełnoprawnej autostrady, na której można się rozpędzić do przepisowej prędkości 130km/h. Ponad złotówkę na minutę! Zarabia ktoś tyle?!

Państwo buduje autostrady, oddaje je później za darmo różnego typu Kulczykom i innym "holdingom". Owe firmy jedyne co robią, to ustawiają tam punkty poboru opłat i ssą nasze pieniądze. A gdy okazuje się, że jeździ za mało aut, to żądają od państwa rekompensaty za darmowe przejazdy ciężarówek – ot tak 300mln rocznie dla samej Autostrady Wielkopolskiej.

Polskę i polskich kierowców na to wszystko stać, a Niemcy powiedzieli NIE! Nie po to raz zapłaciliśmy za budowę autostrad, byśmy mieli za nie płacić ponownie jeżdżąc nimi – i mimo wielokrotnych prób wprowadzenia opłat dla osobówek, kierowcy mają tak dużą siłę przebicia, a obywatel jest tam na tyle szanowany, że żaden Bundestag się nie odważy wprowadzić odpłatności.

A my, Polacy płaciliśmy za nieistniejące autostrady już dwukrotnie - w podatku drogowym, a następnie w podatkach wliczonych w ceny paliw. Zapłacimy wkrótce w winietkach, a następnie po raz czwarty za to samo – w punkcie poboru opłat. W Polsce za chwilę będziemy płacić za przejazd trasami szybkiego ruchu, za wjazd do centrów miast, za przejazd mostami, tunelami.

"Podatek od marzeń" droższy o 50%

Nawet gra w Lotto jest obecnie tylko dla najbogatszych. W październiku 2009 cena losu wzrosła o 50% (z 2zł na 3zł) podczas, gdy wygrana o zaledwie 25% (z 1,6mln na 2,0mln). Kilka lat temu już za 1,25zł można było wygrać przynajmniej 1milion złotych, a teraz za te 3zł mało kto wygrywa te 2mln. Ludzi gra coraz mniej, wpływy do Totalizatora zmalały diametralnie. O co tu chodzi? Czyżby o to, że gdy cena wzrośnie do tych psychologicznych 5zł za zakład ludzie pójdą do salonów gry i wrzucą te 5zł w automaty pana Sobiesiaka?

W USA los kosztuje 1USD. Na "dzień dobry" bez żadnej kumulacji można wygrać ok. 12mln $. Po kilku kumulacjach można wzbogacić się nawet o ponad 300mln. Za JEDNEGO DOLARA!

Lotto tak przesadziło z tą opłatą, że grają już tylko najbogatsi i nikt nie chce już nawet emitować losowań na antenie telewizyjnej. Dawniej przyciągnięcie do siebie przez jakąś TV losowań Lotto było "kurą znoszącą złote jajka" (w dni kumulacji stawki reklamowe przed losowaniami wzrastały kilkakrotnie). Teraz losowania pokazuje niszowa TVP3.

Obywatelu wracaj do kraju

Nasi rodacy wracający z zagranicy, wymieniający te swoje Dolary, Euro czy Funty na złotówki są w szoku, jak mało w Polsce mogą sobie za nie kupić! Przyzwyczajeni za granicą do markowych rzeczy, do dużych ilości zakupów, do nieprzyglądania się cenom szybko spostrzegają, że za ich 100Euro wózek w sklepie mogą napełnić co najwyżej do połowy, podczas gdy w ich "nowej ojczyźnie" wózek mieliby zapakowany do pełna i to wcale nie w niemieckim Aldim, Lidlu czy w angielskim Tesco.

Wiem, że nie ma nic za darmo. Że każdy chce zarobić. Że za wszystko należy się zapłata. Ale płacąc za wszystko cenę często o wiele za wysoką, chcę dostać to, za co płacę. Kupując nad morzem 100 gramów ryby za cenę, za którą miałbym w sklepie kilogram, chcę RYBĘ, a nie 50% panierki!

Chcę by ceny paliw spadały tak szybko, jak rosną! Na stacji cena rośnie już chwilę po wzroście ceny ropy na giełdzie w Nowym Yorku, podczas gdy ta ropa przypłynie do Polski dopiero za 2 miesiące! Gdy cena ropy na giełdzie spada, to na stacjach już nikt cen nie obniży. W USA cena w rok spadła z ponad 4$ na 2,5$. Też mogli trzymać wysokie ceny, które i tak nawet w szczycie były 2x niższe niż w Polsce, ale tam obywateli się tak nie "rżnie".

Płacąc horrendalną sumę za 61 km "autostrady" chcę ją przejechać z przepisową prędkością 130km/h w niespełna kwadrans, a muszę się wlec czasem i 45min!

Płacąc podatki chcę widzieć, że idą one na służbę zdrowia, na edukację, na drogi... Oj mój Drogi... NAIWNIAKU!

źródło: www.stany.blog.pl
Anonymous - 07-07-2010, 07:59
Temat postu:
Smutne ale jak prawdziwe!
yusek - 07-07-2010, 08:24
Temat postu:
Powiem tak:
Kto nie był nigdy w Rumunii czy Serbii niech nie narzeka na polskie drogi. U nas są przynajmniej dobre ekspresówki tam możesz jechać trasę 120 km przez 3-4 godziny

Co do cen w postaci 40 zł za kawałek ryby i frytki są tylko na bulwarach, gdzie zawsze jest drogo. Gdzieś jakieś 500-600 metrów dalej ten obiad dostanie się za 10 ale złotych. A jeszcze dalej za 10 zł dostanie się więcej. Przy okazji za 30 RON w Rumunii dostanie się podobny obiad w centrum Oradei czy Cluj-Napokii. (pierwsze miasto raczej przemysłowe, drugie w sumie przemysłowo-turystyczne). Kurs mniejwięcej 1-1.

Co do noclegów to można zapłacić 60 złotych za pokój 2 osobowy (dzieci do lat 5 gratis). Cena wzięta z oferty w Gdańsku.

Przy okazji jak porównujesz z Grecją to warto wziąć aktualną ofertę a nie taką z przed pięciu lat.
loker - 07-07-2010, 10:59
Temat postu:
Ja porównam na niekorzyść PKP IC ofertę dla młodzieży na wakacje.

Austria - roczna karta dająca zniżkę 50% (brak ustawowej) do 26 roku życia kosztuje 19,90 EUR.
Bilet na całe wakacje, na wszystkie pociągi (od pon do pt po 8:00 dopiero ważny - jedyne ograniczenie), ważny ze wspomnianą karta zniżkową w tamtym roku kosztował 59 EUR.

A jak Prześluga myślał o "Latawcu" za 250 zł, to uznano, ze to staczanie spółki, która za darmo wozić nie może (wtedy oferta i tak byłaby ograniczona, gdyż PKP IC nie miało aż tylu TLK).

I na koniec wyczytane rok temu (minimalna płaca):
Polska - około 183 EUR
Austria 1000 EUR

A może jeszcze coś:
Austria - karta zniżkowa na OBB (cena normalna) 99 EUR, wszystkie pociągi, 50% zniżki
Czechy - In-Karta na wszystkie pociągi za niecałe 1000 KC
Polska - karta zniżkowa tylko na R, IR, RE + Arrica PCC i KD - 169 zł (są promocje).
Anonymous - 07-07-2010, 11:02
Temat postu:
Skłonność do narzekania (jak by nie było zawsze będzie źle). Ot, mentalność Polaków. Smile
Anonymous - 07-07-2010, 12:22
Temat postu:
Radzę też porównać stawki operatorów w Anglii np. i u nas. U nas jest wyrażnie drożej - gorsze oferty. A w latach poprzednich był dramat tak do marca 2007 kiedy wszedł Play i wymusił na Wielkiej trójce Plus, Era, Orange obniżki. W tamtych czasach to były stawki!
loker - 07-07-2010, 13:20
Temat postu:
norbert napisał/a:
Skłonność do narzekania (jak by nie było zawsze będzie źle). Ot, mentalność Polaków. Smile

To akurat nie narzekanie, tylko fakty.

Co do pociągów - fakt, że wiele ICKów w Czechach jest gorszych niż w Polsce, ale tam mają jednolitą taryfę.
Podobnie w Austrii.

Jeszcze raz przypomnę:
Österreich - płaca minimalna 1000 EUR
Polska - płaca minimalna 183 EUR

Österreich - bilet Wien Westbahnhof -> Salzburg Hbf na dowolny pociąg, w tym EC, niemieckie ICE jadące do np. Frankfurtu czy na RailJet'a kosztuje w klasie drugiej 47.50 EUR, ale mając VORTEILScard (99 EUR na rok, a dla młodzieży 19,90 EUR) płacisz tylko 23.80 EUR. Trasa ma 317 km; jedzie się w granicach 2:30 - 3:10

Polska - bilet Gdańsk Główny -> Warszawa Wschodnia na pociąg EIC (innych pociągów niewiele) w klasie drugiej kosztuje 102 zł + miejscówka za 12 zł. Nie ma możliwości wykupienia karty zniżkowej. Ze zniżką handlową dla młodzieży zapłacisz 75,48 zł + miejscówka 12 zł. Trasa ma 324 km; jedzie się w granicach 5:05 - 5:44

102 zł + miejscówka za 12 zł = 114 zł = 27,62 EUR
75,48 zł + miejscówka 12 zł = 87,48 = 21,20 EUR
yusek - 07-07-2010, 20:53
Temat postu:
Ludzie czemu musimy porównywać się z zachodem tj. DE, NL, AT, US, GB, FR a może tak porównajmy się z Rumunią, Bułgarią, Litwą, Czechami, Serbią.
Anonymous - 07-07-2010, 21:12
Temat postu:
Także uważam, że porównywanie z krajami zachodnimi nie ma sensu, ponieważ te państwa cieszą się wolnością o wiele wiele dłużej niż my. Polska krajem demokratycznym jest dopiero 20 lat. Gdyby dało się uniknąć II wojny światowej i późniejszej zależności od ZSRR, pewnie teraz też byśmy mieli taki poziom życia jak zachód.
pospieszny - 07-07-2010, 21:32
Temat postu:
Ten np. przykład :
Cytat:
W Polsce, w IKEI szafka wyprodukowana w polskiej fabryce kosztuje 399zł, podczas gdy taką samą szafkę z taką samą naklejką MADE IN POLAND kupiłem w Stanach Zjednoczonych za 99$ (330zł).
Szkoda że autor nie zna tak popularnego i nawet czasem magicznego terminu-promocja!
PiterTarnów - 07-07-2010, 22:11
Temat postu:
niestety POlska nie jest żadnym krajem demokratycznym. Jest rozkradzioną z wszystkiego dziką republiką bananową, w której ciężko normalnie żyć pod każdym prawie względem..
Anonymous - 07-07-2010, 22:37
Temat postu:
PiterTarnów, bądźmy poważnymi ludźmi.
Pawel_15 - 07-07-2010, 23:30
Temat postu:
Ale on napisał prawdę. W Polsce wszystko jest drogie a to co jest jest często do bani. Już nawet w Czechach jest pod wieloma względami lepiej niż u nas... Nie znaczy że jest tam super, duper mega cool... jednakże jest różnica we wszystkim... od mentalności po ceny w sklepach..
loker - 07-07-2010, 23:32
Temat postu:
yusek napisał/a:
Ludzie czemu musimy porównywać się z zachodem tj. DE, NL, AT, US, GB, FR a może tak porównajmy się z Rumunią, Bułgarią, Litwą, Czechami, Serbią.


Proszę bardzo:
In-karta dająca 25 zniżki na wszystkie pociągi w Czechach i na bilety międzynarodowe kosztuje na 3 lata 990 Kč, a dla młodzieży 330 Kč

W Polsce REGIOkarta dająca około 30% zniżki kosztuje na rok 169 zł, bądź na pół roku 99 zł (w promocji można roczną nabyć za 69 zł). Ale ważna tylko w bardzo ograniczonej ilości pociągów.

Czesi mają jednolitą taryfę (podobnie jak Austriacy).
Bilet z Praha hl.n. do Ostrava hl.n. (356 km) kosztuje normalnie 438 Kč, a dla posiadaczy wspominanej In-karty 329 Kč. Ta druga cena wyjdzie nam też w przeliczeniu na osobę, gdy jedziemy we dwóch - wystarczy poprosić o Sleva pro skupiny.
438 Kč to na dzień dzisiejszy 70,74 zł. Za tą cenę pojedziemy dowolnym pociągiem tą trasą (nawet naszym EC Praha z Warszawy). Jedynie do komfortowych i szybkich SC Pendolino jest stała dopłata 200 Kč. Dlatego Polakowi bardziej opłaca się bilet do Bohumín'a ze zniżką T/P, po Czechach krajowy do granicy z Austrią, dalej bilet w specjalnej ofercie Břeclav-Wien.

Wyżej przykład ile się płaci za bilet z Gdyni do Gdańska na EIC. I nie ma możliwości wykupienia karty zniżkowej w PKP IC.
Pawel_15 - 07-07-2010, 23:38
Temat postu:
Porównaj te ceny do zarobków jakie masz w Czechach i nadal wychodzi że tam jest taniej i lepiej jeżeli chodzi o kolej. Zycie jest tam także łatwiejsze, tańsze i nie ma tylu czynników stresowych co u nas Smile
Noema - 07-07-2010, 23:49
Temat postu:
Od kilku miesięcy mieszkam w Görlitz. Proszę mi wierzyć, że koszty życia są tu mniejsze niż w sąsiednim Zgorzelcu. Wielu Polaków przeprowadza się do Görlitz i to nie tylko ci ze Zgorzelca, ale także z Bolesławca i innych okolicznych miast.

Dziś porównałam ceny warzyw i owoców po polskiej i niemieckiej stronie. Zgadnijcie gdzie jest taniej? W Niemczech! Na przykład taka fasolka szparagowa w Görlitz jest 2 razy tańsza niż w Zgorzelcu.

W Görlitz tańszy jest sprzęt elektroniczny, markowe ciuchy, chemia gospodarcza. W te rzeczy już od wielu lat zaopatruję się tylko w Niemczech. Na zakupy do Görlitz przyjeżdżają nawet ludzie z Wrocławia.
pawelW - 07-07-2010, 23:55
Temat postu:
Dodam że nawet cegła . Czemu ? Bo u nas wszyscy muszą zarobić jak się buduje dom jak sie kupuje samochod tysiące podatków od wszystkiego dla każdej insytytucji osobny i dla prywaciarzy oczywiście też jest pełno pośredników i przez to papierki biurokracja pełno prezesików i korupcji a Obecny rząd ni jak jak temu sprzyja sprzedając w dodatku Polski majątek kapitałowi zagranicznemu za grosze jak stocznie gdańską nawet nie wiedzieli komu oni ją sprzedają.. Zresztą przykład KD i PR w jednym województwie czy też spółek i spółeczek i spółeczek spółek na PKP . U nas są cwaniacy i każdy chce zarobić . To samo tyczy się Polaków pracujących za granicą np w Niemczech we Francji itd którzy mieszkają w Polsce a zarabiają tam .
mateuszpiszcz - 08-07-2010, 21:16
Temat postu:
Ja dodam przykład bankowy. Kredyty. Mam na myśli kredyty gotówkowe nie zabezpieczone rzeczowo czy hipotecznie, oraz karty kredytowe. W Polsce z rzadka oprocentowane niżej niż 15 %. W Niemczech czy UK, czy nawet Portugalii łatwo dostać gotówkę na 7-8 %.
Beatrycze - 10-07-2010, 13:44
Temat postu:
http://www.wykop.pl/artykul/405014/polska-jest-mi-tak-droga-ze-ciezko-w-niej-zyc/

W tym krótkim tekście chciałem tylko odnieść się do coraz częstszych opinii na temat wszechobecnej w Polsce drożyzny oraz chorej sytuacji jaka panuje w naszym kraju.
Można powiedzieć, że moja historia jest typowa. Ot żyłem sobie w naszym pięknym kraju, skończyłem studia i wybieram się na aplikację. Na wakacjach postanowiłem z moja dziewczyną a obecnie żoną wybrać się na program Work&Travel w USA. Po tym wyjezdzie otworzyły mi się oczy jak cięzko życ w takim kraju jak Polska. Nie można wprost uwierzyć, jaka jest gigantyczna dysproporcja cenowa. Nie wypowiadam się tutaj o jakości, która raz jest lepsza a raz gorsza. Chodzi mi głównie o realną siłe nabywcza pieniądza. Bo moim zdaniem tutaj tkwi zasadniczy problem.
W Polsce najniższe wynagrodzenie to okolo 1200 zl, choć pewnie i tak niektórzy tyle na rekę nie dostają. W USA, jest podobnie, najniższe wynagrodznie to okolo 1200 dolarów.(zalezy od stanu) Cóż jednak za to mozemy dostać? Podam tylko same przykłady.
Gdy zepsul się nam komputer,po prostu poszlismy do sklepu i kupilismy nowy, Toshibe, działa odpukac bez zarzutu, ot procesor 1.8, 2 GB ramu, karta grafiki zintegrowana, zapłacilismy za niego...... 349 dolarów, czy w Polsce jestescie sobie w stanie kupic komp po tygodniu pracy? Za 349 zl? Nie, gdy ostatnio kupowłem zwyczajny komp dla rodzicow(czyli nie do gier) zaplacilem 2000 zl, gdy 3 lata temu kupowalem w Polsce laptopa, zaplacilem 3100 zl, przy czym sama torba kosztowała mnie dodatkowo 150 zl. Czy zdajecie sobie sprawe jaki komputer mozna tutaj kupic za 3 tys dolarów??!! (Pamietajcie ze nie chodzi tutaj o przeliczanie kasy, ze tu dolary tam zlotowki, tu chodzi o to ze zarobki dla przecietnego mieszkanca sa podobne 1200 zl(1200 dolarów). Gdy przyjechalismy do USA nie mielismy sie czym przemieszac, po prostu kupilismy rowery, ot takie zwyczajne, oba kosztowaly 150 dolarów? Czy w Polsce jestescie w stanie kupic dwa rowery za 150 zl, nie, za kiepski rower 3 lata temu zaplacilem 400 zl.
Inna sprawa, Amerykanie płaczą ze benzyna droga, kosztuje 2.79$..za galon(3.8 litra). Czyli łatwo przeliczyć, ze gdyby zastosowac ceny polskie za paliwo to koszt galonu wyniósłby okolo 15 dolarów za galon?Amerykanie chyba by oszaleli.. Czy widzicie różnice? Zatankowanie samochodu do pelna to koszt okolo 40 dolarow, w Polsce sami wiecie..pewnie ze 200 zl. Jeśli nie wierzycie wejdzcie sobie na strony Wall Marta, Target, BestBuy, co tam chcecie i porównajcie sobie ceny, pamiętając przy tym, że NAJNIŻSZE wynagrodzenie to 1200 dolarow i więcej. Odpowiedzcie sobie na pytanie, na co stac tych którzy zarabiaja wiecej?Np. pracownik banku, okolo 2 tys dolarow.
I tak naprawde to mnie wlasnie wkurza w naszym kraju, że pracownik wykonujacy prace za minimalna pensje badz nieco powyzej, nie moze sobie praktycznie na nic pozwolic, nic nie moze odlozyc, walczac caly czas o godziwy byt. Przeciez to chore, ze placisz za sluzbe zdrowia latami, a gdy chcesz przejsc operacje badz potrzebujesz naglego leczenia, jeden jedyny raz, zostajesz zapisany na kolejny rok(przypadek taty), bo nie ma juz pieniedzy. Gdy budują Ci autstrade, która w wiekszosci krajow jest juz standardem, za Twoje pieniądze, po czym nakładają na Ciebie horrendalna opłate za jej używanie. Gdy juz ja placisz, okazuje sie ze autostrada jest w remoncie i tak naprawde nia nie jest(A4). Gdy placisz podatek drogowy, akcyze i VAT na paliwo a stan dróg jest mocno przecietny. Gdy co miesiac opłacasz składki na emeryture, której za kilkadziesiat lat prawdopodobnie nie dostaniesz. Mówi się, w Polsce po prostu tak jest i tyle, godzimy się na przyjęta sytuację bo przeciez trzeba cos jesc, leczyc się, tankowac paliwo.. ale z pewnoscia jest to sytuacja chora. Polska jest albo strasznie droga albo dostajemy za male pieniadze za swoja prace, a przynamniej wiekszosc Polakow. A jutro znow pojdziemy do Auchan czy innego sklepu i wyjmiemy portfel, kupujac tylko potrzebne produkty bo za 3 lata chcemy sobie kupic sredniej klasy auto..
Arek - 12-07-2010, 21:42
Temat postu:
Drogo w Polsce - konkretny przykład! CD w USA i u nas. Cena nowo wydanej płyty na Amazon - 12 $, w Polsce (Merlin) - grubo ponad 20 $

http://pokazywarka.pl/ym6nch-3/
yusek - 13-07-2010, 00:29
Temat postu:
A w Rumunii mogę się założyć, że cena będzie koło 22$.

Przy okazji może czas pomyśleć, że przyczyną tego stanu rzeczy jest fatalny stan infrastruktury transportowej w naszym kraju? Albo braku rozwoju regionalnego, w tym POM, PRL, MPZP? Przykłady są liczne np. jadąc z węglem trzeba zapłacić maszyniście za ileś godzin jazdy, gdyby ten pociąg nie jechał 12 godzin a 10 to zapłaciło by się za 2 godziny mniej a co za tym idzie mniej prądu itd. Niby nie wiele ale tu kilka groszy ucieka tam kilka groszy i w końcu zbiera się kwota większa.

Trzeba w końcu zabrać się za remonty infrastuktury w gminach i powiatach a nie w Polsce.
Dylan-Gogolin - 14-07-2010, 00:21
Temat postu:
Niedawno byłem w Czechach i gdy byłem w sklepie ceny mnie szokowały ( pozytywnie ). Te same produkty co w Polsce ( niektóre wyprodukowane w Polsce ) nawet 25 % taniej. Shocked
ibonek - 14-07-2010, 00:46
Temat postu:
yusek,
jest jedno ale:
Krótszy czas jazdy to: mniejsze zużycie paliwa/energii elektrycznej, a co za tym idzie mniejsze wpływy z tytułu akcyzy i innych danin, mniej tzw roboczogodzin a za tym idzie redukcja etatów. Fakt, można by było zwiększyć pracę przewozową i więcej towarów przewieźć w tym samym czasie.
Gdyby stał się cud, i cała infrastruktura transportowa była w wyśmienitym stanie, to skarb państwa straciłby grube miliardy złotówek, tak potrzebne do spełniania wyborczych obiecanek. A tak stoimy w korkach - paliwo idzie do atmosfery w postaci spalin. Jedziemy powoli na niskim biegu - to samo. Szybko nie pojedziemy, bo albo nas będzie rzucać w koleinach albo zniszczymy zawieszenie. I tak jadąc 40 km do pracy, zamiast zużyć 1,5 litra ON czy benzyny, zużyjemy dwa. Do tego, zamiast przejechać ten odcinek w 40 minut zrobimy go w godzinę. Stracimy na kasie (częściej musimy tankować) i czasie (dłuższy dojazd do pracy i powrót do domu) Jakby nie patrzeć jesteśmy bici w d...
To samo dotyczy wszelkich innych środków transportu: kolei, ciężarówek busów etc. Tyle, że na większą skalę. No i firmy przewozowe mogą sobie wykazać paliwo jako koszty, więc zapłacą mniejszy podatek.
Tak więc skarb państwa - przynajmniej tu w Polsce - nie ma interesu w czymś takim jak dobry stan infrastruktury. Niestety.

Co cztery - pięć lat mamy festiwal obietnic w postaci wyborów wszelkiej maści: a to (p)osłów i senatorów, a to prezydenta czy samorządy wszelkiej maści. No i trzeba coś zrobić, żeby pozyskać głosy potencjalnych wyborców. Co najlepiej zrobić? Ano obiecać podwyżki: pensji, zasiłków, rent emerytur etc. Ewentualnie obniżki np. cen leków. I teraz tak: podwyższamy emerytury o 5%. Na to trzeba kasy ileś tam tysięcy rocznie na jednego emeryta, bo emeryci są głównym tzw. targetem naszych polityków. Dlaczego? bo jest ich bardzo dużo i stanowią poważny elektorat. Czyli żeby dać te 5% musimy komuś zabrać nie? Ewentualnie można dodrukować banknoty czy dobić monety. Ale wtedy te pieniądze nie będą miały pokrycia w towarze, czyli wystąpi nadmiar pieniądza - inflacja. Czyli znowu trzeba podnieść emerytury etc żeby tą inflację wyrównać. I koło się zamyka.
To samo ale bez drukowania pieniędzy:dajemy podwyżki tu i tu a zabieramy z akcyzy za paliwo, albo z innych podatków (windujemy je w górę): czyli drożeje nam paliwo, energia elektryczna, bilety wszelakie, chlebek czy bułeczki, mleko itd. No to skoro drożeje to idziemy do szefa po podwyżkę. Szefa mamy wyrozumiałego i nas docenia i daje nam tą podwyżkę. Ale też musi skądś te pieniądze wziąć czyli podnosi ceny usług albo robi redukcję. Ale redukcji nie zrobi, bo nie będzie miał kto pracować i zarabiać na jego pensję.
I tak się to kręci w kółko. A ze nasza waluta się liczy około 1 do 4 (euro) lub 1 do 3 (USD) to zarobki porównuje się do tych na zachodzie ale nie porównuje się siły nabywczej pieniądza. A tam ta siła jest wyższa niż u nas. Czyli jak zarobię tam funta to sobie za niego kupię i bułeczki i mleczko na śniadanie, a tutaj za złotówkę jedynie bułeczki. Ale za funta (oczywiście po wymianie na złotówki) kupię u nas jeszcze dżemik do tego.
Taka to moja teoria jest na ten temat.

[ Dodano: 14-07-2010, 01:11 ]
Areczek, Dolicz sobie koszty transportu, całą masę pośredników, obsługę etc.
Anonymous - 14-07-2010, 02:37
Temat postu:
Bądzmy szczerzy im gorsza ifrastruktura kolejowa czy drogowa w kraju tym lepiej dla rządzących. Akcyza i Vat się kłaniają.
yusek - 14-07-2010, 06:08
Temat postu:
ibonek,

Władza lokalna ma jednak w interesie dobry stan infrastruktury bo dobre drogi/kolej powoduje, że ludzie zamiast się przeprowadzać mogą zostać i dojeżdzać co powoduje, że płacą podatki kupują w lokalnych sklepach itd. Dlatego tu upatruje szanse.

kryniczanin,
Niepowiedziałbym. Załużmy przy dobrych drogach/kolei mieszkałbym w Kościerzynie pracowałbym w Gdynii trasę 70 km pokonywałbym raz dziennie czyli bym co dziennie spalał ropę na 140km ale skoro jadę 2 godziny to stwierdzam po co wole poszukać mieszkanie nawet na czarno w Gdyni albo chociaż w Rumii i zamiast 140 km pokonywać 10 rowerem i rząd nie zobaczy mojej akcyzy mało tego stwierdzę, że po co mam trzymać samochód skoro nie jest mi potrzebny więc co roku nie będę płacić OC, Przeglądu itd.

A przy okazji co byście powiedzieli na taki stan gdzie pensja minimalna wynosi niecałe 100 Euro a ceny produktów miejscowych (głównie żywność) są mniej więcej 10% niższe niż u nas ale za to eksportowanych jakieś 20% wyższe. Fakt jest ciepło więc nie trzeba tyle opału nie trzeba tak docieplać mieszkań itd. Ale z drugiej strony jazda z średnią prędkością 30km/h pomiędzy miastami oddalonymi od siebie 120km nie jest niczym dziwnym.
ibonek - 14-07-2010, 10:21
Temat postu:
yusek, Władza lokalna, choćby nie wiem jak bardzo chciała być przyjazna mieszkańcom, zazwyczaj - nie mówię, że zawsze - ma nad sobą partyjnych bonzów. A ci żyją jeszcze w epoce głębokiego socrealizmu i gospodarki planowanej centralnie.
Do tego dochodzą jakieś debilne polityczne ambicje, które blokują lub wręcz niszczą inwestycje (vide Lublin i jego tzw. strefa ekonomiczna[sic!]) Infrastruktura jest podstawowym czynnikiem dla inwestorów.
Ludzie są coraz bardziej mobilni i jeszcze bardziej leniwi i pazerni. Jak ktoś ma do pracy 5 km i jeździ samochodem stojąc pół godziny w korku, to nie pojedzie rowerem, bo się zmęczy. Do tergo jest upał, a w samochodzie ma klimę. Nie ważne, ze wtedy samochód spali mu 10l paliwa. Ważne, ze jest wygodnie. Niektórzy nawet twierdzą, że szybciej Śmiech Śmiech
Czyli jak ktoś będzie miał okazje zarobić 2 razy więcej w drugim końcu Polski, to mu nawet polna droga nie będzie przeszkadzała. Oczywiście do czasu. Język A wtedy nie pomoże nawet najgładszy asfalt w mieście.
yusek - 14-07-2010, 11:07
Temat postu:
Nie powiedziałbym sam mam kolegę, który mieszkał na Matarni pracował na Oliwię. Niby sąsiednia dzielnica ale trzeba przez Park przejechać trasa w dwie strony jakieś 8-10 km tylko rowerkiem przez park a samochodem przez słynną Słowackiego. I stwierdził, że taniej szybciej i lepiej będzie rowerem. Ale wracjąc do transportu podejrzewam, że jakby ludzie mieli świetnie zorganizowaną komunikcje tramwajowo-autobusową taką, że przejazd z dowolnego punktu miasta do dowolnego innego nie trwał by wiecej niż 2 razy to co samochodem i nie miałby więcej niż dwóch przesiadek a przy tym kosztował odpowiednio mało to wybrali by komunikcję miejską, bo można przy okazji sobie jeszcze kawkę wypić albo gazetkę poczytać.


A co do władz lokalnych jak jest dobry wójt to potrafi zrobić z gminy raj ale musi się bardzo starać i mieć za sobą radę.

Przy okazji ktoś mówił coś o bezrobociu, że jak zmniejszymy pracochłonność to zwiększymy bezrobocie? Nieprawda bo jeśli towar będzie tańszy to więcej go się kupi. A w przypadku transportu jeśli powiedzmy mam jechać 14 godzin do Zakopanego to pojadę może raz na 2 lata a jeśli miałbym jechać 7 godzin to bym pojechał ze 4 razy w roku przez co byłby by dłuższe składy/więcej pociągów co by spowodowało wiecej pracy dla serwisu sprzątającego/technicznego. A jeśli byłby do tego nowszy tabor to by pojechały osoby, które z pociagami mają mało wspólnego i nabijały by kasę przewoźnikowi, który tworząc nowe połączenia potrzebował by maszynistów/kierowników.
fred77 - 18-07-2010, 13:31
Temat postu:
Dlaczego w Polsce prawie wszyscy narzekają nawet z błahego powodu?
yusek - 18-07-2010, 14:06
Temat postu:
Cecha narodowa. Podobnie jak wieczne porównywanie się z tymi co mają lepiej nie zauważając, że wokoło jest masa tych co mają gorzej.
Grygus - 18-07-2010, 14:55
Temat postu:
Noema napisał/a:

Dziś porównałam ceny warzyw i owoców po polskiej i niemieckiej stronie. Zgadnijcie gdzie jest taniej? W Niemczech! Na przykład taka fasolka szparagowa w Görlitz jest 2 razy tańsza niż w Zgorzelcu.

W Görlitz tańszy jest sprzęt elektroniczny, markowe ciuchy, chemia gospodarcza. W te rzeczy już od wielu lat zaopatruję się tylko w Niemczech. Na zakupy do Görlitz przyjeżdżają nawet ludzie z Wrocławia.


To przeczy prawom ekonomii. Przecież z powodu konkurencji, ceny po obu stronach granicy się wyrównują. Gdyby rzeczywiście w niemczech było cudownie taniej, to polscy sprzedawcy ze Zgorzelca zbankrutowaliby w przeciągu roku. A jednak Zgorzelec i okoliczne miasta jeszcze nie opustoszały.

Pozytywny przykład: pewien dyskont spożywczy w Suwałkach zanotował tak ogromne zyski, że ludzie w centrali przecierali oczy ze zdumienia. Pojechała tam kontrola, i co? Okazało się, że co weekend przyjeżdżają tam setki litwinów, bo u nas taniej Very Happy .
Iktorn - 18-07-2010, 15:12
Temat postu:
No widzisz, niby przeczy prawom ekonomii - a w Berlinie setki Polaków szturmują supermarkety i większość klientów to Polacy. Kupują chemię (proszki do prania, płyny do płukania, szampony do włosów), perfumy czy wody toaletowe, ubrania (jak buty, koszule, spodnie), alkohol - szczególnie wino, które jest o wiele tańsze u Niemców, whisky.

I opłaca się naszym rodakom przyjechać do Niemiec, zapłacić za bilet, zrobić zakupy i jeszcze sprzedać to w Polsce i na tym zarobić. To dopiero pokazuje, jak chora u nas panuje sytuacja.

A co do narzekania - u nas patologie uważa się za coś normalnego, ot, zawsze tak było (jak przepełnione pociągi, samochód - oznaka luksusu (koszt paliwa, koszt ubezpieczenie w porównaniu do średniej krajowej). Chyba dlatego Polacy tak narzekają, bo u nas płaci się dużo drożej, za produkt/usługę, która u o wiele bogatszych sąsiadów jet tańsza - czy to jest normalne?

A przykład: proszek do prania w Niemczech na 100 prań (6 kg) kosztuje 10-15 euro (zależy jaki), w Polsce byle jaki proszek zawsze jest 1 kg = 10 prań, więc proszek na 100 prań = 10 kg, cena? 80-100 zł będzie. Whisky Grant's w Niemczech jest średnio 10-30 zł tańszy za butelkę 0,7 litra. W Berlinie można zjeść w centrum handlowym ćwiartkę pizzy za 1 euro, spróbujcie zjeść w Polsce taki sam kawałem za 1 zł (przypomnę, że Niemiec ma średnio 10-12 euro za godzinę pracy - Polak 10-12 zł za godzinę).

I jak mamy nie narzekać?
Modliszka - 18-07-2010, 17:12
Temat postu:
yusek napisał/a:
Cecha narodowa. Podobnie jak wieczne porównywanie się z tymi co mają lepiej nie zauważając, że wokoło jest masa tych co mają gorzej.

Dlaczego mam porównywać się do tych co mają ode mnie gorzej, a nie do tych co mają lepiej? Człowiek ma iść z postępem, a nie cofać się w rozwoju.
BR232 - 19-07-2010, 10:10
Temat postu:
yusek napisał/a:
Cecha narodowa. Podobnie jak wieczne porównywanie się z tymi co mają lepiej nie zauważając, że wokoło jest masa tych co mają gorzej.


Więc mamy porównywać się z gorszymi od nas i cieszyć się, że "nie jest tak źle", czy raczej z lepszymi aby pokazać co u nas jest złe/źle funkcjonuje?? Rolling Eyes
yusek - 19-07-2010, 10:26
Temat postu:
I z tymi i z tymi. Przy okazji nie piszę, by się porównywać do Burkina Faso, Albanii czy innych tego typu państw bo to również nie nasza liga.

Przy okazji wśród dwunastu państw, które weszły do Unii w XXI wieku tylko w Czechach i w Polsce znajduje się po przynajmniej jednym regionie NUTS-3, który nie jest zakwalifikowany do biednych regionów Uni Europejskiej. A takie regiony są zarówno w Niemczech, Włoszech jak i w Wielkiej Brytanii, więc chyba nie jest aż tak źle.

A z tym co jest źle to fakt trzeba to jakoś poprawić, tylko pytanie jak i czy komuś na tym zależy? Przy okazji, kto głosował na posła, który miał w swoim programie chęć rozwoju infrastruktury w swoim regionie a drugie pytanie czy w okręgu wyborczym po wyborach poprawił się przynajmniej w jakimś rejonie jej stan?
Iktorn - 19-07-2010, 10:38
Temat postu:
yusek napisał/a:
Przy okazji, kto głosował na posła, który miał w swoim programie chęć rozwoju infrastruktury w swoim regionie a drugie

Głos i tak idzie na partię, co z tego, że taki poseł będzie miał program nastawiony na rozwój regionalny, ale będzie 10 na liście? Może dostać i 10 tys. głosów, a i tak wejdą ci, co są przed nim. Ale to temat na inną dyskusję Smile

Ja jestem za tym, aby wszelkie przypadki chorej drożyzny wytykać i piętnować. Przecież to nie jest normalne, że w o wiele bogatszym kraju coś jest tańsze! Np taki Francuz zarabia więcej (trzeba mu płacić w euro, droższe jest trochę paliwo itp) - więc teoretycznie proszek do prania czy bagietka kupiona we Francji powinna być droższa niż w Polsce...a okazuje się, że jest inaczej.
yusek - 19-07-2010, 11:06
Temat postu:
Wcale nie jeśli poseł jest na liście 10 nie oznacza to, że wejdzie jako 10.

System wygląda tak. Głosujesz na listę potem na posła. Bierze się wszystkie partie, które przekroczyły próg i dzieli się głosy w okręgach. Następnie po przydzieleniu ilości mandatów w okręgu odpowiednim listom, sortuje się posłów w listach pod względem ilości głosów indywidualnych i przyznaje się miejsca.
np. w okręgu A mających 10 mandatów głosy ułożyły się tak:
lista 1 - 50%
lista 2 - 31%
lista 3 - 15%
pozostałe 4%

zakładamy, że partie 1,2,3 dostały się do sejmu
mandaty będą rozłożone
1-5
2-3
3-2

teraz bierze się, 5 najlepszych indywidualnie z listy 1, 3 z listy 2 i 2 z listy 3. A jakie miejsca mają to już nie istotne. W okręgu gdańskim dostał się kandydat z 30 miejsca na liście (ostatnie).

Miejsce na liście jest istotne dla niezdecydowanych np. podoba mi się premier Tusk/Kaczyński, więc zagłosuję na PO/PiS*, ale nie znam żadnego z kandydatów/każdy może być. Wybieram więc tego, które partia obdarzyła największym zaufaniem i wstawiała na czele listy.

*można wybrać każdą dowolną inną parię.

A co do tego czemu we Francji jest taniej, Francuz oczywiście ma większą pensje i koszty pracy są większe ale i wydajność jest większa. Dodatkowo patrząc na cene paliwa owszem może i jest droższe ale jedzie się po lepszej drodze więc mniej się zniszczy samochód. Produje się nie jedną bagietkę tylko odrazu tysiące. Praca jest bardziej zautomatyzowana. Budynki są w lepszym stanie technicznym więc mniej zapłacimy za utrzymanie piekarni. Prąd jest tańszy bo jest z elektrowni atomowej, która w zasadzie ma pomijalne koszty eksplotacji (droga jest tylko budowa i rozruch).

Taki przykład jaki jest klimat w Polsce każdy wie jaki jest w Szwecji można się spodziewać, jak to jest możliwe, że Szwedzi potrzebują mniej energii by w zimie mieć ciepło w domu i przy okazji latem by mieć chłodniej?
CzarnyZajaczek - 19-07-2010, 18:55
Temat postu:
@ibonek i kryniczanin: argumentowanie o opłacalności dla budżetu państwa złego stanu infrastruktury bo ma większe wpływy z akcyzy itp, o d...e potłuc, o dziwo poprawa stanu infrastruktury bardzo szybko przekłada się na szybszy wzrost gospodarczy a co za tym idzie większe wpływy ogółem z podatków, te efekty są już w ciągu kilku miesięcy

ba, efekty pojawiają się już na kilka miesięcy przed oddaniem do użytku nowej/wyremontowanej autostrady/linii kolejowej - dlaczego? bo przedsiębiorcy biorą to pod uwag planując inwestycje, więc tych rzekomych strat wpływów z akcyzy budżet państwa nie zdąży zauważyć - dyskontują je nawet z wyprzedzeniem inwestorzy prywatni
yusek - 19-07-2010, 19:17
Temat postu:
Ja bym powiedział, że mało tego lepsza infrastruktura to większa akcyza. Bo ludzie są bardziej mobilni.
Pirat - 26-08-2010, 01:43
Temat postu:
Polska jednym z najdroższych krajów pod względem kosztów utrzymania domu

W Polsce na utrzymanie mieszkania przeciętna rodzina przeznacza aż 15,8% domowego budżetu, czyli blisko 800 zł miesięcznie. Drożej w relacji do dochodów jest tylko na Słowacji, gdzie obywatele bardzo dużo wydają m.in. na nośniki energii. W Finlandii, na Cyprze czy Hiszpanii koszt utrzymania domu jest trzy, a nawet cztery razy niższy niż w Polsce.

Koszt utrzymania mieszkań i domów w poszczególnych krajach Europy jest bardzo zróżnicowany. Zgodnie z danymi udostępnianymi przez Eurostat może on wynosić od około 4,3% do blisko 17,2% wydatków konsumpcyjnych przeciętnej rodziny z jednym dzieckiem. Opierając się na tych danych Home Broker sprawdził, jaka jest waga poszczególnych kosztów w łącznych wydatkach związanych z mieszkaniem w krajach europejskich. Pod uwagę wzięto wydatki na: ogrzewanie, elektryczność, wodę, odprowadzanie nieczystości, wywóz śmieci, zarządzanie nieruchomością oraz remonty. W zestawieniu nie uwzględniono natomiast kosztów kredytu czy najmu nieruchomości.

Najdrożej na Słowacji i w Polsce, najtaniej w Finlandii, Hiszpanii i na Cyprze

Relatywnie największą część domowego budżetu rodziny z jednym dzieckiem pochłaniają koszty utrzymania nieruchomości na Słowacji i w Polsce. Wynoszą one odpowiednio 17,2% i 15,8% wydatków konsumpcyjnych założonej rodziny. Wynikać to może w dużej mierze z poziomu osiąganych w tych krajach dochodów, którą są znacznie niższe od przeciętnej dla Unii Europejskiej. Gdyby przeliczyć na pieniądze koszty związane z utrzymaniem mieszkania, przy założeniu kursu euro na poziomie 4,01, okaże się, że trzyosobowa rodzina w Polsce wyda na utrzymanie mieszkania 794 zł miesięcznie, a na Słowacji około 805 zł. Wyniki te plasowałyby oba państwa poniżej średniej dla badanych krajów, która wynosi 1124 zł miesięcznie.

Relatywnie najniższe koszty utrzymania nieruchomości zaobserwowano w Finlandii, Hiszpanii i na Cyprze. Wynoszą one odpowiednio 4,3% i 5,3% wydatków konsumpcyjnych trzyosobowej rodziny. Bez wątpienia wpływ na taki wynik mają zamożność społeczeństwa w przypadku Finlandii oraz ciepły klimat w przypadku Hiszpanii i Cypru. Nawet jednak przeliczając ten udział w rodzinnym budżecie na pieniądze okaże się, w krajach tych koszt utrzymania nieruchomości jest niższy niż w Polsce. Można go oszacować na 773 zł miesięcznie w Finlandii i 670 zł miesięcznie w Hiszpanii.

Ogrzewanie i energia najdroższe w naszym regionie

Spośród rozważanych składników kosztów, największym jest ogrzewanie i zużycie energii. Wydatki te pochłaniają gros domowego budżetu w Polsce, Słowacji i Bułgarii. Wynika to przede wszystkim z relatywnie niskich – w porównaniu do średniej europejskiej - dochodów obywateli tych krajów. Ponadto w takich krajach jak Polska czy Słowacja niskie temperatury zimą generują duże zapotrzebowanie na opał. W efekcie blisko 9% wydatków konsumpcyjnych trzyosobowej rodziny pochłania elektryczność i opał w takich krachach jak Polska czy Bułgaria i aż blisko 13% na Słowacji. W efekcie w państwach tych koszty energii elektrycznej i ogrzewania są większe niż całkowite wydatki związane z mieszkaniem w Finlandii, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii czy we Włoszech (w relacji do dochodów).

W Hiszpanii i Grecji za energię zapłacisz nawet cztery razy mniej

Znacznie mniej na energię i opał wydają rodziny w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Grecji. Poziom dochodów w tych krajach jest relatywnie wysoki. Ponadto w Hiszpanii i Grecji położenie geograficzne sprzyja wykorzystaniu odnawialnych źródeł energii w formie baterii i kolektorów słonecznych. Dodatkowo klimat śródziemnomorski w Grecji i Hiszpanii i umiarkowany morski w Wielkiej Brytanii pozwalają ograniczyć zapotrzebowanie na opał. Dlatego też w krajach tych na ogrzewanie i energię przeciętna trzyosobowa rodzina przeznacza jedynie niecałe 3% swoich wydatków konsumpcyjnych.

Remonty najdroższe w Norwegii i Irlandii, a najtańsze w Finlandii i Portugalii

Kolejnym składnikiem wydatków na utrzymanie nieruchomości są remonty. Ich koszty są najwyższe w Norwegii i Irlandii. W pierwszym z tych krajów pochłaniają bowiem aż 7,2% wydatków konsumpcyjnych przeciętnej trzyosobowej rodziny. Znaczny poziom tej kategorii kosztów można łączyć z wysokimi wynagrodzeniami za robociznę w obu krajach. Z drugiej strony bliskie zeru są przeciętne wydatki na naprawy nieruchomości w Finlandii i Portugalii. Może to być niepokojący sygnał, ponieważ brak remontów wskazywałby na degradację mieszkań i domów w tych krajach.

W Polsce relatywnie najdroższa woda i odprowadzanie nieczystości

Przeciętnie najniższym składnikiem kosztów utrzymania nieruchomości w Europie są wydatki na wodę, odprowadzanie ścieków, wywóz śmieci oraz zarządzanie. Są to więc wszystkie składniki czynszu płaconego do wspólnoty lub spółdzielni w przypadku lokali mieszkalnych. W Polsce udział tych wydatków w wydatkach konsumpcyjnych jest najwyższy spośród badanych krajów. Przeciętnie opiewa on na ponad 4% budżetu przeciętnej trzyosobowej rodziny. Jest to pięciokrotnie większy udział w domowych wydatkach konsumpcyjnych niż na przykład w takich krajach jak: Cypr, Belgia czy Irlandia. Może to świadczyć o małej efektywności firm świadczących tego typu usługi w Polsce.

Bartosz Turek

źródło: Onet.pl
Minerva - 18-03-2011, 01:07
Temat postu:
Dziś przyszło mi kupić kilka rzeczy. Kwota jaką przyszło mi zapłacić wbiła mnie w ziemię.

Potrzebowałem czegoś na rdzę, kostkę sera żółtego, papier toaletowy, coś do picia, pastę do zębów, najtańszy krem do rąk, paczuszkę rodzynek i kilka cytryn. Wziąłem 5 dych bo nie miałem żadnych drobnych.

Ledwo się wypłaciłem. 50 złotych za tę "stertę zakupów"!

Narodzie, obudź się! Niech świat zobaczy, że nie jesteś tak bardzo chory!

Pozdrowienia dla kochanego Rządu.

źródło: http://pokazywarka.pl/sx812h-3/
Galanonim - 18-03-2011, 01:13
Temat postu:
Z czego się składa cena paliwa w naszym kraju:
przewoz - 18-03-2011, 10:45
Temat postu:
To dość ogólny rysunek. Marża "CPN" Wink potrafi byś sporo wyższa. Dobrze pamiętam, jak w Warszawie musiałem tankować za 4,70, podczas gdy w Poznaniu czy w Gliwicach to samo paliwo na tej stacji tej samej sieci tankowałem za 4,30. Teraz to się trochę wyrównało. Prawie w całym kraju po 4,95-5 zł..
Beatrycze - 18-03-2011, 12:43
Temat postu:
Ja tylko czekam kiedy naród obudzi się z letargu i wyjdzie na ulice. Przecież gdy za komuny były podwyżki, i to nie tak drastyczne jak teraz, to były masowe protesty a wojsko strzelało do ludzi (vide grudzień '70). A teraz? Dajemy się prowadzić jak barany na rzeź.
yusek - 18-03-2011, 16:57
Temat postu:
A może zamiast protestować byśmy wzięli się za robotę?
Iktorn - 18-03-2011, 21:06
Temat postu:
Przypomniałeś mi taki dowcip o Polakach:

"Co robi Japończyk, jak jego firma ma problemy finansowe? - Pracuje jeszcze ciężej. A co robi w takiej sytuacji Polak? - Strajkuje"

Drogie jest wszystko i nie jest to normalne - mnie się wydaje, że lepiej jest robić swoje, pracować - jak minie kryzys, to trzeba wierzyć, że wtedy będzie normalniej, mam na myśli, że spadnie cena ropy i ceny pójdą w dół.
Achib - 18-03-2011, 21:50
Temat postu:
Jeśli litr benzyny w Polsce kosztuje już ponad 5 zł, a w Gorlitz ok. 6 zł (Niemiec zarabia 4 razy więcej od Polaka), to nie mówcie, że należy wziąć się do roboty, bo takich mądrości nikt nie potrzebuje. Sytuacja w Polsce jest nienormalna! Ceny w Polsce są zachodnie, a niektóre produkty takie jak słynny cukier nawet dwukrotnie droższe, a zarobki są na poziomie wschodnim. Dziwię się, że Polacy siedzą cicho i godzą się na to, zamiast zrobić jakąś rewolucję jak w krajach arabskich, czy ostatnio nawet na Węgrzech, gdzie nowy prawicowy rząd Orbana wziął się za oligarchię i opodatkował zagraniczne firmy i banki, a ludziom podatki obniżył. Teraz Węgrzy wprowadzają rewolucyjne zmiany w swojej konstytucji. Ciekawe jest to, że polskie media milczą na temat Węgier. Nasza władza czegoś się boi?
W Polsce wszystko jest na odwrót. Oligarchia ma jak w raju, a nas maluczkich doi się na maxa z każdej strony. Ludziom zacznie zaglądać w oczy głód, bo ceny żywności szybują w górę. Kwestią czasu jest jak w Polsce wybuchnie społeczny bunt! Przyjedźcie do Gorlitz i zobaczcie ilu tu już mieszka Polaków, którzy uciekają ze Zgorzelca, Bolesławca, Lubania, Legnicy, Jeleniej Góry do Niemiec, gdzie życie jest już tańsze niż w Polsce. Węgrzy mieli już dość ucisku i pogonili od koryta lewaków i liberałów rozkładających ich kraj. Bierzmy z nich przykład. Polak, Węgier dwa bratanki!
ET40 - 18-03-2011, 22:57
Temat postu:
Polacy biednieją. Przynajmniej większość. Szkoda, że o tym tak mało się mówi w mediach.
Po 1 maja można się spodziewać exodusu Polaków, podobnego, jak krótko po otwarciu rynku brytyjskiego.
Emillex - 18-03-2011, 23:20
Temat postu:
Dla porównania cena cukru na:
Litwie- 4,5-5 LTL (ok. 6-7zł)
Czechach- 20 CZK (4zł) [cena ze sklepu przygranicznego. Cukier pochodził z Malczyc k. Legnicy...]
Ukrainie- ok. 8 UAH (3,50zł)
Słowacji- 1 € (4zł)
Niemczech- 0,60/75 centów
Polsce- 5,50zł
Winę za drogi cukier nie należy obraczać tylko podatki. Przedewszystkim to przez UE, no i rzecz jasna przez rząd, który nie wywalczył większych limitów dla Polski. Właśnie przez te durne dyrektywy z Brukseli zlikwidowane zostały cukrownie m.in. w Kościanie, Łapach. Produkcja cukru została ograniczona z 2 mln ton do 1,5 mln ton. W przypadku ewentualnego nieurodzaju czy innych kłopotów planowano sprowadzać cukier z Ameryki Łacińskiej czy Australii (c. trzcinowy). Jak wiadomo, Brazylię męczą klęski żywiołowe, Australię wielkie powodzie. Wszystko składa się na taką a nie inną cenę tego białego surowca+dobijające VATy i inne podatki.
bartik - 18-03-2011, 23:26
Temat postu:
Właśnie miałem napisać to co Emillex sprawa cukru to jest zasługa działań, które były zaraz po wejściu do Uni...
Modliszka - 18-03-2011, 23:43
Temat postu:
Trzeba rzucić cukier, albo mniej słodzić.

Ja od dłuższego czasu kupuję cukier brązowy (trzcinowy). Jest droższy od tradycyjnego cukru białego, ale podobno zdrowszy, a jego ceny od lat się nie zmieniają.
0,5 kg cukru trzcinowego kosztuje ok. 6 zł. Kiedyś za 1 kg cukru trzcinowego można było kupić ok. 5 kg cukru białego. Obecnie proporcje cenowe to 1 kg cukru trzcinowego = 2 kg cukru białego.

Cukier trzcinowy nie jest objęty żadnymi dopłatami, kwotami itp. duperelami nakładanymi przez UE. Dlatego jego ceny są niezmienne od lat, bo o jego popycie i podaży decyduje wyłącznie konsument, czyli rynek, a nie dyrektywy socjalistycznej UE.

Tak jak UE miesza z cukrem, podobnie sprawa wygląda z mlekiem (słynne kwoty mleczne). Robicie zakupy, więc pewnie zauważyliście jak ostatnio drożeje mleko, sery, ogólnie cały nabiał.

Nasza gospodarka jest centralnie sterowana z Brukseli. Wiemy z najnowszej historii, że socjalizm jest gospodarczo niewydolny. Do 1989 r. gospodarka Polski była centralnie sterowana. Potem weszliśmy na ścieżkę wolnorynkową, by w 2005 roku, wraz z wuniowstąpieniem, powrócić do socjalizmu. Socjalistyczny eurokołchoz wykończył już Irlandię i Grecję, powoli dobija Hiszpanię i Portugalię, teraz dobiera się do Polski.

Warto zauważyć, że dwa najbogatsze państwa europejskie nie są członkami UE. Chodzi oczywiście o Szwajcarię i Norwegię.
sZakOOu - 19-03-2011, 00:07
Temat postu:
Achib napisał/a:
(Niemiec zarabia 4 razy więcej od Polaka)

No nie do końca tak jest. Podajesz w przykładzie ceny w Gorlitz. Wiedz, że w landach wschodnich zarabia się przeciętnie ok. 900-1000 euro. A jak ktoś już znajdzie pracę za 1500 euro na wschodzie, to już jest w ogóle cud. Poza tym, żywność wciąż jest droższa niż w Niemczech. Ostatnio w Polsce ciągle wałkuje się temat cukru, i że o połowy tańszy jest w DE. Ale żywność na cukrze się nie kończy. Ja się bardzo chętnie zamienię z narzekającymi, bo mam dość płacenia 1,5 euro czyli ~6 zł za bochenek chleba. Razz A poza tym miliony Niemców żyje z zasiłku, wynoszącym 359 euro... Biorąc pod uwagę ceny żywności, to nie są to jakieś duże pieniądze.
pospieszny - 19-03-2011, 00:16
Temat postu:
Jest drogo ale dla porównania proszę zapoznać się cenami w Rosji.

W 2009 roku za bochenek żytniego chleba w Obwodzie trzeba było zapłacić ponad 33 ruble (ponad 3 zł). Kilogram mięsa wołowego z kością kosztował przeszło 203 ruble (ok. 20 zł), a kilogram kiełbasy parzonej niecałe 187 rubli ok. 19 zł).

Za to przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w 2009 r. to niewiele ponad 16 tys. rubli (ok. 1,6 tys. zł). Z kolei emerytura to jakieś 6 tys. rubli miesięcznie (ok. 600 zł).


źródło : Onet.pl
yusek - 19-03-2011, 09:56
Temat postu:
Emillex napisał/a:

Winę za drogi cukier nie należy obraczać tylko podatki. Przedewszystkim to przez UE, no i rzecz jasna przez rząd, który nie wywalczył większych limitów dla Polski. Właśnie przez te durne dyrektywy z Brukseli zlikwidowane zostały cukrownie m.in. w Kościanie, Łapach. Produkcja cukru została ograniczona z 2 mln ton do 1,5 mln ton.


Teraz, żeby nie było trzeba zwrócić uwagę, który rząd negocjował ten kwoty. Limity cukru były ustalane na początku 2006 roku, kiedy Polska musiała zmniejszyć produkcję z ponad 2mln ton na nieco mniej niż 1,5 mln.

Teraz zagadka, kto był wówczas premierem. Podpowiedź nie był to ani Donald Tusk ani Jarosław Kaczyński.

A system rolny Unii Europejskiej nie jest centralnie sterowany tylko limitowany w celu nie doprowadzenia do klęski urodzaju w jednym produkcie. Chodzi o to by nie dopuścić do sytuacji, w której po roku urodzaju rolnicy nie wyrywali upraw i w następnym roku nie doprowadzić do braku żywności. Przy okazji system ten został wymyślony w latach 30 w Niemczech, przez Adolfa Hitlera, który nomen omen wymyślił wiele projektów obecnych w gospodarce europejskiej.

[ Dodano: 19-03-2011, 10:04 ]
Modliszka napisał/a:

Warto zauważyć, że dwa najbogatsze państwa europejskie nie są członkami UE. Chodzi oczywiście o Szwajcarię i Norwegię.


* Szwajcaria ma zakaz stowarzyszania się z czymkolwiek, na skutek umów o neutralności. Udało im się wynegocjować ONZ i MKOl.

* Norwegia bardzo chciała do Unii jednakże miała problemy z rybołówstwem. Od czasu odkrycia złóż ropy naftowej Norwedzy nie chcieli do Uni jednakże są w strefie Schengen oraz zastanawiali się nad wprowadzeniem Euro.

A największe PKB w Europie mają Niemcy i Francja.
Emillex - 19-03-2011, 10:42
Temat postu:
Cytat:
Ale żywność na cukrze się nie kończy.

Pochodzę ze wsi i mimo że nie wychowywałem się na gospodarstwie, to bardzo lubię kontynuować tradycyjne praktyki. Niedaleko znajduje się sad. Parę jabłonek, brzoskwinie, gruszki, agrestoporzeczki. Bardzo lubię robić kompoty i dżemy.
Z prostych obliczeń wyszło mi że w tym roku za cukier zapłacić będę musiał 30-50zł więcej. Teraz zacząłem się zastanwiać czy jest sens mojej roboty.
Cytat:
A system rolny Unii Europejskiej nie jest centralnie sterowany tylko limitowany w celu nie doprowadzenia do klęski urodzaju w jednym produkcie.

15 lat trudnej prywatyzacji, obrony, strajków na cukrowniach by przez kochaną UE je zamykać.
Mój wuja jest rolnikiem. sam mi kiedyś mówił że jak by miał blisko to by sprzedawał ziarno i słomę do ciepłowni która opala zbożem. Uprawa żyta przestaje mu się opłacać. Odpowiedź urzędników: "Uprawiaj pan coś innego-pszenicę, buraki cukrowe, na to jest popyt, będziesz pan miał z tego kokosy".
Proste nie? Tak proste jak uprawa pszenicy na ziemi V i IV klasy...
Iktorn - 19-03-2011, 10:51
Temat postu:
Ostatecznie nie mamy tak w Polsce najgorzej, dla przykładu w Gruzji ceny są niema identyczne jak w Polsce, dużo droższe są sery (ok. 30 zł za kg), mleko (6 zł za litr), masło (8zł kostka). Benzyna po 3,50 zł, bardzo tani jest transport (bilet na metro w stolicy 80 groszy), mięso droższe jak w PL, głównie u nich można kupić wołowinę.
A przeciętny Gruzin zarabia ok. 150-200 euro na miesiąc.

Da się zauważyć, że w biednych krajach ceny są niemal identyczne, jak w tych bogatych - jedynie w zarobkach widać potężną różnicę.
yusek - 19-03-2011, 10:55
Temat postu:
Ziemia VI klasy to jedynie pod las się nadaje i to tylko wówczas jak jest na tyle zwietrzeliny, że drzewa będą miały się gdzie zaczepić. A co do owoców, to spójrz ile owoców się marnuje na drzewach a można by je zebrać i sprzedać, chociażby "z pola" czyli bez limitów. Tylko, który z wiejskich bezrobotnych zbierze owoce i ze skrzynką i wagą zacznie je sprzedawać.
Emillex - 19-03-2011, 11:30
Temat postu:
Cytat:
Ziemia VI klasy to jedynie pod las się nadaje i to tylko wówczas jak jest na tyle zwietrzeliny,

Przepraszam, literówka, chodziło mi rzecz jasna o ziemię IV klasy. Już poprawiam.
yusek, owszem, można sprzedawać przy polu owoce, tylko jak ktoś ma regularną plantację to mu się to najzwyczajniej nie opłaca. Pozatym sadownictwo nie jest główną gałęzią polskiego rolnictwa. Latem np. widziałem na targu jabłka z Serbii. Były one co prawda nieco droższe (4zł/kg) od naszych (3,50zł). Widzicie do czego doprowadzają podatki i koszta produkcji w Polsce. Bardziej opłaca się importować z innych krajów owoce, mimo że te obarcza cło no i koszt transportu.
Pirat - 19-03-2011, 13:07
Temat postu:
yusek napisał/a:
Przy okazji system ten został wymyślony w latach 30 w Niemczech, przez Adolfa Hitlera, który nomen omen wymyślił wiele projektów obecnych w gospodarce europejskiej.

To tak a propos Hitlera i jego pomysłu na Europę:


Iktorn - 19-03-2011, 15:16
Temat postu:
Ja znalazłem 9, może komuś uda się znaleźć 10 Smile

1. Czerwony zamiast niebieskiego
2. Swastyka zamiast gwiazdek
3. na 1 jest Hiszpania na 2 nie
4. na 1 jest Wielka Brytania na 2 nie
5. na 1 jest Norwegia na 2 Szwecja
6. na 1 są Bałkany (Chorwacja, Serbia) na 2 nie
7. Na 1 Jest Ukraina na 2 nie
8. Na 1 jest Białoruś na 2 nie
9. Na 1 jest część Rosji na 2 nie.

Śmiech
Emillex - 19-03-2011, 15:21
Temat postu:
Na tej pierwszej mapie brakuje jeszcze Hiszpani, bo mimo że kraj ten nie był zaangażowany w wojnę, to hiszp. dyktator był zależny od Hitlera.
UE niedługo przesunie się jeszcze bardziej na wschód: Wlk. Brytania i Niemcy myślą o wystąpieniu z organizacji natomiast Chorwacja, Turcja i B. Jug. Rep. Macedonii chcą się przyłączyć.
Jeszcze 10.
W czasach tej pierwszej mapki oficjalną, międzypaństwową walutą była marka niemiecka. W UE zmienił się jedynie wygląd pieniądza i jego nazewnictwo.
lubelak195 - 19-03-2011, 16:56
Temat postu:
A najgorsze w tym, to jest to, że producent- rolnik dostaje najmniej- słyszałem od pewnej gospodyni, że buraki cukrowe są aby po 7 zł za meter(100kg), a zawartość w nich cukru to od 18% do 21%. Świnie chłop musi za własne pieniądze przed sprzedażą przebadać, każde zwierze musi mieć swe dokumenty.
W dzisiejszych czasach, przynajmniej na Lubelszczyźnie, rolnictwo jest nie dochodowe, a chłopy cieszą sie jak wyjdzie im na zero. Aby wziąć dopłaty z UE, to samemu trzeba mieć wkład własny, a z tym kiepsko.

A i jeszcze nie powiedziałem, o najnowocześniejszej W EUROPIE cukrowni w lublinie, którą zlikwidowała "dobra unia". Zlikwidowana, to była tylko dlatego, że Niemce nie miały gdzie cukru swojego pchać, a Lubelski cukier miał najwięcej "cukru w cukrze " i robił im konkurencje.

Osobiście (nikogo nie zmuszam do tego by myślał jak ja) jestem bardzo przeciwny członkostwu polskiemu w UE, szczególnie biorąc pod uwage ile wspólnota wydaje kasy na propagande (reklamy).

Unia precz z Polski!!!
Henryk - 19-03-2011, 16:57
Temat postu:
Dziwne jest, że gnoicie socjalizm na rynku rolnym w Unii, a wychwalacie socjalizm na kolei...
Anonymous - 19-03-2011, 17:03
Temat postu:
Henryk, zaczynasz schodzić z tematu.
ET40 - 19-03-2011, 17:20
Temat postu:
Głęboko wierzę, że ten temat nie jest ani trochę polityczny Wink

Drogi cukier da się przeżyć - wszak można ograniczyć słodzenie, co prawda w górę pójdą na pewno słodycze, ale bez nich da się też żyć. Drogie paliwo - wpływa na ceny wszystkiego (negatywnie), najbardziej wysokie ceny paliwa uderzają jednak w zmotoryzowanych. A nie każdy jest i nie każdy musi być zmotoryzowany.
Jak jednak obejść się bez mieszkania? Największym problemem, z jakim muszą się zmierzyć Polacy a zwłaszcza z mojego pokolenia, czyli młodzi to absurdalne w stosunku do zarobków ceny mieszkań. Większość młodych Polaków nie zarabia więcej, niż 1500 złotych miesięcznie, nawet po studiach, a co dopiero po szkole średniej. Proszę mi wytłumaczyć, jak za te 1200-1500 złotych wynająć mieszkanie (kawalerkę) i jeszcze opłacić rachunki oraz po prostu przeżyć? No tak jakby nie da się, chyba, że się pokombinuje i wynajmie coś na spółkę z jedną-dwiema osobami. O mieszkaniach na własność nawet nie ma co marzyć, kiedy kosztują wielokrotność mocno zawyżonej, średniej pensji. I nie piszę tu o mieszkaniach od duperela, tylko o rynku wtórnym! Do czego zmierzam - kto nie ma mieszkania po dziadkach, ewentualnie kupionego przez rodziców ten może się przygotować w lepszym wariancie na dzielenie wynajmu z obcymi osobami, a w gorszym na odłożenie samodzielności "na później" i życiu z rodzicami do czasu, kiedy zacznie się zarabiać pieniądz, który pozwala na przyzwoite życie. Są jeszcze kredyty hipoteczne - złodziejstwo, że szkoda klawiatury...
Powyższe dzieje się w tej niby-zielonej wyspie podczas, gdy w GB byle siksa może dostać mieszkanie od państwa jeżeli zajdzie w ciążę albo udowodni, że źle jej się mieszka z rodzicami. Również byle imigrant jeżeli udowodni swoją "trudną sytuację" dostaje mieszkanie, nieważne czy pracuje czy nie.
To mnie najbardziej irytuje, że najprawdopodobniej moje zarobki po ukończeniu szkoły nie pozwolą mi na usamodzielnienie się i godne życie. Nie obchodzi mnie która ekipa jest temu winna, winne są wszystkie ekipy nie tylko od 1989 roku, ale wręcz od 1945. Cukier, paliwo - przeboleję. Ale to o czym napisałem powyżej może mnie skłonić do wyjechania z tego operetkowego kraju.
Pirat - 21-03-2011, 19:54
Temat postu:
Im więcej cukru kupisz tym więcej zapłacisz. Cena za kilogram rośnie wraz z ilością. To jest możliwe tylko w Polsce.
Iktorn - 21-03-2011, 19:57
Temat postu:
Polak wszystko obejdzie, w obchodzeniu przepisów to my jesteśmy mistrzami.

Właśnie dlatego dziś zastanawiałem się, po cholerę facet przede mną w sklepie miał 2 wózki i w każdym po 10 kg cukru i 2 razy za to płacił. Heh, teraz już chyba wiem Smile
loker - 21-03-2011, 23:28
Temat postu:
Tydzień temu widziałem taką kartkę z treścią: Szanowni klienci. Nasz sklep nie prowadzi hurtowej sprzedaży cukru. Maksymalna ilość cukru na wózek wynosi 10 kg.
Pawel_15 - 21-03-2011, 23:41
Temat postu:
10 kilo to jest już ilość hurtowa ? Komuś się chyba mózg zamienił z jelitem grubym. Kupuje tyle cukru ile mi potrzeba/ ile mi się chce. Nie będę jeździł co miesiąc po cukier to kupuje większą ilość na powiedzmy rok. Za to spekulowanie i sztuczne podnoszenie cen zarówno cukru jak i paliw powinno się parę osób powiesić na latarniach. Ale ten naród lubi jak się go tłucze batem socjalistycznej europy.
Damian Łódź - 22-03-2011, 01:29
Temat postu:
U mnie cukier w Bied**once już 4.89zł. Oj Ci co bimber pedza to im mina posmutniała. Dobrze ze slodzę tylko kawe. Benzyna dziś 5.05zł. (95). Ten kraj jest chory. Dzis mi kolega mówil, że słyszał o cenie benzyny która ma byc latem br. w wysokosci 5,80-5,90zł/litr. Brrrr... Sad
Picolo - 22-03-2011, 01:42
Temat postu:
Drożejąca benzyna to szansa dla kolejarzy. Ludzie zaczną przesiadać się z aut do pociągów. Czy kolej wykorzysta okazję? Czy wbrew logice z najbliższą korektą znów zlikwidują kilkadziesiąt pociągów?
przewoz - 22-03-2011, 09:41
Temat postu:
U mnie cukier w jednym z najdroższych sklepów SPOŁEM kosztuje już tylko 4,50 (cena spadła prawie 50 groszy). Przecież było jasne, że połowa tej podwyżki to spekulacje na rynku i trochę dodali jeszcze sprzedawcy, jak zobaczyli że ludzie im kupują masowo.

Natomiast z paliwem jest niestety gorzej.
Mój samochód ruszam jak muszę. Służbowe tylko jeszcze spokojnie jeżdżą Wink
Pawel_15 - 22-03-2011, 09:47
Temat postu:
Kolej tego nie wykorzysta bo na najwyższych pierdzistołkach siedzi BETON. Poza tym tyle linii fizycznie zaorano że co najwyżej kilka reaktywacji można by przeprowadzić. Szkoda bo przy sporej ilości reaktywowanych połączeń i obniżce cen, takiej małej, można by sporo ludzi zachęcić do podróżowania pociągami. Ale u nas prędzej paliwo będzie kosztować 8 zeta za litr a idioci z IC wytną kolejne 65% połączeń. A ciemny lud wszystko kupi Smile
loker - 22-03-2011, 11:47
Temat postu:
Albo zrobią wyrównanie cen, czyli kolejną podwyżkę cen biletów!
Iktorn - 22-03-2011, 15:26
Temat postu:
Teraz ja bym obstawiał podwyżki ojeju spożywczego, bo już co bardziej pomysłowi ludzie leją go zamiast ON (który już też prawie 5 zł kosztuje).
Minerva - 22-03-2011, 18:09
Temat postu:
Kaczyński na zakupach:
http://fiatowiec.nowyekran.pl/post/7668,kaczynski-udowodnil-tuskowi-na-zakupach-gdzie-prowadzi-jego-polityka


ET40 - 22-03-2011, 18:27
Temat postu:
Zagranie Kaczyńskiego typowo pod publiczkę. I ten tekst (przed chwilą w zapowiedzi "Wydarzeń" było o tym jako wiadomość dnia - Confused ) "To jest zwyczajne życie" - a co ten człowiek wie o zwyczajnym, szarym życiu za marne pieniądze?
loker - 22-03-2011, 18:46
Temat postu:
Myślę, że cel był prosty - trochę podstawowych zakupów za ponad 50 zł. Niby OK, ale powiedzmy 50 zł * 30 dni = 1500 zł. Ziemniaki, kurczak... A jakaś surówka? A koszt wody, prądu? A coś lepszego od czasu do czasu? Jak ma sobie na to pozwolić rodzina z dochodem w okolicach 1000 zł miesięcznie?
Modliszka - 22-03-2011, 20:38
Temat postu:
ET40 napisał/a:
Zagranie Kaczyńskiego typowo pod publiczkę.

Raczej pokazanie do czego prowadzi polityka rządu Tuska.

Nie można wszystkiego tłumaczyć, że wzrost cen to tendencja ogólnoświatowa, związana m.in. z kryzysem gospodarczym. O ile na giełdowe ceny ropy naftowej nasz rząd nie ma żadnego wpływu to już kwestia akcyzy i podatku VAT jest jak najbardziej w gestii polskiego rządu. A jak wiemy z wcześniejszych postów, w cenie litra benzyny ok. 70% to obciążenia fiskalne. I chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że jak drożeją paliwa to automatycznie drożeją koszty produkcji, transport towarów i ostatecznie ceny żywności. Przypominam, że akcyzę i podatek VAT podwyższył rząd Tuska w styczniu br. Efekty widzimy w sklepach, gdy codziennie robimy zakupy. Ceny żywności od stycznia galopują i bardzo dobrze, że politycy opozycji wreszcie to zauważyli. Wszak opozycja jest od tego, żeby krytykować rządzących.

Zakupy robię w osiedlowej Biedronce i obserwuję, że ceny od stycznia poszły w górę średnio o ok. 20%. Zbieram paragony z kasy i co kilka tygodni porównuję ceny tych samych produktów. Gdyby rząd nie podwyższył akcyzy i podatku VAT, żeby łatać dziury w budżecie, to podwyżki (nie tylko żywności) nie byłyby tak drastyczne.
ET40 - 22-03-2011, 20:59
Temat postu:
@Modliszka, dziura budżetowa jest bezwzględna, nie ma wpływu na jej istnienie rodzaj opcji rządzącej poza tym, że różnymi sposobami może (powinna) ją łatać i dążyć do zatrzymania dalszego jej wzrostu. Oczywiście, że obecna ekipa zupełnie się w tym wszystkim pogubiła i próbuje łatać dziurę najbardziej prymitywnym sposobem, jakim jest podwyżka podatku VAT i akcyzy. Jednak nie wierzę, że istnieje jakiekolwiek państwo, w którym w takiej sytuacji nie praktykuje się wyżej wymienionych posunięć w celu ratowania budżetu.Smile
Wysokie ceny cukru to nie tylko wina wyższego VAT (to raptem tylko 1%...), nieurodzaju (przypominam o powodzi AD 2010 - czy za nią odpowiadać też ma rząd? Śmiech ) i zawirowań na świecie (najmniej istotne w tej sytuacji), winne wysokim cenom cukru są też likwidacje cukrowni w nieodległej przeszłości. Teraz to się mści.
Cóż, Polska była kiedyś cukrową potęgą.
Drożeje cukier - drożeje wszystko, co go zawiera. Drożeje paliwo - drożeje wszystko. To proste. Paliwo by i tak zdrożało, nawet, gdyby nie podniesiono akcyzy. Byłby to wzrost cen mniejszy, ale byłby.
Jedno jest pewne - zegar długu tyka i coś w końcu z tym trzeba zrobić. Pierwsze - odnaleźć źródło tego zadłużenia (co do tego pewne podejrzenia mam), podać do publicznej wiadomości i podjąć kroki zaradcze. Jak na razie rząd nie robi wiele w tym kierunku.

Jeszcze odnośnie paliw - dla kolei to szansa Smile Prąd nie drożeje w takim tempie, jak obecnie paliwo, więc ceny biletów nie powinny raczej wzrosnąć w najbliższym czasie, a więc podróż pociągiem będzie coraz atrakcyjniejsza. Mam nadzieję, że wykorzystają to spółki kolejowe.
Modliszka - 22-03-2011, 21:05
Temat postu:
ET40, zauważam, że ostatnio w pociągach jest coraz więcej ludzi. Nawet moi znajomi, którzy od lat nie jeździli pociągami, teraz pytają mnie o połączenia kolejowe. To efekt podwyżki cen paliw. Jazda samochodem jest po prostu coraz droższa. Kolej ma szansę na odbicie się od dna, ale znając życie, szansa ta nie zostanie wykorzystana. Takich zmarnowanych szans polska kolej ma sporo na koncie!
ET40 - 22-03-2011, 21:11
Temat postu:
Musieliby chyba powycinać co najmniej połowę połączeń, każda spółka z osobna, żeby zmarnować taką szansę Smile
Podróżnych na pewno będzie więcej o ile nie nastąpią jakieś większe cięcia, jednak spółki powinny dążyć do jak największego wykorzystania rosnącego popytu. A zadaniem rządu, konkretniej MI jest zadbanie o elektryfikację ważniejszych odcinków bez druta - jednak nowych elektryfikacji nie ma co się spodziewać, mimo, że wiele z nich należało wykonać "na wczoraj".
Iktorn - 22-03-2011, 21:42
Temat postu:
Ciekawe, czy kolej wykorzysta tę szansę, jaką są tak drogie paliwa w Polsce. Przypomnę, że w Czechach już 2 osoby mają małą zniżkę, bo podróżują jako grupa - czemu nikt u nas nie pomyśli, że 4 bilety kolejowe są droższe niż nawet auto co 10 litrów benzyny spali + 4 osoby.

Przykład: Gdańska - Warszawa
* PKP IC EIC dla 4 osób (normalny) = 462 zł, TLK = 214
* samochód (powiedzmy 8,5 benzyny na 100 km) to około 160 zł. Przy dwóch osobach taniej autem jak EIC.

Polska kolej nie potrafi wykorzystać żadnej szansy. W PKP Intercity rozumują tak, że jakakolwiek zniżka to jest strata, bo tak pasażer kupiłby bilet normalny. Guzik prawda - taniej będzie autem, no, chyba, że porobią nam płatne drogi po np 100 zł za odcinek Gdańsk - Warszawa.
Minerva - 22-03-2011, 22:31
Temat postu:
Moja koleżanka ostatnio bardzo schudła. Tak na oko- jakieś dwadzieścia kilo. Nawet nieźle wygląda, mimo swoich 58 lat.
Moja koleżanka nie ma raka i nie stosowała diety-cud, by odzyskać figurę niemalże z czasów, kiedy kończyła studia. Ona schudła z głodu, bo od prawie roku żywi się chlebem i ziemniakami. Czasem kupuje sobie trochę żółtego sera, który kroi cienko, cieniutko i kładzie sobie na chleb bez masła. Ciepłe jedzenie to gotowane ziemniaki, marchewka, kasza. Na szczęście jest od lat wegetarianką, więc za mięsem nie tęskni. Na szczęście nie ma na utrzymaniu dorastających dzieci.
Moja koleżanka nie jest bezrobotna - wręcz przeciwnie, ciągle funkcjonuje na rynku pracy. Jest osobą samozatrudnioną, czyli prowadzi działalność gospodarczą. Wciąż ma swoich klientów, wykonuje zlecenia i co miesiąc wystawia faktury - łącznie na około 2 tys. PLN. Z tego odpada blisko 900 PLN na ZUS, 500 na czynsz za mieszkanie po rodzicach, około 200 PLN za internet i telefon (w jej zawodzie konieczność), 100 na księgowego, około 100 PLN za prąd i gaz oraz VAT. Razem 2000. Cokolwiek zarobi powyżej 2000 PLN - zostaje jej na jedzenie, po odliczeniu VAT, oczywiście. A że stara się płacić wszystkie powinności na bieżąco - to na jedzenie zostawały grosze.
Od początku roku jest jednak jeszcze gorzej. Zalega z ZUS za jeden miesiąc i od dwóch miesięcy nie płaci VAT, bo musi przecież coś jeść. Więc przejada VAT, narażając się na wizytę komornika.
Wyrejestrować działalności nie może, bo z czego będzie żyć? Na znalezienie pracy w swoim fachu też nie może liczyć, chociażby ze względu na wiek - kobiety w tym wieku dla pracodawców nie istnieją, chociaż mają dużo czasu, odchowane dzieci i doświadczenie zawodowe. Na bezrobocie też nie pójdzie, bo nie starczy nawet na czynsz.
Co to za kraj, który tak obdziera swoich obywateli, że uczciwie pracując nie mogą zarobić nawet na jedzenie?

źródło: niepoprawni.pl
Iktorn - 22-03-2011, 22:41
Temat postu:
Ten kto pisał tego bloga powinien odstawić wódkę.

Po pierwsze, jedząc ziemniaki i chleb pszenny się tyje bo zawierają złożone węglowodany. To samo dotyczy ryżu (białoziarnistego) i łączenia np ziemniaków z mięsem. Najzdrowiej jest jeść nabiał na śniadanie, mięso bez ziemniaków, razowe pieczywo z mięsem nie łączone z serem oraz dużo warzyw (szczególnie kapustę, która spalana w organizmie potrzebuje więcej energii na spalenie, niż jej dostarcza). Wtedy traci się na wadze, bo dostarcza się pokarm, który się spala i nic się nie odkłada. Szkoda, że tacy populiści piszą takie bzdury, od których ciśnienie tylko skacze.

Jednak, niestety, ale jest to droga dieta...
Takie śniadanie (serek wiejski + twaróg ze szczypiorem)
Drugie śniadanie (pomarańcza, chleb razowy z szynką + naturalny sok)
Obiad (kotlet schabowy + warzywa gotowane na parze/smażone na oliwie z oliwek)
Kolacja (coś lekkiego - warzywa, owoc, jakiś nabiał, jak twaróg i szklanka mleka)

To wychodzi ok 50 zł na dzień. Ilu ludzie w PL może sobie na zdrowy tryb życia pozwolić?

Aha, przypomnę, że 50 zł na osobę!! Co przy 3 osobach daje 50 zł x 3 osoby x 30 dni = 4500 zł na miesiąc!! No, przy rodzinie, zaokrąglijmy to do 3.500zł. Niektóre rodziny nawet tyle nie zarabiają,
Emillex - 22-03-2011, 23:59
Temat postu:
Cytat:
Prąd nie drożeje w takim tempie, jak obecnie paliwo, więc ceny biletów nie powinny raczej wzrosnąć w najbliższym czasie,

W nabliższym czasie nie, ale w 2013 roku kochana UE wprowadzi ustawę klimatyczną, dzięki której z polskich elektrowni będą pobierane wysokie kary za zbyt dużą emisję CO2 do atmosfery (zastanawiam się nawet, czy ta ustawa nie jest po to aby wydoić z Polski i Rumunii [bo w tych krajach b. dużą cześci energi pozyskuje się ze spalania paliw kopalnych] kasę). Prąd podrożeje, a jeśli baryłka ropy na światowym rynku kosztować będzie ponad 150 USD to zostaje nam tylko rower.
Kryzys atomowy w Japonii może powstrzymać budowę elektrowni jądrowej w Polsce (choć ja jestem sceptyczny co do tego planu), dodając do tego kończące się pokłady węgla w Turoszowie i Rogowcu (pow. Bełchatów) wychodzi niezbyt optymistyczna wizja naszych rachunków.
Podrożeje prąd, podrożeje ropa, cukrowni nie ma, ziarno spala się w ciepłowniach bo to jest bardziej opłacalne (ale nie etyczne!), węgiel coraz droższy, elektrowni wodnych ani widu ani słychu, zarobki bez zmian. Co będziemy mieć za kilka lat? Prawdopodobnie tylko EURO2012.
Arek - 23-03-2011, 00:05
Temat postu:
Kierowcy nawołują do bojkotu firm paliwowych

Od kilku dni w internecie krąży list, w którym kierowcy nawołują się do niekupowania paliw na stacjach BP i Statoil. Według jego autorów ta metoda może doprowadzić do obniżenia cen paliw na wszystkich stacjach benzynowych

Cena paliw zależy od nas! Obniżmy ją! - piszą autorzy listu, który metodą łańcuszka św. Antoniego jest rozsyłamy na prywatne poczty internautów.

"Ceny paliwa poszybowały w górę. Jeszcze trochę i zobaczymy mocno ponad 5 zł za litr, a potem może i więcej" - czytamy w liście." Poniższa propozycja ma znacznie więcej sensu niż kampanie typu "nie kupuj paliwa w danym dniu", które przeprowadzano kilka miesięcy temu. Producenci paliw śmiali się jedynie, bo wiedzieli, że nie będziemy kontynuować akcji, krzywdząc samych siebie poprzez rezygnację z zakupu paliwa. Rzeczywiście, było to bardziej niekorzystne dla nas niż problem dla nich.

Z tego powodu powstała idea, która może przynieść rzeczywiste korzyści. Przy cenach paliw rosnących każdego dnia my konsumenci musimy podjąć akcję. Jedynym sposobem, abyśmy zobaczyli, ze ceny paliwa idą w dół, jest trafienie kogoś w portfel poprzez niekupowanie jego paliwa. I możemy zrobić to bez narażania się na niewygody.

Oto pomysł: do końca bieżącego roku nie kupujmy żadnych paliw od dwóch największych firm paliwowych: BP i Statoil. Jeśli nie będą sprzedawały paliwa, będą zmuszone do obniżenia ceny. Jeśli one obniżą ceny, inne firmy będą zmuszone do uczynienia tego samego. Ale aby osiągnąć efekt, musimy pozbawić te dwie firmy milionów klientów. Wbrew pozorom jest to całkiem łatwe do osiągnięcia.

Wszystko, co należy zrobić, to wysłać tą wiadomość do 10 znajomych i nie kupować paliwa na stacjach BP i Statoil. Wytrzymajmy do momentu, aż ceny paliwa wrócą do normalnego poziomu.

źródło: Głos Pomorza
siwiutki91 - 23-03-2011, 00:22
Temat postu:
Cytat:
Jeszcze trochę i zobaczymy mocno ponad 5 zł za litr

od dwóch tygodni tankuję się w granicach 5.09zł/l PB95
Ralny - 23-03-2011, 02:18
Temat postu:

loker - 23-03-2011, 12:28
Temat postu:
http://sk9.pl/647bc
W Polsce trudno dostępna (budżetówka, uczelnie, korporacje) legitymacja dająca zniżkę handlową 50% na pociągi kosztuje 700 zł (wg. autora powyższego postu).
A po raz kolejny przypomnę, że dostępna dla każdego (nawet obcokrajowca) karta zniżkowa kosztuje 99 EUR (do 26 roku życia 19,90 EUR). Czeski odpowiednik 990 KC (330 KC).

Ale porównajmy tą bogatą Austrię - 99 EUR to powiedzmy 400 - 450 zł.
U nas 700 zł (i to dla wybranych tylko)
Płaca minimalna w Austrii - 1000 EUR (4000 - 4500 zł)
Płaca minimalna w Polsce - niecały 1000 zł


A ceny biletów? Z Wiednia do Graz w klasie 2 zapłacisz 33,70 EUR (z karta 50%). Czyli coś koło 138 zł. Ile kosztuje bilet na EIC z Warszawy do Krakowa każdy wie. I jeszcze raz zobaczcie zarobki - Polska 1000 zł, Austria 4000 zł. Nie wiem jacy są tam "prywaciarze", ale obstawiam, że o wiele mniej ludzi pracuje za minimum niż w Polsce.

[ Dodano: 23-03-2011, 12:29 ]
http://www.deon.pl/wiadomosci/biznes-gospodarka/art,1421,wzrosla-stopa-bezrobocia-w-lutym.html
pospieszny - 23-03-2011, 12:37
Temat postu:
Pozostając w tej konwencji, może to jest jakieś wytłumaczenie wzrostu cen : Sprzedaż detaliczna wzrosła w lutym o 12,2 %
Emillex - 23-03-2011, 16:46
Temat postu:
Jaki wstyd. Siostra znajdująca się w Cottbus napisała mi że w Aldi (supermarket), koło cukru jest tabliczka (po Polsku!) informująca że "Cukier sprzedajemy tylko w ilościach detalicznych"...
Minerva - 23-03-2011, 16:57
Temat postu:
Świetny artykuł o niewolnictwie ekonomicznym w Polsce:
http://mojsiewicz.nowyekran.pl/post/7745,kaczynski-o-niewolnictwie-w-polsce

Cytuję fragment:

Aby ułatwić odpowiedź dodam, że rząd ten obkłada Polaków drakońskimi , najwyższymi podatkami w Europie, wydaje ich na łup najwyższej w Europie korupcji, z niezwykłą jak na Europe zajadłością utrudnia zakładanie i prowadzenie firm i biznesów przez Polaków, a urzędnicy skarbowi tego rządu jak nigdzie w Europie terroryzują Polaków z mściwą gorliwością.
Arek - 23-03-2011, 17:22
Temat postu:
Podrożał olej. Dotąd kupowałem "Kujawski" za 5 zł, dziś kosztuje już ponad 7 zł.

Jak tak dalej pójdzie to na zakupy trzeba będzie jeździć do Niemiec, gdzie nie tylko cukier jest dwa razy tańszy, ale tańsze są słodycze, warzywa, owoce, kosmetyki, chemia gospodarcza, markowe ubrania, sprzęt RTV i wiele innych produktów.
Emillex - 23-03-2011, 20:00
Temat postu:
My to jeszcze mamy luksus że po niektóe produkty możemy się wybrac do Niemiec lub inni np. do Czech czy na Słowację. Ci którzy mieszkają w centrum kraju, w stolicy są uziemieni. Zostaje im tylko stać się "najbiedniejszym" (jak to określił wczoraj pan prezes) i robić zakupy w Biedronce.
Victoria - 23-03-2011, 21:50
Temat postu:
Modliszka napisał/a:
Gdyby rząd nie podwyższył akcyzy i podatku VAT, żeby łatać dziury w budżecie, to podwyżki (nie tylko żywności) nie byłyby tak drastyczne.

Za rządów Tuska zatrudniono dodatkowo 75 tys. urzędników, co musi rocznie kosztować co najmniej 5 mld zł, po czym podniesiono VAT, by te 5 mld zł odzyskać, tłumacząc ludziom, że trzeba łatać dziurę budżetową. Przecież to jest istny absurd!

Wzrost podatku VAT i akcyzy wyzwolił spory impuls inflacyjny, co widzimy w sklepach, na stacjach benzynowych, na rachunkach za gaz i prąd. I nie łudźmy się - będzie jeszcze drożej! Obecny wzrost cen to dopiero początek...
Papero - 24-03-2011, 18:53
Temat postu:
Obawiano się, że jak do Polski wejdzie Euro to ceny wyrównają się do cen zachodnioeuropejskich a zarobki i emerytury pozostaną polskie. Jak widać nie trzeba wcale zmieniać waluty, żeby stać się najdroższym krajem do życia z jednymi z niższych pensji w Europie.

Myślę, że część elektoratu Platformy "przebudzi się" jak dostanie porządnego łupnia po kieszeni. Bo wyborcy mogą znieść kłamstwa i niekompetencje polityków ale nie dopuszczą do sytuacji żeby nie mieli co włożyć do przysłowiowego garnka.
Victoria - 24-03-2011, 19:05
Temat postu:
Dzisiaj w jednym ze sklepów widziałam cukier po 6,49 zł za kg. W niemieckim Gorlitz, jak donosi Noema, cukier kosztuje w przeliczeniu na złotówki 2,60 i jest masowo wykupywany przez Polaków. Różnica w cenie jest powalająca!
siwiutki91 - 24-03-2011, 19:40
Temat postu:
Niedawno w Wydarzeniach podawali ceny z Europy ceny kształtują się na poziomie 2.50zł-4.00zł, a najśmieszniejsze jest to że za granicą Polski cukier kosztuje 0.78centów ~3.20zł, skąd ta różnica? Może to zapasy? czy u nas jest jakaś ''akcyza'' na cukier?
Victoria - 24-03-2011, 19:50
Temat postu:
siwiutki91, to jest spekulacja!

Można powiedzieć, że to my sami napędzamy ceny. Ktoś puścił famę, że cukier drożeje i/lub że jest go mało na rynku. Zrobiła się panika. Ludzie rzucili się do sklepów i kupują cukier na zapas. Korzystają na tym producenci cukru, którzy podnoszą ceny. W momencie wzrostu ceny popyt na cukier rośnie, gdyż konsumenci przewidują, że w najbliższym czasie cukier podrożeje jeszcze bardziej, więc go kupują w nadmiarze. I tak to się kręci, cukier drożeje z dnia na dzień. Negatywną rolę odgrywają media, które tę panikę nakręcają, być może robią to w porozumieniu z producentami cukru.

Problem w tym, że sprzedaliśmy nasze cukrownie niemieckim prywatnym firmom, które należą do... niemieckich rolników i plantatorów. To oni dyktują ceny cukru w Polsce. Nasza rodzima Krajowa Spółka Cukrowa SA, która w 79% należy do Skarbu Państwa ma tylko niecały 40-proc. udział w rynku.

Jest tylko jedno rozsądne rozwiązanie. Przestańmy kupować cukier! To znaczy kupujmy go tylko tyle ile na bieżąco potrzebujemy. Wtedy ceny cukru zaczną spadać, bo zmniejszy się popyt. Ale żeby tak się stało naród nie może zachowywać się jak stado baranów, którym sterują media.
Stella - 24-03-2011, 21:53
Temat postu:
Nie ma co narzekać tylko trzeba stąd uciekać.

Niemcy poszukują fachowców:
http://www.bolec.info/index.php?op=informacje&news=5591

Ja już znalazłam sobie fajną pracę w Gorlitz i jestem bardzo zadowolona. Rozważam przeprowadzkę do Gorlitz, bo mieszkania są tu tanie i mieszka tu już wielu Polaków.

[ Dodano: 24-03-2011, 21:57 ]
Victoria napisał/a:
W niemieckim Gorlitz, jak donosi Noema, cukier kosztuje w przeliczeniu na złotówki 2,60 i jest masowo wykupywany przez Polaków.

To prawda. Jak wracam z Gorlitz do domu popołudniowym lub wieczornym RE to w pociągu widuję Polaków z wielkimi torbami, którzy przyjeżdżają tu na zakupy nawet z Wrocławia.
Ralny - 25-03-2011, 02:54
Temat postu:
Dosyć wyczerpująca analiza przyczyn tego, dlaczego płacimy tyle za cukier:

http://mises.pl/blog/2011/03/24/chrupczalski-cukier-centralnie-planowany/
Minerva - 25-03-2011, 03:28
Temat postu:
Polski punkt widzenia 23.03.2011
O podwyżkach:




Victoria - 26-03-2011, 11:21
Temat postu:
Reklamowy majstersztyk Biedronki:
sZakOOu - 26-03-2011, 23:01
Temat postu:
Jestem ciekaw, czy to tylko fotoszopka, czy Biedronka ma faktycznie genialnych marketingowców. Smile

Od dwóch miesięcy mieszkam w Dreźnie. Byłem dzisiaj w Aldii kupić chleb, i z ciekawości rzuciłem okiem na cenę cukru - 0,65 euro. Szkoda za to, że chleb nie jest tańszy niż w Polsce. Wink Stella ma rację, że czas zmienić kraj na normalniejszy. Warto tu poszukać sobie jakiejś pracy.

Nieznajomość języka, to w sumie też nie problem, na stronie internetowej Bundesamt fur Migration und Fluchtlinge można pobrać wniosek o dofinansowanie kursu językowego (tylko 1 strona!), który można złożyć w bundesamcie albo wysłać do nich pocztą.

Dokładnie jest to kurs integracyjny, zaś na terenie Niemiec pełno jest takich szkół, które to oferują. Państwo niemieckie pokrywa koszt nauki do poziomu B1, sam w czymś takim biorę właśnie udział. Smile Za każdą godzinę płacę tylko 1 euro, resztę płaci za mnie Bundesamt. A, jeśli do najbliższej szkoły trzeba dojeżdżać, zwracają także koszty dojazdu. Smile
Emillex - 26-03-2011, 23:15
Temat postu:
Tylko z drugiej strony jak już doszczętnie wyjadą z Polski wszyscy inżynierowie, lekarze, nauczyciele, pielęgniarki budowlańcy, uczniowie itp. to nasz kraj wogóle przestanie się rozwijać, a poziom zycia paradoksalnie będzie maleć.
Można się tylko pocieszać że inni mają gorzej...
No tak, ale kochani Niemcy, pan prezes, pan tusek tak zrobią że będzie żyło się lepiej. Wszystkim.
Sami się napędzamy, potem dziwimy że jest tak, a nie inaczej.
Beatrycze - 26-03-2011, 23:19
Temat postu:
sZakOOu, jestem zainteresowana tematem. Wysłałam Ci PW, proszę o więcej informacji. Chętnie podejmę naukę w Gorlitz, a nawet w Dresden.
Iktorn - 27-03-2011, 00:07
Temat postu:
Zrobiłem porządek w temacie. Proszę się trzymać dyskusji, a nie wracać do politykowania i osobistych wycieczek pod adresem gazet, sklepów czy siebie.

Henryk dostaje ostrzeżenie. Emilex i Beatrycze upominam - proszę trzymać się tematu.
pospieszny - 27-03-2011, 14:49
Temat postu:
Dla mieszkańców naszego kraju wysokość cen bardzo doskwiera ale czym wytłumaczyć tak duże zainteresowanie zakupami w Polsce naszych wschodnich sąsiadów Rosjan i Białorusinów ?

Odpowiedź: niższymi cenami !
Iktorn - 27-03-2011, 15:09
Temat postu:
Z Białorusią to prawda - mam daleką rodzinę w Grodnie i jak kilka razy u nich byłem, to ceny, szczególnie żywności są droższe jak w Polsce, oraz są dużo gorszej jakości. Mięso to czasem strach kupować w sklepach - leży cały dzień poza lodówką, siadają na nie muchy.

To samo tyczy np butów, ubrań, chemii (proszki do prania, szampony). A zarobki, dużo niższe jak przeciętnego Polaka. Także jeszcze nie mamy w tej Polsce tak najgorzej.

A wracając do niemieckiego cukru. Wczoraj widziałem na Allegro, jak ludzie sprzedają cukier z Niemiec, z dostawą wychodzi po około 4-4,10 zł za kilogram Smile To się nazywa przedsiębiorczy Polak Śmiech
Minerva - 27-03-2011, 23:04
Temat postu:
W kontekście podwyżek cen gazu, bardzo ciekawy artykuł z "Gazety Finansowej":

http://biznes.interia.pl/news/wielki-brat-rzucil-na%20s-na-kolana,1609318
Pirat - 28-03-2011, 00:46
Temat postu:
Wprowadzenie stałego mechanizmu ratunkowego dla krajów strefy euro, które popadły w tarapaty finansowe, oraz przyjęcie paktu Euro Plus, który zakłada koordynację polityki fiskalnej krajów uczestniczących – to główne ustalenia szczytu w Brukseli. Był on poświęcony ratowaniu eurostrefy przed grożącym jej upadkiem. Premier zdecydował, że Polska przyłączy się do paktu na rzecz euro, chociaż nasz kraj nie należy do eurostrefy.

Zniesienie w Polsce indeksacji płac i świadczeń socjalnych, podniesienie podatków dochodowych od osób fizycznych i prawnych, podniesienie wieku emerytalnego, cięcia wydatków publicznych dostosowujące deficyt budżetowy do ustalonych przez Unię limitów, każdorazowe uzgadnianie z Unią, co możemy wpisać do krajowego budżetu, a czego nie – to cena, jaką zapłacimy za decyzję premiera Tuska o włączeniu Polski do paktu na rzecz zwiększenia konkurencyjności euro nazwanego paktem Euro Plus.

Wczoraj przywódcy UE zgromadzeni na szczycie w Brukseli przyjęli pakiet rozwiązań, które mają wyprowadzić euro z kryzysu i pchnąć eurostrefę na ścieżkę rozwoju. Do uczestnictwa w pakcie Euro Plus zobowiązane są nie wszystkie kraje Unii, lecz wyłącznie kraje eurostrefy, zmuszone bronić wspólnej waluty przed upadkiem. Wymagać to będzie ogromnych poświęceń ze strony społeczeństw takich krajów, jak Portugalia, Hiszpania, Grecja czy Irlandia.

Nie wiedzieć dlaczego, podobnej „kuracji odchudzającej” pod kuratelą Berlina i Paryża ma być poddane społeczeństwo polskie, które do strefy euro nie należy i w najbliższym czasie nie chce przystąpić. Chociaż wprowadzenie powyższych rozwiązań spowoduje zubożenie obywateli i obniży międzynarodową konkurencyjność naszej gospodarki, premier nie uznał za stosowne przedyskutować tej kwestii z opozycją czy też poddać jej pod osąd opinii publicznej.

- Udział w pakcie Euro Plus nie oznacza zobowiązań o charakterze finansowym w odniesieniu do Polski. Żadnych dodatkowych zobowiązań nie musimy podejmować w porównaniu z tym, co już obowiązuje – przekonywał premier Tusk na konferencji prasowej w Brukseli.

Na przystąpienie do paktu zdecydowały się, poza Polską, także: Litwa, Łotwa, Rumunia, Bułgaria i Dania. Poza paktem zostaną Wielka Brytania, Szwecja, Węgry i Czechy, które wolały zachować suwerenność w zakresie własnej polityki budżetowej.

- Nie rozumiem, dlaczego premier chce pozbawić Polskę atutu, jakim jest międzynarodowa konkurencyjność podatkowa, chociaż wcale nie musi – komentuje decyzję ekonomista dr Zbigniew Kuźmiuk. – Wprawdzie sam pakt nie wspomina o ujednoliceniu podatków w tych krajach, ale daje możliwości wywierania presji w tym kierunku przez Francję i Niemcy – uważa Kuźmiuk.

Niska stawka CIT na poziomie 19 proc. przyciąga zagraniczne inwestycje do Polski. W Niemczech wynosi ona ok. 30 proc., a we Francji aż 34 proc., co przysparza zmartwień tamtejszym rządom, gdyż inwestorzy przenoszą produkcję do krajów bardziej przyjaznych pod względem podatkowym, w tym do Polski.

Przywódcy zgromadzeni na szczycie w Brukseli, pod wpływem załamania finansowego, które dotyka jeden po drugim kraje eurostrefy, potwierdzili przeznaczenie 700 mld euro w ramach Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego na pożyczki dla krajów znajdujących się w tarapatach. Tylko 80 mld euro z tej kwoty będzie dostępne gotówką, reszta to gwarancje i poręczenia ze strony poszczególnych rządów eurostrefy. Niemcy – główny beneficjent wprowadzenia wspólnej waluty – wyłożą na ratowanie uboższych sąsiadów około jednej czwartej kwoty, tj. 22 mld euro, ale dopiero za dwa lata i w rozłożeniu na raty.

źródło: Małgorzata Goss, Nasz Dziennik

---

Po skrajnie niekorzystnej umowie gazowej z Rosją (post Minervy) mamy kolejny dowód na to, że rząd Tuska z premedytacją działa na niekorzyść finansów Polski. Za wszystko zapłacimy my, podatnicy.
Ralny - 28-03-2011, 03:16
Temat postu:
Pirat, ten rząd podwoił dług publiczny w ciągu niespełna jednej kadencji. Obsługa zadłużenia to jakieś 50 miliardów zł w tym roku. Poprzez sztuczki księgowe i zmiany ustawowe zamiótł te fakty pod dywan. Finanse publiczne wiszą na włosku. Stąd wzrost podatku VAT i akcyzy, co przekłada się na wzrost cen, drożyznę w sklepach i ogólne ubożenie społeczeństwa. Nasze dzieci a nawet wnuki będą lizać rany po rządach Słońca Peru!
Emillex - 28-03-2011, 21:17
Temat postu:
Przy naprawianiu rozwalonej szuflady, na dnie szafki znalazłem taką oto ulotkę z 2003 roku. Domniamam że ówczesna kampania anty-UE (w postaci tych ulotek) była prowadzona głównie przez LPR.
loker - 28-03-2011, 21:32
Temat postu:
Emillex, co Pan powie... A wszyscy mówili, że to chora ściema LPR...
CUKIER - dzisiaj 2,00 w UE 2,80-4,00
a jest za 5,00 Evil or Very Mad
Minerva - 29-03-2011, 21:02
Temat postu:
Dlaczego benzyna jest po 5 zł? Odpowiedź jest bardzo prosta:

http://niepoprawni.pl/blog/2456/dlaczego-benzyna-jest-po-5zl
Victoria - 29-03-2011, 22:35
Temat postu:
Osiedlowy sklep spożywczy sieci ABC. Kilogram cukru kosztuje już 7,70 zł. To nie jest żart!
yusek - 30-03-2011, 00:04
Temat postu:
A ja dziś widziałem cukier po 4,15.
Anonymous - 30-03-2011, 00:28
Temat postu:
@Victoria, o cholera! Nieźle z Was zdzierają w Warszawie. U nas w Bytomiu najdroższy cukier jaki widziałem to po 6,5 i to w monopolowym spożywczaku jakich pełno w mieście, w TESCO czy w innych dyskontach można kupić za niecałe 5 zł.
REGIOchłopak - 30-03-2011, 00:31
Temat postu:
Niemiecki cukier można kupić na allegro...paranoja:/ najgorsze jest to, że cena skupu buraków cukrowych spadła, a cena cukru wzrosła:/

[ Dodano: 30-03-2011, 00:34 ]
A jak już jesteśmy w dziale sklepów, to nie omieszkam wspomnieć, że niebawem-lada dzień kultowy napój FRUGO wraca na polski rynek Smile
przewoz - 30-03-2011, 11:53
Temat postu:
Cytat:
Nieźle z Was zdzierają w Warszawie


W jednym z warszawskich społem, dalej jest 4,59...
Anonymous - 30-03-2011, 12:11
Temat postu:
W Krynicy najwyższą cenę co widziałem to było 5,29pln za cukier ale dzisiaj benzyna 95 okt. 5,11 pln
Iktorn - 30-03-2011, 13:49
Temat postu:
Na TVN24.pl był artykuł o cenach paliw w innych krajach w Europie, np w Szwajcarii disel za 5,80 zł, w Norwegii benzyna po 7,48 zł, w Wielkiej Brytanii benzyna około 7 zł. Jednak należy też zwrócić uwagę na zarobki - w tych krajach zarabia się nawet po 10.000 zł miesięcznie. Porównując nas - benzyna powinna kosztować około 1,50 zł.

I jeszcze pewna ciekawostka:
w Wenezueli, gdzie jakiś czas temu był @Tomasz. "To kraj z najtańszym paliwem na świecie. Za jednego dolara amerykańskiego, wymienionego po kursie czarnorynkowym, zatankować można bagatela około 165 litrów oleju napędowego lub 82 litry benzyny.

Ciekawi mnie, czy gdyby rząd obniżył akcyzę o te 10 - 15 groszy, to czy rzeczywiście ceny na stacjach by spadły. Mnie się wydaje, że pośrednicy podnieśli by swoje marże i w skutek tego cena detaliczna i tak została by na stacjach taka sama jak teraz. Tak samo jak z tym cukrem - media nakręcają panikę i wskutek tego producenci cukru mogą zarobić - zwykłe spekulacje.
Oskee - 30-03-2011, 14:29
Temat postu:
Dzisiaj w Malborku benzyna 95 tylko po 5,21 :/
lubelak195 - 30-03-2011, 15:12
Temat postu:
Jeżeli benzyna tak droga to państwo powinno inwestować w transport alternatywny- trolejbusy, tramwaje, kolej elektryczną (elektryfikacja ważniejszych szlaków i budowa nowych), ścieżki rowerowe.

O ile w 2 pierwszych punktach jest znośnie, chóć i tak mogłoby być lepiej, tak jeśli chodzi o 2 ostatnie to Polska leży i kwiczy- ja jeżdżę do szkoły muzycznej rowerem i tylko na połowie dróg są ścieżki rowerowe, ale to i tak dobrze, na reszcie musze ustępować pieszym. W innych krajach (np. Szwecja) podróż rowerem po mieście jest bezproblemowa.

Co do kolei to chyba nie musze mówić- sytuacja jest dużo gorsza i nie zanosi sie niestety na poprawe.
Emillex - 30-03-2011, 15:33
Temat postu:
Cytat:
Jeżeli benzyna tak droga to państwo powinno inwestować w transport alternatywny- trolejbusy, tramwaje, kolej elektryczną (elektryfikacja ważniejszych szlaków i budowa nowych), ścieżki rowerowe.

Przez takie a nie inne ceny paliw ludzie w miastach i tak już się w większości przesiedli do kom. miejskiej. Problem z tym że trolejbusy, tramwaje nie powstaną w miniejszych miastach, a transport wieś-miasto, małe miasto- miasto itp. opiera się właśnie na transporcie samochodowym. W tym przypadku ludzie nie mają w zasadzie dużego wyboru oprócz własnego auta-wiem z własnego doświadczenia i z obserwacji okolicy. U mnie panuje inna mentalność co do samochodu i kom. zbiorowej.
Cena podskoczy do 7zł, a mimo to u mnie nadal przeważać będzie samochód, bo transport PKS (zwłaszcza ze wsi) i kolej (może i ilośc pociągów dostateczna, ale jeżeli już ktoś do pracy przyjedzie to musi też wrócić, a czekanie na dworcu godzinę czy nawet pół przekreśla ten rodzaj transportu) leży.
yusek - 30-03-2011, 16:22
Temat postu:
A czemu niby trolejbusy nie mogły by powstać w mniejszych miastach? gdzieś widziałem analizę z której wynika, że trolejbusy utrzymałyby się w miastach mających nawet 25 tys. Ale pod szeregiem warunków np. bardzo tani prąd z elektrowni atomowych lub innych w których nie potrzeba paliwa. Duży program budowy trolejbusów w który było by zaangażowane dużo miast (potrzeba opracować mniejsze trolejbusy 7-8 metrowe). Brak kosztów startu (czyli pełne dofinansowanie budowy sieci i zakupu pierwszych maszyn.
Henryk - 30-03-2011, 17:24
Temat postu:
Cytat:
Jeżeli benzyna tak droga to państwo powinno inwestować w transport alternatywny- trolejbusy, tramwaje, kolej elektryczną (elektryfikacja ważniejszych szlaków i budowa nowych), ścieżki rowerowe.


Benzyna jest taka droga przez akcyzę i VAT, które stanowią nawet do 70% ceny. Ten podatek idzie właśnie na utrzymywanie miejskich i państwowych pojazdów szynowych - od tramwajów do PKP.
Anonymous - 30-03-2011, 17:44
Temat postu:
Iktorn,

Mi się przypomina podobny numer słyszałem go w Programie 1 Polskiego Radia w 2004 roku. Po zakończonej sukcesem inwazji na Irak bak paliwa nie ważne 21litrów (maluch hi hi) czy 80 litrów kosztował zawsze 1USD.
Victoria - 30-03-2011, 18:01
Temat postu:
Teoretycznie rząd może obniżyć akcyzę na paliwa na okres 3 miesięcy bez zgody KE, jednak z oczywistych względów tego nie zrobi. Trzeba łatać dziurę budżetową, a obniżka akcyzy to jeden miliard miesięcznie mniej wpływów do kasy państwa.

Ja już przesiadłam się do komunikacji miejskiej, a podróżując po kraju wybieram pociągi interREGIO. Wielu moich znajomych robi podobnie. Kolej ma teraz ogromną szansę! Czy ją wykorzysta?
Iktorn - 30-03-2011, 18:34
Temat postu:
Moim zdaniem kolej nie wykorzysta szansy, jaką dają jej obecnie drogie paliwa i namysły ludzi o zmianie środka transportu. Żeby nie powtarzać, zacytuję mój post:
Iktorn napisał/a:
Przykład: Gdańska - Warszawa
* PKP IC EIC dla 4 osób (normalny) = 462 zł, TLK = 214
* samochód (powiedzmy 8,5 benzyny na 100 km) to około 160 zł. Przy dwóch osobach taniej autem jak EIC.

Polska kolej nie potrafi wykorzystać żadnej szansy. W PKP Intercity rozumują tak, że jakakolwiek zniżka to jest strata, bo tak pasażer kupiłby bilet normalny. Guzik prawda - taniej będzie autem, no, chyba, że porobią nam płatne drogi po np 100 zł za odcinek Gdańsk - Warszawa.

PR próbowały z REGIOkartą, ale jest ona za droga - u naszych sąsiadów porównując oszczędności, wydatki na kartę (w Niemczech czy Czechach) i zarobki - taka karta wychodzi taniej i zniżka jest na wszystkie pociągi. W Polsce wszystko się spieprzy i z dobrych pomysłów nic nie wyjdzie.
Stella - 30-03-2011, 18:43
Temat postu:
Victoria napisał/a:
Kolej ma teraz ogromną szansę! Czy ją wykorzysta?

PR może by i chciały wykorzystać szansę, rozszerzając siatkę połączeń interREGIO, tylko wiadomo, że PKP, MI i UTK do tego nie dopuszczą.

PKP IC natomiast w czerwcu zlikwiduje kolejne pociągi TLK.

Polska kolej miała wiele szans i żadna nie została wykorzystana, no może z wyjątkiem interREGIO, które było strzałem w przysłowiową "10", ale to epizod, który nie podoba się decydentom, których określa się mianem "beton PKP".
Minerva - 31-03-2011, 02:57
Temat postu:
Dziś minister Rostowski oświadczył, że nie obniży akcyzy na paliwo. Osobiście mu się nie dziwię, bo ta obniżka, przy dzisiejszym stanie Państwa, o czym on doskonale wie, niekoniecznie wpłynęłaby na obniżenie cen paliw na stacjach.
Obniżenie akcyzy wzmogłoby na pewno czynnik spekulacyjny. Nie chodzi tylko o marże, które potencjalnie sprzedawcy paliw mogliby podnieść.

Chodzi o coś więcej. Ceny paliw w Polsce nie mogą drastycznie odbiegać w dół od cen u naszych sąsiadów. Obecny kurs złotego jest już dziś aż nazbyt atrakcyjny dla klientów przygranicznych z Czech, Słowacji, czy też z Niemiec.
Wzmożony popyt na „nasze” paliwa z ich strony, pozwala sprzedawcom utrzymywać wysoką cenę bez obawy, że obroty spadną.
Jak jednak widać na około, to my na tym tracimy.

Główną przyczyną , która powoduje, że wpadliśmy w pułapkę z paliwami jest słaby złoty, który jest pochodną polityki monetarnej Rady Polityki Pieniężnej, a co za tym idzie, polityką Banku Centralnego (NBP).
RPP zaakceptowała wysoki poziom inflacji nie podnosząc stóp procentowych. W prostej drodze przełożyło się to na spadek wartości naszej waluty.

W sytuacji, gdy pojawiły się zawirowania na rynkach światowych z ceną ropy, Polska nie posiadała i nie posiada dalej, argumentów w postaci silnego złotego.
Tak więc popełniono brzemienny w skutkach błąd, godząc się na wysoką inflację oraz na słabość polskiej waluty.

Nie wytrzymuje w tych okolicznościach krytyki argumentacja, że podniesienie stóp procentowych utrudniłoby przedsiębiorcom dostęp do kredytów.
Przedsiębiorców, tak samo jak konsumentów, wykańcza inflacja.

Tani złoty miał stymulować eksport. Tak się jednak nie dzieje. Eksport w tym roku nie wzrósł. Pogłębił się za to deficyt w obrotach handlowych z zagranicą. Przyczyniły się też do tego działania rządu w postaci podnoszenia podatków oraz zamieszanie z OFE, co wpłynęło negatywnie na nastroje na GPW. Warto do tego dołożyć oprocentowanie 10-letnich obligacji państwowych, które wynosi aktualnie 6.4%. To już ewidentnie daje inwestorom do myślenia.
Można więc śmiało sformułować tezę, że za „pat” paliwowy odpowiada w równej mierze Rząd, jak i Rada Polityki Pieniężnej.

źródło: niepoprawni.pl
Pirat - 31-03-2011, 03:13
Temat postu:
O tym dlaczego jest tak drogo debatowano w programie TVP1 "Mam inne zdanie"


Ralny - 31-03-2011, 04:28
Temat postu:
Rząd nie chce obniżyć cen paliw

Rząd mógłby obniżyć ceny na stacjach paliwowych. Wystarczyłoby jedno rozporządzenie ministra finansów, aby benzyna staniała o 30 gr, a olej napędowy o 13 gr.

Czytaj dalej
Galanonim - 31-03-2011, 08:59
Temat postu:
Ceny kilograma cukru szaleją. Rząd zrzuca winę na mitycznych spekulantów. Tymczasem minister rolnictwa idzie do telewizji, gdzie oglądają go miliony, i... totalna klapa. Bo Marek Sawicki z PSL pojęcia nie ma, ile wynosi teraz stawka VAT na cukier.

Minister brał udział w programie „Mam inne zdanie" w TVP1. Debatowano o cenach żywności. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak oskarżył o odpowiedzialność za ich wzrost rząd Donalda Tuska.
- Podnieśliście podatek VAT na cukier na 8 procent - mówił.

Zaatakował go Tomasz Tomczykiewicz z PO. - Obniżyliśmy z 7 na 5 procent - zapewniał.

Błaszczak o rozstrzygnięcie sporu poprosił Sawickiego.

- Pan Tomczykiewicz ma rację. Panie Błaszczak, jak pan przystępuje do dyskusji, to warto pewne rzeczy sprawdzić - odparował minister rolnictwa.

Nie miał racji. Stawka VAT na cukier to 8 proc. Minister skompromitował się taką pomyłką, ale czy w przypadku tego rządu i jego ministrów takie określenie jak kompromitacja coś zmienia?
A czy to pierwszy, lub ostatni raz?

Swoją drogą to ciekawe, że przy wspólnym rynku europejskim u Niemców zarabiających znacznie więcej niż Polacy cukier kosztuje połowę tego co u nas.
Tego chyba już nie da się wytłumaczyć kryzysem?

źródło: Nowy Ekran

---

Stawka VAT na cukier na pewno wynosi 8%, a nie 5% jak utrzymują przedstawiciele opcji rządzącej. Widać to na paragonie sklepowym, który zamieściła na forum Victoria:
http://infokolej.pl/viewtopic.php?p=191258#191258
Anonymous - 31-03-2011, 10:13
Temat postu:
Dla przypomnienia mały tekst z września 2005 roku


Od czwartku benzyna powinna być tańsza
Wiadomości z rynku / Archiwum13.09.2005 Liczba odwiedzin: 589


Zapowiadana przez Ministerstwo Finansów obniżka podatku akcyzowego na benzynę zacznie obowiązywać w czwartek, 15 września. Według prognoz resortu, paliwo to powinno stanieć o ok. 30 gr na litrze. Czy tak się stanie?



Rosnące lawinowo ceny ropy naftowej skutkują od długiego czasu wzrostem cen benzyn i oleju napędowego. W ciągu ostatniego miesiąca zdrożały one w Polsce o ponad 20 proc. Obecnie za litr Pb95 przychodzi płacić średnio 4,53 zł. Litr oleju napędowego kosztuje ok. 3,97 zł.



Taka sytuacja wywołała w końcu reakcję resortu finansów. Minister Gronicki zadecydował o zmniejszeniu stawki akcyzy na benzynę o 25 gr na litrze. Powinno to skutkować ok. 30-groszową zniżką ceny detalicznej tego paliwa. Wynika to ze zmniejszenia podatku akcyzowego oraz, co za tym idzie, także podatku VAT z tytułu niższej podstawy do jego opodatkowania. Pomysłowi ministra Gronickiego przyklasnęli polscy kierowcy z radością oczekujący spadku cen paliwa. Także rafinerie zapowiedziały gotowość do obniżek.



- PKN Orlen od momentu podania przez resort finansów informacji o obniżeniu stawek akcyzy na benzynę zapowiadał, że na należących do koncernu stacjach zmniejszone zostaną ceny. Decyzję tę podtrzymujemy. Litr benzyny powinien być tańszy od czwartku o ok. 25-30 gr – stwierdza Dawid Piekarz, rzecznik PKN Orlen.



Na stacjach Lotosu ewentualnych obniżek można spodziewać się dopiero w późniejszym czasie.

- O obniżeniu hurtowych cen benzyn Grupa Lotos zadecyduje w czwartek. Jeśli obecna, stabilna sytuacja na światowych rynkach paliw utrzyma się, w ciągu kilku dni ceny benzyny na naszych stacjach powinny spaść – mówi Marcin Zachowicz, rzecznik Grupy Lotos.



- Na naszych stacjach są pewne zapasy paliw kupionych w cenach sprzed obniżki akcyzy. Niekoniecznie więc benzyna stanieje od czwartku. Jeżeli jednak konkurenci zdecydują się na natychmiastową obniżkę, także na stacjach Shell ceny spadną – mówi Alfred Kubczak, rzecznik Shell.



To już norma, że w naszym kraju natychmiast po zwyżkach cen ropy rosną ceny paliw. Na obniżki przychodzi czekać kilka, a nawet kilkanaście dni i najczęściej są one niższe niż wynika to z prostego rachunku matematycznego. Jak będzie tym razem?


Autor: Maciej Pobocha

Żródło: http://www.motofakty.pl/artykul/od_czwartku_benzyna_powinna_byc_tansza.html

Osobiście pamiętam żeopozycja strasznie domagała się wtedy obniżenia akcyzy. A teraz? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
Arek - 31-03-2011, 11:43
Temat postu:
Victoria napisał/a:
Teoretycznie rząd może obniżyć akcyzę na paliwa na okres 3 miesięcy bez zgody KE, jednak z oczywistych względów tego nie zrobi. Trzeba łatać dziurę budżetową, a obniżka akcyzy to jeden miliard miesięcznie mniej wpływów do kasy państwa.

Tak wyglądał deficyt budżetowy na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia:

2000 – 15,391 mld zł
2001 – 32,358 mld zł
2002 – 39,402 mld zł
2003 – 37,043 mld zł
2004 – 41,417 mld zł
2005 – 28,360 mld zł
2006 – 25,063 mld zł
2007 – 15,956 mld zł
2008 – 24,346 mld zł
2009 – 23,845 mld zł
2010 – 44,591 mld zł

Jak widać, rząd Tuska podwoił deficyt budżetu w ciągu ostatniego roku. Gdy PO przejmowała rządy po PiS w 2007 roku, deficyt wynosił "zaledwie" 16 mld zł. Dziś jest to już 44,5 mld zł i ciągle rośnie!

Deficyt budżetowy to i tak mały pikuś w porównaniu z długiem publicznym.
Obecnie wynosi on 820 173 200 823 zł. I rośnie!

Jeśli nasze społeczeństwo nie uświadomi sobie, że obecna ekipa PO–PSL przyniosła krajowi więcej szkód niż wszystkie inne nieudolne rządy razem wzięte to nasze państwo zbankrutuje, a my zbankrutujemy razem z nim, bo wykończą nas coraz wyższe podatki, rosnące ceny w sklepach oraz rosnące koszty utrzymania!

Tusk ma szansę zostać pierwszym premierem, który wyląduje w więzieniu. Teraz jeszcze nie ma co o tym marzyć, ale jeśli wygra kolejne wybory i przyjdzie w końcu ten moment, kiedy ¾ Polaków zostanie w dziurawych skarpetach i z pustą lodówką, to premier będzie się wręcz modlił o celę, żeby nie wpaść w ręce rozgniewanego i żądnego krwi motłochu.
Iktorn - 31-03-2011, 17:54
Temat postu:
Dziś w sklepie ABC w Gdańsku widziałem plakat, że sprzedają 1 kg cukru po 3,99 zł, jeśli zrobi się zakupy za minimum 15 zł.

A paliwo 5,02 za ON, PB 95 5,09 na Orlenie na Słowackiego przy lotnisku. Jeszcze niedawno paliwo było odpowiednio po 3 i 4 grosze tańsze na litrze.
Wojtek - 31-03-2011, 18:57
Temat postu:
Areczek, liczby, które podałeś odnośnie deficytu budżetowego są niezbyt dokładne. Fakty są bardziej miażdżące dla rządu, a w konsekwencji dla nas, bo to odbije się na naszych portfelach.

Poniżej dane Ministerstwa Finansów. Jak widać nasz kraj najbardziej zadłużało SLD (rząd Millera) i PO (rząd Tuska). Rządy PiS deficyt znacząco zmniejszyły. Liczby nie kłamią!
Stella - 31-03-2011, 21:26
Temat postu:
Dolnoślązacy mają najdroższe paliwo

Dolnośląscy kierowcy nie mają powodów do zadowolenia. Powodem są ceny paliw na stacjach. Co prawda wszędzie są wysokie, ale w naszym województwie – najwyższe ze wszystkich województw. Tak wynika z raportu portalu zajmującego się badaniem rynku paliw. Co gorsza, ceny na stacjach będą dalej rosły.

Jak wynika z raportu, obecnie średnio za litr benzyny Dolnoślązak musi zapłacić 5,11 zł. Województwem o najniższych cenach średnich jest Pomorskie - 4,98 zł za olej napędowy i 5,01 zł za benzynę. Z kolei np. w Opolskim, Świętokrzyskim i Warmińsko-Mazurskim średnia cena za olej to 5,04 zł za litr.

- Dolny Śląsk nigdy nie był rekordzistą jeśli chodzi o wysokość cen paliw, więc tym bardziej zdziwienie dolnośląskich kierowców jest większe – mówi Jakub Bogucki, analityk rynku paliw z e-petrol.pl.

W samej Legnicy nie jest lepiej. Obecnie średnia cena za litr Pb95 na legnickich stacjach wynosi tyle co we Wrocławiu. Jak się okazuje, niestety paliwo będzie dalej drożeć.

- Według prognoz będzie to maksymalnie do 5,14 zł za litr Pb95, 5,09 zł za ON i 5,39 zł za Pb98 – kończy Bogucki.

źródło: otoBoleslawiec.pl
Emillex - 01-04-2011, 14:03
Temat postu:
Jeśli ma to być jakiekolwiek pocieszenie, to dodam tylko że w Rumunii benzyna Pb95 kosztuje 5,30-5,40 RON (Lei rumuńskich) czyli w przeliczeniu na nasze około 5,20 zł. Sęk w tym że tam zarabiają dwa razy mniej od nas.

[ Dodano: 01-04-2011, 14:26 ]
Może wydawać się to śmieszne, ale mam powód do radości i dumy Smile
Przyszła dostawa, "polski" cukier znajduje się najwyżej.
I tu pewien paradoks. Te dwa opakowania, podobne do tego polskiego to cukier z Opalenicy. Cukier 150km od Opalenicy kosztuje niecałe 4zł, natomiast 30km od cukrowni, we Wolsztynie już 5,99...
Stella - 03-04-2011, 19:09
Temat postu:
Mąż dziś tankował. W Bolesławcu benzyna już po 5,15 zł.
Iktorn - 03-04-2011, 20:34
Temat postu:
Ceny idą w górę, jak szalone. benzyna (PB 95) w Gdańsku na stacjach:
Orlen po 5,15-5,23 zależy jaka stacja
BP po 5,23
Shell 5,19
Lotos 5,13-5,21 (zależy od stacji)

Cieszę się, że mam auto z LPG - gdyby nie to, przesiadł bym się na tramwaje. Do pracy mam 10 km, gdybym jeździł na benzynie po 5,15 to droga w jedną stronę kosztowała by mnie ok. 6 zł. Wolałbym tramwaj za 3zł.
Arclight - 03-04-2011, 21:19
Temat postu:
Mam pewną teorię:
Im droższe paliwo tym mniej osób jeździ. Im mniej osób jeździ tym:

a) drogi wolniej ulegają uszkodzeniu
b) mniej wyjeżdżonych kilometrów przez samochód to rzadsze przeglądy
c) można wyrejestrować samochód (i nie płacić ubezpieczenia)
d) mniejsze zanieczyszczenie powietrza
e) mniej wypadków

A to wszystko są koszty... Czyli im mniej samochodów, tym więcej zostaje ludziom w kieszeni (odchodzą wydatki na paliwo, ubezpieczenie, przeglądy) co oznacza, że można nałożyć jakiś nowy podatek! Dzięki temu rząd ma co robić, sejm ma co robić, (p)osłowie nie czują się niepotrzebni. I żyje się lepiej!

Tymczasem w Dęblinie ON - 5.08 zł
95 - 5.13 zł

Na 98 nawet nie patrzyłem, ale ON Premium już 5.28 zł a 98 Premium - 5.38 zł.
Iktorn - 03-04-2011, 21:22
Temat postu:
A polska kolej wycina kolejne pociągi od czerwca. Polska logika...

Zobaczycie, że w Polsce kolej (szczególnie PKP Intercity) nie wykorzysta szansy drogich paliw. Żadnych zniżek dla grup (przypomnę, że w Czechach 2 osoby mają już zniżkę, bo są grupą, nawet na bilet tam i powrót ma się kilka koron zniżki). W Polsce tego się nie spodziewam.
Anonymous - 03-04-2011, 21:27
Temat postu:
Cytat:
c) można wyrejestrować samochód (i nie płacić ubezpieczenia)

Żeby wyrejestrować samochód trzeba go albo sprzedać albo zezłomować. Nie można posiadać samochodu niezarejestrowanego.
bartik - 03-04-2011, 21:33
Temat postu:
Arclight, Niestety w Polsce nie można wyrejestrować samochodu, można go jedynie zezłomować i wtedy zostanie on wyrejestrowany Rolling Eyes

Jednak pomimo ciągle rosnących cen paliw samochodów jest coraz więcej i ludzie jeżdżą coraz więcej i duża w tym zasługa kulejącej kolei. Kiedyś więcej osób jeździło koleją pomimo, że samochód był bardziej opłacalny, pamiętam, że jak byłem mały (miałem koło 7lat) tata obliczył, że przejazd samochodem z Krakowa pod Ełk kosztował nas niecałe 50zł!!! 6 osób znalazło się na drugim końcu polski za grosze, inną sprawą było to, że wtedy jeszcze mało kto wiedział o LPG i trasę przejazdu należało ułożyć uwzględniając położenie stacji Smile (tak jak jest teraz z CNG).
Achib - 06-04-2011, 15:47
Temat postu:
Niemcy wydzielają Polakom cukier. Jedna osoba może kupić najwyżej cztery kilogramy, a w niektórych sklepach tylko kilogram.
Emillex - 06-04-2011, 15:51
Temat postu:
No proszę. W Cottbus to nawet po Polsku napisali...
Minerva - 06-04-2011, 15:59
Temat postu:

geordi - 11-04-2011, 02:10
Temat postu:
Co do deficytu troszeczke rozmijacie sie z prawda. Na efekty dzialan gospodarczych rzadu przyjmuje sie, ze trzeba poczekac 2-3lata. Tak wiec deficyty 2001-2002 to sławna już "dziura Bauca" za ujawnienie której zapłacił stołkiem. Natomiast niski deficyt w 2006 zawdzieczamy Belce. Dziś szczególnie widać konsekwencje nieprzepchnięcia ówczesnego "planu Hausnera".

Co do cen paliw, ktoś już wyłozył tutaj problem zwiazany z zakupami przygranicznymi - na Białorusi z tego powodu wprowadzono ograniczenia dla Polaków. Osobiscie cieszy mnie ta sytuacja, bo moze wreszcie wywola dyskusje na temat polityki transportowej państwa. Tak jak grudniowa zadyma choć na moment podniosła temat gnijącego dzięki decyzjom (czy ich braku) politycznym PKP.

A jeżeli nie wywoła, to może to wszystko wreszcie j..e w p..u. I ludzie się obudzą. Należy sie mądrym Polakom. Trafilo sie nam koniunktura jak ślepej kurze ziarno to ją przeżarliśmy. Kilku utalentowanych MinFinów na morzu niekompetencji - to samo. Belka pod tym względem był rekordzistą - przez moment był premierem bez zaplecza w parlamencie.
Minerva - 18-04-2011, 17:43
Temat postu:
Prorządowe media mainstreamowe, które ogłupiają naród, nie poruszają niewygodnych dla PO tematów. A takim tematem jest drożyzna, wzrost cen i zadłużanie państwa. Uważam, że najlepsze audycje gospodarcze są w TV Trwam. Polecam:




Ralny - 04-05-2011, 01:00
Temat postu:
Polski Indeks Nędzy najwyższy od pięciu lat

Mimo względnie wysokiej dynamiki PKB i rosnących obrotów sieci handlowych realna sytuacja ekonomiczna Polaków ulega systematycznemu pogorszeniu. Na wiosnę polski Indeks Nędzy osiągnął najwyższą wartość od 2006 roku, przecząc oficjalnie głoszonej propagandzie sukcesu.

Czytaj dalej...

źródło: bankier.pl
Beatrycze - 10-05-2011, 07:49
Temat postu:
Szynka zajebista jest już po 18,80 za kg.
Victoria - 11-05-2011, 05:49
Temat postu:
Jak przestać wyrzucać pieniądze w błoto

Analitycy nazywają go podatkiem od bezmyślności. Płaci go niemal każdy Polak, jego wysokość jest różna, w większości przypadków jest to kilkaset złotych miesięcznie. Czy można nie płacić tego podatku? Tak, i nie jest to aż tak trudne jak na pierwszy rzut oka może się wydawać. Wystarczy wiedzieć, w którym miejscu pieniądze wyciekają z naszych kieszeni i pilnować, by niepotrzebnych wydatków było jak najmniej.

Na początek warto zapisywać każdy wydatek. Po przejrzeniu listy łatwiej nam będzie wytypować pozycje mniej lub bardziej zbędne. W prowadzeniu domowego budżetu kapitalnie pomóc mogą dostępne w internecie darmowe programy. Po wpisaniu w wyszukiwarce „domowy budżet” każdy będzie mógł znaleźć coś dla siebie.

Dostępne aplikacje przeznaczone są zarówno dla tych, którzy już zarządzają osobistymi finansami, jak i tych, którzy dopiero zamierzają to robić. Pozwolą one planować wydatki i dochody ze znacznym wyprzedzeniem, sumować wydatki w ramach dowolnie utworzonych kategorii, ewidencjonować transakcje i analizować strukturę domowego budżetu. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, ile pieniędzy może zostać nam w kieszeni.

Kredyt na 66,6 proc. czyli diabelskie sztuczki banków

Szczególną ostrożność zachowajmy przy zaciąganiu kredytów, dla banków to często prawdziwa żyła złota. Zanim zdecydujemy się na pożyczkę, popytajmy znajomych, poszukajmy informacji w internecie. Banki kuszą nas okazyjnymi, tanimi kredytami, ale pamiętajmy, że takie po prostu nie istnieją. Uważnie czytajmy umowy, pamiętajmy ponadto, że w przypadku większej pożyczki mamy możliwość negocjacji z bankiem jej warunków.

Zwróćmy uwagę nie tylko na oprocentowanie, ale i na dodatkowe opłaty, które większość banków wciąż pobiera. Uważajmy zwłaszcza na ubezpieczenia. W przypadku rat zero procent wiele osób truchleje, gdy po uważnym wczytaniu się w zapisy umowy konstatuje, że rzeczywista roczna stopa oprocentowania kredytu z ubezpieczeniem wynosi ponad 66 proc.! Trudno wytłumaczyć, za co banki karają nas tak horrendalnymi kosztami.

Uważajmy też na kredyty konsolidacyjne reklamowane jako „zamianie starych kredytów na jeden tańszy”. Owszem, pojedyncza rata będzie niższa, suma sumarum zapłacimy jednak znacznie więcej niż spłacając zobowiązania, które już mamy.

Przykładowo GE Money proponuje kredyt konsolidacyjny z oprocentowaniem w wysokości 18 proc. Osoba, która ma do spłacenia kredyty na sumę 5 tys. zł w ciągu roku oprocentowanych na 20 proc., odda bankowi 5100 zł. Jeśli zdecyduje się na ośmioletni kredyt konsolidacyjny na 18 proc., musi spłacić 10000 zł. Taki interes kompletnie się nie opłaca.

Źródłem wielu utrapień może być ponadto karta kredytowa. By nie tracić zbędnych złotówek wystarczy stosować kilka reguł.

Po pierwsze, pod żadnym pozorem nie używajmy karty kredytowej do wypłacania pieniędzy z bankomatu. Kwoty takie będą obciążone prowizją od 3 do 10 proc. Ważniejsze jest jednak to, że w przypadku kwot pobranych z bankomatu nie obowiązuje okres bezodsetkowy, bank od razu zacznie liczyć odsetki.

Po drugie, pamiętajmy o comiesięcznych spłatach zadłużenia karty. Istotą tego produktu jest pożyczanie pieniędzy bez żadnych kosztów na okres od trzydziestu kilku do kilkudziesięciu dni. W razie spłaty jedynie części zadłużenia lub nie spłacenia wcale, od tego niespłaconego zadłużenia zostaną naliczone odsetki.

Nie warto więc decydować się na spłatę kwot minimalnych lub minimalnej procentowo spłaty zadłużenia, aby uniknąć płacenia za pozostałe zadłużenie. Jednym słowem należy spłacać całe zadłużenie karty co miesiąc - przed zakończeniem okresu rozliczeniowego, a korzystniejsze i o wiele tańsze będzie użytkowanie karty kredytowej – piszą analitycy z Money Expert.

Zatkaj nieszczelne kieszenie

Osoby, które płacą za wodę, często nie mogą uwierzyć, jak dużo tracą z powodu nieszczelnych kranów. Przykład? Przyjmijmy, że woda z cieknącego kranu kapie co 3 sekundy, czyli 20 razy na minutę. Kropla wody ma objętość około 0,2 ml, w ciągu minuty do kanalizacji spłynie blisko 4 ml wody. Łatwo wyliczyć, że w ciągu miesiąca wycieknie nam aż 172 litrów wody! Przy średniej stawce 3,50 zł za litr zimnej wody, daje to 3,50 zł/m3 * 0,172 m3 = 0,60 zł. Rocznie daje to niewiele, bo nieco ponad 7 zł.

Ale te same wyliczenie inaczej wyglądają, jeśli pod uwagę weźmiemy wodę ciepłą. Przy średniej stawce 55 zł za litr, nieszczelny kran kosztuje nas około 110 zł rocznie. Powyższe kwoty ulegają podwojeniu w momencie, gdy kapie z kranów w kuchni i łazience.

Ale dom może być źródłem wielu innych niepotrzebnych wydatków. Poważną pozycją w każdym domowym budżecie jest energia elektryczna. Na początek warto sprawdzić czy taryfa, którą proponuje nam dotychczasowy dostawca, jest dla nas najkorzystniejsza. Mało kto wie bowiem, że możemy sami wybierać dostawcę sprzedawcę prądu.

Są też oszczędności, które wymagają inwestycji w wyposażenie naszego domu. Możemy zacząć od energooszczędnych żarówek, skończyć na lodówce klasy energetycznej A++. Nie ma wątpliwości, że nowoczesny sprzęt zużywa znacznie mniej energii niż podobne urządzenia starszego typu. Eksperci radzą, by w przypadku pralki nie kupować takiej, która zużywa więcej niż 2 kWh energii elektrycznej na jedno pranie.

Kolejną sprawą są urządzenia w trybie standby. Sceptycy powiedzą, że dla kilkunastu złotych rocznie nie warto zawracać sobie głowy codziennym wyłączaniem telewizora czy komputera z sieci na noc. Pamiętajmy jednak, że takich urządzeń mamy w domu kilka, ponadto zsumowanie wszystkich niewielkich oszczędności, o których dzisiaj mówimy, da nam całkiem znaczną kwotę.

Warto zwrócić uwagę na rachunki za telefon komórkowy, kablówkę czy internet. Ich dostawcy regularnie przygotowują nowe oferty z niższymi cenami, często jednak nie proponują ich starym klientom licząc na to, że nie będzie im się chciało zmieniać operatora. Warto zadać sobie trochę trudu na wyszukanie najbardziej odpowiednich ofert, bierność w tym względzie po prostu się nie opłaca.

Mają w wielkim poważaniu stałych klientów. Dzwoniła do mnie ostatnio bardzo miła pani i zaproponowała podpisanie nowej umowy na dwa lata. W ofercie nowy iPhone 3 GS 16 GB za 449 zł netto w abonamencie dla firm 110 plus dodatkowe 150 min do wszystkich sieci. Ta sama oferta przy próbie przedłużenia umowy – iPhone za 649 zł netto w tym samym planie taryfowym na dwa lata bez dodatkowych minut – pisze na jednym z forum internetowych young.

źródło: hotmoney.pl
Modliszka - 13-05-2011, 16:08
Temat postu:
Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w kwietniu wzrosły o 4,5 proc. w stosunku do kwietnia 2010 roku, a w porównaniu z marcem 2011 r. wzrosły o 0,5 proc. - poinformował Główny Urząd Statystyczny.

Największy wpływ na wzrost kwietniowej inflacji miały ceny żywności oraz transportu - wynika z komunikatu GUS.

Według GUS największy wpływ na ukształtowanie się rocznego wskaźnika inflacji miały podwyżki cen żywności (o 7,7 proc.), a także opłat związanych z mieszkaniem (o 5,0 proc.) i w zakresie transportu (o 7,6 proc.).

Wzrost cen żywności i paliw może się przełożyć na osłabienie popytu konsumpcyjnego, który do tej pory ciągnął gospodarkę.

Więcej:
http://finanse.wp.pl/kat,58434,title,GUS-podal-dane-o-inflacji-i-PKB,wid,13406088,wiadomosc.html
Ralny - 09-06-2011, 20:20
Temat postu:
Kulisy umowy gazowej między Polską a Rosją

Będziemy bulić za gaz jak za złoto. Podziękujmy Słoneczku Peru!


Kulisy umowy gazowej między Polską a Rosją
Leszek Szymowski

Umorzenie długów rosyjskiemu koncernowi Gazprom, niekorzystne dla Polski zmiany w akcjonariacie strategicznej spółki EuRoPol Gaz SA i w sposobie zarządzania nią oraz radykalne zwiększenie zakupów rosyjskiego gazu po zawyżonych cenach – takie warunki precyzowały protokoły polsko-rosyjskie podpisane 29 października 2010 roku w Warszawie. Redakcja „Najwyższego CZASU!” dotarła do tych protokołów.

Chodzi o dwa protokoły, które w Warszawie podpisał ze strony polskiej wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak, a ze strony rosyjskiej Igor Sieczin – wicepremier odpowiedzialny za sprawy energetyczne.

Protokół pierwszy dotyczył zmian warunków kontraktu jamajskiego – obowiązującej od 1993 roku polsko-rosyjskiej umowy na dostawy gazu. Protokół dodatkowy dotyczył zmian w porozumieniu na temat budowy systemu gazociągów dla przesyłu surowca. Według oficjalnego stanowiska obu rządów, podpisanie tych umów było zwieńczeniem wielomiesięcznych negocjacji dotyczących zmian w kontrakcie na dostawy rosyjskiego gazu do Polski. Problem w tym, że zmiany są dla Polski wyjątkowo niekorzystne i prowadzą do uzależnienia naszego kraju od dostaw surowca z Rosji.

Zwiększenie dostaw

Artykuł 1 protokołu dodatkowego zobowiązuje Polskę do zakupu większej ilości gazu. W 2011 roku ma to być łącznie 10,5 mld m3, a w latach 2012-2022 ma to być 11 mld m3 rocznie. „Z wymienionych ilości corocznie nie mniej niż 2,88 mld m3 gazu będzie dostarczane przez punkt zdawczoodbiorczy »Kondracki« z możliwością zwiększenia” – czytamy w umowie. Strony zobowiązały się również do tego, że „Wielkości dostaw po 2022 roku będą uzgodnione dodatkowo”. Zmieniono również artykuł 4 protokołu dodatkowego, wprowadzając tam następujący zapis: „Strony dążą do tego, aby odpowiednie podmioty gospodarcze Rzeczypospolitej Polskiej oraz Federacji Rosyjskiej w możliwie krótkim terminie podpisały nowy kontrakt na przesył gazu ziemnego przez terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2020-2045 w wysokości około 28 mld m3 rocznie”.

Porozumienie z 1993 roku przewidywało dostarczanie do Polski rocznie 7,4 mld m3 gazu oraz tranzyt polskimi rurociągami 30 mld m3 gazu do Niemiec. Rosyjskie dostawy pokrywały większość zapotrzebowania Polski na gaz. Pozostała część zaopatrzenia gazowego pochodziła z wydobycia w Polsce oraz z zakupów z Norwegii. Co ciekawe, w 1993 roku Polska zobowiązała się również do tego, że gazu rosyjskiego, którego nie wykorzysta, nie będzie sprzedawać innym krajom. 11 mld m3 zakontraktowane na mocy protokołów dodatkowych z 29 października 2010 roku to ilość znacznie przekraczająca polskie zapotrzebowanie na gaz.

Zgodnie z zapisami umowy, aż do roku 2022 będziemy kupować od Rosji 1,5 raza więcej gazu niż potrzebujemy. Z kolei po 2022 roku będziemy kupować niemal cztery razy więcej gazu.

Niekorzystne ceny

Protokół dodatkowy w niekorzystny dla Polski sposób precyzuje również ceny za przesył rosyjskiego gazu przez terytorium Polski. Z dokumentu wynika, że EuRoPol Gaz SA związany jest stawkami ustalonymi przez organ regulacyjny, czyli tym wypadku prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. „Strony potwierdzają, że wysokość stawki taryfowej, zatwierdzanej przez Organ regulacyjny, ustala poziom, powyżej którego EuRo-Pol Gaz spółka akcyjna nie ma prawa ustalać wartości swoich usług w zakresie przesyłu gazu dla odbiorców tych usług”. Dlaczego jest to takie ważne? Przez minione lata do kwoty określonej przez prezesa URE doliczano jeszcze niewielką dopłatę zależną od majątku firmy. Taka dopłata stosowana jest w większości państw Unii Europejskiej i służy temu, by ograniczyć ryzyko bankructwa firmy gazociągowej. Taki zapis wymuszają unijne przepisy. Nieuwzględnienie tych przepisów w umowie z Gazpromem może w przyszłości narazić Polskę na gigantyczne kary nałożone przez Komisję Europejską. Protokół wymusił również na stronie polskiej, że ceny będą kształtowane w taki sposób, aby zyski spółki EuRo-Pol Gaz SA nie przekroczyły kwoty 21 mln zł netto. Rosjanie zgodzili się natomiast na to, aby spółka ta spłacała bieżące pożyczki i kredyty (sic!).

Umorzone długi

W artykule 2 protokołu dodatkowego znalazł się również intrygujący zapis. Czytamy w nim: „Strony przyjmują do wiadomości, że EuRoPol Gaz spółka akcyjna i spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Gazprom Eksport uregulowały kwestie sporne dotyczące opłat za zrealizowane w okresie 2006-2009 usługi przesyłowe gazu ziemnego przez terytorium Polski, zgodnie z porozumieniem zawartym dniu 27 stycznia 2010 roku przez spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością Gazprom Eksport, PGNiG spółka akcyjna, EuRoPol Gaz spółka akcyjna, które skorygowane zostanie zgodnie z niniejszym Protokołem Dodatkowym i Porozumieniem”.

Było to potwierdzenie, że strona polska rezygnuje z 1,2 miliarda złotych, które winien był Gazprom z tytułu niedopłat za lata 2006-2009. Rosyjski koncern nie płacił bowiem wymaganej przepisami unijnymi dopłaty zależnej od majątku firmy. Łącznie z odsetkami była to kwota 1,2 mld złotych. EuRoPol Gaz SA skierował więc sprawę na drogę sądową i rosyjski Trybunał Arbitrażowy trzykrotnie przyznał spółce rację, zobowiązując równocześnie Gazprom do zapłaty tych pieniędzy. W styczniu 2010 roku premier Tusk i minister skarbu Aleksander Grad wyrazili zgodę na umorzenie tych długów. 27 stycznia 2010 roku potwierdził to wspólny komunikat obu spółek. 29 października 2010 roku przypieczętowano to ostatecznie w umowie.

Pod kontrolę Rosjan

Z kolei w protokole głównym strona polska i strona rosyjska zobowiązały się do przeprowadzenia istotnych zmian w spółce EuRoPol Gaz SA. W umowie znalazł się zapis mówiący o tym, iż PGNiG i Gazprom mają objąć po 50% udziałów w EuRoPol Gaz SA, a do 1 marca 2011 roku ma zostać wprowadzona w życie zasada parytetowego zarządzania spółką: zarząd musi podejmować decyzje jednogłośnie, a w wypadku rozbieżności wśród członków Zarządu decyzję podejmować będzie Rada Nadzorcza, a jeśli i jej się nie uda – Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy.

Spółka EuRo-Pol Gaz SA zajmuje się tranzytem gazu przez terytorium Polski. Powstała na mocy porozumienia jamalskiego z 1993 roku, podpisanego między Polską a Rosją i regulującego kwestie dostaw gazu ziemnego.

48% udziałów w spółce EuRo-PolGaz SA posiada Gazprom. Drugie 48% udziałów posiada Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo – kontrolowane przez polski rząd. 4% udziałów posiada Gas-Trading, w której ponad 36% udziałów ma Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego Bartimpex kierowane przez Aleksandra Gudzowatego – jednego z najbogatszych Polaków, a ponad 43% udziałów PGNiG. Łącznie polscy akcjonariusze posiadają 81,85% udziałów w Gas-Tradingu, co przez lata zapewniało polskiemu rządowi kontrolę nad EuRoPol Gazem SA, a przez to decydujący głos w sprawie tranzytu przez Polskę rosyjskiego gazu. Gazprom – posiadający 48% udziałów – był akcjonariuszem mniejszościowym. Najważniejsze decyzje dla spółki podejmował zarząd, w którym przez lata większość miały osoby reprezentujące interesy Polski.

Pod kontrolą rosyjską

W wyniku podpisanej umowy dostawy gazu z Rosji przekroczyły polskie zapotrzebowanie. Ponieważ strona polska nie może gazu sprzedawać, surowiec będzie musiał być w Polsce magazynowany i przechowywany. Tym samym, aby nie zwiększać i tak zbyt dużej ilości gazu, trzeba będzie zrezygnować z zakupów spotowych z Norwegii i z wydobycia gazu w Polsce (przez lata z tych dwóch nierosyjskich źródeł pochodziła reszta gazu wykorzystywanego w naszym kraju). W ten sposób rząd Polski zrezygnował z dywersyfikacji źródeł gazu i całkowicie uzależnił nasz kraj od dostaw Gazpromu. Po drugie: zmniejszono kontrolę Polski nad strategiczną spółką EuRoPol Gaz SA poprzez zobowiązanie się do podziału jej akcji po połowę między PGNiG a Gazprom i wprowadzenie skrajnie niekorzystnych dla Polski zapisów dotyczących podejmowania decyzji. Po trzecie: rząd Polski zgodził się na ceny za przesył nie uwzględniające unijnych przepisów, co może narazić nasz kraj na wysokie kary nałożone przez Komisję Europejską. W końcu po czwarte: anulowano Gazpromowi 1,2 miliarda złotych długów. Mamy więc do czynienia z gigantyczną aferą, której skutki będziemy dotkliwie odczuwać przez co najmniej 11 lat.

źródło: nczas.home.pl
Minerva - 11-06-2011, 23:11
Temat postu:
W najnowszym numerze "Najwyższego Czasu" Leszek Szymowski zamieścił artykuł p.t. "Legalna transakcja". Pisze tam o odmowie wszczęcia śledztwa przez Prokuraturę Apelacyjną w sprawach wystąpienia przez PGNiG o zwiększenie udziału Gazpromu w spółce EuRoPol Gaz oraz umorzenia temuż Gazpromowi 1,2 mld zł długu. Uprzednio rosyjski Naczelny Sąd Arbitrażowy w Moskwie nakazał zapłacenie tej należności. Decyzję o odmowie podjął prokurator Andrzej Michalski, uważany za człowieka od spraw politycznych.

Ciekawe, że w całej tej aferze Rosjanie zdają się być prawie nieobecni. Działają zza kulis przez swoich agentów. To niby polskie PGNiG występuje na rzecz Gazpromu, to polski premier oraz minister skarbu oznajmiają o umorzeniu długu Gazpromu, a polska prokuratura odmawia wszczęcia śledztwa w tej sprawie.

Dalsze szczegóły można znaleźć tutaj:
http://niezalezna.pl/11753-szymowski-i-protokoly-zdrady-czesc-druga
Picolo - 14-06-2011, 18:33
Temat postu:
Jeżeli za zużycie w przeciągu dwóch miesięcy 164 m3 gazu otrzymałem fakturę na kwotę 411,37 zł, to cena metra sześciennego gazu w Polsce wynosi 2,51 zł. Jak to? Przecież trąbiono tu i ówdzie, że gaz za niecałą złotówkę, propagując w ten sposób wielkie kłamstwo.

Jesteśmy okradani w biały dzień przy każdej opłacie. Na kwotę 411, 37 zł za sam gaz opłata wynosi 201,35 zł. Do tego jednak należy doliczyć:

1. opłata abonamentowa – 2 x 10,085 zł = 20,17 zł
2. opłata sieciowa stała – 2 x 53,445 zł = 106,89 zł
3. opłata sieciowa zmienna – 164 x 0,506 zł = 82,96 zł

Te trzy składniki faktury wynoszą razem 220,02 zł, co stanowi 53,48 proc. całości. Na moje pytanie, co oznaczają te opłaty pani z PGNiG odpowiedziała, że zawierają one koszty utrzymania sieci, przesyłu itp. niewiele mówiące konsumentowi zaklęcia. Można do tego wrzucić wszystko, dowolnie tylko interpretując koszty. Ostatecznie i tak zapłaci odbiorca.

Śmieszne w tym wszystkim, co do śmiechu wcale nie jest, pozostaje taka konstatacja – opłaca się zużywać więcej gazu, bo wtedy relatywnie cena metra będzie tańsza. Wszak opłaty stałe nie są zależne od ilości zużytego gazu.

źródło: Nowy Ekran
loker - 15-06-2011, 11:41
Temat postu:
Picolo, słyszałem o bloku, w którym jest jeden licznik gazowy na klatkę schodową. Więc na te opłaty składają się wszyscy. A każdy ma też swój, nieoficjalny licznik, więc łatwo wykazać przed komitetem sąsiedzkim ile gazu kto zużył.
Arek - 15-06-2011, 11:50
Temat postu:
Podobnie jest z rachunkami za energię elektryczną. Jest kilka opłat stałych (przesyłowa, abonamentowa itd.), które w sumie mogą być wyższe od ceny zużytej energii.
Picolo - 16-06-2011, 21:49
Temat postu:
Wczoraj Grecja i Białoruś a kiedy Polska?

W Polsce na razie mamy przedsmak tego co nas czeka. Pierwsze pomruki nadchodzącej burzy.

Wczoraj w wielu miastach Grecji i Białorusi były protesty. W obu tych państwach posypała się gospodarka. Obywatele poczuli już smak upadku. Siła nabywcza Białorusinów spadła o 1/3 w ciągu ostatnich miesięcy. W Grecji wprowadzane są cięcia pensji i zatrudnienia i socjalu. Gospodarka jest tam i będzie na ostrym minusie

Te protesty wiele nie dadzą. Oba te państwa czekają lata siedzenia w dołku. Gorszej jakości życia, ograniczonych perspektyw, emigracji, wysprzedaży majątku narodowego żeby spłacić długi. Bo to właśnie one są kulą u nogi obywateli tych państw. Są oni tak samo wolni jak chłopi pańszczyźniani.

Oni ich dzieci i wnuki będą odrabiać te długi. My też, tyle że w mniejszej skali. To znaczy mam taką nadzieję, bo o kreatywnej księgowości wolę nie myśleć ani o czarnych scenariuszach na przyszłość. Białorusini mają ten problem, bo 16 lat temu zagłosowali na Łukaszenkę. Grecy, bo wielokrotnie głosowali na równie nieodpowiedzialnych, chciwych władzy polityków. Wybory Polaków też w większości wypadków były kiepskie.

W Polsce na razie mamy przedsmak tego co nas czeka. Pierwsze pomruki nadchodzącej burzy. Pierwsze przecieki w tamie zatykane gwałtowną wysprzedażą sreber rodowych. Rosnący kurs franka i spadające ceny nieruchomości dotykają już milionów ludzi. Potężne bezrobocie wśród absolwentów jest następnym niepokojącym znakiem. Trwa kolejna fala emigracji.

Szybko uchwalono budżet w wersji light i pewnie będzie nowelizacja po wyborach w wersji hard. Na listopad przesunięto też czas wyboru nabywcy Lotosu, pewnie Rosjan. Tak jak ostatnio, po wyborach samorządowych czeka nas niespodzianka w postaci podwyżki podatków, ta będzie znacznie wyższa. Rząd potrzebuje kilkadziesiąt miliardów. Najgorsze jest to, że nie ma on ani pomysłu, ani woli wprowadzenia zmian w tym niewydolnym systemie. Liczy się tylko wygranie wyborów, nawet po trupie państwa. Dlatego innego efektu poza osuwaniem się nie będzie.



źródło: Nowy Ekran
Minerva - 16-06-2011, 22:05
Temat postu:
Frank będzie kosztował 3,50 zł?!

Dzisiaj frank szwajcarski kosztował rekordowo drogo, bo nawet 3,33 złotego. Główny ekonomista SKOK-ów Janusz Szewczak prognozuje, że cena może być jeszcze wyższa. Wskazuje również przyczyny kryzysowej sytuacji.

- Frank szwajcarski bije rekordy. Przysłowiowy Kowalski powinien się martwić?
- Prawie 700 tysięcy Polaków i ich rodziny dzisiaj mogło być przyprawionych o palpitację serca, bo frank kosztował 3,33-3,34 złotego. Wielu Polaków jest w pułapce kredytowej. Gdy brali kredyty hipoteczne frank był po 2 złote. Problem nie tylko w tym, że raty są droższe. Prawdziwa pułapka kryje się w tym, że kredyty były dawane w złotych, a denominowane są we franku szwajcarskim. To powoduje, że ci co brali 300 tysięcy złotych we franku szwajcarskim i spłacają kredyt cztery, czy pięć lat, mają dzisiaj o sto, czy nawet sto pięćdziesiąt tysięcy do spłacenia więcej niż wzięli. To jest groźba bankructwa. Cena mieszkań spada i będzie spadać, a cena franka rośnie i będzie rosła.

- Sytuacja jest zła, a ekonomiści złowieszczą, że może być jeszcze gorsza. Dlaczego?
- Strefa euro chwieje się w posadach. Grecja jest już bankrutem, a grozi to również Portugalii, Hiszpanii, czy Irlandii. Kryzys franka szwajcarskiego jest szczególnie widocznych w krajach Europy Środkowej-Wschodniej. Wśród nowych członków Unii. Tam w sposób bezkrytyczny, wręcz nachalny, lansowano branie kredytów hipotecznych we franku szwajcarskim. To nie dotyczy tylko Polski, ale również Węgier, Słowacji, Rumunii, Bułgarii. Tylko Czechy są jedynym mądrym wyjątkiem. Tam nie dopuszczono do tego eksperymentu. W Polsce kredytobiorców jest 700 tysięcy, a na Węgrzech zaledwie 70 tysięcy. Pomimo to premier Orban postawił wkroczyć wcześniej ustalając sztywny kurs forinta. A u nas cały czas trwa uspakajanie, że nic złego się nie dzieje. W Niemczech wielu ekonomistów uważa, że czeka nas druga fala kryzysu. Spowodowana właśnie kredytami hipotecznymi we franku szwajcarskim branymi w Europie Środkowo-Wschodniej. To jest gigantycznej wielkości zjawisko. W Polsce szacuje się, że kredyty hipoteczne w walucie stanowią równowartość 170 miliardów złotych.

- Dzisiejsza cena franka jest rekordowa, ale czy nadal będzie rosła?
- To jest powtórka rekordu z 2009 roku Moim zdaniem nie zanosi się, aby sytuacja miała gwałtownie się zmienić, czyli frank zaczął słabnąć. Interwencje Ministerstwa Finansów, jak i Rady Polityki Pieniężnej, nie dają pożądanego efektu. Absolutnie jest możliwe, że frank szwajcarski będzie kosztował 3,40 lub nawet 3,50 złotego. I zatrzyma się znacznie dłużej na tym poziomie.

Źródło: Niezależna.pl
Modliszka - 16-06-2011, 22:16
Temat postu:
Cukier po 5 zł, benzyna po 5 zł, a frank tylko 3,50 zł? Jeszcze parę tygodni i frank dołączy do platformianego sklepiku "Wszystko po 5 zł".

Dziś frank w kantorach po 3,35 zł. Miny znajomych lemingów obłożonych pożyczkami we frankach bezcenne. Młodzi wykształceni z wielkich miast tyrają po nocach na kolejne raty. Ciekawe czy jesienią znów zagłosują na swoją ukochaną partię miłości? A może zamiast wyborów będzie druga Grecja? Partia miłości już się do tego szykuje - planują reaktywację ORMO. Młodzieży przypominam, że ORMO to Ochotnicze Oddziały Milicji Obywatelskiej, bojówka partii rządzącej do 1989 roku.
Anonymous - 16-06-2011, 22:24
Temat postu:
Cytat:
Jeszcze parę tygodni i frank dołączy do platformianego sklepiku "Wszystko po 5 zł".

Skąd to wiesz?
Modliszka - 16-06-2011, 22:27
Temat postu:
norbert, nie wiem. Ale pod rządami Tuska wszystko jest możliwe. Czy pół roku temu ktoś spodziewał się, że ceny cukru nagle wzrosną 3-krotnie?
Iktorn - 16-06-2011, 23:11
Temat postu:
Idźcie lepiej spać, niż politykować za bardzo.
Beatrycze - 17-06-2011, 12:45
Temat postu:
Galopująca inflacja

Ceny dóbr i usług konsumpcyjnych osiągnęły poziom o 5 proc. wyższy niż przed rokiem i o 0,6 proc. wyższy niż przed miesiącem. Tak wysokiej inflacji nikt z ekonomistów się nie spodziewał.

Po trzykrotnej podwyżce stóp procentowych w tym roku spodziewano się raczej stopniowego wygaszania tempa wzrostu cen. Tak wysokiego tempa wzrostu cen nikt się nie spodziewał. - To najwyższy odczyt inflacji od sierpnia 2001 r. i dwa razy wyższy od oficjalnego celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego - podkreśla Piotr Łysienia, ekonomista banku BPH. Największy wpływ na przyspieszenie tempa inflacji miało, jego zdaniem, szybsze tempo wzrostu cen żywności.

- Największym zaskoczeniem jest wzrost cen odzieży i obuwia. Dzięki taniemu importowi z Azji ta kategoria dóbr dotychczas obniżała inflację - zwraca uwagę Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers.

- Inflacja na poziomie 5 proc. jest szokująco wysoka. Sądziłem, że jej wzrost ograniczą spadające w sezonie ceny warzyw, ale najwyraźniej dały o sobie znać inne czynniki, jak ceny paliw, surowców i żywności - przyznaje prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC.

Po kwietniu wskaźnik inflacji wyniósł 4,5 proc. rok do roku, więc Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopę referencyjną NBP o 25 punktów bazowych. Nie minęły dwa tygodnie i inflacja znów wyprzedziła poziom stóp, i to aż o 0,5 procent. Gdyby Rada chciała znów uzyskać dodatni poziom realnych stóp procentowych, musiałaby je podnieść aż o 50 punktów bazowych. Tak drastyczna podwyżka zadusiłaby wzrost gospodarczy, i to niemal w przededniu wyborów.

- Rada Polityki Pieniężnej na pewno nie wpadnie w panikę po danych o majowej inflacji - pospieszył z zapewnieniem prezes banku centralnego Marek Belka. Przypomniał, że kroki podjęte dotychczas przez Radę, tj. trzy podwyżki stóp, z natury rzeczy oddziałują na gospodarkę z pewnym opóźnieniem.

Na alarmujące dane o inflacji zareagował natychmiast premier, zapewniając, że "z końcem lata inflacja powinna słabnąć". - Walka z inflacją jest zadaniem NBP i Rady Polityki Pieniężnej - podkreślił Donald Tusk.

Prezes PiS skrytykował premiera za brak działań osłonowych wobec najsłabszej części społeczeństwa, dla której wzrost cen jest szczególnie dotkliwy. - Rząd posiada takie instrumenty, ale po prostu nie chce ich użyć, bo sam zapędził się w sytuację, że jest to rzeczywiście trudne - zauważył Jarosław Kaczyński.

- Wysoka inflacja to najskuteczniejszy podatek, który po cichu, bez udziału urzędu skarbowego, zabiera z naszych kieszeni 5 proc. wypracowanych pieniędzy. Gdy rosną ceny - rosną dochody budżetowe z VAT, co ułatwia ograniczenie deficytu budżetowego - komentuje Jerzy Bielewicz, szef Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek".

- Z inflacją jest podobnie jak z cholesterolem: może być dobra lub zła. "Dobra inflacja" ma miejsce wtedy, gdy gospodarka idzie pełną parą, ceny rosną, ale też rośnie produkcja, zatrudnienie, wynagrodzenia i przybywa miejsc pracy - tłumaczy finansista. To z czym mamy obecnie do czynienia, to inflacja w kryzysie, a więc - według określenia finansisty - "zła inflacja". - W skali globalnej polega to na tym, że coraz więcej pieniędzy "goni" za coraz mniejszą ilością towaru, nakręcając wzrost cen - wyjaśnia Bielewicz.

Dóbr na rynku ubywa, ponieważ gospodarka realna wciąż balansuje na krawędzi kryzysu, coraz większe obszary świata ogarnięte są wojnami, zamieszkami, destabilizacją, przez co są wyłączone z produkcji, a handel międzynarodowy obarczony jest coraz wyższym ryzykiem. Jednocześnie przybywa pieniędzy w obiegu dzięki bankom centralnym, które kreują pieniądz pod zakup obligacji państw, które zadłużyły się w kryzysie po uszy.

- Globalna inflacja, z którą mamy obecnie do czynienia, zawiera ogromny potencjał destrukcji. Coraz bardziej realna staje się sytuacja, że gospodarka stanie w miejscu, a w sklepach znów napotkamy puste półki - ostrzega Bielewicz. Według niego, jedynym sposobem powstrzymania rozkładu systemu gospodarczego jest restrukturyzacja zadłużenia krajów z listy potencjalnych bankrutów, po części kosztem instytucji finansowych, które pomagały im zaciągać długi, oraz naprawa banków centralnych, które dziś są jak wydmuszki, gdyż skupują "śmieciowe" papiery rządowe, by przedłużyć na jakiś czas funkcjonowanie strefy euro, czy gospodarki amerykańskiej. Równocześnie konieczna jest, zdaniem Bielewicza, reforma światowego systemu finansowego i globalnych instytucji finansowych. Chodzi o regulację rynku instrumentów pochodnych i kontrolę nad nim, oddzielenie tradycyjnej sfery bankowości od bankowości inwestycyjnej oraz o podział największych banków globalnych, które obecnie są "zbyt duże, żeby upaść".

źródło: Małgorzata Goss, Nasz Dziennik
Ralny - 17-06-2011, 19:15
Temat postu:
Titanic to mało, będzie gorzej

Od pewnego czasu pytanie na rynku finansowym z całą pewnością nie brzmi czy, ale kiedy nastąpi kolejne załamanie w światowej gospodarce.

Blisko dziesięcio-procentowy wzrost cen żywności w porównaniu do maja zeszłego roku to bardzo zła wiadomość dla Polaków, którzy większość zarobionych pieniędzy wydają na bieżące utrzymanie. Pięcio-procentowa inflacja to z kolei „bad news” dla polskiej waluty. Wczoraj w ciągu dnia za franka szwajcarskiego płacono 3,33 złotego. Z górą 700 tysięcy (ponad 2 miliony obywateli wliczając rodziny) pożyczkobiorców, którzy zaciągnęli kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich, zostali jeszcze raz skonfrontowani z faktem, że wartość ich zadłużenia wyrażona w złotych systematycznie pęcznieje od trzech lat proporcjonalnie do wzrostu kursu szwajcarskiej waluty. Co z tą złotówką? Jak to jest, że frank szwajcarski, czy np. czeska korona radzą sobie świetnie podczas gdy złotówka słabnie w oczach?

Oczywiście, praprzyczyna i sedno naszych kłopotów tkwi w polityce obecnej ekipy rządzącej. A mówiąc konkretnie i do bólu we wzrastających długu publicznym, jaki Tusk z kuplami generują każdego dnia, z miesiąca na miesiąc, nieprzerwanie rok po roku.

Długu schowanego już nie tylko pod dywan, ale upchniętego wstydliwie po szafach, w szufladach, wszędzie gdzie popadnie w zakamarkach instytucji państwowych, w samorządach, spółkach komunalnych, skarbu państwa, służbie zdrowie, systemie ubezpieczeń społecznych. Tak, też widzą nas rynki finansowe, nic zatem zaskakującego, że przykładowo Niemcy czy Czesi płacą odpowiednio 2,9 % i 3,8% za swoje dziesięciolatki (dług zapadający około 2021 roku) podczas gdy Polska aż 5,9%. Cena polskiego długu plasuje nas między Hiszpanią a Portugalią, których koszt długu (dziesięciolatek) wyceniany jest odpowiednio na 5,7 i 11,2%, przy czym w tym drugim przypadku dopiero niedawno skokowo wzrósł po tym, jak rząd portugalski zwrócił się o pomoc finansową do Unii Europejskiej. By dopełnić obrazu warto dodać, że Grecja musi dzisiaj zapłacić rocznie ponad 17 Euro (17%) za każde 100 Euro pożyczone na dziesięć lat.

Tylko dla idiotów

Polityka ekipy Tuska wpycha nas w apokaliptyczny scenariusz długotrwałego kryzysu gospodarczego na miarę zapaści z końca lat 70-tych i później – 10-ciu lat „pustych półek”, reglamentacji podstawowych artykułów, kilkudziesięcio-procentowej miesięcznej inflacji, niepokojów społecznych, zamieszek, państwa policyjnego. Cóż, nie sądzę bym przesadzał choć odrobinę. Nasz najbliższy sąsiad, Białoruś właśnie doświadcza tego co i nas czeka, jeśli tusko-ekonomia potrwa jeszcze kilka miesięcy, a co najwyżej rok. O ile w latach 80-tych ówczesny wielki brat, ZSRR marniał w oczach, o tyle dzisiejsza Rosja ze swoją strategią szantażu energetycznego ma się całkiem nieźle i po Białorusi z chęcią połknęłaby… Polskę. Wygrana formacji Tuska lub pyrrusowe zwycięstwo PiS (z koniecznością wejścia w koalicję z PSL lub SLD) przybliży nas nie tylko do utraty suwerenności gospodarczej w konsekwencji załamania finansach publicznych, ale zagrozi utratą realnej suwerenności politycznej.

Inni radzą sobie o niebo lepiej

Weźmy jako przykład choćby Czechy. Jak wspomniałem płacą oni o ponad 2 Euro mniej za każde 100 Euro pożyczone na rynku. Choć warunki startu na początku lat dziewięćdziesiątych mieliśmy podobne, to Czesi mogą się dziś pochwalić autostradami, infrastrukturą i… małym długiem publicznym. Nasza gospodarka, kilkukrotnie większa, a mimo wsparcia unijnego, nie może sobie poradzić z budową 4 stadionów i dwustu kilometrów autostrad! Co nas różni od naszych południowych sąsiadów? Brak dbałości o finanse państwa, dobro ogólne, no i chyba najbardziej - żenujący poziom polskich mediów, jako czwartej władzy. Tusk twierdzi, że inflacja przychodzi do nas z zewnątrz. Nic bardziej kłamliwego, jednak gadające głowy w TV ochoczo na własny pohybel podchwytują tę karkołomną tezę, podważając istotę zadań państwa i narodu w międzynarodowej konkurencji. Bo Polska dobrze zarządzana powinna sobie radzić równie dobrze jak Szwajcaria, Niemcy czy Czechy. Co więcej mamy nad tymi państwami olbrzymią przewagę w postaci surowców naturalnych: złóż węgla, miedzi, a teraz i gazu ziemnego.

Na wzburzonym ocenie

Bankructwo Grecji może przynieść rozpad strefy Euro i wykolejenie Unii Europejskiej. Na tę ewentualność szykują się z osobna gracze na całym świecie. Dla Polski, przy naszym deficycie finansów publicznych na poziomie 8,5 % i narastającym lawinowo długu publicznym, złe wieści z Grecji mogą okazać się finansowym Armagedonem. Wzburza, że obecna ekipa, która dorwała się do władzy i koryta, tego nie widzi. Brnie dalej w rozdawnictwo, korupcję i kupowanie głosów przed nadchodzącymi wyborami. Gdy tymczasem USA balansuje na krawędzi niewypłacalności technicznej, FED i ECB uparcie budują piramidę finansową skupując od instytucji finansowych papiery i obligacje, które już niedługo zostaną przecenione. Bowiem od pewnego czasu pytanie na rynku finansowym z całą pewnością nie brzmi czy, ale kiedy nastąpi kolejne załamanie w światowej gospodarce.

źródło: Nowy Ekran
Damian Łódź - 17-06-2011, 22:33
Temat postu:
Modliszka, Shocked gdzie widziałaś cukier po 5zł Question u mnie 3,59zł/kg.
Victoria - 17-06-2011, 22:38
Temat postu:
Damian Łódź, w Warszawie widziałam cukier nawet po 7,70 zł. Oto rachunek:

http://infokolej.pl/download.php?id=6024

Oczywiście to są ceny wiosenne. Teraz cukier potaniał.
Iktorn - 18-06-2011, 08:14
Temat postu:
Wtedy chyba głównie media podkręcały panikę i sklepikarze podnosili ceny, a im więcej się o drogim cukrze mówiło, tym bardziej podnoszono ceny.

Mnie natomiast jedna rzecz zastanawia. Benzyna (ropa) wciąż jest może i droga, ale dobrze pamiętam, że w lutym jak byłem w Gruzji dolar kosztował w kantorze 3,05 - teraz kosztuje 2,85 albo 2,90. A ceny benzyny wciąż te same - wczoraj w Orlenie Gdańsku na Słowackiego 5,25. Idąc z logiką, skoro złotówka umocniła się do dolara o 20 groszy to i Polak płaci za ropę o te 20 groszy mniej. Teoretycznie.
przewoz - 18-06-2011, 16:26
Temat postu:
Z Benzyną 95 jest najlepiej.
Orlen - w Warszawie między 5,15 a 5,25. Podobnie na Shellu, Statoil czasem taniej. A Łukoil, który bierze paliwo od Orlenu - 5,05. Ruska mafia potrafi sprzedać nasze paliwo taniej? Nasza mafia nas rąbie, jak chce.
A tak na marginesie - na Śląsku i w niektórych miejscach Małopolski i Wielkopolski nawet na Shellu cena potrafi spaść poniżej 5,10. Rąbią nas na Mazowszu i Pomorzu - jak chcą.
Pamiętam, jak kiedyś cena litra 95'tki między Lotosem w Poznaniu i Orlenem w Warszawie wynosiła prawie 40 groszy (z korzyścią dla Lotosu w Poznaniu).
Beatrycze - 02-07-2011, 14:12
Temat postu:
Mało kto pamięta, że od 1 stycznia 2012 r. węgiel i koks zostanie objęty podatkiem akcyzowym:

http://szukam.nowyekran.pl/post/19494,czarne-zloto-czarna-rozpacz
Iktorn - 02-07-2011, 14:21
Temat postu:
przewoz napisał/a:
Ruska mafia potrafi sprzedać nasze paliwo taniej?

Jak widać, potrafi. Wczoraj w Gdańsku na Matarni w Lukoil benzyna PB95 po 4,98.
Beatrycze - 03-07-2011, 15:50
Temat postu:
Opodatkowanie węgla wzrośnie o 1300 proc., a LPG o 400 proc.

Czekają nas poważne zmiany w strukturze opodatkowania wyrobów energetycznych. Komisja Europejska chce odejść od obecnego systemu wyznaczania minimalnych stawek opodatkowania opartego na ilości danego produktu (euro/1000 l). Zamierza wprowadzić system, w którym minimalna stawka byłaby uzależniona od dwóch komponentów: emisji CO2 i energetyczności danego produktu. Co te zmiany będą oznaczać dla nas? Wzrost cen.

Elżbieta Lis, doradca podatkowy w KSP Legal & Tax Advice, tłumaczy, że źródłem emisji CO2 jest produkt energetyczny, a efektywność energetyczna oznacza faktyczną ilość energii, którą generuje dany produkt, mierzoną w gigadżulach.

– To nic innego jak wprowadzenie obok akcyzy podatku węglowego – komentuje Szymon Parulski, doradca podatkowy w Parulski & Wspólnicy Doradcy Podatkowi.

Tomasz Majnusz, konsultant podatkowy w KPMG Tax M. Michna, dodaje, że zmiany mają przyczynić się do preferencyjnego traktowania odnawialnych źródeł energii i zachęcać do korzystania ze źródeł energii o niższych poziomach emisji CO2.

Co te zmiany będą oznaczać dla nas? Wzrost cen.

Krzysztof Flis, doradca podatkowy w MDDP, przeanalizował dla „DGP” tabele opracowane przez KE. Wynika z nich, że minimalny poziom opodatkowania w stosunku do obecnych uregulowań węgla i koksu (w Polsce będą opodatkowane od 1 stycznia 2012 r.) wzrósłby ponad 13-krotnie, gazu ziemnego (w Polsce będzie opodatkowany od 1 listopada 2013 r.) ponad 8-krotnie, a LPG używanego do napędu samochodów 4-krotnie.

– Jedynie opodatkowanie biopaliw ma być preferencyjne. To ogromne wyzwanie dla krajów takich jak Polska, gdzie tradycyjne paliwa, np. węgiel, dominują w gospodarce krajowej i w gospodarstwach domowych – komentuje Krzysztof Flis.

Marcin Zimny, ekspert w CMS Cameron McKenna, jako przykład nowych stawek wymienia olej napędowy. Obecnie jest on opodatkowany na poziomie 330 euro/1000 l, a ma wzrosnąć do 412 euro/1000 l. Minimalna stawka na LPG wzrośnie ze 125 euro/1000 kg do 500 euro/1000 kg.

Według Szymona Parulskiego nowe stawki mogą spowodować, że cena paliwa przekroczy możliwości nabywcze wielu konsumentów.

Zmiany nie ominą też przedsiębiorców. Zdaniem Arkadiusza Juzwy, doradcy podatkowego ze Śląskiego Centrum Podatków, w polskich warunkach, gdzie w przemyśle znaczną rolę odgrywa węgiel, zwiększenie obciążeń podatkowych proponowanych dla tego produktu może być bardzo dotkliwe.

Nowe przepisy mają wejść w życie od 2013 roku, a nowe minimalne stawki podatkowe byłyby sukcesywnie wprowadzane od 2013 do 2018 roku. Propozycja KE zakłada, że kraje Unii będą mogły wystąpić o okresy przejściowe sięgające aż do 2023 roku. Teraz projektem zajmą się Parlament Europejski i Rada.

Małgorzata Brzoza | Ministerstwo Finansów

Polska prezentuje negatywne stanowisko odnośnie do propozycji Komisji Europejskiej dotyczącej włączenia do systemu opodatkowania wyrobów energetycznych elementu opartego na emisji CO2. Polska gospodarka oparta jest głównie na węglu i propozycje UE powinny uwzględniać energy mix krajów członkowskich (m.in. aspekt bezpieczeństwa energetycznego). Państwa członkowskie nie powinny ponosić konsekwencji doboru źródeł energii, w szczególności jeśli jest to naturalny wybór oparty na posiadanych zasobach naturalnych.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Anonymous - 03-07-2011, 15:58
Temat postu:
Ja na szczęście mam prywatny las i żadne podatki na węgiel i gaz mi nie są groźne!
Picolo - 03-07-2011, 19:33
Temat postu:
Szokujące dane o cenach w Polsce

Wirtualna Polska dotarła do zaskakujących danych o cenach! Eurostat sprawdził ich poziom we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Pod lupę wziął żywność i napoje bezalkoholowe, alkohole i papierosy, ubrania, elektronikę (telewizory, DVD, MP3, itd.), wydatki na pojazdy (samochody, motocykle i rowery), a także ceny w hotelach i restauracjach. Jak na tle UE wypada Polska? Te dane mogą szokować!

Więcej...

źródło: Wirtualna Polska
Anonymous - 03-07-2011, 19:46
Temat postu:
byłoby stosunkowo tanio gdyby zwiększył się poziom wynagrodzeń, który powinien rosnąć proporcjonalnie do cen. W Polsce jest dość ciekawa sprawa, bo co roku wprawdzie jest podnoszone wynagrodzenie (inflacyjne), ale przy ostatnich wydarzeniach z paliwem, cukrem i kawą powoli zaczyna robić się nieciekawie, tzn. że wynagrodzenie inflacyjne to za mało, i jeżeli nic się nie zmieni, tzn. będzie więcej takich produktów co cena idzie do góry (przez spekulacje), to niestety będzie źle.
Picolo - 05-07-2011, 01:39
Temat postu:
Czy za minimalną pensję krajową da się przeżyć miesiąc? No właśnie, czy 1000 złotych wystarczy na egzystencję przez 30 dni? Warto przeczytać przed wyjazdem na studia do innego miasta albo zaczęciem pierwszej pracy:

http://like-a-geek.jogger.pl/2011/07/04/za-ile-mozna-przezyc-miesiac/
Beatrycze - 11-07-2011, 17:30
Temat postu:
Frank straszy Polaków

Kolejny rekord ceny franka szwajcarskiego. Dzisiaj kosztował już ponad 3,4 złotego, a – według ekonomistów – może jeszcze zdrożeć.

Złotówka będzie się osłabiać. Euro może kosztować nawet ponad 4 zł, a szwajcarski frank 3,45 zł - przewidują ekonomiści. To skutek nadal nierozwiązanych problemów Grecji oraz niepokojących informacji napływających z Włoch.

Główny ekonomista BGK Tomasz Kaczor stwierdził, że na krótko starczyło radości po przyjęciu przez grecki parlament pakietu oszczędnościowego, który był gwarancją udzielenia Grecji kolejnej transzy pożyczki przez UE wartej 11 mld euro.
- Teraz wracamy do szarej rzeczywistości - wokół Morza Śródziemnego znajduje się dużo problemów, a to, że znalazły się pieniądze dla Grecji wcale ich nie rozwiązuje - powiedział Kaczor.

Tracący na wartości złoty to jednak nie skutek wyłącznie problemów Grecji, ale informacji z Włoch.
- W tym tygodniu we włoskim parlamencie rozpocznie się debata dotycząca głębokich cięć wydatków, które mają na celu zbilansowanie włoskiego budżetu do 2014 roku. Tymczasem główny promotor tych działań, minister gospodarki Giulio Tremonti jest coraz bardziej osamotniony w rządzie, w którym widać coraz częstsze spory. Stąd też w piątek po południu po krytycznych wobec niego słowach premiera Berlusconiego, pojawiły się spekulacje, jakoby Tremonti mógł odejść z rządu, co natychmiast doprowadziło do silnej wyprzedaży włoskich aktywów - stwierdził cytowany w komunikacie analityk DM BOŚ Marek Rogalski.

Ekonomista banku Citi Handlowego Cezary Chrapek powiedział PAP, że w najbliższych dniach złe nastroje wśród inwestorów utrzymają się.
- Rynki działają pod wpływem nastrojów, które przez najbliższe dni będą negatywne. W efekcie złoty nadal będzie się osłabiał. Euro może się umocnić do 4 zł, a frank szwajcarski do około 3,42-3,45 zł - powiedział Chrapek.

Wszystko będzie zależeć od danych napływających ze światowej gospodarki.

źródło: niezalezna.pl
Minerva - 12-07-2011, 15:32
Temat postu:
Frank już za 3,50 zł

Dzisiaj przed południem frank szwajcarski osiągnął historyczny pułap. Kurs waluty wyniósł 3,50 zł. Potem cena spadła do 3,48 zł, ale eksperci przewidują, że w ciągu kilku dni może być drożej. Ci, którzy wzięli kredyty nerwowo obliczają wysokość kolejnej raty. Frank jest w tej chwili najdroższy w historii. W górę idzie też euro i dolar.

źródło: Niezależna.pl
Damian Łódź - 12-07-2011, 18:22
Temat postu:
Ja nie współczuję ludziom, którzy teraz płaczą nad wiekszymi ratami kredytów. Sami je brali i wiedzieli, że kwoty rat moga ulegac zm ianie i nikt mnie nie przekona.


E95 dziś po 5,03/litr.
Emillex - 12-07-2011, 18:45
Temat postu:
Tyle że nikt nie był świadomy tego że frank będzie aż tak drogi...
obiezykraj - 12-07-2011, 19:34
Temat postu:
ktoś, kto brał kedyt jak frank kosztował w okilicy 2 PLNów, to ma problem, ale inni ?
Takie jest ryzyko walutowe...
I tak bardziej im opłaca się mieć ten kredyt niż złotówkowy Smile
Anonymous - 12-07-2011, 20:02
Temat postu:
Siostra mojej znajomej wzięła i ma problem.
Pawel_15 - 12-07-2011, 21:56
Temat postu:
Na Franku czy innej walucie która idzie w górę można się nieźle dorobić. Pamiętam jak w 2008 bodajże euro było kosmicznie tanie, coś koło 2.30. Miałem coś koło tysiąca i kupiłem tyle euro ile się dało. Potem uwalili Lehman Brothers i podskoczyło do prawie 5 PLN. Wtedy wymieniłem na złotówki i miałem prawie dwukrotny zysk, niecałe 2 tysiące Smile

Jakbym miał teraz jakąkolwiek kasę to bym zrobił tak samo. Kwestia wyczucia i wiedzy kiedy kupić a kiedy sprzedać Smile
pospieszny - 12-07-2011, 22:02
Temat postu:
kryniczanin, No nie ona jedna, choć bez porównania w stosunku dla kraju pochodzenia waluty: http://waluty.onet.pl/mocny-frank-problemem-dla-szwajcarow,18892,4790155,1,news-detal
Damian Łódź - 12-07-2011, 22:13
Temat postu:
Pawel_15, dobry pomysł, sam tak zrobiłem, tylko ciut więcej zainwestowałem Smile .
Emillex, przecież nikt nie kazał komuś brac kredytu np. we frankach.
Beatrycze - 12-07-2011, 23:59
Temat postu:
Podstawowa zasada ekonomii brzmi: kredyty bierz w tej walucie, w której zarabiasz! Dziwię się, że młodzi wykształceni z wielkich miast (to głównie oni biorą kredyty we frankach na nowe mieszkania) nie zdają sobie sprawy z ryzyka kursowego.

Parę lat temu wiele firm (w tym PKP Energetyka) straciło miliony euro na tzw. opcjach walutowych. Teraz tracą indywidualni kredytobiorcy franka.
Damian Łódź - 13-07-2011, 00:17
Temat postu:
W 2011 r. cukier kosztuje na krajowym rynku rekordowo dużo. Jego wysokie ceny utrzymają się przez trzeci kwartał br., spadek cen możliwy jest dopiero, gdy pojawi się cukier z nowej kampanii lub z importu - prognozuje Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki.

W tym roku ceny cukru na krajowym rynku były rekordowo wysokie, zwłaszcza w jego pierwszych trzech miesiącach. Od kwietnia jego ceny trochę spadły, w tym szczególnie cukru przeznaczonego dla gospodarstw domowych - informuje Instytut w raporcie.

W maju ceny zbytu cukru paczkowanego spadły poniżej 3,5 zł/kg, tj. o 14 proc. w stosunku do kwietnia, a workowanego wzrosły o 4,6 proc. do 2,93 zł/kg. W handlu detalicznym w maju cukier staniał o 7,6 proc. do 4,63 zł/kg, ale był o 82 proc. droższy niż z maju poprzedniego roku.

W ocenie IERiGŻ, w tym sezonie całkowite zużycie w kraju wyniosło podobnie jak w latach poprzednich ok. 1 mln 600 tys. ton. Produkcja cukru w kampanii 2010/2011 wyniosła zaś 1 mln 433 tys. ton. To nie zaspokaja popytu wewnętrznego i powoduje, że konieczny był duży import. W skali całego 2011 r. ujemne saldo handlu zagranicznego cukrem prawdopodobnie wyniesie ok. 250 tys. ton.

Wysokie ceny cukru na świecie wpływają na poziom cen na krajowym rynku. Ceny eksportowe i importowe w marcu i kwietniu przekraczały poziom 610 euro za tonę.

O wysokich cenach cukru zdecydowały m.in. prognozy przewidujące mniejszą jego podaż np. w Brazylii. W lipcu br. ceny cukru surowego wzrosły do 620 USD za tonę, a cukru białego do 675 USD za tonę. Wzrost cen widoczny jest także w kontraktach terminowych, w których notowania cen cukru surowego na grudzień br. wynoszą 580 USD za tonę i cukru białego 630 USD za tonę i są o 5 proc. wyższe niż przed miesiącem.

Eksperci szacują, że w tym roku zbiory buraków cukrowych mogą wynieść ok. 10,5 mln t i umożliwią produkcję 1,50 -1,55 mln ton cukru.

źródło: onet.pl


ps. Ja dziś cukier widziałem w pewnym dyskoncie po 3,35/kg. Jak tu wierzyc?
Beatrycze - 14-07-2011, 20:01
Temat postu:
Od jutra więcej płacimy za gaz

Średnie ceny błękitnego paliwa wzrosną od 5,4 do 7,3 procent - w zależności od tego do czego jest używane. Najmniej wzrosną opłaty dla odbiorców, którzy używają gazu do przygotowania posiłków - 1,28 złotych miesięcznie.

Natomiast osoby używające gazu do podgrzewania posiłków i podgrzania wody zapłacą więcej średnio o 5 złotych 50 groszy więcej niż dotychczas. Najbardziej podwyżkę odczują odbiorcy, którzy używają gazu do ogrzewania mieszkania - średnio ich miesięczne rachunki o 22 złote 62 grosze. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo podwyżkę tłumaczy znaczącym wzrostem kosztów sprowadzania gazu. Jest to związane z rosnącymi od początku roku notowaniami ropy naftowej spowodowanymi niestabilną sytuacją w krajach Afryki Północnej.

Według danych PGNiG, koszty pozyskania gazu ziemnego z importu wzrosły w ostatnich miesiącach o blisko 23 proc. Nowe ceny gazu będą obowiązywały do końca tego roku.

źródło: Interia.pl
Emillex - 14-07-2011, 22:09
Temat postu:
Po ile u was są ceny paliw!? We Wolsztynie są one niemożliwe, tutaj jest jakaś zmowa cenowa-różnica nawet kilkunastu groszy z tymi z okolicy!
Minerva - 15-07-2011, 15:21
Temat postu:
Połowa Polaków nie ma żadnych oszczędności

Niemal połowa ankietowanych Polaków - 48 proc. - nie ma żadnych oszczędności, duże ma tylko 1 proc., pozostali zadeklarowali bardzo skromne (12 proc.), skromne (19 proc.) i takie sobie (12 proc.) - wynika z badania TNS OBOP.

Jak wskazali autorzy badania w przesłanym w czwartek komunikacie, większe lub mniejsze oszczędności deklaruje 44 proc. badanych, a takich, które mówią, że nie mają oszczędności, jest 48 proc.

Z badania wynika, że oszczędności nie ma dwie trzecie - 67 proc. - ankietowanych rodzin z wykształceniem podstawowym. W przypadku tych z wykształceniem wyższym odsetek ten wyniósł 26 proc.

- Oszczędności "takie sobie", czyli więcej niż skromne, ale mniej niż duże ma natomiast tylko 5 proc. badanych z wykształceniem podstawowym, a 23 proc. z wyższym - stwierdzili autorzy badania.

Wśród osób, które zadeklarowały oszczędności, większość trzyma je w bankach; jedynie 14 proc. odpowiedziało, że nie ma tam swoich pieniędzy.

40 proc. ankietowanych, którzy posiadają oszczędności jest zdania, iż w najbliższych latach wartość ich oszczędności ani nie wzrośnie, ani nie zmaleje. Niewielkiego wzrostu wartości oszczędności spodziewa się 14 proc. badanych, a 17 proc. - ich spadku.

TNS OBOP zapytał również o to, gdzie lokować pieniądze, aby zachowały one swoją wartość. Większość ankietowanych - 22 proc. ogółu badanych - stwierdziło, że najpewniejszym miejscem jest lokata bankowa. Za zakupem złota i drogocennych przedmiotów opowiedziało się 11 proc. badanych, a za kupnem obligacji - 6 proc. Lokaty w walutach obcych wskazało 5 proc., a inwestycje na giełdzie tylko 3 proc.

Sondaż TNS OBOP odbył się 2-6 czerwca 2011 r. na ogólnopolskiej, losowo wybranej grupie 1005 mieszkańców Polski, w wieku 15 i więcej lat.

źródło: deon.pl
Beatrycze - 17-07-2011, 21:00
Temat postu:
Państwo więcej nam zabiera, niż daje

Zarabiający średnią krajową pracownik oddaje w podatkach więcej pieniędzy, niż ma do własnej dyspozycji. Gdybyśmy pieniądze oddawane ZUS inwestowali na 6 proc. rocznie, na emeryturze bylibyśmy milionerami - wynika z najnowszego raportu Instytutu Globalizacji pt. "Cena państwa". Jak obliczyli eksperci Instytutu za państwo płacimy 2,5 krotnie więcej, niż Amerykanie.

Więcej...
Beatrycze - 18-07-2011, 10:49
Temat postu:
Drogie podręczniki rujnują rodziny

W tym roku rodzice znów zapłacą za szkolne podręczniki dla swoich dzieci rekordową kwotę, w sumie blisko 1 mld zł - stwierdza "Dziennik Gazeta Prawna".

Główny powód to nadużywana przez nauczycieli wymiana książek na nowe, w tym roku tym bardziej bolesna, że zerowy VAT na książki zastąpiła 5-proc. stawka. Dochodzi jeszcze wysoka inflacja i nowa podstawa programowa.

Na książki dla dzieci rozpoczynające szkołę trzeba wydać ok. 355 zł, dla gimnazjalistów nawet 750 zł.

źródło: deon.pl
Paszczak - 18-07-2011, 12:18
Temat postu:
Nowy rekord franka

W poniedziałek rano kurs szwajcarskiej waluty pobił ubiegłotygodniowy rekord. Chwilkę po ósmej frank kosztował 3,5269 zł! Potem było jeszcze gorzej!

Za euro po ósmej trzeba było zapłacić 4,0266, a za dolara 2,8645 zł. Marek Rogalski z Domu Maklerskiego BOŚ, z którym natychmiast się skontaktowaliśmy stwierdził tylko: - To jeszcze nie koniec. I rzeczywiście o 8.35 frank kosztował już 3,5348 zł, a sześć minut później przebił granicę 3.54. Na szczęście około 8.50 szwajcarska waluta wyraźnie straciła wigor, stabilizując się na poziomie 3,5250-3,5275. Po 11. jeszcze bardziej obniżyła loty do 3,5180-3,5200.

- Główny powód tych wahań to cały czas obawy o Grecję. Na najbliższy czwartek przesunięto szczyt unijny poświęcony ratowaniu tego kraju. Problem polega na tym, że Europejski Bank Centralny cały czas nie zgadza się na plan naprawczy zaproponowany przez Unię - mówi Wirtualnej Polsce Marek Rogalski z DM BOŚ.

Jego zdaniem cały najbliższy tydzień będzie sprzyjał osłabieniu polskiej waluty, a dzisiejszy rekord szybko zostanie pobity.
- W zeszłym tygodniu zakładałem poziom 3,58 w ciągu najbliższych kilkunastu dni. Dziś sądzę, że to może być 3,58-3,60 - dodaje Rogalski.

To już kolejny czarny poniedziałek polskich kredytobiorców. Ubiegły tydzień również rozpoczął się od gwałtownego umocnienia franka szwajcarskiego. Spowodowane to było wtedy doniesieniami o problemach Włoch. Tym razem oprócz stałego tematu w postaci Grecji, problemem jest też opublikowane w piątek wyniki stress-testów europejskich banków. Zaostrzonych kryteriów nie przeszło osiem banków: 5 z Hiszpanii, 2 z Grecji i 1 z Austrii.

źródło: Wirtualna Polska
Minerva - 08-08-2011, 20:12
Temat postu:
Frank bije kolejny rekord – kosztuje 3,81 zł

Za franka szwajcarskiego po godz. 18.00 płacono 3,81 zł. To kolejny rekord tego dnia. W górę poszły też kursy innych walut.

Natomiast po godz. 18.00 kurs dolara osiągnął nowe poniedziałkowe maksimum, czyli 2,86 zł. Euro kosztowało 4,07 zł, a szwajcarski frank 3,81 zł. Przed południem kosztował on 3,69 zł.

źródło: Niezależna.pl
Pirat - 10-08-2011, 00:01
Temat postu:
Cena benzyny PB95 może wkrótce osiągnąć 6 zł za litr - uważają eksperci Polskiej Izby Paliw Płynnych. Wskazują, że należy m.in. obniżyć akcyzę i ograniczyć nakładane na paliwa parapodatki.

Nie możemy dzisiaj wykluczyć, że w przeciągu najbliższych kilkudziesięciu dni cena benzyny bezołowiowej ukształtuje się na poziomie 6 zł. Cena benzyny bezołowiowej na poziomie 6 zł oznacza, że olej napędowy może kosztować 5,80 - 5,90 zł. To poziomy niewyobrażalne, a ceny cały czas idą w górę. Działania Międzynarodowej Agencji Energetycznej nie przyniosły zamierzonego skutku, nie ustabilizowały ceny ropy naftowej. Cena wzrosła w przeciągu miesiąca o ok. 20 proc." - powiedziała we wtorek na konferencji prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych Halina Pupacz.

Zaapelowała do rządu i partii politycznych o działania systemowe, które spowodują ustabilizowanie paliw, m.in. obniżenie podatków na nie nałożonych. "Obniżenia fiskalne to nie tylko VAT i akcyza, to również inne, ukryte parapodatki".

Więcej...

źródło: Interia.pl
Minerva - 10-08-2011, 00:07
Temat postu:
Frank szwajcarski pobił we wtorek rekord - po godz. 20:40 kosztował 4,07 zł.
Beatrycze - 11-08-2011, 20:23
Temat postu:
Premier Tusk nie chce tańszej benzyny

Wypłacalność i zaufanie do Polski jest ważniejsze od obniżki akcyzy na paliwa - ocenił premier Donald Tusk. To jego reakcja na głosy wzywające do czasowej obniżki akcyzy na benzynę. W środę o tym, że to "dobry moment", mówił wicepremier Waldemar Pawlak – informuje PAP.

Jego zdaniem nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie paliwa na stacjach podrożały.

- Głównym zadaniem rządu dzisiaj jest zapewnienie, aby w czasie największego globalnego zamieszania zapewnić Polsce bezdyskusyjną wypłacalność, bo to oznacza zdolność płatniczą wobec własnych obywateli - mówił premier.

Dodał, że jeśli tylko pojawi się możliwość na obniżkę akcyzy bez szkody dla finansów państwa, natychmiast podejmie taką decyzję.

Wiceminister Pawlak podkreślał w środę, że jest moment na czasowe – trzymiesięczne – obniżenie akcyzy na paliwa. Założenia wpływów do budżetu państwa zakładają cenę ropy w okolicach 80 dolarów za baryłkę. Od początku roku kosztuje ona ponad 100 dolarów, stąd wyższe wpływy do budżetu i pole do obniżki akcyzy.

Bartosz Dyląg

źródło: HotMoney.pl
Pirat - 12-08-2011, 00:15
Temat postu:
Czy da się przeżyć za 5 zł dziennie?

Czworo przyjaciół próbuje przeżyć do końca miesiąca za nie więcej niż 5 zł dziennie, opisując codziennie swoje wrażenia:

http://5plnnadzien.wordpress.com
Anonymous - 12-08-2011, 06:47
Temat postu:
Co tu powiedzieć - trzeci a nawet czwarty świat między Odrą a Bugiem i tak ludzie muszą żyć - 1,66 $ na dzień. Podobne wygląda to w Afryce.
Beatrycze - 15-08-2011, 23:21
Temat postu:
Ćwierć miliona polskich pracowników na bruk, skokowy wzrost cen energii elektrycznej i ciepła. Takie będą skutki wprowadzenia w Polsce unijnego pakietu klimatyczno-energetycznego.

Pakiet klimatyczno-energetyczny i przyjęte przez Komisję Europejską zasady przydziału darmowych pozwoleń na emisję CO2 to tsunami, które zniszczy polską gospodarkę. I to nie jest demagogia. Nie jest przypadkiem, że ekonomiczni futurolodzy przewidują, że w przyszłości pieniądzem nie będzie złoto, dolar, euro czy jakakolwiek inna waluta.

Pieniądzem będzie jednostka energii. I bogactwo danego państwa nie będzie liczone w dolarach, lecz np. w MWh energii, jaką jest w stanie wyprodukować i sprzedać. Państwo bez surowców, bądź technologii produkcji tego pieniądza, będzie państwem biednym, członkiem mało poważanego grona nazywanego obecnie krajami Trzeciego Świata.

Polska głównym przegranym Polska nie ma ropy, nie ma znaczących złóż gazu, nie ma szans na efektywne wykorzystywanie energii słonecznej czy wiatrowej, nie ma elektrowni wodnych. Ale ma węgiel i polska energetyka jest oparta na tym surowcu. Ponad 90 proc. energii elektrycznej w Polsce powstaje z węgla. Połowa produkcji węgla w Unii Europejskiej należy do Polski.

Tymczasem pakiet klimatyczno-energetyczny jest z założenia antywęglowy. Przymus kupowania na aukcjach praw do emisji CO2, a więc produktu ubocznego wykorzystywania węgla w energetyce, spowoduje, że ceny energii elektrycznej w naszym kraju skoczą nawet o 90 proc. Proszę sobie wyobrazić, że cena euro czy dolara liczona w złotówkach wzrasta o 90 proc. Oznacza to głęboki kryzys.

Komisja Krajowa w Poznaniu przyjęła uchwałę w sprawie skutków wprowadzenia pakietu klimatyczno-energetycznego. Wprowadzenie pakietu oznacza dla Polski i Polaków wzrost cen ciepła o ok. 25 proc. i energii o 30 proc. Grozi nam upadek wielu zakładów pracy, 200 tysięcy nowych bezrobotnych -- przestrzegał Dominik Kolorz, szef Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności".

Wieloletnią zapaść gospodarczą i społeczną. Przyjęta przez Komisję Europejską decyzja przydziału darmowych pozwoleń na emisję w ramach unijnego Systemu Handlu Emisjami (EU/ETS) na okres 2013-2020 najpierw uderzy w tzw. przemysł energochłonny, czyli w pracowników hutnictwa, przemysłu stalowego, chemicznego, cementowego i papierniczego. W sumie, tylko w naszym kraju, w branżach, które są bezpośrednio zagrożone skutkami proponowanych przez KE rozwiązań, pracuje ok. 500 tys. ludzi.

Skutki pakietu uderzą też w górnictwo, ofiarami będą wszyscy mieszkańcy kraju. Przecież każdy korzysta z energii elektrycznej, każdy chce mieć ciepłą wodę i w zimie ciepłe kaloryfery.– W starciu z takimi zasadami pakietu klimatyczno-energetycznego, jakie forsuje tzw. stara Unia, polska gospodarka jest bez szans. Polska, a także Czechy, Węgry, czy Rumunia nie są w stanie w ciągu kilku lat dokonać takich przekształceń, jakie w krajach starej Unii trwały lat kilkadziesiąt. Co więcej, rezygnacja z węgla jest ruchem samobójczym. W dającej się przewidzieć przyszłości nie mamy żadnego innego niż węgiel znaczącego źródła do produkcji energii – podkreśla Dominik Kolorz, przewodniczący Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności.

Dlaczego?
Pakiet klimatyczno-energetyczny to skutek histerii związanej z tzw. globalnym ociepleniem i dogmatycznym przekonaniem o wpływie emisji CO2 produkowanego przez człowieka na ocieplenie klimatu. Mimo że naukowcy wciąż się spierają o to, kto lub co i w jaki sposób powoduje ocieplenie klimatu Ziemi, mimo że spierają się o to, czy klimat rzeczywiście ociepla się, czy może raczej się ochładza, Unia Europejska wie lepiej. Będzie ratować klimat, ograniczając emisję CO2, mimo że jest w tym działaniu samotna i jej ograniczenia właściwe nie mają wpływu na globalny poziom emisji.

Największe światowe mocarstwa, czyli USA i Chiny nie zamierzają przyjmować żadnych zobowiązań do redukcji emisji gazów cieplarnianych, bo twierdzą, że byłoby to szkodliwe dla gospodarki ich krajów. A te dwa państwa są odpowiedzialne za ponad 40 proc. światowej emisji CO2. Podejrzewanie unijnych decydentów o skrajną głupotę jest nieporozumieniem. – Polityka klimatyczna ma swoich wygranych i przegranych. Wygrani to producenci urządzeń do technologii odnawialnych źródeł energii, czyli elektrownie wiatrowe, panele fotowoltaiczne, biopaliwa II generacji, przemysł pracujący na rzecz energetyki jądrowej i firmy produkujące efektywny energetycznie sprzęt, np. świetlówki energooszczędne.

Elektrownie wiatrowe produkują Duńczycy, Hiszpanie, Niemcy. Panele fotowoltaiczne to Niemcy. Przemysł pracujący dla energetyki jądrowej to przede wszystkim Francja – wymienia dr inż. Bolesław Jankowski z firmy Badania Systemowe: Energsys. Przegrani? Przede wszystkim Polska.

Co robić?
Łatwiej byłoby wymienić, czego nie zrobiono. Nic nie robienie obciąża obecny rząd. Sprawa ciągnie się od 21 grudnia 2008 roku, kiedy to Unia przyjęła tzw. pakiet klimatyczny, który ma ograniczyć do 2020 r. emisję dwutlenku węgla o 1/5. Były uśmiechy przedstawicieli polskiego rządu, słowotok o sukcesie i możliwościach. A przyszłość polskiej gospodarki? Jakoś to będzie – uznali rządzący. Śląsko-Dąbrowska Solidarność jako pierwsza zaczęła głośno i publicznie mówić o zagrożeniach związanych z pakietem. Przed zgubnymi skutkami unijnej polityki klimatycznej dla polskiego przemysłu i polskich pracowników od wielu miesięcy ostrzega Dominik Kolorz. Solidarność przeforsowała, aby problemem zajęła się Komisja Trójstronna. Ale związek ma ograniczone możliwości, aby na forum unijnym walczyć o polskie interesy. Bez zdecydowanych działań rządu,bez wsparcia pracodawców, Polska na stałe zajmie miejsce w ogonie państw UE. Będzie najbiedniejszym krajem tzw. wspólnoty.

Grzegorz Kołodziejczyk

źródło: Solidarność Śląsko-Dąbrowska
Pirat - 04-09-2011, 02:37
Temat postu:
Koniec paliwa po 5 zł. O ile wzrosną ceny na stacjach?

Ceny paliw na stacjach benzynowych wkrótce wzrosną - oceniają analitycy. Przy stałym wzroście cen ropy nie da się utrzymać obecnych cen. Jeżeli nie zwiększą się dostawy gazu płynnego do Polski, wydaje się możliwe pewne podniesienie cen detalicznych - ocenia e-petrol.pl.

Notowania ropy Brent na londyńskiej giełdzie systematycznie rosły w ostatnich dniach i ponownie znajdują się w okolicach 115 dol. za baryłkę, a po spadkach z początku miesiąca nie ma już praktycznie śladu - podkreśla portal e-petrol.pl.

Największe polskie koncerny PKN Orlen i Lotos zdecydowały się ostatnio obniżyć ceny na swoich stacjach do poziomu poniżej 5 zł za litr, aby pobudzić popyt pod koniec okresu wakacyjnego. Portal zwraca jednak uwagę, że wyprzedaż zapasów jest ryzykownym ruchem, bowiem wiąże się on z operowaniem na granicy opłacalności - przy minimalnej marży.

e-petrol.pl zwraca też uwagę na istotne zwyżki cen hurtowych mieszanki propan-butan na wschodniej granicy Polski, co już przełożyło się to na 1-groszową podwyżkę cen za litr. Jeżeli nie zwiększą się dostawy gazu płynnego do Polski, wydaje się możliwe pewne podniesienie cen detalicznych.

Reflex też twierdzi, że na stacjach powinno być drożej. Benzyna, która trafia na stację dzisiaj powinna kosztować ponownie około 5,10 - 5,15 zł za litr, bo tylko wówczas pozwoliłaby właścicielom stacji na realizację minimalnej marży na poziomie 5-10 groszy na litrze – uważa biuro.

W tym tygodniu średnia cena benzyny 95 wynosi 5,04 zł za litr, co oznacza tygodniowy spadek tylko o 1 grosz na litrze. W przypadku oleju napędowego cena też spadła średnio o 1 grosz na litrze i tym samym wynosi 4,99 zł za litr.

Źródło: PAP / Dziennik gazeta Prawna
Świnia - 01-10-2011, 01:23
Temat postu:
Skala wzrostu cen w POlsce:


Papero - 12-11-2011, 19:12
Temat postu:
Rząd myśli o podniesieniu podatków

A jednak. Rząd rozważa kolejną podwyżkę podatków. Jeśli kryzysu nie uda się pokonać i Polska wpadnie w recesję, czeka nas powszechna obniżka płac. O takim rozwiązaniu mówi sam minister finansów Jacek Rostowski (60 l.), który w nowym rządzie z pewnością dalej będzie kierował finansami państwa.

więcej
http://www.fakt.pl/artykuly,Rzad-mysli-o-podniesieniu-podatkow,136490,0,4,1,0,0,0.html
Beatrycze - 29-11-2011, 14:36
Temat postu:
Polacy wykupują Görlitz

Polacy zasiedlają wschodnie tereny Niemiec. W niektórych miejscowościach stanowią już ponad 50 proc. mieszkańców. Głównym powodem kolonizacji byłego NRD są mieszkania o połowę tańsze niż w Polsce.

Agencja nieruchomości Kamar w Zgorzelcu to tylko przykład jednej firmy, która specjalizuje się w pośrednictwie sprzedaży domów i mieszkań po niemieckiej stronie granicy. Chętnych przybywa z każdym miesiącem, bo ceny nieruchomości na terenach byłego NRD są często o połowę niższe niż w Polsce. Np. 60–65-metrowe mieszkanie w wyremontowanej kamienicy w Görlitz można kupić już za 70–100 tys. zł, czyli o 50–70 tys. zł mniej niż podobne po polskiej stronie miasta.

– Każdego dnia mamy po kilkadziesiąt zapytań od Polaków zainteresowanych zakupem, a sfinalizowanych umów mamy po 3–5 w miesiącu – mówi Katarzyna Blacharska, właścicielka agencji Kamar.

Nieruchomościami po drugiej stronie granicy zainteresowani są również polscy biznesmeni, którzy wykupują całe kamienice w Görlitz. Niektóre można kupić już za 40–60 tys. euro. Rośnie też popyt na obiekty użytkowe oraz stare domy i dworki, które też są tu tańsze niż w Polsce. Np. XIX-wieczny pałac położony 30 km od granicy o powierzchni 1,8 tys. mkw. na dużej działce kosztuje 235 tys. zł. Zainteresowany nim jest polski przedsiębiorca, który chce tam otworzyć polsko-niemiecki dom spokojnej starości.

W Görlitz mieszka już kilka tysięcy Polaków. Wśród nich przeważają byli mieszkańcy Zgorzelca, Bolesławca, Legnicy i innych miejscowości Dolnego Śląska. Opłaca im się mieszkać w Niemczech i pracować w Polsce.

Za metr lokalu zapłacą jedno euro czynszu

W Görlitz artyści i przedsiębiorcy z niekonwencjonalnymi pomysłami mają szansę na tanie lokale. Mogą je dostać nie tylko Niemcy, ale także Polacy. Warunek jest jeden: pomysł musi być naprawdę oryginalny.

– Zależy nam, żeby do pustych domów przenosili swoją działalność artyści, rzemieślnicy, ludzie, którzy planują otworzyć własny biznes i szukają taniego lokum – wyjaśnia Stephan Thomas ze Stowarzyszenia HausHalten z Lipska, które za cel postawiło sobie ochronę zabytkowej architektury miejskiej.

Jak zapewniają działacze Stowarzyszenia, nie ma dla nich znaczenia, komu wynajmowany jest lokal, co w przypadku Görlitz może być szansą np. dla artystów z Polski. – Ważne, żebyśmy dostali konkretny plan działania, który nas zaciekawi i zagwarantuje, że kamienica nie będzie ulegała dalszej degradacji – zapewnia Stephan Thomas.

W ten sposób można wynająć lokal za Nysą, np. płacąc jedynie jedno euro za metr kwadratowy wynajmowanej powierzchni.

Pomieszkaj w Görlitz przez tydzień na próbę

Görlitz pustoszeje w zatrważającym tempie. Z niegdyś 100-tysięcznego miasta w ciągu ostatnich 20 lat wyjechała już połowa mieszkańców. Co zrobić, by ulice nad Nysą znów odżyły? – zastanawiali się w mieście. I wymyślili.

Chcą namawiać młodych Polaków z przygranicznych miast, aby osiedlali się po drugiej stronie granicy. Zachętą ma być możliwość zamieszkania na tydzień za darmo w luksusowym lokalu w Görlitz.

W mieście realizowany jest projekt Probewohnen (Tydzień Próby). W jego przeprowadzenie zaangażowały się wspólnie Uniwersytet Techniczny z Drezna i zarząd budynków komunalnych z Görlitz. Na potrzeby projektu w mieście zostały przygotowane specjalne mieszkania. Administracja przeprowadziła w nich remonty, a sponsorzy wyposażyli w kompletny sprzęt AGD i meble. Te mieszkania udostępniane są właśnie młodym Polakom.

Anne Pfeil, która nadzoruje projekt z ramienia drezdeńskiej uczelni, wyjaśnia, że Probewohnen to przedsięwzięcie badawcze. – Młodzi Polacy dostają szansę zamieszkania w Görlitz, a w zamian dzielą się z nami swoimi wrażeniami – wyjaśnia. Dzięki ich opiniom będzie można tak zmienić śródmieście, by dostosować je do potrzeb mieszkańców.

źródło: Nowy Ekran
Hakun - 19-12-2011, 08:00
Temat postu:
Nadchodzi fala drożyzny

Nadchodzi fala podwyżek, Polacy będą kupować tańsze towary – ocenia "Rzeczpospolita"

Jak wynika z szacunków dziennika, w przyszłym roku czteroosobowa rodzina będzie płaciła miesięcznie ponad 70 zł więcej za żywność oraz utrzymanie mieszkania niż w 2011 r. Dlatego większość Polaków będzie szukała oszczędności, co może się negatywnie odbić na gospodarce.

Jeśli ktoś z domowników pali i kupuje paczkę papierosów co trzy dni, oznacza to dodatkowe 10 zł co miesiąc. Od stycznia zdrożeje olej napędowy, węgiel, odzież i obuwie dla małych dzieci. Skok cen paliw nakręca spiralę kolejnych podwyżek - na przykład kosztów transportu.

Rząd i ekonomiści prognozują jednak, że będziemy więcej wydawali, bo konsumpcja indywidualna będzie rosła wolniej, ale wciąż realnie od 2,5 do 2,9 proc. w przyszłym roku. Także płace mają nieco szybciej (bo o 1 proc.) wyprzedzać inflację.

"Odpowiedzią Polaków na kryzys jest zmiana podejścia do zakupów. Coraz częściej kupujemy tańsze produkty, ale zachowujemy ten sam koszyk dóbr. Polacy czekają z poważniejszymi zakupami do wyprzedaży. Nie ograniczają asortymentu, tylko szukają tańszych zamienników lub sklepów z lepszą cenowo ofertą" - tłumaczy Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku.

źródło: Niezalezna.pl
mateuszpiszcz - 19-12-2011, 09:36
Temat postu:
Co ciekawe, po raz pierwszy od dłuższego czasu Polacy tracą na oszczędzani pieniędzy ulokowanych w lokatach czy w obligacjach. Inflacja , która w listopadzie osiągnęła blisko 5 %, oraz podatek "Belki" skutecznie zjadają odsetki od wspomnianych depozytów , które kształtują się średnio na poziomie 4 %. Nie pomaga nawet tegoroczna zimowa ofensywa depozytowa banków, które są w stanie zaproponować lokaty nawet na 6 %, gdyż spada realna wartość pieniądza. Jak łatwo się domyśleć po nowym roku każdy oszczędzający straci (sic!) jeszcze więcej na lokatach, spodziewany jest kolejny wzrost inflacji. Zyskują za to spekulanci walutowi. Kto dokładnie rok temu zainwestował w waluty i nabył 10 000 euro, może teraz cieszyć się zyskiem średnio w wysokości 4500 zł w skali roku (ponad 10 % co daje realny ponad 5 % czyli nie osiągalny dla lokat).

PS. Bardzo ważne jest również przypomnienie istotnej zmiany w zapisach o kredycie konsumenckim. Została zniesiona górna granica prowizji od udzielenia kredytu konsumenckiego (5 %). Teraz bank może zażądać od nas prowizji nawet 100 % wysokości kredytu , wystarczy że przekaże nam tę informacje na specjalnym druku informującym nas o kosztach kredytu.
pospieszny - 29-12-2011, 20:52
Temat postu:
Polska jest jednym z najtańszych krajów Unii Europejskiej – wyliczył unijny urząd statystyczny Eurostat

Średni poziom cen w Polsce w 2010 r. wynosił tylko 57 proc. przeciętnego poziomu w UE. W porównaniu do krajów zachodnich przepaść jest nawet większa. Oznacza to, że u nas jest o prawie 50 proc. taniej niż w Niemczech, o 55 proc. – niż we Francji, o 60 proc. niż w Belgi i ok. 100 proc. niż w Norwegii, która jest najdroższym krajem w Europie.

Taniej niż Polsce jest tylko – wśród krajów UE – w Bułgarii i Rumunii. Na Węgrzech czy Litwie jest tylko troszeczkę drożej - poziom cen sięga ok. 59 proc. unijnej średniej, za to w Czechach – już 70 proc.

Nie wszystkie jednak produkty są u nas tak samo tańsze. Prawie tyle samo co nasi sąsiedzi z UE musimy płacić za sprzęt elektroniczny, samochody, czy... ubrania – tak przynajmniej wylicza Eurostat. Zdecydowanie mniej musimy wydać na żywność, meble oraz usługi transportowe. Przykładowo, w Wielkiej Brytanii kilogram wieprzowiny kosztuje ok. 30 zł (przy kursie 5 zł za funta), u nas – 15 zł, kurczaka - odpowiednio 15 zł i 7 zł, ziemniaków - 3 zł i 0,8 zł. Dużo tańsze na wyspach są jednak pomarańcze.

Anglicy mnij też płacą za prąd! Energia elektryczna dla gospodarstw domowych kosztuje tam 14,33 eurocentów za kWh, u nas – 14,71 – podaje Eurostat. Mniej niż w Polsce za energię liczą też sobie przedsiębiorstwa z Grecji, Francji, Łotwy, Litwy, Estonii, Rumunii i Słowenii, najdrożej jest w Danii – ponad 29 eurocentów z kWh.

W porównaniu z 2009 r. średni poziom cen w Polsce nieco się podniósł (z 54 proc.), ale spadł w stosunku do 2008 r. (63 proc.). To przede wszystkim efekt osłabienia się naszej waluty wobec euro.


źródło: Onet.pl
Pirat - 05-01-2012, 16:37
Temat postu:
Skoro można wmówić obywatelom że jesteśmy zielona wyspą, to czemu nie wmówić obywatelom że mają więcej w portfelach.

"Równowaga w życiu to równowaga na koncie"
Taki tytuł będzie nosił najnowszy program niezawodnej w mąceniu ludziom w głowach, stacji TVN.

„Twoja rodzina znalazła się w kłopotach finansowych?
Nie wiesz, w jaki sposób poradzić sobie z domowym kryzysem?
Możemy Wam pomóc!

Jeśli chcesz wziąć udział w nowatorskim programie telewizyjnym na antenie TVN, skontaktuj się z nami:
e-mail: rodzina@mediaformat.pl

Przygotuj się na finansową rewolucję!

Zespół profesjonalistów: trener rozwoju osobistego i eksperci finansowi

- znajdą prawdziwą przyczynę kłopotów
- obudzą drzemiące w Was możliwości
- uzdrowią domowe finanse
- zmienią na lepsze życie Twoje i Twojej rodziny

Nauczysz się jak zmniejszać wydatki i trwale pomnażać przychody.

Nowy serial telewizyjny, którego bohaterami są rodziny znajdujące się w kryzysie finansowym. Zespół fachowców - doradcy finansowi oraz trener rozwoju osobistego - pomagają ustabilizować ich życie i konta bankowe. Jak wyjść z długów? Jak efektywnie planować wydatki? Czego unikać w decyzjach finansowych? Jakie podjąć kroki, by wykorzystać potencjał poszczególnych członków rodziny? To problemy, które znajdą konkretne rozwiązania w pracy z rodziną. Dzieląc się tym doświadczeniem z widzami TVN, pomożesz nie tylko sobie.

Główne przesłanie programu brzmi: "Wszystko zaczyna się i kończy w twojej głowie". Uzdrowienie rodzinnego budżetu zależy od znalezienia prawdziwych przyczyn finansowego kryzysu. Może to brak wiary w siebie, niejasne życiowe cele, niezdolność do kompromisu, czy zwyczajny pesymizm? Trener rozwoju osobistego pomoże bohaterom dotrzeć do prawdziwych motywów, przyjrzeć się na nowo relacjom z najbliższymi, zmotywuje ich do nowego sposobu myślenia i obudzi drzemiące w nich możliwości.

Po zakończeniu udziału w programie rodziny nadal będą otoczone opieką ekspertów. Przygotowany przez profesjonalistów plan finansowy i strategia zmiany życiowej pomoże rodzinie wyjść na prostą; doprowadzić do tego, aby przychody w rodzinnym budżecie były nareszcie większe niż wydatki.

Uwierz, że możesz kontrolować swoje finanse i swoje życie. Równowaga w życiu to równowaga na koncie. Bądź gotowy na zmianę – skontaktuj się z nami”

Pogratulować pomysłu, w czasach kiedy siła nabywcza pieniądza w portfelach obywateli bardzo mocno słabnie, TVN będzie pokazowo prał mózgi telewidzów aby uwierzyli że podwyżki kosztów utrzymania, żywności, wszelkich dóbr materialnych i rosnące bezrobocie jest jedynie wytworem ich wyobraźni. Trener wytrenuje nas tak, że znajdziemy prawdziwe przyczyny naszych kłopotów finansowych i zaczniemy z nimi walczyć. Ciekawe co będzie jak okaże się że przyczynami naszych kłopotów są banki, które nie chcą ugodzić się z kredytobiorcą, wysoki kurs walut, windykator nękający rzekomego dłużnika w dzień i w nocy, pazerny komornik który zabrał nam już cały dorobek życia, urzędnik który wydał niezgodną z prawem decyzję, nieuczciwy kontrahent który nie zapłacił za faktury, itp. Czy wówczas taki trener będzie uczył sędziów sprawiedliwości, bo przecież ludzie broniąc się przed niesprawiedliwością walczą również o nią w sądach a w nich jak wiadomo sprawiedliwości brak? Czy trener nauczy nas technik samoobrony przed bandyckim nękaniem windykatora? Czy trener będzie uczył nas miłosierdzia i przebaczenia win w stosunku do naszego dłużnika?

W Poznaniu jest już taki jeden, Roman Pomianowski, psycholog, który wmawia dłużnikom że ich problem leży w ich głowach, z jego praktyk wynika jedno: dłużnicy nie mają pojęcia jak bronić się przed egzekucją, nie potrafią reagować na pisma sądowe i od wierzycieli, tracą w zawrotnym tempie dorobek życia a długi nadal rosną, natomiast świetnie sobie radzą z poczuciem winy.

Ciekawe czy w programie będą bronić finansowych bankrutów przed licytacją mieszkania wziętego na kredyt we frankach szwajcarskich? Jakie dla niech znajdą rozwiązanie problemów, może mają jakiś cudowny sposób na wysokie kursy walut? Może włączą do programu Magdę Gessler, która w każdym mieszkaniu dłużnika pokaże jak zrobić z niego super restaurację przynoszącą dochody, oby tylko znowu jakiś komornik nie chciał zajmować kamer TVN.

A co będzie się działo i czy pokażą to kamery, kiedy okaże się że przyczyną kłopotów finansowych obywateli jest obecny rząd z premierem Tuskiem na czele?

źródło: NOWY EKRAN
pospieszny - 09-01-2012, 20:24
Temat postu:
Taniejący złoty zagraża gospodarce Litwy - pisze w poniedziałek dziennik "Lietuvos Żinios". "Jeżeli zgodnie z prognozami Bloomberga kurs złotego spadnie do 0,6 lita (w poniedziałek wynosił 0,77 lita), dla naszego przemysłu będzie to oznaczało tragedię" - pisze gazeta

"Lietuvos Żinios" przypomina, że obecnie ceny produktów spożywczych w Polsce są o jedną trzecią niższe niż na Litwie. Różnicę cen powoduje nie tylko tani złoty, ale też niższy podatek VAT. W Polsce podatek ten wynosi 5 proc., a na Litwie 21 proc.

W Polsce znacznie tańsze niż na Litwie są też inne produkty. Litwini zaczynają więc masowo, tak jak w 2009 roku, wyjeżdżać na zakupy do Polski, gdzie kupują nie tylko jedzenie, ale też ubrania, obuwie, meble.
"Swoimi pieniędzmi wspieramy inne państwo" - pisze dziennik.

Doradca banku SEB Gitanas Nauseda komentuje na łamach gazety, że "tani złoty dla polskiej gospodarki będzie korzystny tylko do pewnego czasu". Według niego spadający kurs złotego spowoduje inflację.

Nauseda przyznaje, że "obecne tendencje na polskim rynku finansowym nie są korzystne dla litewskiej gospodarki", ale jego zdaniem Litwa nie może zmienić tej sytuacji.

"Polska nadal deklaruje zamiar zachowania płynnego kursu swej waluty. Litwa natomiast pozostaje wierna stałemu kursowi lita w stosunku do euro, aż do przystąpienia do strefy euro. Trudno tu coś zaradzić" - mówi litewski analityk. Cena euro na Litwie od wielu lat jest stała, wynosi 3,45 lita.


źródło: PAP
Stella - 17-01-2012, 15:31
Temat postu:
Coraz bardziej śmieszy mnie, kiedy ktoś mi mówi, że wcale nie mamy wysokich podatków, że partia rządząca jest w jakikolwiek sposób "liberalna". Po prostym filmiku, można zauważyć, że obecny ustrój jest bardziej niewolniczy niż ludzie myślą.

Koszta życia w drugiej Irlandii:


mateuszpiszcz - 18-01-2012, 08:52
Temat postu:
Drożyzna na stacjach paliw. Diesel przekroczył 6 zł za litr

Ceny paliw szybują w górę i nie widać końca tego lotu. Najbardziej podrożał olej napędowy. Na niektórych stacjach cena paliwa do diesla przekroczyła 6 złotych.

Najwięcej za olej napędowy trzeba zapłacić w Gorzowie i w Kielcach. Nie lepiej jest w Szczecinie. Litr kosztuje 5,89 zł. Cena litra oleju lepszej jakości przekroczyła nawet 6 zł. Bardzo drogo jest, a jeździć trzeba - mówili o poranku kierowcy w Szczecinie.

W Warszawie na stacji przy trasie Łazienkowskiej najpopularniejsza 95 kosztuje 5,67 zł. Za benzynę bogatszą w oktany - 98 - trzeba już zapłacić 5,92 zł. Litr najtańszego oleju napędowego kosztuje 5,84 zł, wzbogacany dobija 6 zł - dokładnie 5,99 zł.

Ale takich miejsc, gdzie cena diesla przekroczyła magiczną granicę 6 złotych jest znacznie więcej. 6,21 - tyle trzeba zapłacić w Straszynie na Pomorzu - napisał na Gorącą Linię RMF FM "Kwiat". W Warszawie "najdroższa wersja" oleju napędowego to 6,16 - informuje pan Darek. W Toruniu jest zaledwie o 3 grosze tańsza - donosi "S". Z kolei pan Filip przesyła zdjęcie stacji z Nowego Tomyśla. Tam wzbogacona wersja diesla 6,07.
UOKiK zajmuje się wysokimi cenami paliw

Wysokimi cenami paliw od dłuższego czasu zajmuje się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Postępowanie jest już na ostatnim etapie - usłyszał reporter RMF FM Krzysztof Berenda. Może skończyć się nawet w ciągu kilkunastu dni.

UOKiK sprawdza, czy szefowie koncernów i właściciele stacji nie zachowują się nieuczciwie. Urząd bada, czy na rynku nie ma zmowy cenowej. To trudne postępowanie. Ciężko jest bowiem udowodnić, że doszło do nielegalnej zmowy, a nie do zwykłego i legalnego naśladownictwa. Czyli podglądania jednego stacyjnika przez drugiego. Jeśli jest taka wola, to on podnosi o te 2 grosze, 3 albo 5 - powiedziała Małgorzata Cieloch z UOKiK.

Druga sprawa dotyczy tego, co stało się tuż przed ostatnimi wyborami. Wtedy państwowe koncerny Orlen i Lotos obniżyły ceny poniżej 5 zł, by po wyborach je wywindować. Pojawiły się wtedy głosy, że to mogło, być na zamówienie polityczne.

Gdy urząd skończy to postępowanie wyjaśniające, może zacząć procedurę nakładania na firmy kar finansowych.
Analitycy o cenie paliw w Polsce

Polskie koncerny podnoszą ceny paliw z powodów wysokich cen ropy na świecie, osłabienia złotego czy wzrostu akcyzy. Analitycy przewidują dalsze podwyżki. Kolejna rzecz przemawiająca za wysoką cena w krótkim terminie to zamieszanie wokół Iranu i cieśniny Ormuz - uważa analityk DI BRE, Kamil Kliszcz.

Analityk BM Reflex Rafał Zywert podkreśla z kolei, że gdyby nie polityka cenowa największego uczestnika rynku w Polsce - PKN Orlen - ceny powinny być jeszcze o 10-15 groszy wyższe. Jego zdaniem, można się spodziewać podwyżki cen oleju napędowego o 5-10 gr na litrze oraz niewielkiej podwyżki ceny benzyny. Dodaje, że podwyżka akcyzy na olej o 20 gr na litr nie przełożyła się jeszcze w całości na cenę, bo ta od początku roku wzrosła o ok. 12 gr.

Z kolei w opinii analityka firmy e-petrol.pl Jakuba Boguckiego podwyżka akcyzy jest już uwzględniona w cenach, bo te rosły już przed Nowym Rokiem. Byłbym ostrożny we wskazywaniu winnych wysokich cen po stronie polskich koncernów. One też w jakiś sposób są uzależnione od tego, co się dzieje na światowych rynkach i prowadzą politykę cenową taką, na jaką pozwala sytuacja - ocenił Bogucki. Przypomniał, że cena ropy w Europie od kilku dni utrzymuje się na dość wysokim poziomie 112 dol., co przekłada się na polski rynek paliw.
Ceny paliw w krajach Unii Europejskiej

Z danych BM Reflex wynika, że w Polsce średnia cena litra oleju napędowego to 5,76 zł, a benzyny 98 - 5,79 zł. Spośród naszych sąsiadów z Unii Europejskiej tańszy olej napędowy jest tylko na Litwie - w przeliczeniu 5,46 zł, jednak to samo paliwo w sieci Orlen Lietuva kosztuje już równowartość 5,90 zł. Benzyna 98 na Litwie kosztuje średnio 6,12 zł. Na Słowacji litr ON to w przeliczeniu 6,12 zł, benzyny 98 - 6,64 zł, w Pradze ON kosztuje równowartość 5,96 zł.

Ceny biją rekordy na półwyspie Iberyjskim i we Francji. ON w Hiszpanii sięgnął nie notowanego wcześniej poziomu 5,84 zł za litr, a w Portugalii - 6,51 zł. 6,20 zł to cena litra ON we Francji, która bliska jest rekordu z czerwca 2008 roku. Natomiast na francuskich stacjach padł w piątek rekord cen benzyny - litr E98 kosztował 6,99 zł.

W Niemczech litr benzyny 98 kosztuje obecnie średnio 7,11 zł, a litr ON to średnio 6,37 zł. Drożej jest w Belgii - 7,43 zł i 6,77 zł, a jeszcze drożej we Włoszech - odpowiednio 7,47 zł i 7,39 zł. W Wielkiej Brytanii cena litra benzyny w przeliczeniu również przekracza 7 zł.

Źródło: RMF FM
Stella - 19-01-2012, 15:21
Temat postu:
Przed laty politycy PO na czele z Donaldem Tuskiem straszyli, że jeśli rządy obejmie PiS, to benzyna podrożeje do 5 zł. Dziś, podczas drugiej kadencji rządów PO, 5 zł za litr zdaje się być marzeniem.

W Bolesławcu litr ON przekroczył już cenę 6 zł.
mateuszpiszcz - 23-01-2012, 08:55
Temat postu:
Kraków - Wrocław za 102 zł. To skandal

​Pilnie śledzimy postępy robót przy budowie i remontach dróg. Denerwujemy się żółwim tempem prac. Wkurzają nas informacje o ślimaczących się procedurach przetargowych. Irytujemy się wpadkami, fatalnym wyborem wykonawców.

Są jednak inwestycje drogowe, gdzie wszelkie trudności i wynikające z nich opóźnienia przyjmowane są przez ogół zmotoryzowanych z nieukrywanym zadowoleniem. Mowa oczywiście o budowie punktów poboru opłat.

Kierowcy jeżdżący autostradą A4 uważnie przyglądają się bramkom, stawianym w okolicach Gliwic i Wrocławia. I z ulgą stwierdzają: "Uff.. Jeszcze niegotowe". Wiadomo przecież, że każdy dzień zwłoki w montażu kas oznacza odwleczenie chwili, gdy A4 na tym odcinku stanie się drogą płatną. Miało to nastąpić już z początkiem 2012 r. Teraz mówi się o drugim kwartale...

Niepokój użytkowników "A-czwórki" jest całkowicie zrozumiały, bowiem przejazd wspomnianym odcinkiem tej autostrady ma podobno kosztować 33 zł. Jeżeli dodamy do tego 18 zł (po zapowiedzianej już podwyżce opłat) inkasowanych między Krakowem a Katowicami, okaże się, że podróż ze stolicy Małopolski do stolicy Dolnego Śląska i z powrotem zuboży kieszeń kierowcy o, bagatela, 102 zł. Tylko z tytułu drogowych opłat.

Przypomnijmy, że za roczną winietę, umożliwiająca korzystanie bez ograniczeń z nieporównanie bardziej rozwiniętej sieci autostrad w Austrii trzeba obecnie zapłacić 77,80 euro, czyli ok. 350 zł (licząc po kursie 4,50 zł za 1 euro). Takie pieniądze wkrótce nie wystarczą, by choćby raz na kwartał przejechać w dwie strony trasę Kraków - Wrocław. Porównanie cen wypada dla nas miażdżąco źle, nawet bez wnikania w różnice między zarobkami mieszkańców obu krajów.

Relatywnie (i nie tylko relatywnie) drożej niż u nas jest także w innych krajach. Wprowadźmy umowną "jednostkę walutową" w postaci przewidywanej opłaty za przejazd autostradą A4 na trasie Kraków - Wrocław - Kraków (1 KWK = 102 zł). Jak łatwo obliczyć, roczna (podkreślmy - roczna!) winieta na autostrady na Słowacji (50 euro) kosztuje 2,2 KWK, w Czechach (1500 koron) - 2,5 KWK, a w Szwajcarii zaledwie 1,42 KWK.
Drogo jest na Węgrzech, o których marzą niektórzy nasi politycy. Za rok jazdy po tamtejszych autostradach pojazdem o masie do 3,5 tony trzeba zapłacić ponad 610 zł, a więc ok. 6 KWK. Do tanich nie należy także podróżowanie autem po Słowenii. Zakup lokalnej rocznej winiety autostradowej (95 euro) to wydatek ok. 4,2 KWK. Niemało, lecz mimo wszystko w ogólnym rozrachunku dużo taniej niż w Polsce.

Warto dodać, że w wielu krajach Europy korzystanie z autostrad jest wciąż bezpłatne. Za darmo jeździ się m.in. w Niemczech, Belgii, Danii, Finlandii, Luksemburgu, Szwecji, ale także na Litwie i w Estonii.

Można by też zapytać, dlaczego tak upieramy się przy "bramkowym" sposobie pobierania opłat za autostrady, zamiast przejść, tak jak uczyniła to np. wspomniana Słowenia, na wygodniejszy i tańszy, bo nie wymagający budowy infrastruktury, zatrudniania kasjerów i pracowników ochrony, system winietowy. Odpowiedzi nasuwają się dwie. Ktoś najwidoczniej uznał, że tak jest sprawiedliwiej, bowiem zamiast ryczałtu płaci się tylko za rzeczywiście przejechane odcinki płatnych dróg. Cóż, skoro tak, to należałoby zlikwidować również wszelkie okresowe bilety w komunikacji miejskiej i wprowadzić wyłącznie jednorazowe, w cenie zależnej od odległości między przystankami, na których wsiadają i wysiadają pasażerowie, oczywiście z konduktorami w każdym tramwaju czy autobusie.

Druga przyczyna utrzymywania obecnego sposobu pobierania drogowych opłat to skomplikowany system zarządzania autostradami w Polsce, który doprowadzałby do nieustannych sporów przy podziale wpływów z winiet. Z tego samego powodu tak trudno dogadać się właścicielom wyciągów narciarskich, a wprowadzenie wspólnego karnetu dla kilku stacji na Podhalu uznano za godne odnotowania w mediach wydarzenie.

Słone opłaty autostradowe i horrendalnie wysokie ceny paliwa powodują, że zanika w Polsce jedna z ważnych funkcji motoryzacji - korzystanie z samochodu w celach turystycznych, z chęci poznawania kraju. Kogo stać dzisiaj, aby wybrać się autem na weekend do innego, odległego o 200-300 km miasta? Po to, aby zwiedzić Wawel lub odwiedzić z dziećmi słynne wrocławskie zoo?

Taka podróż na trasie Kraków-Wrocław-Kraków, by pozostać przy tym przykładzie, będzie wkrótce kosztowała około 400 zł (opłata za autostradę + zakup paliwa do przeciętnego auta), nie licząc wydatków na miejscu.

Nie tylko prędkość, jak mawiają policjanci, ale również samo podróżowanie staje się dzisiaj przyjemnością dla bogatych. We współczesnej Polsce korzysta się z samochodów osobowych głównie w celach zawodowych. Dojeżdżamy autem do pracy, m.in. po to, aby zarobić na jego utrzymanie i mieć czym dojeżdżać do pracy. Czy widzicie w tym jakikolwiek sens?

źródło: poboczem.pl
sZakOOu - 31-01-2012, 01:46
Temat postu:
Gdy trzy lata temu przesiadłem się z pociągu do własnego samochodu, cieszyłem się jak dziecko. Liczyłem zaoszczędzone pieniądze na biletach (już było po uldze studenckiej), oraz doceniłem krótki czas przejazdu jak i jego komfort między ówczesnym miejscem zamieszkania a Wrocławiem. Ale to co się robi z opłatami za A-4, to jest jakiś koszmar!

W sumie mi najbardziej zależy, by bezpłatny obecnie odcinek do Wrocławia taki pozostał, ale słyszałem, że to tylko kwestia czasu. I teraz tak: kolej droga i wolna, własne auto drogie bo benzyna przekroczy niebawem 6zł za litr i do tego opłaty za autostradę - i jak tu być mobilnym?

A tymczasem w Brukseli Tusk zapowiada przystąpienie do Paktu Fiskalnego...

Ja mam nadzieję, że w związku z ruszeniem wywołanym podpisaniem ACTA, dojdzie niebawem do tak bardzo Polsce potrzebnej "Zmiany". Ja naprawdę chciałbym tu wrócić za kilka lat...
OLDSKUL - 31-01-2012, 17:10
Temat postu:
Tez liczę na zmianę, choć podwyżki są co roku, a pensje stoją Neutral
Pirat - 31-01-2012, 20:28
Temat postu:
...
Sunny - 17-02-2012, 20:03
Temat postu:
Benzyna będzie drożeć!

W przyszłym tygodniu cena benzyny na stacjach może wzrosnąć o kilka groszy na litrze, cena oleju napędowego nie powinna się zmienić - prognozują analitycy.

W przyszłym tygodniu ceny oleju napędowego na stacjach benzynowych nie powinna się zmienić, natomiast za benzynę możemy zapłacić o kilka groszy drożej - ocenia biuro Reflex. Według niego nie powinny się zmienić ceny autogazu.

Reflex podkreśla też, że tendencja zwyżkowa, obecna na rynku od początku lutego, wywindowała ceny ropy do poziomów niewidzianych od połowy 2011 r. Notowania ropy, które ten tydzień zaczynały w okolicach 117 dol., po czterech kolejnych dniach wzrostów, przełamały psychologiczną granicę 120 dol. - zaznacza biuro.

Z kolei portal e-petrol.pl podkreśla, że ostatnie obniżki w polskich koncernach nie spowodowały znaczącego obniżenia marż, tym samym nie sposób liczyć na dłuższe utrzymanie się stosunkowo niskich cen paliw.

Według portalu w przyszłym tygodniu najbardziej prawdopodobne poziomy cen paliw to 5,57 - 5,66 zł za litr benzyny 95, 5,78 - 5,89 zł za litr benzyny 98 i 5,72 – 5,83 zł za litr oleju napędowego.

źródło: PAP
przewoz - 18-02-2012, 21:33
Temat postu:
Ciekawe, że cena rynkowa oleju napędowego jest niższa niż rekordowa, ale to, co wlewamy tylko droższe...
Pirat - 13-03-2012, 09:16
Temat postu:
Paliwa najdroższe w historii. A będzie drożej

Jeszcze nigdy na polskich stacjach paliw nie było tak drogo. Padł rekord! Niestety, ten szczyt cenowy będzie obowiązywał tylko przez chwilę, bo benzyna i olej jeszcze bardziej podrożeją - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Jeszcze nigdy na polskich stacjach paliw nie było tak drogo. Padł rekord! Niestety, ten szczyt cenowy będzie obowiązywał tylko przez chwilę, bo benzyna i olej jeszcze bardziej podrożeją.

To przez nią lada chwila paliwo w całym kraju kosztować będzie 5,8 zł. I niestety najprawdopodobniej nie będzie to szczyt jego możliwości. Bo drożeje nie tylko ropa, lecz także dolar. Wystarczy, że tendencje widoczne na rynkach surowcowym i walutowym utrzymają się jeszcze przez dwa tygodnie, a na stacjach ceny wszystkich paliw będą się rozpoczynały cyfrą 6.

Rosnące ceny ropy uderzą przede wszystkim w osłabione kraje Europy Zachodniej oraz w gospodarki wschodzące, takie jak Polska. Inwestorzy zaczną wyprzedawać ich waluty i kupować dolary. W efekcie można się spodziewać umocnienia amerykańskiego pieniądza – tłumaczy Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ. Upraszczając tę filozofię – benzyna jest droga, bo drogi jest dolar, a dolar jest drogi, bo droga jest ropa. Koło się zamyka. Widać to było już po wczorajszych notowaniach walut – po południu za dolara płacono 3,13 zł – o kilka groszy więcej niż pod koniec ubiegłego tygodnia.

Dla kierowców oznacza to same złe wieści – wystarczy, że dolar dobije do 3,2 zł, co może nastąpić jeszcze w tym tygodniu, a Orlen i Lotos będą kontraktowały baryłkę – po przeliczeniu – po 400 zł. To zaś wystarczający powód do tego, aby już na początku przyszłego tygodnia ceny benzyny na stacjach otarły się o psychologiczną granicę 6 zł za litr. I to przy założeniu, że ceny ropy ustabilizują się na poziomie 125 dol. A to jest mało prawdopodobne.

Od lutego ropa Brent podrożała o 15 dol., przebijając pod koniec ubiegłego tygodnia poziom 126 dol. Co prawda wczoraj płacono za nią 124 dol., jednak analitycy twierdzą, że to tylko skromna korekta.

Szybkiego uspokojenia sytuacji na rynku surowca nie ma co oczekiwać. Obecnie największy wpływ na jego cenę ma czynnik polityczny, czyli groźba poważnych konfliktów w Iranie i Syrii, które w dodatku mogą się rozlać na inne kraje eksportujące ropę – wyjaśnia Urszula Cieślik, dyrektor działu prognoz i analiz w firmie Reflex. Dodaje, że obecnie to właśnie polityka jest najmniej przewidywalnym i jednocześnie najbardziej wpływowym czynnikiem decydującym o cenie ropy. Z kolei krótkowzrocznym politykom, głównie z krajów zagrożonych niewypłacalnością, właśnie na drogiej ropie zależy – w końcu im droższe paliwo kierowcy wlewają do baków swoich aut, tym wyższe kwoty przelewają do państwowych budżetów.

Łukasz Bąk

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Pirat - 15-03-2012, 09:49
Temat postu:
Woda zdrożeje o 400 procent

W tym roku ceny wody w wielu miejscowościach wzrosły od 7 proc. do 30 proc. To niewiele w porównaniu z tym, co nas czeka w niedalekiej przyszłości. Podwyżki cen wody mogą sięgnąć nawet 400 proc.

„Dziennik Gazeta Prawna” przypomina, że w przyszłym roku ma wejść w życie ustawa o korytarzach przesyłowych, która nakazuje wypłatę rekompensat właścicielom nieruchomości, przez które przebiegają m.in. linie energetyczne, rurociągi i gazociągi czy wodociągowe. Zdaniem ekspertów, skutki dla branży wodociągowo-kanalizacyjnej są tak drastyczne, że nie są ujawniane. Ceny wody i ścieków mogą wzrosnąć o 100 proc.

To jeszcze nie koniec złych wiadomości. Ponieważ raczej nie wypełnimy do 2015 r. zobowiązań traktatu akcesyjnego dotyczących modernizacji oczyszczalni ścieków komunalnych i jakości wody, Unia może nałożyć na nas karę w wysokości ponad 4 mln euro dziennie. W tej sytuacji podwyżki cen wody w niektórych miejscowościach mogą sięgnąć nawet 400 proc.

źródło: PAP
Renia - 19-03-2012, 19:03
Temat postu:
Oświadczenie w sprawie przyczyn wzrostu cen jaj wydała Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz. Unijne regulacje w sprawie dobrostanu kur uważa za zbędne, a pretensje sugeruje kierować do ekologów i celebrytów

"Ostatnie podwyżki cen jaj w całości wynikają z realizacji Dyrektywy 1999/74/WE o dobrostanie kur niosek. Jej wdrażanie wymusiło milionowe inwestycje na właścicielach ferm drobiu, a także drastycznie zmniejszyło produkcję jaj konsumpcyjnych" - pisze izba w oświadczeniu.

Zaznacza, że przyjęcie dyrektywy, która "zapewnia kurom nioskom luksusową egzystencję" wymusiły organizacje ekologów i obrońców zwierząt. "Do lobbowania za jej [dyrektywy] przyjęciem wykorzystywano celebrytów i znanych artystów. W Polsce dla przykładu w kampanię zwalczania producentów jaj zaangażował się p. Michał Piróg, Klub Gaja i Fundacja VIVA. Nie wahano się przy tym stosować nieprawdy, manipulacji i pomówień" - oskarżają producenci.

"Nie wolno obwiniać producentów jaj, bo ponieśli oni gigantyczne koszty dostosowania do zbędnych regulacji. Warto natomiast skierować pretensje pod adresem ekologów i organizacji obrońców zwierząt, bo osiągnęli swoje dyskusyjne cele kosztem milionów konsumentów" - czytamy w oświadczeniu.

źródło: rp.pl
Paszczak - 26-03-2012, 17:48
Temat postu:
Benzyna po niemal sześć złotych. I pytania o populizm i ceny, których dzisiaj już nikt nikomu nie zadaje. Bo władza sobie nie życzy...

Przejdź do artykułu...
Wielkopolanin - 27-03-2012, 19:04
Temat postu:
Benzyna ma być już po 12 zł za litr:
http://finanse.wp.pl/kat,104114,title,Benzyna-po-12-zl-I-to-jeszcze-w,wid,14361327,wiadomosc.html

Dziękuje tym, którzy głosowali na PO. Mistrzowie w medialnym przekazie i ogłupianiu społeczeństwa. Partia PO = Podwyżki Obowiązkowo.
Beatrycze - 27-03-2012, 19:26
Temat postu:
Wielkopolanin, a pamiętasz jak PO z Tuskiem na czele straszyli Polaków przed wyborami, że jaki PiS będzie rządzić to benzyna w Polsce zdrożeje do 5 zł za litr?

Tymczasem benzyna w Niemczech kosztuje ok. 6,80 zł za litr, po przeliczeniu z euro. Ciut drożej niż w Polsce. No ale przeciętny Niemiec zarabia 4 razy więcej od przeciętnego Polaka...
pospieszny - 01-04-2012, 13:28
Temat postu:
Oblężenie Suwałk. Litwini robią przedświąteczne zakupy.

Tysiące mieszkańców Litwy przyjechało w sobotę przed Świętami Wielkanocnymi na zakupy do Suwałk, gdzie są niższe ceny niż na Litwie. Na parkingach przed sklepami przeważają samochody z rejestracją litewską.
Na parkingach bazarowych i kilkunastu supermarketów w Suwałkach parkuje w sobotę po kilkaset samochodów z Litwy.

Połowa klientów

Litwini przyjeżdżają głównie po artykuły spożywcze: warzywa, owoce, mięso, napoje i nabiał. Wielu z nich przyjechało także po prezenty świąteczne: perfumy, ubrania i zabawki. Sprzedawcy w sklepach mówią, że Litwini w soboty i w okresie przedświątecznym stanowią ponad 50 proc. wszystkich klientów.
Sklepy robią reklamy po litewsku

Polscy przedsiębiorcy stawiają przy drogach na pograniczu polsko-litewskim billboardy oraz drukują specjalne ulotki i gazetki promocyjne w języku litewskim i kolportują je wśród obywateli Litwy. Zachęcają w nich do kupowania produktów w Polsce, gdzie jest taniej m.in. ze względu na korzystny dla Litwinów kurs naszych walut.

Jest taniej

Np. żywność w Polsce jest dla Litwinów tańsza o blisko 30 proc. Duże różnice w cenach są spowodowane stawką VAT. Na Litwie wynosi ona 21 proc. od artykułów spożywczych, zaś w Polsce - 5 proc. Decydujący jest jednak kurs złotówki, która obecnie kosztuje na Litwie ok. 0,83 lita. Jest to spowodowane stałym kursem lita do euro, które na Litwie kosztuje 3,45 LT.

Względy podatkowe i kursowe spowodowały, że jedna z litewskich sieci handlowych za kilka tygodni otworzy hurtownię w Polsce, na dawnym przejściu granicznym w Ogrodnikach k. Sejn. Firma kompletuje już kadrę pracowników, którzy rozmawiają zarówno po polsku, jak i po litewsku.


źródło: gazeta.pl
Galanonim - 15-05-2012, 01:05
Temat postu:
Kupujcie lampy naftowe i piecyki – kozy

W tle Europejskiego Kongresu Iluzji Gospodarczej, który odbywa się właśnie w Katowicach dociera do nas dramatyczna informacja, że chcą nas Polaków wykończyć prądem. Sprzedawcy i dystrybutorzy energii elektrycznej w Polsce, dodajmy w dużej mierze zagraniczni nie będą już od nowego roku niczego uzgadniać z państwem, regulatorem cen prądu dla gospodarstw domowych.

To może być zabójstwo dla domowych budżetów, chcą najwyraźniej „dorżnąć polskie watahy” prądem. Czyli zbliża się dla cen prądu w Polsce moment: hulaj dusza piekła nie ma. Firmy, które i tak serwują nam prawie że najdroższy prąd w Europie w relacji do polskich zarobków ( 0,23 euro/KWh ) nie będą już musiały się krygować ze zdzierstwem i liczyć się z czymkolwiek.

Uwolnienie cen dla indywidualnych odbiorców to zapowiedz drastycznych podwyżek cen energii i rachunki domowe za prąd wyższe, nawet o 40 proc. Średnio do tej pory wyjściowe propozycje podwyżek cen wynosiły ok. 18-20 proc. Bez żadnej kontroli ze strony polskiego państwa, które jak widać likwiduje się samo, ok. 15 mln gospodarstw domowych zapłaci bajońskie sumy. I to jeszcze przed wprowadzeniem dramatycznych w skutkach efektów tzw. limitów z tyt. CO2 i emisji gazów cieplarnianych. W Portugali mniej zamożna ludność z powodu oszczędności i wysokich cen energii masowo już nabywa lampy naftowe, świece, pali i ogrzewa się, czym się da. Na razie płoną ogniska, ale jak tak dalej pójdzie mogą zapłonąć stosy.

W XXI w. również tu nad Wisłą będziemy wkrótce chodzić spać z kurami i przechodzić w centrach wielkich miast na opalanie drewnem, węglem i czym popadnie. Problem w tym, że jesień i zima trwa u nas znacznie dłużej niż w Portugalii czy Grecji. Kogo będzie stać na ten luksus – Fiat omnis? – czyli nie 200 zł. za 1 MWh, ale np. 350-400 zł. Za 10 KWh już teraz płacimy szokujące 13 euro. W ciągu ostatnich 10 lat prąd zdrożał o ponad 100 proc. teraz może wzrosnąć o kolejne 50 proc. w ciągu zaledwie 2 lat. Obecny rząd wychodzi jak widać z założenia, że bez prądu da się żyć. To może być ten jedyny wkład naszej władzy w politykę prorodzinną. Powróćmy do słów wieszcza „ciemno wszędzie głucho wszędzie co to będzie co to będzie”. Po zafundowaniu nam pracy do 67 roku życia, droższych kredytów i leków, wyższych podatków, wysokich – astronomicznych jak na naszą kieszeń cen benzyny i disla, teraz tą „niewdzięczną watahę chcą dorżnąć prądem”.

Taką to politykę energetyczną zafundował nam obecny rząd. Jak żyć Panie Premierze, nie dość, że krótko to i do tego jeszcze po ciemku? Wielkim zwolennikiem tzw. liberalizacji rynku energii elektrycznej dla ludności jest V-ce minister gospodarki – poseł PO Tomasz Tomczykiewicz ze Śląska. Może liczy na to, że gdzie jak gdzie, ale na Śląsku ukopią sobie trochę węgla w bieda – szybach. Wiatrak i atom w każdym domu to przecież czyste mrzonki. Uwolnienie cen, liberalizacja rynku energii, po polsku – gigantyczna podwyżka cen i rachunków w przypadku firm w 2007r. doprowadziła do wzrostu cen prądu o ok. 40 proc. A przecież cena kupowanej energii to zaledwie połowa wartości płaconej faktury. Mamy przecież też nową akcyzę na węgiel od tego roku nie bez wpływu na cenę energii. Ci, którzy ogrzewają prądem zapłacą o 200-300 zł. więcej na każdym rachunku, zwłaszcza zimą. To będzie szok – oznacza bankructwo wielu budżetów domowych dla, niektórych wręcz zamarznięcie, piece – kozy będą przebojem handlowym już wkrótce.

Między bajki można włożyć opowieści o wyborze dostawcy energii, taryfa G stanie się zabójczym symbolem „zielonej wyspy”, a zadłużenie gospodarstw domowych tylko w bankach to już 531 mld zł. długi wobec zakładów energetycznych będą rosły. Kradzież węgla i prądu stanie się w tej sytuacji zjawiskiem nagminnym, dewastacja lasów na cele opałowe rozkwitnie, świeczki mogą nabrać całkiem nowych walorów, nie tylko estetycznych. Słusznie, więc mówi poseł PO Andrzej Halicki w Radiu ZET „jedyną naszą bronią jest ignorancja”. Energia prawie bez dymu z węgla ma być w 2050r. Nie ma jednak dymu bez ognia, Ten ogień sprzeciwu z powodu obdzierania nas żywcem ze skóry już się tli. Czas najwyższy zdzierstwu i drożyźnie powiedzieć stanowcze dość.

Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK

źródło: Niezalezna.pl
Renia - 17-05-2012, 16:02
Temat postu:
Galopada cen nadal trwa

Próba zatrzymania inflacji przez podwyżkę stóp procentowych spełza na niczym. W maju i czerwcu ceny żywności znów będą piąć się w górę. Ich wzrost w sklepach będzie dla nas znacznie bardziej bolesny, niż wynika to z oficjalnych statystyk rządowych.

Ceny dóbr i usług konsumpcyjnych w kwietniu br. wzrosły więcej, niż przewidywali eksperci. W porównaniu z marcem były wyższe o 0,6 proc., a w odniesieniu do kwietnia 2011 r. o 4 proc. – podał Główny Urząd Statystyczny. W kwietniu największy wpływ na inflację miały podwyżki opłat związanych z mieszkaniem, głównie ze względu na taryfy za gaz ziemny, które podniesiono o blisko 10 proc.

Wpływ na inflację miały też rosnące ceny odzieży i obuwia, owoców oraz koszty transportu.

Inflacja jest obecnie o wiele wyższa od zakładanej na poziomie 2,5 proc. na początku roku przez Narodowy Bank Polski. Aby przyhamować wzrost cen, Rada Polityki Pieniężnej podniosła w ubiegłym tygodniu o 25 pkt. bazowych stopy procentowe, ale nic to nie dało.

– Obecnie próba zbicia inflacji przez podwyżki stóp procentowych nie wydaje się skuteczna. Decyzja RPP nie zatrzyma cen, bo los nasz zależy od sytuacji w Grecji. W dobie globalizacji rynków finansowych sytuacja Aten wywołuje u nas dużą zmienność kursu złotego, to zaś przekłada się na wzrost cen – uważa Dariusz Winek, główny ekonomista Banku Gospodarki Żywnościowej.

W skuteczność działania RPP nie wierzy też Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan. Jej zdaniem inflacja pozostanie wysoka do końca roku bez względu na to, jakie działania podejmie RPP. Nie uporamy się z wysoką inflacją, dopóki zewnętrzne czynniki zarówno kosztowe, jak i wpływające na osłabienie złotego będą silnie oddziaływały na naszą gospodarkę.

Nic więc dziwnego, że ministrowi finansów Jackowi Rostowskiemu puszczają nerwy. Apeluje do Greków z Brukseli o rozsądek: „Opamiętajcie się i zastanówcie, czy chcecie podjąć nieodwracalne kroki, głosując za partiami, które uniemożliwią lub mogą uniemożliwić pozostanie Grecji w strefie euro”.

W najbliższej przyszłości jesteśmy skazani na dalsze zaciskanie pasa, zwłaszcza że oprócz cen będzie rosło także bezrobocie – przyznają analitycy. W kraju zwiększa się rozwarstwienie społeczne, przybywa stale tych, którzy ledwie wiążą koniec z końcem lub żyją w ubóstwie. Galopada cen trwa nieprzerwanie od lata 2010 r., ale nie idą za nią działania osłonowe. Co najgorsze, budżety domowe dotknięte są wzrostem cen w znacznie większym stopniu, aniżeli wynika to z oficjalnych danych. Koszyk towarów i usług, na którego podstawie GUS nalicza inflację, jest szerszy aniżeli koszyk domowych miesięcznych wydatków. Ceny żywności i paliw, które najmocniej ważą na domowych budżetach, poszybowały wyżej niż wynosi inflacja, dlatego odczuwamy zmiany znacznie boleśniej, niż podaje GUS.

źródło: niezalezna.pl
Pirex - 05-06-2012, 18:50
Temat postu:
Rząd dobije Polaków nowym podatkiem?

"Liberalny" rząd Tuska ma kolejny pomysł na ograbienie narodu. W projekcie dokumentu Ministerstwa Rozwoju Regionalnego znalazł się zapis dotyczący wprowadzenia podatku od wartości nieruchomości czyli tzw. podatku katastralnego. Politycy PiS protestują.

Chodzi o projekt dokumentu: "Założenia krajowej polityki miejskiej do roku 2020", w którym mowa jest o zreformowaniu systemu podatku od nieruchomości "np. poprzez wprowadzenie podatku od wartości nieruchomości ad walorem lub podatku zależnego pośrednio od wartości nieruchomości".

"Ta propozycja mówi o tym, że rząd będzie próbował wprowadzić podatek od wartości nieruchomości, który powszechnie jest nazywany podatkiem katastralnym" - powiedział poseł Jerzy Szmit(PiS).

Przyjęcie 1 proc. stawki podatku katastralnego spowoduje, w przypadku mieszkania o wartości 300 tys. zł, za które obecnie podatek wynosi rocznie od 100 do 200 zł, wzrost podatku wyniesie do 3 tys. zł. - W przypadku domu jednorodzinnego stawka podatku od nieruchomości wynosi 500-600 zł. Po wprowadzeniu podatku mogłoby to sięgnąć 7 tys. zł - uważa poseł PiS.

Według Szmita, podatek katastralny uderzy w szczególności w osoby o niskich dochodach, które "przez pokolenia budowały swoje domy, składały się na mieszkania, wykupywały mieszkania komunalne" i w ludzi młodych.

Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak wysłał pismo do premiera Donalda Tuska, w którym zwraca się do niego o wycofanie się z pomysłu wprowadzenia nowego podatku.

źródło: Niezalezna.pl
Renia - 05-06-2012, 19:14
Temat postu:
Cytat:
"Liberalny" rząd Tuska ma kolejny pomysł na ograbienie narodu. W projekcie dokumentu Ministerstwa Rozwoju Regionalnego znalazł się zapis dotyczący wprowadzenia podatku od wartości nieruchomości czyli tzw. podatku katastralnego.

Podatek katastralny w Polsce? Przecież to było do przewidzenia. Każdy kto głosował na PO, głosował na kataster. Ten podatek będzie ostatnim gwoździem do trumny dla naszego uciemiężonego narodu.
Araya - 06-06-2012, 07:59
Temat postu:
Dureń Szmit wyrywa z kontekstu i pod to układa swoje nic nie warte tezy. Pełna treść
Cytat:
* Zreformowanie systemu podatku od nieruchomości (np. poprzez wprowadzenie podatku od
wartości nieruchomości ad walorem lub podatku zależnego pośrednio od wartości
nieruchomości poprzez wprowadzenie strefowania maksymalnych stawek podatku, np.
w zależności od PKB podregionu NTS-3, wielkości i funkcji miejscowości; wprowadzenie
większych stawek podatku od gruntów miejskich nieużytkowanych etc.);

To oczywiste że ma to być przede wszystkim bat na wszelkiego rodzaju spekulantów, którzy z gruntów miejskich uczyniły sobie lokatę, blokując tym samym rozwój i budownictwo na terenach miejskich. Jest to jeden ze środków mających na celu ograniczenie suburbanizacji miast.

Ale przecież PiSowczyk nie może zinterpretować tego dokumentu zgodnie z jego przeznaczeniem.

Pełny tekst projektu "Założeń..."
Victoria - 06-06-2012, 09:21
Temat postu:
Araya, nie zgadzam się z tobą. PO jest partią oligarchów. Podatek katastralny uderzy przede wszystkim w najsłabszych i najbiedniejszych. Obszarnicy sobie poradzą. Obejdą prawo, załatwią sobie zwolnienie podatkowe, albo zrobią jakiś przekręt. Emeryt czy rencista, który ma mieszkanie w kamienicy w centrum miasta nie udźwignie finansowo podatku katastralnego. Zadłuży się i zlicytuje go bank, albo zamieni mieszkanie na jakąś klitkę. Takich ludzi są w Polsce miliony.

Przez ostatnie 20 lat pozbawiono Polaków przemysłu, niemal cały państwowy majątek wyprzedano za grosze. Teraz chcą pozbawić Polaków własności prywatnej (wprowadzając złodziejski "bolszewicki" podatek), na którą składają się nieruchomości - dorobek całego życia, często nawet paru pokoleń w rodzinie.
Minerva - 14-06-2012, 23:53
Temat postu:

mateuszpiszcz - 15-06-2012, 11:56
Temat postu:
Drożyzna wśród warzyw. Zaczął się sezon na fasolę szparagową, która obecnie kosztuje... 15-19 zł za kilogram Shocked
Victoria - 15-06-2012, 12:53
Temat postu:
Czy kurcząca się gospodarka i załamanie ekonomiczne prowadzi do nowego systemu?

W drugiej części naszego wywiadu dyskutujemy o nowym wyłaniającym się systemie ekonomicznym opartym na zasobach naturalnych. Będziemy omawiać trendy jakie będą dominowały na rynku pracy i jakie kierunki studiów obrać aby dostać pracę. Będziemy mówić również o tym co w przyszłości będzie najlepszą inwestycją. Wiemy, że obecnie w fazie przejściowej i kurczącym się rynku istnieją tzw safe haven w postaci fizycznej takie jak metale szlachetne srebro i złoto. Co jednak będzie inwestycją przyszłości? Czy kurcząca się gospodarka i załamanie ekonomiczne prowadzi do nowego systemu? Jak kształtować będą się ceny produktów, żywności, surowców, energii, uwzględniając nowy podatek od CO2. Jak wyglądać będą ceny energii w Polsce i od czego zależy wzrastająca cena prądu? Jak wpłynie redukcja gazów cieplarnianych na ceny energii? Jak potencjalnie według polityki zrównoważonego rozwoju będzie wyglądać rolnictwo, życie w miastach i przyszłe społeczeństwo. Plus inne wątki zapraszamy do audycji.

Audycja do wysłuchania pod tym linkiem:
http://www.prisonplanet.pl/audycje/audycja_wiadomosci,p470585537
szpak - 16-06-2012, 01:16
Temat postu:

Pirex - 28-06-2012, 00:16
Temat postu:

mateuszpiszcz - 28-06-2012, 08:14
Temat postu:
No i dodajemy internet. Nasz rząd znosi ulgę na internet odliczaną co roku w zeznaniu podatkowym PIT. Jak tłumaczył się Rostowski w RMF , to dlatego, że internet w ciągu ostatnich lat stał się...tani jak barszcz i rząd nie musi już do niego dokładać w formie ulgi.
Pirex - 03-07-2012, 21:38
Temat postu:
Evil or Very Mad
Victoria - 10-07-2012, 17:37
Temat postu:
Wszystkie instytucje rządowe zaprzeczają, by zamierzały wprowadzić przymusową opłatę od wartości nieruchomości. Jednak w rzeczywistości prace nad nowym podatkiem trwają. Właściciele mieszkań, działek i domków jednorodzinnych mogą zacząć się bać rujnującego podatku.

O podatku katastralnym pisaliśmy wielokrotnie. To podatek naliczany od wartości nieruchomości. Jego wprowadzenie uderzyłoby we właścicieli mieszkań i domów. W ludzi spłacających kredyty. Także w osoby, które np. oszczędzały na mieszkanie przez wiele lat.

Więcej:
http://niezalezna.pl/30848-szkodliwy-podatek-coraz-blizej
Minerva - 19-07-2012, 14:19
Temat postu:
Jedzenie w tym roku zdrożeje o prawie sześć procent - prognozuje Stowarzyszenie Polska Federacja Producentów Żywności - podaje rmf24.pl.

Najbardziej pójdą w górę ceny pieczywa i innych przetworów zbożowych. Ma to związek z nieurodzajem w Polsce i na świecie. Drogie zboża przyczynią się tez do wzrostu cen pasz, a to oznacza drożejące mięso.

Federacja Producentów Żywności przyznała, że musiała zweryfikować swoje prognozy z początku roku. Wtedy eksperci twierdzili, że ceny żywności pójdą w górę o ok. 4 procent. Uważamy, że wzrost cen będzie wyższy i sięgnie 6 proc. - powiedział dyrektor generalny Stowarzyszenia Andrzej Gantner.

Na zmianę prognozy wpłynęła m.in. trudna sytuacja na rynku zbóż. Już teraz mamy do czynienia z globalną podwyżką cen zbóż o ok. 30 proc.

Więcej:

http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-eksperci-zywnosc-podrozeje-bardziej-niz-przypuszczalismy,nId,623363
Pirex - 06-08-2012, 19:39
Temat postu:

Pirat - 09-08-2012, 15:42
Temat postu:

Pirat - 16-08-2012, 15:53
Temat postu:
Zielona wyspa coraz droższa. Czekają nas kolejne wielkie podwyżki

Zła wiadomość dla mieszkańców miast. W górę pójdą wszystkie podatki i opłaty. Drożej będzie się też płaciło za bilety komunikacji miejskiej. To niestety nie koniec. Zapłacimy nawet więcej za posiadanie psa.

„Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że borykające się z kłopotami finansowymi samorządy przerzucają swoje problemy na mieszkańców. A to oznacza podwyżki nie tylko czynszów, ale również podatków od nieruchomości, opłat targowych, cen biletów komunikacji miejskiej. W końcówce wakacji urzędy miejskie w całej Polsce gorączkowo pracują nad ustaleniem stawek podatków i opłat lokalnych, które będą obowiązywały w przyszłym roku. Swoje plany przedstawią radnym po wakacjach.

Czytaj dalej...

źródło: wpolityce.pl
Galanonim - 28-08-2012, 01:21
Temat postu:
Ceny paliw w Polsce.


Victoria - 06-09-2012, 13:57
Temat postu:
Ceny na naszej "zielonej wyspie" galopują, więc zapraszam na promocje. Czym kuszą nas hipermarkety, które mają Polaków za idiotów? Zobaczmy:

Komoda z wikliny. Normalna cena 69,99 zł. W promocji - 79,99 zł.



Dla amatorów mocnych wrażeń pornografia dziecięca w ofercie specjalnej 49,99 zł.



Chlep polski. Tylko 1,69 zł.



Hujnoga dla dzieci za 59,95 zł.



Koktail z owoców moża za 9,99 zł.



Na koniec woda lekko niegazowana w promocji 50% taniej.



Udanych zakupów!
Pirat - 06-09-2012, 18:38
Temat postu:
Victoria, jakie państwo takie promocje. Śmiech

Wszystkie hipermarkety należą do zagranicznych koncernów i chyba rzeczywiście uważają Polaków za debili. Problem w tym, że gros rodzimych konsumentów łyka te idiotyczne "promocje" jak ciepłe bułeczki. Zaś rażące błędy ortograficzne to zapewne próba przypodobania się naszemu prezydętowi, aby w bulu i nadzieji zawetował ewentualny podatek obrotowy dla dużych sieci handlowych.
Noema - 06-09-2012, 22:34
Temat postu:
Jak „tania” jest Polska

Słodycze, egzotyczne owoce, kosmetyki, ubrania – umiejący liczyć Niemiec nie kupi tych produktów, wybierając się na tzw. tanie zakupy po polskiej stronie granicy. Zarabiamy mniej od naszych zachodnich sąsiadów, pracujemy więcej godzin tygodniowo a płacimy więcej.

Jak wynika z danych Centrum Informacji Konsumenckiej (CIK) we Frankfurcie nad Odrą, które od listopada 2009 r. publikuje na swojej stronie internetowej listę cen wybranych towarów i usług dla regionu wschodniej Brandenburgii i województwa lubuskiego, Niemiec robiący zakupy w Polsce zapłaci więcej za kosmetyki i słodycze.

„Zakupy w Polsce, czy aby na pewno opłacalne?” – zastanawia się, analizując badania CIK, dziennikarz „Berliner Kurier”, i dochodzi do wniosku, że o ile ceny usług, takich jak np. wizyta u fryzjera, pozwolą niemieckim klientom zaoszczędzić do 60 proc., to już tankowanie diesla przestało być opłacalne, ponieważ różnica w cenie wynosi dziś zaledwie 0,05 euro. „Berliner Kurier” przypomina, że od jesieni zeszłego roku cena diesla w Niemczech wzrosła o 28 proc., natomiast w Polsce aż o 60 proc. „Osoby, które robią zakupy po polskiej stronie, mogą zaoszczędzić, ale to nie jest reguła. Po odejściu od kasy może się bowiem okazać, że w Niemczech zapłaciliby znacznie mniej”– pisze gazeta.

Więcej: http://niezalezna.pl/32614-jak-tania-jest-polska
Pirat - 05-10-2012, 17:45
Temat postu:
Dlaczego mamy najdroższy gaz w Europie? Odpowiedź:


mateuszpiszcz - 15-11-2012, 13:49
Temat postu:
Droższa wypłata gotówki. Zapłacimy za bankomaty?

Właściciel bankomatu będzie mógł nałożyć dodatkową prowizję za wypłatę - taką możliwość daje przyjęty wczoraj przez rząd projekt zmian w ustawie o usługach płatniczych.

Więcej: wyborcza.biz
Pirat - 31-12-2013, 02:42
Temat postu:
Ceny w Biedronce 2008 vs 2013. Jak w ciągu 5 lat zmieniły się ceny produktów:

http://pokazywarka.pl/byxnzp/
pawcio1978 - 31-12-2013, 10:46
Temat postu:
W listopadzie np. Brokul kosztowal max.4zl. A od swiat 7.99zl.
Beatrycze - 15-01-2015, 21:34
Temat postu:
Szok! Porównaliśmy ceny w polskim i niemieckim Realu!

Ceny wielu produktów spożywczych są tańsze w Niemczech niż w Polsce. Dotyczy to nawet sklepów tej samej sieci. Potwierdził to reporter Faktu, kupując koszyk tych samych produktów w Realu w Polsce i w niemieckim mieście Schwedt

Polacy z terenów przygranicznych masowo korzystają z korzystnej różnicy cen i jeżdżą na zakupy do Niemiec.Tam kupują nawet do 30 proc. taniej. Głównie przywożą proszki do prania, wina, piwa, soki, kawę, słodycze, jogurty.

Więcej:
http://www.fakt.pl/W-niemieckim-Realu-taniej-niz-w-polskim,artykuly,213352,1.html
Beatrycze - 25-03-2017, 12:18
Temat postu:
Koszt wywozu śmieci dla 4-os. rodziny w Dreźnie to 80 euro/rok. We Wrocławiu - 240 euro/rok. Oto efekt przyjętej za Tuska ustawy śmieciowej.

Nie wiele osób zdaje sobie sprawę z tego jak potężne finansowe konsekwencje przyniosła obowiązująca od 2013 roku tzw. nowa ustawa śmieciowa. Miała ona zrewolucjonizować gospodarkę odpadami w Polsce. W praktyce doprowadziła do skokowego wzrostu kosztów wywozu śmieci. W niektórych miastach Polski opłaty z tego tytułu wzrosły nawet 3-krotnie i są dziś wyższe niż w dużo bogatszych niemieckich miastach. Problemy pozostały jednak wciąż takie same. Mimo formalnego obowiązku segregacji nadal większość śmieci trafia ostatecznie na "jedną hałdę".

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul8/03670-Absurdalnie-wysokie-koszty-wywozu-smieci.htm
Pirex - 28-03-2017, 20:37
Temat postu:
Polska ma najtańszą żywność w Unii Europejskiej. Zobacz ile płacimy za jedzenie na tle innych państw członkowskich:

http://prawicowyinternet.pl/polska-ma-najtansza-zywnosc-w-unii-europejskiej-zobacz-ile-placimy-za-jedzenie-na-tle-innych-panstw-czlonkowskich/
Beatrycze - 29-03-2017, 13:27
Temat postu:
Rachunki za prąd są wysokie? Będą jeszcze wyższe. Wszystko przez kolejną (ósmą) opłatę doliczaną do rachunku.

Przeglądając otrzymywaną fakturę za zużycie prądu można się załamać: Opłata abonamentowa, opłata sieciowa stała, opłata sieciowa zmienna całodobowa, opłata jakościowa, opłata OZE, opłata handlowa i opłata przejściowa. Niestety wiele wskazuje na to, że już niebawem dojdzie nam kolejna. W zaciszu rządowych gabinetów szykowana jest bowiem ustawa o nowej opłacie doliczanej do rachunków za prąd. Jej koszt ma wynieść od 33 do 50 zł w skali roku. Płacić mają wszyscy, bez wyjątku, czyli ponad 14 milionów odbiorców.

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul8/03679-Osma-oplata-doliczana-do-rachunku-za-prad.htm
Beatrycze - 23-05-2017, 13:55
Temat postu:
Jak dużo płacimy na gaz i energię w porównaniu z innymi krajami UE?

W drugiej połowie 2016 r. ceny energii elektrycznej w Unii Europejskiej dla gospodarstw domowych spadły średnio o 2,3 proc. w porównaniu do w drugiej połowy 2015 r. Obecnie za 100 kWh płaci się ok. 20,5 euro. W tym samym okresie ceny gazu dla odbiorców indywidualnych spadły średnio o 10,5 proc. do 6,4 euro za 100 kWh.

Więcej:
http://forsal.pl/finanse/finanse-osobiste/artykuly/1043888,ceny-energii-i-gazu-w-europie-i-polsce-dane-eurostatu.html
oskar777 - 23-05-2017, 20:50
Temat postu:
Wiem, że to stare posty ale nie mogłem się powstrzymać.
Beatrycze napisał/a:

Ceny wielu produktów spożywczych są tańsze w Niemczech niż w Polsce. Dotyczy to nawet sklepów tej samej sieci.


Pirex napisał/a:
Polska ma najtańszą żywność w Unii Europejskiej. [...]


Widać mamy tanio/drogo w zależności od tego na czyje zlecenie te porównania są robione. Ciekawe czy któreś z nich uwzględnia różnice zarobków. My płacimy za chleb (wartości przykładowe) 50 centów a Niemiec 2 Euro. Tylko nie piszą o tym, że ten Niemiec zarabia pewnie 6 razy więcej i z portfela procentowo mu mniej ubywa.

Swoją drogą to mamy drogo bo za puszkowane filety z sardynek w Niemczech zapłacę 75 centów a u nas za produkt tej samej firmy ale już nie filet (tylko ze skórą i ośćmi) 3,99 zł. Zresztą wystarczy popatrzeć na skład niektórych produktów z Niemiec a u nas żeby zobaczyć jak się nas traktuje. Niemieckie ciasteczka (tej samej marki) mają w składzie masło a nasze utwardzany olej roślinny. I nawet jeśli są tańsze to nie bez powodu.
Minerva - 05-06-2017, 01:43
Temat postu:
Skutki wprowadzenia cen minimalnych oraz maksymalnych zarówno na pojedyncze dobra, jak i na wszystkie dobra. Nauka ekonomii w prosty i przystępny sposób!


Diken - 05-06-2017, 12:50
Temat postu:
Prawda jest taka, że w Polsce panuje wyzysk ludzi biednych, i to nawet z sklepach i usługach.
Tylko o tym w rządzie nie chcą mówić, ale ludzie biedni, biedni emeryci, konsumenci o tym mówią, bo chodzą po sklepach i kupują. Kogo interesuje w rządzie, wśród producentów żywności i innych produktów chemicznych, że ludzi, mających za mało pieniędzy, nie stać na kupowanie droższych produktów?
Bardzo wielu ludzi, emerytów nie może kupić wiele, bo na to już brakuje pieniędzy, a mamy w Polsce MARKETY, w których też tanio nie jest, bo to zależy od firmy i właściciela tych sieci sklepów.
Owszem, są niektóre produkty tańsze w takich marketach, ale na ogół nie ma ich wiele i są to mniejsze produkty od tych większych.
To logiczne, że im więcej gram ma jakiś produkt, to jest droższy i nic nie ma za darmo, a każdy właściciel firmy, marketu sobie więcej liczy za większy produkt i tak jest wszędzie.

Nie wiem, czy to jest już pazerność takich właścicieli sklepów, żeby tak podnosić ceny, wiedząc, że Polska ma bardzo dużo ludzi biednych i ich nie stać na takie produkty.
Większość marketów w Polsce jest zagraniczna i zagraniczni właściciele zarabiają na biednych Polakach i nie interesuje ich to, że tu mieszkają ludzie, którym brakuje pieniędzy.
Skoro kraj jest dużo biedniejszy od wielu krajów w Europie Zachodniej, to powinna być polityka tanich produktów, adekwatnych do możliwości wydatków biednych ludzi, ale...
panuje wolny rynek, który się rządzi swoimi prawami i w Polsce każdy, zagraniczny właściciel może sprzedawać co chce i ustalać sobie ceny.
Dlatego mi się nie podoba, jak wielu innym ludziom w Polsce, że polski rynek opanował Zachód, wypierając polskich handlowców.
Przecież w większości krajów zachodnich ludzie mają trzy razy większe zyski z handlu i innych branż na rynku, niż w Polsce, a mimo to i tak "żerują" na Polakach, żeby wyciągnąć z nich każdą złotówkę.
Polska wcale nie jest tak szanowana w oczach zachodnich firm, jak to się mówi.
O naszym kraju wcale nie mają dobrej opinii i chętnie by nas wykorzystali, ale nie uogólniam.
Beatrycze - 27-07-2017, 14:13
Temat postu:
Internauci porównali ceny odzieży popularnej sieci dyskontów w Polsce i Wielkiej Brytanii. Różnice szokują.

Użytkownik jednego z popularnych portali społecznościowych opublikował zdjęcie, na którym porównuje ceny tych samych produktów dostępnych w sieci Lidl w Polsce i w Wielkiej Brytanii. Różnica jest porażająca.

Więcej:
https://wiadomosci.wp.pl/internauci-porownali-ceny-odziezy-popularnej-sieci-dyskontow-w-polsce-i-wielkiej-brytanii-roznice-szokuja-6148382455699073a
Victoria - 09-08-2017, 15:25
Temat postu:
Niższy VAT na żywność. MF nie wyklucza wprowadzenia dwóch stawek.

MF nie wyklucza zmian w stosowaniu obniżonych stawek VAT na żywność, weźmie pod uwagę propozycję stawek 5 proc. i 23 proc. - napisał resort w odpowiedzi na interpelację poselską.

Więcej:
https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/vat-na-zywnosc,37,0,2353189.html
Ralny - 09-08-2017, 22:47
Temat postu:
Polska ma jedne z najdroższych autostrad w Europie - płać, jedź i płacz.

Mamy autostrady i słono za nie płacimy, najwięcej za te zrealizowane w systemie PPP (zarządca A4 zarobił w 2016 r. 180 mln zł). Jeden przejazd A2 z Warszawy do Świecka i z powrotem kosztuje 170 zł, więcej niż roczna winieta w Szwajcarii. W Czechach 10-dniowa winieta to 60 zł, na Słowacji 43 zł, a w Austrii 37 zł.

Czytaj więcej:
http://www.leftlane.pl/sie17/polska-ma-jedne-z-najdrozszych-autostrad-w-europie-plac-jedz-i-placz.html
Noema - 10-08-2017, 13:46
Temat postu:
Masło w Lidlu w Görlitz kosztuje 0,99 euro za kostkę 250 g (16,87 zł/kg), a w Lidlu w Zgorzelcu 5,79 zł za kostkę 200 g (28,95 zł/kg).

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Maslo-drogie-nie-tylko-w-Polsce-Na-wysokie-ceny-narzekaja-tez-Czesi-7536793.html
Victoria - 14-08-2017, 16:47
Temat postu:
Ceny tych produktów szybują i uderzają w portfele Polaków. Lista jest coraz dłuższa.

Ceny żywności rosną - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Więcej płacimy między innymi za masło, sery, mięso i alkohol. Jak wynika z danych GUS ceny żywności powiększyły się rok do roku w lipcu o 4,7 proc. Co zdrożało najmocniej?

Więcej:
http://tvn24bis.pl/z-kraju,74/polacy-wiecej-placa-za-zywnosc,764499.html
Victoria - 26-09-2017, 11:00
Temat postu:
Wcale nie masło. Przez Niemców to inny produkt bardziej obciążył portfele Polaków.

Ceny masła wystrzeliły ostatnio pod niebiosa, ale to nie ta podwyżka najbardziej obciąża nasze portfele. Na masło wydajemy bowiem mniej niż jeden procent naszego budżetu. Po cichu urosły za to ceny mięsa wieprzowego, na które przeznaczamy dużo więcej. "Winni" tego stanu rzeczy najpierw byli Chińczycy, a teraz są Niemcy.

Więcej:
https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/ceny-miesa-maslo-niemcy,46,0,2369326.html
Victoria - 28-09-2017, 19:45
Temat postu:
Masło, wieprzowina i jabłka zdrożały do nieprzyzwoitych poziomów.

Masło zdrożało w ostatnich miesiącach tak bardzo, że przebiło ceną ośmiorniczki. Zdrożała też wieprzowina. Co nam zostało na stole? Oszczędni zamiast schabowego powinni wyłożyć pierś z kurczaka z ziemniakami i marchewką - te produkty praktycznie nie podrożały. Staniała cebula. No i stać nas na więcej alkoholu.

Więcej:
https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/ceny-w-sklepach-maslo-mieso-wieprzowe,71,0,2370119.html
Noema - 12-10-2017, 23:38
Temat postu:
„Inflacja drenuje nasze portfele” grzmi TVN BiS. Przerażona czytam dalej: „We wrześniu inflacja wyniosła 2,2 procent w ujęciu rocznym, a w porównaniu z sierpniem tego roku ceny wzrosły o 0,4 procent”. Faktycznie, to już prawie Zimbabwe. Niedługo pewnie pojawi się banknot 100000 zł z kotem Kaczafiego.

http://tvn24bis.pl/z-kraju,74/we-wrzesniu-inflacja-wyniosla-2-2-proc,780819.html
Ralny - 21-10-2017, 23:48
Temat postu:
Po maśle przyszedł czas na jaja! Wzrost cen w sklepach:

http://www.portalspozywczy.pl/mieso/wiadomosci/ierigz-wyzsze-ceny-jaj-w-handlu-detalicznym-hamuja-wzrost-spozycia,150171.html

Wczoraj w Biedronce widziałem jaja niby ekologiczne (9 sztuk) po 8,99 zł.
Minerva - 07-11-2017, 19:03
Temat postu:
Producent ujawnia spisek sieci handlowych. Masło powinno kosztować już tylko 5 zł.

- Masło już tanieje u producentów. Możecie ostrzec konsumentów, że teraz już tylko chciwość marketów każe im trzymać wysokie ceny na ten podstawowy produkt - mówi Wirtualnej Polsce menedżer jednej z największych mleczarni w Polsce. Ujawnia, że 1 listopada obniżył o 20 procent własny cennik na dostawy masła do sklepów. Teraz kostka tego wyjątkowo drogiego ostatnio produktu, mogłaby kosztować niewiele ponad 5 zł.

Cały artykuł:
https://wiadomosci.wp.pl/producent-ujawnia-spisek-sieci-handlowych-maslo-powinno-kosztowac-juz-tylko-5-zl-6185177975842945a
Victoria - 14-11-2017, 13:27
Temat postu:

Beatrycze - 24-11-2017, 08:46
Temat postu:
Niemcy dyktują Polakom ceny wyższe niż u siebie. Wcześniej dostali z Banku Światowego kredyty na ekspansję w Polsce.

Wczoraj przez internet przetoczyła się informacja o audycie cen produktów tzw. "marek własnych" sprzedawanych w polskich i niemieckich Lidlach. Okazało się, że ceny w sklepach ulokowanych w Polsce są średnio o 10% wyższe, niż w sklepach ulokowanych za Odrą. Koszyk z 86 identycznymi towarami różni się o blisko 60 zł. W Polsce aż 70% asortymentu kosztuje więcej. Przypomnijmy, że wcześniej Grupa Schwarz (właściciel Lidla) dostała z Banku Światowego i EBOiR blisko miliard dolarów kredytu, który umożliwił ekspansję Lidla w krajach Europy środ.-wschodniej.

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul8/04134-Niemcy-dyktuja-Polakom-ceny-wyzsze-niz-u-siebie.htm
Victoria - 29-11-2017, 14:11
Temat postu:
Polacy płacą jedne z najwyższych rachunków za energię w UE.

Średnia ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych w Polsce wyniosła 62,2 zł (14,6 euro) za 100 kWh w I poł. 2017 r. wobec średnio 20,4 euro w Unii Europejskiej, a w odniesieniu do siły nabywczej (PPS) wyniosła 25,9 jednostek i była jedną z najwyższych w UE, podał unijny urząd statystyczny Eurostat.

Więcej:
http://forsal.pl/biznes/energetyka/artykuly/1088445,eurostat-srednia-cena-za-energie-elektryczna-dla-gospodarstw-domowych.html
Noema - 30-11-2017, 08:35
Temat postu:
Jak podał Eurostat ceny energii elektrycznej w Unii Europejskiej w pierwszej połowie 2017 roku spadły średnio o 0,5% w stosunku do poprzedniego roku. Oczywiście u nas wzrosły o 6,9%. Na szczęście na Cyprze mają gorzej, bo podrożało im 20%. Marne to jednak pocieszenie... Wszędzie tanieje – u nas rośnie. W dodatku geopolitycznie leżymy słabo, klimatycznie do dupy, Bałtyk zimny... A my nie chcemy uciekać stąd.

http://tvn24bis.pl/z-kraju,74/eurostat-ceny-energii-elektrycznej-w-polsce-wzrosly-o-6-9-proc,794409.html
Beatrycze - 02-01-2018, 10:38
Temat postu:
Od dziś kulczykowa autostrada będzie jeszcze droższa! Spółka arbitralnie podnosi opłaty, bo 57 zł to za mało!

Od dziś od 6.00 rana spółka Autostrada Wielkopolska S.A. (AWSA) postanowiła po raz kolejny podnieść opłaty za przejazd zarządzanym przez siebie płatnym odcinkiem 150 kilometrów autostrady A2. Tym razem tłumaczy to potrzebą uzyskania m.in. środków na "spłatę kredytów zaciągniętych w bankach komercyjnych". Czy to oznacza, że wcale nie trzeba było mieć pieniędzy na budowę takiej autostrady (wszak sfinansowano ją z kredytów), a najważniejsze były "chody" u rządzących w 1997 roku polityków z SLD, którzy przyznali stosowną koncesję?

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul8/04198-Kulczykowa-A2-od-dzis-jeszcze-drozsza.htm
Victoria - 05-01-2018, 09:54
Temat postu:
Polak na wyprzedaży zapłaci więcej niż Niemiec. Dlaczego?

Taka sama sukienka, dwa różne kraje i dwie różne ceny. Okazuje się, że niemiecki klient za taki sam sweter czy buty zapłaci znacznie mniej niż klient znad Wisły. Sklep ten sam, więc z czego wynikają różnice?

Więcej:
https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/hm-wyprzedaz-cena-polska-niemcy,138,0,2395530.html
Beatrycze - 16-01-2018, 14:14
Temat postu:
Żywność drożeje najszybciej od 2011 r. W dekadę ceny wzrosły o 30 proc.

Inflacja coraz mocniej daje o sobie znać zwykłemu Kowalskiemu. Jaja w ciągu ostatnich lat podrożały o połowę, drób - o 21 proc., a cukier i mleko o ponad jedną dziesiątą. Średnio zakupy w spożywczaku wzrosły więc w ciągu dekady o 31 proc. Pocieszeniem może być fakt, że z roku na rok GUS odnotowuje spadające ceny odzieży i butów.

Więcej:
https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/inflacja-ceny-dane-gus-2017-zywnosc-odziez-i,163,0,2396323.html
Beatrycze - 09-04-2018, 14:03
Temat postu:
Wszyscy skupieni na nagrodach, tymczasem do Sejmu właśnie wpłynął projekt ustawy podwyższającej ceny paliw!

W dniu kiedy prezes Kaczyński skupił na sobie uwagę wszystkich mediów i komentatorów politycznych, zapowiadając obniżki uposażeń dla posłów oraz członków samorządu terytorialnego, do sejmu - nieomal niezauważony - wpłynął projekt ustawy wprowadzającej opłatę emisyjną. To oznacza, że nadal kontynuowany jest pomysł zabrania w nowym podatku niebagatelnej kwoty 1,7 mld zł, która zasili nowy Fundusz Niskoemisyjnego Transportu i wizje państwa opartego o transport pojazdami elektrycznymi.

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul9/04355-Projekt-ustawy-o-nowym-podatku-juz-w-Sejmie.htm
Beatrycze - 23-04-2018, 13:50
Temat postu:
J. Kaczyński (2011): "Ponad połowa ceny benzyny to podatki. Ja obniżyłbym akcyzę, ale do tego trzeba odwagi".

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w sierpniu 2011 roku wyraził się w sposób klarowny: – "Ponad połowa ceny benzyny to podatki. Rząd może je zmniejszyć. Ja obniżyłbym akcyzę, przez co spadłyby ceny benzyny, ale do tego trzeba odwagi i odpowiedzialności". Obecnie, mimo iż PiS rządzi już 2,5 roku i decyduje o wszystkim, nadal nie widać wspominanej przez prezesa "odwagi i odpowiedzialności" do forsowania obniżek. Zamiast tego mamy próby podbicia ceny paliwa nowymi podatkami. Najpierw tzw. podatkiem drogowym, a jak to nie wyszło - nową opłatą emisyjną.

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul9/04372-Kaczynski-obnizylby-akcyze-na-paliwo.htm
Victoria - 19-05-2018, 22:06
Temat postu:
Baryłka ropy jest tańsza o 1/4 niż w 2014 r., a mimo to cena paliwa na polskich stacjach jest taka sama jak wtedy.

W kontekście ostatnich podwyżek cen paliw warto zauważyć, że w styczniu 2014 roku baryłka ropy na światowych rynkach kosztowała między 105 a 108 USD (ropa Brent / Ural). W tym czasie cena jednego litra paliwa wahała się między 5,10 a 5,40 PLN. Obecnie ceny paliw znowu osiągnęły wspomniane poziomy. Problem w tym, że baryłka ropy nie kosztuje dziś 105 - 108 USD, a tylko 75 - 78 USD. Różnice kursowe, choć istotne, nie odpowiadają w pełni za cenę tankowanego paliwa. Co zatem powoduje, że na polskich stacjach musimy dziś zostawiać coraz więcej pieniędzy?

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul9/04406-Ropa-tansza-a-paliwa-drozsze.htm
Noema - 28-06-2018, 08:09
Temat postu:
Koszyk produktów marek własnych Rossmanna w Polsce droższy o 56 zł niż w Niemczech. Nie przepłacaj!


Beatrycze - 29-06-2018, 11:20
Temat postu:
Przemilczana prawda o drastycznym wzroście cen prądu. Polska musi importować coraz więcej energii z zagranicy.

To, że Polska nie ma własnych elektrowni o odpowiedniej mocy, a budowa nowych albo się przedłuża, albo jest odkładana w nieokreśloną przyszłość, właśnie przynosi wymierne efekty. W ciągu ostatniego roku średnie ceny prądu na Towarowej Giełdzie Energii w Warszawie wzrosły o ok. 60 proc.! Prąd produkowany w naszym kraju jest coraz droższy, dlatego rośnie jego import. Okazuje się, że od stycznia do końca maja do Polski wpłynęło z zagranicy o 43 proc. więcej prądu niż w analogicznym okresie roku 2017. Import energii z Niemiec wzrósł aż 5-krotnie!

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul9/04467-Przemilczany-wzrost-cen-pradu-w-Polsce.htm
Victoria - 03-08-2018, 23:16
Temat postu:
Nadciąga fala podwyżek. Zobacz, co zdrożeje.

Aż o 18,7 procent wzrosły ceny paliw w ciągu ostatniego roku. O 2,1 procent więcej płacimy także za żywność i o 1,8 procent za nośniki energii - podał dziś Główny Urząd Statystyczny. Zdaniem ekspertów to jednak nie koniec podwyżek. Oto, co może zdrożeć.

Więcej:
https://tvn24bis.pl/pieniadze,79/co-podrozeje-w-najblizszych-miesiacach,857676.html


Beatrycze - 04-09-2018, 13:42
Temat postu:
Koszty życia w Polsce zbyt wysokie. Wzrosły rachunki i opłaty.

Statystyczne gospodarstwo domowe ma co miesiąc do zapłaty 1572 zł, choć jeszcze trzy lata temu było to 976 zł – wylicza Kantar Millward Brown na potrzeby raportu "Portfel statystycznego Polaka, cytowany przez Polską Agencję Prasową.

Rachunki statystycznej rodziny wzrosły więc wciągu tych lat aż o 61 proc. Dla porównania, pensja minimalna w tym okresie wzrosła jedynie o 20 proc., a przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw, według GUS, wzrosło o 23 proc. – pisze PAP.

Więcej:
https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/koszty-zycia-krd-wydatki,77,0,2414925.html
Beatrycze - 05-09-2018, 13:31
Temat postu:
Inflacji nie ma? W ciągu 3 lat przeciętne rachunki Polaków wzrosły o 61 proc.! Niestety będzie jeszcze drożej...

Jeszcze trzy lata temu (2015 rok) miesięczne wydatki statystycznego gospodarstwa domowego w Polsce potrzebne na opłacenie rachunków za prąd, telefon, wodę, śmieci, TV, ogrzewanie i czynsz wynosiły 976 zł. W tym roku kwota ta urosła już do 1572 zł! Wspomniany wzrost (o 61 proc.) razi tym bardziej, gdy zestawimy go ze wzrostem naszych pensji. Okazuje się, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie wzrosło w tym okresie o 23 proc., a pensja minimalna tylko o 20 proc. Niestety wiele wskazuje na to, że przed nami kolejna fala podwyżek...

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul9/04534-Inflacji-nie-ma-a-rachunki-coraz-wieksze.htm
Victoria - 07-09-2018, 18:19
Temat postu:
To błąd ekipy Tuska z 2008 roku winduje dziś ceny prądu w Polsce. Warto o tym pamiętać.

Jeszcze do 2008 roku Polska była traktowana jako światowy lider ograniczania emisji CO2. Wszystko pozmieniało się kiedy władzę przejęła ekipa PO, która dość bezrefleksyjnie zaakceptowała unijne propozycje, aby poziom redukcji emisji CO2 liczyć nie na bazie danych z roku 1988 (wynikających z Protokołu z Kioto i stawiających Polskę w korzystnej sytuacji), ale na bazie danych z roku 2005 (korzystnych dla państw "starej UE"). Efekt? Koszty produkcji prądu w Polsce są właśnie windowane do niespotykanych poziomów.

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul9/04538-Blad-ekipy-Tuska-winduje-ceny-pradu.htm
Minerva - 22-09-2018, 02:45
Temat postu:
Kostka masła już po 7 złotych! Co z tym robić?


Victoria - 04-10-2018, 11:20
Temat postu:
Ceny prądu w Polsce osiągają wartości ekstremalne. W rok wzrosły o 60%! Władza musi się szykować na protesty.

Niewyobrażalne rzeczy dzieją się z cenami energii dla przedsiębiorstw na warszawskiej Towarowej Giełdzie Energii. Jeszcze rok temu średni koszt kontraktu na dostawy energii wynosił tam 172,39 zł za 1 MWh. Obecnie wzrósł o ponad 100 zł do poziomu 276,24 zł za 1 MWh! Wszystkiemu winien jest unijny rynek handlu uprawnieniami do emisji CO2. Eurokraci podjęli niedawno decyzję o celowym ograniczeniu dostępności uprawnień, co automatycznie przełożyło się na ich cenę. Rachunki dla odbiorców indywidualnych nie drożeją już tylko z powodu zbliżających się wyborów. Co jednak potem?

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul9/04569-Ceny-pradu-rosna-w-zabojczym-tempie.htm
Paszczak - 12-10-2018, 21:37
Temat postu:
Kosmiczne ceny mieszkań w Polsce.


Victoria - 15-10-2018, 17:38
Temat postu:
Zaczyna się festiwal podwyżek spowodowany brakiem elektrowni atomowej: PKP Energetyka podnosi ceny prądu o 70%!

PKP Energetyka jest monopolistą w zakresie dystrybucji energii elektrycznej do kolejowej sieci trakcyjnej i jedynym właścicielem sieci zasilającej trakcję elektryczną linii kolejowych w Polsce. W 2015 roku, tuż przed wyborami parlamentarnymi, spółka ta została sprywatyzowana. Teraz z uwagi na szalejące ceny uprawnień do emisji CO2, zarząd PKP Energetyki wprowadza nowy cennik. Okazuje się, że niektóre państwowe spółki kolejowe będą musiały się liczyć z podwyżkami rachunków za prąd nawet o 70 proc.!

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul9/04582-Zaczyna-sie-festiwal-podwyzek-cen-pradu.htm
Noema - 16-10-2018, 08:40
Temat postu:
Eksperci prognozują, że papier toaletowy podrożeje o 30%. Na szczęście idą wybory. Nie wyrzucajcie ulotek. Swoją drogą mam wrażenie, że u mnie w mieście tylko ja i mój kot nie kandydujemy.

https://www.fakt.pl/pieniadze/zakupy/ceny-papieru-toaletowego-w-polsce-podwyzki-o-30-procent/n9pxlp1
Victoria - 16-10-2018, 18:34
Temat postu:
Rząd robi wszystko żeby prąd nie zdrożał. To jednak nieuniknione.

Rząd robi wszystko, by w wyborczym 2019 r. nie było podwyżek cen prądu dla gospodarstw domowych. Wpłynąć może jednak tylko na kontrolowane przez siebie cztery państwowe koncerny – PGE, Eneę, Energę i Tauron, które karnie zgłaszają oferty do zatwierdzenia Urzędowi Regulacji Energetyki.

Więcej:
https://forsal.pl/artykuly/1304401,rzad-robi-wszystko-zeby-prad-nie-zdrozal-to-jednak-nieuniknione.html
Victoria - 18-10-2018, 18:14
Temat postu:
Premier Morawiecki o ewentualnych podwyżkach cen prądu.

- Nie ma takich obaw – stwierdził premier Mateusz Morawiecki pytany o możliwe podwyżki cen prądu. Stwierdził, że w budżecie są środki, które zrekompensują brak podwyżek. Dodał, że rząd będzie walczył także z rosnącymi cenami innych produktów. Jak? Na przykład przez interwencyjny skup danego artykułu. Morawiecki wypowiedział się także o ewentualnym podwyższeniu VAT. Premier był gościem studia WP.TV.

Więcej:
https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/premier-morawiecki-o-ewentualnych-podwyzkach,5,0,2418949.html
Minerva - 31-10-2018, 07:22
Temat postu:
Fala podwyżek cen prądu dociera do kolejnych odbiorców

Wojciech Bartelski, prezes Tramwajów Warszawskich, poinformował na Twitterze, że cena energii z przetargu m.in. dla Tramwajów Warszawskich (wolumen 120 GWh rocznie) to 341 zł/ MWh, co oznacza wzrost o 53 proc. w porównaniu do 2017 roku.

Cały artykuł:
https://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/fala-podwyzek-cen-pradu-dociera-do-kolejnych-odbiorcow,2590372,4199
Beatrycze - 19-11-2018, 14:40
Temat postu:
W przyszłym roku rachunki za prąd nas zelektryzują. Ceny mogą wzrosnąć aż o 30 proc.

Firmy energetyczne złożyły już w URE wnioski o podwyżki . Niektóre chcą podnieść ceny aż o 30 proc.

URE potwierdza – cztery wnioski o zgodę na nowe cenniki za prąd na przyszły rok wpłynęły w terminie. O najwyższe podwyżki wnioskują te spółki, które dużo więcej energii sprzedają do klientów, niż są w stanie same wyprodukować. Dlatego muszą skupować ją w hurcie, głównie od PGE i Enei, mających największe moce wytwórcze.

Więcej:
https://forsal.pl/gospodarka/aktualnosci/artykuly/1354902,ceny-pradu-ceny-energii-rachunki-za-prad-moga-wzrosnac-o-30-proc.html
Noema - 22-11-2018, 10:49
Temat postu:
Od nowego roku prąd ma podrożeć o jakieś 30%. Ale nie martwcie się, bo rząd osobiście opłaci różnicę, tak żebyśmy nic nie odczuli. Przyjdzie Mateusz i wyjmie z kieszeni te parę złotych. Oczywiście zrobi to z własnych oszczędności, a nie z podatków, które płacimy już, i których będziemy płacić jeszcze więcej. Ale to wszystko dla naszego dobra...

https://tvn24bis.pl/dlafirm,107/przedsiebiorcy-i-samorzady-zaplaca-wyzsze-rachunki-za-prad,885567.html


Beatrycze - 24-11-2018, 09:52
Temat postu:
Zamiast scenariusza bułgarskiego, będzie scenariusz wenezuelski? Dopłaty do energii to pomysł jak od Chaveza.

Aby nie powtórzył się w Polsce tuż przed przyszłorocznymi wyborami scenariusz bułgarski (w 2013 r. w Bułgarii ludzie wyszli masowo na ulice protestować przeciwko drastycznym, kilkudziesięcio-procentowym podwyżkom cen energii), rząd PiS chce pieniędzmi z budżetu złagodzić wzrost cen energii dla gospodarstw domowych. Okazuje się bowiem, że główni sprzedawcy prądu wnioskują do Urzędu Regulacji Energetyki o zgodę na duże (30 - 40%) podwyżki rachunków za prąd już od stycznia 2019 r. Rząd z pieniędzy budżetowych chce sfinansować rekompensaty. Jak u Chaveza.

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul9/04633-Scenariusz-wenezuelski-zamiast-bulgarskiego.htm
Noema - 24-11-2018, 22:47
Temat postu:
26 listopada szykuje się przełom. Protest przeciwko wysokim cenom na stacjach benzynowych. Organizatorzy akcji apelują o nie tankowanie samochodu tego dnia. „A jak ktoś musi niech zatankuje dzień wcześniej lub dzień później”. Koncerny paliwowe się po tym nie podniosą...

https://innpoland.pl/148197,polacy-szykuja-sie-do-protestu-przeciw-cenom-paliw-francuzi-juz-walcza
Ralny - 25-11-2018, 11:53
Temat postu:
Będą dopłaty do rachunków za prąd

Minister Energii zapowiedział, że rząd w całości zrekompensuje podwyżki cen prądu w 2019 roku. Dopłaty do rachunków za prąd otrzymają już od stycznia wszystkie gospodarstwa domowe, niezależnie od osiąganego dochodu.

Dostawcy energii elektrycznej zapowiedzieli drastyczne podwyżki cen w 2019 roku. Z wniosków złożonych do Urzędu Regulacji Energetyki wynika, że niektórzy z dostawców planują wzrost cen energii od stycznia nawet o 30%. Minister Energii, komentując zapowiedzi dostawców, uznał wzrost cen za „niesłuszny”, ponieważ nie został on podyktowany żadnymi uwarunkowaniami zewnętrznymi (takimi jak wzrost cen paliw), a wynika jedynie ze wzrostu cen uprawnień do emisji CO2.

Czytaj więcej:
https://zus.pox.pl/inne/beda-doplaty-do-rachunkow-za-prad.htm
Beatrycze - 26-11-2018, 12:38
Temat postu:
Fakty i mity o podwyżkach cen prądu. W sprawie dopłat nic nie jest przesądzone.

DGP sprawdził, jak ewoluował temat droższej energii elektrycznej, kto co obiecywał i kto kogo przelicytował.

Od podwyżek cen energii elektrycznej można dostać zawrotu głowy. I to nie dlatego, że już się zmaterializowały, ale dlatego, że temat na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy niebywale ewoluował. Spróbujmy go uporządkować.

Więcej:
https://forsal.pl/biznes/energetyka/artykuly/1365348,fakty-i-mity-o-podwyzkach-cen-pradu-w-sprawie-doplat-nic-nie-jest-przesadzone.html
Beatrycze - 29-11-2018, 14:52
Temat postu:
Protestują bo mają 1500€ i płacą 1,5€ za litr paliwa. W Polsce mają 500€, płacą 1,2€ za litr i siedzą cicho.

Komentując ostatnie wydarzenia we Francji prof. Stanisław Żerko dokonał ważnego spostrzeżenia: "Jest wielkim osiągnięciem elit i mediów III RP (na ogół zblatowanych ze sobą), że oszukiwani, wyzyskiwani i poniżani pracownicy nigdy nie wyszli na ulice i że nie zapłonęła Warszawa. Majstersztyk - tak umiejętnie zrobić ludziom wodę z mózgu". Trudno się z tą opinią nie zgodzić. Wszak Polacy, zarabiający znacznie mniej niż Francuzi, po 1989 roku rzeczywiście nigdy nie wyszli masowo na ulice zaprotestować przeciwko biedzie, w którą ich wpakowano.

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul9/04640-We-Francji-protestuja-w-Polsce-siedza-cicho.htm
Beatrycze - 04-12-2018, 13:15
Temat postu:
Rekompensaty za drogi prąd. Minister wskazał, ile mają kosztować.

Rekompensaty dla gospodarstw domowych z tytułu wzrostu cen energii elektrycznej mają kosztować około 1,8-2,1 miliarda złotych - poinformował we wtorek minister energii Krzysztof Tchórzewski. Jak dodał, podobną kwotę pochłoną rekompensaty dla małych i średnich firm.

Więcej:
https://tvn24bis.pl/z-kraju,74/podwyzki-cen-pradu-w-2019-roku-minister-tchorzewski-o-rekompensatach,889390.html
Beatrycze - 12-12-2018, 13:47
Temat postu:
Polacy nie zapłacą więcej za prąd. Rekompensaty popłyną z nowego funduszu.

Zapowiadane na przyszły rok podwyżki cen prądu nie będą odczuwalne dla gospodarstw domowych – wynika z projektu ustawy powstającej w Ministerstwie Energii. Działania osłonowe obejmą też mikro-, małych i średnich przedsiębiorców. Wzrost cen zostanie pokryty ze specjalnego Funduszu Efektywności Energetycznej i Rekompensat (FEER). Do jego wprowadzenia przygotowują się spółki energetyczne. – FEER pokazuje, że zarówno minister energii, jak i spółki energetyczne chcą być po prostu fair względem klientów – mówi Filip Grzegorczyk, prezes Tauron Polska Energia.

Więcej:
https://biznes.newseria.pl/news/polacy-nie-zaplaca,p1625058880
Victoria - 12-12-2018, 17:34
Temat postu:

Beatrycze - 13-12-2018, 13:34
Temat postu:
Bareja! Spółki energetyczne zrzucą się na rekompensaty za prąd, który będą sprzedawały w wyższej cenie!

Min. energii poinformował, że państwowe spółki energetyczne przeznaczą 1 mld zł na wypłatę rekompensat za energię, którą będą sprzedawać w wyższej cenie. Rozliczaniem rekompensat ma się zająć specjalnie w tym celu powołany państwowy "Fundusz Rekompensat Wzrostu Cen Energii Elektrycznej". Pomijam fakt, że cały ten plan przypomina scenariusz filmu Barei rodem z głębokiego PRL. Jeśli obecni członkowie zarządów wspomnianych spółek zaczną go realizować, to niewykluczone, że usłyszą zarzuty dot. działania na niekorzyść kierowanych przez siebie podmiotów!

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul9/04658-Rekompensaty-za-prad-czyli-jak-u-Barei-w-PRL.htm
Beatrycze - 19-12-2018, 14:18
Temat postu:
Nie będzie nowych taryf na sprzedaż energii elektrycznej od 1 stycznia.

Od 1 stycznia nie wejdą w życie nowe taryfy na sprzedaż energii elektrycznej. Prezes URE kolejny raz wezwał sprzedawców energii i operatorów systemów elektroenergetycznych do przedstawienia informacji nt. nowych taryf i dał im czas na odpowiedź do 3 stycznia.

Więcej:
http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-12-18/nie-bedzie-nowych-taryf-na-sprzedaz-energii-elektrycznej-od-1-stycznia/
Noema - 19-12-2018, 23:59
Temat postu:
Krzychu Tchórzewski – minister energii zapewnił prezydenta, że cena prądu nie wzrośnie. W 2019 roku, co zapewne oznacza, że w 2020 wzrośnie o 200%. Chyba, że do lutego wszyscy o tej obietnicy zapomną i się spokojnie ceny podniesie.

Przy okazji dowiedziałam się, że energia potrzebuje oddzielnego ministerstwa. W zasadzie chyba bardziej potrzebne jest ono Tchórzewskiemu niż Polsce.

https://tvn24bis.pl/z-kraju,74/prezydent-minister-zapewnil-mnie-ze-ceny-pradu-nie-wzrosna,893428.html
Ralny - 20-12-2018, 14:45
Temat postu:
W punkt! To by było na tyle jeśli chodzi o podwyżki cen energii. Ciekawe czy jełopy nadal będą łykać oficjalny bełkot?
Minerva - 22-12-2018, 23:41
Temat postu:
Nie spodziewałam się, że tego doczekam, ale rząd obniży akcyzę na prąd. Kiedy ostatnio coś rząd obniżył? Choć nie ufam zbytnio Morawieckiemu tak tutaj należą mu się brawa, chylę czoła. Jest to odpowiedź na plan podwyżek prądu przez Unię Europejską, żeby zmuszać ludzi do odnawialnych źródeł energii.

Szczegóły na stronie:
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Rzad-obnizy-akcyze-na-energie-do-5-zl-i-zredukuje-oplate-przejsciowa-o-95-proc-opis2-7634007.html
Ralny - 23-12-2018, 00:15
Temat postu:
Minerva, rząd robi co może, aby nowy podatek unijny pokryty został przez kogoś innego, niż klient (pewnie boją się protestów przed wyborami, jak we Francji). Spółki energetyczne pikują na giełdzie, budżet też mocno to odczuje. Najlepiej po prostu odrzucić te unijne podatki i nie będzie problemu, ale PiS jest za cienki, aby to zrobić. Płacenie Unii haraczu za nic to de facto karmienie wroga i osłabianie siebie samego.
Noema - 31-12-2018, 21:05
Temat postu:
Sejm, w ostatniej chwili, przyjął ustawę, która ma zahamować wzrost cen prądu. Oczywiście o zmianach cen wiadomo było od roku, ale załatwić sprawę trzeba było dwa dni przed końcem roku, gdy większość firm i samorządów podpisało już umowy na nowych zasadach. Dzień przed glosowaniem tej ustawy Platforma chwaliła się, że PiS ukradł ich pomysł ustawy, aby następnego dnia w czasie debaty grzmieć, że ta ustawa... jest fatalna. Zdaje się, że Grzechu z Ewką chcieli nas uraczyć fatalną ustawą. A żeby było jeszcze lepiej to za przyjęciem ustawy głosowało 389 posłów, przeciwko 3, wstrzymało się 17. Zaiste wynik wart debaty. Państwo polskie wstało z kolan po raz kolejny.

W skrócie chodzi o: obniżenie akcyzy z 20 zł/MWh na 5 zł/MWh, obniżenie stawek opłaty przejściowej dla wszystkich odbiorców o 95% oraz bezpośredni zwrot utraconego przychodu – mechanizm zwrotu różnicy cen polegający na wypłacie środków finansowych do przedsiębiorstw obrotu.

Opozycja marudzi teraz, że ustawa jest niezgodna z unijnym prawem. Mam nadzieję, że nie zapomną tego zgłosić do Brukseli i się pochwalić.

https://www.money.pl/gospodarka/prezydent-podpisal-ustawe-ktora-ma-zapobiec-podwyzkom-cen-pradu-6333065399883905a.html


Victoria - 01-01-2019, 20:03
Temat postu:

Beatrycze - 03-01-2019, 21:44
Temat postu:
Polacy jeżdżą tankować do... Niemiec.

Takiej sytuacji jeszcze nigdy nie było. Polacy coraz częściej jadą do niemieckich miast przygranicznych zatankować swoje auta do pełna – po prostu olej napędowy za zachodnią granicą jest znacznie tańszy niż ten na polskich stacjach paliwowych.

Więcej:
https://www.auto-swiat.pl/wiadomosci/aktualnosci/polacy-jezdza-tankowac-do-niemiec/peq3y5c
Victoria - 06-01-2019, 12:56
Temat postu:
Prąd droższy nawet o 300 procent. Przez brak rozporządzenia.

Pytań o ceny prądu ciąg dalszy. Miała je uciąć przyjęta rzutem na taśmę ustawa, która blokuje podwyżki. Nie ucięła. Wręcz przeciwnie. Bo o nowe przepisy pyta Komisja Europejska. Pytają też odbiorcy, którzy już dostali nowe, wyższe rachunki.

Więcej:
https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/brak-rozporzadzenia-wiec-ceny-pradu-jednak-sa-wyzsze,897711.html


Ralny - 08-01-2019, 06:45
Temat postu:
Po wojnie o prąd czas na ciepło. Opłaty za ogrzewanie też pójdą w górę

W górę poszły nie tylko koszty zaopatrzenia w energię elektryczną i gaz. Teraz kolej na ciepłowników, którzy też chcą podnieść stawki.

Czytaj więcej:
https://serwisy.gazetaprawna.pl/energetyka/artykuly/1390630,podwyzka-oplat-za-ogrzewanie.html
Victoria - 09-01-2019, 20:30
Temat postu:

Victoria - 31-01-2019, 23:07
Temat postu:
Zamrożenie cen prądu opóźni się. Minister Tchórzewski wraca z Brukseli na tarczy.

Przepchnięta w zawrotnym tempie przed końcem roku ustawa o zamrożeniu cen energii musi zostać poprawiona. - Za głęboko weszliśmy w uprawnienia URE, Komisja pyta o szczegółowe zapisy - przyznaje minister energii. To oznacza, że w najbliższym czasie wzrost cen prądu nie zostanie ustawowo powstrzymany.

Więcej:
https://www.money.pl/gospodarka/zamrozenie-cen-pradu-opozni-sie-minister-tchorzewski-wraca-z-brukseli-na-tarczy-6344093991372929a.html
Victoria - 20-03-2019, 20:11
Temat postu:

Pirat - 22-03-2019, 23:09
Temat postu:
Ila kosztuje prąd w Polsce? Czy to możliwe by 1 kWh = 90 zł?


Lady Makbet - 24-03-2019, 16:42
Temat postu:
Ceny atrakcji turystycznych oraz miejskich, które cieszyły się szczególną popularnością wśród rodzin z dziećmi drastycznie wzrosły. Nowe cenniki wywołały burzę m.in. we Wrocławiu. Podwyżki cen podstawowych produktów takich jak żywność czy prąd, przełożyły się też na niemal wszystkie branże. W tym również na turystykę i rekreację. Wraz z pierwszym dniem wiosny rozpoczyna się sezon. Jednak rodziny z dziećmi spotkało nie lada rozczarowanie, bowiem rozrywki dostępne dla nich po przystępnej cenie okazały się teraz dość mocno uszczuplać budżet.

Uwaga! W całej Polsce szokujące podwyżki za bilety wstępów do miejskich atrakcji. 500+ już działa:
https://nczas.com/2019/03/24/uwaga-w-calej-polsce-szokujace-podwyzki-za-bilety-wstepow-do-miejskich-atrakcji-500-juz-dziala/
Beatrycze - 29-03-2019, 15:37
Temat postu:
Ceny w Polsce rosną. Inflacja w marcu wyraźnie przyspieszyła.

W marcu ceny były o 0,3 proc. wyższe niż w lutym i o 1,7 proc. wyższe niż rok wcześniej - wynika z najnowszych danych GUS. Po zaskakującym zjeździe inflacji w styczniu, dwa ostatnie miesiące przyniosły odbicie, zapowiadające drożyznę.

Więcej:
https://www.money.pl/gospodarka/ceny-w-polsce-rosna-inflacja-w-marcu-wyraznie-przyspieszyla-6364544308680321a.html


Victoria - 05-04-2019, 19:50
Temat postu:
Deutsche Post vs Poczta Polska: Porównanie cen po podwyżkach w zestawieniu do przeciętnych zarobków

Kilka dni temu Poczta Polska wprowadziła podwyżki w cenniku swoich usług. Wysyłka listu zwykłego kosztuje obecnie 3,30 zł (o 27 proc. drożej niż poprzednio), listu poleconego priorytetowego 8,40 zł (o 23,5 proc. drożej), a listu poleconego za zwrotnym potwierdzeniem - 11,00 zł (o 17 proc. drożej). Powyższe ceny warto porównać z cenami analogicznych usług oferowanych przez Deutsche Post - szczególnie patrząc przez pryzmat przeciętnych zarobków osiąganych w Polsce i w Niemczech.

Więcej:
http://niewygodne.info.pl/artykul9/04790-Deutsche-Post-vs-Poczta-Polska-porownanie.htm
Victoria - 30-04-2019, 21:44
Temat postu:
Polski sadownik otrzymuje za swoje jabłka 14 proc. ceny, jaka finalnie pojawia się na sklepowej półce!

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) sprawdził, ile na produkowanych w Polsce warzywach i owocach zarabiają ich producenci, pośrednicy oraz sieci handlowe. Okazało się, że w większości przypadków między rolnikiem a sklepem występuje kilku pośredników, którzy mają znaczący wpływ na ostateczną cenę jaką widzimy na sklepowej półce. W przypadku jabłek zyski pośredników stanowiły od 10 do 77 proc. ceny końcowej, a sieci handlowych od 9 do 27 proc. W efekcie w najgorszym zdiagnozowanym przypadku sadownik otrzymał zaledwie 14 proc. z końcowej ceny jabłek!

Więcej:
https://niewygodne.info.pl/artykul9/04815-Cena-sadownika-a-cena-w-sklepie.htm
Victoria - 10-05-2019, 19:22
Temat postu:
Opłaty za śmieci do góry o 200 proc.?! Tak, to możliwe! Szczególnie, gdy uwaga wszystkich skupia się na tęczy

Spory ideologiczne mogą być korzystne dla każdej ze stron politycznego podziału. Na sprawach pokroju "Matki Boskiej tęczowej" opozycja zyskuje, bo może przypomnieć o swoim istnieniu i przypodobać się grupom liberalno-lewicowym. Zyskuje również rządowa koalicja poprzez mobilizację swojego - głównie prawicowego - elektoratu. Wypychane z przestrzeni publicznej są również sprawy, które mogłyby zaszkodzić zarówno opozycji jak i koalicji. Efekt? Obecnie w dyskursie dominuje tęcza, a nie sytuacja w służbie zdrowia czy kwestie 200-proc. wzrostów opłat za wywóz śmieci.

Więcej:
https://niewygodne.info.pl/artykul9/04824-Oplaty-za-smieci-do-gory-o-200-proc.htm
Beatrycze - 29-05-2019, 16:09
Temat postu:
Jest porozumienie w sprawie rekompensat za ceny prądu.

Rozliczenie wyższych cen prądu za pierwsze półrocze 2019 roku odbędzie się według cen z czerwca 2018 roku, od lipca ceny pozostaną zamrożone dla gospodarstw domowych, jednostek finansów publicznych, w tym Jednostek Samorządu Terytorialnego i szpitali - poinformowali przedstawiciele Ministerstwa Energii.

Więcej:
https://tvn24bis.pl/z-kraju,74/me-uzgodnilo-z-ke-zakres-rekompensat-za-ceny-pradu,940051.html
Victoria - 29-05-2019, 18:53
Temat postu:

Victoria - 03-06-2019, 21:45
Temat postu:
Rząd odmraża ceny energii

Ceny energii miały być zamrożone przez cały 2019 r., ale nie będą. Od lipca rynkową stawkę za prąd zapłacą duże firmy, a w 2020 r. prawdopodobnie wszyscy

Więcej:
https://www.pb.pl/rzad-odmraza-ceny-energii-962270


Ralny - 07-06-2019, 18:11
Temat postu:
Biedronka i Lidl podnoszą ceny swoich produktów. Drożyzna to efekt inflacji?

Ceny podstawowych produktów w Lidlu i Biedronce znacznie podrożały. Jedynie nabiał i owoce stanowią wyjątek. Jak wynika z raportu Dlahandlu.pl wzrost cen jest obserwowany we wszystkich dyskontach. W Lidlu w ciągu miesiąca koszyk zakupów podrożał o 20 zł! Z czego wynika tak drastyczny wzrost cen?

Czytaj więcej:
https://gazetawroclawska.pl/biedronka-i-lidl-podnosza-ceny-swoich-produktow-drozyzna-to-efekt-inflacji-coraz-drozej-w-lidlu-i-biedronce-7062019-r/ar/c3-14188619


Victoria - 17-06-2019, 18:18
Temat postu:
Skokowy wzrost cen żywności w Polsce. Warzywa drożeją nawet o ponad 250 proc.

Hurtowa cena kapusty jest obecnie o 289 proc. wyższa niż rok temu, za cebulę płaci się 247 proc. więcej. Cena kilograma ziemniaków wzrosła z ok. 80 gr za 1 kg w połowie czerwca ub.r. do około 2,54 zł obecnie.

Więcej:
https://forsal.pl/gospodarka/inflacja/artykuly/1417822,inflacja-ceny-zywnosci-rosna-juz-skokowo.html
Ralny - 17-06-2019, 21:32
Temat postu:
Pietruszka STANIAŁA. Już tylko 21,99 zł a nie 25. Very Happy
Pirat - 20-06-2019, 23:39
Temat postu:

Ralny - 23-06-2019, 14:44
Temat postu:
W 2020 roku wrócą podwyżki cen energii. Będą bardzo duże

90 proc. odbiorców końcowych nie płaci za energię więcej niż w 2018 r. W Sejmie zakończyła się burzliwa dyskusja na temat nowelizacji ustawy o cenach energii.

Nowelizacji było kilka: - Nawet najtrudniejsze regulacje na rynku energii są do przeżycia, jeżeli są przewidywalne, przyjmowane w sposób przejrzysty i klarowny. Tego przy cenach energii niestety zabrakło - mówi Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czytaj więcej:
https://www.forbes.pl/gospodarka/ceny-energii-w-2020-roku-jak-wysokie-beda-podwyzki/v4f4dww
Noema - 25-06-2019, 11:44
Temat postu:
Ralny napisał/a:
Pietruszka STANIAŁA. Już tylko 21,99 zł a nie 25.

Teraz w Biedronce tylko 15,99 za kg.


Ralny - 30-06-2019, 19:53
Temat postu:
Coraz drożej. Ceny żywności w Polsce mocno w górę

Pietruszka w cenie nawet 20 zł za kilogram, cebula dwa razy droższa niż rok temu. Wszystkiemu winna jest pogoda. Przymrozki wiosną i rekordowo gorący początek lata. Efekt? Rolnicy z niepokojem patrzą w niebo, a klienci głębiej sięgają do portfeli.

Czytaj więcej:
https://wroclaw.tvp.pl/43286945/coraz-drozej-ceny-zywnosci-w-polsce-mocno-w-gore
Beatrycze - 02-07-2019, 16:13
Temat postu:
Inflacja GUS wzbudza kontrowersje. Tłumaczymy, dlaczego drożyzny nie widać w statystykach.

Inflacja wynosi około 2,6 proc., ale to tylko część prawdy. Przeciętny Polak odczuwa to zdecydowanie bardziej. Wyjaśniamy, dlaczego idąc na codzienne zakupy wydajesz dużo więcej pieniędzy niż rok temu.

Jeszcze rok temu kilogram pietruszki był po 9 zł. Teraz to koszt rzędu 15 zł, a nawet 20 zł. Blisko dwukrotnie więcej trzeba zapłacić za ziemniaki, o 70 proc. w rok podrożała kapusta, a o 50 proc. cebula. Za cenę chleba sprzed roku teraz dostaniemy połowę bochenka.

Więcej:
https://www.money.pl/gospodarka/inflacja-gus-wzbudza-kontrowersje-tlumaczymy-dlaczego-drozyzny-nie-widac-w-statystykach-6398178891810433a.html
Victoria - 12-07-2019, 23:03
Temat postu:
Ceny paliw zwariowały. Eksperci: to przez nowy podatek

Hurtowe ceny paliw w Polsce są niższe niż przed rokiem. Jednak na stacji płacimy dużo więcej. Najpopularniejsza PB 95 jest np. na litrze aż o 15 gr droższa.

Więcej:
https://www.money.pl/gospodarka/ceny-paliw-zwariowaly-eksperci-to-przez-nowy-podatek-6400964831397505a.html


Beatrycze - 16-07-2019, 14:05
Temat postu:
Ceny rosną coraz szybciej, głównie przez drożejącą żywność. Jeśli ceny paliw pójdą w górę, inflacja może sięgnąć 4 proc.

Choć latem zazwyczaj ceny rosły wolniej niż zimą, zwłaszcza ceny żywności, w tym roku inflacja nie odpuszcza, a najmocniej drożeją właśnie podstawowe produkty spożywcze. Ekonomiści spodziewają się również wzrostu cen paliw ze względu na drożejącą ropę naftową oraz kolejnego impulsu inflacyjnego w postaci świadczeń socjalnych. W tej sytuacji nie jest wykluczone, że inflacja przekroczy wyznaczoną przez Narodowy Bank Polski górną granicę celu inflacyjnego, czyli 3,5 proc.

Więcej:
https://biznes.newseria.pl/news/ceny-rosna-coraz,p1424599892


Ralny - 25-07-2019, 22:50
Temat postu:
Ceny rosną jak na drożdżach.
Victoria - 29-07-2019, 16:55
Temat postu:

Victoria - 30-07-2019, 20:21
Temat postu:

Victoria - 22-08-2019, 17:30
Temat postu:

Noema - 17-09-2019, 23:35
Temat postu:
Niektórzy śmiechem kwitują opinie o tym, że za PiS wszystko podrożało. Niestety opozycja dostała do ręki koronny dowód. Ikea podnosi ceny hot-dogów. O 100%! I co? Za Tuska tak nie było!

https://natemat.pl/284697,za-hot-dogi-w-ikea-zaplacimy-dwa-razy-wiecej-siec-tlumaczy-podwyzke
Minerva - 21-10-2019, 01:01
Temat postu:
Ceny w niemieckim i w polskim Rossmannie.


Victoria - 21-11-2019, 18:51
Temat postu:
Uwaga! Opłata paliwowa idzie do góry. Statystyczny polski kierowca znowu zapłaci więcej

Zgodnie z opublikowanym obwieszczeniem ministra infrastruktury - w przyszłym roku znowu nastąpi wzrost stawek tzw. opłaty paliwowej. Stawka tej opłaty na benzynę wzrośnie o 3,96 proc., na olej napędowy o 2,93 proc., a na gaz o 3,60 proc. W kontekście powyższego warto przypomnieć słowa prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który w 2011 roku wypomniał rządzącej wówczas PO: - "Ponad połowa ceny benzyny to podatki. Ja obniżyłbym akcyzę, ale do tego trzeba odwagi". Wygląda na to, że od 4 lat prezesowi tej odwagi brakuje.

Więcej:
https://niewygodne.info.pl/artykul9/Oplata-paliwowa-znowu-idzie-do-gory.htm
Victoria - 03-12-2019, 18:32
Temat postu:
Opłaty za wywóz śmieci w Polsce są ponad 2-krotnie wyższe niż w Czechach. Co u nas poszło nie tak?

Choć wydaje się to być nieprawdopodobne, to koszty wywozu śmieci u naszych południowych sąsiadów potrafią być dużo niższe od kosztów, jakie obowiązują w Polsce. I to pomimo, iż statystyczny Czech generuje rocznie porównywalną ilość śmieci, co statystyczny Polak. Dla przykładu: mieszkańcy czeskiej części Cieszyna płacą w ciągu roku ok. 80 zł za wywóz śmieci. Mieszkańcy polskiej części Cieszyna już 180 zł. W Ostrawie roczna opłata za wywóz śmieci to ok. 84 zł, tymczasem w Częstochowie wynosi ona 240 zł. W czeskim Brnie płaci się ok. 112 zł, a w Łodzi aż 288 zł!

Więcej:
https://niewygodne.info.pl/artykul9/Oplaty-za-smieci-w-Polsce-i-w-Czechach.htm
Noema - 27-12-2019, 15:43
Temat postu:
Od stycznia prąd zdrożeje o ok. 12 procent. Jacek Sasin przedstawił to jako wielki sukces rządu, bo teraz będą myśleć nad rekompensatami dla odbiorców indywidualnych. Czyli państwowe spółki podniosą ceny, żeby nam państwo zrekompensowało podwyżkę. Logiczne? Zapewne.

https://www.money.pl/gospodarka/podwyzka-cen-pradu-sasin-beda-rekompensaty-dla-odbiorcow-indywidualnych-6457760385537665a.html
Victoria - 31-12-2019, 13:58
Temat postu:

Victoria - 12-01-2020, 15:46
Temat postu:

Beatrycze - 17-01-2020, 14:51
Temat postu:
Jest nowy rekord Polski w podwyżce rachunków za wywóz śmieci. Opłaty wzrosną aż 350 proc.!

Pięcioosobowa rodzina mieszkająca w gminie Babice (Małopolska), która na rzecz firmy zajmującej się recyklingem wykonywała nieodpłatną usługę selekcji odpadów, za wywóz tychże do końca ubiegłego roku musiała płacić po 33 zł miesięcznie. Ta sama pięcioosobowa rodzina od początku 2020 roku za wywóz tych samych śmieci objętych selekcją będzie musiała płacić już 148,50 zł miesięcznie! To oznacza, że opłata wzrośnie aż o 350 proc. Jak do tej pory to największy skok opłat za wywóz segregowanych śmieci odnotowany na terytorium Polski.

Więcej:
https://niewygodne.info.pl/artykul9/Nowy-rekord-Polski-w-podwyzce-oplat-za-smieci.htm
Victoria - 21-01-2020, 14:54
Temat postu:
Polska liderem wzrostu cen. Pod względem inflacji zostawiliśmy Unię w tyle

W kilkunastu kategoriach wzrosty cen w Polsce były w minionym roku najwyższe w Unii Europejskiej, wynika z danych Eurostatu. Ziemniaki podrożały u nas o ponad 51 proc. (średnio w Unii był wzrost o 6,3 proc.). Wywóz śmieci o ponad 32 proc. (w UE o 3,6 proc.).

Więcej:
https://forsal.pl/gospodarka/inflacja/artykuly/1449625,ceny-w-polsce-pod-wzgledem-inflacji-zostawilismy-unie-w-tyle-eurostat-dane.html


Pirat - 05-02-2020, 20:42
Temat postu:
Branża spożywcza ostrzega Polaków. "Musimy podnosić ceny. Nie mamy wyjścia"

Spirala podwyżek w sektorze żywności, która ruszyła w ubiegłym roku, zatacza coraz szersze koła. Drożejący prąd, rosnące pensje pracowników, nowe przepisy i podatki czy wreszcie zmiany klimatyczne oraz epidemie nie wróżą niczego dobrego. Inflacja może utrzymać się na wysokim poziomie, co oznacza, że szacunki niektórych ekonomistów dotyczące spadku cen w II połowie roku stoją pod znakiem zapytania.

Czytaj więcej na businessinsider.com.pl
Victoria - 08-02-2020, 21:26
Temat postu:

Victoria - 14-02-2020, 21:07
Temat postu:

Pirat - 16-02-2020, 22:35
Temat postu:
Polecam ten kanał. Jest na nim więcej ciekawych filmów.




Victoria - 20-02-2020, 21:01
Temat postu:
Przejazd krótkim odcinkiem A2: 66 zł. Śmieci: 150 zł. ZUS: 1430 zł. Czy zarobki nadążą za kosztami życia?

Od 1 marca za przejazd samochodem osobowym przez krótki, bo liczący zaledwie 150 kilometrów, odcinek autostrady A2 zapłacimy 66 zł. Nieco wcześniej przez całą Polskę przetoczyła się fala podwyżek za usługę wywozu śmieci. W niektórych miejscowościach opłaty wzrosły nawet o 200 - 300 proc.! Rosną także koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Ktoś, kto ma biznes, a nie kwalifikuje się już na żadne ulgi, musi co miesiąc oddawać do ZUS-u aż 1431,48 zł. To o 114,51 zł (+8,7 proc.) więcej niż w 2019 roku. O rachunkach za prąd czy żywność nawet nie wspominam.

Więcej:
https://niewygodne.info.pl/artykul9/Zarobki-Polakow-nie-nadazaja-za-kosztami-zycia.htm


Noema - 06-05-2020, 17:49
Temat postu:
Być może czeka nas największa susza w historii. Wpłynie to szczególnie na wzrost cen pieczywa i makaronów. A Polska eksportuje rekordowe ilości pszenicy! Tymczasem Rosja i Chiny gromadzą zapasy i szykują się na głód. Co powinien zrobić rząd PiS?


Victoria - 30-05-2020, 14:54
Temat postu:

Victoria - 07-06-2020, 19:28
Temat postu:


2.0 Powered by phpBB modified v1.9 by Przemo © 2003 phpBB Group