INFO KOLEJ - forum kolejowe

woj. dolnośląskie - Jelenia Góra - Karpacz

Rafi - 11-10-2007, 22:24
Temat postu: Jelenia Góra - Karpacz
Tory "przeszły" koło nosa

Karpacz bez szans na wydzierżawienie za małe pieniądze linii kolejowej.

Polskie Koleje Państwowe zgodziły się po dwóch latach na dzierżawę gminom Karpacz, Podgórzyn oraz Mysłakowice linii kolejowej wiodącej z Jeleniej Góry do miasta pod Śnieżką. Kwota jest symboliczna: 8 złotych i 7 groszy. Tyle że Karpacz już z niej nie skorzysta, bo wcześniej pozbył się dworca i fragmentu linii. Nie wiadomo, co z nimi zrobi nowy właściciel.

Poinformowało o tym stowarzyszenie Karkonoskie Drezyny Ręczne Biuro Ekonomiczne Polskich Linii Kolejowych S.A. Karpacz odpuścił sprawę i – mimo zapowiedzi – nie podjął starań o przejęcie dworca i szlaku. Budynek został sprzedany przez PKP innemu podmiotowi.

- Gdyby burmistrz Bogdan Malinowski okazał się wtedy stanowczy, dziś miasto pod Śnieżką za niewielkie pieniądze mogłyby linię dzierżawić i pomyśleć dwóch reaktywacji lokalnych połączeń – sugerują działacze KDR.

Rafał Gestern ze stowarzyszenia przypomina, że rada miejska podjęła uchwałę, w której zobowiązała burmistrza do podjęcia działań związanych ze staraniem się o przejęcie dworca kolejowego Karpaczu.
- Ponieważ burmistrza Malinowski uchwały nie wykonał, złożyliśmy skargę do wojewody. Teraz Krzysztof Grzelczyk, wojewoda dolnośląski, wzywa odrębnym pismem, aby Bogdan Malinowski złożył mu wyjaśnienia – mówi Rafał Gestern.

www.jelonka.com


Dodam, ze jakos obency burmistrz Szklarskiej Poreby przejal torowisko do Jakuszyc . Torowisko zostalo prawie w calosci oczyszczone. Jak widac mozna. Mam nadzieje, ze wladze Dolnego Slaska wymusza wyjasnienia do burmistrza Karpacza. Moze jeszcze udaloby sie przejac tory i dworzec w miescie pod Sniezka?
Pirat - 12-10-2007, 02:50
Temat postu:
W jakim stanie jest linia do Karpacza? Podobno w tragicznym, z wieloma ubytkami?
leo1407 - 12-10-2007, 07:08
Temat postu:
Wybaczcie tą uwagę ale już 7 lat temu jadąc na wczasy z Jeleniej Góry do Karpacza skorzystałem z busa za 5 zł który dowiózł mnie pod samiutki ośrodek....
przemas - 13-10-2007, 21:47
Temat postu:
siude napisał/a:
Wybaczcie tą uwagę ale już 7 lat temu jadąc na wczasy z Jeleniej Góry do Karpacza skorzystałem z busa za 5 zł który dowiózł mnie pod samiutki ośrodek....

Jaki to ma związek z linią kolejową. Samoloty lądują daleko od centrów miast, a mimo to ludzie latają.
frankenstein - 14-10-2007, 21:00
Temat postu:
siude napisał/a:
Wybaczcie tą uwagę ale już 7 lat temu jadąc na wczasy z Jeleniej Góry do Karpacza skorzystałem z busa za 5 zł który dowiózł mnie pod samiutki ośrodek....

To było dawno,a teraz chcą troszkę więcej.Może to miało wpływ ze było pod wieczór za 4 osoby stawka brzmiała 100zł.
marekJG - 31-10-2007, 10:31
Temat postu:
Cytat:
Samoloty lądują daleko od centrów miast, a mimo to ludzie latają.


No tak, lecz w przypadku Karpacza nie ma raczej szans na to, iż ta linia cieszyłaby się większym zainteresowaniem, po ewentualnej reaktywacji. Władze Karpacza po prostu sobie odpuściły, wolą wydawać pieniądze na np promocję miasta. Przede wszystkim, aby dojechać do Karpacz pociągiem trzeba było się przesiadać w Jeleniej Górze. I tu pojawia się pierwszy problem, gdyż to miasto znika powoli z sieci połączeń pasażerskich. Pociągi z Wrocławia praktycznie nie są żadną ofertą, zwyczajnie jadą makabrycznie długo. Turysta jadąc np z warszawy wybierze bezpośredni PKS do Karpacza, nawet jeżeli zaproponuje się mu pociąg JG- Karpacz. Jaki bowiem sens ma przesiadka w JG. Drugim mankamentem tego połączenia jest usytuowanie dworca Karpacz w dolnej części miasta, praktycznie tuż przy granicy miasta. Cała zabudowa kurortu skupiła się w jego średniej części i na Górnym Karpaczu. Ze stacji to bardzo daleko, więc dojazdy mieszkańcow odpadają. PKSy kursują po niemal na całym mieście i zatrzymują się na wielu przystankach. Gdyby reaktywowano połączenie JG- Karpacz trzeba byłoby stworzyć komunikację miejską wożąca ludzi z dworca do miasta. Szansa jawi się w rozbudowujących się miejscowościach wzdłuż linii kolejowej tj Mysłakowice, Łomnica, ale tu także kursuje PKS i linie miejskie z JG, więc trzeba byłoby stworzyć naprawdę dobrą ofertę....

Osobiście to wolałbym, aby SDR raczej zabiegało o reaktywację pociągów na linii JG- Kowary. Tory biegną przez całe miasto blisko zabudowy, można zbudować coś na kształt Koleji Aglomeracyjnej od Kowar Podgórza, Wichrową Równię, K Średnie, Kowary do jeleniej G. Tutaj łatwiej zdobyłoby się pasażerów
To moj pierwszy post, przepraszam za długość Smile
Rafi - 03-12-2007, 09:36
Temat postu:
Stacja widmo, odjazd donikąd

O ile dworzec na nieczynnej linii kolejowej w Karpaczu ma szansę na zagospodarowanie, o tyle pozostałe zniszczone budynki stacyjne chylą się ku upadkowi i nie mają żadnych perspektyw.
Tak jest, na przykład, w Mysłakowicach. Dzisiejsza stacja to marny cień tego, co istniało tu choćby 10 lat temu, kiedy jeszcze do Karpacza jeździły pociągi. Dziś zabudowania nadają się jedynie pod spychacz…
REKLAMA


Władze gminy wyrażały chęć przyłączenia się do pomysłu działaczy Karkonoskich Drezyn Ręcznych, którzy chcą rewitalizacji linii z Jeleniej Góry do miasta pod Śnieżką. Niestety, stacja w Mysłakowicach chyba nie dotrwa ewentualnego urzeczywistnienia tych planów.

O swoją własność nie dba spółka Nieruchomości PKP. Perony i torowiska pozarastały krzewami, a w przejściu podziemnym powstało bajoro. Stacją nie są zainteresowani przedsiębiorcy, którzy – wzorem z innych miast – mogliby zagospodarować zabudowania na hurtownię lub inne obiekty.

Ludzie, którzy wsiadali tu do pociągu w kierunku Jeleniej Góry, mogą tylko powspominać dawne czasy.

www.jelonka.com
krawczykus - 03-12-2007, 22:16
Temat postu:
Nie do pomyślena żeby do takiego kurortu jak Karpacz nie było połączenia kolejowego. Takie rzeczy jak tutaj to tylko w Polsce się zdażają. Ale nadchodzą mam nadzieję lepsze czasy dla kolei i Jeleniej Góry, zobaczymy.
Noema - 04-12-2007, 15:57
Temat postu:
I pomyśleć, że przed wojną do Karpacza jeździły pociągi z Berlina, Drezna a nawet z Amsterdamu, natomiast w latach '70 był sezonowy pociąg Karpacz - Reichenbach (NRD), a w latach '90 w weekendy jeździł pociąg Lubuskiej Kolei Regionalnej relacji Karpacz - Węgliniec- Czerwieńsk.
Ralny - 05-01-2008, 11:49
Temat postu:
Ciekawy filmik z przejazdu do Karpacza.


Lban - 18-03-2008, 23:02
Temat postu:
Ciekawy filimik. A swoją drogą co to za burmistrz, że niechce połaczenia kolejowego. W rejonie karkonoszy można przecież stworzyć wspaniałą sięć kolejową jako atrakcje turystyczną. W Szklarskiej Porębie myslą innaczej i niedługo będą mieli połączenie z Czechami.
skubi - 19-03-2008, 00:31
Temat postu:
Do Karpacza powinny jezdzic pociągi jak kilka lat temu,potrzebne są najbardziej dla Turystów,jak i dla mieszkańców,czas przejazdu nie jest bardzo długi Jeenia.Góra-Karpacz 40min. , Karpacz-Jelenia Góra 35min. , PKS 40-45min. PKP 5,00 byłoby na tej trasie - ulgowy 2,82 , PKS 6,40 bez ulg (poza biletem miesięcznym szkolnym/studenckim) Burmistrz Miasta powinien się postarać o dojazd pociągiem do kurortu ,,Pod Śnieżką,, jakim jest Karpacz ,może pomoże ,,Gołębiewski,,
Lban - 19-03-2008, 14:21
Temat postu:
Niech ktoś poda namiary na email burmistrza Karpacz, to będziemy wysyłac listy z zapytaniem o kolej. Może wtedy zmieni zdanie na temat i przedstawi sensowny projekt przywrócenia połączń kolejowych z Jelenią Górą. Mieszkancy i turyści Karpacza łączcie śię dla dobra wspólego.
Troche haseł nie zaszgodzi.
Rafi - 19-03-2008, 18:58
Temat postu:
Konieczna jest polaczenie kolejowe do Karpacza, a najlepszym rozwiazaniem bylby szynobus w relacji:
Görlitz - Zgrorzelec - Mikulowa - Luban - Gryfów Sl. - Jelenia Góra - Karpacz.

Niemcy bardzo chetnie korzystaliby z takiego Schneekoppenexpressu - Sniezkowego Expresu

A co do filmiku, to super, swietne nagranie !
Lban - 19-03-2008, 19:35
Temat postu:
Podaje namiary na poczte emailową Burmistrza Karpacza - burmistrz@karpacz.eu
Prosze nich każdy napisze krótkie zapytanie o plany połączenia kolejowego Karpacz z Jelenią Górą i że chętnie podrózowałby tą trasą i powołał sie na forum infokolej.pl
Sam uczynie to niezwłocznie.

[ Dodano: 19-03-2008, 19:57 ]
Treść listu do Burmistrza Karpacza:
19.03.2008r.
Panie Burmistrzu
Zwracam się z zapytaniem jakie kroki poczynił Pan czy zamierza poczynić dla reatywacji połaczenia kolejowego Karpacz - Jelenia Góra.
Jako turysta i miłośnik koleji chętni podrózowałbym nią do Karpacz. Nie jestem w tym odosobniony, na forum internetowym infokolej.pl wile głosów pada na tema w/w połączenia.W czasach gdy kolej wraca do łask taki wpaniały kurort jak Karpacz powinien mieć połaćzenie do Jeleniej Góry i nie tylko. Licze na szybką odpowięć.
Pozdrawiam
Oczywiście podpisalem sie z imienie i nazwiska.
Czekam na odpowieć i zachęcam do pisania
Pirat - 20-03-2008, 08:39
Temat postu:
Uwaga do wszystkich: proszę nie wytykać sobie błędów w pisowni. To nie jest forum ortograficzne tylko kolejowe. Może na IC Forum panują takie zwyczaje, ale tutaj nie pozwolę ich przeszczepić. Posty wytykające cudze błędy ortograficzne/gramatyczne będą usuwane przez moderatorów!

Oczywiście nie zwalnia to nikogo od pisania zgodnie z zasadami polskiej ortografii i gramatyki. Nie kaleczcie swojego języka i piszcie starannie, bo to świadczy o Was.

Wracając do tematu uważam, że bez przejęcia linii JG - Karpacz przez samorząd nic do przodu nie ruszy. Linia wymaga kompleksowego remontu i bez wsparcia środków unijnych na pewno się nie obędzie. Sam burmistrz Karpacza niewiele w tej sprawie może zrobić. Trzeba w to zaangażować Urząd Marszałkowski oraz władze wszystkich gmin, przez które przebiega linia kolejowa.
Lban - 20-03-2008, 13:35
Temat postu:
Pirat, Dziekuje z merytoryczne podejście do tematu.
Gaspares - 23-03-2008, 14:15
Temat postu:
Rafi napisał/a:
Konieczna jest polaczenie kolejowe do Karpacza, a najlepszym rozwiazaniem bylby szynobus w relacji:
Görlitz - Zgrorzelec - Mikulowa - Luban - Gryfów Sl. - Jelenia Góra - Karpacz.

Niemcy bardzo chetnie korzystaliby z takiego Schneekoppenexpressu - Sniezkowego Expresu



Pomysł moim skromnym zdaniem pod wieloma względami dobry -- pod jednym warunkiem -- estetyczny szynobus i rozsądny czas przejazdu. Niemcy jako tacy bardzo lubią się napawać swoimi dawnymi ziemiami i pewnie chętnie by jeździli. Ale to ma być też połączenie dla rodzimego podróżnego.

1) Do Jeleniej jeździ nie mało studentów ze Zgorzelca i okolic - ale wybierają oni prywatne busy (już nawet nie tak bardzo PKS) - 8 zł za bilet ulgowy, prawie godzina jazdy i jest się na miejscu. Tu trzeba być konkurencyjnym.

2) W końcu można by odnowić trasę z Zgorzelca do Lubania przez Mikułową. Skandaliczne jest że jadać z JG do Zgolka trzeba nadrabiać blisko pół godz. jazdy przez Węgliniec.Ważne nadgraniczne miasto jak Zgorzelec nie ma praktycznie żadnego bezpośredniego połączenia z Jelonką, tylko przez Węgliniec właśnie gdzie trzeba czekać czasem nawet dobre pół godz. na przesiadkę.

[ Dodano: 24-03-2008, 04:27 ]
A pozostając w tym rejonie to westchnąć mi się chce za liną do Świeradowa przez Mirsk. Jest już bodaj na tyle zdewastowana, że bez sporych nakładów gotówki nic by sie nie dało zrobić.

A szkoda że z całej masy kurortów i wczasowisk w regionie połączenie kolejowe istnieje już tylko do Szklarskiej ;/ Przez brak połączenia Świeradów traci wielu potencjalnych wczasowiczów i kuracjuszy z całej Polski. Na korzyść Szklarskiej właśnie i Karpacza --> bo z JG można już bez większych problemów dotrzeć do Karpacza busem czy PKS'em, ale gorzej już z transportem do nie mniej ładnego Świeradowa.
Lban - 24-03-2008, 14:30
Temat postu:
Szkoda tych wszystkich tras kolejowych w Karkonoszach. Dlatego trzeba wszystko zrobić aby uratować co się da. Niech linia Karpacz - Jelenia Góra będzie przykładem pozytywnego działania, a może wkróce pojedzie pociąg Karpacz-Wrocław, Karpacz-Katowice, Karpacz-Warszawa lub przynajmniej wagony bezpośrednie do tych miejscowości. Niech Szklarska Poręba będzie wzorem do naśladowania, a z mojego regionu dam przykład Wisły, która ma nawet połaczenie EX z Warszawą.
Może za dużo marze, ale tylko marząc mamy szanse, że niektóre marzenia sie spełnią.
A wracając do realiów, to od burmistrza Karpacza nie dostałem jeszcz odpowiedzi na temat działan przywrócenia połączenia w/w.
Gaspares - 24-03-2008, 16:46
Temat postu:
Bardzo szkoda. Żeby wspomnieć linie do Świeradowa, Karpacza, Kamiennej Góry. Ale także do Bielaw pod Dzierżoniowem (Góry Sowie) -- wartość turystyczna spora, dojazd -- tylko PKS albo auto.

Ale warto pomyśleć o tej linii z Görlitz właśnie do Karpacza, bo na pewno więcej Niemców by się pokusiło na taką podróż.
Zjeżdzając do domu przed świętami spotkałem w Węglińcu 4-5 młodych Niemców, wracających właśnie z wycieczki do JG i okolic. I musieli czekać na pociąg do Görlitz, i tak już nieco spóźniony, a musieli dotrzeć na przesiadkę do Drezna, troszkę ich sfrustrowała konieczność wymiany lokomotywy;/ (Spytali się jak to możliwe że od granicy mamy tylko jedno połączenie do W-wy, ale nawet im nie tłumaczyłem)

Polacy z Jeleniej też skorzystaliby mogąc bezpośrednio jechać do Niemiec -- chociażby na zakupy w weekend Smile (Wysiadając w Göritz na dworcu jesteśmy już przecież na głównym handlowym deptaku!)

Co roku w Annen-Augustum-Gymnasium w Görlitz powstaje klasa mieszana niemiecko-polska. Więcej osób miałoby może zapewniony normalny dojazd (Niemcy zaczynają zajęcia przed ósmą). Ja tę szkołę kończyłem, nie było miłe jak po półtora tygodnia koleżanka z Lubania zrezygnowała i przeniosła się do polskicego LO, bo nie miała dogodnego dojazdu. Rolling Eyes

To tylk kilka przykładów, ale wg mnie taka linia miałaby szanse. Na pewno by nie wadziła.
Lban - 24-03-2008, 19:35
Temat postu:
To może jakaś umowa z DB i rektywacja połączenia Karpacz - Gorlitz.
Gaspares - 24-03-2008, 23:46
Temat postu:
Zgodzę się co do tego, że połączenie byłoby rozsądne, a przynajmniej do JG. Fakt, że DB chciałoby je aktywować może o tym chyba świadczyć.
Tylko że wyjdę na jakiegoś narodowca, za to co powiem, ale nie chcę, by DB nabijało sobie kabzę. Po tej linii nie będą jeździli tylko Niemcy.
Od grudnia (wiem, to jeszcze masa czasu!) mają ruszyć Koleje Dolnośląskie. Może się łudzę, może marzę, ale moim zdaniem warto by ich zainteresować by się to linią zajęli.
Mieliby w tym podwójny interes. Na pewno komercyjny, bo powietrza by nie wozili, a po wtóre - wiemy przecież, że UM powołał KM, bo PR przeginały. Jeśli nowo powstałe KM miałyby w asortymencie szynobusowe, zgrabne połączenie do Görlitz, zabiłyby ćwieka PKP, którego składy jako jedyne przekraczały Nysę po szynach ;]
(Taki jakby szantażyk. PR nie umiało, nie chciało skomunikować pociągów Görlitz-Wrocław i Węgliniec-JG o dogodnych porach, to poradzimy sobie bez nich;] )

Polski przewoźnik, mimo wszystko.
Lban - 25-03-2008, 00:06
Temat postu:
Z tym DB to tylko sygnalizowałem, jeżeli rozwinie skrzydła Kolej Dolnoślaska to jak najbardziej uruchomi połaczenie Karpacz - Görlitz i nie tylko to polączenie.
Gaspares - 25-03-2008, 00:19
Temat postu:
Lban,

o ile szynobusów starczy,
bo z tego co piszą w pierwszym rzędzie stawiać chcą na aglomerację wrocławską. A my to od tej stolycy województwa troszkę daleko jesteśmy.
Ale poagitować zawsze można. Smile
Lban - 25-03-2008, 00:28
Temat postu:
No to do działania, wysyłać listy do UM woj. dolośląskiego, niech zobaczą że kresy też są ważne.
Gaspares - 25-03-2008, 00:41
Temat postu:
Nie tylko listy. Także działać w gminach, a na pewno rzucić to na tapetę w prasie lokalnej, tej gminnej i powiatowej. Bo szary obywatel nie ma zielonego pojęcia, że powstało coś takiego jak Koleje Dolnośląskie, ani że Niemcy mieliby chrapkę na taką linię. Po prostu trąbić. A nuż ktoś usłyszy.
Lban - 31-03-2008, 23:06
Temat postu:
Co z polączeniem pasażerski Karpacz- Jelenia Góra?. Dalej czekam na odpowiedz od Burmistrza Karpacza na w/w temat.
marekJG - 06-04-2008, 13:16
Temat postu:
Cytat:
Do Karpacza powinny jezdzic pociągi jak kilka lat temu,potrzebne są najbardziej dla Turystów,jak i dla mieszkańców,czas przejazdu nie jest bardzo długi Jeenia.Góra-Karpacz 40min. , Karpacz-Jelenia Góra 35min.

Dla turystów rzeczywiście ( szczegolnie tych niemieckich) takie pociągi miałyby sens. Moim zdaniem w grę wchodziłyby połączenia weekendowe np z Gorlitz. Natomiast jeśli chodzi o uruchomienie lokalnych połączeń z/ do Jeleniej Góry to raczej mam wątpliwości czy na długo zagrzały by miejsce w rozkładzie. Pisałem o tym już w tym temacie, ale pozowlę sobie przypomnieć jeszcze raz kilka argumentów potwierdzających moje obawy co do sensu urzymywania relacji JG- Karpacz :
Arrow Czas przejazdu PKSu jest w rzeczywistości niemal identyczny jak w przypadku PKSu, o ile nie dłuższy. Przypomnę tylko, że autobusy PKSu jadą przez cały Karpacz a w 40- 45 min docierają do Białego Jaru i Górnego. Pociąg dociera w podobnym czasie do stacji zlokalizowanej de facto na peryferiach tego kurortu. Gdybyśmy teraz policzyli dojście stamtąd do centrum, bądź wyżej położonych części miasta jazda pociagiem nie jest atrakcyjna dla pasażera codziennie pokonującego odcinek JG- Karpacz. Codzienne dojazdy koleją miałyby sens tylko w przypadku istnienia komunikacji miejskiej w tym kurorcie, która łączyłaby dworzec z miastem.
Arrow Drugi kolejny plus zapisany na korzyść PKSu to atrakcyjniejsza trasa przebiegu po Jeleniej Górze. Autobus wjeżdża do JG dwiema trasami. Pierwsza po części pokrywająca się z koleją na odc. Miłków- Mysłakowice biegnie przez ul. Sudecką. Autobus wysadza pasażerów przy Urzędzie Miasta a dalej zahacza także o Dworzec autobusowy zlokalizowany po drugiej części starówki. Dworzec Kolejowy natomiast mimo położenia w centrum jest oddalony od głównych instytucji o jakieś 10- 15 min w stosunku do odległości z wymienionych powyżej przystanków PKSu. Jestem pewny że zdecydowana większośc pasażerów nie przesiądzie się na pociąg. Druga trasa z Karpacza wbiega natomiast od strony Pogórzyna, autobus przejeżdża więc przez południowe dzielnice miasta ( XXlecia, Cieplice, Sródmieście) zatrzymując się na głównej ulicy- Wolności. Stąd pasażerowie mają dogodny dojazd/ dojście do szkół, miejsc pracy etc. O ile w przypadku pierwszej trasy pociąg może jeszcze zawalczyć o pasażerów to w przypadku drugiego przebiegu na pewno nie uda sie skusić ludzi do przesiadkii na kolej.
Arrow Powyższe czynniki osłabiają bardzo atut pociągu jakim byłaby niższa cena. Dla sporej grupy pasażerów wręcz jazda byłaby droższa ( bilet kol. + miesięczny MZK). Zresztą przed zawieszeniem połączeń do Karpacza pociągi mimo atrakcyjnej ceny jeździły puste, chociaż PKS był o wiele droższy. A rozkaąd jazdy jak na warunki PKPowskie był w miarę dobrze skonstruowany ( dojazd na rano do JG, powrót po południu do Karpacz).
Jak wspomniałem na początku w grę wchodzą pociagi turystyczne oraz możliwosc wydłużeniado Karpacza relacji pospiesznych kończacych bieg w JG ( np ze Szczecina)
Rafi - 08-09-2008, 19:02
Temat postu:
Wojna drezynowa pod Śnieżką

Samorządowcy Karpacza zastopowali pomysł połączenia kurortu z Mysłakowicami drezynami. Nie chcą wydzierżawić Karkonoskim Drezynom Ręcznym odcinka torowiska przebiegającego przez miasto mimo symbolicznych opłat.Sprawę opisuje poniedziałkowa Polska Gazeta Wrocławska, która zauważa, że jeszcze kilka lat temu Karkonoskie Drezyny Ręczne miały zielone światło i namaszczenie od samorządu. To stowarzyszenie uratowało fragment linii kolejowej ze stolicy Karkonoszy do Karpacza przed całkowitą dewastacją inwestując w tory i uruchamiając drezyny. Stały się one zresztą jedną z najbardziej trafionych atrakcji, co docenili sami samorządowcy przyznając wyróżnienie stowarzyszeniu.

Marzeniem twórcy KDR Rafała Gerstena była i jest rewitalizacja połączeń na całej linii do miasta pod Śnieżką. Chciał połączyć Karpacz z Mysłakowicami za pomocą drezyn. Zyskał przychylność wszystkich samorządów oprócz… karpaczańskiego. Jak tłumaczy Polskiej Gazecie Wrocławskiej Bogdan Malinowski, burmistrz Karpacza, władze miasta pod Śnieżką straciły zaufanie do drezyniarzy. I chce, aby po torowisku jeździły nie drezyny, ale normalne pociągi. Samorządowiec zamierza o to zabiegać we Wrocławiu u władz województwa.

Sam Rafał Gersten upatruje niechęci urzędu do KDR po przepychankach związanych z przejęciem budynku dworca. Został on już sprzedany, ale unieważniono przetarg, a po protestach miłośników drezyn i mieszkańców – gmina została zmuszona do zaopiekowania się stacją.

Jak odnotowuje PGWr Karkonoskie Drezyny Ręczne wraz ze Związkiem Gmin Karkonoskich zamierzają rewitalizować Kolejkę Karkonoską, co wiąże się z zagospodarowaniem przez poszczególne gminy pięciu dworców i utworzeniem samorządowych kolei. Ta inicjatywa nie zyskała poparcia Karpacza.

www.jelonka.com
tomek.jg - 11-09-2008, 18:17
Temat postu:
Czy z Jeleniej Góry w kierunku Karpacza lub Kowar kursują jeszcze pociągi towarowe?
marekJG - 12-09-2008, 10:34
Temat postu:
Cytat:
Czy z Jeleniej Góry w kierunku Karpacza lub Kowar kursują jeszcze pociągi towarowe?

Z tego co wiem już dawno nie. Jeszcze kilka 2-3 lata temu na składzie opału w Mysłakowicach stały dwie węglarki. Stąd przypuszczam, że kursował tam jeszcze pociąg. Na dalszym odcinku nic nie jeździło.
A tak wygląda obecnie ta linia:
http://www.bankfotek.pl/view/132193
http://www.bankfotek.pl/view/132194
http://www.bankfotek.pl/view/132195
http://www.bankfotek.pl/view/132196
http://www.bankfotek.pl/view/132198
http://www.bankfotek.pl/viev/132197
http://www.bankfotek.pl/view/132199
http://www.bankfotek.pl/view/132200
http://www.bankfotek.pl/view/132201
http://www.bankfotek.pl/view/132202

Jak widać tory porosły bujną roślinnością. Na szczęście i w Mysłakowicach i w Miłkowie budynki stacyjne są użytkowane.
Naczelnik - 16-09-2008, 13:52
Temat postu:
Zamiast pociągiem rowerem pod Śnieżkę?

Czy reanimowanie nieczynnej linii kolejowej za grube miliony tylko po to, aby miała przewozić pojedynczych pasażerów ma sens? Zastawia się nad tym przewodniczący sejmiku dolnośląskiego Jerzy Pokój.

Przykład to linia Jelenia Góra – Karpacz. Ostatnio zawrzało z powodu konfliktu między stowarzyszeniem Karkonoskie Drezyny Ręczne a samorządem miasta pod Śnieżką, który nie godzi się na przeznaczenie odcinka do Mysłakowic na kursy drezyn. Burmistrz Karpacza za cel stawia sobie rewitalizację całej linii i powrót do regularnych kursów pociągów.

Tymczasem Jerzy Pokój, przewodniczący sejmiku dolnośląskiego, otwarcia poddaje pod wątpliwość obydwa rozwiązania. – W przypadku kiedy nie ma problemu z dojazdem do Karpacza, a w planach są budowy obwodnic – zarówno dla Jeleniej Góry, jak i okolicznych miejscowości – trzeba się poważnie zastanowić nad sensem rewitalizacji kolei – podkreśla Pokój.

Jego zdaniem nie chodzi tu o brak sentymentu do pociągów, ale o czysty interes. – Nie może być tak, ażeby z budżetu państwa dokładać grube miliony, aby później pociągiem jeździła garstka ludzi – usłyszeliśmy.

Zdaniem nie tylko Jerzego Pokoja znacznie bardziej racjonalnym posunięciem byłaby przebudowa linii Jelenia Góra - Karpacz na ścieżkę rowerową. – Rowery to przyszłość: są modne i niedrogie, a turystyka rowerowa na tym odcinku kuleje. Trakt dla cyklistów na pewno jest tańszy i bardziej przyszłościowy aniżeli odbudowa zniszczonego przez osiem lat torowiska – mówi przewodniczący Pokój.

Podobne rozwiązanie zastosowano na odcinku Lwówek – Lubomierz. Tam ścieżkę rowerową wytyczono po zamkniętym w 1983 roku torowisku linii Lwówek Śląski – Świeradów Zdrój. Ścieżka rowerowa sprawdza się znakomicie.

źródło: jelonka.com
Michał LG9 - 16-09-2008, 14:14
Temat postu:
Ten Pokuj niech się lepiej puknie w głowę ! Powinien podać się po takiej wypowiedzi do dymisji !
NIECH SOBIE LINIE DO TRZEBNICY PRZEROBI NA ŚCIEŻKĘ ROWEROWĄ !!! A WARA OD NASZYCH LINII W SUDETACH !!!
ontario - 16-09-2008, 14:20
Temat postu:
Moim zdaniem wypowiedź jest całkiem rozsądna. Tu w tym wątku podano już rozsądne argumenty za tym, dlaczego ta linia ma małe szanse na rentowność, ze względu na usytuowanie stacji w Karpaczu. Podobnie jest ze Szklarską Porębą Górną, choć ta mogłaby jeszcze służyć turystom (ta do Karpacza już nie bardzo).
Latem niech będzie ścieżka rowerowa, zimą niech jeździ ratrak i wytycza trasę dla narciarzy biegowych.
Michał LG9 - 16-09-2008, 14:33
Temat postu:
ontario - Niebęde z tobą polemizował ale weź się lepiej przejedź na drugą strone granicy do czech lub innego "normalnego kraju" i zobacz jak takie linie jak ta do karpacza funkcjonują i dopiero wtedy się wypowiadaj. Tylko w polsce możliwe jest coś takiego żeby linie kolejową o ogromnym znaczeniu dla turystyki przerabiać na ścieżkę rowerową !
Rafi - 16-09-2008, 14:42
Temat postu:
Panie Pokój, brak słow co pan wygaduje. Trzeba patrzyć dalekowzrocznie i brać wzorce od zachodnich i południowych sąsiadów, gdzie kolej wróciła do łask i staje sie coraz bardziej potrzebna. Wybudowanie dróg, przykład z zachodu nie przyniósł rezultatu, gdyż ludzie stoją w korkach, a w szczególności do miejscowości typowo turystycznych! Proponuję jak najprędzej rewitalizować szlak i puścić szynobusy relacji Goerlitz - Luban -Jelenia Góra - Karpacz. Żal mi ludzi którzy reprezentuja taka postawę w naszym samorządzie. Zamiast promować kolej, środka ekologicznego i bezpiecznego, najlepiej chciałby pan wybudować autostradę do Karpacza pod sam hotel Gołebiowski.
tomek.jg - 16-09-2008, 17:20
Temat postu:
Moim zdaniem Pokój ma rację z prostego powodu. Kolej w Karpaczu dojeżdża bardzo nisko i w większości przypadków i tak trzeba skorzystać z innego środka transportu aby nie iść piechotą przez pół dnia pod górę.

W Szklarskiej jest jednak całkiem inne ułożenie linii i pozwala ona z tobołami schodzić z górki a nie wdrapywać się kilometrami. Więc mówienie, że sytuacja tych miejscowości jest identyczna to wierutna bzdura. Póki co lepiej niech się władze oraz PKP skupią na jednej linii (do Szklarskiej) a o linii do Karpacza można jeszcze pomyśleć za jakiś czas.

Zróbmy najpierw linię do Czech na tip-top i później dopiero bierzmy się za coś innego. Zresztą linia do Karpacza miała być zamieniona na ścieżkę rowerową już jakieś 5 lat temu.
Zed - 16-09-2008, 20:34
Temat postu:
Niestety odnośnie linii do Karpacza pan Pokój ma wiele racji! Mówię to jako sympatyk gór i sympatyk kolei. Karpacz i Szklarską Porębę znam jak własną kieszeń i porównywanie tych dwóch miast jest niedorzeczne.

Stacja w Karpaczu znajduje się w dolnej części miasta, niemal na przedmieściach. Punktem wypadowym w góry jest Biały Jar (w górnej części miasta) oddalony od stacji o ok. 5 km (Karpacz strasznie się ciągnie!). Tu jest wyciąg krzesełkowy na Kopę.
Jeszcze dalej (wyżej) jest świątynia Wang - drugi ważny punkt wypadowy w góry - stąd prowadzi najłatwiejsza droga na Śnieżkę, z której chętnie korzystają mniej wytrawni turyści, ludzie starsi, rodziny z dziećmi. Stację kolejową od Wang dzieli ok. 7-8 km.

Powiem tak, nikt normalny, a już na pewno nie ja, wybierając się w góry do Karpacza nie skorzystałby z pociągu mając do dyspozycji tanie i w miarę szybkie autobusy PKS (także spod dworca PKP w Jeleniej Górze), które dowiozą nas pod sam Biały Jar i Wang w Karpaczu Górnym.

Szklarska Poręba to co innego - w mieście są trzy stacje, a ostatnia (SP Górna) znajduje się blisko centrum miasta (jeśli tak można powiedzieć) - stąd wszędzie jest blisko.

Wracając do Karpacza, uważam że reaktywacja tej linii z ekonomicznego punktu widzenia mija się z celem i ewentualne szynobusy z JG woziłyby powietrze. Ale ponieważ jestem przeciwnikiem likwidacji linii kolejowych (i przerabiania ich na ścieżki rowerowe) proponuję linię do Karpacza (jak i do Świeradowa Zdroju) oddać za darmo Niemcom (DB), którzy nie tylko wyremontują te linie, ale jeszcze na nich zarobią, wożąc w polskie góry niemieckich turystów. Bo to co dla nas niedasie, dla Niemców czy Czechów jest oczywistą oczywistością...
Piottr - 17-09-2008, 10:25
Temat postu:
Zed napisał/a:
ewentualne szynobusy z JG woziłyby powietrze.

Ale pociągi bezpośrednie z Warszawy czy Gdyni - już nie. To samo pociągi bezpośrednie z Gorlitz. Zmieniłby się tylko punkt przesiadki na autobus...
Zed - 17-09-2008, 12:34
Temat postu:
Piottr, na takiej linii jak ta do Karpacza rację bytu ma tylko lekki tabor (szynobusy), a to wyklucza bezpośrednie połączenia dalekobieżne z Warszawy czy z Gdyni. Jako człowiek z CNTK doskonale wiesz jakie są koszty zmiany trakcji (w JG) i prowadzenie dwóch wagonów (bo więcej nie potrzeba) lokomotywą spalinową z JG do Karpacza. Z ekonomicznego punktu widzenia byłoby to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Przypominam, że to właśnie z powodu braku lekkiego taboru PKP przed laty zawiesiły ruch pasażerski do Karpacza i nie tylko. Zresztą pociągi do Karpacza nigdy nie powalały frekwencją i tak też byłoby po ewentualnej reaktywacji.

Jedyne co miałoby sens to szynobusy z Gorlitz do Karpacza. Niemcom może się to opłacać.
adas - 17-09-2008, 15:32
Temat postu:
A czy istnieje jakaś możliwość przedłużenie linii bliżej centrum Karpacza (pytam z ciekawości).
tomek.jg - 17-09-2008, 16:50
Temat postu:
Cytat:
A czy istnieje jakaś możliwość przedłużenie linii bliżej centrum Karpacza (pytam z ciekawości).

Raczej nie. Nie ma na to miejsca. Poza tym przewyższenie jest wg mnie za duże i nie ma miejsca na to aby pociąg się wspinał do góry tak jak ma to miejsce w Szklarskiej.

Tutaj wyciąg krzesełkowy byłby lepszy!
Kalat - 17-09-2008, 17:29
Temat postu:
Ja nie mogę!!! Żeby planować przerobienie linii kolejowej do jednego z największych kurortów w 40 milionowym kraju, to tylko w Polsce może się zdarzyć. Oczywiście, że w tej chwili przy tym stanie infrastruktury, taboru i postawie betonu jakiekolwiek puszczanie pociągów do Karpacza nie ma sensu. W perspektywie wielu lat puszczanie sezonowych dalekobieżnych pociągów jest oczywistą oczywistością. Ja to widzę tak: pociągi z Warszawy, Gdańska czy Szczecina dojeżdżają w czasie ferii zimowych i wakacji do Karpacza a tam pod dworcem już czekają autobusy PKP, które zawiozą pasażerów bo Białego Jaru, Wangu czy pod wyciąg na Kopę. Poszczególne przystanki są oczywiście oznaczone w Hafasie jako normalne przystanki kolejowe i dowolnej kasie można kupić do nich bilet. Dlaczego niby puszczanie sezonowych pociągów do Jeleniej Góry i tam przesiadka na busy ma sens a organizowanie przesiadki w Karpacza nie? Bo w Jeleniej kończy się trakcja? Przecież w calym kraju są setki kilometrów torów gdzie jeżdżą pośpiechy "bez drutu".
skubi - 17-09-2008, 17:52
Temat postu:
do Karpacza na trasie nie ma wzniesień jak do Szkl.Por. pociąg jedzie prawie że po równym , jedynie między Miłkowem a Karpaczem jest ciut ciut pod górkę !!!
syrenka - 17-09-2008, 20:23
Temat postu:
Czegoś tu nie rozumiem. Przed 2000 rokiem, kiedy to - jak wiadomo - linia została zamknięta, cieszyła się ona OGROMNYM powodzeniem!!! Cytując konduktorów z JG, pociągi były "zapieprzone" do maksimum. Jakim cudem wtedy pasażerom nie przeszkadzało usytuowanie dworca, a teraz ma nagle przeszkadzać?!? No ludzie!!? Rolling Eyes Evil or Very Mad

A jeśli chodzi o Szklarską, to przeszkodą w podwyższeniu frekwencji jest tam nie położenie dworca (-ów), ale koszmarnie długi czas przejazdu do Jeleniej G.
tomek.jg - 18-09-2008, 06:47
Temat postu:
Cytat:
Przed 2000 rokiem, kiedy to - jak wiadomo - linia została zamknięta, cieszyła się ona OGROMNYM powodzeniem!!! Cytując konduktorów z JG, pociągi były "zapieprzone" do maksimum. Jakim cudem wtedy pasażerom nie przeszkadzało usytuowanie dworca, a teraz ma nagle przeszkadzać?!? No ludzie!!?

Była zabita dlatego, że było już wiadomo, że będzie zamknięta i każdy chciał się przejechać ostatni raz, tak samo jak i ja. Wink Ot taki prosty powód.
W latach wcześniejszych jakiejś kosmicznej frekwencji nie pamiętam, zresztą to są czasy ogromnego rozkwitu PKSu i busiarzy na tej trasie.


Cytat:
Ja to widzę tak: pociągi z Warszawy, Gdańska czy Szczecina dojeżdżają w czasie ferii zimowych i wakacji do Karpacza a tam pod dworcem już czekają autobusy PKP, które zawiozą pasażerów bo Białego Jaru, Wangu czy pod wyciąg na Kopę. Poszczególne przystanki są oczywiście oznaczone w Hafasie jako normalne przystanki kolejowe i dowolnej kasie można kupić do nich bilet.

Przyznam, iż brzmi to całkiem całkiem.
Piottr - 18-09-2008, 11:38
Temat postu:
Zed napisał/a:
, na takiej linii jak ta do Karpacza rację bytu ma tylko lekki tabor (szynobusy), a to wyklucza bezpośrednie połączenia dalekobieżne z Warszawy czy z Gdyni. Jako człowiek z CNTK doskonale wiesz jakie są koszty zmiany trakcji (w JG) i prowadzenie dwóch wagonów (bo więcej nie potrzeba) lokomotywą spalinową z JG do Karpacza.

Właśnie m.in. te "koszty zmiany trakcji" uwaliły niejedną linię o znaczeniu turystycznym, np. do Połczyna Zdroju czy do Białowieży. Nigdzie nie jest powiedziane, że odpowiedni tabor typu lekkiego nie potrafiłby wciągnąć wagonu bezpośredniego czy dwóch z Warszawy pod górę, a jak sam napisałeś, więcej wagonów nie potrzeba.
Zed napisał/a:
Jedyne co miałoby sens to szynobusy z Gorlitz do Karpacza. Niemcom może się to opłacać.

Zgadzam się w całej rozciągłości. Ważne żeby nie były to pociągi krótkiej relacji Jelenia - Karpacz, bo w Jeleniej jak ktoś miałby się przesiadać, to się na autobus przesiądzie, tylko właśnie dowożące z dalszych odległości. I takia relacja jak Gorlitz - Zgorzelec - Lubań - Jelenia - Karpacz jak najbardziej by się przyjęła, bowiem Niemcy mają we krwi jeżdżenie pociągami.
marekJG - 18-09-2008, 15:24
Temat postu:
Zgadzam się w pełni z posłem Pokojem odnośnie wywalania grubych pieniędzy na kolejne muchowozy. Linia kolejowa w obecnym kształcie nie stanowi żadnej rozsądnej oferty ani dla turystów, ani dla mieszkańców miejscowości przez które przechodzi. Dziwią mnie idiotyczne pomysły władz Karpacza, które jeszcze kilka lat temu same przyznały, że inwestowanie w pociąg nie ma żadnego sensu. Teraz nagle myślą o rewiatlizacji. Chyba tylko po to, aby zrobić na złość Drezynom Ręcznym. Linia nie powinna być zamieniana w ścieżkę. Powinna zostać sprzedana prywatnemu podmiotowi, który zagwarantuje uruchomienie pociągów turystycznych i może w niewielkim stopniu ruchu towarowego (skłąd opału, złomowisko w Mysłakowicach). Co do uruchomienia regularnych przewozów skupmy się na tych, gdzie naprawdę ludzie chcą pociągami jeździć. W naszym regionie jest wiele linii o większym potencjale, ktore proszą się o rewiatlizację.
Bartuś - 05-10-2008, 09:22
Temat postu:
Ja zgadzam się z przedmówcą, gdyż "muchobusy" z Jeleniej Góry nie mają najmniejszego sensu, ale szynobus z Wrocławia, czy z Poznania, owszem, ma. Myślę, że nawet na linii, z Wrocławia, do Jeleniej Góry, szynobus rozwinie trochę wyższe prędkości. Tak samo, przyszłość, mają pociągi pospieszne (np 2 wagony od "Sudetów) prowadzone SU42 (cięższy tabor ma rację bytu, bo nieraz widziałem zdjęcia z SM-ką w Karpaczu) Jakoś osobowe z Wrocławia do Kudowej, mogą mieć zmienianego loka w Kłodzku, tak samo z Wrocławia do Gorlitz, mogą mieć zmienianego loka w Węglińcu. Myslę też o, pociągach retro prowadzonych parowozem (Karpacz-Jelenia Góra-Piechowice-Szklarska Poręba-Jakuszyce-Harrahov. Oczywiście te pociągi to marzenia ściętaj głowy, ale nawet takie kiedyś się spełnią.

A co do złego położenia dworca w Karpaczu, to PKP powinno podstawić autobusy, np do świątyni Wang, i np odjazd autobusu z dworca 10 minut po przyjeździe jakiegokolwiek pociągu pasażerskiego, a przyjazd na dworzec 10 minut przed odjazdem pociągu w stronę Jeleniej. Oczywiście autobus oznaczony w HAFASIE jako KKA, i np stacje :

-KARPACZ (stacja kolejowa)
-KARPACZ DOLNY
-KARPACZ ŚREDNI
-KARPACZ GÓRNY
-KARPACZ WANG.
Ralny - 06-10-2008, 00:28
Temat postu:
Bartuś, szynobus z Poznania do Karpacza? Jak to sobie wyobrażasz? Chcesz ludzi wozić jak sardynki?!
chris_r - 13-10-2008, 00:42
Temat postu:
Mój kolega kiedyś wspomniał, żeby ponownie zelektryfikować linię Jelenia Góra - Karpacz i wtedy byłoby jak przed wojną czyli można by puścić tabor elektryczny. A ponieważ trasa jest ciężka przyda się tam mocny sprzęt A swoją drogą połączenie Karpacza z Poznaniem nie jest złe, lecz zamiast szynobusu do pociągu relacji Poznań - Szklarska Poręba Górska podłączyło by się jeden czy dwa wagony, które w Jeleniej Górze zostały by odczepione i pojechały by do Karpacza. I po co byłby szynobus jak można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Może wiecie o tym (albo i nie), ale jako ciekawostkę dodam, że były plany przedłużenia linii do Karpacza Górnego, a dalej jako kolej zębata miała jechać na Śnieżkę. Niestety wybuch pierwszej wojny światowej przerwał te plany i linia kończy się tam gdzie obecnie.
tomek.jg - 13-10-2008, 08:09
Temat postu:
Cytat:
A ponieważ trasa jest ciężka

A w którym miejscu jest ciężka??? Shocked
chris_r - 13-10-2008, 21:29
Temat postu:
Za Miłkowem jak się zaczyna podjazd pod Karpacz. Trasa idzie bezpośrednio pod góre a nie tak jak w szklarskiej - serpentyną.
tomek.jg - 13-10-2008, 22:33
Temat postu:
Cytat:
Za Miłkowem jak się zaczyna podjazd pod Karpacz. Trasa idzie bezpośrednio pod góre a nie tak jak w szklarskiej - serpentyną.

Przypomnę, że Ernest Malinowski był Polakiem i jak czytam, że podjazd pod Karpacz jest ciężki to mi ręce opadają. Tyle lat pociągi jeździły do Karpacza i było ok. A teraz nagle trasa jest problematyczna. Takie argumenty nie mieszczą mi się w głowie!
skubi - 14-10-2008, 13:38
Temat postu:
Jest szansa na pociąg do Karpacza
W piątek, 17 października 2008 roku, o godzinie 12.00, na dworcu kolejowym w Karpaczu odbędzie się prezentacja projektu "Rewitalizacji Kolejki Karkonoskiej". Projekt, który zyskał poparcie samorządów Podgórzyna, Mysłakowic, Kowar, Gminy Kamienna Góra, Miasta Kamienna Góra i Samorządu Województwa Dolnośląskiego realizowany jest przy współpracy Związku Gmin Karkonoskich i Karkonoskich Drezyn Ręcznych.

Głównym założeniem projektu jest uzyskanie przez samorządy tytułu prawnego do linii kolejowej oraz dworców zbędnych dla PKP i stworzenie samorządowej kolejki turystycznej. Wszystkie osoby zainteresowane tematem zagospodarowania torów kolejowych i dworca serdecznie zapraszamy na prezentację.

jg24.pl
KrzysiekkG - 14-10-2008, 15:05
Temat postu:
tomek.jg napisał/a:
Przypomnę, że Ernest Malinowski był Polakiem i jak czytam, że podjazd pod Karpacz jest ciężki to mi ręce opadają. Tyle lat pociągi jeździły do Karpacza i było ok.


Ale tutaj nikt nie piszę, że stromy podjazd stanowi problem, tylko stwierdza fakt.
Stacja w Miłkowie znajduje się na wysokości 430 m n.p.m., natomiast w Karpaczu pociąg osiągu 540 m n.p.m.
Maksymalne pochylenie ma wartość 47 promili.
Co do reaktywacji tej trasy to szanse są (chyba) duże, bo jest ona wpisana do RPO.
Szczegóły: http://dolnyslask.pl/upload/RPO/05_projekty_kluczowe/wynik_oceny_porpozycji_projektow.doc
Moim zdaniem powrót do pociągów do Karpacza (mimo niefortunnego położenia dworca) jest uzasadniony, ale pod warunkiem, że będą tam dojeżdżać bezpośrednie wagony z głębi kraju i wcale nie trzeba by używać lokomotyw spalinowych. Można by ostatni wagon pociągu z Gdyni, Warszawy czy Szczecina odczepiać na stacji
Jelenia Góra, który do Karpacza zostałby pociągnięty przez wagon motorowy SA106.
Bezpośrednie wagony zapieniłyby dobrą frekwencję, a SA106 dodatkowe miejsce np. na rowery, czy wózki
i niższe koszty obsługi niż tradycyjną lokomotywą spalinową.
Poza tym do Karpacza powinny dojeżdżać także bezpośrednie składy niemieckie z Drezna, ponieważ kurrost cieszy się sporym powodzeniem wśród naszych zachodnich sąsiadów.
skubi - 14-10-2008, 16:43
Temat postu:
Krzysiek bardzo dobty pomysł , do Szynobusa doczepaiać wagon z poc.dalekobieżnych , lub lok+wagony z wawy czy szczecina , kolej doKarpacza musi wrucic , turysci nie patrzą gdzie znajduje sie dworzec , czy w dolnym czy górnym , dla nich najważniejsza jest tabliczka np. Karpacz ,Szklarska , są przecież busy,taxi,pks zeby dojechac dalej
Michał LG9 - 18-10-2008, 12:17
Temat postu:
Ruszy maszyna po szynach ospale?

W piątek w hallu nieczynnego dworca w Karpaczu Rafał Gersten ze Stowarzyszenia Karkonoskie Drezyny Ręczne przedstawił projekt przywrócenia ruchu na dwóch popadających w ruinę liniach: z Jeleniej Góry do Karpacza i do Kamiennej Góry.

- Rewitalizacja Kolejki Karkonoskiej jest możliwa i mamy coraz większe poparcie wśród samorządów oraz firm które mogłyby korzystać z transportu kolejowego – przekonywał inicjator przedsięwzięcia Rafał Gersten – W Polsce istnieje już 30 kolejek turystycznych, zarządzanych przez samorządy różnych szczebli. Dlaczego nie mogłoby się to udać u nas?





Jak deklarowali samorządowcy z gmin przez które przebiegają dwie linie kolejowe308 do Kamiennej Góry i 340 do Karpacza, ta inicjatywa ma ich pełne poparcie. Jest jedno „ale”.
– Naszej gminy nie stać na wydanie pieniędzy na ten cel, dlatego musiałyby to być środki marszałka, unijne lub jakiekolwiek inne – deklarował wójt Mysłakowic, Zdzisław Pietrowski.

Projekt przewiduje, że samorządowa kolejka turystyczna miałaby długość 46,6 kilometra i byłaby wielką atrakcją turystyczną. Jednak, żeby doszło do konkretnych rozmów gmin o powołaniu kolejki, PKP muszą oddać samorządom niszczejące dworce oraz torowiska. Udało się to po kilku latach zabiegów z dworcem w Karpaczu. Od czwartku jego właścicielem jest jeleniogórskie starostwo.

– Czy przystąpimy do tego projektu? Nie wiem, najpierw musimy z głową przejąć dworzec od starosty, ja chcę go skomunalizować, a nie przejmować jako darowiznę – mówił burmistrz Karpacza, Bogdan Malinowski.
Na razie jedyna możliwość jazdy po torach to przejażdżka ręczną drezyną, z czego skorzystała

Jelonka.com
chris_r - 18-10-2008, 23:39
Temat postu:
Pomysł z rewitalizacją kolejki karkonoskiej to dobry pomysł jest w tym "ale". Z linią 340 Mysłakowice - Karpacz nie będzie aż tak wielkiego problemu by uruchomić natomiast gorzej z linią nr 308 Kamienna Góra - Jelenia Góra. Na odcinku Jelenia Góra - Kowary torowisko jakoś względnie wygląda i nie będzie stanowić problemów puszczenie tam pociągu, ale natomiast same kowary i odcinek Kowary - Kamienna Góra już nie jest tak rewelacyjny. Na odcinku Kowary - Kowary Krzaczyna trzeba karczować krzaki gdyż w ciągu czterech lat zdążył tam tor zarosnąć. Widać to gdy się z Kowar jedzie do Karpacza. Gdzieniegdzie można spotkać roślinność na torach. Most w Kowarach Średnich wymaga natychmiastowego i gruntownego remontu gdyż jest w tak katastrofalnym stanie, że każdy wjazd pociągu może być ostatni. Tunel pod przełęczą kowarską też nieciekawie wygląda i też wymaga remontu. Na odcinku Ogorzelec - Pisarzowice tor został rozebrany i trzeba go na nowo położyć. Niestety ponieważ nie udało mi się zwiedzić całej linii więc nie mogę powiedzieć gdzie i czy są jakieś ubytki w torowisku. Kiedyś było o tym wspominane o przywróceniu tej linii, lecz okazało się, że remont byłby bardzo kosztowny i zaniechano tego pomysłu. Wspominano wtedy o kwocie około 30-40 mln zł. Ta linia jak inne pokazują obraz nędzy i rozpaczy, które dotyka PKP pod dyrekcją betonów. (beton to chyba za delikatne określenie)
endru - 30-10-2008, 18:51
Temat postu:
Witam wszystkich!

przeczytałem całe to forum i już zyskałem dzieki Wam kilka fajnych pomyslow.

zaczynam pisać wlasnie prace mgr na temat tej linii, a konkretnie temat ten brzmi: "Koncepcja transportu pasażerskiego na trasie Jelenia Góra - Karpacz". Znaczną część zajmie w niej analiza bieżącej sytuacji linii, zainteresowanie nią lokalnej społecznosci oraz analiza natężenia ruchu drogowego w Karpaczu w miesiącach "sezonowych" po otwarciu dwóch hotelarskich molochów (Gołębiewski i Sandra SPA). Sam w sumie zaproponowałem ten temat i bede go realizował dlatego, gdyż sam jestem ciekaw czy rewitalizacja linii 340 ma sens czy nie.

Pisaliście o tutaj o spotkaniu ktore mialo miejsce na dworcu w Karpaczu w pazdzierniku. Był ktoś z Was na nim? ja byłem i szczerze mówiąc nic konkretnego nie dowiedzialem się od Pana Rafała Gerstena, a na koniec nie zaproponował zadawania do niego pytań, lecz jedynie zaprosił obecnych na 6-osobowe narty i jazde drezynką w deszczu... śmieszne to troche było. Zadałem mu mailowo kilka pytań odnośnie jego szacunkowych nakładów jak i przychodów z Kolejki Karkonoskiej i do dziś nie odpowiedział mi na nie.

Mam do Was pytanie: czy moge liczyc na Wasza pomoc przy pracy? bede tutaj co jakis czas zadawał pytania jakie akurat mi sie nasuną.

pozdrawiam
Andrzej
tomek.jg - 30-10-2008, 22:09
Temat postu:
Cytat:
zaczynam pisać wlasnie prace mgr na temat tej linii, a konkretnie temat ten brzmi: "Koncepcja transportu pasażerskiego na trasie Jelenia Góra - Karpacz"

Na jakiej Uczelni/Wydziale/Katedrze? U jakiego promotora?

Cytat:
czy moge liczyc na Wasza pomoc przy pracy?

Napisałem pracę magisterską o Szklarskiej Porębie i częściowo porównywałem ją do Karpacza, więc jeśli będę potrafił - pomogę.

I proponuję aby Admini zrobili nowy temat od Twojego postu, żeby tutaj nie zaśmiecać. Tak chyba będzie lepiej!
Kornik1983 - 31-10-2008, 13:11
Temat postu:
Witam

Co do lini Jelenia Góra - Karpacz (Kowary) myśl, że miała by ona rację bytu. Jednak musiałoby być spełnionych kilka warunków:
1) W miarę normalny czas przejazdu konkurencyjny dla PKS-u, co wiązałoby się napewno ze sporym nakładem finansowym. (o tym była już mowa wcześniej)
2) Wydłużenie relacji np. Bolesławiec - Lwówek - JG - Karpacz czy wspominana już wersja z Goerlitz. Kiedyś pamiętam PKP wydłużyło ostatni skład z Karpacza do Lwówka nie pamiętam ile czasu coś takiego funkcjonowało ale napewno podniosło to frekwencję na tym kursie.
3) Lokalizacja nowych przystanków osobowych.
a)reaktywowanie przystanku Brzezie Karkonoskie
b)nowy przystanek Mysłakowice Dolne w okolicach tzw. bloków polamowskich w Mysłakowicach mniej więcej połowa drogi ze stacji Mysłakowice do stacji Łomnica.
4) Wprowadzenie połączenia do Kowar, a z czasem do Kowar Górnych.
5) Nagłośnienie i reklama z prawdziwego zdażenia
6) Zniżki, promocje, ZVON itp.

Myślę, że przywrócenie połączeń regularnych może nastąpić najwcześniej za dwa - trzy lata, ponieważ:

1) Przede wszystkim gruntowny remont torowisk i infrastruktury szeroko pojętej.
2) Na dzień dzisiejszy zbyt mała ilość szynobusów, którymi dysponuje ogólnie Dolny Śląsk (KD i PKP)

Co od pomysłów z wagonami bezpośrednimi do Karpacza, to wszystko fajnie, tylko czy aby napewno się to da rozwiązać technicznie. Chodzi głównie mi o pojemność stacji Karpacz. Zwłaszcza jeśli miałby się tam odbywać ruch cykliczny szynobusami.

z mojej strony to narazie tyle
filolog - 31-10-2008, 13:24
Temat postu:
Kornik1983 napisał/a:

2) Na dzień dzisiejszy zbyt mała ilość szynobusów, którymi dysponuje ogólnie Dolny Śląsk (KD i PKP)

Co od pomysłów z wagonami bezpośrednimi do Karpacza, to wszystko fajnie, tylko czy aby napewno się to da rozwiązać technicznie. Chodzi głównie mi o pojemność stacji Karpacz. Zwłaszcza jeśli miałby się tam odbywać ruch cykliczny szynobusami.



Myślę, że jeśli chodzi o szynobus, to nie chodzi tu o szynobus, ale KONKRETNY SZYNOBUS Z KONKRETNĄ MOCĄ, który dałby radę wyjechać do Karpacza. Podobne problemy były na linii Chabówka-Nowy Sącz, gdzie w okolicach Kasiny Wielkiej, szynobus miał problemy właśnie z nachyleniem linii. Ale reaktywacja linii do Karpacza. Jak najbardziej tak. Podobnie Świeradów. Przecież tam leczą się sami Niemcy. Dwie pary w realcji Gorlitz-Zgorzelec-Lubań-Gryfów-Mirsk-Świeradów byłyby dla nich hitem. A po promocji w postaci tych dwóch par można byłoby pomyśleć o następnych. To wstyd, żeby do tak popularnych miejscowości turystycznych nie można było dojechać pociągiem...
Michał LG9 - 31-10-2008, 13:41
Temat postu:
Mnie najbardziej śmieszą wypowiedzi typu : olbrzymie nakłady finansowe na remont torowiska itp. Ludzie pomyślcie trochę linia na odc. Jelenia Góra - Mysłakowice jest w Dobrym stanie technicznym obowiązuje tam prędkość szlakowa 60km\h (pozatym jeszcze niedawno do Mysłakowic dojeżdżały pociągi zdawcze z Jeleniej Góry)Posterunków ruchu wcale nie potrzeba (na początku) otwierać... I co te 7km między Mysłakowicami a Karpaczem to taki problem ? Skoro za 11mln UM remontuje o wiele, wiele dłuższy odcinek między W. Zakrzowem a Trzebnicą to ruwnie dobrze można zrobić to samo z odcinkiem Mysł. - Karpacz ! I To za wiele, wiele mniejszą sume...

[ Dodano: 31-10-2008, 13:43 ]
A cha i jak dobrze pamiętam to prędkość konstrukcyjna odc. Mysłakowice - Karpacz wynosi 40km\h
Rafi - 31-10-2008, 13:53
Temat postu:
Dokładnie jak mówisz, na początek wystrczą 2 pary pociągów z Görlitz do Świeradowa Zdrój , kurs rano koło 7 mej i po południu 15-16. Kolejne dwa kursy do Karpacza również rano i popołudniu,godzine póżniej po kursach do Śweiradowa Zdrój.
Najlepszym jednak rozwiązaniem byłoby: 2 złączone niemieckie szynobusy (przedłużenie relacji z Drezna) do Karpacza i Świeradowa Zdrój, w Gryfowie Śląskim oddzielenie składów, jeden na Świeradów Zdr. a drugi do Karpacza. Problem z taborem załatwiony, można skorzystać z niemieckich szynobusów, które juz teraz jeźdzą do Liberca i Tanvaldu. Wystrczy dobrej chęci, inicjatywy UMWD oraz remontu torowisk. Frekwencja gwarantowana. Można zacząć od regularnych weekendowych kursów.
Michał LG9 - 31-10-2008, 14:05
Temat postu:
Rowerami pod Śnieżkę nie po nasypie!

Cyklistom z Izersko–Karkonoskiego Towarzystwa Kolarskiego nie podoba się pomysł likwidacji torów zawieszonej linii kolejowej z Jeleniej Góry do Karpacza i urządzenia tam ścieżki rowerowej. W zamian mają inną propozycję.

– Nie bardzo widzimy jako atrakcję turystyczną jazdę rowerem po byłym torowisku z Jeleniej Góry do Karpacza. Naszym zdaniem brak walorów turystycznych akurat w tym miejscu deklasuje to przedsięwzięcie, jako atut do przebudowy torowiska na drogę rowerową – pisze do nas Zbigniew Leszek, szef towarzystwa.

– Popularną drogą rowerową z Jeleniej Góry dojeżdżamy do Mysłakowic, koło ośrodka wypoczynkowego ,, Przystań,, i dalej leśną wyasfaltowaną drogą w kierunku „Leśnego Banku Genów”, dojeżdżamy do wiaduktu, przejeżdżamy pod nim i jedziemy polną drogą biegnącą nad malowniczą rzeką Łomnica, wjeżdżamy na mostek, wspaniała konstrukcja mostku wiszącego, znajduje się on na wysokości restauracji ” Pod Skałkami”, po nim przejeżdżamy już do samego Miłkowa z historycznymi zabytkami.

Do miejscowości tej na początku XIX wieku należał majątek i pałac „ Brzezie Karkonoskie”. Posiadłość obejmowała swym zasięgiem: Karpacz, Ścięgny, Płuczki, Wilczą Porębę i Głębock. Pałac znajduje się w centrum Miłkowa z rozległym starym parkiem . Obecnie jest tam hotel z restauracją "Spiż".

Po lewej stronie ulicy wyłania się ruina kościoła ewangelickiego z niszczejącą wieżą. Jadąc dalej mijamy kościół parafialny św. Jadwigi. Zbudowany w XIV z charakterystycznymi trzema krzyżami pokutnymi, oraz na prawo od bramy cmentarnej stojącymi jeszcze resztkami pręgierza.

Tu droga z lekkim podjazdem wiedzie nas przez sam Miłków wzdłuż potoku Miłkówka , aż na Brzezie Karkonoskie. Przejeżdżamy niedaleko nieczynnego zakładu papierniczego i dalej już piękną leśną drogą w kanionie rzeki Łomnica dojeżdżamy do samego Karpacza powyżej dworca PKP. Tu mamy do wyboru zjechać do początku Karpacza na wysokości właśnie tego dworca, albo dalej, ale dość stromą drogą przejechać koło malowniczych stoków narciarskich i dotrzeć do Centrum Pulmonologii i Alergologii w Karpaczu. Dalej jedziemy koło toru saneczkowego i wyjeżdżamy niedaleko Białego Jaru.

Opisując tą „Turystyczną Trasę Drogi Rowerowej” chcemy pokazać walory turystyczne, jakie zostałyby pominięte przez rowerowych turystów chcących zawitać w nasze strony, a poruszających się po drodze rowerowej wytyczonej właśnie na tym na torowisku – uzasadniają sprzeciw wobec zamierzeń budowy ścieżki rowerowej członkowie Izersko-Karkonoskiego Towarzystwa Rowerowego.

Jelonka.com
chris_r - 31-10-2008, 17:47
Temat postu:
Michał LG9 napisał/a:
Mnie najbardziej śmieszą wypowiedzi typu : olbrzymie nakłady finansowe na remont torowiska itp. Ludzie pomyślcie trochę linia na odc. Jelenia Góra - Mysłakowice jest w Dobrym stanie technicznym obowiązuje tam prędkość szlakowa 60km\h (pozatym jeszcze niedawno do Mysłakowic dojeżdżały pociągi zdawcze z Jeleniej Góry)Posterunków ruchu wcale nie potrzeba (na początku) otwierać

Jest jedno małe "ale". To "niedawno" to ponad trzy lata jak na odcinku Jelenia Góra - Mysłakowice nie kursują pociągi towarowe. Wprawdzie według danych technicznych tej linii prędkość szlakowa wynosi 60km/h, ale trzeba brać pod uwagę , że linia jest nieczynna, zaniedbana i z miesiąca na miesiąc pomału niszczeje i zarasta. Więc linia w stanie dobrym to może być wizualnie. Potrzebne będzie jakieś badanie, które określi faktyczny stan torowiska. A posterunków na linii Mysłakowice - karpacz nie ma wiele. Są tylko Mysłakowice, Miłków i Karpacz. Mimo, że na początek otwarcia linii nie trzeba by było ich uruchamiać, to później trzeba by było pomyśleć o uruchomieniu przynajmniej karpacza by usprawnić ruch.
endru - 01-11-2008, 21:42
Temat postu:
tomek.jg napisał/a:
Cytat:
zaczynam pisać wlasnie prace mgr na temat tej linii, a konkretnie temat ten brzmi: "Koncepcja transportu pasażerskiego na trasie Jelenia Góra - Karpacz"

Na jakiej Uczelni/Wydziale/Katedrze? U jakiego promotora?

Cytat:
czy moge liczyc na Wasza pomoc przy pracy?

Napisałem pracę magisterską o Szklarskiej Porębie i częściowo porównywałem ją do Karpacza, więc jeśli będę potrafił - pomogę.

I proponuję aby Admini zrobili nowy temat od Twojego postu, żeby tutaj nie zaśmiecać. Tak chyba będzie lepiej!



Studiuję na Wydziale Mechanicznym PWr, kierunek Transport, specjalność Organizacja Systemów Transportowych. Promotorem mojej pracy jest dr inż Bogusław Molecki.

jesli chodzi o moje pomysły to częściowo pokrywają się one z Waszymi tutaj już podanymi czyli:

1) przede wszystkim zbadanie w jakim stanie jest teraz torowisko, jakich nakładow potrzeba, zeby było sprawne (to jest dość wazny argument dla samorządów, niestety konkretnych szacunków jak na razie chyba nie ma)
2) konkurencyjnosc cenowa i czasu jazdy do PKSu
3) uruchomienie samochodowej komunikacji miejskiej w Karpaczu zintegrowanej z szynobusem
4) kursy dalekobieżne do Karpacza (szynobus odpada raczej odpada) rownież zintegrowane z komunikacją miejską
5) skoro Karpacz dostanie juz ten dworzec (nie wiem czy magazyn też?) to juz powinien przenieść Muzeum Zabawek na dworzec, zrobic jedno okienko kasowe dla Kolejki Karkonoskiej jak i dla muzeum (to w sumie juz szczegoly) i mozna by bylo tez w sąsiadującym magazynie zrobić np. muzeum starej karpackiej pocztówki albo coś podobnego. Po prostu zrobic cokolwiek, zeby do tego dworca przyciągnąć turystów, co jednocześnie rozciągnie spacer po Karpaczu do samego początku miasta (dzisiaj to chyba konczy się na krzyżowce z ul. Obrońców Pokoju).

to takie 5 punktów, mam jeszcze kilka pomyslów i kilka juz wyłapałem z tego forum. Licze na Waszą pomoc ;]
Michał LG9 - 03-11-2008, 14:16
Temat postu:
chris_r, - W ostatnim okresie czynne były tylko stacje Karpacz i Mysłakowice. Stacji w Karpaczu niema w zasadzie sensu otwierać wogóle z tego prostego względu że do oblotu składu przez lokomotywę albo zmiany kierunku jazdy autobusu szynowego nie jest potrzebna zewnętrzna obsługa. A po drugie natężenie ruchu jakie panowało by na tej linii raczej by tego nie wymagało...Miało by natomiast sens otwarcie stacji w Mysłakowicach , przedewszystkim dlatego że mogły by się tam odbywać krzyżowania ale też dlatego że jest to stacja węzłowa a reaktywację przewozów na linii do Ogorzelca (conajmniej do Kowar) też trzeba wziąść pod uwagę...

[ Dodano: 03-11-2008, 14:18 ]
Acha ja 2 lata temu widziałem na tej linii drezynę...

[ Dodano: 03-11-2008, 14:20 ]
W Mysłakowicach. A co do stanu torowiska(twoich uwag) niezmienia to faktu że nakakłady na remont tej linii były by naprawdę niskie !
Kornik1983 - 03-11-2008, 22:58
Temat postu:
Odnośnie kwestii kosztów, to stwierdziłem tak na podstawie analizy zrobionej na zlecenie starostwa powiatowego w Jeleniej Górze, które można pobrać tutaj.
Jest to studium wykonalności dla projektu Regiotram Nysa na odcinku Harrachov - Szklarska Poręba - Jelenia Góra - Karpacz (ostatnia pozycja na dole strony).
Widać w opracowaniu tym w jakim stanie są niektóre obiekty i torowisko do Karpacza. Należy zaznaczyć,
że opracowanie robione było w 2005 roku, także stan linii do dnia dzisiejszego uległ dalszej degradacji.
Ostatnio jak byłem w okolicy fabryki Orzeł w Mysłakowicach poza trawą na torach widać już krzaki a nawet małe brzózki.
Pozdrawiam i życzę miłej lektury:)
endru - 05-11-2008, 22:22
Temat postu:
dzieki za tą prezentacje, bardzo przydatna, niedlugo udam się do starostwa po dokładniejszy papier dot. tej analizy.

a co do pogłebiającej sie degradacji torowiska - przeszedlem sie niedawno jedynie kilkaset metrów od dworca w Karpaczu... tory porośnięte są juz dość często brzózkami, a w jednym miejscu (widać je z dworca) ktoś zaczął sobie powiększac swoje podwórko i nasypał tam kamieni, z ktorych jeden leży dosłownie pomiędzy szynami, a znaczna część opiera się o szyne... przykre, że nikt nie reaguje w tej sprawie...
Michał LG9 - 06-11-2008, 16:23
Temat postu:
Popędzi po torach lokomotywa.

- W 30 miejscach w Polsce się udało, a u nas ma się nie udać? - pytają
zwolennicy uruchomienia kursów kolejowych dla turystów z Jeleniej Góry do
Karpacza i Kamiennej Góry. Na razie jeżdżą drezynami, ale wierzą, że uda się
wyszarpać pieniądze na pociąg.
Pomysłodawcą jest Rafał Gersten z Karpacza, którego popiera Związek Gmin
Karkonoskich. Plan Gerstena opiera się na analizie podobnych kolejek w różnych
częściach kraju, np. w Bieszczadach, Rewalu i Żninie. Początkowo oczywiście są
deficytowe, ale dzięki dotacjom władz województwa i woli samorządów lokalnych
nie są likwidowane. Z czasem trzeba do nich dopłacać mniej.
Według Rafała Gerstena Kolej Karkonoska mogłaby składać się z kursów z
Jeleniej Góry przez Mysłakowice do Kamiennej Góry i Karpacza. Po drodze pociąg
odwiedzałby Miłków i Kowary.
Na podstawie analizy porównawczej z innymi kolejkami pomysłodawca wyliczył,
że Kolej Karkonoska mogłaby przewozić od 160 do 200 tysięcy pasażerów rocznie,
co przynosiłoby rocznie około 3,6 min zł.
Kto miałby się zająć utrzymaniem linii oraz przewozami? Nie da się nic
zrobić bez samorządów lokalnych.
Co na to ich szefowie? Burmistrz Karpacza Bogdan Malinowski, burmistrz
Kowar Mirosław Górecki i wójt Mysłakowic Zdzisław Pietrowski uważają, że pomysł
warto realizować, ale pod warunkiem, że samorządy nie będą musiały go
finansować. Odnowa linii kolejowych to bowiem bardzo kosztowne zadanie.
Dyrektor biura Związku Gmin Karkonoskich Witold Szczudłowski uważa, że ZGK
mógłby dzierżawić linie od kolei, a potem przekazać je Urzędowi
Marszałkowskiemu, który stać na to, by doprowadzić je do porządku. Do przewozów
zostałaby powołana osobna firma lub instytucja. Według koncepcji Gerstena, gdyby
marszałek wziął linie na siebie, przewozami mogłaby się zająć podległa mu
Dolnośląska Służba Dróg i Kolei.
Najbliższe miesiące pokażą, czy projekt Kolei Karkonoskiej będzie kopią
koncepcji Kolei Izerskiej, o której od kilkunastu lat się tylko mówi, czy też
czymś bardziej konkretnym.
Jest jeszcze plan minimum - przejazdy turystyczne drezynami. Jak szacuje
Rafał Gersten, koszt zagospodarowania linii do potrzeb kolei drezynowych to
około 350 tyś. zł, podczas gdy dostosowanie linii do wymagań kolei turystycznej
sięga 5 min zł.

Z PMK
http://usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.misc.kolej&tid=1415736&MID=%3C5a45.00001351.4911fe80%40newsgate.onet.pl%3E
skubi - 06-11-2008, 18:37
Temat postu:
Pociągi na trasie JG-Karpacz muszą być reaktywowane. Proponuje rozkład jazdy : tak sobie marze Very Happy Very Happy
Jelenia Gór - Karpacz 6.00D(1) 8.30 11.00 13.45 15.45 18.00
Karpacz - Jel.G 6.55D(1) 9.30 12.10 14.45 17.00 18.55
(1)w okr.ferii zimowych i wakacji codziennie
filolog - 06-11-2008, 21:04
Temat postu:
Jakikolwiek rozkład jazdy musi być oparty o skomunikowania z pociągami dalekobieżnymi przyjeżdżającymi do i odjeżdżającymi z Jeleniej Góry. Na początek wystarczyły by pociągi w okresie ferii i wakacji i wtedy z racji większych potoków mógłby jeździć lok + 2 dwójki na przykład. Szynobus nie wiadomo czy da radę wjechać pod Karpacz. Tą opcję akurat możnaby załatwić, bo do Kowar to niestety droga baaaaardzo daleka...
Kornik1983 - 07-11-2008, 08:20
Temat postu:
Moim zdaniem jeśli chodzi o infrastruktruę, to czy do Kowar, czy do Karpacza sytuacja wygląda bardzo podobnie. Co innego jeśli weźmiemy pod uwagę uwarunkowania polityczne. Natomiast jeśli chodzi o ruch lokalny (nie turystyczny(, to śmiem twierdzić, że Kowary mogłyby "produkować" dużo większe potoki pasażerskie aniżeli Karpacz. Wiąże się to z tym, że dworzec w Kowarach jest lepiej usytuwany (bliżej centrum miasta). Ponadto Kowary są zdecydowanie większą miejcowością niż Karpacz. (Jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę stałych mieszkańców).
chris_r - 08-11-2008, 01:34
Temat postu:
Tu się zgodzę. Kowary są większe od Karpacza. Nawet przemawia to, że kiedyś w Kowarach były dwie stacje i trzy przystanki osobowe. Ale Karpacz odwiedza dużo turystów. co powoduje, że jest bardziej znaną i obleganą miejscowością. Więc na pewno z Kowar musiałby jeździć pociąg, który zawiezie ludzi do pracy i szkoły a do Karpacza głównie w celach turystycznych. Więc jeśli patrzeć by na potokowość to z Kowar jeździłaby jakaś stała liczba osób, natomiast do i z Karpacza najwięcej byłoby w sezonie. Więc jak widać mamy tu dużo "za" i "przeciw" uruchamianiu tych dwóch połączeń. A jak mowa o infrastrukturze to czy ktoś się orientuje w jakim jest teraz stanie tunel oraz wiadukt kolejowy w kowarach, bo z tego co slyszałem ten wiadukt jest w tak złym stanie, że każdy przejazd pociągu, może być ostatni.
endru - 09-11-2008, 00:20
Temat postu:
Michał LG9 napisał/a:
Popędzi po torach lokomotywa.

Na podstawie analizy porównawczej z innymi kolejkami pomysłodawca wyliczył,
że Kolej Karkonoska mogłaby przewozić od 160 do 200 tysięcy pasażerów rocznie,
co przynosiłoby rocznie około 3,6 min zł.


Skąd takie szacunki? skoro w latach świetności kolejka przewoziła KK przewoziła 300 000 pasażerów rocznie, jednak było to jakoś w latach 40 XXw. Poza tym jak wyliczone są dochody? Chodzi mi o cenę biletu...

Michał LG9 napisał/a:


Jest jeszcze plan minimum - przejazdy turystyczne drezynami. Jak szacuje
Rafał Gersten, koszt zagospodarowania linii do potrzeb kolei drezynowych to
około 350 tyś. zł, podczas gdy dostosowanie linii do wymagań kolei turystycznej
sięga 5 min zł.


a gdzie szacunki finansowe z uruchomienia kolei drezynowych?
Kornik1983 - 18-11-2008, 07:54
Temat postu:
Wczoraj (17.11.2008) był krótki reportaż w wiadomościach lokalnej telewizji jeleniogórskiej TV ODRA na temat stanu torowiska koło Karpacza. Niestety obraz jest tragiczny. Pozarastane torowisko trawą, krzakami, małymi drzewami. Ponadto z tego, co mówił reporter miejscami torowisko jest rozkradzione. Nie wiem czy chodziło o całe szyny, czy tylko śruby. Niestety nie było widać tego w reportażu.
Michał LG9 - 18-11-2008, 15:39
Temat postu:
Chodzi o zapewne o 7 kilmoetrowy odcinek Karpacz - Mysłakowice który jest w takowym złym stanie ale nie przejmował bym się zbytnio tym co mówią dziennikarze nie są oni zazwyczaj obiektywni i rzetelni w tematach związanych z kolejami.
Pozatym mówimy tu w zasadzie tylko o tym 7 kilometrowym krótkim odcinku trasy bo pierwszy odcinek(JG - Mysł) jest w stanie dobrym i wymagał by w zasadzie tylko kosmetycznych poprawek. Jak jechałem tydzień temu pewnym pociągiem z Jeleniej Góry do Wrocławia to widziałem że tor w kierunku Mysłakowic był wyślizgany ale wydaje mi się że to pewnie jakieś manewry w obrębie stacji były...
Kaszyn - 28-11-2008, 13:09
Temat postu:
Bardzo ciekawą informację można znaleźć tutaj: http://www.gmina.kamiennagora.kei.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=539&Itemid=94

Ciekawe co z tego wyjdzie...
endru - 30-11-2008, 22:12
Temat postu:
mam do Was kilka pytań w sprawie mojej pracy, mianowicie:
1) potrzebuję danych archiwalnych dot. linii JG-Karpacz, ilosc pasażerów podrozujacych pod koniec dzialania linii, czas przejazdu itd. jednym slowem przyczyny upadku. Odsyłają mnie od jednego do drugiego, bo sami nie mogą mi powiedziec, do kogo ta linia wlasciwie nalezy. czy do PR czy do Zakladu PKP w W-chu, czy jeszcze do kogoś innego.

2) gdzie szukać informacji na taki punkt z zakresu mojej pracy: Analiza przewozów turystycznych i regionalnych w drogowym transporcie zbiorowym.
PKS? PKP?

z góry dziękuję za pomoc
Rafi - 04-12-2008, 09:23
Temat postu:
W kurorcie pod Śnieżką nie chcą już największej atrakcji turystycznej sprzed dwóch lat: Karkonoskich Drezyn Ręcznych. Pracownicy starostwa jeleniogórskiego wyrwali kłódki z dworca w Karpaczu i wyrzucili ze środka eksponaty zbierane przez działaczy KDR. Burmistrz Karpacza zastrzegł, że dworca nie przejmie, póki są tam drezyniarze.Płonne okazały się dla miłośników drezyn ręcznych nadzieje związane z przejęciem zniszczonego budynku karpackiego dworca przez samorząd powiatowy. W październiku odbyła się tam prezentacja Kolei Karkonoskiej, która miałaby zacząć jeździć na nieużywanych od 2000 roku torach.



Za takim rozwiązaniem są gminy Podgórzyn, Mysłakowice, Kowary, Kamienna Góra oraz Miasto Kowary i Kamienna Góra, przez które przebiega zamknięte torowisko. Przystąpiły do porozumienie zawartego z Marszałkiem Województwa Dolnośląskiego w sprawie przejęcia na rzecz samorządów, znajdujących się na terenie Województwa Dolnośląskiego linii kolejowych nr 308 Jelenia Góra - Kamienna Góra oraz 304 Mysłakowice - Karpacz, turystycznego wykorzystania przejętej infrastruktury oraz ponownego uruchomienia przewozów towarowych i pasażerskich.

Sygnatariuszami listu intencyjnego są również Związek Gmin Karkonoskich i KDR - Karkonoskie Drezyny Ręczne. Na pomysł napisania listu intencyjnego wpadł Rafał Gersten, autor Projektu Rewitalizacji Kolejki Karkonoskiej, twórca Karkonoskich Drezyn Ręcznych, atrakcji Karpacza wyróżnionej w konkursie na najciekawszy produkt turystyczny 2006 roku i pełnomocnik samorządów skupionych wokół idei stworzenia samorządowej kolejki turystycznej. Podpisania tego porozumienia odmówił burmistrz Karpacza.

– Czy przystąpimy do tego projektu? Nie wiem, najpierw musimy z głową przejąć dworzec od starosty, ja chcę go skomunalizować, a nie przejmować jako darowiznę – wyjaśnił samorządowiec w październiku, podczas prezentacji Kolei Karkonoskich. Teraz wyszło szydło z worka i okazało się, że władza w Karpaczu kolei nie chce.

– Od trzech lat zabiegałem o przekazanie dworca kolejowego w Karpaczu na rzecz samorządu. Wreszcie udało się do tego doprowadzić. Dwa tygodnie temu udostępniłem starostwu klucze do dworca w celu protokolarnego umożliwienia przekazania dworca przez PKP. W poniedziałek pracownicy starostwa pod moją nieobecność zerwali kłódki i powyrywali zamki, którymi zabezpieczyłem obiekt i wystawili na peron eksponaty, które zbierałem latami, i pozostawili je bez zabezpieczenia. Pozbycia się drezyn z dworca zażądał od starostwa burmistrz Malinowski grożąc, że nie przejmie dworca, dopóki są tam drezyniarze – mówi Rafał Gestern.

Postawę samorządu pod Śnieżką trudno zrozumieć porównując ją z innymi podobnymi sytuacjami w Polsce. Podczas gdy starostwo ostrzeszowskie własnymi siłami i środkami kreuje kolej drezynową wzorując się na przykładzie KDR, władze Karpacza wykorzystują cały arsenał środków administracyjnych i swój personel przeciwko inicjatywie na swoim terenie.

www.jelonka.com
Gurdol1 - 05-12-2008, 19:58
Temat postu:
Fajnego burmistrza w sławnym mieście Karpaczu tam macie.., siostry Język

Współwłaściciel busiarski?

Pozdrawiam
RW
chris_r - 06-12-2008, 00:10
Temat postu:
Ale cyrki, że do takiego czegoś doszło. Inni wójtowie zabiegają o to by na całej linii jeździły drezyny a tu odwrotnie. Widocznie burmistrz należy do "miłośników niszczenia wszystkiego co kolejowe". Jeszcze nie miałem ani razu okazji przejechać się drezyną. Ale nie raz byłem na dworcu. Uruchomiono zegar, odmalowano ze składek mieszkańców ścianę od strony peronu. Dzięki drezynom oczyszczono torowisko. A tu plany na nic. Ponoć do budynku dworca chcą przenieść muzeum, przy tym chcą zostawić ją w takim stanie w jakim się znajduję na wypadek gdyby uruchomiono połączenia. Jeżeli wśród forumowiczów są mieszkańcy Karpacza to powiem wam jedno: idźcie do urzędu i wywieźcie burmistrza na taczce gdzieś daleko, gdzie się da. To jest lepsze rozwiązanie.
endru - 06-12-2008, 23:06
Temat postu:
Uprzejmie Was proszę o wypełnienie poniższej ankiety... cel jest zawarty we wstępie do niej. Proszę zachować obiektywizm Smile

Ankieta dla TURYSTY
Ankieta dla MIESZKAŃCA Karpacza / okolic
Gurdol1 - 07-12-2008, 19:26
Temat postu:
Wypełniłem ochoczo - zachęcam innych.

Tak nawiasem czasem pisuję tu i ówdzie że żyjemy w kolejowym 4 świecie, a nie w cywilizacji UE. BRAK dojazdu kolejowego do Karpacza (jednego z najsłynniejszych turystycznych miast w Polsce) plus brak skomunikowania autobusów miejskich z pociągami na jednym bilecie - jest na moją tezę dowodem. To jest równanie do standardów Albanii, a nie UE.

Co do wyczynów burmistrza już się wypowiedziałem - może on pochodzi z Albanii właśnie? A może tam jego miejsce? Albo z busolandii. Takich "polityków" powinno się wywozić na taczkach - na Kam-czat-kę!

Pozdrawiam
Robert Wyszyński
kallies - 07-12-2008, 20:02
Temat postu:
Takie sprawy trzeba nagłaśniać i takich śmieci genetycznych eliminować. To jest piąty świat...
KrzysiekkG - 09-12-2008, 19:51
Temat postu:
http://tinyurl.com/63dyrt

Gmina Kamienna Góra przystąpiła do porozumienia z Marszalkiem Województwa w sprawie przejęcie linii kolejowej Jelenia Góra- Kamienna Góra.
W zeszłym roku gmina podjęła uchwałę o woli przejęcie infrastruktury kolejowej. Obecnie w staraniach o przejęcie linii gminę reprezentuje KDR- Karkonoskie Drezyny Ręczne. Docelowo na tej linii ma być wznowiony transport osobowy i towarowy.
Do porozumienia przystąpiły gminy, na których terenie przebiega linia. Po ewentualnym przejęciu infrastruktury ma być ona podstawą do wznowienia najpierw ruchu turystycznego.
Wójt Stanisław Szmajdziński zapewnia, że udział w projekcie nie wiąże się dla gminy z kosztami. Urząd jest tylko pośrednikiem między PKP, a Karkonoskimi Drezynami Ręcznymi. PKP może bowiem bezpłatnie przekazać majątek tylko samorządowi. Uruchomienie połączenia na pewno związane będzie z dużymi kosztami. Linia częściowo już nie istnieje, pozostałe fragmenty wymagają gruntownego remontu.
W przypadku przejęcia torów gmina będzie ich włąścicielem, ale obowiązek uruchomienia połączenia spoczywać będzie na KDR.
endru - 10-12-2008, 17:43
Temat postu:
KrzysiekkG napisał/a:
http://tinyurl.com/63dyrt

W przypadku przejęcia torów gmina będzie ich włąścicielem, ale obowiązek uruchomienia połączenia spoczywać będzie na KDR.


Może mi ktoś wyjaśnić na czym ma polegać zadanie/obowiązek KDR?
chris_r - 10-12-2008, 22:30
Temat postu:
Miło to słyszeć, że chcą uruchomić linię kamienna góra - jelenia góra. Miejmy nadzieje, że to nie są jakieś czcze zapowiedzi, tylko wezmą się za to, bo najczęściej tylko się gada i nic więcej. Nie ma efektu. Wole się zdystansować i poczekać na dalszy rozwój zdarzeń. Nigdy nic nie wiadomo.
endru - 31-03-2009, 13:49
Temat postu: Na dworcu najpierw skład budowalny, potem dom kultury
Miał być dom kultury, będzie magazyn cegieł i cementu. Takie przeznaczenie przez najbliższe dwa lata czeka budynek i część terenu byłej stacji kolejowej w Karpaczu. To koniec marzeń o powrocie na szyny pociągu z Jeleniej Góry do Karpacza? To tylko rozwiązanie tymczasowe – przekonują samorządowcy, którzy docelowo chcą uczynić z dworca centrum turystyczne.
O bezprzetargowym wydzierżawieniu nieruchomości zdecydował burmistrz miasta pod Śnieżką Bogdan Malinowski. Tym samym określił swoje stanowisko co do możliwości przywrócenia stacji i torom pierwotnej funkcji, czyli powrotu na szyny pociągów, o co walczy stowarzyszenie Karkonoskie Drezyny Ręczne Rafała Gerstena.



Że samorządowcy nie chcieli drezyn, największej atrakcji turystycznej sprzed trzech lat, wiadomo było w grudniu ubiegłego roku. Wówczas pracownicy starostwa jeleniogórskiego wyrwali kłódki z dworca w Karpaczu i wyrzucili ze środka eksponaty zbierane przez działaczy KDR. Burmistrz Karpacza zastrzegł, że dworca nie przejmie, póki są tam drezyniarze. Wcześniej o grunty, na których stoi stacja, odbyła się wielomiesięczna batalia, która skutkowała odstąpieniem nieruchomości przez PKP samorządowi.

Przekazanie stacji na skład budowlany przesądza o niepowodzeniu starań KDR Ręcznych, które postulują powrót pociągów na niewykorzystywaną od 2000 roku linię Jelenia Góra – Karpacz. I to mimo dobrej woli pozostałych gmin, przez które wiedzie torowisko. Reaktywacja kolei byłaby trudna, ale nie niemożliwa. Teraz – przynajmniej przez dwa lata – będzie nierealna.

Zastępca burmistrza Karpacza Ryszard Rzepczyński przekonuje, że czasowe wydzierżawienie dworca to jedynie rozwiązanie doraźne, które ma ułatwić pozyskiwanie środków na opracowanie projektu powstania centrum turystycznego. – Potrzeba na ten cel około czterech milionów złotych – mówi Ryszard Rzepczyński. O zmianach w budżecie debatowano podczas ostatniej sesji rady miasta, 18 marca.

Jak podkreśla samorządowiec, burmistrz ma prawo do udostępnienia gruntu bez przetargu. – Na czas potrzebny do gromadzenia środków na centrum turystyczne, dzierżawca będzie dbał o obiekt i zapobiegnie jego dalszej dewastacji – mówi R. Rzepczyński. – Poza tym nowy gospodarz uruchomi w budynku stacji szkołę tańca, bo ma do tego uprawnienia.

Zdaniem Ryszarda Rzepczyńskiego Rafał Gestern sam utrudnił przejmowanie budynku stacji przez samorząd, bo nie chciał się z gmachu wyprowadzić. – Jeśli KDR są zainteresowane zagospodarowaniem linii kolejowej, mogą przecież wystąpić o dzierżawę budynków gospodarczych i torów, które wciąż są w posiadaniu Nieruchomości PKP – usłyszeliśmy od zastępcy burmistrza. – Miasto ma tylko dworzec i kawałek peronu – dodał.

Ryszard Rzepczyński podkreśla, że karpackich samorządowców nie stać na rewitalizację połączenia kolejowego z Jelenią Górą. Koszt takiego przedsięwzięcia oszacowano na 40 – 50 mln. złotych.

źródło: jelonka.com
tombou - 05-04-2009, 00:10
Temat postu:
a czy nie ma technicznej mozliwosci przedłuzenia tej linii w głąb Karpacza,bliżej centrum?Jak wyglada teren po którym ewentualnie wydłużonoby linię?podobne dawno temu były nawet takie plany....
Jedrek - 05-04-2009, 12:55
Temat postu:
Nie takiej możliwości ze względu na skarpę i topografię samego Karpacza. Niestety puki co nie na co liczyć że pociągi dojadą nawet do tej stacji która jest UMiG w Karpaczu już wyraził swoje stanowisko w sprawie. Mi się wydaje że na chwile obecną większą szansę na rewitalizację ruchu pasażerskiego niż Karpacz mają Kowary
tombou - 05-04-2009, 21:56
Temat postu:
no swietnie ze jest skarpa,zawsze mozna ją zburzyc lub przebic sie przez nią,obawiałem sie ze jest gęsta zabudowa,choć pytanie co jest za skarpą,czy tam nie ma zabudowy,no i jakie byłoby dalej nachylenie terenu,czy nie na tyle duże ze bez żebatej by sie nie obeszło...
bo wydaje mi się ze zeby przyciągnąć ludzi to pociąg musiałby jednak docierac bliżej centrum,chociaż ze 2km dalej,gdzies w okolice ul,Konstytucji..
endru - 05-04-2009, 22:39
Temat postu:
tombou napisał/a:
no swietnie ze jest skarpa,zawsze mozna ją zburzyc lub przebic sie przez nią,obawiałem sie ze jest gęsta zabudowa,choć pytanie co jest za skarpą,czy tam nie ma zabudowy,no i jakie byłoby dalej nachylenie terenu,czy nie na tyle duże ze bez żebatej by sie nie obeszło...
bo wydaje mi się ze zeby przyciągnąć ludzi to pociąg musiałby jednak docierac bliżej centrum,chociaż ze 2km dalej,gdzies w okolice ul,Konstytucji..


samą linie może i by dało rade przeciagnac, ale wskaż miejsce gdzie mógłby stanąć dworzec kolejowy w miare w centrum. poza tym bez użycia zębatki to byłby on chyba pod ziemią Smile nie ma miejsca, żeby rozbudować sieć drogową, a co dopiero kolejową... nie mówiąc o nakładach pieniężnych. dla kogoś, kto przyjechalby do Karpacza powiedzmy z Poznania, Wrocławia czy Wa-wy nie byloby juz problemem przesiadka do minibusa spod obecnego dworca, w koncu z centrum i tak by musiał gdzieś tam dojść. problemem jest przede wszystkim czas podróży. zwłaszcza odcinek wrocławsko-jeleniogórski, on tutaj odgrywa główną, negatywną rolę.
Mariusz W. - 06-04-2009, 17:18
Temat postu:
Przed 1914 rokiem planowano przedłużenie:
Karpacz - Karpacz Górny - Śnieżka
Cieplice - Karpacz Górny
Kowary - Miłków - Cieplice

Mam również wzmiankę o kolei zębatej w okolicach Karpacza.

Źródło: książka "Koleje", str. 186

"Śnieżka" to raczej nazwa stacji, niż rzeczywiste położenie.
tombou - 06-04-2009, 21:53
Temat postu:
Wysłany: 06-04-2009, 17:18 Temat postu:

--------------------------------------------------------------------------------

Przed 1914 rokiem planowano przedłużenie:
Karpacz - Karpacz Górny - Śnieżka
Cieplice - Karpacz Górny
Kowary - Miłków - Cieplice

Mam również wzmiankę o kolei zębatej w okolicach Karpacza.

Źródło: książka "Koleje", str. 186

"Śnieżka" to raczej nazwa stacji, niż rzeczywiste położenie.



a czy masz jakies plany jaki miałbyc dokładny przebieg torowiska w górę Karpacza?Czy to jest w tej książce którą przytoczyłes /"Koleje"/?
Mariusz W. - 06-04-2009, 22:39
Temat postu:
W tekście raczej była tylko wzmianka. Była też mapka, ale raczej nie był zaznaczony na niej przebieg planowanych linii. Aktualnie nie mam dostępu do książki, za kilka dni napiszę dokładnie.

Przy okazji polecam zakup tej książki, naprawdę warto:
http://www.cartablanca.pl/produkty/24/koleje-przewodnik-tematyczny
wojcio - 06-04-2009, 23:32
Temat postu:
Raczej nie planowano "wjechać" aż na Śnieżkę - natomiast były plany doprowadzenia kolei na Równię pod Śnieżką - a więc i tak dość wysoko... Osobiście nie jestem fanem zbytniego "cywilizowania" gór i cieszę się, że ten akurat pomysł nie doszedł do skutku, ale bardzo szkoda, że kolej nie dotarła przynajmniej do centrum Karpacza. Co do przedłużenia linii - w obecnych czasach to pomysł zupełnie nierealny. Warto jednak bić się o powrót kolei do Karpacza/Kowar - przyznaję, że nie chciałem wierzyć pogłoskom o zamknięciu linii do najważniejszego chyba kurortu polskich Karkonoszy. Cóż, nie takie linie kasowano w Polsce w latach 90 - tych...
endru - 07-04-2009, 14:23
Temat postu:
wojcio napisał/a:
Warto jednak bić się o powrót kolei do Karpacza/Kowar - przyznaję, że nie chciałem wierzyć pogłoskom o zamknięciu linii do najważniejszego chyba kurortu polskich Karkonoszy. Cóż, nie takie linie kasowano w Polsce w latach 90 - tych...


Very Happy toteż się bijemy, niestety włodarze miasta nie znają chyba jego ważności...

tombou napisał/a:
a czy masz jakies plany jaki miałbyc dokładny przebieg torowiska w górę Karpacza?Czy to jest w tej książce którą przytoczyłes /"Koleje"/?



ŚK 4/97... tam są mapy, a ogólnie chodziło tu głównie o projekty kolejek wąskotorowych
kingoscar - 20-04-2009, 12:51
Temat postu:
Niestety znam realia Karpackie.... burmistrz mało robi dla miasta a duzo dla siebie i znajomych, wiec dlatego to wyglada tak jak wyglada. Lza sie w oku kreci, jak sobie przypomne, ze zamykalem z dyzurnym szlaban na przejezdzie nieopodal dworca... ehhh, a pomyslec, ze we wszystkich zagranicznych kurortach gorskich jest kolej...
chris_r - 21-04-2009, 19:51
Temat postu:
wojcio napisał/a:
ale bardzo szkoda, że kolej nie dotarła przynajmniej do centrum Karpacza. Co do przedłużenia linii - w obecnych czasach to pomysł zupełnie nierealny..

W obecnych czasach na pewno nie jest to możliwe. W 1914r zabudowa karpacza była inna niż teraz. Więc linia szła by serpentynami i tunelami aż do góry a stacja końcowa o nazwie "Karpacz Górny" pewnie byłaby w okolicach Świątyni Wang.

wojcio napisał/a:
Cóż, nie takie linie kasowano w Polsce w latach 90 - tych...

Zgadzam się większość linii pokasowano bezsensownie, które można by uruchomić z powrotem. Ale na tych liniach pojawiał się problem w postaci stanu torowiska. A stan torowiska na niektórych tych zlikwidowanych liniach musiał być fatalny skoro pociąg jechał z prędkością 15km/h. To ja stoję szybciej niż ten pociąg jechał ;p


Jakiś czas temu "Gazeta Wojewódzka" opisywała, że PKP PLK ogłosiło przetarg na dzierżawę torów stacyjnych w Karpaczu oraz magazynu. Koszt dzierżawy torów miał wynosić 200zł miesięcznie a magazynu to nie wiem ile. Nie podawali.
Petrik - 21-05-2009, 16:13
Temat postu:
http://www.karkonosze.ws/karpacz_zazdrosci_kolei_szklarskiej_porebie_informacje_1354.html

Karpacz reaktywuje swoją linię kolejową. Pociągiem retro turyści mają pojechać już latem. Gdy Szklarska Poręba walczyła o linię do Harrachowa i Tanvaldu w Czechach, Karpacz niewiele robił, by przywrócić połączenie kolejowe do tego miasta. Teraz, gdy Szklarskiej Porębie udało się doprowadzić do rozpoczęcia prac na nieczynnej od wielu lat linii kolejowej, Karpacz też postanowił mieć własny pociąg.

Nieczynna trasa wiodąca pod Śnieżkę rdzewieje od ponad 9 lat. Ostatni pociąg do Karpacza przejechał nią 2 kwietnia 2000 roku. Dziś tory są w złym stanie, a na dworcu działa skład budowlany.

Burmistrz Karpacza Bogdan Malinowski uważa jednak, że już latem wjedzie tu na tory stara ciuchcia, by pociągnąć wagony do oddalonego o kilka kilometrów Miłkowa. Na razie na próbę, by sprawdzić, z jakim przyjęciem turystów spotka się ten projekt. - Stan torów pozwala dojechać jedynie do tej stacji. Do kolejnej, w Mysłakowicach, bez remontu torów na razie dojechać się nie da - tłumaczy burmistrz. Gmina znalazła partnera, który chciałby wozić turystów na tej linii. Jest nim skansen kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej koło Świdnicy.

Miasto stara się o unijne pieniądze na remont dworca kolejowego. Planuje, że obok informacji turystycznej i siedziby Muzeum Zabawek znajdzie się w nim także miejsce na niewielkie muzeum kolei. Docelowo pociąg retro z Karpacza ma po remoncie torów dojeżdżać do Mysłakowic. Stamtąd turyści ruszaliby na objazd zabytkowych rezydencji w dolinie pałaców i ogrodów. Pomysł reaktywacji linii do Karpacza nie jest nowy. Rafał Gersten z firmy Karkonoskie Drezyny Ręczne, który opracował projekt rewitalizacji kolejki karkonoskiej, uważa, że mogłaby ona funkcjonować od dawna. Ale gmina Karpacz dotąd robiła niewiele, by go zrealizować. M.in. nie skorzystała z propozycji dzierżawy torów od PKP, choć kolej za kilometr torów żądała jedynie 10 zł czynszu.

Burmistrz Malinowski uważa, że ta umowa była dla gminy niekorzystna, bo nakładała na samorząd obowiązki, z których trudno byłoby się wywiązać.
Rafał Święcki - POLSKA Gazeta Wrocławska
grzesiu24 - 21-05-2009, 17:25
Temat postu:
Co do Miłkowa, to miejscowość oddalona ode mnie zaledwie 5 km w tej samej gminie. Myślę, że dobrze by było, aby uruchomić jakiś busik na przykład z Przesieki i ze Szklarskiej Poręby, który by dowoził ludzi do samej stacji, bo bez tego to frekwencji nie widzę. Miłków to miejscowość wogóle ne zagospodarowana jeżeli chodzi o bazę turystyczną. Przydałaby się dobra reklama, bo miłośnicy Karpacza i mieszkańcy już dawno zapomnieli, że w Karpaczu jest dworzec. Bez doprowadzenia tej linii do Jeleniej Góry szanse na wygenerowanie dużej ilości podróżnych są małe, ale pomysł fajny- jeżeli ma jechać ciufcia- sam się chętnie przejadę.
Kalat - 21-05-2009, 22:35
Temat postu:
Mam nadzieję, że ten pomysł z kursami Karpacz-Miłków nie wypali ponieważ nie mają one żadnych szans na sukces i byłyby dla niektórych dowodem, że linia do Karpacza nie ma żadnego sensu. A ma i to olbrzymi sens tylko musi być normalnie uruchomiona w całej relacji do Jeleniej Góry. Inaczej wszyscy będą mówili: chcieliśmy, nie udało się, to nie ma sensu - ZAORAĆ! Uruchamianie czegoś co nie ma szans na prawdziwy sukces wyrządzi tylko więcej złego niż dobrego, pociągi pojeżdżą parę miesięcy i zostanie wspomnienie, że pociąg to nieatrakcyjny przeszkadzający przeżytek, którego nikt nie chce
mateuszpiszcz - 21-05-2009, 22:54
Temat postu:
Uważam, że wszystkie trzy linie: Gryfów Śląski- Świeradów Zdrój, Jelenia Góra- Karpacz, oraz Jelenia Góra- Jakuszyce, powinny być normalnie użytkowane i powinny wozić turystów, tym bardziej , że te miejsowości mają problem z infrastrukturą drogową i parkingami.
Krzysiu - 21-05-2009, 23:16
Temat postu:
Miom zdanie do Karpacza nie pojedzie już żaden pociąg. A to z tego powodu, że stacja końcowa jest na dole wsi, a problemy, czyli drogi, parkingi i takie tam są wyżej. Krótko mówiąc, dojazd na dół niczego nie załatwia. Kolega M. chyba nigdy nie był w Karpaczu i nie wie, naczym polegają problemy komunikacyjne tam na miejscu.
Jedrek - 22-05-2009, 08:22
Temat postu:
Ja bym był za przywróceniem połączenia Jelenia Góra- Kowary. Kowary dość duże miasto 12 tys. mieszkańców a do Jeleniej Góry tylko 15 km więc mniej niż z Karpacza. Poza tym stacja prawie w centrum, a nie na uboczu miasta. Początkowo woziłbym się za tą linię bo wiadomo że PKP PLK Karpacza nie zrobi.Oni są w stanie tylko brać pieniądze i czekać aż się tory rozkraczą. Linia do Kowar na pewno wymaga mniejszych kosztów więc było by łatwiej a jak by już był zrobiony odcinek do Mysłakowic to połączenie do Karpacza było by już tylko kwestią czasu.
Piottr - 22-05-2009, 09:24
Temat postu:
Moim zdaniem reaktywacja kolei do Karpacza ma sens wyłącznie jako grupy wagonów bezpośrednich z Warszawy i Poznania (z Krakowa czy Lublina też, czemu nie), a to właśnie ze względu na położenie dworca w Karpaczu. Dzięki temu, że będą to połączenia bezpośrednie, po prostu zmieni się punkt przesiadki na autobus jadący do Karpacza Górnego (d. Bierutowice).
endru - 22-05-2009, 09:40
Temat postu:
doszedłem do wniosku, że ruch jaki
wykonał w tym momencie burmistrz Karpacza ma na celu doprowadzenie
zarówno do stłumienia Pana Gerstena jak i do wykazania, że kolej w
Karpaczu nie ma sensu. To z kolei doprowadzi do likwidacji torów, a co
za tym idzie każdy wie... Jeżeli kolej turystyczna będzie kursować tylko
na odcinku kilku kilometrów, bilet będzie niebotycznie drogi w stosunku
do czasu jazdy taką ciufcią to z góry inicjatywa skazana jest na
przegraną.

w tym momencie przeciwstawienie się burmistrzowi wywoła odpowiedź:
"chciałem, ale mi nie pozwolili, także to już ich wina". Zaakceptowanie
pomysłu doprowadzi z kolei do takiej: "zrobiliśmy co mogliśmy, jak widać
nie opłacało się, także rozbieramy tory"

ma ktoś jakiś pomysł jak temu zapobiec?
kingoscar - 22-05-2009, 21:59
Temat postu:
Endru, a powiedz mi co pan M. wogóle zrobił dobrego dla Karpacza?? Poza tym oczywiście, że zorganizował sobie już ciepłą posadkę w Gołębiewskim???
wojcio - 23-05-2009, 18:22
Temat postu:
Krzysiu, ale dla plecakowego turysty przejście z dworca w Karpaczu do hotelu/pensjonatu, schroniska (niepotrzebne skreślić) nie jest zadaniem ponad siły. Jak ktoś przyjedzie z takiego np. Olsztyna (jak ja), to naprawdę ten kawałek do centrum nie robi na nim wrażenia. A tym bardziej, jak sie z Karpacza wyjeżdza (bo z górki) Smile. A starszy Pan z Niemiec weźmie taksówkę - wielkie mi mecyje ! Zresztą - Karpacz nie jest jedyną miejscowościa w Polsce, która ma z centrum kawałek do dworca.
Dobry rozkład, poważny przewoźnik, chętny samorząd i klient dopisze ! Aha, no i jeszcze bagatela Smile - remont.
Rafi - 03-06-2009, 16:09
Temat postu:
Karkonoskie Drezyny Ręczne poszukują partnera samorządowego chętnego wydzierżawić linię kolejową z Mysłakowic do Karpacza.– Zależy nam na reaktywacji linii nr 340 i stworzenie w ten sposób kolejnego waloru turystycznego. Włodarze Karpacza nie są jednak zainteresowani sprawą, dlatego też postanowiłem poszukać partnera wśród innych jednostek samorządowych – mówi Rafał Gersten z KDR.

Dzierżawą linii kolejowej mogą być zainteresowane gminy Mysłakowice i Podgórzyn, bo przebiega ona bezpośrednio przez ich teren. Niewykluczone jest także, że będzie to samorząd z drugiego krańca Polski.

Na ten temat Rafał Gersten rozmawiał z Polskimi Liniami Kolejowymi i zawarł porozumienie, w ramach którego Gminę Karpacz może zastąpić inna jednostka, nawet niewłaściwa terytorialnie. W tej sprawie toczą się również rozmowy z resortem infrastruktury.

www.jelonka.com
endru - 08-06-2009, 18:15
Temat postu:
wynalazłem w sieci taki bild: http://www.elektrische-bahnen.de/modell/bild_fp.gif

Czy może mi ktoś pomóc rozszyfrować co oznacza poszczególny kolor???
krawczykus - 09-06-2009, 16:15
Temat postu:
jeden kolor dotyczy jednego składu, albo parowozu,
Rafi - 03-11-2009, 10:12
Temat postu:
Na dworcu kolejowym w Karpaczu powstanie muzeum zabawek. Planowana jest także budowa skansenu kolejnictwa. Co z koleją lokalną? Na pewno nie do Jeleniej Góry: być może do Miłkowa.Samorządowcy z Karpacza pozyskali pieniądze na remont i przebudowę budynku dworca, wokół którego od dłuższego czasu toczą się spory dotyczące kolei lokalnych i ich przyszłości

Z Regionalnego Programu Operacyjnego dla Województwa Dolnośląskiego Karpacz dostał ponad trzy miliony złotych. Docelowo dworzec ma się stać centrum kulturalno-rozrywkowym. Wiadomo także, że Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa z Jaworzyny Śląskiej jest zainteresowane urządzeniem w tym miejscu swojej filii. Być może znajdą się na peronach stare parowozy i wagony. Zniszczony i zaniedbany dworzec pod Śnieżką zostanie wyremontowany do 2011 roku.

Czy – jak tego chce Stowarzyszenie Karkonoskie Drezyny Ręczne – zostaną powtórnie uruchomione połączenia lokalne w ramach tzw. Kolei Karkonoskiej? Mało prawdopodobne jest, aby pociąg zaczął znów jeździć na linii Karpacz – Jelenia Góra. Ale w najbliższym czasie odbędą się spotkania dotyczące kursów spod Śnieżki do Miłkowa, które miałyby być nie tyle alternatywą komunikacyjną dla mieszkańców, ile atrakcją dla turystów.

Dziś zastępca burmistrza, Ryszard Rzepczyński będzie rozmawiał na ten temat w Urzędzie Marszałkowskim. Największy problem stanowi fakt, że PKP w maju odmówiło przekazania miastu należących do niej terenów i nie wiadomo, na jakiej zasadzie dokonałaby się ewentualna rewitalizacja. Mogą pojawić się także kłopoty związane z ogromnymi kosztami tego typu inwestycji.

żródło: www.jelonka.com
obiezykraj - 03-11-2009, 16:32
Temat postu:
... tego to chyba nigdy nie zrozumiem...
a dlaczego nie te kilka kilometrów dalej i nie do Jeleniaj Góry ?

Wariactwo...
Freddie - 03-11-2009, 20:34
Temat postu:
bo jak kolej chciała przekazać tory za symboliczne pare groszy to Burmistrz wywalił tyłek na PKP PLK S.A. teraz jest to samo tylko, że w odwrotną stronę ale myślę, że będzie dobrze bo jest w to bezposrednio zaangażowany Euroregion Nysa i Rafał Gersten. Szkoda mi tych "buraków i pseudopolityków" z karpackiego magistratu, nie obrażając oczywiście "Matki Ziemi" , że wydała takie owoce heh:Sad

//nie cytujemy przedmówcy. mateuszpiszcz

Krzysiu - 04-11-2009, 11:42
Temat postu:
W Karpaczu głównym problemem jest to, że stacja znajduje się na samym dole, na granicy miasta. Stamtąd do centrum jest ponad kilometr, a do wyciągów narciarskich i większości pensjonatów kilka kilometrów pod górę. Tak więc turysta, który przyjechałby pociągiem do Karpacza, i tak byłby skazany na przesiadkę do jakiegoś busa czy taksówki. Z tego samego powodu mieszkańcy również nie są zainteresowani wznowieniem połączenia kolejowego. Brat mieszkał kilka lat w Karpaczu, więc wiem, jak to wyglądało. Autobus dowiezie szybciej, wygodniej, bez przesiadki na samą górę, prawie pod dom.

Na tę linię można postawić krzyżyk. Pociąg do Karpacza już nigdy nie będzie jeździł.
Freddie - 04-11-2009, 12:29
Temat postu:
no ciekaw jestem co zrobicie, kiedy już wogóle nastapi kompletny paraliż miasta ?? Gdyby co 5 turysta przyjechał pociagiem i przesiadł się na taksówkę Karpacz byłby wtedy cześciowo uwolniony od korków, ja jestem średnio kilka razy do roku w Karpaczu i bez względu na porę roku wciąz jest to samo. Trzeba ruszyć głową najpierw rewitalizować linię kolejową a potem pomysleć o wydrążeniu tunelu lub czegoś innego i poprowadzenie ruchu kolejowego do Górnego Karpacza takie możliwości przecież są, dawno należało to zrobić ale miasto nie było zainteresowane wogóle tym faktem, przecież były burmistrz miał w rodzinie frme busiarska z tąd nie był zaintersowany tym, żeby pod Śnieżkę wrócił pociąg. I nie piszcie mi, że poprowadzenie kolei do Górnego Karpacza to jest rzecz niemozliwa, popatrzcie na Szwajcarów tam to dopiero jest wysokość SmileSmile
wojcio - 04-11-2009, 19:19
Temat postu:
Freddie, technicznie pewnie możliwe, ale jeden drobiazg - nie żyjemy w Szwajcarii. Jestem jednak, mimo wszystko, umiarkowanym optymistą - przykład SzP - Jakuszyce jest bardzo budujący. Wierzę, że dla dolnośląskich kolei idą lepsze czasy - "za miedzą", w Czechach, kolej dociera do miejscowości z o wiele mniejszym potencjałem.
endru - 12-11-2009, 10:57
Temat postu:
Krzysiu napisał/a:
W Karpaczu głównym problemem jest to, że stacja znajduje się na samym dole, na granicy miasta. Stamtąd do centrum jest ponad kilometr, a do wyciągów narciarskich i większości pensjonatów kilka kilometrów pod górę. Tak więc turysta, który przyjechałby pociągiem do Karpacza, i tak byłby skazany na przesiadkę do jakiegoś busa czy taksówki. Z tego samego powodu mieszkańcy również nie są zainteresowani wznowieniem połączenia kolejowego. Brat mieszkał kilka lat w Karpaczu, więc wiem, jak to wyglądało. Autobus dowiezie szybciej, wygodniej, bez przesiadki na samą górę, prawie pod dom.



Z tym się nie zgodzę. Przez Osiedle Skalne, nazywane "sypialnią Karpacza" nie jeździ PKS. Nie jeździ również pod wyciąg na Kopę, a także przez ulicę Myśliwską, gdzie jest Sanatorium i trochę wyciągów. Tak więc turysta przyjeżdżający autobusem do Karpacza i tak musi się przesiąść na taksówę! Wydaje mi się, że turyście, który przyjechałby np. z Poznania obojętne już jest czy przesiądzie się na taxi pod dworcem, na Bachusie czy Białym Jarze. Poza tym pytając kierowcy dalekobieżnego autobusu (z których większość dojeżdża tylko do Białego Jaru, a nie do Karpacza Gornego) dowiedziałem się, że większość turystów wysiada na Bachusie - przystanku oddalonym od Dworca Kolejowego o niecały kilometr! Co to więc za różnica dla turysty przybywającego z miejscowości oddalonej np. o ponad 200km?

A tak na marginesie: UM w Karpaczu ogłosił przedwczoraj przetarg na roboty budowlane dotyczące adaptacji budynku dworca pod centrum turystyczno-kulturalne - http://karpaczanie.pl/blog/pokaz_wpis/277
Brajan - 15-11-2009, 21:48
Temat postu:
http://www.nj24.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5186&Itemid=138

hahaha czesi planują w PLK rysują---- gdyby ta firma istaniała do końca świata i jeden dzień dużej to może i by się im udało Śmiech
pepe - 16-11-2009, 11:33
Temat postu:
Przecież PLK nawet by się nie chciało odbudować linii do Jeleniej czy dociągnąć ją chociaż do Białego Jaru czy Karpacza Górnego, a co dopiero bawić się z Czechami w taki tunel
Groźny Fanatyk - 16-11-2009, 11:55
Temat postu:
Przykład z Karpaczem jest bardzo symptomatyczny dla polskich warunków. Zarówno samo miasto jak i okolica ma na tyle duży aturystyczny, że kwestie czy dworzec jest kilometr dalej czy bliżej, powinny być w ogóle trzeciorzędne. No ale przy zgodnej Twisted Evil współpracy PKP i biernych władz wyrastają na problemy "niewiadomojakie"...
Póki nie zaorają torów jest nadzieja! Życzę Karpaczowi aby odzyskał kolejowe połączenie ze światem! Smile
biegacz - 16-11-2009, 19:37
Temat postu:
Nie jest to trzeciorzędne wbrew pozorom.
Zastanów sie, kto jeździ w góry pociągiem (zwłaszca w Polsce).
Zwykle studenci albo mniej zamożne rodziny, osoby starsze + obozy młodzieżowe.
Dla nich ważny jest koszt, więc to, czy będą musieli dopłacić kilka-kilkanaście-kilkadziesiąt złotych za taksówkę lub autobus, robi różnicę i może spowodować, żę te osoby zastanowią się czy jednak nie wybrać od razu autobusu, który zabierze ich z miejsca zamieszkania do Karpacza.
Na tej samej zasadzie kiepsko umiejscowiony jest dworzec kolejowy w Szklarskiej Górnej (choć i tak lepiej niż w Karpaczu).
Dolnoślązak - 16-11-2009, 19:41
Temat postu:
Może w przyszłym lub w najbliższych latach KD zaczną kursować do Karpacza Razz
Np. relacja - Węgliniec - Legnica -Jelenia Góra - Karpacz Question
Pabianiczanin - 16-11-2009, 19:44
Temat postu:
Albo Wrocław - Jelenia Góra - Karpacz Question
wojcio - 16-11-2009, 19:52
Temat postu:
biegacz - że sie powtórzę: student, który "groszem nie śmierdzi" a przyjechał z daleka, bryknie z dworca do centrum pieszo. Myśle, że na wybór środka lokomocji, jakim ów student do Karpacza dotrze, lokalizacja dworca ma wpływ minimalny (choć badań nie prowadziłem Smile.
Myślę, że rozważania o przedłużeniu linii to literatura s-f (na dziś). Plan minimum, to nie dopuścic do "zaorania" linii. Pewne nadzieje wiążę z ekspansją KD - choć może za wiele sobie po nich obiecuję...
Może za parę lat, kiedy spółka "wzmocni" ofertę, wyrobi sobie markę - kto wie ?
Ta piękna linia ma przyszłość !!! (mam nadzieję).
Zdrufko
rob21 - 16-11-2009, 22:55
Temat postu:
No chyba ,że szybciej splajtuje.....
endru - 18-11-2009, 12:19
Temat postu:
biegacz napisał/a:
Zwykle studenci albo mniej zamożne rodziny, osoby starsze + obozy młodzieżowe.
Dla nich ważny jest koszt, więc to, czy będą musieli dopłacić kilka-kilkanaście-kilkadziesiąt złotych za taksówkę lub autobus, robi różnicę i może spowodować, żę te osoby zastanowią się czy jednak nie wybrać od razu autobusu, który zabierze ich z miejsca zamieszkania do Karpacza.


Takie osoby nie wybierają miejsc noclegowych blisko przystanków (tj. centrum miasta), ponieważ są droższe niż te na uboczu. Wniosek: i tak muszą się przesiąść na taksówkę. Poza tym weźmy jeszcze aspekt komfortu podróży - lepiej jechać 300 km pociągiem czy autobusem?

[ Dodano: 30-11-2009, 12:08 ]
Samorządowcy z powiatu jeleniogórskiego zainteresowani przywróceniem połączenia kolejowego z Jeleniej Góry do Karpacza spotkali się wczoraj w mieście pod Śnieżką. Debata skończyła się niczym.
W spotkaniu uczestniczył Zbigniew Szczygieł, członek zarządu województwa dolnośląskiego oraz przedstawiciele Polskich Linii Kolejowych i PKP. Nie zabrakło na nim także Rafała Gerstena z Karkonoskich Drezyn Ręcznych i innych osób, zainteresowanych połączeniami kolejowymi na terenie Karkonoszy.

Przywrócenie połączenia kolejowego z Jeleniej Góry do Karpacza będzie bardzo trudnym przedsięwzięciem, a jego wykonanie związane jest z poniesieniem przez gminy sporych nakładów. O tym wiedzą wszyscy. Obecni na spotkaniu przedstawiciele zainteresowanych samorządów, czyli burmistrz Kowar, Mirosław Górecki, wójt Gminy Podgórzyna, Anna Latto, zastępca wójta gminy Mysłakowice, Jerzy Wateha oraz gospodarze spotkania, czyli burmistrzowie Karpacza, Bogdan Malinowski i jego zastępca Ryszard Rzepczyński tylko potwierdzili stwierdzenie zawarte powyżej. – Sprawy dotyczące linii kolejowych radnym i konkretne decyzje zapadną później – usłyszeliśmy.

Przywrócone połączenie miałoby charakter turystyczny, a pociąg najprawdopodobniej nie jeździłby szybciej niż 30 kilometrów na godzinę. Zresztą przed likwidacją linii nie rozwijał większych prędkości. Umożliwi to pokazanie turystom okolicy i zaprezentowanie im atrakcji turystycznych.

Samorządowcy z Karpacza w pierwszej kolejności myśleli o odcinku Karpacz – Miłków. Większe kłopoty może przysporzyć linia kolejowa z Mysłakowic do Kowar, bo nie planowano reaktywacji połączeń na tym odcinku. Poza tym fragmenty torów kolejowych zostały skradzione.

Kursy pociągów na linii Jelenia Góra – Karpacz – Jelenia Góra zawieszono w kwietniu 2000 roku. Od tamtej pory trwa jałowa dyskusja o zmianie tamtej decyzji. Padają argumenty o całkowitej likwidacji linii i wybudowaniu w jej miejscu ścieżki rowerowej. Swego czasu optował za tym przewodniczący Sejmiku Wojewódzkiego Jerzy Pokój. Z kolei Rafał Gestern i inni zwolennicy przywrócenia pociągu podkreślają, że byłaby to świetna atrakcja dla turystów. Trasy są pod wieloma względami niepowtarzalne: z tunelami (linia do Kamiennej Góry), mostami i pięknymi widokami niemal z każdego miejsca.

Słowami składów nie da się przywrócić. Potrzebna jest nie tylko dobra wola. Tej przez dłuższy czas samorządowcy nie wykazywali, co tylko przyczyniło się do postępujących zniszczeń infrastruktury torowiska. Przydałoby się solidne umocowanie programowe skutkujące wnioskiem o wsparcie do funduszy unijnych. Z tej szansy – dotąd – nikt nie skorzystał.

Jelonka.com
skubi - 24-12-2009, 00:16
Temat postu: Przebić się pod Śnieżką
Na temat wzbudzającego wiele emocji projektu budowy tunelu pod najwyższą górą Sudetów rozmawiali burmistrz Karpacza, Bogdan Malinowski oraz przedstawiciel starosty Pecu pod Śnieżką, projektant, inżynier Ivah Śir i inni. Okazuje się, że przedsięwzięcie to można z powodzeniem zrealizować. Jedyną przeszkodą są pieniądze.
Przedstawiciele obu miast wyrazili chęć współpracy. Na początku przyszłego roku mają zawrzeć porozumienie. Wtedy też rozpoczną się prace przy studium wykonalności, którego koszt, jak przekonuje Bogdan Malinowski, nie będzie ogromny. Wyniesie około czterdziestu tysięcy złotych. Stanowiłby jednak swego rodzaju rozpoczęcie przedsięwzięcia, które powstawałoby w ciągu najbliższych lat.



Czesi mają już opracowaną koncepcję. Byliby więc partnerem wiodącym w projekcie, na który oba samorządy będą chciały pozyskać dofinansowanie z Unii Europejskiej. Jest ono zresztą niezbędne, bo szacowana kwota powstania projektu to około miliard dwieście milionów euro. Na inwestycję w Karpaczu trzeba byłoby wydać 170 milionów euro. Poza tym w powstaniu tunelu pod Śnieżką nie byłoby żadnych przeszkód. Nie są tu bowiem potrzebne np. uzgodnienia z Karkonoskim Parkiem Narodowym.

Zadowoleni z takiego obrotu sprawy byliby z pewnością ekolodzy, bo dzięki podziemnemu połączeniu kolejowemu w Karpaczu i okolicy zmniejszyłby się ruch samochodów osobowych. Natomiast turyści do Pecu pod Śnieżką dojechaliby w ciągu dziesięciu minut. Byłoby więc to niezwykle atrakcyjne, biorąc pod uwagę, że obecnie dojazd do tej miejscowości jest znacznie dłuższy. Czasami z Polskiej części Karkonoszy zajmuje on nawet około dwóch godzin.

Tunel ma mieć 10,5 kilometra długości, w Karpaczu przewidziano 5,7 kilometra. Polacy wycieczkę do Czech rozpoczęliby przy Dworcu Kolejowym w mieście pod Śnieżką. Z Pecu można byłoby dodatkowo pojechać do Szpindlerowego Młyna. Inwestycja ta ma stanowi także łatwy i szybki dojazd do stacji narciarskich. Byłaby niewątpliwie jedną z największych atrakcji turystycznych Karkonoszy, które być może przestano by już dzielić na polskie i czeskie.

- Najtrudniej jest rozpocząć przedsięwzięcie, bo później wystarczy nad nim pracować. Wiemy jednak, że powstanie tunelu pod Śnieżką jest realne – mówi Bogdan Malinowski.

Podczas poniedziałekowego spotkania w Karpaczu był obecny także starosta lwówecki, Artur Zych (re)animator połączeń kolejowych. – Tego typu inwestycje powinny być dla nas normalnością. W tym przypadku jedyną przeszkodą są pieniądze, ale i je można zgromadzić. Myślę, że istotne jest także zaangażowanie w sprawę eurodeputowanych, którzy również mogliby wziąć udział w jego realizacji – mówi Artur Zych.
jelonka.com

[ Dodano: 07-01-2010, 11:45 ]
Czy budowa marketu wyklucza reaktywację linii kolejowej i powrót do czasów jej świetności?

Mieszkańcy Karpacza zainteresowani reaktywowaniem linii kolejowej obawiają się, że nie będzie ono możliwe po tym, jak w bliskiej odległości torów kolejowych powstanie market Tesco i stacja benzynowa.W tej sprawie czterech radnych skonstruowało uchwałę, która miała zobowiązać burmistrza do podjęcia działań uniemożliwiających zbliżenia się inwestycji do torów kolejowych. Ostatecznie nie została ona przyjęta przez pozostałych rajców.




- Sama uchwała nie była zgodna z prawem, ponieważ radni nie mogą zmusić burmistrza do tego typu działań. Jeżeli minister infrastruktury wyda pozwolenie na zbliżenie się inwestycji do torów kolejowych to jednocześnie będzie możliwość użytkowania ich. Natomiast nam wszystkim zależy na tym, żeby linia kolejowa funkcjonowała, bo pracujemy obecnie nad nowym projektem, związanym z powstaniem tunelu pod Śnieżką – mówi Ryszard Rzepczyński, zastępca burmistrza Karpacza.

Nie wiadomo więc, jaka będzie ostateczna decyzja, dotycząca powstania marketu Tesco w bliskiej odległości od torów. O to, żeby stało się inaczej stara się Rafał Gersten z Karkonoskich Drezyn Ręcznych, który od dłuższego czasu zabiega o reaktywację linii kolejowych na terenie Karkonoszy.

jelonka.com
endru - 02-02-2010, 14:14
Temat postu:
przetarg na przebudowę dworca już rozstrzygnięty, wykona ją firma Firma Budowlane „RBM”, Tadeusz Nowak Spółka z o.o., ul. Sienkiewicza 2, 56 – 120 Brzeg Dolny
Wykonawca złożył najkorzystniejszą ofertę
tj. z ceną: 4.063,.983,61 zł brutto.


Inżynierem kontraktu została firma MESTRA Polska Spółka z o.o., ul. Irysowa 7a, 02 – 660 Warszawa
Wykonawca złożył najkorzystniejszą ofertę, tj.: z ceną: 82.960,00 zł brutto.


Przy okazji zapraszam do galerii na stronie http://karpaczanie.pl/galeria/album/36 gdzie gromadzę to co uda się znaleźć w sieci, a co dotyczy Kolejki Karkonoskiej.
pp - 02-02-2010, 14:45
Temat postu:
Dopiero teraz trafiłem na ten wątek, stąd też to opóźnienie, ale człowieka złość bierze jak czyta takie urzędnicze bzdety jak ten pniżej:

Naczelnik napisał/a:

Podobne rozwiązanie zastosowano na odcinku Lwówek – Lubomierz. Tam ścieżkę rowerową wytyczono po zamkniętym w 1983 roku torowisku linii Lwówek Śląski – Świeradów Zdrój. Ścieżka rowerowa sprawdza się znakomicie.
źródło: jelonka.com


Typowe myślenie urzędniczego głąba. A że przy okazji zarżnięto najszybsze możliwe poąłczenie Wrocław - Legnica - Jerzmanice (Zdrój) - Świeradów (też zdrój), czy przez Mirsk - Pobiedną do Czech, to już nikogo nie interesuje. Patrząc na przykłady takich linii u Czechów czy Niemców, na zaludnienie i na walory terenów przy tej linii, to tam chodziłoby to jak w zegarku. A w Polsce? Po co. Wystarczą furmanki. Co za parszywa mentalność rodem z Kargulów i Pawlaków.

Z CMK-i też zróbcie ścieżkę rowerową. W końcu z dala od dużych miast, przejażdżki na łonie przyrody...
Wojtek - 03-02-2010, 14:08
Temat postu:
http://www.wolnadroga.pl/index.php?s=7&n=315189

W 1885 roku do Karpacza wjechał pierwszy pociąg, a w 1934 r. pojawił się tam pierwszy skład elektryczny. Była to jedna z pierwszych na Śląsku zelektryfikowanych linii. I choć w 1946 roku Rosjanie rozebrali sieć trakcyjną, to i tak do 2000 roku do Karpacza dojeżdżały regularnie pociągi.
Niestety, początek XXI wieku dla mieszkańców Karpacza, jak i dla przyjeżdżających tam turystów, okazał się krokiem do tyłu. Gdy w całej Europie zaczęto stawiać na kolej, wykorzystując jej walory, jeśli chodzi o ochronę środowiska i bezpieczeństwo, w Polsce postawiono na jej degradację. Choć Ustawa o restrukturyzacji, komercjalizacji i prywatyzacji kolei z 2000 roku miała pozwolić się jej rozwijać, to rzeczywistość okazała się zgoła inna.
Pierwszym skutkiem działania Ustawy było zamykanie nierentownych linii kolejowych. Jedną z nich była linia 340. Z wielkim smutkiem i rozgoryczeniem mieszkańcy Karpacza żegnali ostatni pociąg odjeżdżający z ich miasta. Jeszcze wówczas mówiono, że to tylko chwilowe zawieszenie, a jak się znajdą pieniądze w kasie samorządu, to kolej wróci. Powoływano się przy tym na Ustawę, która dawała możliwość przejęcia takich linii przez samorządy lokalne.
Tu, w Karpaczu, znalazł się człowiek, dla którego kolej, jako środek transportu, zwłaszcza w tym regionie, wydał się idealnym rozwiązaniem. To pan Rafał Gersten, który cały swój zapał i energię poświęcił na przywrócenie pociągów na linię 340. Powołał on do życia stowarzyszenie Karkonoskie Drezyny Ręczne, które przejęło tory przy dworcu oraz część toru wjazdowego do stacji Karpacz.
23 marca 2004 roku burmistrz miasta Bogdan Malinowski mówił w „Gazecie Wrocławskiej”: – Chcę dworzec, bo nie mogę patrzeć, jak tak piękny budynek stoi i niszczeje. O oddanie go wystąpiłem do ministra infrastruktury Marka Pola. Później miasto go zabezpieczy i wykona niezbędne remonty. Dokładne przeznaczenie nie jest jeszcze znane. Burmistrz Malinowski mówił, że budynek można byłoby przeznaczyć na dom kultury.
Gdy miasto przejęło zdewastowany dworzec, wokół niego niewiele się działo. Dlatego pan Rafał Gersten zwrócił się do burmistrza, aby ten wynajął dworzec dla Karkonoskich Drezyn Ręcznych, a on urządzi tam zgodnie z zapowiedzią burmistrza coś na wzór domu kultury.
W 2006 roku jego projekt „Drezyny Ręczne” otrzymuje wyróżnienie burmistrza Karpacza w konkursie na najciekawszy produkt turystyczny. Sam przystąpił do odnawiania elewacji budynku dworca, a gdy go odmalował i doprowadził do użytku, urządził w jego wnętrzu wystawę o historii kolei w Karpaczu i latach jej świetności. Przed dworcem na peronie i wewnątrz zaczęło tętnić życie. Pan Rafał, jako pasjonat tego, co robi, zapraszał np. uczestników rajdów samochodowych oraz innych atrakcyjnych gości, którzy uświetniali turystom pobyt w mieście.
Niestety, jak to u nas w kraju bywa, taka sielanka nie może trwać długo. Kiedy nasz bohater, pan Rafał Gersten, opracował projekt „Rewitalizacji Kolejki Karkonoskiej” zaczęły się problemy. Najpierw miasto wydzierżawiło pomieszczenia dworca na skład budowlany, następnie zakazano jazdy drezynami po torze szlakowym, a następnie wyłączono tor przy peronie.
Pomimo takich ograniczeń Karkonoskie Drezyny Ręczne cieszą się wielkim zainteresowaniem. Codziennie w sezonie kilkadziesiąt osób oczekuje cierpliwie w kolejce na swoją przejażdżkę drezyną, poznając równocześnie historię kolei w Karpaczu, oglądając zdjęcia oraz słuchając opowieści pana Rafała.
Aby móc realizować założenia do projektu „Rewitalizacji Kolejki Karkonoskiej” gminy leżące na przebiegu tej linii wystąpiły wspólnie do Ministra Infrastruktury o przejęcie torów, aby utworzyć tam Kolejkę Karkonoską. Z projektu wynika, że taka kolejka mogłaby stać się dodatkową atrakcją turystyczną regionu. Podobne kolejki działają już w innych regionach kraju np. Kolej Gryficka w Rewalu, Żnińska Kolej Powiatowa w Żninie, czy Bieszczadzka Kolejka Leśna w Cisnej. Wszystkie one zarabiają na siebie i nie wymagają zadatkowych środków z budżetów gmin, ponadto zatrudniając w sezonie pracowników ograniczają bezrobocie.
Niestety Kolejka Karkonoska nie ma na razie szczęścia, pomimo że prawie wszystkie samorządy lokalne położone wzdłuż linii 308 Jelenia Góra – Kamienna Góra oraz linii 340 Mysłakowice – Karpacz są zainteresowane tym projektem.
Okazuje się, że jedna gmina Karpacz odmówiła przystąpienia do zawarcia umowy dzierżawy linii kolejowej za symboliczną złotówkę. Tak, więc być może prywatne interesy wezmą górę nad dobrem mieszkańców i turystów, a zwłaszcza kolei. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że wzdłuż toru szlakowego do Karpacza ktoś chce postawić supermarket, a obok niego stację benzynową. Jeżeli te dwa projekty zostaną zrealizowane, to trzeba będzie zapomnieć o ruchu kolejowym.
Trzeba mieć nadzieję, że dwa tysiące podpisów mieszkańców 5-tysięcznego Karpacza dadzą do myślenia władzom samorządowym, które włączą się w przejęcie linii kolejowej i przyczynią się do realizacji projektu „Rewitalizacji Kolejki Karkonoskiej”, której kolejne etapy zakładają powrót połączeń kolejowych do Karpacza.
Projekt zakłada w I etapie podjęcie działań formalnych zmierzających do przejęcia infrastruktury kolejowej, które już się toczą. W II etapie uruchomienie kolei drezynowej na linii 308 i 340 z wykorzystaniem już istniejącego sprzętu, w tym drezyny z napędem spalinowym.
W III etapie przewidziano uruchomienie kolei turystycznych, w IV uruchomienie lokalnej kolei publicznej, a w V etapie przywrócenie połączeń dalekobieżnych.
Jeżeli takie inicjatywy społeczne nie znajdą akceptacji, to już trudno będzie wśród Polaków znaleźć kolejnych zapaleńców dla inicjatyw lokalnych. Jeżeli rząd nie wesprze inicjatyw dla kolei, bez względu na ich nazwę, to doprowadzi do zapaści transportu w niektórych regionach kraju, a co za tym idzie doprowadzi do ich degradacji.
Lobby samochodowe jest na tyle silne, że się ze swoimi inicjatywami przebije, natomiast kolej potrzebuje wsparcia, i to bardzo aktywnego, nie tylko na papierze, ale konkretnego. Tak jest w krajach starej Unii Europejskiej, ale nie tylko, bo dobrym przykładem dla nas powinny być Czechy i Słowacja, gdzie linii kolejowych i połączeń przybywa.
Osobnym tematem są koleje w Szwajcarii, gdzie każdy kanton dba o kolej i przez niektóre tunele można przejechać samochodem tylko na wagonie platformie.
Dziś do Karpacza można dojechać tylko samochodem, stojąc niejednokrotnie w korkach, natomiast ekologiczna kolej ma przejść do lamusa. Jeżeli tak się stanie, to wszystkich tych, którzy do tego doprowadzą, należałoby solennie napiętnować.
Mam nadzieję, tak jak i pan Rafał Gersten, że jednak rozsadek zwycięży, i za kilka lat znów do Karpacza wjedzie pociąg z turystami, których można by wwozić ponad 400 tysięcy rocznie.
Czy taka liczba turystów nie ma znaczenia dla władz Karpacza?

źródło: Wolna Droga
endru - 04-02-2010, 12:27
Temat postu: informacja o przebiegu głosowania na XXXVIII sesji
informacja o przebiegu głosowania na XXXVIII sesji Rady Miejskiej w Karpaczu odbytej w dniu 2. lutego 2010 r. Głosowało 14 radnych.



265. projekt uchwały w sprawie wskazania kierunków działania Burmistrza w zakresie zachowania normatywnych odległości usytuowania budowli i budynków na działce nr 174/1 przy ulicy Wielkopolskiej wynoszących odpowiednio 10 metrów od granicy obszaru kolejowego lecz nie mniej niż 20 metrów od osi toru kolejowego zgodnie z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 10 listopada 2004 roku w sprawie wymagań w zakresie odległości i warunków dopuszczających usytuowanie budowli i budynków, drzew i krzewów, elementów ochrony akustycznej i wykonania robót ziemnych w sąsiedztwie linii kolejowej, a także sposobu urządzania i utrzymania zasłon odśnieżnych oraz pasów przeciwpożarowych.

Za – 4 głosy, przeciw – 10 głosów, wstrz. - 0 głosów.
Markusx - 05-02-2010, 10:03
Temat postu:
Cóż radni Karpacza wożą się wygodnymi dwuśladami, więc są bardziej zainteresowani postawieniem stacji benzynowej tuż przy torach oraz budową hipermarketu z parkingiem które to ich zdaniem będą bardziej przydatne dla miasta i mieszkańcow, niż reaktywacja lini kolejowej dla turystów która przysłużyłaby się nie tylko miastu ale i regionowi... Brawo dla przyszłościowej myśli radnych piastujących swe urzędy tylko przez kilka lat! Szkoda słów na komentowanie tej krótkowzroczności... Neutral
obiezykraj - 05-02-2010, 10:07
Temat postu:
szkoda, może mieszkańcy zgłoszą sami jakiś projekt społeczny?
Sławek - 05-02-2010, 13:40
Temat postu:
Świetnie , to tak jak postawić hipermarket przy pasie lotniska na Okęciu twierdząc ze jest to jedyne miejsce w Warszawie z dogodnym dojazdem .

Nie zdziwię się jak w bliskim czasie radni wygrają konkursie na stacji benzynowej np. roczne tankowanie gratis , lub w hipermarkecie będą np. 500 , 600 ,700 tysięcznym itd. klientem co będzie premiowane cennymi nagrodami .
pawelW - 06-02-2010, 13:28
Temat postu:
Wkuża mnie takie myślenie tych łbów na stołkach któży widzą tylko w każdej inwestycji własny interes lub interes najbogadszych.. Wszędzie tylko sklepy galerie i forse widzą a tam gdze można dac pieniądze dla rozwoju kultury ,dla regionu mając np właśnie połączenie kolejowe z JG czy Wałbrzychem nie mówiąc już o Wrocławiu i reszcie Polski to nie obchodzi ani trochę !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Doctor No - 08-02-2010, 21:52
Temat postu:
Po prostu, bez eliminacji elementow aspolecznych (endju.erung) nigdy nie bedzie tu porzadku. Kazdy element gospodarki powinien byc uspoleczniony w odpowiedniej formie. Bezposrednia kontrola spoleczna, mamy chocby internet ku temu, musi byc podstawa nowoczesnej organizacji Narodu. Inaczej rozne szumowiny beda w majestacie prawa przez siebie tworzonego ograbiac reszte.
adamus - 16-02-2010, 06:51
Temat postu:
Witajcie,
jestem nieco z innego regionu (małopolska) ale koresponduje i "kibicuje" Rafałowi aby udało się dojechać pociągiem do Karpacza po reaktywacji linii,
widzę nowy artykuł w tym temacie i masę komentarzy pod nim, polecam:
http://www.jelonka.com/news,single,init,article,25937
sam także walczę o naszą lokalną linię.
Pozdrawiam
endru - 23-02-2010, 09:43
Temat postu:
na dworcu ruszyły pierwsze prace... na razie karczowanie i rozbieranie kibli..

zdjęcia tutaj - http://karpaczanie.pl/galeria/album/52/Rozbudowa_dworca_kolejowego_czyli_jak_powstaje_Karpaczanskie_Centrum_Kultury_foto-dziennik

galeria będzie w miare możliwości aktualizowana

pozdrawiam!
Markusx - 23-02-2010, 13:59
Temat postu:
Przynajmniej jest nadzieja, że choć dworzec nie popadnie w ruinę, a co z resztą infrastruktury?
Rafi - 03-04-2010, 18:08
Temat postu:
– Pociąg osobowy z Jeleniej Góry do Karpacza odjeżdża z toru szóstego przy peronie pierwszym A – tę zapowiedź podróżni usłyszeli po raz ostatni przed dziesięciu laty.

Drugiego kwietnia 2000 roku przypadał w sobotę. Luźniejszy dzień w pracy dziennikarza prasowego nie zwiastował odpoczynku. W Teatrze im. Norwida jakieś wybory miss, gdzieś – konkurs. No i wydarzenie smutne: ostatni odjazd pociągu do Karpacza. Na połączenie wydano wyrok: zostanie od 3 kwietnia zawieszone. Do odwołania.

Przed godz. 15 pędzę na dworzec, aby zrobić kilka zdjęć z tego historycznego odjazdu. Rozmawiam z pasażerami, z konduktorem, z maszynistą. Nikt nie kryje emocji. Że piękna trasa, że szkoda, że nie powinno się takich linii likwidować. – Jeździmy tym pociągiem nie po to, aby dostać się szybko do Karpacza, ale aby nacieszyć oko widokami – mówią wprost dwaj studenci, którzy – uzbrojeni w aparaty fotograficzne – wchodzą do jednego z dwóch wagonów. Na ostatnią przejażdżkę wyruszają całe rodziny. Dla maszynistów, choć w sumie teoretycznie to obojętne, którędy jadą, trasa do Karpacza ma znaczenie szczególne. Jest inna. Ma coś w sobie. Co? Trudno im to wyrazić.

Nie sposób wyobrazić sobie, że pociąg już więcej w tym kierunku nie odjedzie. – To tylko zawieszenie, może przywrócą za parę lat? – zastanawiają się pasażerowie. – Wszędzie teraz stawiają na koleje, tylko w Polsce likwidują – oburza się starszy pan. „Bim, bam, bom” z megafonów zwiastuje nieuchronną zapowiedź: „Pociąg osobowy z Jeleniej Góry do Karpacza odjeżdża z toru szóstego przy peronie pierwszym A". Chrapliwy głos spikerki zapomina dodać, że po raz ostatni.

żródło: jelonka.com
Hewak - 03-04-2010, 22:28
Temat postu:
Oj w ten sam dzień to wiele pociągów zostało zapowiedzianych po raz ostatni... długo by wymieniać...
Mam spis odcinków "zawieszonych" tego dnia. Dużo tego...
obiezykraj - 19-04-2010, 00:25
Temat postu:
ma ktoś z Was fotki pociągu do Karpacza lub Kamiennej Góry na dworcu w Jeleniej Górze lub w Karpaczu?
Hewak - 19-04-2010, 13:13
Temat postu:
Pod tymi adresami znajdziesz kilka zdjęć.

http://piottr_tt.republika.pl/1996nt.shtml

http://stud.pam.szczecin.pl/~wizard/search.php?search_keywords=D29-340
obiezykraj - 20-04-2010, 10:32
Temat postu:
Wielki dzięki,
pamiętam jak z Warszawy jechałęm do Jeleniej Góry i potem przesiadałem się na pociąg do Karpacza.
To były czasy...
Może kiedyś ....
endru - 23-04-2010, 11:06
Temat postu:
obiezykraj napisał/a:
ma ktoś z Was fotki pociągu do Karpacza lub Kamiennej Góry na dworcu w Jeleniej Górze lub w Karpaczu?


http://karpaczanie.pl/galeria/album/36/Z_archiwum_Kolejki_Karkonoskiej




Hewak napisał/a:
Pod tymi adresami znajdziesz kilka zdjęć.

http://piottr_tt.republika.pl/1996nt.shtml

http://stud.pam.szczecin.pl/~wizard/search.php?search_keywords=D29-340



dzięki za ten drugi adres!
Hewak - 23-04-2010, 16:47
Temat postu:
http://www.youtube.com/watch?v=iOQiu5_XQxU

http://www.youtube.com/watch?v=VwqQN_sNX_8&feature=related

To też warto zobaczyć.
geordi - 20-05-2010, 10:31
Temat postu:
Karpacz: Drezyny wyrzucone po raz drugi

Dolnośląska prasa żyje konfliktem władz Karpacza z organizatorem turystycznych przejazdów drezynami - Karkonoskimi Drezynami Ręcznymi. Samorządowcy zdecydwali sie wydzierżawić nieczynny dworzec kolejowy, w którym mieściły się zabytkowe drezyny. Właściciel KDR, Rafał Gersten, który przez lata starał się o przejęcie dworca przez gminę, po jego przejęciu został z niego wyrzucony uważa, że stało w sposób wręcz gangsterski. I to nie raz.

Portal Jelonka.com poinformował, że w Karpaczu nie chcą już największej atrakcji turystycznej sprzed dwóch lat: Karkonoskich Drezyn Ręcznych. Pracownicy starostwa jeleniogórskiego wyrwali kłódki z dworca w Karpaczu i wyrzucili ze środka eksponaty zbierane przez działaczy KDR. Burmistrz Karpacza zastrzegł, że dworca nie przejmie, póki są tam drezyniarze - czytamy na portalu.

"Gazeta Wrocławska" dodaje, że przyczyną władze miasta zdecydowały się na ten krok, aby bez przetargu wydzierżawić za 50 zł miesięcznie nieczynny dworzec kolejowy, w którym ma się mieścić magazyn materiałów budowlanych. Burmistrz Karpacza Bogdan Malinowski zapewnia, że umowa jest bardzo korzystna dla miasta i nie oznacza rezygnacji z planów adaptacji budynku, m.in. na Muzeum Zabawek.

Aby dworzec mógł stać się składem budowlanym, usunięto z niego firmę Karkonoskie Drezyny Ręczne, która latem i wiosną woziła turystów po torach. Jej właściciel, Rafał Gersten, opiekował się stacją i przez kilka lat zabiegał o jej przekazanie na rzecz samorządu. Gdy PKP oddały budynek, Gerstena wyrzucono - czytamy w "Gazecie Wrocławskiej".

http://www.rynek-kolejowy.pl/16000/Karpacz_Drezyny_wyrzucone_po_raz_drugi.htm

Sad
adamus - 21-05-2010, 07:05
Temat postu:
czytam i przecieram oczy że takim społecznikom jak Rafał przeszkadza się jak może i wypowiada wojnę realizowaną za publiczne pieniądze, a Karpacz nadal bez połączenia kolejowego Sad
choć z drugie strony sam to przerabiam od ponad 5lat działając na rzecz ratowania linii 103 Trzebinia-Wadowice http://linia103.glt.pl/
burmistrzowie takich miejscowości/wiosek to wyjątkowo podłe bestie i mając do dyspozycji środki publiczne a także armie urzędników, prawników, lokalne media niby niezależne a w rzeczywistości ich usprawiedliwiające ich działania, stawia się takich ludzi jak my chcących uchronić torowiska od złomu na straconej pozycji Mad
endru - 24-05-2010, 20:34
Temat postu:
Ten artykuł z Rynku Kolejowego odnosi się już do wydarzeń przeszłych. Aktualnie dworzec w Karpaczu żyje innymi wydarzeniami o których pisze Jelonka.com:


Władze Karpacza nie chcą drezyn ręcznych

– Kolejny raz musieliśmy przerwać swoją działalność, po tym jak teren przy miejscowym dworcu kolejowym wraz z torami bocznymi został wydzierżawiony przez gminę Karpacz – mówi Rafał Gersten. Współtwórca Karkonoskich Drezyn Ręcznych uważa, że jest to działanie wymierzone przeciwko niemu.
Zastępca burmistrza Karpacza, Ryszard Rzepczyński tłumaczy, że na czas remontu dworca tereny przyległe do niego muszą zostać wyłączone z jakiejkolwiek działalności – Ze względu na prowadzone prace budowlane na tym ternie nie powinny odbywać się żadne przedsięwzięcia. Burmistrz Karpacza, poniósłby odpowiedzialność gdyby komuś coś się stało – mówi Ryszard Rzepczyński – Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby po zakończeniu budowy drezyny wznowiły swoją działalność. Z tymże muszą mieć stosowne pozwolenia, a do tej pory KDR takich nie miało - dodaje.



Tymczasem Rafał Gersten tłumaczy, że wielokrotnie występował do burmistrza i rady miasta z wnioskami o wynajęcie od PKP magazynu dla potrzeb KDR, deklarując pokrycie wszystkich wydatków i nakładów na jego remont.W chwili obecnej Karkonoskie Drezyny Ręczne nie mają więc gdzie prowadzić działalności. Chwilę przed sezonem wakacyjnym muszą szukać nowego miejsca.

- W odpowiedzi usłyszeliśmy, że gmina nie powinna być pośrednikiem w naszych kontaktach z PKP i powinniśmy wynająć obiekt bezpośrednio – mówi Rafał Gersten - Równolegle z tymi deklaracjami burmistrz kierował do PKP wystąpienia negatywnie opiniujące zamiar wydzierżawienia KDR tego obiektu, a w konsekwencji wynajął ten obiekt na rzecz gminy uzasadniając to potrzebami firmy wykonującej adaptację dworca.

Rafał Gersten nie kryje żalu do samorządowców. - Aby zachować publiczny charakter dworca kolejowego w Karpaczu doprowadziliśmy do podjęcia uchwały wskazującej burmistrzowi kierunki działania w zakresie uzyskania tytułu prawnego do dworca, praktycznie zmuszając go do jego przejęcia – mówi Rafał Gersten. - Dzisiaj adaptacja dworca ogłaszana jest jako sukces władz gminy, ale działalność KDR poddawana jest olbrzymiej presji przybierającej formę fizycznej eksterminacji.

Karkonoskie Drezyny Ręczne od 2005 roku skupiają się na działaniach, których celem jest przejęcie zaniedbanej infrastruktury kolejowej przez samorządy. Nie jest to jednak łatwe zadanie, a doprowadzenie go do skutku w naszym regionie wydaję się być wręcz nierealne. Drezyny już w grudniu 2008 roku miały problem z prowadzeniem działalności. Pracownicy starostwa jeleniogórskiego wyrwali wówczas kłódki z dworca i wyrzucili z środka eksponaty zbierane przez działaczy KDR. Nie pomógł nawet fakt, że z tej atrakcji turystycznej chętnie korzystają przyjezdni, a w 2006 roku została wyróżniona w konkursie na najciekawszy produkt turystyczny.



http://www.jelonka.com/news,single,init,article,27749
Noema - 31-08-2010, 15:03
Temat postu:
Tory w Karpaczu do rozbiórki!

Starania o przywrócenie połączeń kolejowych do turystycznej stolicy Dolnego Śląska trwają od kilku lat. Ich inicjatorem jest Rafał Gersten, autor projektu Rewitalizacji Kolejki Karkonoskiej i animator Drezyn Karkonoskich – funkcjonującej od kilku lat w Karpaczu atrakcji turystycznej.

Jego starania o przejęcie dworca przez samorząd zakończyły się sukcesem. Obecnie trwa remont obiektu.

Działalność Gerstena koncentruje się teraz na pozyskaniu pozostałych obiektów dworcowych przez sąsiednie samorządy i przywróceniu połączeń kolejowych. Wsparcie dla projektu wyraziła Komisja Rozwoju Turystyki Sejmiku Województwa Dolnośląskiego zwracając się do Marszałka Województwa Dolnośląskiego o objęcie patronatem projektu Kolejki Karkonoskiej.

Tymczasem, Oddział Gospodarowania Nieruchomościami PKP S.A we Wrocławiu rozstrzygnął w kwietniu br. przetarg na rozbiórkę i złomowanie torów w Karpaczu. Póki co, chodzi o tory boczne, jednak Gersten uważa decyzję za pozbawioną ekonomicznego uzasadnienia i szkodliwą dla projektu.

Zyski ze sprzedaży złomu będą niewspółmiernie niskie w stosunku do strat jakie wygeneruje ta decyzja.

Podobnego zdania jest Pan Wiesław Czerniak, ostatni Zawiadowca Stacji w Karpaczu. Jego zdaniem, tory bocznicowe w Karpaczu pełnią funkcję nie tylko przeładunkową, ale także odstawczą i łapankową. Podczas manewrów na stacji skład kierowany był na tory boczne, co zabezpieczało go przed zbiegnięciem w dół szlaku o dużym spadku. Na tory te mógłby być też odstawiany skład retro Kolejki Karkonoskiej, aby nie ograniczać funkcji publicznej szlaku.

- Próbowaliśmy zapobiec demontażowi przekonując radnych i burmistrza do przejęcia torów - mówi Rafał Gersten. - Wynegocjowałem z PKP zgodę na nieodpłatne przekazanie torów, ale umowa nie mogła być zrealizowana bez woli gminy. Przygotowałem projekt uchwały Rady Miasta, gwarantującej ochronę torów lecz przeciwko jej przyjęciu głosowali radni z obozu burmistrza Malinowskiego. – dodaje.

Z pisma Ministra Infrastruktury kierowanego do Stowarzyszenia SOKiAS, które wspiera Gerstena w działaniach zmierzających do reaktywacji połączeń kolejowych wynika, że decyzja o demontażu torów została podjęta w efekcie decyzji Burmistrza Karpacza, który nie wyraził woli ich przejęcia.

Brak zainteresowania torami potwierdził też Starosta Powiatu.

Zdaniem zwolenników przywrócenia pociągów w Karkonosze ta decyzja to przejaw kompletnego braku troski o region i niegospodarności. Tory przeznaczone do likwidacji mają trafić na złom mimo, że są niemal nowe (od ostatniej wymiany były używane niezbyt intensywnie tylko kilka lat) i mogłyby zostać wykorzystane choćby do uzupełnienia ubytków w torze głównym, wiodącym do Karpacza.

Gdyby tak uczynić to jeszcze w tym roku mógłby się odbyć rocznicowy przejazd pociągu po linii. W roku 2010 przypada bowiem nie tylko 50 rocznica nadania Karpaczowi praw miejskich, ale też 115 rocznica uruchomienia połączenia kolejowego, które zapewniło miastu rozkwit.

Gersten kwituje sprawę krótko: niszczenie jest domeną tych, którzy nie potrafią budować.

źródło: Karkonoskie Drezyny Ręczne / KOW
Anonymous - 31-08-2010, 17:21
Temat postu:
Zamiast zadbać o to co jest to teraz się zniszczy, a potem za wielkie pieniądze będzie odbudowywać i chwalić się wskrzeszeniem linii i powrotem połączeń.
Paradoks - 31-08-2010, 17:35
Temat postu:
Mendy pokroju Frankiewicza znajdą się wszędzie. Wjazd pociągiem do Karpacza środkiem śnieżnej zimy robił wrażenie niezapomniane.
dinxles - 31-08-2010, 17:36
Temat postu:
Oni chyba sobie żartują.
Anonymous - 31-08-2010, 17:40
Temat postu:
Jak można być tak ślepym i nie widzieć potencjału w linii do takiej znanej miejscowości turystycznej?
dinxles - 31-08-2010, 18:34
Temat postu:
Czekaj, czekaj. Ale oni nie piszą o rozbiórce linii do Karpacza, a jedynie o torach bocznicowych stacji Karpacz.
pawelW - 31-08-2010, 23:09
Temat postu:
Kiedyś mogą tego pożałować jak teraz żałuje się w czasie rektywacji że tyle kasy trza wydawać na odbudowanie tego co było a czego nie ma nie przez złomiarzy a przez właściciela który jest idjotą robiącym sobie jakieś wolne żarty z dobra publicznego narażając ludzi na niewspółmierne koszty w razi reaktywacji. Te koszta mogą na dobre w przyszłości przekreślić te stacje wraz z jej reaktywacją . Oczywiście PKP doskonale o tym wie ..
Bonifas - 01-09-2010, 07:00
Temat postu:
od torów bocznicowych się zaczyna. Karpacz jest dość specyficzny i te tory tam są potrzebne oczywiście o ile prowadzony byłby ruch. A burmistrz Karpacza - to jest skończony czub - i tą jesienią pożegna się ze stołkiem, bo ludzie mają go tam dosyć.
richard52 - 01-09-2010, 12:56
Temat postu:
Panie Malinowski- ile dostajesz kasy od busiarzy??? Typowy POLAK -wazna tylko wlasna kieszen,po
zatym sie nic nie liczy.Jak dlugo jeszcze chcerz blokowac ta przepiekna trase KARPACZ-JELENIA GORA.
W Polsce, w Niemczech powstaje pytonie-´´CO TO JEST ZA CZLOWIEK TEN MOLINOWSKI'.
-To czlowiek niemajacy nic wspolnego z dobrem ludzi i turystow.To czlowiek ktory pomylil profesje,
kto cie wybral i za ile? Dobrze ze niedlugo wybory- ludzie cie rozlicza za wszystko co zrobiles dla nich.
Weg z toba ty pacanie do kwadratu. Jak bede w Karpaczu to chetnie cie pozdrowie- richtich kopniak-
na wiecej nic nie zaslugujesz.

Pozdrawiam Richard T.
EU07-469 - 11-09-2010, 22:37
Temat postu:
Spójrzmy prawdzie w oczy. Linia owszem została wygaszona, jak wiele innych, ale zwróćmy uwagę, że pociąg podjeżdzał bardzo nisko, do góry i tak trzeba było jechać autobusem lub busem. Myślę, że gdyby nie skrócenie obecnej relacji pociągów z Poznania w Karkonosze to oprócz grupy wagonów do Szklarskiej można by też dać dwa do Karpacza. Drugi pomysł to pociągi relacji Szklarska Poręba Górna-Karpacz- Szklarska Poręba Górna.
adamus - 15-10-2010, 08:13
Temat postu:
Może wybory samorządowe zmienią tę nędzną sytuację,
Cytat:
Bocznicę kolejową przejęliśmy na cele komunikacyjne, a rozbiórka jednego toru ułatwi dojazd do ulicy Kolejowej. Drugi tor pozostanie nietknięty – ripostuje Ryszard Rzepczyński, zastępca burmistrza Karpacza odpierając zarzuty Rafała Gerstena, który samorządowcom wytknął niegospodarność i brak troski o szyny na nieczynnej linii kolejowej.Ryszard Rzepczyński podkreśla, że to nieprawda, iż samorząd chce rozbiórki całej bocznicy (vide tekst: „Część torowiska w Karpaczu do rozbiórki”). Został zachowany jeden tor, który – jeśli reaktywacja Kolei Karkonoskiej okaże się możliwa – będzie służył do przetaczania pociągów.

Ta część torowiska – po nierozstrzygniętych przetargach (nikt się nie zgłosił), została przejęta przez miasto, ale tylko pod warunkiem wykorzystania jej na cele komunikacyjne. – Rozbiórka jednego toru ułatwi skomunikowanie ulic Kolejowej i Nad Łomnicą – podkreśla zastępca burmistrza Ryszard Rzepczyński odpowiadając na zarzuty twórcy Karkonoskich Drezyn Ręcznych Rafała Gerstena.

Samorządowiec podkreśla, że ataki na władze miasta, które – po wielu perypetiach przejęły nieczynny dworzec kolejowy i obecnie adaptują go na centrum kultury – to element przedwyborczej gry. – Rafał Gersten zamierza wystartować w zbliżających się wyborach na stanowisko burmistrza miasta i pragnie zaistnieć na forum – usłyszeliśmy. Ryszard Rzepczyński dodaje także, że wszystkie dokumenty związane ze sprawą przejęcia dworca i nieczynnego torowiska są jawne i dostępne na stronie internetowej urzędu.
źródło: http://www.jelonka.com/news,single,init,article,29457

osobiście mam nadzieję że doczekam dnia gdzie będę mógł dojechać do Karpacza właśnie koleją a nie tłuc się przez pół Polski samochodem...
Pozdrawiam
Adams - 18-10-2010, 01:40
Temat postu:
W lipcu została otwarta linia kolejowa Szklarska Poręba-Harrachov, więc myślę że reaktywacja lini do Karpacza mogłaby wnieść duży potencjał dla tego pięknego regionu. Pociągi relacji KARPACZ-Jelenia Góra-Szklarska Poręba-HARRACHOV napewno cieszyłyby się dużym zainteresowaniem turystów, tak w lecie jak i w zimie, bo połączyłby największe kurorty Karkonoszy. Taka kolej mogłaby być czymś na wzór kolejki tatrzańskiej na Słowacji, która cieszy się ogromną popularnością wśród turystów, jak i mieszkańców.
dinxles - 18-10-2010, 07:28
Temat postu:
Tak to prawda. Ale zauważ, że reaktywacja każdej linii ponosi koszty. Na linię Wrocław-Świdnica przeznaczono 88 mln zlotych, na inne linie tez trzeba remontować. Dobrze, że miasto Wrocław np. nie buduje metra, bo wszystkie pieniadze szły by na metro, a nie jakieś lokalne linie. Taką mamy strategię i oby jak najdużej, bo ta strategia może się zmienić!
Adams - 18-10-2010, 13:25
Temat postu:
No zgodzę się. Ale ostatnio w innych regionach reaktywuje się linie atrakcyjne turystycznie. Najlepszym tego przykładem jest Pomorze i linie do Darłowa i Mielna, gdzie ruch turystyczny jest tylko w lecie, a w górach sezon turystyczny jest prawie cały rok, więc taka kolej byłaby bardziej rentowniejsza niż te nadmorskie. Często bywam w Karkonoszach i uważam że komunikacja autobusowa daje dużo do życzenia. Autobusy jeżdżą rzadko i są drogie, a między Szklarską Porębą a Karpaczem niema nic bezpośredniego poza sezonem letnim. Odcinek z Jeleniej Góry do Karpacza nie jest długi, więc powinno się wygospodarować pieniądze na wznowienie kursowania pociągów, tym bardziej że coraz częściej się wspomina o reaktywacji lini do Kowar.
Poza tym w pociągu można przewieść rower w lecie i narty, sanki w zimie, a w autobusie jest już z tym problem. Dlatego w dalszym ciągu uważam że pociągi do Karpacza są potrzebne właśnie formie kolejki Karkonoskiej w relacj jaką podałem w moim poprzednim poście.
dinxles - 18-10-2010, 14:25
Temat postu:
Tak, tylko zauważ, że nie tylko remont generalny trzeba przeprowadzić, ale i również stawiać szlabany. A linia do Darłowa, została zmodernizaowana z powodów strategicznych.
Adams - 18-10-2010, 19:30
Temat postu:
Z całym szacunkiem, ale uruchomienie lini Szklarska Poręba-Harrachov też wegług Ciebie ma charakter strategiczny??? Oba karkonoskie kurorty tak Szklarska Poręba jak i Karpacz powinny mieć dostęp do pociągu. Jeśli według Ciebie największym problemem uruchomienia 17-to kilometrowego odcinka są szlabany to "gratulacje".
dinxles - 18-10-2010, 20:02
Temat postu:
Jeśli chodzi o linię do Kowar i Karpacza, to zdaje się że tam trzeba postawić 2 szlabany. I zmodernizować bądź wyremontować 13 km toru. A charakter stratgiczny to niestety linie główne... Poza tym szczerze mówiąc, to myslalem ze wzema się najpierw za Karpacz i Kowary, zanim dotkną Harrachova. Ale jak widać inaczej im było dane... Problemem jest rownież to z linia do Karpacza i Kowar chyba pozostanie pod zarządem PLKi.
Adams - 18-10-2010, 20:24
Temat postu:
No niestety, ale te tory są pod zarządem PLK. Czytałem że była szansa przejęcia tych torów przez zamorząd za niewielkie pieniądze, ale władze Karpacza nie były tym zainteresowane i tu jest pies pogrzebany. Sad
wojcio - 20-10-2010, 12:11
Temat postu:
Linia do Darłowa chyba została "strategiczną" ze względów wojskowych - jakiś poligon, czy baza, czy cóś ...
Adams - 20-10-2010, 17:39
Temat postu:
A taka linia jak do Karpacza (i nie tylko) powinna być strategiczna pod względem turystycznym. Very Happy
dinxles - 20-10-2010, 18:19
Temat postu:
Tyl, ze w rejonie Mysłąkowic i Miłkowa właściwie to linia podwórkowa... Ciężko będzie tamtędy przejechać nawet 20 km/h.
Adams - 20-10-2010, 18:35
Temat postu:
To powinno się tą linie wyremontować (podobnie jak i do Szklarskiej Poręby). Ja nie wymagam żeby to były linie dużych szybkości, tylko typowo turystyczne. Prętkość 40-50 km/h z powodzeniem wystarczy.
Po raz kolejny zasugeruję się słowcką kolejką tatrzańską, której Polski odpowiednik mógłby się świetnie sprawdzić w Karkonoszach.
Damian Łódź - 20-10-2010, 18:39
Temat postu:
Adams, kolego, beton z Karpacza nie pozwoli na jakiekolwiek przewozy pasazerskie do Karpacza,aczkolwiek chetnie z Łodzi bym sie przejechał pociągiem do Karpacza, z uwagi chociażby na to ,że nigdy tam nie byłem,a blachosmrodem to jakos nie mam ochoty.
Adams - 20-10-2010, 18:53
Temat postu:
Jak nie byłeś to polecam. Very Happy
A tak do tematu to ja nie mogę pojąć jakimi kategoriami władza tego naprawdę pięknego kurortu myśli.
Przecież pociągi by tam rozwiązały problem komunikacyjny. Autobusów tam jest stanowczo za mało, a przyjeżdżając ostatnim pociągiem od strony Wrocławia do Jeleniej Góry o godz.21.40 pozostaje tylko Taxi bo niczym innym się do Karpacza nie dostaniesz. Przekonałem się o tym na własnej skórze. Dlatego pociąg byłby super rozwiązaniem, chyba że to jest jawne nabijanie kieszeni taryfiarzom.
Damian Łódź - 20-10-2010, 18:59
Temat postu:
Adams, popieram bez dwóch zdań, tylko przetłumacz to odpowiednim władzom....
Adams - 20-10-2010, 19:20
Temat postu:
Noi to będzie najtrudniejsze. Ale idą wybory i myślę że mieszkańcy Karpacza podziękują swojej władzy. To miasto żyje głównie z turystyki, a chcąc żeby turyści dopisali trzeba im dać czym dojechać, bo nie każdy ma samochód, a uprawiając turystykę górską raczej nie korzysta się z samochodu.
Leśny Dziadek - 20-10-2010, 20:40
Temat postu:
Adams, uprawiający turystykę górską to jakieś 10% odwiedzających Karpacz, i nie są nastawieni na wydawanie, ale na zwiedzanie, wędrowanie. Karpacz żyje ze statystycznej rodzinki 2+2, samochód, wózek, piwko, atrakcje, piwko, lody, zjazd saneczkami, piwko, pizza, hotel, w niedzielę po południu do domu. Oni kolej mają w tyle. Sorry, ale ja żyję w tym klimacie i oczy posiadam na miejscu właściwym...
adamus - 22-10-2010, 08:53
Temat postu:
do Leśny Dziadek
Ja z małopolski i moi znajomi z mazur i mazowsza wiele razy spotykaliśmy się i spotykamy w Karpaczu, żeby odpocząć i wspólnie miło spędzić czas, tak już od wielu lat. Jesteśmy skazani na samochody. Wierz mi lub nie ale gdyby był pociąg do Karpacza to właśnie jego byśmy wybrali. Wiesz dlaczego bo gdy co roku jadę nad polskie morze (Hel, Jastarnia, Władysławowo, Gdańsk, Łeba, Ustka) to zawsze pociągiem, mimo drożyzny, syfu, tłoku, i koszmarnie długiego czasu przejazdu. Wiesz dlaczego? Bo mam dosyć samochodów, autobusów i niebezpiecznych dróg, codziennie do pracy dojeżdżam samochodem (mam 2letnią toyotę avensis) jeżdżę zwykłą droga i częściowo autostradą A4 i stoję na stanowisku że jeśli mam tylko możliwość wyboru to jadę pociągiem mimo wszystkich negatywów jakie mnie w nim spotykają, uważam że jest bezpieczniej i mniej męcząco. Na studia mimo licznych busów do Krakowa (przez A4), zawsze jeździłem pociągiem, to samo do rodziny którą mam pod Warszawą [pociągi Trzebinia-Kraków lub Trzebinia-Katowice i dalej na Warszawę] Dla mnie jazda pociągiem jest mniej męcząca, jest toaleta, można pochodzić po pociągu, oglądnąć film na laptopie i choćby wypić browara, a autobus, bus?

PS i powtórze po raz „enty” - liczę że jeszcze dane mi będzie w moim życiu wsiąść do pociągu jadącego do Karpacza, czekam na to od dawna.
dinxles - 22-10-2010, 09:22
Temat postu:
Oby. W końcu wystarczy tylko remont Mysłąkowice-Miłków żeby do Karpacza znów zaitały pociągi dalekobieżne.
jubikej - 22-10-2010, 11:25
Temat postu:
dalekobieżnych tam nie ma co pchać, wystarcza szynobusy z jeleniej góry skomunikowane z pociągami przyjeżdżającymi tam z innych miast w kraju
Adams - 22-10-2010, 12:57
Temat postu:
Odkąd pamiętam nigdy pociągi do Karpacza nie jeździły pociągi dalekobieżne, tylko startowały w Jeleniej Górze, a i to było dobre choćby dlatego że przyjeżdżając pociągiem do Jeleniej Góry nie trzeba było pokonywać z bagażami długiego dystansu do dworca PKS, tylko wystarczyło się przesiąść z pociągu do pociągu.
Tak jak pisałem wcześniej na chwile obecną najlepszym rozwiązaniem byłoby połączenie lini Harrachov-Jelenia Góra z Karpaczem, a przy reaktywacji lini Jelenia Góra-Kamienna Góra przez Kowary także pociągi do Trutnova mogłyby jeździć tą trasą i wyszło by coś w rodzaju kolejki karkonoskiej. Tych pociągów nie musiałoby być dużo. Wystarczyłyby 3-4 pary dziennie w rozsądnych godzinach, przynajmniej w sezonie.

Adamus. Dzięki Ci za zabranie głosu w tym temacie. Absolutnie Cię popieram. W końcu obaj jesteśmy z Małopolski, sprawa dotyczy Dolnego Śląska więc coś w tym jest. Laughing
Jestem miłośnikiem Karkonoszy i często tam bywam. Także w tym roku wybrałem się na wakacje w te rejony, właśnie do Karpacza. Nie miałem możliwości jechać wcześniej, dlatego do Jeleniej Góry dotarłem pociągiem ok. 21.50. Ku zdziwieniu mojemu jak i wielu ludzi którzy tym pociągiem przyjechali okazało się że ostatni autobus do Karpacza odjechał o godz. 20.20, a następny rano.Jedynym środkiem transportu pozostało taxi. Za kurs zapłaciłem bezmała tyle co za pociąg z Krakowa do Jeleniej Góry.
Gdyby o tej porze do Karpacza był pociąg, byłoby to nie tylko dobre skomunikowanie z pociągiem z Wrocławia, ale także późniejsza możliwość wydostania się z Jeleniej Góry.
Ta sama sytuacja miała miejsce po wyprawie na Śnieżkę, zejście na czeską stronę i powrotem ostatnim pociągiem z Trutnova (w Jeleniej o 20.40). Przecież tym pociągiem nie jeżdżą mieszkańcy Jeleniej Góry, tylko turyści wracający z gór, którzy zazwyczaj są zakwaterowani w Karpaczu lub Szklarskiej Porębie i czymś muszą się tam dostać.
EU07-469 - 22-10-2010, 13:26
Temat postu:
Nie do konca sie zgodze z tym brakiem dalekobieznych do Karpacza. Byl okres, gdy tam jezdzil wagon bezposredni do Wroclawia. Fakt, nie bylo to godzinowo dobrze zrobione, ale cos takiego bylo.
Adams - 22-10-2010, 14:15
Temat postu:
Wagonu z Wrocławia sobie nie przypominam, ale być może był. Wiem jedynie że jeździł pociąg LKR z Zielonej Góry do Karpacza jakoś chyba w połowie lat 90-tych.
W każdym razie teraz ten numer by nie przeszedł, choćby z powodu braku elektryfikacji, ale jeśli Jelenia Góra byłaby dobrym punktem przesiadkowym między Karpaczem, a Szklarską Porębą to myśle że by się to sprawdziło.
Kornik1983 - 22-10-2010, 14:24
Temat postu:
Adams napisał/a:

Jestem miłośnikiem Karkonoszy i często tam bywam. Także w tym roku wybrałem się na wakacje w te rejony, właśnie do Karpacza. Nie miałem możliwości jechać wcześniej, dlatego do Jeleniej Góry dotarłem pociągiem ok. 21.50. Ku zdziwieniu mojemu jak i wielu ludzi którzy tym pociągiem przyjechali okazało się że ostatni autobus do Karpacza odjechał o godz. 20.20, a następny rano.Jedynym środkiem transportu pozostało taxi. Za kurs zapłaciłem bezmała tyle co za pociąg z Krakowa do Jeleniej Góry.


Niezupełnie jest tak jak napisałeś. Ostatni autobus z Jeleniej Góry do Karpacza przez Mysłakowice i Kowary wyjeżdża z dworca PKS o godz. 22:20. Problem polega na tym, że kiedyś przejeżdżał przez dworzec PKP, jednak od jakiegoś czasu jeleniogórski PKS zrezygnował z tego przystanku w tym kursie. Powodem była pewnie znikoma liczba zainteresowanych. Najbliższym jego przystanek znajduje się okolicach Teatru (3 przystanki MZK z dworca kolejowego).

Moim skromnym zdaniem, póki co na linii kolejowej przez Mysłakowice, na dzień dzisiejszy nie opłaca się robić remontu dalej niż do dworca w Kowarach (mowa tu o kierunku kamiennogórskim). Jeśli chodzi o Kamienną Górę i Lubawkę to w pierwszej kolejności winno się dążyć do stałych połączeń (codziennych, całorocznych) z wykorzystaniem tego co jest na dzień dzisiejszy, czyli relacje (Trutnov) - Lubawka - Kamienna Góra -Sędzisław - Jelenia Góra lub Wałbrzych. Kamienna Góra ciąży bardziej ku Wałbrzychowi niż Jeleniej Górze, lecz na kierunku wałbrzyskim istnieją dwa problemy znacznie dłuższy czas przejazdu od alternatywy drogowej oraz usytuowanie dworca w Wałbrzychu. Pozostaje zatem kierunek jeleniogórski. Tu czas przejazdu jest już bardziej atrakcyjny. Byłby jeszcze lepszy gdyby nie rozwalono łącznicy Marciszów Grn. - Kruszyn, ale tą moim zdaniem można w miarę szybko i stosunkowo tanio odbudować. Problemem jest tylko albo aż IZ Wałbrzych Hmm

Wracając od tematu Karpacza to owszem jeśli byłaby możliwość reaktywacji to zdecydowanie wszystkie składy powinny być skomunikowane z kierunkiem wrocławskim, ale ponadto Legnica via Lwówek bądź Lubań itd. Jednak ważnym jest też, aby przewoźnik dogadał się z jakimś przewoźnikiem lokalnym samochodowym na rozwóz ludzi po Karpaczu do Pensjonatów, bądź druga opcja np. z MZK Jelenia Góra (PKS nie wchodzi w grę jest naturalną konkurencją wobec kolei na odcinku JG - Karpacz), aby otworzyć linię miejską od Powiedzmy dworca PKP do Karpacza Górnego, a najlepiej jeszcze drugą od dworca PKP do Western City przez Osiedle Skalne. Ale do tego wszystkiego jest potrzebna przychylność władz miasta, a tu dopóki będzie Pan Malinowski sądzę, że taka jest niemożliwa
Adams - 22-10-2010, 14:50
Temat postu:
Jesteś z tamtego rejonu więc bardziej znasz tamtejsze realia co by się opłacało, a co nie. To co napisałem to były tylko propozycje z mojego punktu widzenia, które według mnie byłyby dobre i przy tym będę się upierał.
Co do autobusu do Karpacza o 22.20 to jeśli takowy jeździ to niema go w rozkładzie jazdy na dworcu PKS. Ostatni kurs do Karpacza widnieje o godz. 20.20 (tak było przynajmniej w lipcu).
Zastanawiam się jeszcze dlaczego jeleniogórski MZK nie uruchomi autobusów do Szklarskiej i Karpacza, skoro kolej i PKS olewa te kurorty. Przecież są linie do Mysłakowic i Piechowic to czemu się nieda ich wydłużyć do Karpacza i Szklarskiej. Gdyby te autobusy startowały z dworca PKP to by trochę zrekompensowały brak pociągów.
Hewak - 22-10-2010, 22:29
Temat postu:
Adams, ten pociąg LKR to był pospieszny relacji Czerwieńsk-Karpacz.
Krzysiu - 22-10-2010, 22:45
Temat postu:
Adams napisał/a:
... Zastanawiam się jeszcze dlaczego jeleniogórski MZK nie uruchomi autobusów do Szklarskiej i Karpacza, skoro kolej i PKS olewa te kurorty...

Odpowiedź jest bardzo prosta - bo nie ma kogo wozić. Nie zastanowiłeś się na tym, dlaczego PKS nie jeździ przez dworzec? Bo nadkłada bez potrzeby 4 kilometry przez miasto. Z transportu publicznego korzysta coraz mniej ludzi. Nie dlatego, że nie ma oferty - to własnie nie ma oferty, bo nie ma popytu. Nikt nie będzie utrzymywał linii kolejowej dla garstki fanatyków. 95% turystów przyjeżdża własnymi autami i problemem numer 1 Karpacza czy Szklarskiej Poręby jest brak miejsc parkingowych, a nie częstotliwośc kursowania pociągów.
EU07-469 - 22-10-2010, 22:55
Temat postu:
A jakby tak sprobowac podzielic Kamienczyk czy Szczeliniec na grupy do Szklarskiej i Karpacza? W Jeleniej wielkiego halo by nie bylo- po przyjezdzie z Poznania na czolo do Szklarskiej np. EM10 (o ile bylaby sciagalna), z drugiej podjezdza SU42 i pociagi odjezdzaja niemal razem. Wiecej kombinacji byloby z laczeniem...
dinxles - 23-10-2010, 07:45
Temat postu:
2 lata temu pisałem do PKP PR i niestety nie zgodzili się na rozłączanie części SUDETÓW i innych pociągów do Karpacza. Trzeba przymusowo wyremontować tor na Mysłakwoice-Miłków. Bez trego nie można wprowadzić tam nawet szynobusów.
conen - 23-10-2010, 15:33
Temat postu:
Do Krzysiu: czyli teraz uwalamy Zakopane, Krynicę, Hel, Swinoujście, Zagórz bo przecież 95% turystów przyjeżdża własnymi autami. A może trzeba tym turystom zaproponować jakąś ofertę czy w ogóle szansę wyboru. Czym niby mają jechać jak kolei niet PKS niet.
Adams - 23-10-2010, 16:12
Temat postu:
Conen ubiegłeś mnie bo właśnie miałem napisać do Krzysia w podobnym tonie. Smile
A wracając do Karpacza i Karkonoszy to dzięki brakom połączeń kolejowych i MZK to jeleniogórski PKS stał się monopolistą w przewozach w tym regionie i ceny są kosmiczne.
Dla przykładu PKS z Jeleniej Góry do Karpacza bilet kosztuje 7,30zł. (po samym Karpaczu 3,90zł) co woła o pomste do nieba. Gdyby jeździł pociąg to według obecnej taryfy Regio kosztowałby 5zł, a gdyby PR na tej trasie dały połączenie w dobrej cenie to jeszcze mniej.
Może to przekona przeciwników reaktywacji lini do Karpacza.
Krzysiu - 24-10-2010, 07:18
Temat postu:
PKS Jelenia Góra jest firmą prywatną, która działa w celu osiągnięcia zysku. Jak to firma. Ceny biletów są tak skalkulowane, żeby firma na tym zarabiała. Do biletów kolejowych (obojętnie, czy PR, czy KD) DOPŁACA podatnik poprzez budżet województwa. Dlatego cennikowo bilety są tańsze. Koszty przewozu pasażera pociągiem są natomiast wyższe, stąd biorze się deficyt w przewozach pasażerskich.

Masz jeszcze jakieś rewelacje z dziedziny ekonomii w zanadrzu?
Adams - 24-10-2010, 13:30
Temat postu:
Krzysiu. Nie tylko kolejowe przewozy są dotowane, ale PKS a nawet busiarstwo też, zwłaszcza tam gdzie pociągi nie dojeżdżają.
conen - 24-10-2010, 13:59
Temat postu:
Do Krzysiu: pisz więc otwarcie że jesteś przedstawicielem transportu samochodowego a dla Was uwalanie konkurencji w postaci pociągów już na starcie to przyjemna rzecz.

Sam przyznajesz że brak konkurencji oznacza kosmiczne ceny. Ślijmy więc kolejne linie do piachu.
tomex_0111 - 24-10-2010, 14:21
Temat postu:
analizujac co sie dzieje u nas to busiarze niedlugo nas zjedza,dajmy przyklad Gryfow-Świeradów.ale nie odbiegam dalej,moim zdaniem to UMWD i os od RJ jest taka gorzej jak przedszkolak,bo zeby np.2 busy lecialy o tej samej godz w tym samym kierunku?tyle ze jeden z miejscowosci dalej.paranoja!
chemmobile - 25-10-2010, 11:23
Temat postu:
Hahaha, czytam was i nie mogę przestać się śmiać. No normalnie dyskusje pryszczatych gimnazjalistów. Jak takie z was kozaki i znawcy tematu, to może odpowiecie Krzysiowi MERYTORYCZNIE? Bo zarzucając mu, że jest "przedstawicielem transportu samochodowego" kompromitujecie siebie i całe to forum. Zresztą podobnie żenujący popis daliście w temacie reaktywacji linii Lwówek Śl - Gryfów Śl.
@Adams
PKS J.Góra to nie dotowane MZK, zatem 3,90 zł za przejazd przez Karpacz to nie jest drogo wobec, bodajże, 2,50 zł za jednorazowy w MZK. Zresztą takie porównania są jak porównywanie jabłek ze śliwkami ergo nie kompromituj się więcej.

Dawno dawno temu, w związku z coraz gorszą ofertą PKP i wzrostem liczby turystów odwiedzających Karpacz, zarówno PKS jak i prywatni przewoźnicy stworzyli atrakcyjną ofertę przewozową na odcinku J.Góra PKP - Karpacz. Macie coś przeciwko temu? Bo odnoszę wrażenie, że życzycie turystom jak najgorszej oferty dojazdowej, bo nie jest realizowana przez kolej.
Kornik1983 - 25-10-2010, 14:26
Temat postu:
chemmobile napisał/a:

PKS J.Góra to nie dotowane MZK, zatem 3,90 zł za przejazd przez Karpacz to nie jest drogo wobec, bodajże, 2,50 zł za jednorazowy w MZK. Zresztą takie porównania są jak porównywanie jabłek ze śliwkami ergo nie kompromituj się więcej.


Bilet MZK po JelenieJ Górze kosztuje 2,24 zł (tak sobie wymyślili). Natomiast co do Karpacza to kiedyś było tak, że Władze Karpacza dogadały się z PKS-em i płaciło się połowę ceny - ergo dotowały przejazd na terenie miasta. Nie wiem jak jest na dzień dzisiejszy.

[/quote]

[ Dodano: 25-10-2010, 14:35 ]
Adams napisał/a:

Co do autobusu do Karpacza o 22.20 to jeśli takowy jeździ to niema go w rozkładzie jazdy na dworcu PKS. Ostatni kurs do Karpacza widnieje o godz. 20.20 (tak było przynajmniej w lipcu).


Ten autobus jest można by powiedzieć od zawsze. Problem polega na tym, że są dwie oddzielne linie ten 22:20 jedzie przez Mysłakowice, Kowary, natomiast o 20:20 jedzie przez Cieplice, Miłków. Widnieją po prostu w innych pozycjach rozkładu.

Adams napisał/a:

Zastanawiam się jeszcze dlaczego jeleniogórski MZK nie uruchomi autobusów do Szklarskiej i Karpacza, skoro kolej i PKS olewa te kurorty. Przecież są linie do Mysłakowic i Piechowic to czemu się nieda ich wydłużyć do Karpacza i Szklarskiej. Gdyby te autobusy startowały z dworca PKP to by trochę zrekompensowały brak pociągów.


MZK Jelenia Góra uruchamia poszczególne połączenia na terenie ościennych gmin i miast po porozumieniu się z włodarzami tychże. Stąd są autobusy do Piechowic, Mysłakowic czy Podgórzyna, a nie ma do Starej Kamienicy, Kowar, Karpacza czy Szklarskiej. Zresztą Gminy takie jak Mysłakowice czy Podgórzyn rozważają rezygnację z usług jeleniogórskiego MZK.

Co do pociągów do Karpacza, Kowar czy Szklarskiej Poręby na pewno uzupełniałyby one możliwość dojazdu do tych miejscowości dla mieszkańców powiatu, natomiast dla ludzi z dalszych rejonów kraju byłaby to po pierwsze dodatkowa atrakcja jako przejażdżka malowniczą linią. Po drugie w przypadku ludzi mniej zamożnych tania alternatywa dojazdu.
[/quote]
Groźny Fanatyk - 27-10-2010, 15:54
Temat postu:
chemmobile napisał/a:
Bo odnoszę wrażenie, że życzycie turystom jak najgorszej oferty dojazdowej, bo nie jest realizowana przez kolej.


Ależ oczywiście. Jeśli o mnie chodzi, to nie zamierzam odpowiadać Krzysiowi merytorycznie. Zapewne pociąg jest ogólnie droższą formą transportu niż autobus. Nawet przy uwzględnieniu trudno mierzalnych efektów typu - mniejszy hałas, mniej wypadków drogowych, mniej spalin i CO2. Ale co z tego? Pociągi mają jeździć i tyle. Nie interesuje mnie jaki podatnicy mają ponieść tego koszt. Im mniej ktoś lubi kolej tym gorzej dla niego. Oczywiście gdybym tylko mógł, to dyktatorsko kazałbym reaktywować wszystkie istniejące jeszcze na dziś linie, nie licząc się z kosztami (jak trzeba - obciąłbym emerytury i renty). Ponieważ takiej władzy nie mam - z przyjemnością przyklaskuję każdemu, nawet najbardziej zwariowanemu pomysłowi reaktywacji, a takim - dość jednak kontrowersyjnym - jest ten z Karpaczem. Prawie tak samo pozytywnie szajbnięty jak Złoty Stok. Język
EU07-469 - 27-10-2010, 19:05
Temat postu:
Najgorsze w 308+340 jest to, ze stacja Karpacz jest na dole. Gdyby byla wyzej, jak w Szklarskiej, to reaktywacja tej linii bylaby sensowna. A tak to i tak do Bialego Jaru trzeba dotrzec autobusem.
Bonifas - 27-10-2010, 20:24
Temat postu:
w Krynicy też stacja jest na dole i do tej pory nie stanowiło to większego problemu w komunikacji a samo miasto jest porównywalne z Karpaczem - także żaden argument.
wojcio - 27-10-2010, 20:46
Temat postu:
Fanatyku - doceniam ironię Smile Ale kwestia, czy transport kolejowy jest droższy, wcale tak jednoznaczna nie jest, jeśli uwzględni się dysproporcje w nakładach na infrę drogową i kolejową. Że o "wygaszaniu popytu" na kolei nie wspomnę ...... Ciekawe, że w Czechach czy w Niemczech uwalenie połączeń do miejscowości z takim potencjałem byłoby niezrozumiałą ekstrawagancją.
Groźny Fanatyk - 27-10-2010, 21:43
Temat postu:
Całkiem możliwe, że masz rację, wojcio. Smile
Dlatego użyłem słowa "zapewne".

Takie "księgowe" przeliczenie - nawet gdyby wypadło niekorzystnie dla pociągu - nie oddaje istoty sprawy. Przewaga kolei to wiele kwestii trudno mierzalnych. Bo jak wyliczyć fakt, że kolej stanowi dla takiej Nowej Rudy, Pisza czy Krościenka swoiste "okno na świat" i to nawet nie czysto transportowe ale w kontekście psychologii społecznej? Smile
Zatem bez ironii ;-) --> pełne poparcie dla Karpacza (choć wiem, że ta idea na dziś to mission impossible)
adamus - 28-10-2010, 07:19
Temat postu:
Mili Państwo, w sumie jestem z innego rejonu Polski, ale od bardzo długiego czasu przyglądam się linii do Karpacza. Co to znaczy pociąg dla mniej zamożnych turystów? Ja jestem zamożnym turystą mam dobre auto i mimo to nad polskie morze Zawsze wybieram pociąg i to nie ten z przesiadką szybszy IC, tylko ten bezpośredni. Nie mam zamiaru się przesiadać na jakiejś stacyjce nawet zwanej Warszawa (choć nic do nich nie mam) poprostu wsiadam np. w Trzebini i wysiadam we Władysławowie, Jastarni itp. liczy się dla mnie ten jeden skład który w ciągu doby jedzie jako bezpośredni – do stacji sobie jakoś dojadę nie ma sprawy.
Teraz do rzeczy, jeśli ma być pociąg (choćby i tylko w sezonie) z Krakowa, Warszawy, Gdańska itd. to niechże pojedzie jako bezpośredni do Karpacza! W wakacje jeździ pociąg z Krakowa do Katowic i na Hel ale 3 wagony w Gdyni rozłączają i jadą do Łeby, i co da się? A frekwencja tego pociągu jak ja jechałem w lipcu br. to 150%, ludzie w korytarzu stali!! A na drodze Władysławowo-Hel były takie korki że nikomu nie życzę stania w nich, kolej 100razy lepsza.
Proszę mi nie pisać BZDUR z lokalizacją stacji w Karpaczu bo właśnie w Krynicy jest to samo! Gdy już wyjdę z pociągu w Karpaczu to dam sobie radę i każdy kto tam przyjedzie, zaraz pojawią się chętni przewoźnicy przy stacji którzy zawiozą gdzie trzeba, a jak ich nie będzie to „z buta” też dojdę gdzie trzeba.
Za niedługo zacznie się pyskowanie że porty lotnicze są zbyt daleko centrum i trzeba taksówkami dojeżdżać (bo nie wielu doprowadziło do realizacji "pociągi do lotniska" za to używanie mają taksówkarze i busiki) Gdy już przejadę te setki km pociągiem to będzie wystarczający argument żeby go wybrać a nie nasze zdradliwe i niebezpieczne drogi na który rocznie ginie tyle ludzi że strach.
Zgadzam się z wpisem powyżej - tory nie powinny być zarastane przez krzaki a ludzie stłoczeni w busikach, pociągi, pociągi i raz jeszcze pociągi!
Pozdrawiam
Kornik1983 - 28-10-2010, 09:17
Temat postu:
adamus napisał/a:
Co to znaczy pociąg dla mniej zamożnych turystów? Ja jestem zamożnym turystą mam dobre auto i mimo to nad polskie morze Zawsze wybieram pociąg i to nie ten z przesiadką szybszy IC, tylko ten bezpośredni.


Pisząc o mniej zamożnych ludziach miałem na myśli to, że niektórzy ludzie podsumowując koszty wyjazdu np. na wakacje, czyli fundusze na przejazd, noclegi, wyżywienie itd., niejednokrotnie rezygnują z wyjazdu ze względu na koszt przejazdu.

I tu na przykładzie Karpacza:

O ile jest jeszcze bezpośrednie połączenie autobusowe np. z Katowicami (ok. 50 zł cena jednego biletu normalnego), to przy przejeździe nawet z dwoma przesiadkami we Wrocławiu i Jeleniej Górze wynosi ok. 10-15 zł mniej. Przy czterech osobach oszczędność w obie strony to jakieś 100 zł. Dużo i mało dla ludzi mniej zamożnych na pewno sporo.

Taki był kontekst tej wypowiedzi.

Co do przejazdów bezpośrednich, to najdłuższe relacje jakie ja pamiętam to były Karpacz - Lwówek i Karpacz Czerwieńsk (LKR) obsługiwany przez jakiś szynobus bodajże. Problemem stacji Karpacz jest jej bardzo mała pojemność. Nawet Szklarska Poręba przy Karpaczu pod tym względem to niebo a ziemia.
Bonifas - 28-10-2010, 14:19
Temat postu:
w latach 70 Karpacz - Warszawa Wsch oraz Karpacz Duserdorf / Dresden
Adams - 28-10-2010, 20:44
Temat postu:
Gdyby się udało reaktywować linie do Karpacza to na obecne warunki jedynym połączeniem dalekobieżnym jakie by miało tam jakieś szanse to pociąg Zielona Góra-Karpacz. Te relacje i tak są obsługiwane szynobusami więc nie byłoby problemu.
Co do składów wagonowych niema szans, czego najlepszym przykładem są Bieszczady i duże miasta takie jak Zamość, Gorzów, Grudziądz i wiele innych gdzie linie kolejowe nie są zelektryfikowane.
EU07-469 - 28-10-2010, 22:02
Temat postu:
Dolnoslaskie na razie ma za malo takiego sprzetu. Tam wjedzie SA134, ktory bez wiekszych klopotow radzi sobie z podjazdami w Szklarskiej. A co do dalekobieznych, to jak dla mnie jeden lub dwa wagony wiecej do poznaniakow (Kamienczyk, Szczeliniec), SU42 w Jeleniej nie brakuje... Zreszta gdzies o tym juz wspominalem.
Adams - 28-10-2010, 22:54
Temat postu:
Pewnie że to by było dobre, ale Poznaniaki nie dojeżdżają nawet do Szklarskiej Poręby, mimo że linia jest zelektryfikowana, więc szanse Karpacza mizerne.
Tak jak wspomniałem wcześniej jeśli już to pozostaje jedynie szynobus Karpacz-Korenov+1xKarpacz-Zielona Góra i dobre skomunikowania w Jeleniej Górze w kierunku Wrocławia i Warszawy.
Kornik1983 - 29-10-2010, 08:02
Temat postu:
Owszem Zielona Góra byłaby całkiem ciekawym pomysłem. Co prawda jest konkurencja autobusowa (relacje Karpacz - Zielona Góra, Karpacz - Gorzów i Karpacz - Żary (weekendowy)), ale to oznacza, że też jest jakiś popyt na ten kierunek. Dla mnie ważnym byłoby, żeby pociągi na Zieloną Górę jeździły przez Lwówek, a nie przez Lubań. Nie mogę jakoś pojąć dlaczego pcha się szynobusy pod drut. Przez Lubań powinny być relacje JG - Wrocław, oczywiście moim subiektywnym zdaniem.
Damian Łódź - 29-10-2010, 10:40
Temat postu:
Kornik1983, a jak chcesz wytrasować Karpacz-ZGóra p. Lwówek???
Bonifas - 29-10-2010, 10:55
Temat postu:
Damian nie znasz specyfiki lwóweckiej uważam że pociągów Jelenia Góra - Zielona Góra powinny być przynajmniej dwie pary tak jak jest teraz. Tyle ja jedną obsłużył bym składem wagonowym, który pojechał by przez Lubań, Żary, Zieloną Górę do Szczecina (coś w stylu KAMIEŃCZYKA) owa osobówka mogła by się nazywać WIKING i mogła by w Zielonej Górze być łączoną z częścią jadącą z Kłodzka Gł. przez Strzelin, Wrocław, Głogów. Druga para już wyłącznie w relacji Jelenia Góra - Zielona Góra mogła by jechać przez Lwówek Śląski - gwarantuje że chętnych z Wlenia, Lwówka Śl. i Nowogrodźca a także z pośrednich miejscowości linii 283 z pewnością by nie zabrakło
Damian Łódź - 29-10-2010, 11:06
Temat postu:
Bonifas, ja Cię rozumiem i OK,ale od Lwówka do Jeleniej jak chcesz jechac, bo chyba nie przez Świętoszów Język
Adams - 29-10-2010, 11:26
Temat postu:
Pewnie że pociągi do Zielonej Góry powinny jeździć przez Lwówek. Odległość taka sama, czas chyba też, a przynajmniej szynobus jechałby tam gdzie jeździć powinien czyli po lini niezelektryfikowanej, i nawet jakby taki jechał z Karpacza to zmiana kierunku w Jeleniej Górze dla szynobusu to żaden też problem.
Hewak - 29-10-2010, 11:41
Temat postu:
Damian Łódź, Świętoszów jest na odcinku miedzy Żaganiem a Zebrzydową. Pociąg na obecne warunki jeśli miałby jechać przez Lwówek to tak: Zielona Góra-Żary-Iłowa-Węgliniec-Zebrzydowa-Lwówek-Jelenia. Bo już nie mówię że najlepiej byłoby gdyby odcinek między Żaganiem a Ławszową był przejezdny, a nie właściwie rozebrany, bo wtedy pociąg oprócz Żar zahaczyłby o również niemały Żagań (który jak na stację o niegdyś takim znaczeniu został zgnojony doszczętnie, a od nowego rozkładu ma być jeszcze gorzej, choć już się nie da).

Adams, nawet jakby jechał do Karpacza to w Jeleniej Górze nie trzeba robić zmiany kierunku. Zarówno przy wjeździe ze Lwówka, jak i Gryfowa.
EU07-469 - 29-10-2010, 18:22
Temat postu:
Zmiana kierunku jest konieczna tylko od Wroclawia.
amadeoen57. - 29-10-2010, 20:01
Temat postu:
Hewak napisał/a:
Damian Łódź, Bo już nie mówię że najlepiej byłoby gdyby odcinek między Żaganiem a Ławszową był przejezdny, a nie właściwie rozebrany, bo wtedy pociąg oprócz Żar zahaczyłby o również niemały Żagań


Tak szlak z Zebrzydowej przejezdny tylko do Ławszowej gdzie panuje zawrotna 20-stka.
A oto szlak w lesie za Ławszową:
dinxles - 29-10-2010, 20:30
Temat postu:
Tak tylko, że zalicznie Żagania, bedzie nas sporo kosztowac, bo odbudowanie tego odcinka jak widać na zdjęciach będzie kosztowne, ale realne.
EU07-469 - 29-10-2010, 23:46
Temat postu:
Na razie proponuje skupic sie na tym, co teoretycznie mozliwe remontujac tylko te 17 km z Jeleniej do Karpacza. Oczywiscie regularne kursy szynobusu na tych 17 km, codziennie mozna by takze puscic tam Kamienczyk, tyle ze to automatycznie wymaga przedluzenia tego poznaniaka do Szklarskiej. Jak sie da, to rano ewentualny szynobus z Zielonej Gory do Karpacza skomunikowac z pociagami z Wro do Jeleniej i z JG do Korenova, po poludniu zjazd z Karpacza do ZG skomunikowac z Korenov-JG i JG-Wro.
Hewak - 30-10-2010, 02:29
Temat postu:
Warto przypomnieć że odcinek ten był całkowicie remontowany w połowie lat 80-tych, a ruch zawieszono w 1991. To co widać na zdjęciach to jeszcze jedne z niewielu miejsc, gdzie leży tor. W większości szlak wygląda tak:
Kornik1983 - 01-11-2010, 20:59
Temat postu:
Karpacz - Mysłakowice - Jelenia Góra - Wleń - Lwówek Śląski - Zebrzydowa - Węgliniec - Żary - Zielona Góra - Karpacz

Nie widzę żadnego problemu z trasowaniem (żadnych zmian kierunku, kawałek pod drutem tylko na odcinku Zebrzydowa - Węgliniec)

Ale połączenie z Zieloną Górą wprowadzałbym jako tą przysłowiową wisienkę na torcie dla wzbogacenia oferty.

Wagonówki o ile jest to jeszcze możliwe jak najbardziej ale tylko w sezonie i weekendy.
Adams - 01-11-2010, 21:39
Temat postu:
Pomysł z wagonówkami mógłby nie przejść ze względu na koszty, ale szynobusy Zielona Góra - Jelenia Góra przetrasować przez Lwówek i wydłużyć do Karpacza to by była super sprawa.

Jesteś z tego regionu, więc zapytam co sądzisz o wariancie który proponowałem wcześniej, czyli szynobusy Korenov - Karpacz?
Pitras - 01-11-2010, 22:07
Temat postu:
Albo np. jakieś nocne połączenie Warszawa- Jelenia Góra i tam rozłączanie składu- ze dwa, trzy wagony do Karpacza a reszta do Szklarskiej. Akurat za bardzo utrudnionych manewrów to by w Jeleniej z takim rozłączaniem i złączaniem nie mieli. W sezonie na bank się sprawdzi*.

* czyli tak połowa Grudnia do początku Marca, oraz od Maja do końca Września.
Adams - 01-11-2010, 22:16
Temat postu:
Tym bardziej że i tak część wagonów z "Karkonoszy" jest odpinanana w Jeleniej Górze, więc zamiast tam zostawać mogłyby jeździć do Karpacza.
EU07-469 - 01-11-2010, 22:39
Temat postu:
Problem w tym, ze do Karpacza wejda maks 4 wagony, a w Jeleniej zostaje ich najmniej 2 razy tyle, bo jest jeszcze grupa z Gdyni.
Adams - 01-11-2010, 22:51
Temat postu:
Od nowego rozkładu skład z Gdyni będzie jeździł osobno więc problem z głowy Laughing
Kornik1983 - 02-11-2010, 00:08
Temat postu:
Karpacz w stronę Szklarskiej Poręby im dalej tym lepiej. Tylko wiadomo, za Korzeniowem jest zębatka.
Był kiedyś taki projekt RegioTram (czy jakoś tak) i zakładał połączenie od Tanvaldu do Karpacza. Był tam wyznaczony takt, krzyżowania składów, dodanie nowych przystanków na trasie przejazdu itp.

Ciekawy projekt szkoda, że został schowany do szuflady.

Na dzień dzisiejszy, patrząc realnie, większe szanse mimo wszystko mają Kowary. No chyba, że stanie się cud i Gersten wygra wybory w Karpaczu, to wtedy może coś się ruszy.
EU07-469 - 02-11-2010, 00:21
Temat postu:
Jest jeszcze cos. W Szklarskiej jest gdzie trzymac sklady, ktore rano przyjada. W Karpaczu moglby byc problem.
Pitras - 02-11-2010, 13:31
Temat postu:
Gdyby to było połączenie Interreggio to wagony po zmianie czoła mogły by wracać jako osobowy do Jeleniej Góry.
dinxles - 02-11-2010, 13:57
Temat postu:
Ale o czym wy piszecie! Powrót pociągów do Karpacza jest nieralny!
Tylko wtedy gdy Przewozy Regionalne lub inny przewoźnik zapłacą za kapitalny remont torów na odcinku Mysłakowice-Miłków-Karpacz, tylko wówczas mozna bedzie przejechac pociagiem.
Krzysiu - 02-11-2010, 19:24
Temat postu:
Co ty pierniczysz? Od kiedy to przewoźnik płaci za remonty linii?
dinxles - 02-11-2010, 20:14
Temat postu:
Ano placi. Jesli chce np. wjechac do takiego Karpacza.
EU07-469 - 02-11-2010, 23:56
Temat postu:
Jesli nawet, to nie w sposob bezposredni. Dzierzawia tory i za to placa.
dinxles - 03-11-2010, 07:25
Temat postu:
Osoba prywatna tez moze zaplacic za remont torow.
Wystarczy ze wystapisz do PRu o przejazd pociagu nadzyczajnego i wtedy musisz pokryc koszty przygotowania infrastruktury pod pociag nadzwyczajny.
Anonymous - 03-11-2010, 21:35
Temat postu:
Ciekawa teoria. Gdyby pieniądze pompowane w eksploatację linii PLK wydawało na jej eksploatację, po rozjeżdżanej przez KGHM dzień i noc linii Legnica - Lubin - Rudna mógłbyś planować nawet regioexpressy na 200 km/h.

Zresztą, chyba każdy to widzi i wie, a ja w tym momencie dokarmiam trolla...
EU07-469 - 04-11-2010, 00:02
Temat postu:
Gdyby ta forsa z udostepniania przewoznikom linii kolejowych faktycznie szla na naprawy, wiele zamknietych linii normalnie by funkcjonowalo, a taka 274 nie znajdowala by sie w stanie agonii.
Bonifas - 12-11-2010, 12:06
Temat postu:
W miniony czwartek / 11 listopada/ korzystając z świątecznego przedpołudnia udałem się w pieszą wycieczkę szlakiem kolejowym z Jeleniej Góry do Karpacza. Była to dla mnie nie lada frajda bo ostatni raz tę trasę pokonałem 24 marca 2000 na dziewięć dni przed "obcięciem łba" którego dopuściła się wszystkim na forum znana Pani Prezes. Mając porównanie tych dwóch obrazków sprzed dziesięciu lat i z wczoraj nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Sąd kogoś powinien pociągnąć do odpowiedzialności i nie wiem czy powinna być to ówczesna dyrektor Pasażerskiego z Wrocławia, czy może biurwa z IZ Wałbrzych która dopuściła się zbezczeszczenia mienia.

Pocieszę miłośników kolei i zwolenników reaktywacji: TOR JEST KOMPLETNY chodź na odcinku Jelenia Góra - Łomnica dolna pozbawiono przytwierdzenia szyn do podkładów.

Oto trzy fotki dla zrobienia apetytu.
Doctor No - 13-11-2010, 14:21
Temat postu:
Jeśli się dobrze przypatrzysz, to na fot.1 znajdziesz też bez problemu słup niemieckiej trakcji el. Na fot.2 też. I co, nie była te solidna, niemiecka robota? Tyle lat bez konserwacji! A teraz 10 letni Merc okular rdzewieje.
k t o s - 22-11-2010, 08:10
Temat postu:
Tak ma wyglądać dworzec w Karpaczu artykuł http://www.jelonka.com/news,single,init,article,30288 zdjęcia http://www.jelonka.com/news,single,photos,article,30288,p,0#photos ale już sam opis to masło maślane nie wskazujące na wznowienie poączeń choćby turystycznych, wycieczkowych parowych...
Czy Gersten został burmistrzem Karpacza? Widok jego pracy na tym zaniedbanym dworcu i drezyny w krzakach ..... ehhh
edit:
wstępne wyniki http://wybory2010.pkw.gov.pl/geo/pl/020000/020601.html
adamus - 26-01-2011, 13:27
Temat postu:
Cytat:
Do końca roku zostanie ukończony remont dworca kolejowego w Karpaczu. Ma się w nim mieścić Muzeum Lalek, Informacja Turystyczna i Izba Pamięci Tradycji Kolejnictwa.
Remont dworca kosztować będzie w sumie 4 miliony złotych. Miasto na realizację inwestycji pozyskało dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego, z Priorytetu „Turystyka Kulturowa”. W obiekcie miała powstać także filia Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa z Jaworzyny Śląskiej. Nie wiadomo jednak, czy przedsięwzięcie dojdzie do skutku. Jest to bowiem związane z uzyskaniem zgody od PKP na udostępnienie torów.
– W tej sprawie będziemy jeszcze prowadzić rozmowy – mówi Ryszard Rzepczyński, zastępca burmistrza Karpacza.
źródło http://www.rti24.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2982&Itemid=176
Dworzec remontują, a o powrocie pociągów osobowych nie wspominają ani słowem...
Powiedzcie czy możliwy jest przejazd do Karpacza wspomnianych zabytkowych składów? W jakim stanie jest torowisko?

Edit: znalzałem jeszcze jeden art. http://www.jelonka.com/?mod=news&scr=single&evt=init&article=31812
Hewak - 26-01-2011, 15:11
Temat postu:
Jak szedłem w 2008 to było parę ubytków między Miłkowem a Mysłakowicami, a między Karpaczem a Miłkowem linia jest dosyć mocno zarośnięta. Także albo są ubytki i nie widać, albo właśnie roślinność zapobiegła kradzieży.
wojcio - 29-01-2011, 11:54
Temat postu:
Gersten nie został burmistrzem.......
Exsimus - 29-01-2011, 12:16
Temat postu:
Kiedyś bardzo męczyła mnie linia Szklarska Poręba Go - Granica państwa, bo od x lat nic tamtędy nie jeździło, a mi się marzyło tamtędy przejechać. Tak samo męczy mnie Karpacza. Jeżeli udało się uruchomić Harrachov to Karpacza się nie da. Według mnie skoro UM przejął linię do Trzebnicy i w kierunku Harrachova to jaki problem byłby w przejęciu tej do Karpacza no i jeżeli UM tak bardzo by chciał to niech już jeździ tam KD tylko nie daj Boże KKS. Według mnie poza sezonem tak co 2,5 h był by wystarczający, a w sezonie co 1,5 h.
Czemu nikt nie myśli nad powrotem pociągów na tą linię?
Adams - 29-01-2011, 21:41
Temat postu:
Dokładnie @Exsimus.
Pisałem już o tym kilka postów wcześniej że linia do Karpacza powinna zostać wyremontowana. Przecież z Jeleniej Góry do Karpacza jest zaledwie 17 km, linia jednotorowa, a i prętkość nie musiałaby być zbyt duża (max.60-70km/h) więc koszt takiego remontu nie byłby zbyt wysoki.

Po remoncie do Karpacza powinny zostać wydłużone wszystkie kursy szynobusów z Szklarskiej Poręby/Harrachova/Korenova, a w Jeleniej Górze byłby punkt przesiadkowy z pociągami ze strony Wrocławia.
Anonymous - 29-01-2011, 22:47
Temat postu:
Koledzy, z całym szacunkiem: szynobus z Jeleniej Góry do Karpacza nie wygeneruje oszałamiających potoków, uzasadniających reaktywację przewozów w _t a k i m_ kształcie.

Sama Jelenia Góra, szczególnie centrum i, nazwę to niefachowo "pole rażenia" dworca głównego nie jest w żadnym razie dzielnicą wypoczynkową, z domami wczasowymi i pensjonatami. W Karpaczu zaś, stacja położona jest "na dole" miejscowości, co czyni ją niepraktyczną w dojazdach do JG dla turystów (którym pod same pensjonaty podjeżdżają autobusy i busy), czy jeleniogórzan pracujących przy obsłudze ruchu turystycznego.

Dlatego też (położenie w Karpaczu) połączenie nie przyciągnie turystów z Wrocławia, czy tym bardziej przesiadających się we Wrocławiu. Może poza najbardziej zagorzałymi miłośnikami kolei. Kto przy zdrowych zmysłach zdecyduje się na 3-4 godzinną podróż pociągiem do JG, a następnie przesiadkę do Karpacza, po której jeszcze godzinę spędzi w szynobusie?

Piszesz, Exsimus:
Cytat:
Kiedyś bardzo męczyła mnie linia Szklarska Poręba Go - Granica państwa, bo od x lat nic tamtędy nie jeździło, a mi się marzyło tamtędy przejechać. Tak samo męczy mnie Karpacz.

Na pewno wielu sympatyków kolei "męczy", że nie można przejechać się do Karpacza. Z sympatyków jednak kolej nie wyżyje - by coś reaktywować, to musi mieć sens. Sens musi mieć też to, kto ma linię reaktywować. Co do:
Cytat:
Według mnie skoro UM przejął linię do Trzebnicy i w kierunku Harrachova to jaki problem byłby w przejęciu tej do Karpacza

obie reaktywacje miały charakter lokalny - pierwsza to typowe "aglo" dla Wrocławia, druga - według pierwotnych planów połączenie regionu jeleniogórskiego i libereckiego (póki co z przesiadką w czeskim Korzeniowie). Planowana reaktywacja Świdnicy to też bardziej połączenie aglomeracyjne, niż turystyczne. Podobnie, czasowo zarzucone, odtworzenie połączeń Legnica - Jelenia Góra przez Lwówek Śląski, gdzie UMWD zastanawiał się nad przejęciem odcinka Jerzmanice - Lwówek.

Zapotrzebowania "lokalnego" na połączenia pod Karpacz (nie do Karpacza) raczej nie ma, a w przypadku przewozu uczniów, pracowników etc. na pewno nie ma wcale. A to według mnie konieczne do tego, by samorząd zaangażował się w obsługę przewozów na linii, czy wręcz jej całkowite przejęcie. Jeśli Urząd Marszałkowski ma dopłacać do pociągów, to w pierwszej kolejności do takich, które służą na co dzień mieszkańcom danego województwa.

Sensem istnienia linii do Karpacza, czy kilku innych dolnośląskich kurortów, są pociągi z głębi kraju - z Białegostoku, Bielska, Gdańska, Szczecina itd. prowadzące wagony bezpośrednie. Jaka jest polityka PKP IC w tej kwestii, każdy widzi i wie.

Pociągu do Karpacza najrealniej spodziewam się wtedy, gdy ktoś z pieniędzmi i pomysłem zacznie uruchamiać prywatne pociągi kwalifikowane, a PLK zwęszy w tym interes i będzie doprowadzać atrakcyjne dla klientów (przewoźników) linie do jakiegoś znośnego stanu przejezdności. Tak, jak nie prośby ni groźby a pieniądze z udostępniania dla Cargo i prywaciarzy sprawiły, że na terenie IZ Wałbrzych, gdzie gospodarowanie infrastrukturą woła o pomstę, odbudowano tory do Wojcieszowa, czy wyremontowano Wałbrzych - Kłodzko.
Adams - 29-01-2011, 23:21
Temat postu:
W Szklarskiej Porębie wszystkie trzy stacje są oddalone od pensjonatów czy hoteli, a jednak pociągi tam nieprzerwanie kursują, więc dlaczego nie mogłyby kursować do Karpacza?
Gdyby połączyć relacje i szynobusy z Harrachova wydłużyć do Karpacza, to przynajmniej w sezonie mogłoby się to cieszyć zainteresowaniem przynajmniej wśród turystów, tym bardziej że Karpacz nie posiada żadnego bezpośredniego połączenia ze Szklarską Porębą (z wyjątkiem dwóch wakacyjnych autobusów w nieprzystępnych porach) i Czechami.
conen - 30-01-2011, 14:17
Temat postu:
Kwestia położenia stacji w Karpaczu to spory mit. Przecież identycznie jest także w innych kurortach z Zakopanem na czele.

Choć stwierdzenie, że winny tam kursować bezpośrednie pociągi np. z Wawy jak najbardziej słuszne. Problem w tym że taki kuracjusz znudzony już górami chętnie zrobi wypad do jeleniej i to szynobusem traktując przejazd jako dodatkową atrakcję.

Kiedy zaliczałem Zagórz-Łupków to widziałem klasycznych turystów bynajmniej nie MK którzy jechali z otwartymi przewodnikami. Dla nich to własnie kolejna atrakcja jak zwiedzanie kościołów czy zamków.

Ergo: Karpcza w sezonie ma jak najbardziej sens.
Adams - 31-01-2011, 08:46
Temat postu:
Fakt że bezpośrednie pociągi dalekobieżne kursujące do Karpacza mogłyby w sezonie docierać (choćby grupa wagonów TLK Warszawa-Szklarska Poręba która jest odczepiana w Jeleniej Górze), ale byłby mały problem, bo w Karpaczu niema miejsca na całodzienny postój takiego składu.
Bezpośrednio mógłby do Karpacza kursować jedynie weekendowy kurs z Zielonej Góry (w sezonie najlepiej codziennie) który jest obsługiwany szynobusem więc odpała by konieczność zmiany loka i kierunku jazdy.


Dobrym rozwiązaniem byłoby gdyby pociągi przyjeżdżające do Jeleniej Góry z kierunku Wrocławia były dobrze skomunikowane z szynobusami do Karpacza i Szklarskiej Poręby/Korenova. Jeśli ktoś jadąc do tych kurortów wybiera pociąg, to jestem przekonany że jeśli będzie miał taką możliwość - będzie tą podróż kontynuował pociągiem, nawet z przesiadką.

Tak jak pisałem kilka postów wcześniej w tym rejonie możnaby zrobić coś na wzór Tatr słowackich. Tam główną bazą przesiadkową jest Poprad, skąd odjeżdża Tatrzańska Kolej Elektryczna łącząca wszystkie kurorty i cieszy się ogromną popularnością nie tylko wśród turystów, ale i "tubylców", mimo że autobusy także tam kursują, a dworzec autobusowy (w przeciwieństwie do Jeleniej Góry) znajduje się w sąsiedztwie dworca kolejowego.

Gdyby taka kolej karkonoska była dobrze zareklamowana, a do tego cenowo konkurencyjna do przewoźników autobusowych to przynajmniej w sezonie mogłaby liczyć na powodzenie.
Anonymous - 31-01-2011, 09:20
Temat postu:
Gdyby tylko znalazł się jakiś bogaty miłośnik kolejnictwa, gotów postawić na własny koszt i utrzymujący na własny rozrachunek taką kolejkę na linii Karpacz - Szklarska Poręba - Harrachov - czemu nie?

Póki co, szczytem ignorancji jest postulowanie angażu władz samorządowych w reaktywację wątpliwie atrakcyjnego Karpacza, podczas gdy linią "magistralną" z Wrocławia podróżuje się do Jeleniej Góry od trzech do czterech godzin. Nie na darmo ruch regionalny pociągów Wrocław - Jelenia Góra przez Wałbrzych ograniczono do czterech par na dobę.

Najpierw skupmy siły na modernizację potrzebnej linii, którą to, swoją drogą, turyści podróżują z otwartymi przewodnikami. Później przyjdzie, nomen omen, kolej, na takie zabawki jak szynobus do Karpacza. Który, jeśli już uruchamiać, to na pewno nie kosztem taboru przeznaczonego dla połączeń lokalnych.
Adams - 31-01-2011, 09:30
Temat postu:
Myślę że jeśli do Karpacza zostałyby wydłużone jedynie istniejące kursy z Korenova + kurs z Zielonej Góry, to napewno żaden dodatkowy tabor nie byłby potrzebny.

Fakt że czas przejazdu pociągiem z Wrocławia do Jeleniej Góry woła o pomste do nieba i modernizacja tej lini powinna nastąpić jak najszybciej.

Ale wspomniana przezemnie Kolej Tatrzańska na Słowacji też nie osiąga zawrotnych szybkości (30-sto kilometrowy odcinek Poprad-Strbskie Pleso pokonuje w ponad godzinę), a mimo to frekfencja w tych pociągach jest ogromna.
Emillex - 31-01-2011, 10:11
Temat postu:
Adams, tak, ale to jest wąskotorówka, i przynajmniej jest co podziwiać, a prędkość jak dla mnie jest tam jak najbardziej optymalna, gdyż kolejka służy głównie turystom.
Adams - 31-01-2011, 10:28
Temat postu:
Elektriczka nie służy jedynie turystom, bo jeżdżą nią także miejscowi do pracy, szkoły przez co nie jest sezonowa, a kursuje cały rok.
Natomiast wspomniana kolej karkonoska byłaby pod turystów. Nie musiałyby to być połączenia całoroczne, a jedynie w szczycie sezonowym. Połączenie karkonoskich kurortów koleją miałoby duże znaczenie dla ruchu turystycznego w tym regionie i takie jest moje zdanie z punktu widzenia turysty, a nie mikola.
Exsimus - 31-01-2011, 16:29
Temat postu:
Cytat:
Kwestia położenia stacji w Karpaczu to spory mit


Podobnie mitycznym było położenie stacji Mielno przed reaktywacją i co... Z zegarkiem w ręku ze stacji na plażę szedłem 12 minut i oprócz mnie w szynobusie jechały 34 osoby.

Nie wierzę, że linia do Karpacza nie miałaby potencjału. I nie piszę tego z perspektywy MK
Bonifas - 31-01-2011, 18:22
Temat postu:
Argument że dworzec jest położony daleko od miasta jest zupełnie wyssany z palca. W Krynicy również dworzec kolejowy jest położony z dala od miasta i to bagatela 3 kilometry, ludzie jednak jeżdżą pociągami i będą jeździć nadal. Tak samo w Karpaczu. Nie ma problemu żeby z dworca na Biały Jar (miasto) przejść się te 20 minut nie róbcie bariery nie przeskoczenia.

Swoją drogą śmiać mi się chce jak czytam też o niekorzystnym położeniu jeleniogórskiej stacji głównej od miasta. Bagatela z dworca na główny trakt wiedzie ulica o tej samej nazwie- 1- go maja. Idąc 30 minut można dojść na Podwale, więc zupełnie z drugiej strony Rynku, a na Zaborze (dla niewtajemniczonych jedno z większych jeśli nie największe osiedle) również idzie się 10 minut. Argumentacja że "dworzec" ma nie korzystną lokację w tym wypadku również jest brednią. Niekorzystną by miał gdyby pociągi zatrzymywały się przy lotnisku Smile
Anonymous - 31-01-2011, 18:40
Temat postu:
Exsimus napisał/a:
Podobnie mitycznym było położenie stacji Mielno przed reaktywacją i co...


I to, że pociąg do Mielna jechał krócej, niż zająłby przejazd zatłoczoną szosą. Pociąg z Wrocławia, czy nawet z Jeleniej Góry bez większych nakładów remontowych, nie wygrałby czasowo z samochodem, czy - szczególnie - odjeżdżającym sprzed samego dworca autobusem PKS do Karpacza.

Pozwolę sobie uświadomić forumowiczów spoza Dolnego Śląska, a miejscowym przypomnieć pewne fakty z nieodległej historii.

Pewni wizjonerzy z Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei, który swego czasu układał rozkład dla UMWD, wierzyli, że potencjał mają linie z Vmax=40 km/h do Złotoryi (dworzec 10 min od centrum) i Jerzmanic Zdroju na Pogórzu Kaczawskim oraz do Lubina (10-15 min spaceru od osiedli, bo tam w centrum mało kto mieszka). Skierowali więc kilka pociągów Wrocław - Legnica - Węgliniec od Legnicy w kierunku tych miejscowości. Lokalne mikolstwo piało na tym forum, iż niektóre pociągi cieszą się powodzeniem, wożąc nie powietrze i drużynę pociągową, jak to zazwyczaj, lecz w porywach nawet 15 osób. Tymczasem ludzie z Chojnowa, skąd "od zawsze" do Legnicy jeździło się pociągiem (w kwadrans) klęli na czym świat stoi. Normalny rozkład po latach wrócił, z tym że nie wrócili pasażerowie z Chojnowa. Busiarz dzięki dawnym klientom PKP PR przerzucił się na autokar, a o 7 rano z Chojnowa i po 15 z Legnicy wypuszcza wręcz duży 50-miejscowy autobus, a za nim pełny mikrobus. Gdyby tylko kilka lat wcześniej istniał nowy odcinek autostrady, pojawiłyby się prywatne busy, czy autokary z Bolesławca.

Gorący apel do wszystkich, którym zależy los kolei w kotlinie jeleniogórskiej. Skupmy się na naciskaniu o ratowanie, doprowadzenie do porządku istniejących linii. W pierwszej kolejności i na razie tylko, bez rozmieniania się na drobne. Bo bez modernizacji Wrocław - Jelenia Góra za chwilę ze stolicy Karkonoszy nie będzie niczego. Nie tylko Karpacza, ale ani Szklarskiej Poręby, ani Lwówka, ani Lubania czy Zgorzelca. Najwyżej niemal eksterytorialne czeskie motoraki, kończące bieg w Szklarskiej Porębie Górnej.
Adams - 31-01-2011, 23:47
Temat postu:
@morphero
Zgadzam się z Tobą że potrzebna jest moderna lini kolejowych do Jeleniej Góry, ale dlaczego przy tej okazji nie można wyremontować 17 km odcinka Jelenia Góra-Karpacz? Piszesz żeby się skupić na tym co jest, tak jakby nasza dyskusja polegała na budowie zupełnie nowej lini. Przecież linia do Karpacza jeszcze istnieje i trzeba ją jedynie wyremontować tak jak te pozostałe, bo w przeciwnym razie faktycznie znajdzie się ktoś "mądry" żeby ją rozebrać.

Druga kwestia to przytoczony przez Ciebie przykład Lubina czy Złotoryi kosztem Chojnowa, więc ja powtórze jeszcze raz to co pisałem wcześniej że pociągi do Karpacza można uruchomić nie obcinając niczego, a jedynie wydłużyć relacje już istniejące z Korenova, Zielonej Góry lub ewentualnie Lwówka które są obsługiwane szynobusami więc odpada zmiana trakcji z elektrycznej na spalinową.

Twierdzisz także że nawet po modernizacji odcinka Wrocław-Jelenia Góra czas przejazdu pociągiem będzie dłuższy niż autobusem, więc ja Ci podam banalny przykład ze "swojego podwórka".
Z Krakowa do Zakopanego autobusy kursują średnio co 15-20 minut, do Krynicy średnio co godzinę, a pociągi tam jeżdżą, pomimo że czas przejazdu autobusem jest niemal o połowe kródszy, a cena niższa.
Poza tym Zakopane ma bezpośrednie połączenia autobusowe z każdym większym miastem w Polsce. Uważam że Karkonosze mają podobny walor turystyczny co Tatry czy Beskidy, więc dlaczego nie mogą mieć rozwiniętej siatki komunikacyjnej w postaci większej ilości pociągów dalekobieżnych do Jeleniej Góry z różnych regionów Polski, a tam dogodny punkt przesiadkowy do Karpacza, Szklarskiej Poręby czy Świeradowa Zdroju (oczywiście po modernizacji).
To samo dotyczy się także innych atrakcyjnych turystycznie górskich regionów takich jak Kotlina Kłodzka czy Bieszczady o których kolej już zupełnie zapomniała.
Anonymous - 01-02-2011, 01:01
Temat postu:
Przy trudnych warunkach terenowych i sporej ilości obiektów inżynieryjnych (w tym pokaźnych - węzeł wałbrzyski) linię Wr-JG zapuszczono do tego stopnia, że koszt byłby najpewniej porównywalny z odbudową od podstaw jakiejś "płaskiej" linii. Jeżeli nagłaśniamy sprawę, komunikując problem oficjalnymi bądź nieoficjalnymi kanałami - UMWD monitoruje fora komunikacyjne, w tym Infokolej (ewentualnie pozdrawiam Wink ) - w pierwszej kolejności powinniśmy się skupić na priorytecie. Koncert życzeń "przy okazji to i to" sprawia tylko, że całość wydaje się urzędnikom - poniekąd słusznie - niepoważna i nawet nie biorą tego pod uwagę.

Jeżeli główna linia zostanie kiedyś w końcu wyremontowana, otwiera to drogę do całego szeregu perspektywicznych reaktywacji: Mieroszów, Legnica - Marciszów - Lubawka, czy właśnie Karpacz. Sęk w tym, że wszystkie spełzną na niczym, jeśli do takiej jednej czy drugiej "kolejki turystycznej" nie będzie czym sensownie dojechać z głębi kraju. Obecna oferta, przez zużycie techniczne (postępujące) szczególnie odcinka Wałbrzych - Jelenia Góra, sensowna nie jest. Posłużę się metaforą: odbudowujemy dom, to zaczynajmy od przegniłych fundamentów, nie od dachu. Bo co nam po dachu i elewacji, skoro bez fundamentu to wszystko runie?

Ad "Uruchamianie kosztem przedłużenia". Na Dolnym Śląsku to nie takie proste. Paliwo do szynobusów, dostęp do torów, niedługo może peronów, być może przejęcie i remont tych 17 kilometrów. Wszystko kosztuje. Budżet marszałkowski nie jest z gumy i na uruchomienie Karpacza trzeba by znaleźć środki oszczędzając na czymś innym. Jak? Wycinając pociągi, które przewożą głównie powietrze. A w tym, poza kilkoma kursami Kolei Dolnośląskich w całym województwie, przodują w tej chwili 4 pary... właśnie z Jeleniej do Wrocławia. Ich wycięcie, przy reaktywacji Karpacza, stworzy kuriozum do sześcianu. Będą w Jeleniej Górze szynobusy, niemalże sieć kolei dojazdowej, na które można będzie się przesiąść najwyżej z PKSu.

Tabor. Jego też nie mamy za wiele i w najbliższym czasie nadal będziemy mieli na styk. A każde przedłużenie istniejących pociągów napina obiegi tak, że trzeba by było ich więcej. W tym roku dojdzie jeszcze 6 SA134, które nie będą jednak stały bezczynnie. Zostaną skierowane do obsługi Jelenia Góra - Zgorzelec, później prawdopodobnie wyremontowanej Wrocław - Świdnica. Coś powinno, i miejmy nadzieję, zostanie na konieczną rezerwę, przez której brak niektóre pociągi nie wyjeżdżały do niedawna nawet miesiącami (z kilkudniowymi przerwami - linia lwówecka w 2010).

Zgodzę się, że linie trzeba chronić przed rozszabrowaniem. Przy indolencji SOK widzę jednak skuteczniejsze, praktyczne metody - ruch towarowy (Wojcieszów w kierunku Legnicy przez Jerzmanice, Mieroszów), techniczny (przeglądy PLK w kierunku Kudowy, podsył KD przez Nowogrodziec) lub nawet drezynowy (Złoty Stok). Może także turystyczny - o czymś takim myślano w postaci retro na Karpacz - Mysłakowice. Prowizoryczny liniowy ruch pasażerski wygeneruje tylko niepotrzebne koszta.

Adams napisał/a:
@morphero

morpheo
adamus - 01-02-2011, 11:10
Temat postu:
To skoro mówisz "ekspercie" że dalekobieżny, i regularne regionalne narazie odpadają to niech przynajmniej dla uratowania linii pod przyszłe przewozy uruchomią teraz przejazdy składami retro na Jelenia Góra-Karpacz, i teraz pytanie za 100 punktów kto się podejmie i ile to będzie kosztowało?
Anonymous - 01-02-2011, 12:21
Temat postu:
Dobre pytanie.

I nie wiem, po co ta ironia. Nie trzeba być ekspertem, by wiedzieć, że szynobus sunący 10 km/h nie ma racji bytu.
Hewak - 01-02-2011, 13:56
Temat postu:
adamus, kto by się tego podjął? Przecież niedawno po remoncie do Jaworzyny powróciła TKt48-18. Chociaż nie wiem czy w Jaworzynie mają w ogóle jakieś wagony. Ale mają czynny parowóz, więc przy odrobinie dobrych chęci dałoby się pewnie załatwić i wagony. Więc jest eksponat na ruch turystyczny. A kto by to miał opłacić? Pewnie chętnych nie będzie, ale linia przebiega bodaj przez 3 gminy, Mysłakowice, Karpacz (Podgórzyn też?) i jeden powiat. Orientuje się ktoś jaki może być koszt takiego przejazdu?

A jeśli linia do Karpacza była by już udrożniona, to, jak chyba już ktoś pisał, mogłaby docierać w sezonie do Karpacza jakaś grupa wagonów z głębi kraju. Chyba IC by aż tak bardzo nie zbiedniało od puszczenia diesla na 17 kilometrach. Chociaż u nich wszystko możliwe.
Bonifas - 01-02-2011, 15:43
Temat postu:
morpheo, I tu też głupotę piszesz bo pociągi między JELENIĄ GÓRA a MYSŁAKOWICAMI jeździły z prędkością 60 km/h Pociąg po 12 minutach był w Mysłakowicach dalej do KARPACZA jechał 20 km /h - więc przejazd tych 7 km nie zajął mu więcej niż 22 minuty. Gdyby uruchomić pociągi przy tych parametrach łączny czas przejazdu wynosiłby nieco ponad 38 minut z postojami (dokładnie 34 czynnej jazdy) więc nie jest to czas tragiczny bo PKS kursujący w tej samej relacji potrzebuje 40 -50 minut w zależności od trasy przejazdu.
Anonymous - 01-02-2011, 16:04
Temat postu:
Gratuluję przekonania, że po 11 latach nieutrzymywania parametry podgórskiej linii nie uległy żadnej zmianie. Nic, tylko wolna droga i do przodu.
dinxles - 01-02-2011, 18:28
Temat postu:
Uległy zmianie, ale nie jest do końća tak jak piszesz. Na linii do Karpacza, zdaje się ze było jedyne w Polsce zwonienie do 5 km/h, byc moze to byl powód do zamknięcia linii. Podkłądy drewniane na odcinku Mysłakowice-Kapracz, wlasciwie są już rozsypane, i tylko remont generalny moze sprawić iż pociągi wrócą na tę linię i czas przejazdu do Karpacza szynobusem wyniesie 20 minut.

Oraz trzeba zamontować zdaje się, że 2 szlabany, a jak wiadomo, PKP PLK niechętnie otwiera zamknięte linie, gdzie przejazdy zmieniły kategorię i trzeba montować szlabany.
Bonifas - 01-02-2011, 20:25
Temat postu:
morpheo, Ulec uległy ale nie jest tak drastycznie jak piszesz. Ja tą linię przeszedłem 11 listopada i uwierz mi wiem co mówię. Poprawy wymaga tak naprawdę ten ostatni odcinek z Mysłakowic do Karpacza. Z Jeleniej Góry do Mysłakowic pociąg może jechać przy niewielkim nakładzie kosztów bo jedyne zarośnięte miejsce jest w Łomnicy Dolnej. Poza tym jednym miejscem, na tym pierwszym odcinku tory przebiegają wzdłuż osiedla Łomnickiego, samej Łomnicy i wzdłuż domostw Mysłakowic nie wiodą nie wiadomo jakimi bezdrożami tylko przylegają do gospodarstw. Są więc często obkaszane i nie ma tam ani samosiejek ani nawet wysokich traw a i tor jest kompletny. Gdyby znalazł się przewoźnik to szynobus mógłby tam jechać śmiało 50 bez większych nakładów remontowych. Nie rób problemu tu gdzie go nie ma.

i do przedmówcy:
Nigdy nie było tam takiego ograniczenia! Pociąg jechał z prędkością 15 -20 km /h
Pitras - 01-02-2011, 20:40
Temat postu:
Co z tego, że stacja jest daleko od centrum. Busiarze na bank wyczują interes i kwadrans po przyjeździe każdego pociągu full busów będzie stał na dworcu aby zabrać ludzi na górę. Ludziom przesiadka za dużo problemu nie sprawi, a wiadomo, że w dłuższą trasę jechać pociągiem.
Poza tym gdyby PR zdecydowały się na nocny pociąg Warszawa- Karpacz to wagony chwilę po przyjeździe mogą wracać jako pociąg osobowy do Jeleniej Góry. I tak samo wieczorem. Przynajmniej nie było by blokowania stacji.
Bonifas - 01-02-2011, 21:16
Temat postu:
Stan na 11.11.2010
Pitras - 01-02-2011, 22:16
Temat postu:
Tak z ciekawości, czemu na 1 zdjęciu pali się semafor? Skoro linia nie jest w użytku to nie można go wyłączyć? No chyba że jakieś brutta jeżdżą.
adamus - 02-02-2011, 07:08
Temat postu:
skoro tak sprawnie kolega opisuje to uznałem że zna się na temacie Wink
Dzięki za fotki, dobrze jest zobaczyć jak to w miarę aktualnie wygląda.
TKt48-18 jest z Fabloku Chrzanów Wink miejscowości w której mieszkam zaś na tymże zakładzie miałem praktyki Smile
A teraz do rzeczy. Już to kiedyś pisałem, każde posunięcie ratujące wspomniane tory i stację będzie dobre. Jeśli zobaczę pociąg jadący z Krakowa do Karpacza to napewno go wybiorę i nim pojadę, podobnie moi kuzyni z Warszawy. Są ludzie w Polsce którzy nadal mimo przeciwności wybierają pociąg zamiast PKSu czy własnego samochodu. Jeśli teraz pojawi się jakieś połączenie z Jelenią G. lub Wrocławiem to chętnie przesiądę się nawet na retro do Karpacza. Właściwie to od zawieszenia ruchu kolejowego do Karpacza czyli od 2000r. byłem tam tylko raz własnym samochodem i nie mówicie mi że od stacji daleko do centrum bo samochodu w Karpaczu żywcem nie było gdzie zaparkować więc szedłem w górę od dworca jakieś 20minut? Myślę że odpowiednio rozreklamowana oferta przejażdżek pociągiem retro Karpacz-Jelenia G. ma wielkie szansę na powodzenie. Linia nie jest aż w tak tragicznym stanie, trzeba ją ratować nim jakiemuś decydentowi wpadnie pomysł do głowy z jej rozbiórką.
Kornik1983 - 02-02-2011, 07:29
Temat postu:
Jakiś tydzień może dwa temu widziałem ekipę z drezyną grzebiącą coś przy przejeździe kolejowym na ul. Krakowskiej koło Eurocash-u. Ciekaw jestem czy robili coś oprócz przejazdu.

Tak po za tym ja będę się upierał, że najpierw można by pomyśleć o Kowarach a potem dopiero się brać za Karpacz. Szlak do Kowar jest położony w dużo prostszym terenie i wydaje mi się, że wymagałby mniejszych nakładów finansowych.
Bonifas - 02-02-2011, 08:40
Temat postu:
Pitras, Ponieważ jest to Tarcza i semafor przed Jelenią Górą a linia nie jest nieczynna ani też ale nie jest praktycznie czynna. Semafor jest zatem w gotowości (hahaha) jeśli tak to można określić. Do 2007 roku w Mysłakowicach był jeszcze czynny załadunek a rok wcześniej przestały jeździć pociągi z Ogorzelca. Linia była więc wykorzystywana mimo że od 2000 roku nie pojawił się na niej żaden pociąg pasażerski.
Adams - 02-02-2011, 09:07
Temat postu:
Jeśli już został poruszony temat Kowar to po pierwsze jeśli już reaktywować tą linię to do Kamiennej Góry tak żeby połączenia do Trutnova były realizowane właśnie tamtędy (trasa kródsza i bardziej malownicza niż przez Marciszów), a po drugie to przy okazji uruchamiania Kowar możnaby było uruchomić także Karpacz.

@adamus
Jeśli już udałoby się udrożnić linię do Karpacza dla pociągów retro, to także mogłyby być śmiało wykonywane kursy szynobusami w sezonie w relacjach tak jak pisałem wcześniej.
Co do samych połączeń Małopolski z Karkonoszami to w chwili obecnej połączenia kolejowe są beznadziejne nawet do Jeleniej Góry z przesiadką we Wrocławiu, nad czym bardzo ubolewam. Jestem miłośnikiem tego regionu (jak i ogólnie terenów górskich) i dość często tam jeżdżę na wypoczynek i zazwyczaj wybieram pociąg. Gdyby było dogodne skomunikowanie kolejowe z Karpaczem, to nawet nie przeszkadzałyby mi te dwie przesiadki (Wrocław i Jelenia Góra), choć jestem zwolennikiem bezpośredniego połączenia Krakowa lub nawet Przemyśla z Jelenią Górą.

A tak na marginesie to czytając posty @morpheo czuję się jakbym czytał wypowiedzi @anny50 w temacie Wadowic, czyli że kolej lokalna jest nie potrzebna, że się nie opłaci, że nikt tym nie będzie jeździł itd, itp. Śmiech
Całe szczęście są jeszcze ludzie którzy do Karpacza chcieliby jeździć pociągiem (głównie turyści) i liczę na to że znajdzie się ktoś kto to doceni i pociągi do Karpacza wrócą.
Bonifas - 02-02-2011, 14:21
Temat postu:
jeśli wrócą ....
Ciąg dalszy zdjęć
gar - 02-02-2011, 21:41
Temat postu:
Górny Śląsk też czeka na bezpośrednie połączenie kolejowe z Sudetami (może być nocne) - niestety teraz trzeba kulać się z przesiadkami i tracić cały dzień na dojazd do np. Szklarskiej Poręby
Adams - 02-02-2011, 23:40
Temat postu:
Jeśli chodzi o nocne połączenie to nawet nie trzeba kombinować z nowym pociągiem. Wystarczy połączyć we Wrocławiu pociągi TLK 36201( Przemyśl-Wrocław) z TLK 16201 (Warszawa-Jelenia Góra/Szklarska Poręba) i już Podkarpacie, Małopolska i Górny Śląsk miałby bezpośrednie połączenie z Karkonoszami. Pociągi te są ze sobą idealnie skomunikowane w obie strony, więc nawet nie byłoby konieczności zmiany rozkładu bo jest dostateczny czas na manewry. Potrzeba tylko odrobinę dobrych chęci ze strony PKP IC.
Bonifas - 03-02-2011, 07:50
Temat postu:
Cytat:
Górny Śląsk też czeka na bezpośrednie połączenie kolejowe z Sudetami


Podobno zawieszany od marca pociąg TLK Lublin- Wrocław ma z czerwcową korektą wrócić jako wakacyjny pociąg Lublin - Jelenia Góra przez Kielce, Zawiercie, Katowice,Wrocław, Wałbrzych. Miejmy nadzieję

[ Dodano: 03-02-2011, 08:20 ]
Ostatnie zdjęcia
Kornik1983 - 03-02-2011, 08:34
Temat postu:
W temacie Kowar. Oczywiście, że fajnie by było, jakby zrobiono linię do samej Kamiennej Góry, jednak znając mniej więcej stan tej linii i jej przebieg na dzień dzisiejszy uważam to za mało realne. Bo poza odtworzeniem torowiska na odcinku od Ogorzelca do Pisarzowic, byłoby sporo roboty inżynierskiej (nasypy, mosty, mury oporowe, tunel i wiele innych). Natomiast jeśli chodzi o odcinek Mysłakowice-Kowary to przebiega on niemal w linii prostych i o ile pamiętam oprócz nasypu za Mysłakowicami (który jest w miarę dobrym stanie - wizualnie) do naprawy renowacji byłoby kilka przepustów, rozjazdów.

Także myślę, że najpierw powinno się stworzyć podwaliny w postaci ruchu do Kowar. Następnie ruch na Karpacz, a na samym końcu podejść do tematu odcinka Kowary - Kamienna Góra

Pomysł z wydłużaniem relacji od strony Lwówka, Szklarskiej Poręby popieram jak najbardziej.
Bonifas - 03-02-2011, 08:46
Temat postu:
Ja również uważam że to Kowary są priorytetem. Na pewno dużo ludzi korzystało by z połączenia. Aktualnie w szczytach kursują z Kowar po trzy autobusy PKS. Z reguły jadą na dworzec PKP i stąd wiem że frekwencja w nich jest bardzo duża. Pociąg ten 15 km odcinek przejechałby w góra 30 minut zakładając wariant że prędkość na odcinku Jelenia Góra - Mysłakowice była 50 km/h a dalej do Kowar 20 km/h. Jest to czas porównywalny z PKS
dinxles - 03-02-2011, 09:27
Temat postu:
Tak, tylko, ze do Kowar od Myslakowic jest 20 a jak wiemy ten odcinek ma 5 km wiec czasj jazdy 20 km/h wyniósłby 15 minut, a niestety szynobus chyba by nie przejechal tak dlugo z taka mala predkoscia, pewnie by sie popsul.

Poza tym do Karpacza bylo ograniczenie do 5 km/h, jak jezdzily jeszcze towary do 2001 roku.
Bonifas - 03-02-2011, 11:01
Temat postu:
Cytat:
Poza tym do Karpacza bylo ograniczenie do 5 km/h, jak jezdzily jeszcze towary do 2001 roku.


W ruchu pasażerskim nie było takiego ograniczenia.

Z Mysłakowic do Kowar byłaby 20 km /h. Ale czy z inną prędkością jedzie szynobus np między Górzyńcem a Szklarską Porębą Dolną ? - Nie! Tam tez ma 20 km/h i jakoś sobie radzi. Pociąg do Kowar miałby 5 km przejazdu z tą kosmiczną prędkością.Zakładając że na odcinku Mysłakowice- Jelenia Góra była by 50 km/h przejazd na całej trasie wyniósłby 28 minut. PKS na tym samy odcinku Jelenia Góra D.K - Kowary D.K jedzie 27 minut http://www.pks.jgora.pl/index.php?p=rozkladjazdy&s=search
dinxles - 03-02-2011, 11:56
Temat postu:
A kto zamontuje 2 szlabany za 500 000 zl kazdy? I do tego udroznienie linii??? Poza tym czy PLKa wprowadzi na tym odcinku 20 km/h? Skoro w niektorych miejscach regularny szynobus moglby sie wykoleic.
Bonifas - 03-02-2011, 15:36
Temat postu:
Bracie jakie szlabany ! Na jednym z przejazdów (tym przy głównej drodze do Jeleniej Góry) szlabany są. (http://kolej.one.pl/index.php?dzial=stacje&id=314&okno=galeria&&zakres=-1&photoid=57449) Pozostaje tylko drugi przejazd na którym była by rozkładowa dwudziestka. Więc są tu zbędne. Problemu więc nie ma tak samo nie też potrzeby odtwarzania stacji, pędni i semaforów w Mysłakowicach czy Kowarach. Pociąg może jechać do km 25,132 (stacja Kowary) i z powrotem do Jeleniej Góry na zasadach wyjazdu "na odstęp" - tak jak ma to miejsce w Wieliczce, Rabce, Darłowie czy Mielnie

Krzaków jak już mówiłem nie ma aż tak dużo, a jedyne jak powiedziałeś nieregularne miejsca mogą być między Mysłakowicami a Kowarami. Nie znam tej linii bo w tym kierunku nie szedłem.
Odcinek Jelenia Góra - Mysłakowice jest w dobrej kondycji.
palby - 03-02-2011, 16:34
Temat postu:
dinxles
Tak, tylko, ze do Kowar od Myslakowic jest 20 a jak wiemy ten odcinek ma 5 km wiec czas jazdy 20 km/h wyniósłby 15 minut, a niestety szynobus chyba by nie przejechal tak dlugo z taka mala predkoscia, pewnie by sie popsul.

Jakos pociag Legnica-Jelenia Gora przez Lwowek pokonuje 9km z predkoscia 20km/h daja rady i sie nie psuja
dinxles - 03-02-2011, 16:46
Temat postu:
Ale tu nie chodzi o linię do lwówka, gdzie jest 20 z powodów konserwowych (zeby na linii nie bylo 0) i zeby linia jeszcze bez remontu funkcjonowala iles lat.
Natomiast linia do Kowar dzisiaj ma moze i 20, ale za 3-4 lata regularnych kursów szynobusów mialaby 0.
Kornik1983 - 04-02-2011, 11:13
Temat postu:
Tylko linia do Karpacza nie jest w lepszym stanie niż ta do Kowar. Ciekawe ile wyniosłoby podniesienie szlakowej do Kowar na 50 km/h a najlepiej 80 km/h (o ile jest to technicznie możliwe)? Lwówek to jest inna para kaloszy. Ja nie miałbym nic przeciwko, żeby przejął ją samorząd wojewódzki, zamknął na jakiś czas i porządnie wyremontował. Ale to nie ten temat.
Adams - 04-02-2011, 11:36
Temat postu:
Tyle tylko że całkowite zamknięcie lini na czas remontu może spowodować odejście ludzi od kolei, tym bardziej że busiarstwo natychmiast taką sytuacje wykorzysta, a po wznowieniu ruchu pociągów ciężko byłoby odzyskać pasażerów.
Karpacz czy Kowary są tego najlepszym przykładem, bo jak łatwo zauważyć z postów w tym temacie zwolennikami przywrócenia ruchu na tych liniach są głównie osoby spoza tego regionu czyli turyści, natomiast miejscowa ludność w większości uważa że pociągi w takim Karpaczu są niepotrzebne. Szkoda.
dinxles - 04-02-2011, 12:40
Temat postu:
Remont linii do Kowar na 60-70 km/h wyniósłby 5,5-6 mln zł.
Bonifas - 09-02-2011, 11:11
Temat postu:
a tak dla potwierdzenia, gdyby uruchomić Jelenia Góra - Kowary. w warunkach udostępniania tras między Kowarami a Mysłakowicami było by 10 km/h więc porażka, ale już na odcinku Mysłakowice - Jelenia Góra była by 60 km/h Smile Trzba by zatem 5 km podciągnąć między Mysłakowicami a Kowarami Smile
Kornik1983 - 09-02-2011, 21:18
Temat postu:
Czyli jakieś 10 mln zł (stosując przelicznik Ministra Grabarczyka).
k t o s - 14-02-2011, 12:29
Temat postu:
Mam wrażenie że diabeł tkwi przykładowo w tym:
Wrocław-Jelenia Góra (odległość około 110km) czas przejazdu składu od 3:21 do 4:12, a to raptem 100 kilosów. Ale dobrze pomijając narazie prędkość jaką pokona regio z Wrocławia do Karpacza to może jednak warto z dalekobieżnymi? Jak to jest że z Berlina do Karpacza jeździł a nie możne np. pojechać pozpośreni z Gdańska/Szczecina/Poznania, czy Krakowa/Warszawy? Doprowadzić tory do przejezdności i niech jadą. Jeśli nie to skomunikować do Jeleniej Góry i tam ludzie przesiądą się do składu retro na Karpacz. Ja w każdym razie z miłą chęcią, a mieszkam pod Krakowem, a takich jak ja jest znacznie więcej.
Pozdrawiam

PS co dalej z dworcem w Karpaczu, zostawią trowisko po remoncie?
EN - 14-02-2011, 13:04
Temat postu:
k t o s napisał/a:
Jeśli nie to skomunikować do Jeleniej Góry i tam ludzie przesiądą się do składu retro na Karpacz.


A idź ty z jakimiś składami "retro". Jakby wyremontowali 274, a i było też połączenie szybsze JG-Wro z pominięciem Wałbrzycha (Wrocław - Jaworzyna - JG - Karpacz), to spokojnie IR mogłoby śmigać. No i do tego jakieś połączenie Karpacza ze Szklarską. Ale jeszcze długo na to poczekamy, o ile w ogóle się doczekamy.
Krzysiu - 17-02-2011, 19:08
Temat postu:
Nie da się pominąć Wałbrzycha. Przestańcie ludzie bredzić. Przez Strzegom - Bolków nie pojedzie już żaden pociąg.
EU07-469 - 17-02-2011, 20:39
Temat postu:
Bo nikt nie pomyśli, żeby odbudować podg. Strzegom Międzyrzecze.
Krzysiu - 18-02-2011, 13:50
Temat postu:
Bo to nic nie zmieni. Estakada z torami biegnie przez środek miasta, a jej stan techniczny jest kiepski. Nie da się jej zelektryfikować, nie da się puścić ciężkiego składu. Trzeba byłoby zbudować kilkukilometrowy odcinek całkiem nowej obwodnicy Strzegomia. Jedź tam po prostu i to obejrzyj, zanim zaczniesz obdzielać wszystkich takimi genialnymi pomysłami.
Adams - 18-02-2011, 16:56
Temat postu:
Nie kombinujmy z jakimiś reatywacjami przez Strzegom bo to i tak nie wypali. Trzeba po prostu najpierw zmodernizować to co jest czyli linię Wrocław-Wałbrzych-Jelenia Góra tak żeby czas przejazdu z Wrocławia do Jeleniej wyniósł max 2,5 godziny. Następnie podrasować linie lokalne w kotlinie jeleniogórskiej czyli Karpacz, Lubawka, Szklarska, Świeradów i Lwówek tak żeby prędkość na tych liniach wynosiła przynamniej 60-70 km/h.
linia274 - 20-02-2011, 21:55
Temat postu:
@Adams
Toć przecie do Lubawki jest 60km/h
soundpressure - 21-02-2011, 10:52
Temat postu:
Chciałbym do dyskusji dołożyć swoją obserwację z dnia wczorajszego:

Wczorajszy pociag z Jeleniej do Gniezna był pełen turystów którzy właśnie wracali z weekendu w górach - w większości (przynajmniej w wagonie w którym podróżowałem) z Karpacza.

Widać więc że reaktywacja linii i puszczenie bezpośrednich pociągów Regio/InterRegio Karpacz - Jelenia - Wrocław - i gdzieś dalej np Poznań (w wielkopolsce nasz region cieszy się dużą popularnością) miałoby sens. Szczególnie w sezonie.
Adams - 22-02-2011, 03:37
Temat postu:
Pewnie że ma sens. Jednak myśląc realnie to z uruchomieniem do Karpacza pociągów dalekobieżnych mogłoby być trudne ze względu na brak druta i zmiany kierunku jazdy w Jeleniej Górze od strony Wrocławia. Dlatego powtórze to co pisałem wcześniej, a mianowicie wystarczyłoby wydłużyć do Karpacza kursy z Korenova i wekendowy z Zielonej Góry które są realizowane szynobusami, ale dostosować rozkłady jazdy w taki sposób żeby w Jeleniej Górze było dogodne skomunikowanie z pociągami w kierunku Wrocławia.
Pitras - 24-02-2011, 01:06
Temat postu:
Akurat manewry nie były by w Jeleniej Górze skomplikowane, przy składzie Poznań- Szklarska Poręba i Karpacz( po 2 wagony do każdego miasta). Przy drodze do Karpacza po wagony przyjeżdżała by od tyłu na peron jakaś SM, albo SU, a w drodze powrotnej trzeba by przejechać peron i cofając dołączyć do tyłu składu ze Szklarskiej. Cała operacja nie trwałaby więcej jak 10-15 minut. Więc szybko. Szkoda tylko, że nie ma już obecnie bezpośredniego połączenia Poznania ze Szklarską.
k t o s - 29-03-2011, 10:26
Temat postu:
do @EN,no napisz gdzie mam iść z tymi retro?
Zamiast się denerwować podaj bardzie prosty sposób na uchronienie torowiska przed dalszą degradacją oraz planowaną rozbiórką?! Skoro nie ma regularnych kursów osobówek, dobre i retro przynajmniej narazie! Potrzeba u was MK i większej chęci działania na rzecz ratowania tej przepięknej linii kolejowej, w dalszej perspektywie napewno uda się przywrócić dalekobieżne oraz regionalne!

PS Jak wyglądają prace na dworcu w Karpaczu może ktoś opisać albo fotkę zapodać? Intersuje mnie czy pozostaną perony i torowisko. Co z drezynowaniem?
Hewak - 02-04-2011, 12:12
Temat postu:
Dzisiaj 11 rocznica odjazdu ostatniego pociągu z Karpacza. Zresztą nie tylko z Karpacza. Celiński dzisiaj świętuje.
dinxles - 02-04-2011, 14:40
Temat postu:
Tak, dzisiaj rocznica.
Torowisko do Karpacza nadaje sie do remontu.
Teoretycznie, istnieje mozliwosc, aby linie wyremontowac i uruchomic szynobusy, ale KD na razie nie zamierzaja jezdzic do Kapracza, a nie słychałć również prywatnych przewoźnikach.

Czy coś wiecie na temat Viamontu i pociągów Lubań-Zawidów???
nortonex - 07-06-2011, 02:10
Temat postu:
k t o s napisał/a:
PS Jak wyglądają prace na dworcu w Karpaczu może ktoś opisać albo fotkę zapodać? Intersuje mnie czy pozostaną perony i torowisko. Co z drezynowaniem?


Byłem niedawno w Karpaczu - oto, jak się sprawy mają.
Jak widać, drezyny są uziemione, za Karpaczem torowisko mocno zarośnięte i / lub pod sporą warstwą ziemi, ale kompletne. Budowa centrum handlowego zapewne ma w założeniach ujętą rozbiórkę torów, ale obym się mylił. Ta buda ze zdjęć stoi prawie na szynach... Budynek jest określony jako 'były dworzec'... cóż, chyba koniec jest bliski...
Bonifas - 07-06-2011, 05:40
Temat postu:
Jak ja się cieszę że poszedłem tam 11 listopada - wtedy nie wyglądało to jeszcze tak paskudnie. Swoją drogą jeżeli zawiła faktycznie chce otworzyć SKM w Jeleniej Górze to dlaczego by nie z Kowar / Karpacza do Piechowic?
EU07-469 - 07-06-2011, 09:36
Temat postu:
Mogła by to być opcja. Niemniej jeżeli SKM ma jeździć na elektrykach, to Karpacz i Kowary odpadają z przyczyn oczywistych.
mateuszpiszcz - 07-06-2011, 10:19
Temat postu:
Dla mnie to skandal, że nie inwestuje się w kolej do Karpacza. Tyle razy było mówione o potencjale kolejowym Karpacza. Dlaczego w Niemczech pociągi dojeżdżają praktycznie do każdego uzdrowiska czy kurortu górskiego a u nas stawia się tylko na drogi. Zresztą każdy kto jechał z Jeleniej Góry do Karpacza samochodem wie jaka jest jazda po tej pełnej dziur i kolein drodze.
EU07-469 - 07-06-2011, 12:07
Temat postu:
Dużym minusem dla stacji Karpacz jest jej umiejscowienie na samym dole. Do Białego Jaru i tak trzeba dojechać autobusem. Co nie zmienia faktu, że pociąg do Karpacza byłby przydatny.
Bonifas - 07-06-2011, 17:27
Temat postu:
EU07-469, W krynicy również stacja jest 2 km od Zdroju i nie przeszkadza to podróżnym
EN - 07-06-2011, 19:24
Temat postu:
Mz to żaden problem. Już kiedyś była o tym mowa - jeśli ktoś podróżuje np. z Poznania pociągiem, a jego celem jest Karpacz, to raczej kontynuowałby podróż z Jeleniej Góry do Karpacza koleją, jeśli miałby taką opcję do wyboru. Poza tym prostym rozwiązaniem mogą być busy na dworcu.
mateuszpiszcz - 07-06-2011, 20:30
Temat postu:
Taksówki też przecież są. Karpacz nie jest duży więc i za taksówkę nie płaciło by się nie wiadomo jakich pieniędzy.
EU07-469 - 07-06-2011, 20:38
Temat postu:
Ewentualnie można by zrobić coś w rodzaju autobusu miejskiego, mającego jedną pętlę przy stacji Karpacz, a drugą na górze. Nie wiem, jak wygląda Krynica, więc nie mogę ocenić, czy przeszedłbym te 2 km, ale w Karpaczu nie zdecydowałbym się na spacer do Białego Jaru z dworca- jest bardzo stromo. No i na oko więcej niż 2 km.
Adams - 06-07-2011, 09:18
Temat postu:
W najbliższy piątek (tj. 8-go) wspólnie z @Tomaszem K. planujemy pieszą wyprawę po szlaku kolejowym z Jeleniej Góry do Karpacza. Jak ktoś byłby chętny do nas dołączyć to serdecznie zapraszamy. Wyruszamy o godz. 10.00 z pod dworca głównego w Jeleniej Górze.
adamus - 07-07-2011, 08:45
Temat postu:
Adams gdyby nie praca i odległość chętnie bym z wami poszedł Rolling Eyes proszę natomiast abyście porobili fotki i zamieścili w tym wątku wraz z opisem.
Adams - 07-07-2011, 09:59
Temat postu:
@adamus, jasne że zdięcia będą. Smile Idziemy tam głównie z ciekawości, czy jest jeszcze jakiś cień szansy na to żeby kiedykolwiek wróciły na tą linie jakieś pociągi.
Bonifas - 07-07-2011, 11:53
Temat postu:
Ja przeszedłem ten odcinek w tamtym roku (11 listopada) zdjęcia umieściłem na mojej stronie buduję http://sdmk.vgh.pl/photogallery.php?album_id=7 . W przyszłości mam trochę planów związanych z tą stroną nie mniej już są tam też zdjęcia z linii do Chocianowa, Bielawy, Wojcieszowa, czy z 284 z odcinka Jerzmanice Zdrój - Gryfów Śl. z każdego odcinka staram, też zamieść się opis ale ten pojawia się już z opóźnieniem nie mniej w przypadku Karpacza zamieściłem artykuł bodajże w 10 rocznicę zawieszenia przewozów.
EU07-469 - 19-09-2011, 09:14
Temat postu:
To chyba koniec marzen o przywroceniu pociagow do Karpacza. Jezeli linii 340 i odcinka 308 Myslakowice- Jelenia Gora nie przejmie samorzad, to zamiast pociagow pojada tam rowery. A marszalek Jurkowlaniec stwierdzil, ze uruchamianie pociagow do Karpacza na chwile obecna bedzie nierentowne (bez zapewnienia komunikacji autobusowej na odcinku Karpacz PKP- Karpacz Gorny moglby miec racje, poza tym mieszkancy Karpacza dawno zapomnieli, co to jest pociag). Gienia, wielkie dzieki za uwalenie Karpacza 11 lat temu!!!
EN - 19-09-2011, 09:50
Temat postu:
Kiedy oni w końcu zrozumieją, że komunikacja nie zawsze musi być rentowna, musi służyć ludziom ? Eh... Co do rowerów - sam jestem zapalonym kolarzem, ale wywalanie torów i robienie tam ścieżek ?! To chore.

//nie cytuj przedmówcy. mateuszpiszcz
wiwix - 19-09-2011, 16:36
Temat postu:
Tory jeszcze leżą, więc może w przyszłej perspektywie RPO cos się uda zrobić.

Dworzec obecnie:

http://karpaczanie.socjum.pl/galeria/foto/2217

http://karpaczanie.socjum.pl/galeria/foto/2221
jubikej - 19-09-2011, 17:13
Temat postu:
budynek ladny, brakuje tylko odnowienia peronow i przyjezdzajacych tu pociagow Sad
EU07-469 - 21-09-2011, 12:59
Temat postu:
Za "Nowinami jeleniogorskimi":
"(...)UM jest zdania, ze na nieczynnej linii kolejowej nr 340 z Jeleniej Gory do Karpacza mozna zbudowac sciezke rowerowa.(...)Dotychczasowe analizy mowia, ze reaktywacja polaczenia kolejowego(...)bylaby nieoplacalna, a budowa sciezki rowerowej jest duzo tansza. Co wiecej, zachowujac szlak, tylko zmieniamy jego przeznaczenie, mamy zawsze mozliwosc powrotu do koncepcji odbudowy polaczenia kolejowego, jesli zajdzie taka potrzeba-mowi Luzniak, wicemarszalek dolnego slaska"

[ Dodano: 21-09-2011, 13:06 ]
Pomijajac juz fakt ze 340 zaczyna sie w Myslakowicach, a nie w Jeleniej Gorze, to chcialbym wiedziec, w jaki sposob bedzie wygladac ta "zmiana przeznaczenia" przy "zachowaniu szlaku" tak by mozna bylo "wrocic do koncepcji odbudowy polaczenia kolejowego". Jezeli ja mialbym zrobic to w taki sposob (bezsensowny, ale skoro sie uparli...), to tory zostawilbym w spokoju, a na linii rozlozyl prefabrykaty jak na przejazdach z oslonami rowkow, by kolo roweru nie wpadlo miedzy prefabrykat a szyne.
EN - 21-09-2011, 15:05
Temat postu:
http://www.jelonka.com/news,single,init,article,36191

Wychodzi na to, że transport szynowy na Mysłakowice, Łomnicę, etc. byłby teraz dobrą alternatywą dla szaleństw w MZK.
krkonoš - 21-09-2011, 15:08
Temat postu:
Przypuszczam, że chodzi właśnie o linię powyżej Mysłakowic, bowiem pomiędzy Jelenią a Mysłakowicami jest już ścieżka rowerowa i nie ma sensu budować drugiej.

Natomiast co do odcinka Jelenia Góra - Mysłakowice to mam nadzieję, że tory pozostaną, bowiem rewitalizacja linii kolejowej do Kowar jest jak najbardziej sensowna ekonomicznie. Dużo bardziej niż do Karpacza. Dlatego uważam, że jeśli ktoś myśli (albo myślał, bo wygląda na to, że już jest po ptokach) o powrocie pociągów do Karpacza, należało zacząć od linii do Kowar - jeśli ta linia cieszyłaby się powodzeniem wśród mieszkańców i turystów, to z odtworzeniem połączenia do Karpacza też byłoby wówczas dużo łatwiej.
Nuter - 21-09-2011, 15:41
Temat postu:
Z Jeleniej Góry do Karpacza rowerem, zamiast pociągu?

PKP przekażą samorządom tory wiodące do Karpacza. Kursy na linii dawno zawieszono. Ostatni pociąg osobowy do kurortu dojechał 1 kwietnia 2004 roku. Gminy Mysłakowice, Podgórzyn i Karpacz, na których terenie znajduje się torowisko, chętnie je wezmą. Po rozebraniu torów na nasypie powstanie trasa rowerowa.

Obecnie nie ma szans na przywrócenie kursów pociągów do kurortu. Jeśli ktoś wpadłby na taki pomysł, musiałby wyłożyć setki tysięcy złotych na remont. Wiele urządzeń jest zniszczonych, część ukradziono, a na całej długości trasy rosną samosiejki. Kilka lat temu samorządowcy przymierzali się z prywatnymi inwestorami do uruchomienia przejazdów kolejki retro, ale ten pomysł upadł.

- Wyliczyliśmy, że remont kilkuset metrów torów, od dworca w Karpaczu do granicy miasta, kosztowałby 150 tysięcy złotych - mówi Ryszard Rzepczyński, zastępca burmistrza Karpacza.
Jego zdaniem powrót pociągów nie ma dziś uzasadnienia ekonomicznego. Nikt nie może bowiem zagwarantować, że turyści i mieszkańcy zechcą jeździć do Karpacza koleją.

Teraz karkonoskie gminy chcą tory rozebrać i zbudować szlak rowerowy, który będzie częścią tzw. Pętli Karkonoskiej łączącej Karpacz, Miłków, Mysłakowice oraz Kowary.
- Po zakończeniu budowy jeleniogórskiej obwodnicy południowej będzie można połączyć istniejące fragmenty ścieżek. W ten sposób rowerem do Karpacza będzie można dojechać aż z Zabobrza - mówi Ryszard Rzepczyński.

Tadeuszowi Szulcowi, dyrektorowi wrocławskiego Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP, ten pomysł bardzo się podoba. - Rozbierzemy tory i przekażemy gminom nasyp - zapewnia.
PKP zależy jedynie, by utrzymać korytarz komunikacyjny i nie dopuścić do jego zabudowania na wypadek, gdyby w przyszłości pociągi miały tu powrócić.
Samorządy z powodzeniem zagospodarowują już inne nieruchomości przejęte od PKP. Dworzec w Karpaczu jest odnawiany. W przyszłym roku zostaną tu otwarte: Muzeum Zabawek i Informacja Turystyczna.

Dworzec przejmie wkrótce gmina Kowary. Chce go zagospodarować na Informację Turystyczną, restaurację i salę wystawową. Burmistrz Mirosław Górecki ma też pomysł na wykorzystanie swojego odcinka linii kolejowej (rozgałęzia się ona na trasie do Karpacza). Chciałby, żeby turystów woziły na niej drezyny. Można byłoby dojechać w ten sposób do Przełęczy Kowarskiej. Jest tam ponadkilometrowy tunel.

źródło: Gazeta Wrocławska

[ Dodano: 21-09-2011, 16:05 ]
Cytat:
"(...)UM jest zdania, ze na nieczynnej linii kolejowej nr 340 z Jeleniej Gory do Karpacza mozna zbudowac sciezke rowerowa.(...)Dotychczasowe analizy mowia, ze reaktywacja polaczenia kolejowego(...)bylaby nieoplacalna, a budowa sciezki rowerowej jest duzo tansza. Co wiecej, zachowujac szlak, tylko zmieniamy jego przeznaczenie, mamy zawsze mozliwosc powrotu do koncepcji odbudowy polaczenia kolejowego, jesli zajdzie taka potrzeba-mowi Luzniak, wicemarszalek dolnego slaska"


Już kiedyś ostrzegałem żeby nie wierzyć w "pro kolejowe intencje" obecnej ekipy zasiadającej w UMWD i jak widać niestety nie myliłem się. Jak widać Pan Łużniak przy poklasku "ekspertów" Panów Jurkowlańca & Łapińskiego i młodych żądnych sukcesów "ekonomistów-reformatorów" z wydziału transportu UMWD nie rezygnuje z wygłaszania a co gorsza już niemalże wprowadzania w życie swoich "teori"... Chyba wszyscy pamiętamy zeszłoroczną wypowiedź Pana Łużniaka na temat zasadności rewitalizacja linii do Harachowa, jaki to niewypał i wywalenie w błoto publicznych pieniędzy...- Zanim wg ruszyły na niej pierwsze przewozy ! A wracając jeszcze do sprawy linii do Karpacza czytałem kiedyś że dużym przeciwnikiem istnienia linii kolejowej w obecnej formie jest Pan Jerzy Pokój założyciel tzw. Western City w Karpaczu i zarazem partyjny kolega Pana Łużniaka.
mateuszpiszcz - 21-09-2011, 20:40
Temat postu:
To samo dotyczy linii z Gryfowa do Świeradowa o czym wcześniej pisałem w wątku odnoście tamtej trasy. Już blisko dwa lata temu ostrzegałem, że w UMWD są pomysły aby tory w Sudetach zamienić na ścieżko rowerowe. Może dyskusja na ten temat rozpocznie się dopiero teraz gdy chce się położyć łapę na torach do Karpacza. Powalająca jest też postawa Oddziału Nieruchomości PKP, ale to nie dziwne wszak to Beton Najlepiej wszystko zaorać Twisted Evil
adamus - 22-09-2011, 08:07
Temat postu:
Czy jest jakiś komitet albo stowarzyszenie "na miejscu" na rzecz ratowania tego szlaku kolejowego? Jak czytam o tej ścieżce rowerowej na miejscu torowiska to mnie jasny szlak trafia że ma to miejsce na tej akurat linii kolejowej. Mi trudno się włączyć aby o tę linię powalczyć choćby za pośrednictwem mediów i chodzić do miejscowych decydentów bo jestem z pod Krakowa, ale chyba są u was na miejscu ludzie którzy mogliby poświęcić temu czas?
Kiedy pisałem tutaj żeby przynajmniej pociąg retro jeździł to wyśmiany zostałem bo będą regularne kursy, a tymczasem taki właśnie skład jest szansą na ocalenie torowiska przed rozbiórką, i w dalszej perspektywie na kursy regio czy dalekobieżne.Jeżeli zaś twierdzą że nie będzie chętnych to niech to udowodnią, bo za to biorą pieniądze!
EN - 22-09-2011, 09:15
Temat postu:
Zgadzam się. Nie jestem zwolennikiem retro, itp., ale jeśli dzięki temu za jakiś czas miałyby wrócić tam połączenia choćby KD, to popieram. Co do stowarzyszeń to jest KODLK.
Modliszka - 22-09-2011, 23:39
Temat postu:
Co tam Karpacz. Trzebnica jest najważniejsza!
Robikon - 23-09-2011, 00:33
Temat postu:
Tylko drodzy moi marzyciele na reaktywację połączeń na tej przedmiotowej linii nie szans : po pierwsze żadna z gmin nie lobbuje za uruchomieniem połączeń,po drugie ekipa zasiadająca w UMWD nie jest zainteresowana uruchomieniem połączeń,po trzecie trzeba ratować te linie,które są zagrożone lub staną się za kilka lat zagrożone zamknięciem. Crying or Very sad
mateuszpiszcz - 23-09-2011, 08:19
Temat postu:
Szczerze to zupełnie nie rozumiem działań tych ludzi z Jeleniej Góry co walczą o dwa pociągi do Warszawy, do Lublina czy do Krakowa i tak głośno krzyczą o tym na forum. Może by tak zacząć od posprzątania na własnym podwórku? Przykład linii do Karpacza pokazuje , że wolicie mieć w ciągu doby cztery połączenia dalekobieżne niż zadbać o ruch regionalny w powiatach ościennych i w swoim. A przecież priorytetem powinna być walka o powrót regularnych kursów z Jeleniej Góry właśnie do Karpacza, Kamiennej Góry czy Lwówka. Bo jak tak dalej pójdzie to na te wasze pociągi do Warszawy czy Lublina nie będzie czym dojechać Śmiech
EU07-469 - 23-09-2011, 10:22
Temat postu:
Jesli chodzi o Karpacz, to od dluzszego czasu wspominalem, ze tam moglyby jezdzic sezonowo sklady dalekobiezne (grupa z Warszawy, Gdyni czy nawet z Poznania), a na codzien wahadlo Karpacz-Szklarska Poreba.
adamus - 23-09-2011, 10:24
Temat postu:
EN napisał/a:
Co do stowarzyszeń to jest KODLK.

EN dzięki, napisałem do nich, jest odpowiedź - będą działać, ważne aby nie sami, potrzebne będzie wsparcie im więcej osób tym lepiej.
Ja nie rozsądzam które ważniejsze u was linie, osobiście na kolej nigdy nie patrzyłem przez pryzmat wycinków linii tylko na całość. Więc wtrącanie tu informacji że tamta linia ważniejsza tą zostawcie nie pomoże ani jednej ani drugiej. Nawet sami użytkownicy/fani ścieżek rowerowych są zdecydowanymi przeciwnikami tworzenia ich kosztem linii kolejowych już nie raz o tym w mediach było. W tym przypadku zakrawają taki działania na kpinę tym bardziej jeśli nie obchodzi powrót pociągów na linię samorządów muszą działać i przekonywać ludzie którym na tym szlaku kolejowym zależy. Pomysłów na ratowanie takich linii jest wiele, a pokazują to ludzie nad polskim morzem tworząc "kolej bałtycką" (drezynowa, retro) z zamkniętych szlaków jako atrakcja turystyczna. To w Karpaczu-Jeleniej G. już się tak nie da? Najgorsze co w takim przypadku można zrobić to pozwolić działać urzędnikom "rozbieraczom torów" na działanie po cichu, robią co chcą nikt im na ręce nie patrzy media milczą czyli nikomu nie zależy, jeśli jest odwrotnie dwa albo i pięć razy się będą zastanawiać nad tym co robią.
EN - 09-10-2011, 12:44
Temat postu:
Chcą powrotu pociągów na lokalne torowiska

Dolnośląskie Społeczne Towarzystwo Kolejowe zbiera podpisy poparcia dla rewitalizacji trzech byłych szlaków kolejowych: Jelenia Góra – Kamienna Góra, Kamienna Góra – Chełmsko Śląskie oraz Mysłakowice – Karpacz o łącznej długości 63 km. Sprzeciwiają się tym samym przekształceniu torowisk na drogi rowerowe.
Cel: przywrócenie połączeń kolejowych tam, gdzie ich kursowanie od dawna jest zawieszone: Jelenia Góra – Kamienna Góra przez Mysłakowice i Kowary o długości 41 km, Kamienna Góra - Chełmsko Śląskie przez Krzeszów (15 km) oraz Mysłakowice – Karpacz przez Miłków (7 km).

–Jesteśmy przekonani, że kursujące na tych torach szynobusy przysłużą się do rozwoju gospodarczego powiatu jeleniogórskiego i kamiennogórskiego, a mieszkańcom pomogą w dojazdach do pracy czy szkoły. Pozytywnie wpłyną też na ekologię. Wierzymy, że nastąpi też wdrożenie małego ruchu towarowego, co odciąży mocno zatłoczone drogi w naszym regionie – argumentują zwolennicy komunikacji szynowej.

Członkowie towarzystwa liczą na to, że przy pracach porządkowych mogliby pomóc mieszkańcy, tak jak pod koniec września br. kowarzanie sprzątali teren byłego dworca PKP Kowary. Pieniędzy na realizację swojego pomysłu chcą szukać natomiast w funduszach europejskich oraz w poparciu Ministerstwa Infrastruktury i Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego.

– Nie może być tak, że te linie zostaną tylko zamienione na drogi rowerowe. Szlaki rowerowe można wytyczyć wszędzie, a po torach powinna jeździć kolej – mówi Tadeusz Tomaszak z Kostrzycy, jeden z założycieli Dolnośląskiego Społecznego Towarzystwa Kolejowego.

W naszym regionie gęsta sieć lokalnych połączeń kolejowych mocno się przerzedziła. Zaczęto je likwidować w 1983 roku, kiedy to przestały jeździć pociągi z Lwówka Śląskiego do Świeradowa-Zdroju. Ostatnią linią, którą zamknięto dla ruchu, było połączenie Jelenia Góra – Karpacz. Ostatni rozkładowy pociąg wyjechał w trasę w kwietniu 2000 roku.

http://www.jelonka.com/news,single,init,article,36504
krkonoš - 09-10-2011, 14:00
Temat postu:
Zamiast myśleć o abstrakcjach, zupełnie nierealnych na dzisiejsze czasy (linia do Chełmska? kto tam będzie jeździł pociągiem?), proponowałbym DSTK skupić się na projektach bardziej sensownych ekonomicznie i łatwiejszych do zrealizowania, takich jak linie z Jeleniej Góry do Kowar czy z Jeleniej do Kamiennej Góry i Lubawki, ale przez Marciszów (udrożnić wreszcie łącznicę?) lub z Wałbrzycha przez Sędzisław. Jeśli one okażą się sukcesem, łatwiej będzie zdobyć pieniądze na kolejne. Jeśli okażą się klapą, tym bardziej nie ma sensu pakować grubych milionów w odbudowę pozostałych linii. Skoro już powstało takie towarzystwo i ma ambicję coś zrobić dla lokalnego transportu kolejowego, to nie życzyłbym mu, żeby cała para poszła w gwizdek. A tak się może stać w przypadku porywania się z motyką od razu na słońce.
EU07-469 - 09-10-2011, 21:51
Temat postu:
Do Kamiennej Gory po 308 i tak nie daloby sie dojechac. Miedzy Ogorzelcem a Pisarzowicami linia zaorana.
wojcio - 12-10-2011, 17:56
Temat postu:
Jest sporo racji w tym, co pisze krkonos - przy ogólnej kolejowej mizerii trzeba szanować realia. Ja byłbym szczęśliwy, gdyby udało się doprowadzić do reaktywacji Karpacza i Kowar - na razie tylko tyle (i aż tyle Smile. Ale dobrze, że piszą ........
xzielak - 17-10-2011, 19:46
Temat postu:
Cytat:
Otóż Massel ponoć zatrzymał likwidację Karpacza - na spotkaniu jego w JG z tamtejszymi władzami oraz vicemarsz Dolnośląskiego zapadła decyzja, że województwo zamówi porządną analizę potencjału pasażerskiego na liniach JG-Karpacz i Mysłakowice-KM. Może pójść kasa z puli rewitalek na to. Napierają Kowary, które chcą robić centrum narciarskie i kolej idealnie się w to wpasowuje. Do tego dochodzi temat złóż kruszyw w Rudawach.


Z forum SSC


Massel nie jest taki zły, likwidować to każdy potrafi, ale odbudować to już nie.
EN - 17-10-2011, 20:15
Temat postu:
To jest świetna wiadomość. Choć zapewne nie w 100% pewna.
wiwix - 18-10-2011, 05:42
Temat postu:
Mam nadzieje że to prawda Smile
Freddie - 20-10-2011, 21:59
Temat postu:
wczoraj pracowałem w terenie i byłem w karpaczu, ohydnie wyglada ten market co powstaje w sąsiedźtwie linii kolejowej, niestety zauważyłem również, że jest w jednym miejscu, które wypatrzyłem tor w powietrzu. Częściowo na odcinku bardzo krótkim (ale jest) wybrany nasyp a tor wisi sobie. Mam nadzieję, że ci co podkopali to zechcą uzupełnić. Miejscowi powinni to sprawdzic dokładniej.
Lausitzer - 23-10-2011, 19:02
Temat postu:
A już myślałem, że dojadę pociągiem do Karpacza na Sylwestra Sad
Pozdrawiam
EN - 30-11-2011, 21:02
Temat postu:
Nie chcą rozbiórki torów do Karpacza

Stowarzyszenie Zielone Mazowsze zaprotestowało przeciwko budowie ścieżki rowerowej na torowisku wiodącym z Jeleniej Góry do Karpacza. List w tej sprawie trafił do Sławomira Nowaka, nowego ministra transportu.

Członkowie organizacji zastrzegają, że ich stowarzyszenie działa na rzecz promocji ruchu rowerowego i rozwoju infrastruktury z nim związanej. Jednocześnie sprzeciwiają się inicjatywom likwidacji linii kolejowych – rozbiórki istniejących torowisk, w celu budowy w ich miejsce ścieżek rowerowych. Ich zdaniem ścieżki rowerowe mogą być budowane na dawnych liniach kolejowych, rozebranych wiele lat temu. - Natomiast rozbiórka zachowanej infrastruktury kolejowej na cele rowerowe jest szkodliwa i zubaża infrastrukturę transportową – czytamy w liście. Według działaczy brak ruchu kolejowego na linii nie może być przesądzającym argumentem, gdyż może być to sytuacja przejściowa, bo w ciągu ostatnich 10 lat przywrócono ruch kolejowy na około 30 nieczynnych liniach w całej Polsce.
Starania o przejęcie linii do Karpacza i budowę ścieżki prowadzi tamtejsza gmina.

http://jeleniagora.naszemiasto.pl/artykul/1182761,nie-chca-rozbiorki-torow-do-karpacza,id,t.html#98ddec0ed2778f0a,1,3,8

************************************

Dodatkowo, taki materiał znalazłem http://www.karpacz.pl/public/files/24591.pdf

Strategia rozwoju gminy Karpacz: http://www.karpacz.pl/public/files/24718.pdf (strony: 9, 17, 23)
kicior99 - 01-12-2011, 07:35
Temat postu:
Całym sercem za. Przykład kolejki tatrzańskiej na Słowacji jest aż za bardzo wymowny. Tyle, że karkonoska kolej powinna być dwutorowa, pod drutem, najlepiej dociągnięta do samego miasta i z godzinnym taktem - wtedy dopiero jest jakiś sens jej istnienia. Tak samo jak do Szklarskiej. Ale to wymaga jakiegoś konkretnego tour-planu, zaangażowania tour operatorów i ogólnie sensownego planowania. Kto będzie brał pod uwagę możliwość dojazdu pociągiem, jeśli chodzi on trzy razy dziennie?
EN - 01-12-2011, 15:26
Temat postu:
KODLK mogłoby tu coś podziałać.
Bonifas - 15-12-2011, 09:08
Temat postu: Nowy Dworzec w KARPACZU
http://jeleniagora.naszemiasto.pl/artykul/1201485,dworzec-gotowy-na-przyjecie-zabawek,id,t.html brakuje tu tylko pociągu ...
Lausitzer - 10-01-2012, 10:18
Temat postu:
Ostatnio przejeżdżałem przez Miłków i muszę powiedzieć, że wizualnie tory były w dość dobrym stanie, aczkolwiek technicznie sprawa może wyglądać zupełnie inaczej.

Pozdrawiam
adamus - 12-01-2012, 10:41
Temat postu:
xzielak napisał/a:
Otóż Massel ponoć zatrzymał likwidację Karpacza - na spotkaniu jego w JG z tamtejszymi władzami oraz vicemarsz Dolnośląskiego zapadła decyzja, że województwo zamówi porządną analizę potencjału pasażerskiego na liniach JG-Karpacz i Mysłakowice-KM. Może pójść kasa z puli rewitalek na to. Napierają Kowary, które chcą robić centrum narciarskie i kolej idealnie się w to wpasowuje. Do tego dochodzi temat złóż kruszyw w Rudawach.
Z forum SSC

Czy coś więcej wiadomo w tej sprawie czy analiza została przeprowadzona? Co dzieje się w samym Karpaczu z torowiskiem i dworcem?
Pisałem do stowarzyszenia KODLK odpisali parę miesięcy temu że będą działać i jakoś tego działania nie widzę.
EN - 12-01-2012, 13:59
Temat postu:
Ostatnio zauważyłem, że KODLK bawi się w "wielką politykę". Zaciekle walczą o połączenia dalekobieżne. Szkoda, że zapominają o regionalnych. Co z tego, że pociąg dojedzie do Jeleniej Góry. Powinien móc dojechać do Kowar/Karpacza. Jak tak dalej będzie to nici również z linii 311.
Bonifas - 12-01-2012, 20:22
Temat postu:
KODLK zawsze bawił się tylko w wielką politykę działania regionalne nie były dla nich ważne. Specjalnie nie protestowali gdy uwalano Lwówek - Zebrzydowa. Czasem się zastanawiam czy celem nadrzędnym tej organizacji nie zrobiło się wydłużenie wszystkiego co kończy bieg we Wrocławiu do Jeleniej Góry. Organizacja nie przyczyniła się do uruchomienia żadnego składu poza Jelenią Górą. Aktywnie walczyła o KARKONOSZE i tu biłem brawo. Połączenie z Jeleniej do Przemyśla też jest bardzo istotne ale kilka innych np. Jelenia - Świnoujście (wakacyjny Barbakan) czy obecne interREGIO do Międzylesie wcale nie są efektem działań tej organizacji. KODLK ładnie przypisało sobie sukces wywalczenia tych składów a tak naprawdę inicjatorami ich uruchomienia były Przewozy Regionalne.

KODLK przy "wywalczaniu" połączeń postępuje wg schematu: Biura Poselskie - dworce kolejowe gdzie ludzi podpisują petycje.

Czy ktoś widział że w Kłodzku leży petycja w sprawie uruchomienia pociągu Szczeliniec lub Mamry - NIE.
empek - 12-01-2012, 20:36
Temat postu:
A ja ostatnio zauważyłem, że pod niemalże każdym artykułem w lokalnej prasie, który porusza tematykę kolejową, można znaleźć komentarze nagminnie strofujące tak KODLK, jak i jego działalność. Cokolwiek by nie zrobili, automatycznie są linczowani. To jakaś groteska, zważywszy na fakt, że jeszcze jakieś 3 lata temu nikt nie interesował się sprawami kolejowymi w regionie. Ciekaw jestem, co byłoby, gdyby ta organizacja w ogóle nie powstała. Oczami wyobraźni dostrzegam uwalone na zawsze "Karkonosze", które pewien Duperelek raczył "dziabnąć" na dobre 3 miesiące, no bo przecież, jak to raczył swego czasu ująć: "istnieje alternatywne połączenie na linii: Wrocław-Jelenia Góra". Śmiem przypuszczać, ze gdyby nie te wzmożone działania, dziś, oglądając na stacji plakat RJ 2011/12, jedynym dalekobieżnym kierunkiem byłby Poznań (Gniezno).

Obecny rozkład, choć daleko mu do ideału, oferuje podstawową siatkę połączeń, dzięki którym można ruszyć się gdziekolwiek dalej, poza granice własnego województwa.

Mili Państwo, byliście świadkami niejednej batalii. Sami widzicie, jak wiele wysiłku trzeba podjąć i jak mocno trzeba się płaszczyć (co jest już w ogóle paranoją) przed przewoźnikami, Ministerstwem Infrastruktury, ażeby rozkład jazdy został uzupełniony o połączenie, z którego skorzysta niemała liczba osób. W dodatku - chodzi tu o połączenie już istniejące, a nie o kompletnie nowy pociąg.

Podobnie rzecz ma się w przypadku magistrali zgorzeleckiej. Ministerstwo podpisało z IC umowę, wedle której na linii Jelenia Góra - Węgliniec - Bolesławiec - Legnica powinno pojawić się co najmniej jedno połączenie międzywojewódzkie. Przyszedł grudzień i co mamy? Wiatr, który dmucha spod kół ledwo toczących się EN57, czy też innych lokalnych szynobusów, kończących bieg we Wrocławiu.

Spójrzcie, ile problemu jest - w tak wydawałoby się - prozaicznych sprawach, które urastają do rangi niewykonalnego zadania, popularnego "niedasizmu", a tymczasem jedzie się po Komitecie, jak po łysej kobyle, wykrzykując jak obrażone dziecię: "A gdzie linia do Karpacza?". A że tak zapytam: gdzie mam być? Ile lat kompletnie olewano tą kwestię? Dlaczego nikt z tamtejszego podwórka nie postulował o zmiany, nie nagłaśniał problemu, zważywszy na chociażby turystyczny charakter owej miejscowości?

Teraz wszystkiemu winny jest KODLK, który zaczyna najpierw od rzeczy bardziej realnych i prostszych do zrealizowania (uwierzcie, że mimo tych całych turbulencji - prościej jest puścić wydłużoną relację, niżeli zająć się kompletnie zdegradowaną, zdewastowaną i nieczynną linią.) Wszyscy oczekują cudu, tu i teraz. Powoli. Działania regionalne również mają miejsce, choć są mniej nagłaśniane przez media, a jeśli temat nie ma żadnej styczności ze światem polityki, to już w ogóle przepada w niebyt. Była przecież poruszana kwestia połączeń z Lwówkiem, fatalnej szlakowej na tamtym odcinku. Miały miejsce również działania dotyczące połączeń do Czech oraz Drezna.

Na wszystko potrzeba przemyślanej strategii i - co najgorsze, a może i najważniejsze - odpowiedniego zaplecza, poparcia. Bez tego bardzo trudno się wybić. Współpraca musi być obopólna, ze wszystkimi środowiskami. Apele, petycje, spotkania, wizyty u odpowiednich i w miarę kompetentnych osób, masa czasu poświęcona na stosowne rozmowy - to wszystko wymaga stosownego poświęcenia, ale i również... pieniędzy.

Bądźmy fair - czy ktoś przedstawił dokładne koszta rewitalizacji linii do Karpacza? Czy jakieś kroki zostały ku temu poczynione? Z tego, co wiem, to chyba nie, ale za to nieustanne narzekanie i jątrzenie na wspomniany Komitet ma miejsce niemalże na każdym kroku. Aż mam ochotę zapytać: cóż stoi na przeszkodzie, by pewne osoby zorganizowały analogiczne zrzeszenia? Czy cały kolejowy burdel, jaki ma miejsce na obszarze Dolnego Śląska, musi być dźwigany na barkach KODLK? Gdzie prywatne inicjatywy, interpelacje? Czy Karpacz nie ma jakiekolwiek władzy, ludzi u bram polityki, jakkolwiek obeznanych w problematyce połączeń z resztą kraju?

Kończąc, chciałem tylko zaapelować do wszystkich o odrobinę zdrowego rozsądku i cierpliwości. Samo pokrzykiwanie nic tutaj nie da, a jak już wspomniałem - pracy w zakresie linii do Karpacza jest proporcjonalnie więcej. Niecierpliwym pozostaje założenie własnej struktury, tym nieco bardziej cierpliwym - podejście na chłodno, a tym wybitnie zainteresowanym i chcącym współpracować w tej samej strukturze - przystąpienie do stowarzyszenia i współdziałanie. Im więcej osób, tym lepiej. Smile
EN - 12-01-2012, 20:38
Temat postu:
Tylko co można samemu zrobić ? Listy pisać ? Choć i to może coś da.
mateuszpiszcz - 13-01-2012, 09:44
Temat postu:
empek na pewno masz po części rację. Zauważ jednak , że z założenia taki pociąg "Karkonosze" ma być nie tylko dla mieszkańców Jeleniej Góry, ale i okolic. A ku temu potrzebna jest dobrze rozplanowana siatka połączeń typowo regionalnych. Takich o których wydawać by się mogło KODLK zapomina. Podkreślono tu już brak reakcji KODLK na likwidację pociągów z Lwówka do Bolesławca, ale warto tu też wspomnieć o braku reakcji na zepsucie rozkładu jazdy przez KD na odcinku JG- Lubań- Węgliniec i dalej na Wrocław w momencie reaktywacji składów do Zgorzelca. Co chwila do Szklarskiej Poręby jeździ autobus zastępczy nie rzadko jest brak o tym informacji i tym KODLK też się nie zajmie. Bo to mało medialne. Ważne , aby z Jeleniej Góry był pociąg do Warszawy, Szczecina, Gdańska, Krakowa czy Lublina. A może łącznik do pociągu Moskwa-Paryż? Twisted Evil
Bonifas - 13-01-2012, 11:43
Temat postu:
mateuszpiszcz, I tu jest pies pogrzebany. Tylko nadmienię że ja jestem ojcem tej organizacji - bo to ja powoływałem KODLK do istnienia sierpniowego poranka 2009 r, w Jerzmanicach Zdrój. Zaczynało nas wtedy ośmioro. Cele były jasno sprecyzowane działanie na przestrzeni dwóch segmentów Międzyregionalnym i Regionalnym. Obecny Koordynator był Moderatorem działu międzywojewódzkiego. Był to czas opublikowania przez IC listy połączeń do zawieszenia, że czasu do nowego RJ było nie wiele zajęliśmy wszyscy się tematem Karkonoszy. Rola moderatora była tu bezcenna bo On miał dojścia do posłów a to było na wagę złota. Nie mniej jednak udało się osiągnąć sukces i to był w zasadniczej mierze sukces właśnie Grześka.

Kiedy w grudniu przywrócono Karkonosze oraz wytrasowano łącznik do Słowińca przez Legnicę wszyscy mięli wrócić do swoich zadań. W międzyczasie okazało się że lwówecka zostanie zmarginalizowana. Regionalny chciał zwrócić na to uwagę ale się wtedy nie udało. Skończyło się na jednej interpelacji i sprawę zamknięto.

W dalszym czasie doszło do bardzo częstych zatargów pomiędzy mną a Grześkiem. Chodziło między innymi o ważność jeleniogórskiej i marginalizację innych linii w regionie. Ja dążyłem zachowania równowagi. Grzesiek chciał osiągnąć inny cel. Uruchomienia połączeń w pięciu kierunkach ze stolicy Karkonoszy do Warszawy, Lublina, Krakowa, Szczecina i Gdyni. Argumentacja była różna - z reguły padało stwierdzenie że w rejonie kłodzkim nie mamy przedstawicieli więc nie ma kto na bieżąco pilnować spraw. Co innego Legnica skąd członków na tamten czas było trzech. Skupiano się zatem zawsze generalnie na ruchu dalekobieżnym z Jeleniej Góry przede wszystkim zahaczając o Wałbrzych i rzadko myśląc o Legnicy.

Co do połączeń Drezno - Kłodzko to cała sprawa została rozdmuchana za mnie. To my z Regionalnego wymyślaliśmy tę relację. Międzyregionalny był zwolennikiem zakończenia trasy tego pociągu oczywiście w Jeleniej Górze co spotkało się z naszym oporem na tyle skutecznym że sprawę rozdmuchano z podstawą połączenia Saksonii z Karkonoszami i Kotliną Kłodzką. Na szczęście tak zostało. W późniejszym czasie sytuacja w Komitecie była już tak napięta że trudno było o organizację zjazdów, posiedzeń itd. nie dało się pracować. Przynajmniej ja nie potrafiłem w atmosferze wzajemnych walk więc oddałem jesienią 2010 urząd Grześkowi i odszedłem z KODLK a ze mną cały dział Regionalny i kilkoro członków międzyregionalnego.

Nowe władze KODLK ani razu nie zainterweniowały w sprawie lokalnych połączeń zawsze najważniejszym celem były połączenia międzyregionalne. Zawsze prym wiodły połączenia z Jeleniej Góry. A przecież sezonowiec z Bielska do Kołobrzegu aż się prosi żeby wrócił na E-30 i przez Lubin.

Takie to były dzieje tej organizacji. Niestety nie udało się stworzyć idealnej formacji - pech.

A chcę też nadmienić niezapomnianą rolę jaką w powstaniu KODLK odegrało forum. Moje konto (Jedrek) zostało zawieszone zaraz na drugi dzień, zresztą tak jak konta kolegów z KODLK z jednego i drugiego segmentu. Musieliśmy zakładać nowe konta logować się cafejkach. Nie było tu życia. To że teraz wątek organizacji jest "przyszpilony" do Przewozów w Województwie Dolnośląskim nie znaczy że zawsze tak było. W początkowej fazie byliśmy śmiertelnymi wrogami tzw " Grupy Bolesławieckiej" i OKOKD która tu na forom jawnie bez żadnych skrupułów nazywała nas "oszołomstwem", "jeleniogórskim MiKolstwem", "pajacami" et cetera! Miłe to nie było. Musiało dużo wody w Odrze upłynąć zanim odpuszczono KODLK-owiczom.

Dziś myślę że dobrze się stało że ta organizacja powstała. Cieszy mnie że walczy o połączenia, chodź nie podoba mi się przypisywanie sobie uruchomienia np interREGIO do Międzylesia. Wiem że to była inicjatywa PR a nie KODLK. Chłopaki macie tyle zaparcia w sobie że nie musicie przyklejać pod własne logo nie swoich sukcesów. Skupcie się na tym co możecie osiągnąć tylko nie zapominajcie że Dolny Śląsk to nie tylko Jelenia Góra i że ruch regionalny jest tak samo istotnym elementem jak komunikacja dalekobieżna. Pozdrawiam
EN - 13-01-2012, 15:05
Temat postu:
Poza tym Jelenia Góra to też kotlina jeleniogórska ! I tamtejsze linie, nieczynne również, są ważne. Nie tylko 274.
Światowid - 14-01-2012, 00:08
Temat postu:
Pociąg InterRegio do Międzylesia nie został przypisany. W kwietniu zeszłego roku wystąpiliśmy ze sprawą braku dalekobieżnego połączenia kolejowego do Pani Poseł Moniki Wielichowskiej, która poparła nasze starania. W sprawie pociągu do Międzylesia interweniował również Związek Zawodowy "Kontra" oraz Pani Poseł Marzena Machałek. Chodziło głównie o połączenie z Poznaniem jako InterRegio ale spółka wyszła naprzeciw oczekiwaniom i powydłużała te relacje. Wypisywanie jakichś bezpodstawnych zarzutów jest niedorzeczne.

[ Dodano: 14-01-2012, 00:16 ]
Bonifas napisał/a:



Co do połączeń Drezno - Kłodzko to cała sprawa została rozdmuchana za mnie. To my z Regionalnego wymyślaliśmy tę relację. Międzyregionalny był zwolennikiem zakończenia trasy tego pociągu oczywiście w Jeleniej Górze co spotkało się z naszym oporem na tyle skutecznym że sprawę rozdmuchano z podstawą połączenia Saksonii z Karkonoszami i Kotliną Kłodzką. Na szczęście tak zostało.


Bzdura! Zwolennikiem skrócenia relacji tego połączenia byli przewoźnicy kolejowi a nie my. Zresztą zorganizowana pod tym pomysłem konferencja w dniu 17 lutego 2010 roku toczyła się pod nazwą "Z Drezna do Kłodzka pociągiem" a nie z Jeleniej Góry a to różnica.

[ Dodano: 14-01-2012, 00:39 ]
Bonifas napisał/a:
KODLK przy "wywalczaniu" połączeń postępuje wg schematu: Biura Poselskie - dworce kolejowe gdzie ludzi podpisują petycje.


Kolejna Bzdura! Biura Poselskie tak, ale zbieranie podpisów już nie zawsze. Zbyt monotonna metoda z biegiem czasu staje się mało skuteczna.

Co do połączenia Jeleniej Góry ze Szczecinem i Świnoujściem pisma również były wysyłane i podpisy również zbierane i to dwukrotnie bo w roku 2010 i 2011. Wystosowaliśmy pismo do spółki z prośbą o uruchomienie połączenia w relacji Wałbrzych Miasto- Szczecin p. Jelenią Górę, Zieloną Górę, ale spółka zaproponowała całkiem inną trasę.

[ Dodano: 14-01-2012, 00:52 ]
Co do połączeń Regionalnych, to na stronie internetowej nie bez powodu umieszczona jest ankieta, ktej celem jest dokładne zorientowanie się w kwesti problematyki regionalnej. W tej sprawie w lutym odbęda się konsultacje w Jeleniej Górze, na które serdecznie wszystkich zapraszamy.

Pozdrawiam.

[ Dodano: 14-01-2012, 02:10 ]
Chciałbym tylko powiedzieć, że my nie jesteśmy zatrudnieni na etat w Komitecie. Tworzymy go dla własnej przyjemności, poświęcając na to, co robimy mnóstwo czasu. Oprócz tego każdy z nas pracuje, uczy się, ma swoje własne problemy i rodziny. Jeżeli kogoś irytuje nasza działalność, to ok- ma prawo wypowiedzieć własne zdanie- ale za nim je powie niech się dziesięć razy nad tym zastanowi.
Robikon - 14-01-2012, 11:34
Temat postu:
A ja ja mam ciebie ANDRZEJ pytanie DLACZEGO WSZYSTKIE BRUDY PIERZESZ TU NA FORUM KOGO TO OBCHODZI CO MYŚMY ROBILI NIE NALEŻYCIE DO KODLK I TYM SAMYM NIE MACIE PRAWA MÓWIĆ O KODLK NIEPRAWDY.PRAWDA JEST TAKA ŻE TO TY I MICHAŁ JĄTRZYLIŚCIE OD SAMEGO POCZĄTKU I KODLK BYŁ BLISKO ROZPADU. I PROSZĘ CIĘ NIE PISZ PUBLICZNIE NIEPRAWDY.TYLE MAM DO POWIEDZENIA
EN - 14-01-2012, 13:38
Temat postu:
A ja przypomnę, że to temat dotyczący linii Jelenia Góra - Karpacz, a nie KODLK, które jak wynika z ostatniego...

Światowid napisał/a:

[ Dodano: 14-01-2012, 02:10 ]
Chciałbym tylko powiedzieć, że my nie jesteśmy zatrudnieni na etat w Komitecie. Tworzymy go dla własnej przyjemności, poświęcając na to, co robimy mnóstwo czasu. Oprócz tego każdy z nas pracuje, uczy się, ma swoje własne problemy i rodziny. Jeżeli kogoś irytuje nasza działalność, to ok- ma prawo wypowiedzieć własne zdanie- ale za nim je powie niech się dziesięć razy nad tym zastanowi.


powstało dla zaspokojenia fantazji tzw. "mk". Widziałem na stronie, że czekacie na propozycje. To wyślę wam moje, może coś z tym zrobicie. Mam nadzieję.
Anonymous - 14-01-2012, 14:16
Temat postu:
EN Twoja krytyka nie ma podstaw ,ci ludzie są pasjonatami kolei ,miłośnikami kolei ,a Tobie to najwyrażniej przeszkadza ja osobiście podziwiam takich ludzi za ich zapał oraz zaangażowanie w to co robią
mateuszpiszcz - 15-01-2012, 09:31
Temat postu:
Wszystkich proszę o powrót do tematu. Następne posty nie na temat będę musiał usunąć. Sprawy osobiste załatwiajcie na PW.
adamus - 19-03-2012, 09:07
Temat postu:
Cytat:
Scentralizowane imperium
Reformy polskich kolei toczą się już trzecią dekadę. Tymczasem żelazne imperium dookoła nas wciąż się kurczy. Jeszcze dwie dekady temu Lubuską Koleją Regionalną dało się dojechać z Zielonej Góry bezpośrednio do Karpacza. Dziś tory do Karpacza są nieprzejezdne. Zaś bezpośredni szybki pociąg z Zielonej Góry do Jeleniej Góry kursuje jedynie w soboty i niedziele.

cały artykuł na ostaniej stronie http://zbs.net.pl/zbs58.pdf "Z Biegiem Szyn" (wydanie marzec/kiwecień 2012)
W zeszłym roku Andrzej Massel wspominał coś o wznowieniu połączeń do Karpacza w kontekście powstawania ścieżek rowerowych w miejscu torowiska, coś się zmieniło w tej sprawie?
EN - 07-06-2012, 13:11
Temat postu:
Będzie ścieżka na torowisku

12 lat temu po raz ostatni trasą kolejowa Jelenia Góra - Karpacz przejechał pociąg. Od tego czasu torowisko niszczeje. Od kilku lat mówi się o tym by wykorzystać ten nasyp i poprowadzić tamtędy ścieżkę rowerową.

Ten pomysł wydaje się najbardziej rozsądny ale muszą go zrealizować wspólnie samorządy przez które przechodzi torowisko czyli Jelenia Góra, Mysłakowice , Kowary i Karpacz - mówi Wicemarszałek Województwa Dolnośląskiego Jerzy Łużniak.

http://www.muzyczneradio.com.pl/7058,wiadomosci,bedzie-sciezka-na-torowisku.html

Sad
Kamil26 - 07-06-2012, 22:26
Temat postu:
I dobrze !!! Jak się urzędnicy i władze samorządowe nie potrafią zająć to chociaż ścieżkę rowerową zrobią.
konik23 - 08-06-2012, 20:56
Temat postu: ścieżka
szkoda tego szlaku bo do takiego miasta jak KArpacz powinny dojeżdżać pociągi ale potrzeba do tego nie tylko toru ale i dobrej prędkości szlakowej!
jeniknal - 25-06-2012, 10:41
Temat postu:
Linia ta powinna być jak najszybciej rewitalizowana - trasą tą powinien jeździć pociąg do Karpacza:
relacja: Wrocław Główny – Legnica – Złotoryja – Jerzmanice Zdrój – Marciszów – Jelenia Góra - Karpacz. Trasa liczy 162 km - czas przejazdu max 3 godziny. Pomysły przerobienia tej trasy na ścieżkę rowerową to barbarzyństwo. Kiedyś kolej oznaczała możliwości rozwoju, a dzisiaj mam wrażenie to jest tylko kula u nogi. Decydenci w samorządach nie mają za grosz zrozumienia dla tego typu problemów. Czas najwyższy odczarować kolej i zacząć na niej zarabiać a nie ścieżki rowerowe robić Evil or Very Mad
k t o s - 10-07-2012, 14:19
Temat postu:
Czy Karpacz wstydzi się swojego dworca?
Dziwne. Podobno dzisiaj odbyło się otwarcie Centrum Kultury na świeżo wyremontowanym dworcu w Karpaczu. Podobno uroczyste. Podobno nawet wysłano zaproszenia. Niestety, podobno tylko niektórym. Zapomniano oglosić ten fakt na tablicy przed urzędem, nie było go na kolorowym pasku na urzędzie, a nawet nie było żadnej wzmianki na stronie internetowej miasta. Strona miasta informowała natomiast, że o tej porze odbędzie się otwarcie wystawy wiewiórek. Czy z kulturą w mieście jest już tak źle, że tak ważne wydarzenie trzeba zasłonić wiewiórkami? A może władze miasta nam odmłodniały i zaczęły się bawić z mieszkańcami w podchody?
http://www.mojawizytowka.com.pl/blogi,artykuly_innych_uzytkownikow,6,1,czy_karpacz_wstydzi_sie_swojego_dworca_,247.html
warto też poczytać z komentarzami http://www.mojawizytowka.com.pl/blogi,artykuly_innych_uzytkownikow,6,1,kto_ocalil_dworzec_pkp_w_karpaczu_,249.html
jeniknal - 29-08-2012, 17:14
Temat postu:
Czy do Karpacza wróci kolej?

Opracowywany właśnie plan transportowy województwa dolnośląskiego da odpowiedź na pytanie, czy pociągi będą woziły turystów do Karpacza. Jest to o tyle ważne, że samorząd stawia na turystykę w tym regionie.

Przewozy na linii kolejowej do Karpacza - turystycznej miejscowości położonej w Sudetach u stóp Karkonoszy i Śnieżki – zawieszono w 2000 r. Od tego czasu można tu dotrzeć jedynie transportem samochodowym.

- Samorząd województwa dolnośląskiego wspólnie z ZVON opracowuje Koncepcję Publicznego Transportu Pasażerskiego Komunikacji Regionalnej w korytarzu Bautzen – Gorlitz - Lubań - Jelenia Góra - Kamienna Góra w celu rozwoju turystyki w Euroregionie Neisse-Nisa-Nysa – mówi Agnieszka Zakęś, zastępca dyrektora Departamentu Infrastruktury w Urzędzie Marszałkowskim we Wrocławiu.

Jak dodaje, w ramach pracy nad tym dokumentem wnikliwej analizie poddano m.in. dostępność komunikacyjną Karpacza. Wynikiem opracowania będzie plan transportowy, który określi zasadność przywracania ruchu na linii. Dokument ma powstać do końca marca 2014 roku.

Konieczność opracowywania planów transportowych to wymóg obowiązującej od 1 marca 2011 r. ustawy o publicznym transporcie zbiorowym.

Źródło: http://www.kurierkolejowy.eu
Nuter - 31-08-2012, 18:05
Temat postu:
Sukcesem będzie jeśli do czasu opracowania planu transportowego entuzjastyczne "rowerowe chłopaki" z samorządów przez które przebiega linia jej nie zaorzą - pod patronatem i z dobrym słowem "rozsądnego" UMWD i Wicemarszałka Województwa Dolnośląskiego Jerzego Łużniaka.
k t o s - 10-09-2012, 09:54
Temat postu:
Nie wiem czy widzieliście ten film http://youtu.be/2d2N3ByCyt0
czy odległość tego marketu od torowiska w Karpaczu uniemożliwi przejazd pociągów po ewentualnej rewitalizacji?
Ciekawa - miało być połączenie z Goerlitz do Karpacza i oczywiście stronie niemieckiej to uniemożliwiono!
Pirat - 29-10-2012, 16:43
Temat postu:
Przewozy Regionalne rozpisały przetarg na świadczenie przewozów autobusowych w zastępstwie pociągów interREGIO na odcinkach planowanych do modernizacji przez PKP Polskie Linie Kolejowe oraz na trasach uzupełniających, m. in. do Karpacza.

Ogłoszenie o przetargu
Freddie - 30-10-2012, 00:59
Temat postu:
ciekawe, może peery chca jeździć do Karpacza i coś się zacznie dziać w tej materii i PLK-a zmuszona bedzie cos tam porobic, jak dla mnie to jest bardzo dziwna sprawa
Sławek - 30-10-2012, 15:12
Temat postu:
Raczej nie , dopiero teraz zobaczyli że coraz mniej PKS - ów odchodzi z dworca PKP do Karpacza i nie są skomunikowane z pociągami jadącymi od strony Wrocławia . Jelenia Góra myśli o SKM to by była idealna komunikacja linii Piechowice - Jelenia -Karpacz
mateuszpiszcz - 30-10-2012, 15:22
Temat postu:
Nie ma mowy o przywróceniu pociągów do Karpacza. W PR pojawił się pomysł dwóch autobusów Inter Regio do Karpacza z Wrocławia.
kubanowy - 01-11-2012, 23:07
Temat postu:
kolejna polska, kolejowa hańba.
EU07-469 - 02-11-2012, 00:26
Temat postu:
Karpacz - Wrocław jako interREGIObus? Trochę bez sensu, do dworca w Jeleniej ze skomunikowaniem na pociąg byłoby chyba lepsze. Swoją drogą można by było pomyśleć o czymś takim również w relacji do Świeradowa.
Nuter - 02-11-2012, 00:38
Temat postu:
EU07-469 Tak właśnie będzie, autobusy te będą w Jeleniej Górze skomunikowane z pociągami dalekobieżnymi PR. Na odcinku Jelenia Góra - Karpacz dworzec PKP ma ponadto obowiązywać normalna kolejowa taryfa a co za tym idzie połączenia te pewnie dostaną własną tabelkę w SRJP i pojawią się w elektronicznym rozkładzie jazdy pociągów.
Bonifas - 03-11-2012, 08:55
Temat postu:
Tymczasem czytając
www.rynek-kolejowy.pl/36409/Chca_pociagow_do_Karpacza_.htm

można polubić i wesprzeć
https://www.facebook.com/KolejKarkonoska
EU07-469 - 03-11-2012, 13:00
Temat postu:
Ciekaw jestem tylko, czy ten interREGIO bus pojedzie po trasie, jaką jeździł pociąg (tzn. przez Łomnicę). Przy okazji jadąc po trasie kolejowej chyba będzie musiał pominąć p.o. Mysłakowice Orzeł (choć z tamtego rejonu wsi chyba też da się jakimiś bocznymi uliczkami wyjechać na obwodnicę) i z przystanku przy dworcu w Mysłakowicach zawracać na przejazd. W sumie może być też taka opcja, że ten interREGIO bus będzie stawał tylko w Mysłakowicach, ewentualnie jeszcze w Miłkowie.
Tomek_poz - 03-11-2012, 14:40
Temat postu:
W linku, który podał Pirat jest podana trasa:
Jelenia Góra – Mysłakowice – Miłków – Karpacz Dw. PKP – Karpacz Bachus – Karpacz Ośr. Zdrowia – Karpacz Biały Jar – Karpacz Morskie Oko – Karpacz Pegaz – Karpacz Wang – Karpacz Górny
EU07-469 - 08-12-2012, 16:49
Temat postu:
Zgodnie z rozkładem ważnym od jutra ten IR Bus do Karpacza (pomijając że to będzie sezonówka) będzie miał skomunikowanie z trzema pociągami - Chojnikiem, Kamieńczykiem i Galicją. Szkoda, że nie pomyślano o pasażerach Sokolików i Rudaw, którzy na autobus do Karpacza będą musieli iść przez wprawdzie piękny, ale mocno odrzucony od dworca Rynek.
sympatyk - 20-02-2013, 00:23
Temat postu:
Karpacz: Reaktywowanie połączeń zwiększyłoby dostępność miasta.

Połączenia kolejowe na linii do Karpacza, położonego u stóp Karkonoszy i Śnieżki, zlikwidowano w 2000 r. Przez wiele lat docierały tam połączenia regionalne i dalekobieżne. Jak przyznaje burmistrz miasta Karpacz Bogdan Malinowski, zmianie musi ulec polityka państwa odnośnie roli transportu kolejowego.

W wywiadzie dla „Rynku Kolejowego” burmistrz Karpacza mgr inż. Bogdan Malinowski zwraca uwagę na nieodpowiednią politykę Państwa odnośnie roli transportu kolejowego w Polsce. Uważa również, że linie kolejowe poprowadzone przez obszary górskie same w sobie stanowią atrakcję turystyczną dlatego reaktywacja połączeń m.in. do Karpacza ma sens a reaktywacja połączeń do Karpacza zwiększy dostępność miasta.
Rynek Kolejowy: Jaką rolę w Karpaczu odgrywała kolej?

Mgr inż. Bogdan Malinowski, burmistrz Karpacza: W trakcie kiedy kolej funkcjonowała w tym rejonie kotliny Jeleniogórskiej i pociągi dojeżdżały do Karpacza, funkcjonowały zarówno połączenia pasażerskie lokalne jak również stacja kolejowa Karpacz byłą stacją docelową dla wagonów pociągów dalekobieżnych a także międzynarodowych. Trasą kolejową docierało zaopatrzenie miasta, a w szczególności opał stały tj.: węgiel i koks.

RK: Czy Państwa zdaniem PKP Intercity powinno uruchomić pociągi dalekobieżne do Karpacza?

BM: Obecna strategia władz Spółki PKP nie przewiduje odbudowy torowiska na odcinku Mysłakowice - Karpacz i modernizacji dalszego odcinka do Jeleniej Góry. Władze Karpacza są zainteresowane przywróceniem komunikacji kolejowej do Karpacza. Odbyły się spotkania robocze mające na celu doprecyzowanie działań mających na celu przywrócenie połączeń. Wykazano, że reaktywowanie nieprzejezdnej trasy kolejowej zwiększy dostępność miasta dla rozwijającego się w Europie ekologicznego transportu kolejowego a trasy kolejowe poprowadzone w terenie pagórkowatym posiadają szczególne walory krajoznawcze i same w sobie są atrakcją turystyczną.
Reaktywowanie tych tras po/woli na przywrócenie najkrótszych połączeń kolejowych do Wrocławia a w konsekwencji uatrakcyjni możliwości podróżowania turystów z całej Polski dogodnym środkiem lokomocji.

Między innymi uczestniczymy w programie interregionalnym z Czechami, którzy projektują rozbudowę sieci kolejowej po stronie czeskiej z opcją budowy tunelu kolejowego pod Śnieżka dla połączenia sieci kolejowych obu krajów.
RK: Jakie są szanse na reaktywacje połączeń kolejowych do Karpacza?

BM: Aby reaktywować połączenie kolejowe Karpacza z resztą Polski zmianie musiałaby ulec polityka Państwa odnośnie roli transportu kolejowego w gospodarce kraju. Alternatywą jest sprywatyzowanie nierentownych w/g PKP odcinków tras kolejowych i wykorzystanie walorów turystycznych tych tras integrujących i wzbogacających walory turystyczne gmin po których przebiegają nieeksploatowane obecnie odcinki tras kolejowych.
RK: Co w tej kwestii zrobiły władze miasta?

BM: Władze Karpacza wielokrotnie występowały do PKP z wnioskiem o reaktywowanie połączeń kolejowych. Dla ocalenia opuszczonego i rujnującego się zabytkowego obiektu stacji kolejowej w Karpaczu, Gmina Karpacz przejęła obiekt od PKP i po przebudowie wykorzystuje go jako placówkę kulturalną, zachowała pomieszczenia dla funkcjonowania jego jako stacji, a na obecnym etapie urządzając w tych pomieszczeniach filię muzeum kolejnictwa z Jaworzyny Śląskiej.

http://www.rynek-kolejowy.pl/39846/_Karpacz_Reaktywowanie_polaczen_zwiekszyloby_dostepnosc_miasta_.htm
karol123 - 27-03-2013, 07:33
Temat postu:
Bo taka jest polityka PKP, ta firma to jedna wielka komuna. Najlepiej wszystkie odcinki zamykać, nic się nie opłaca ,wiecznie nie mają pieniędzy itp. Rozwaliłbym całe pkp a szyny dał w utrzymanie czechom albo niemcom (dzierżawa na paręnaście lat) .
EU07-469 - 25-05-2013, 12:45
Temat postu:
A ją tak się zastanawiam, czy na 308+340 sprawdziłoby się coś jak w Grodzisku Wielkopolskim. Tam znalazła się grupa ludzi, którzy mając kilka maluchów przerobionych na drezyny, drezyn machajek i wagonów przystosowanych do drezyn od paru lat jeżdżą linią do Kościana, choć ruch pasażerski skończył się tam w 1991 roku. Gdyby to puścić z samej Jeleniej Góry, to mogłaby być większa atrakcja niż jazda machajką po samej tylko stacji Karpacz. Pytanie tylko, czy maluch wciągnąłby pod górę nawet tak lekki wagon...
Tomato7 - 25-05-2013, 13:22
Temat postu:
Pomysł wydaje się dobry. Na pewno by przyciągnął trochę turystów. Jeśli jeden maluszek nie dał by rady zawsze można zapewnić mu wsparcie w postaci drugiego, do tego jeden czy dwa wagoniki w środku i składzik gotowy.
Co do samej 308, myślę że tam trzeba by było przycisnąć Zawiłę (Prezydenta JG) bądź UMWD albo obie instytucje na raz. Reaktywacja odcinka do Kowar w ramach JSKM na pewno była by możliwa a i też opłacalna. Odcinek do Kowar nie jest trudny inżynieryjnie. Dodatkowo PKS-y jeżdżące co półgodziny są dość często mocno zapełnione. Szynobus w obiegu co godzinnym spokojnie mógłby uzyskać podobny wynik a może i nawet lepszy. Mógłby to być też początek odbudowania całej 308. W Ogorzelcu jest kamieniołom, obecnie urobek z niego wozi się do KG i przy okazji rozjeżdża DW 367. Więc ładowanie urobku już w samym Ogorzelcu może być opłacalne dla wszystkich. Drewno też można by było stamtąd wywozić. PKS-y z KG do JG też często są zapełnione więc szynobus przy dobrym rozkładzie i czasie przejazdu też osiągnął by taki wynik. W końcu sama linia mogła by też być awaryjnym obejściem 274.
EU07-469 - 25-05-2013, 21:40
Temat postu:
Tyle że do Kamiennej Góry jednak szybciej by było przez Marciszów - nawet jeśli trzeba robić kółko przez Sędzisław. Ale drezyna Jelenia Góra - Karpacz lub Kowary mogłaby przyciągnąć turystów. Niemniej to nie jest kwestia załatwienia i przerobienia paru kaszlaków czy mocniejszych Poldków i paru wagonów. Sprzęt zawsze się załatwi. Trzeba przede wszystkim ludzi, którzy by się tym zajęli. To też kwestia wynajęcia od PKP PLK (witaj, biurokracjo), a potem oczyszczenia linii. Ale jak będzie komu się tym zająć, to reszta będzie raczej formalnością. Chyba że jest to bardziej kłopotliwe, to mnie oświećcie.
Nuter - 11-06-2013, 21:34
Temat postu:
Projekt Śnieżka zakończony !

W środę (5 czerwca 2013 r.) w Karpaczu odbyła się konferencja zamykająca projekt „Śnieżka”, którego celem było opracowanie koncepcji pasażerskiego transportu publicznego w korytarzu Bautzen - Görlitz - Lubań - Jelenia Góra - Kamienna Góra, na rzecz rozwoju turystyki w Euroregionie Nysa. Województwo Dolnośląskie, które jest partnerem w projekcie, było gospodarzem tego wydarzenia.


W konferencji udział wzięli: partner wiodący projektu - ZVON (Celowy Związek Komunikacyjny Górnych Łużyc-Dolnego Śląska) oraz zaproszeni goście, reprezentujący lokalne samorządy (powiatowe i gminne), przewoźników kolejowych i autobusowych (m.in. PKS, Koleje Dolnośląskie S.A., Przewozy Regionalne Sp. z o.o.), a także polskie i niemieckie organizacje turystyczne. Konferencja podsumowała rezultaty projektu, którym jest analiza i koncepcja transportowa w ww. korytarzu. Opracowanie wykonało konsorcjum firm ARUP/IVAS, które w trakcie konferencji zaprezentowało wyniki prac.

Z rezultatami opracowania można zapoznać się (w skrócie) czytając powstałą broszurę: [1], [2]. Po więcej informacji zapraszamy na stronę internetową projektu: http://www.snpl-sniezka.eu/

Projekt współfinansowany jest przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Współpracy Transgranicznej Polska – Saksonia 2007-2013.


***

Projekt Śnieżka - opracowanie koncepcji pasażerskiego transportu publicznego w korytarzu Bautzen - Görlitz - Lubań - Jelenia Góra - Kamienna Góra na rzecz rozwoju turystyki w Euroregionie Nysa.

Euroregion Nysa jest miejscem obfitującym w atrakcje turystyczne, które silnie przyciąga gości. Problemem, jaki napotykają turyści, jest niewystarczająca integracja komunikacji zbiorowej między oboma krajami. Brakuje przede wszystkim atrakcyjnego skomunikowania połączeń, zintegrowanej taryfy biletowej oraz przejrzystego systemu informacji pasażerskiej. Systemy pasażerskiego transportu zbiorowego w Saksonii i na Dolnym Śląsku rozwijały się przez dziesięciolecia niezależnie od siebie. Znacznie utrudnia to podróżowanie po tym terenie mieszkańcom oraz turystom. Z tego wynikała potrzeba opracowania spójnych koncepcji rozwoju transportu zbiorowego na obszarze Euroregionu dla Wschodniej Saksonii i południowo-zachodniej części Dolnego Śląska.

Z tego powodu ZVON oraz Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego wspólnie, jako partnerzy projektu, zlecili opracowanie w ramach projektu "Śnieżka" koncepcję transportu zbiorowego, która będzie służyła wspieraniu rozwoju turystyki na obszarze Saksonii oraz Dolnego Śląska.

Obszar badania

Obszar badania obejmuje korytarz składający się z następujących powiatów: Bautzen, Görlitz, zgorzelecki, bolesławiecki, lubański, lwówecki, jeleniogórski, miasto na prawach powiatu Jelenia Góra oraz kamiennogórski. Jest to część Euroregionu Nysa. Oprócz wymienionych powiatów uwzględnione zostaną również połączenia do/z ważniejszych miast regionu tj.: Zittau, Drezna, Cottbus, Berlina, Bolesławca, Legnicy, Wałbrzycha oraz Wrocławia.

Celem nadrzędnym projektu jest rozwój turystyki na terenie Euroregionu Nysa poprzez integrację transportu zbiorowego w obszarze badania. Cel ten ma zostać osiągnięty poprzez opracowanie koncepcji transportu zbiorowego w polskiej i niemieckiej części Euroregionu Nysa dla rozwoju turystki.

źródło: UMWD
Link: http://www.koleje.dolnyslask.pl/aktualnosc/projektu-sniezka-zakonczony-741/

Warto zapoznać się też ze znajdującymi się na stronie poniżej dokumentami -->
Link: http://www.snpl-sniezka.eu/pl/Sytuacja-wyj%C5%9Bciowa/
Hewak - 13-06-2013, 17:05
Temat postu:
http://www.youtube.com/watch?v=uOAGY823K6o
Tomato7 - 13-06-2013, 20:03
Temat postu:
http://www.youtube.com/watch?v=VwqQN_sNX_8

Parowóz do Karpacza.
Jerry - 19-06-2013, 00:44
Temat postu:
Kilka fotek z ostaniej wizyty na tej linii:
http://www.bazakolejowa.pl/index.php?dzial=linie&id=585&okno=galeria&&od=0&do=9&photoid=92812
http://www.bazakolejowa.pl/index.php?dzial=linie&id=585&okno=galeria&od=0&do=9&sort=wiek&photoid=92807
http://www.bazakolejowa.pl/index.php?dzial=linie&id=585&okno=galeria&od=0&do=9&sort=wiek&photoid=92805
http://www.bazakolejowa.pl/index.php?dzial=linie&id=585&okno=galeria&od=0&do=9&sort=wiek&photoid=92804
http://www.bazakolejowa.pl/index.php?dzial=stacje&id=318&okno=galeria&&photoid=92784
http://www.bazakolejowa.pl/index.php?dzial=stacje&id=318&okno=galeria&sort=wiek&photoid=92783
http://www.bazakolejowa.pl/index.php?dzial=stacje&id=318&okno=galeria&sort=wiek&photoid=92781

[ Dodano: 19-06-2013, 00:45 ]
http://www.bazakolejowa.pl/index.php?dzial=stacje&id=2292&okno=galeria&sort=wiek&photoid=92782

[ Dodano: 19-06-2013, 00:46 ]
http://www.bazakolejowa.pl/index.php?dzial=stacje&id=2138&okno=galeria&&photoid=92779
http://www.bazakolejowa.pl/index.php?dzial=linie&id=556&okno=galeria&&od=0&do=39&photoid=92816
http://www.bazakolejowa.pl/index.php?dzial=linie&id=556&okno=galeria&&od=0&do=39&photoid=92815
http://www.bazakolejowa.pl/index.php?dzial=linie&id=556&okno=galeria&od=0&do=39&sort=wiek&photoid=92814
JacekW - 15-07-2013, 10:18
Temat postu:
Wczoraj w IR Busie wyjeżdżającym z Białego Jaru o 18:45 frekwencja pod 20 osób z czego 4 do Miłkowa, 7 się przesiadło na KD do Wrocławia. Biorąc pod uwagę ceny jest to mała frekwencja, mi na studenckim wyszło do Wrocławia trochę ponad 14 złotych zatem za sam odcinek Karpacz - JG około 2,60 (nie pamiętam dokładnie ile wyszło, a gdzieś zapodziałem bilet, na pewno za dwa studenckie wyszło poniżej 29). Inna sprawa, że o 18:30 prywaciarz zgarnął busem większość ludzi do Jeleniej, a o 18:35 Polbus do Wrocławia. Plus zdecydowanie za takie połączenie, dzień wcześniej przyjechałem do JG i za busa do Szklarskiej zapłaciłem 10 złotych, PKS kosztował 6,50, ale jechał za 40 minut i czas przejazdu do Szklarskiej miał 56 minut, także nie było sensu czekać, oby jak najszybciej wróciły tam pociągi.
Leniwiec - 15-07-2013, 18:50
Temat postu:
Linia nie wygląda tragicznie, widać, że złomiarze jej kompletnie rozszabrowali (przynajmniej tak wynika ze zdjęć) jednak pewnie wkrętów już brakuje. Martwią trochę zablokowane przejazdy, koszta ich udrożnienia na pewno nie byłyby wysokie. Na linii w takim stanie po uzupełnieniu podkładów, połataniu ewentualnych ubytków i udrożnieniu przejazdów ruch byłby mozliwy, na pewno jakieś 20-30 km/h. Wiadomo, w dojazdach to żadna konkurencja ale turystycznie to zawsze coś. Doraźnie połatać, podbić tor i można jechać jakimś szajsobusem, na ruch planowy bez porządniejszego remontu i tak nie ma co liczyć. Moim zdaniem linia ma o wiele większe szanse niż np. Gryfów -Świeradów (lepszy stan torowiska, bliżej większych osiedli miejskich).
Nuter - 22-08-2013, 09:28
Temat postu:
Jest szansa dla pociągu do Karpacza!

Jakiś czas temu na naszej stronie zamieściliśmy pytanie dotyczące tego czy do Karpacza powinien wrócić pociąg… Jak widać po wynikach negatywne odpowiedzi stanowią śladową ilość oddanych głosów. Nic dziwnego, bo połączenie kolejowe Karpacza z resztą kraju i świata jest potrzebne i jest to fakt niezaprzeczalny. Zaprzeczają mu tylko głosy typu „nie, bo się nie opłaca”. A czy ktokolwiek zrobił analizę ekonomiczną takiego przedsięwzięcia? Raczej nie, bo jak to obliczyć skoro modernizacja kolei w Polsce na dobrą sprawę dopiero się rozpoczęła?

Czy ktoś z Was słyszał o takim wydarzeniu jak konferencja kończąca projekt „Śnieżka” (już sam tytuł projektu powinien zwrócić uwagę na to, że sprawa może być ważna dla Karpacza)? Podejrzewam, że mało kto… Konferencja ta miała miejsce na początku czerwca właśnie w Karpaczu. Celem projektu było opracowanie koncepcji pasażerskiego transportu publicznego w korytarzu trans granicznym Bautzen – Gorlitz – Lubań – Jelenia Góra – Kamienna Góra z myślą o rozwoju turystyki w Euroregionie Nysa. Gospodarzem wydarzenia był samorząd wojewódzki, a przedstawiciele samorządów lokalnych byli gośćmi konferencji. Dlaczego temat został przemilczany zarówno przez Miasto Karpacz jak i przez lokalne media skoro reaktywacja linii kolejowej Jelenia Góra – Karpacz została oceniona za zasadną? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.

Link do artykułu nt. konferencji: http://www.koleje.dolnyslask.pl/aktualnosc/projekt-sniezka-zakonczony-741/

Po przejrzeniu dokumentów zamieszczonych na stronie projektu Śnieżka dotarłem do bardzo optymistycznych wniosków, które cytuję w całości (link do strony projektu: http://www.snpl-sniezka.eu/pl/Projekt/ - Polecam zakładkę “Realizacja” i przejrzenie plików umieszczonych na samym dole strony):

„Wydaje się, że reaktywacja linii ma uzasadnienie. Natężenie ruchu drogowego jak również liczba połączeń komunikacji autobusowej wskazuje na potencjalne wysokie przewozy, zarówno codzienne związane z dojazdem do pracy / szkół jak i z turystyką / rekreacją. Prawie 40 par autobusów w dobie (poza letnim sezonem turystycznym) wskazuje na potok komunikacji zbiorowej na poziomie co najmniej 1000 osób w jednym kierunku.

W przypadku reaktywacji przewozów konieczna jest likwidacja (lub minimalizacja) komunikacji autobusowej oraz odpowiednia integracja połączeń kolejowych na stacji Jelenia Góra jak również wprowadzenie węzła przesiadkowego na stacji Karpacz i uruchomienie komunikacji autobusowej w obrębie Karpacza skomunikowanej z pociągami.”

Wnioski świetne dla naszego miasta! Polecam lekturę całości opracowania zwłaszcza pod kątem sprawy Karpacza. Niektórzy z Państwa wiedzą, że o takich potrzebach, wnioskach oraz o zasadności reaktywacji linii kolejowej pisałem już kilka lat temu, wówczas jako student. Obecnie po przeprowadzeniu analizy i sporządzeniu koncepcji w ramach projektu Śnieżka wszystko w mniejszym lub większym stopniu się sprawdza.

Dla zainteresowanych poniżej zamieszczam pliki z wynikami ankiet przeprowadzonych przeze mnie na przełomie 2008 i 2009 roku.

Załącznik nr 1 Załącznik nr 2 Załącznik nr 3

Szkoda, że straciliśmy cztery czy nawet więcej lat patrząc na wcześniejsze działania Rafała Gerstena i jego Karkonoskich Drezyn Ręcznych. Mam jednak nadzieję, że skoro przygotowano taką koncepcję z wnioskami satysfakcjonującymi wszystkich miłośników kolei i osób wspierających reaktywację linii nr 340, w mediach nie pojawi się już pomysł budowy ścieżki rowerowej na nasypie kolejowym. Z drugiej strony patrząc – skoro ścieżka do tej pory nie powstała i plany ucichły to może te lata nie były aż tak stracone?

Szkoda też, że nie ma mocnych nacisków ze strony władz samorządowych na reaktywację linii, a wszelkie inicjatywy społeczne nie są odpowiednio przez nie wspierane. Zachęcam w tym momencie wszystkich do popierania inicjatyw kolejowych takich jak Karkonoskie Drezyny Ręczne (http://www.drezynykarpacz.pl/) oraz stowarzyszenie Kolej Karkonoska (https://www.facebook.com/KolejKarkonoska), ponieważ głos społeczny nie jest bez wagi… zwłaszcza w roku przedwyborczym Smile

Andrzej Olszewski

Źródło: Radio Karpacz
Link: http://radiokarpacz.pl/jest-swiatelko-dla-pociagu-do-karpacza/?fb_source=pubv1

---

Fragment ze strony KDR(http://www.drezynykarpacz.pl/) :

Z przykrością musimy jednocześnie poinformować Państwa, że prawdopodobnie w roku 2013 nie będziemy mogli gościć Państwa na dworcu kolejowym w Karpaczu i dostarczać Państwu radości z przejazdu po torach Kolejki Karkonoskiej.
Działania KDR zmierzające do uchylenia rozstrzygniętego już przetargu na sprzedaż dworca
w prywatne ręce i pozyskania jego własności przez samorząd zakończyły się sukcesem.
Dworzec jest obecnie własnością Gminy Karpacz, której władze utrudniają nam korzystanie
z infrastruktury torowej, co uniemożliwia KDR wznowienie działalności w tym sezonie.
Rafał Gersten

Krzysiu - 23-08-2013, 01:05
Temat postu:
Jak widać, recepta na odtworzenie linii kolejowej jest banalnie prosta:
Nuter napisał/a:
...W przypadku reaktywacji przewozów konieczna jest likwidacja (lub minimalizacja) komunikacji autobusowej ...

Wprowadzamy zakaz ruchu pojazdów autobusowaych na wszystkich drogach, prowadzących do Karpacza i w ten sposób zmuszamy władze do odbudowy linii kolejowej.
Pirat - 23-08-2013, 02:08
Temat postu:
Nie widzę sensu reaktywacji regularnych połączeń kolejowych do Karpacza. Nikt normalny kto idzie w góry spod Białego Jaru (wyciąg krzesełkowy na Kopę) lub świątyni Wang nie pojedzie pociągiem do Karpacza, gdzie stacja jest oddalona o kilka kilometrów. PKS-em dojadę dokąd mi pasuje, nawet bezpośrednio z Wrocławia. Poza tym nie stać nas na taką ekstrawagancję, bo w naszym regionie są pilniejsze wydatki kolejowe, jak choćby ratowanie przed zaoraniem linii lwóweckiej. Najpierw zadbajmy o te szlaki, po których jeszcze coś jeździ...
wiwix - 23-08-2013, 10:10
Temat postu:
A ja uważam inaczej.
Jak istniała Lubuska Kolej Regionalna 20lat temu, to jedyny rentowny pociag ktory zarabial na siebie to byl pociąg Zielona Góra-Karpacz.

Karpacz ma duży potencjał i uważam że gdyby te regiony leżały w Niemczech to na 100% dojeżdżały by do Karpacza pociągi ICE.

Dlatego uważam że 3 pociągi TLK np z Gdyni, Warszawy i Krakowa do Karpacza były by wskazane.
Plus 3 regionalne Wroclaw-Jelenia Gora-Karpacz.

Do remontu nie jest 100km toru tylko okolo 14km. To nie sa wielkie koszta.
A ze stacji kolejowej do centrum Karpacza jest 1,2km a nie kilka kilometrow jak głosi legenda Wink
Nuter - 23-08-2013, 11:20
Temat postu:
Krzysiu - Ale co w tym złego i dziwnego że nie wydało bądź nie przedłużyło by się licencji kilku tzw. busiarzom ? Tak powinno się postąpić już dawno i to nie tylko w kontekście reaktywacji linii kolejowej, nie tylko w tym konkretnym przypadku ale w ogóle w celu ucywilizowania, powrotu do normalności i poprawy bezpieczeństwa komunikacji publicznej, zyskała by na tym kolej, normalni przewoźnicy autobusowi i przede wszystkim pasażerowie.

P.S. Krzysiu chyba raczej to nie my moglibyśmy wprowadzić ten "zakaz" tylko owa "władza" musiała by sama to uczynić Wink

Co do uruchamiania codziennych lokalnych połączeń z Jeleniej Góry do Karpacza również jestem raczej sceptycznie nastawiony, nie mniej jednak uważam że reaktywacja linii kolejowej do Karpacza jest potrzebna, głównie właśnie ze względu na turystów i ruch sezonowy.
Lokalni pasażerowie dojeżdżający z Karpacza do Jeleniej Góry na pewno w początkowym okresie stanowili by margines tylko czy naprawdę jesteście tacy pewni że przykładowe dwa przyśpieszone połączenia uruchamiane w okresie wzmożonego ruchu turystycznego (farie, wakacje, dni wolne) w relacji Wrocław - Karpacz (Oczywiście na SZT, podobnie jak ma to wyglądać na linii 309) czy Gorlitz - Karpacz (Bardzo prawdopodobne jest że w niedługim czasie KD będą zaglądać na drugą stronę Nysy Łużyckiej) bądą woziły powietrze i sfrustrowanych tzw. "Mikoli" itp. ? Obawiam się że moglibyście się nieźle zdziwić. Ale każdy oczywiście ma prawo do własnego zdania. Oczywistą oczywistością jest też to że aby reaktywacja taka miała ręce i nogi powinna zostać uruchomiona także dowozowa linia autobusowa z Karpacza Górnego, miejska bądź w formie podobnej do IR Bus bezwzględnie skomunikowana z pociągami.
Co ciekawe wiele lat temu funkcjonowało to podobnie część ludzi przyjeżdżających do Karpacza pociągiem, udawała się na pobliski dworzec PKS w celu dojechania autobusem do centrum.

Co do ruchu typowo lokalnego/ dowozowego do/z Jeleniej Góry tu największe pole do popisu ma odcinek linii 308 do Kowar, stosunkowo dobre położenie „głównej” stacji kolejowej w tym mieście, łatwe dojście do niej, możliwy do uzyskania dobry czas przejazdu oraz przebieg linii prawie przez całe miasto wg mnie świadczy o dużym ale niestety nie wykorzystanym od lat potencjale tej trasy.
W tym przypadku konieczna była by jednak kompleksowa odbudowa linii na odcinku Mysłakowice – Kowary/Kowary Górne, w torowisku nie ma w prawdzie dużych ubytków niemniej jednak linia w ostatnim okresie jej funkcjonowania znajdowała się już praktycznie w stanie śmierci technicznej – prędkość szlakowa 10km/h. Remont linii oprócz możliwości prowadzenia normalnego ruchu pasażerskiego umożliwił by także bezpośredni wywóz za jej pośrednictwem kruszywa z kopalni w Ogorzelcu, która aktualnie korzysta z placu ładunkowego w stacji Kamienna Góra.

Na chwilę obecną jednak można sobie tylko gdybać, w najbliższym czasie raczej nic nie będzie realnie działo się w sprawie reaktywacji owych linii kolejowych, tak jak już wspomniałem wcześniej w wątku dotyczącym linii do Stronia Śląskiego samorząd naszego województwa nie jest tym zainteresowany, a bez chociażby wsparcia „ideologicznego” władz regionu nic niestety nie da się zrobić.
Niemniej jednak sam fakt istnienia projektu „Śnieżka” i wniosków z niego płynących cieszy i jest dobrym znakiem, może dzięki temu ostygnie nieco zapał jednego z naszych wicemarszałków do przerobienia linii do Karpacza i Kowar na ścieżki rowerowe.

Jak słusznie wspomniał Pirat, aktualnie priorytetem dotyczącym lokalnych linii w regionie Jeleniej Góry jest remont linii kolejowej 283 do Lwówka Śląskiego, miejmy nadzieję że projekt rewitalizacji linii kolejowej 283 i 284 który został zgłoszony do SEIP zostanie pozytywnie zaopiniowany i zyska dofinansowanie w ramach przyszłego RPO.
Niemniej jednak znając PLK i podejście władz naszego województwa do kolei trzeba tą sprawę monitorować i trzymać rękę na pulsie Wink

wiwix - Może nie 3 TLK ale myślę że grupa wagonów odłączana w Jeleniej Górze od jednego pociągu, przykładowo Karkonoszy i jadąca do Karpacza w przypadku gdy linie 308 i 340 były by czynne i w zadowalającym stanie technicznym jest dużo bardziej realna niż może się to niektórym teraz wydawać.
Lady Makbet - 23-08-2013, 12:10
Temat postu:
wiwix napisał/a:
Jak istniała Lubuska Kolej Regionalna 20lat temu, to jedyny rentowny pociag ktory zarabial na siebie to byl pociąg Zielona Góra-Karpacz.

Skąd wiesz? Zarząd LKR zwierzał się tobie z wyników finansowych?

wiwix napisał/a:
Dlatego uważam że 3 pociągi TLK np z Gdyni, Warszawy i Krakowa do Karpacza były by wskazane.
Plus 3 regionalne Wroclaw-Jelenia Gora-Karpacz.

Zejdź na ziemię. Chyba sam nie wierzysz w to co piszesz...

wiwix napisał/a:
Do remontu nie jest 100km toru tylko okolo 14km. To nie sa wielkie koszta.

No to przejmij tę linię, wyremontuj i zarabiaj na udostępnianiu linii przewoźnikom kolejowym.

wiwix napisał/a:
A ze stacji kolejowej do centrum Karpacza jest 1,2km a nie kilka kilometrow jak głosi legenda

To nie legenda tylko fakt. Widać nigdy w Karpaczu nie byłeś. Proponuję wysiąść z autobusu nieopodal stacji na przedmieściu Karpacza i drałować parę kilometrów pod górę do Białego Jaru lub Wangu. Bo centrum jako takiego Karpacz nie posiada. Punkty wypadowe na Śnieżkę to Biały Jar i Wang i to są miejsca docelowe turystów przyjeżdżających do Karpacza.

O ile Szklarska Poręba ma kolejowy potencjał (linia zelektryfikowana, kilka przystanków, dogodne położenie stacji SPG, połączenie z Czechami) o tyle Karpacz ma nikłe szanse zaistnieć na kolejowej mapie Polski i warto się z tym pogodzić, zamiast żyć ułudą.

Kolej finansowana z pieniędzy podatników ma służyć ludziom a nie mikolom, którzy chcą się podjarać zaliczając kolejną linię, którą zamknięto gdy oni robili w pampersy.
wiwix - 23-08-2013, 13:25
Temat postu:
Skad wiem?
Pomagalem zrobic ten filmik
https://www.youtube.com/watch?v=Q0rMUZi167w
W Karpaczu bylem 2 razy i 2 razy w schronisku Samotnia.

Skoro Kolej finansowana z pieniędzy podatników ma służyć ludziom a nie mikolom to wytlumacz mi czemu zerwano tory od Skierniewic do Wawy gdzie bylo 130km/h, i wywala sie prawie 1,5mld zl zeby pojechac 4minuty szybciej. To jest w/g ciebie przyklad? A moze E65?

To Ty zejdz na ziemie, pojezdzij po Europie i zobacz jak dziala kolej w podobnych miescinach jak Karpacz.

Wiem co sie dzialo w Zagorzu 10lat temu i 20lat temu. Wiem co jest teraz.
I wiem co by bylo gdyby pociagi wrocily.

Ale szkoda czasu na dyskusje z Toba, bo ton jakim sie wypowiadasz, swiadczy ze pozjadalas wszystkie rozumy swiata.
krkonoš - 23-08-2013, 15:39
Temat postu:
Gdyby doszło do reaktywacji linii do Karpacza, to jako bardziej sensowne widziałbym pociągi z kierunków zachodnich i północnych niż z Wrocławia. Dwie-trzy bezpośrednie pary na desiro w relacji Drezno - Karpacz mogłyby cieszyć się dużym zainteresowaniem wśród Niemców. Byłby to dla nich niewątpliwie najlepszy dojazd komunikacją publiczną w Karkonosze, i to od razu pod samą Śnieżkę. Do tego przedłużenie kilku już kursujących pociągów ze Zgorzelca na SA + jakiś bezpośredni pociąg z Zielonej Góry. Oczywiście dobre skomunikowanie w Jeleniej Górze z EZT-ami przyjeżdżającymi z Wrocławia.

Czy tych kilka pociągów (bo raczej nie więcej) do Karpacza miałoby sens? Być może - ale co najwyżej jako uzupełnienie istniejącej oferty komunikacyjnej. W dolnej części Karpacza mieszka przecież sporo ludzi, jest dość duże blokowisko, więc oni mogliby być zainteresowani korzystaniem z pociągów. Tym bardziej, gdyby cena biletów była konkurencyjna w stosunku do przewoźników drogowych. To prawda, że od stacji do centrum (które jak najbardziej istnieje w Karpaczu) jest ok. 1 km (a nawet niecały kilometr). Centrum miasta rozciąga się od rozejścia ulic Konstytucji 3 Maja i Obrońców do DW Mieszko (wkrótce tam będzie deptak). Z tego rejonu wyrusza się na niektóre szlaki, np. na Śnieżkę przez Sowią Dolinę lub Dolinę Łomniczki, do Budnik i dalej na przełęcz Okraj itp. Karpacz turystyczny to nie tylko Biały Jar i kościół Wang. Oczywiście w przypadku pociągów stricte turystycznych dobrze byłoby pomyśleć o skomunikowaniu na stacji w Karpaczu z autobusem do Karpacza Górnego przez Biały Jar. Być może takie połączenia by się przyjęły. Jako uzupełnienie siatki połączeń autobusowych (stanowiących podstawowy środek transportu dla mieszkańców) kolej dociera przecież również do innych sudeckich kurortów, w których stacje kolejowe są dość odległe od centrów lub atrakcji turystycznych, żeby wymienić choćby Harrachov, Vrchlabí czy Kurort Jonsdorf w Górach Żytawskich, a także np. Svobodę nad Úpou, gdzie ludzie przesiadają się z pociągu na autobus do Janskich Lázni.

Pytanie tylko, czy gra jest warta świeczki i warto remontować linię, a następnie dofinansowywać nierentowne (jak wszystkie regionalne) pociągi? Kwestia dyskusyjna. Linia do Karpacza, przy dobrej ofercie, może mieć jednak znaczenie turystyczne, pełniąc rolę swoistej atrakcji turystycznej, co może przełożyć się w mniej wymierny do policzenia sposób na dochody miejscowych samorządów. Natomiast z punktu widzenia bardziej prostej ekonomii jako bardziej racjonalne widziałbym odtworzenie w pierwszej kolejności połączeń kolejowych do Kowar.
Bonifas - 23-08-2013, 15:42
Temat postu:
ja podzielam pogląd większości wyremontować powinno się linię lwówecką. Tam ludzie pokazali że nawet przy zupełnie niepasującym rozkładzie kolej stanowi ważny element komunikacyjnego świata. Osobiście jechałem pociągiem do Karpacza w 2000 roku na tydzień przed zamknięciem oprócz mnie w pociągu było koło 10 pasażerów a do Karpacza dojechało dwóch i tyle samo z niego odjechało. Pociąg którym jechałem to sezonowy osobowy, ostatnia para, odjeżdżająca z Jeleniej po 18 tuż po przyjeździe Gdyni i Krakowa ( w tamtym okresie) i zjeżdżająca do Jeleniej na Lublin, Karkonosze. Tłumów więc nie było ale zaznaczam że był to pierwszy i ostatni mój raz na tej trasie.

Myślę że lwówecka razem z rewitalizacją i reaktywacją 284 między Lwówkiem, Złotoryją a Legnicą jest lepszym pomysłem bo trasa wiedzie już między konkretnymi miastami.

Tak samo ciepło myślę o reaktywacji codziennych połączeń między Jelenią Górą/ Wałbrzychem - Lubawką a Trutnovem. W regionie o którym mowa bardziej przychylnym i potencjalnie opłacalnym połączeniem była by linia do i z Kowar
EU07-469 - 23-08-2013, 20:39
Temat postu:
Jeleniej do Karpacza jest 17 km, a nie 14. A jest proste rozwiązanie na zbyt niskie położenie stacji Karpacz, o którym kiedyś wspominałem. A mianowicie coś na styl komunikacji miejskiej. Autobusy na górę skomunikowane z przyjeżdżającymi/dojeżdżającymi pociągami.
Flanker - 23-08-2013, 22:20
Temat postu:
EU07-469 widzę że tutaj jako jeden z nielicznych chwytasz o co chodzi i czaisz temat. Z Karpaczem jest właśnie identyczna sytuacja jak po drugiej stronie u Czechów ze Svobodą nad Upou. Z samej Svobody jest jeszcze kawał drogi do kurortów (Pec, Spindlerovy Mlyn etc.) więc jest na to świetne rozwiązanie. Dojeżdża pociąg ( a jeżdżą niemal co 15 minut) do Svobody gdzie następuje skomunikowanie z kilkoma autobusami w różnych kierunkach (przede wszystkim do Pecu) i za 15-30 min kolejna taka tura. Tak samo można by zrobić właśnie w Karpaczu - pociąg dojeżdża i dowozi turystów, na dworcu wsiadają w busy/autobusy i jadą dalej w górę miasta do kurortów. Kolej zostaje reaktywowana, droga do Karpacza odkorkowana, a busy i autobusy jeżdżą, mają obłożenie, a kierowcy zatrudnienie. Tym samym wilk syty i owca cała, każdy jest zadowolony.

Linia 308 również powinna być przywrócona do życia, ale nie jakieś ogryzki do Kowar tylko całość aż do Kamiennej Góry. Jest to jeden z najpiękniejszych i najbardziej malowniczych szlaków w kraju, sama przejażdżka nim to już by była duża atrakcja turystyczna. Przed wojną z resztą ta linia właśnie miała duże znaczenie turystyczne i oprócz dowożenia ich do kurortów w Kowarach ludzie jeździli nią właśnie by podziwiać widoki, a zaczyna się robić malowniczo od Kowar w górę.

Pociągi sezonowe do Trutnova z JG można by przez Ogorzelec puszczać tą linią i dalej do KG, Lubawki, Trutnova. Można by też z Drezna jakiś skład tą linią do Trutnova puścić przez JG. Na bank cieszyłoby się wzięciem. Ja bym widział dwa desiro z Drezna spięte razem do JG jako jedna relacja, w JG dzielenie składu i jeden do Karpacza, a drugi do Trutnova przez Kowary, Ogorzelec, KG, Lubawkę.

Druga sprawa to kopalnia kruszywa w Ogorzelcu, największy argument za tym by przywrócić tą linię do życia, bo kruszywo jest z kopalni wywożone niemal codziennie i ładowane w KG, jak przecież można by to robić w Ogorzelcu i oszczędzić drogę wojewódzką która jest przez wywrotki dosłownie rozjeżdżana. Towary to kasa dla PLKi więc tutaj widziałbym szanse i argument za. Jednak trzeba by wybudować jakąś łącznice/bocznice do kamieniołomu, bo akurat leży on trochę dalej i na innej wysokości niż linia przechodząca przez Ogorzelec.
Freddie - 23-08-2013, 22:59
Temat postu:
Wszyscy chyba zapomnieli, że Czesi od 2009 roku czekają z reaktywacją linii do Karpacza ponieważ chcą wspólnie z Polakami zrealizować projekt z lat 70 czyli budowa tunelu pod Śnieżką i transgraniczna linia kolejowa i drogą, gdyby projekt został zrealizowany ( w projekcie jest elektryfikacja linii) to miałoby to ogromne znaczenie, można by było uruchamiać połączenia międzynarodowe i to nie koniecznie w relacji Czechy-Polska.
Tomato7 - 23-08-2013, 23:49
Temat postu:
Co do linii 308 śmiałbym zaryzykować stwierdzenie nawet że ruch osobowy mógłby być co najmniej spory. W końcu stacje w Kowarach, Kowarach Średnich, Ogorzelcu i Pisarzowicach mają naprawdę niezłe położenie względem zabudowań. Oczywiście potrzebna by była do tego dobra szlakowa ale myślę że po remoncie można by spokojnie jechać 70 km/h między JG a Kowarami (długie proste, łagodne łuki) a potem 40 i od Pisarzowic znów więcej, może nawet też 70.
Łącznica w Ogorzelcu do kamieniołomu raczej nie ma racji bytu, jej koszta wybudowania były by za duże. Ale na pewno ładowanie kruszywa już w Ogorzelcu było by lepszym rozwiązaniem niż rozjeżdżanie DW 367 która i tak już jest w fatalnym stanie...
Poza tym sama linia w razie problemów na 274 też mogła by służyć za lekki objazd.
Wracając do Karpacza, tam też jest sens jeżdżenia. Turysta mając ciężki plecak czy torbę raczej wybierze przestronny szynobus niż ciasnego busa na nierównej drodze z kierowcom któremu wydaje się że jest kolejnym wcieleniem Senny czy Schumachera.
Właściwie obydwie linie mają potencjał, trzeba go tylko umieć wykorzystać... Co niestety w Polsce nie zdarza się często...
Lady Makbet - 24-08-2013, 00:07
Temat postu:
Freddie, a kto miałby sfinansować budowę tunelu pod Śnieżką? Realizacja tego pomysłu w polskich realiach jest tak prawdopodobna jak ciąża Anny Grodzkiej z Robertem Biedroniem.
krkonoš - 24-08-2013, 00:37
Temat postu:
Flanker napisał/a:
Z Karpaczem jest właśnie identyczna sytuacja jak po drugiej stronie u Czechów ze Svobodą nad Upou. Z samej Svobody jest jeszcze kawał drogi do kurortów (Pec, Spindlerovy Mlyn etc.) więc jest na to świetne rozwiązanie. Dojeżdża pociąg ( a jeżdżą niemal co 15 minut) do Svobody gdzie następuje skomunikowanie z kilkoma autobusami w różnych kierunkach (przede wszystkim do Pecu) i za 15-30 min kolejna taka tura.

Flanker, niestety, "trochę" przesadziłeś. Pociągi do Svobody jeżdżą co 1-2 godziny, a nie - tak jak piszesz - co 15-30 minut (link). Do Špindlerovego Mlýna na pewno nie jeździ się z głębi Czech przez Svobodę nad Úpou. W przypadku Peca pod Sněžkou zaś jest z Trutnova tyle połączeń, że obawiam się, iż bezpośrednie połączenia autobusowe konkurencyjnie wygrywają z kombinowanymi (pociąg + autobus) wśród turystów i mieszkańców (szybsze, brak konieczności przesiadki). Zresztą, z tego co pamiętam, te ostatnie pojawiły się w takiej liczbie dopiero niedawno, wcześniej zdecydowana większość autobusów z Pecu jechała aż do Trutnova lub dalej.

Odnośnie pomysłu z desirami jeżdżącymi z Drezna do Trutnova przez Ogorzelec to napiszę tylko tyle, że w świetle realiów ekonomicznych i infrastrukturalnych jest to zupełna abstrakcja.
Freddie - 24-08-2013, 06:43
Temat postu:
można wnioskować o dofinansowanie z Unii a reszta rządy obu państw, skoro jest projekt to musza być i źródła finansowania bo po co komu projekt kiedy kasy na realizację nie ma ??
Sławek - 24-08-2013, 06:48
Temat postu:
krkonoš trochę się mylisz , miesiąc temu byłem w Swobodzie gdzie jest wybudowane małe centrum przesiadkowe około 50 % podróżujących pociągiem wsiadało do dwóch autobusów które podjechały dosłownie minutę przed przyjazdem pociągu . Cały czas patrzymy z punktu widzenia Polski gdzie skomunikowania praktycznie nie istnieją . W Czechach skomunikowania pociągów z pociągami + autobusy są istotą transportu publicznego .
Noema - 24-08-2013, 12:32
Temat postu:
Sławek, no właśnie, problem w tym, że w Polsce nikt nie wierzy w zintegrowany transport publiczny. U nas każdy sobie rzepkę skrobie. Busiarze swoje, kolejarze swoje, a urzędnicy odpowiedzialni za ten burdel udają, że tego nie widzą. Dlatego węzły komunikacyjne i skoordynowane rozkłady jazdy to istne science-fiction.

To co w Czechach czy w Niemczech jest na porządku dziennym, w Polsce ma nikłe szanse zaistnieć, ze względu na urzędnicze przeszkody. A urzędnicy w urzędach marszałkowskich często są powiązani rodzinnie bądź towarzysko z właścicielami firm busiarskich lub zwyczajnie biorą od nich w łapę. I kolej regionalna pada jak np. w Małopolsce, przy jednoczesnym rozkwicie prywatnego busiarstwa. Nasz UMWD swego czasu też dotował busiarstwo jeżdżące na trasie Zgorzelec - Pieńsk - Węgliniec. Teraz już chyba nie dotuje, żeby nie karmić konkurencji dla swoich Kolei Dolnośląskich, chociaż kto wie...

W Polsce nawet przewoźnicy kolejowi nie potrafią się ze sobą dogadać dla dobra pasażerów. Ba, nawet pociągi tego samego przewoźnika nie są ze sobą skomunikowane, czego najlepszym przykładem jest Węgliniec i KD (spróbujcie dojechać z Wrocławia do Zgorzelca z przesiadką w Węglińcu). Tak więc nie łudźcie się, że nagle w Karpaczu stanie się cud.

Na koniec ciekawostka, o której było już na forum, ale najmłodszych stażem forumowiczy może zwalić z nóg. Czy wiecie, że prezes IRiPK (Instytut Rozwoju i Promocji Kolei) jest jednocześnie prezesem prywatnej firmy busiarskiej na Pomorzu? Można sobie sprawdzić w KRS (Piotr Rachwalski). To jest dopiero paradoks! Swego czasu panowie z IRiPK (Zdanowski i Skopiec) zostali zatrudnieni w UMWD, gdzie odpowiadali za transport kolejowy. Totalnie zjebali (inaczej tego nazwać nie można) ofertę przewozową na linii zgorzeleckiej, a busiarstwo dotowane przez UMWD kwitło. Na forum rozpętała się antyIRiPKowa burza i szkodników pogoniono z UMWD. Potem poszli szkodzić w innym województwie, nie pamiętam w którym. Niech to będzie przestrogą przed różnymi oszołomami kreującymi się na kolejowych ekspertów i wpływającymi na kolejową rzeczywistość, z żałosnym skutkiem!
Freddie - 24-08-2013, 13:27
Temat postu:
Noema Słonko Patryk Skopiec rządzi teraz markowym produktem turystycznym TURKOL.pl uruchamia pociągi turystyczne w porozumieniu z Pr-ami sam jechałem w tym roku jednym z nich i niezłą kasę z tego trzepią z jednego pociągu po odliczeniu kosztów zostaje im kilkadziesiąt tysięcy złotych z jednego pociągu.
Noema - 24-08-2013, 13:30
Temat postu:
Freddie, wiem, bo reklamują się na forum. IRiPK to spółka z o.o., a więc organizacja nastawiona wyłącznie na trzepanie kasy. Frajerzy płacą, a cwaniaki zarabiają niezłą kasę. Dziwię się, że PR same nie organizują takich przewozów, skoro jest zapotrzebowanie na tego rodzaju imprezy turystyczne, tylko pozwalają żerować na sobie prywatnej spółce z o.o. Dla uczestników imprezy byłoby taniej, a PR więcej zarobiłyby dla siebie, ponieważ odpadłby pośrednik (pasożyt) w postaci IRiPK.

No ale nie mówmy o IRiPK. Wróćmy do tematu...
krkonoš - 24-08-2013, 14:08
Temat postu:
Sławek napisał/a:
krkonoš trochę się mylisz , miesiąc temu byłem w Swobodzie gdzie jest wybudowane małe centrum przesiadkowe około 50 % podróżujących pociągiem wsiadało do dwóch autobusów które podjechały dosłownie minutę przed przyjazdem pociągu.

Sławek, a zwróciłeś uwagę, dokąd jechały oba autobusy i ilu pasażerów wsiadło do każdego z nich?

Co do poruszonego tu tematu transportu zintegrowanego, to oczywiście jestem jak najbardziej "za", z tym że nie zawsze wygląda to do końca różowo z punktu widzenia pasażera. Zacznijmy od tego, że to nie przewoźnicy mają się samoorganizować, czego nie robią rzekomo dlatego, bo urzędnicy rzucają im kłody pod nogi. Organizacja transportu zintegrowanego to jest właśnie zadanie urzędników na szczeblu wojewódzkim lub regionalnym. W Niemczech czy Czechach są do tego powołane specjalne komórki, np. we wschodniej Saksonii ZVON, w województwie libereckim KORID itp. To one ustalają rozkłady jazdy, taryfę, ogłaszają przetargi na obsługę połączeń itp., do zadań przewoźnika należy tylko i wyłącznie realizacja ustalonego odgórnie rozkładu. Z tym że mam wrażenie, że czasem połączenia kombinowane mają na celu bardziej zachowanie nierentownej linii kolejowej niż dobro pasażerów. Przykładowo, jaki jest sens utrzymywania pociągów np. do Harrachova i do tego zintegrowanej z pociągami komunikacji miejskiej od stacji do centrum, jeśli pasażer przez połowę tego czasu dotrze z Tanvaldu do Harrachova autobusem (bez przesiadki), a dla organizatora przewozów jest to rozwiązanie droższe? Mieszkańcy Harrachova i tak jeżdżą do Tanvaldu autobusami. W wakacje mieszkańcy Oybina i Jonsdorfu w Górach Żytawskich muszą tłuc się do Zittau zabytkową ciuchcią pędzącą z zawrotną szybkością 20-30 km/h, gdyż bezpośrednie połączenia autobusowe poza dniami szkolnymi należą do rzadkości.

Utrzymanie lokalnych linii kolejowych, zwłaszcza gdy cechują się one atrakcyjnością turystyczną, można uzasadniać pewnym interesem społecznym. Ale co bardziej leży w interesie społecznym: zachowanie linii kolejowej czy szybki i wygodny dojazd dla mieszkańców i turystów? Kwestia dyskusyjna. Dzisiaj mamy w znacznej części połączenia kombinowane pomiędzy Trutnovem a Pecem pod Sněžkou, Janskimi Lázniami i Malą Úpą, za rok mogą powrócić bezpośrednie autobusy. Kto wie, jak za kilka lat będą wyglądały lokalne linie kolejowe w Czechach (kraju tak często przywoływanym jako wzór do naśladowania), skoro już teraz w wielu miejscach zastępuje się je lub planuje zastąpić tańszą, szybszą i elastyczniejszą komunikacją autobusową? To jest forum kolejowe, więc zrozumiałe, że skupia głównie miłośników kolejnictwa, ale dla przeciętnego pasażera jest wiele innych bardziej istotnych czynników przy wyborze środka transportu niż to, czy jedzie na kołach stalowych czy gumowych.

Oczywiście wiele bym dał, żeby komunikacja po naszej stronie granicy funkcjonowała generalnie tak jak w Niemczech czy Czechach. Ale jestem przeciwny wymuszaniu na mieszkańcach korzystania z lokalnych połączeń kolejowych poprzez likwidację znacznie dogodniejszych dla nich bezpośrednich połączeń autobusowych. Tak więc podtrzymuję to, co napisałem wcześniej: być może reaktywacja linii kolejowej do Karpacza miałaby sens, ale tylko jako połączenie uzupełniające w stosunku do istniejącej siatki połączeń.
Sławek - 25-08-2013, 20:07
Temat postu:
Tak jak pamiętam to były do Peca i Jańskich Łaźni do pierwszego wsiadło ok. 15 a do drugiego ok 8 osób .
W Czechach przepełnionym autobusem nigdy nie jechałem a pociągiem tak . W Czechach ludzie poruszają się pociągami ponieważ w większości są szybsze i tańsze od autobusów . Oczywiście uzupełniająca komunikacja autobusowa na trasach pokrywających się z kolejowymi jest uzasadniona .
Wracając do sensowności ekonomicznej uruchomienia linii Karpacz - Jelenia Góra to uważam że sama w sobie nie będzie rentowna i tak samo stwierdzą kolejarze wzorując się na własnych doświadczeniach licząc rentowność w sposób następujący : średnio 25 pasażerów razy cena biletu 5 zł równa się 125 zł za jeden kurs .
Konsekwencje takiego liczenia są doskonale widoczne na linii Jelenia Góra - Wałbrzych Wrocław gdzie na odcinku z Wałbrzycha do Jeleniej Góry podróżuje przeciętnie 20 osób czyli około 200 zł przychodu. Linie lokalne jak Jelenia - Karpacz , Lubawka -Sędzisław czy Mieroszów - Wałbrzych powinne być liczone w sposób oparty o dalszy cel podróży .W przypadku Karpacza spokojnie 10 osób pojechałoby do Wrocławia ( ce na biletu 30 zł ) co oznacza że przychód z odcinka Karpacz - Jelenia Góra i Jelenia Wałbrzych wyniesie 625 zł . Dokładając do tego linie do Lubawki i Mieroszowa ( przy takiej samej frekwencji i celu podróży ) to przychód wzrośnie do 1475 zł . Kwotę która wyszła dzielimy na 4 linie ( do Karpacza , Lubawki , Mieroszowa i odcinek Wałbrzych - Jelenia Góra ) to wyjdzie nam wynik 370 zł przychodu na jedną linię . W ten sposób licząc odcinek Wałbrzych - Jelenia ma prawie dwu krotnie większy przychód niż wcześniej a linie boczne są tak samo rentowne jak główna .
Flanker - 25-08-2013, 23:15
Temat postu:
krkonoš piszesz kompletne bzdury na temat Svobody. Jak często tam jesteś albo chociaż w Trutnovie? Kiedy ostatni raz tam byłeś? No właśnie... Bo tak się składa że ja tam bywam teraz średnio co... tydzień. Może nie jeżdżą co 30 minut i tutaj trochę przesadziłem, ale dalej kompletnie nie miałeś racji w swoim poście.

Czesi tak jak wspomniał Sławek jeżdżą przede wszystkim pociągami i nawet jak trzeba się przesiadać to i tak korzystają z tego niż z bezpośrednich autobusów. Jest taniej, o wiele wygodniej i szybciej. Wszystkie składy w Trutnovie są skomunikowane z motorakami do Svobody, każdy rychlik z Pragi, speszny z Pardubic i Hradca czy osobówka z Teplic jest skomunikowana z motorakiem do Svobody. I zawsze ten motorak jedzie pełen ludzi z plecakami, karimatami, dziećmi, rowerami etc. ZAWSZE.

Natomiast autobusy przelatujące przez Trutnov bądź też jadące z niego w stronę Pecu i innych kurortów mają średnie albo mizerne obłożenie. Bywam w Trutnovie od czerwca na okrągło, nie tylko w weekendy i widzę co się dzieje, widzę te autobusy, różne relacje, różne pory i wiem jak jest.

W Svobodzie jest węzeł przesiadkowy z prawdziwego zdarzenia z cyfrową tablicą itd. gdzie podróżni się przesiadają na autobusy do różnych kurortów leżących w Karkonoszach które ich akurat interesują. Skomunikowania są takie, że zjeżdżają się z różnych kierunków autobusy, przyjeżdża z Trutnova motorak, następuje wymiana podróżnych i za jakiś czas znowu to samo. Autobusy tam puste nie jeżdżą, bo ludzie z motoraka się przesiadają, więc nie pieprz bzdur że nikt z tego nie korzysta.

Wygodniej jest z gratami i rowerami przesiąść się te dwa razy drzwi w drzwi (bo tak dosłownie wyglądają te przesiadki, są niemalże bezwysiłkowe) między pociągami i ostatni odcinek podjechać autobusem niż całą drogę tłuc się PKSem. Pociąg jest wygodny, przestronny, ma toaletę, można się przejść, ze spokojem przewieźć duży bagaż i plecak, wózek etc. W autobusie jesteś udupiony, nóg nie wyciągniesz.


Co do Desira i pomysłu jaki zaproponowałem to nie jest on jakąś nowością - o takich koncepcjach mówiło się dawno temu. Niemcy by z tego na bank skorzystali. Bezpośredni transport do każdego kurortu w Karkonoszach, plus przejazd piękną, malowniczą linią między Rudawami i Karkonoszami, oraz możliwość "oblecenia" Karkonoszy i dojechania do Trutnova czyli do czeskiej strony, gdzie w sumie można by się pokusić docelowo o Desiro aż do Svobody. W (C) taki pociąg na bank cieszyłby się ogromną frekwencją przede wszystkim dzięki Niemcom.

Oczywiście jeśli to miałoby jeździć to linia musiałaby zostać gruntownie wyremontowana i wyrychtowana do 60tki na całej długości albo chociaż do Kowar i od strony KG do Leszczyńca, a na środkowym odcinku no minimum te 40. Wiadomo że gdyby na całej długości było 10-20km/h to czas przejazdu byłby stanowczo za długi.

Co do kopalni w Ogorzelcu to tak jak tutaj było wspomniane - to już lepiej ładować w Ogorzelcu ten kamień niż w KG i nie rozjeżdżać drogi wojewódzkiej.
krkonoš - 26-08-2013, 00:30
Temat postu:
Flanker, w Svobodzie i innych miejscowościach po czeskiej stronie granicy jestem wystarczająco często, żeby wiedzieć, co piszę.

Na początek w kwestii jakoby droższych autobusów niż pociągów. Tutaj, niestety, obaj, Sławek i Flanker, zupełnie rozmijacie się z faktami. Na linii Trutnov - Svoboda (- Pec pod Sněžkou / Janské Lázně) obowiązuje, podobnie jak w całym województwie hradeckim, zintegrowany system taryf IREDO, polegający najogólniej mówiąc na tym, że ceny biletów ustalane są relacyjnie, a nie w zależności od środka transportu czy przewoźnika. Inaczej mówiąc, pomiędzy miejscowością A i B płaci się za bilet tyle samo, bez względu na to, czy jedzie się autobusem, czy pociągiem, możliwe są też przesiadki na danej trasie z jednego środka transportu na inny. Polecam zapoznanie się z odpowiednimi dokumentami na stronie organizatora komunikacji, bo widzę, że niektórzy dużo mają do powiedzenia, a bardzo małe jest oparcie w faktach tego, co piszą. Nie wiem Flanker, co robisz średnio co tydzień w Svobodzie nad Úpou, ale gdybym ja tak często tam bywał, to przypuszczam, że znałbym z grubsza cały rozkład na pamięć, a nie mylił się, czy pociągi jeżdżą co 15-30 min., czy co 2 godziny.

Kolejna kwestia - frekwencja. Podane przez Sławka liczby tak naprawdę niewiele mówią. 15 i 8 osób - dużo to czy mało? Liczby są rzeczą względną. Jeśli już zauważył, ile osób przesiada się z pociągu do dwóch autobusów, to warto, żeby porównał te liczby z frekwencją w autobusach bezpośrednich. Ja jechałem niedawno autobusem relacji Pec pod Sněžkou - Praga i nie mogę potwierdzić Twoich rewelacji o niskiej frekwencji. Inna sprawa, że jak się zabierze ludziom bezpośrednie połączenia i na ich miejsce zrobi połączenia kombinowane, to nie ma siły - ludzie będą jeździć, inaczej nie dostaną się do pracy. Pytanie, czy będzie ich więcej, czy mniej? Pytaliście się przesiadających się Czechów, czy im się podoba takie rozwiązanie (o ile dobrze kojarzę, wprowadzone niedawno, po oddaniu do użytku węzła przesiadkowego w Svobodzie)? Nie wydaje mi się, żeby dla zdroworozsądkowo myślącego człowieka dojeżdżającego codziennie do pracy lub szkoły bez znaczenia było, czy jedzie 33 min. (bezpośredni autobus) czy 45 minut (autobus + pociąg + przesiadka), a jaki jest komfort jazdy 810-tkami, obsługującymi linię do Svobody, chyba nikomu nie trzeba tu pisać. Wbrew Twoim rekomendacjom, żadna atrakcja.

O desirach do Trutnova przez Ogorzelec nie będę dyskutował, gdyż uważam, że rozmowa na ten temat jest bezprzedmiotowa. Równie dobrze można by podyskutować o pendolinach do Kudowy-Zdroju - całkiem możliwe, że znaleźliby się na tym forum zwolennicy też tej opcji.
Pirat - 26-08-2013, 01:18
Temat postu:
Panowie, to nie jest wątek o Czechach tylko o Karpaczu. Będę kasował posty!

Wiedzą o transporcie w Czechach popisujcie się w oddzielnym wątku, najlepiej w dziale ZAGRANICA.
Flanker - 26-08-2013, 07:13
Temat postu:
Nie w Svobodzie lecz w Trutnovie jestem co tydzień i widuję te motoraki do Svobody, w której całkiem niedawno byłem. Nie przeczę, że bezpośrednie relacje są złe, ale na pewno nie są lepsze niż pociągi z dogodnymi przesiadkami dla turystów z dużym bagażem, rowerami, wózkami i innymi gratami. Zabierz się autobusem z rowerem i 90l plecakiem to wtedy zobaczysz jaka to jest przyjemność.

Zapominasz że Pec tak jak inne miejscowości w jego okolicach to typowo turystyczne kurorty, tak jak Karpacz, które żyją od lat z turystów. Tam się liczą przede wszystkim turyści, to z nich te miasteczka żyją. Zatem musi być dogodny transport dla turystów. Motorak jest wygodniejszą opcją niż autobus, bo wyciągniesz nogi, spokojnie wsadzisz duży bagaż, rower czy wózek. Z resztą frekwencja w motorakach jadących do Svobody potwierdza moje słowa.

Dość już off topu, bo administracja zwróciła słusznie uwagę, że dyskusja jest o Karpaczu, a nie o Czechach. Tym samym jeśli (choć wątpię byśmy doszli do jakiegoś konsensusu) mamy dalej na ten temat dyskutować to zapraszam na PW.

EOT

---------------------------------------------------------------

Porównanie Desiro przez 308 do Pendolino jadące do Kudowy jest irracjonalne i po prostu głupie, widać że kompletnie nie masz pojęcia o turystyce, regionie i o tym na co jest popyt. Do 1945 te tereny żyły z turystów i dla tego była tak gęsta sieć kolejowa w tym rejonie. Poczytaj o linii 308 i wtedy się wypowiadaj. Ona była wybudowana przede wszystkim z myślą o turystach dojeżdżających do kurortów w górach. Niemcy jeżdżą do Czech i czeskiej strony Karkonoszy, tak samo do polskiej strony. Są niemałym procentem turystów w ciągu roku. My jeździmy też do tych kurortów, podobnie jak do Gorlitz czy do Drezna, choćby po przysłowiowe proszki i słodycze. Gdyby Niemcy mieli bezpośrednie połączenie Drezno - JG - Mysłakowice -Karpacz/- Kowary - Lubawka - Trutnov - Svoboda myślisz że by z tego nie korzystali? Bezpośrednio wygodnym klimatyzowanym pociągiem do każdego kurortu w Karkonoszach i to nie tylko po polskiej stronie to byłby hit, do tego jeszcze atrakcja turystyczna sama w sobie (bo z takim też założeniem była budowana) przejażdżka malowniczą linią 308.

Bezpośrednie połączenia zawsze cieszą się większą frekwencją i popularnością ( sam to podkreślałeś wcześniej w swoich postach Very Happy ) jeśli mają dogodny RJ, tabor itd. Jeśli infrastruktura by była wyremontowana na całej tej trasie, tzn. że pociąg miałby przyzwoity czas przejazdu sens takiego składu by był, chociaż w (C) w sezonie latem i zimą. Na dzień dzisiejszy oferta dla Niemców jadących w Karkonosze jest po prostu gówniana - albo pierdyliard przesiadek od Zgorzelca zanim dotrą na miejsce albo tłuc się busiarstwem czy autobusami, choć tutaj oferta i tak jest kiepska z naszej strony. Pozostają jeszcze autobusy od nich jadące i zorganizowane wycieczki, jednak autobus nijak się ma do bezpośredniego (bo o tym mowa) połączenia wygodnym składem (a Desiro to wygodny skład).

Jeśli ktoś mieszka w Gorlitz czy Dreźnie stąd bądź ma tam znajomych niech popyta czy skorzystaliby z takiego połączenia czy woleliby tysiąc przesiadek jak jest teraz albo tłuc się busiarstwem/autobusami kilka godzin. Nie mówimy tutaj o własnych samochodach - tylko o komunikacji zbiorowej.
bmwm5thebest - 26-08-2013, 11:05
Temat postu:
Ja myślę że z tego Karpacza można by zrobić fajny biznes. Turyści dostawiali by bilet na pociąg tam i z powrotem i oczywiście na spanie w schronisku. Jechaliby np. z Drezna do Karpacza pociągiem BEZ przesiadki. W Karpaczu by już poszli w góry. I przez te trzy, cztery dni szli by Karkonoszami i Izerami aż by doszli do Świeradowa, skąd by pojechali albo pociągiem albo jakimś autobusem z powrotem do Drezna czy jakiegokolwiek innego miasta. Jeśli w okresie Maj - Październik taka oferta była dostępna to myślę że zyskałaby popularność Very Happy
krkonoš - 26-08-2013, 13:54
Temat postu:
Flanker napisał/a:
Poczytaj o linii 308 i wtedy się wypowiadaj. Ona była wybudowana przede wszystkim z myślą o turystach dojeżdżających do kurortów w górach.

Flanker, a jakie to "kurorty górskie" leżą przy linii nr 308? Akurat wybudowanie tej linii było podyktowane głównie celami przemysłowymi, przede wszystkim miała ona połączyć liczne i prężnie działające wówczas w tym rejonie Sudetów (Kowary, Kamienna Góra, Mysłakowice) zakłady włókiennicze.

Cytat:
Bezpośrednie połączenia zawsze cieszą się większą frekwencją i popularnością ( sam to podkreślałeś wcześniej w swoich postach Very Happy ) jeśli mają dogodny RJ, tabor itd.

Skoro tak twierdzisz, to dotyczyłoby to również przewagi bezpośrednich autobusów nad połączeniami z przesiadką (z pociągu do autobusu), których tak bronisz np. na linii do Pecu pod Sněžkou. Tylko nie pisz znowu o możliwości przewiezienia roweru czy wózka pociągiem, bo pasażer tak czy siak będzie musiał skorzystać z autobusu Wink

bmwm5thebest napisał/a:
Jechaliby np. z Drezna do Karpacza pociągiem BEZ przesiadki. W Karpaczu by już poszli w góry. I przez te trzy, cztery dni szli by Karkonoszami i Izerami aż by doszli do Świeradowa, skąd by pojechali albo pociągiem albo jakimś autobusem z powrotem do Drezna czy jakiegokolwiek innego miasta.

Akurat w kwestii długodystansowych wędrówek Niemców po Sudetach byłbym mocno sceptyczny - turystyka niemiecka ma to do siebie, że Niemcy preferują raczej krótkie spacery wokół miejsca pobytu, a nie - tak jak my - turystykę plecakową. Aczkolwiek zgadzam się z tym, że dobrze byłoby pomyśleć o jakiejś dobrej komunikacji z Drezna i Saksonii pod Karkonosze. Wysoka frekwencja w pociągach relacji Drezno - Liberec ( - Tanvald) mogłaby potwierdzać sens takiego połączenia. Na początek proponowałbym, zakładając, że uda się uruchomić pociąg z Drezna do Kłodzka, skomunikowany z tym pociągiem autobus z Jeleniej Góry do Karpacza Górnego. Coś w rodzaju interREGIO Busa. Jeśli pomysł wypali, może będzie to zachętą dla władz samorządowych do odtworzenia tej linii? Taryfa też nie wymaga kombinowania, wystarczyłoby objąć całe połączenie do Karpacza zasięgiem biletu EURO-NYSA.
Flanker - 26-08-2013, 16:32
Temat postu:
krkonoš przede wszystkim Kowary to raz, dwa odbicie na Karpacz. Turystyczne, bo jest ona pięknym, typowo widokowym szlakiem. Kwestia przemysłu włókienniczego to już historia, choć sens towarowy jakiś zawsze jest - złom, drewno, kruszywo itp. można by jakieś tędy wozić. Druga sprawa to kopalnia w Ogorzelcu, gdzie z KG jeżdżą niemalże codziennie towary z tym kruszywem. Co prawda położenie kopalni względem linii w Ogorzelcu jest dość kłopotliwe, ale łatwiej by było na stacji w Ogorzelcu ładować kruszywo i wozić je na tym krótkim odcinku kopalnia-stacja, niż rozjeżdżać drogę wojewódzką i ganiać z tym do aż do KG.

------------------------------------------------------------

Dalej nie pojmujesz sensu jazdy pociągiem nawet z przesiadką względem autobusów... Rolling Eyes Latem ludzie z dziećmi, wózkami, turyści z wielkimi plecakami i rowerami mają o wiele lepszy i wygodniejszy transport w postaci pociągu gdzie mogą te graty schować (jeździ odpowiedni wagon na każdym rychliku Praga - Trutnov) tak samo jak i zimą gdzie tłuką się ludzie z nartami, deskami snowboardowymi, z dziećmi i sankami etc. Lepiej im jest jakoś się ścisnąć i przemęczyć kawałek z tymi gratami jadąc od Svobody autobusem ten rzut beretem, niż tłuc się kilka godzin z Pragi autobusem, gdzie przewóz rowerów, podobnie jak snowboardu i nart zimą to nie lada wyzwanie. Wyobraź sobie grupę ludzi tak z 20 osób z rowerami albo zimą z nartami. Jak ty to chcesz wieźć autobusem? Laughing

I dość już off topu na temat Czech, jak chcesz dalej to ciągnąć to pisz na PW, bo już wyżej byliśmy upomniani by nie robić OT.

EOT
EU07-469 - 26-08-2013, 20:22
Temat postu:
Co do kierunku Kamienna Góra przez Kowary to z całym szacunkiem, ale czarno to widzę. Od Pisarzowic do Ogorzelca trzeba by robić nowy nasyp, bo wszystko jest zaorane. A i chrom wie, czy nie byłaby konieczna zmiana przebiegu w stosunku do tego, co zbudowali Niemcy. Dlatego sens połączeń pasażerskich jest co najwyżej do Kowar Górnych, natomiast towary od strony Jeleniej Góry faktycznie do Ogorzelca, a od strony Kamiennej Góry - do Pisarzowic (niedaleko starej stacji jest zakład, chyba zajmuje się kruszywem - jakieś zdawki mogłyby jeździć). Natomiast co do pociągów np. z Drezna do Karpacza, to mogłoby być sensowne, ale tak jak wspominałem, w Karpaczu musiałby czekać jakiś autobus (albo dwa), żeby zabrać turystów wysiadających na stacji, a mających zamiar dotrzeć gdzieś wyżej. W przebicie tunelu pod górami - choć Szwajcarzy udowodnili, że to możliwe - to z polskim "niedasistowsko- betonowym" podejściem nie widzę tego, nawet jakby całość sfinansowali Czesi... W Polsce - nie licząc linii na lotnisko Okęcie i łącznicy w Czerwieńsku - tylko się niszczy...
krkonoš - 26-08-2013, 21:46
Temat postu:
Oj, Flanker, Flanker... Snujesz śmiałe wizje, a tu nie ma za co wyremontować kilku jeszcze czynnych linii. Ja wiem, że snucie wizji nic nie kosztuje, ale gwarantuję Ci, że inaczej byś gadał, gdybyś był odpowiedzialny za budżet województwa albo... rozpieprzyłbyś szybko ten budżet w drobny mak Wink Słabo orientujesz się w uwarunkowaniach gospodarczych, historycznych, transporcie (na Dolnym Śląsku i w Czechach), turystyce itd. Niestety.

Widzę, że Cię nie przekonam i dobrze byłoby na tym zakończyć naszą wymianę zdań. My swoje powiedzieliśmy, dajmy wypowiedzieć się innym. Kończąc jeszcze wątek o komunikacji w Trutnovie i Svobodzie, odpowiem Ci, że w lecie jest po czeskiej stronie bardzo rozbudowana sieć cyklobusów, a w zimie skibusów, które znacznie lepiej sprawdzają się przy przewożeniu rowerów, nart i sanek niż 810-tka do Svobody. Natomiast z Pragi, zapewniam, dużo lepszym rozwiązaniem dla większości turystów jest bezpośredni autobus do Pecu czy Janskich Lázni, zamiast kilku przesiadek z pociągu na pociąg. Choć rozumiem, że może to być trudne do zrozumienia dla niektórych "mikoli". Zachęcałbym do szerszego spojrzenia na pewne sprawy - może wtedy okazać się, że w rzeczach pozornie absurdalnych tkwi jednak jakaś logika, a w dyskusji do bardziej rzeczowych argumentów, których brak, niestety muszę to napisać, nadrabiasz agresywnym tonem.

Bardzo istotna różnica pomiędzy linią kolejową do Svobody i do Karpacza tkwi w tym, że tamta linia ma się całkiem dobrze i trzeba tylko ją utrzymać, tutaj trzeba by ją było praktycznie całkowicie odbudowywać. Nie wiem, czy zauważyłeś tę różnicę. Dodając do tego wątpliwą rentowność późniejszych połączeń, bardzo marnie widzę możliwość powielenia rozwiązań komunikacyjnych z drugiej strony Karkonoszy. Prawdę mówiąc, nawet nie bardzo mnie to smuci - wolałbym, żeby pieniądze podatników przeznaczane były na bardziej sensowne cele, nawet w sferze kolei znalazłyby się bardziej potrzebne inwestycje na Dolnym Śląsku. Jeśli UMWD stać na takie ekstrawagancje - proszę bardzo, ale ja - jako mieszkaniec Karkonoszy - nie będę po tej linii płakał.
Freddie - 26-08-2013, 22:01
Temat postu:
krkonoš napisał/a:
Bardzo istotna różnica pomiędzy linią kolejową do Svobody i do Karpacza tkwi w tym, że tamta linia ma się całkiem dobrze i trzeba tylko ją utrzymać, tutaj trzeba by ją było praktycznie całkowicie odbudowywać.
Tak samo szemrał Urząd Marszałkowski w sprawie linii do Świdnicy przez Sobótkę a ja jechałem pociągiem retro w tym roku i pociąg jechał 60 km/h linia zarośnięta jedynie ale nie aż tak bardzo zdezolowana. Gdyby się okazało, że linia do Karpacza jest również w stanie nie az tak tragicznym jak się pisze. Wtedy odbudowa mogłaby być już mniejszym nakładem
Flanker - 26-08-2013, 23:33
Temat postu:
EU07-469 jeśli już to KG-Ogorzelec, bo w tym kierunku się wywozi kruszywo. Tor do Pisarzowic jest kompletny i był w latach 80tych remontowany i na całej długości jest pełna 60tka. Jednak nie ma tam żadnej kopalni czy kamieniołomu, a na stacji nie ma możliwości ładowania kruszywa z Ogorzelca, więc robi się to w KG.


krkonoš pieniądze by były, bo UE pokrywa w zasadzie całe koszty. Problem tkwi w UMWD i kolejarskim betonie. Nie przekonasz mnie i ewidentnie się nie dogadamy, więc lepiej na tym poprzestać. Uważasz mnie za nawiedzonego mikola, który za wszelką cenę próbuje wcisnąć ludziom tą kolej, a ja jestem realistą i patrzę naprawdę chłodno i trzeźwo na wiele spraw Smile Tam gdzie rzeczywiście nie ma sensu kolei przywracać, jest nieopłacalna, nierentowna to tam nie ma co robić dymu. Takich przykładów znam trochę, które wg mnie nie mają racji bytu w obecnym stanie i nie mają żadnego większego uzasadnienia, jednak nie będę mówił konkretnie o które linie mi chodzi, bo wsadzę kij w mrowisko, pozostawię to Tobie do myślenia Wink

Przykre jest to że jako mieszkaniec Karkonoszy masz takie podejście do tej linii, ale nic na siłę. Każdy ma swoje zdanie, grunt by być asertywnym. Liczę jednak że kiedyś znajdziemy wspólny język w jakiejś dyskusji, mówi to z pozdrowieniami mieszkaniec Karkonoszy po tej drugiej stronie Smile


Freddie nie rozpędzaj się z tą 60tką, w jednym miejscu na chwilę Oelka złapała 60tkę ale tam fragmentami jest 40stka, a na większości trasy 10-20 no i czas przejazdu jest tragiczny. Jednak linia 285 powinna wrócić do życia i wróci, bo po drodze jest masa sypialni Wrocławia i jeśli Wrocław ma mieć kolej aglomeracyjną to ona w pierwszej kolejności powinna wrócić. DK35 i 8 są zbyt obciążone ruchem samochodów i autobusów. Myślę że może nie teraz, ale za 10 lat ta linia wróci Cool
Tomato7 - 26-08-2013, 23:44
Temat postu:
EU07-469 napisał/a:
Co do kierunku Kamienna Góra przez Kowary to z całym szacunkiem, ale czarno to widzę. Od Pisarzowic do Ogorzelca trzeba by robić nowy nasyp, bo wszystko jest zaorane. A i chrom wie, czy nie byłaby konieczna zmiana przebiegu w stosunku do tego, co zbudowali Niemcy. Dlatego sens połączeń pasażerskich jest co najwyżej do Kowar Górnych, natomiast towary od strony Jeleniej Góry faktycznie do Ogorzelca, a od strony Kamiennej Góry - do Pisarzowic (niedaleko starej stacji jest zakład, chyba zajmuje się kruszywem - jakieś zdawki mogłyby jeździć).(...)

Nasypy zostały, ba! Na jednym z wiaduktów dalej są tory ( http://bazakolejowa.pl/index.php?dzial=linie&id=556&okno=galeria&&od=0&do=39&photoid=7850 ). Akurat wytyczanie nowego przebiegu było by chyba zbyteczne, bo i gdzie on mógłby powstać miarę niskim kosztem...? Niewątpliwie nasypom przydało by się jakieś jak by to określić choćby sprawdzenie nim by coś zaczęto robić. Zresztą ten odcinek "budowy od nowa" byłby relatywnie krótki, raptem 8 kilometrów. Choć sądząc po stanie odcinka Ogorzelec-Mysłakowice zaraz mogło by się z tego zrobić 30 km. Dużo jakiś "strategicznych" miejsc do remontu/renowacji też by nie było. Tylko tunel i wiadukt w Kowarach Górnych. Reszta to raczej mało kosztowne obiekty.
Co do ruchu osobowego, na pewno jest jego sens do Kowar Górnych, dalej to ciężko powiedzieć. Choć autobus PKS z JG do KG czasami potrafi być naprawdę mocno zapełniony. A jeżdżą też busy z Ogorzelca czy Szarocina do KG i też są czasami ładnie zapełnione. Tu wszystko zależało by od czasu przejazdu i rozkładu.
Ruch towarowy też może mieć sens, w Kowarach znajduje się w końcu siedziba nadleśnictwa, zakłady włókiennicze. No i jeszcze ten kamieniołom w Ogorzelcu). Koszta na pewno były by duże, ale można całkiem ładne dofinansowanie pociągnąć z UE (85% to naprawdę dużo).
Krzysiu - 27-08-2013, 10:06
Temat postu:
Co was powaliło z tym dofinnsowaniem unijnym? Nie ma żadnych pieniędzy z UE bezpośrednio, są tylko te dzielone przez urzędy marszałkowskie, więc temat musi być w strategii i RPO. Z 300 miliardów, jakie rzekomo załatwił Donek, w formie składki wróci ok. 80 miliardów. Wam się wydaje że te pieniądze rozmnażają się jak króliki?
Kornik1983 - 21-11-2013, 09:51
Temat postu:
Czy ktoś z Was jest mi w stanie odpowiedzieć, czy Interbusy aktualnie docierają do Karpacza i podać ich rozkład jazdy. Z góry dzięki. Pozdrawiam
amadeoen57. - 28-12-2013, 21:01
Temat postu:
Dziś jadąc z Karpacza zaobserwowałem od Mysłakowic w stronę Jeleniej powycinane krzaki na torze. Widziałem to na odcinku od stacji do 2 przejazdu drogowego.
Tomato7 - 31-12-2013, 09:20
Temat postu:
Potwierdzam, krzaki zostały powycinane też na samej stacji. Dziś jak będę tamtędy przejeżdżał to strzele parę fotek.
EN - 04-01-2014, 22:48
Temat postu:
Tomato7 zrobiłeś jakieś zdjęcia?
amadeoen57. - 05-01-2014, 21:06
Temat postu:
Ciekawe po co te krzaki powycinali? Czyżby rozbiórka?
linia274 - 05-01-2014, 21:35
Temat postu:
O tym samym pomyślałem. Oby nie...
Choć historia nieczynnych linii w PL zna już przypadki wycinki w celu ułatwienia rozbiórki...
bystrzak2000 - 05-01-2014, 22:17
Temat postu:
Linia nie została skreślona z wykazu, więc rozebrana być nie może.
Hewak - 06-01-2014, 12:27
Temat postu:
Trochę odskoczę od tematu bo nie chcę zakładać nowego.

Przeszedłem dziś cały tunel, wchodząc od strony Ogorzelca. Tam torowisko jest kompletne. W tunelu zaczynają się ubytki co mnie mocno nie zdziwiło. Większe, mniejsze, ale spodziewałem że waśnie w tunelu będą największe braki (w jednym miejscu były świeże ślady cięcia co świadczy o tym że proceder trwa w najlepsze) jednak dopiero po wyjściu w tunelu w Kowarach widok jest załamujący. Kilka metrów przed wylotem tunelu tory się urywają a torowisko nie istnieje. Powyciągane są nawet podkłady a nasyp jest właściwie przemieniony w dosyć dobrą drogę gruntową. Uszedłem około 300 metrów w stronę stacji Kowary i musiałem wracać do Ogorzelca.

Czy ktoś wie jak daleko tory są rozebrane? I w jakich okolicznościach zginęły? Bo nie słyszałem żeby PLK-a coś tam rozbierała.

[ Dodano: 06-01-2014, 12:42 ]
Jest na Youtube fim z przejścia tunelem przesłany 20 lipca 2012 i już wówczas torów nie było.

http://www.youtube.com/watch?v=YRolc0QPBzQ
Tomato7 - 06-01-2014, 14:17
Temat postu:
EN zrobiłem, miałem tylko małą obsówkę czasową.
W poprzedniej mojej wypowiedzi doszło do małej nieścisłości, krzaki zostały wycięte tylko na części stacji (przynajmniej tak było 31.12.2013r). Reszta dalej była zakrzaczona.
Stacja:
Przejazd w ciągu DW 367:
Widok w kierunku Mysłakowic z przejazdu:
Widok w kierunku JG z przejazdu:

W następny weekend przejdę cały odcinek JG - Mysłakowice więc będzie więcej zdjęć.


Co do odcinka 308 za Kowarami, tam wszelkie zmiany to tylko kradzieże. W zeszłym roku zniknął jeden z ostatnich słupów sieci trakcyjnej. Przetrwał rabunek Armii Czerwonej, przetrwał PRL ale spotkania z lokalną "sierścią" już nie...
linia274 - 06-01-2014, 19:41
Temat postu:
Krzaki na przejeździe wycięte jakby w trójkąt widoczności...
hmm... zastanawiające.
Kiedy w ogóle po raz ostatni pojechało coś na Jelenia Góra - Mysłakowice??
Jakiś sonderzug, zdawka czy cokolwiek.
Tomato7 - 06-01-2014, 20:52
Temat postu:
Oj dawno temu, gdzieś chyba około 2007/2008 roku coś przejechało. Potem to już chyba nic, sama linia dosyć mocno zarosła w tym czasie.
Ciekaw jestem co/kto odpowiada za to wycięcie i co jest tego przyczyną.
ufoludek - 07-01-2014, 07:31
Temat postu:
Jest jeszcze jedna możliwość - ktoś z PKP potrzebował drzewa na opał, załatwił sobie zgodę i wyciął Wink
Kornik1983 - 08-01-2014, 11:44
Temat postu:
Być może to te osoby co śmignęły, tą drezyną zrobiły.
http://www.youtube.com/watch?v=DDlluvOW-lM
Hewak - 08-01-2014, 13:39
Temat postu:
Czyli widać jest względnie przejezdna. No i tu znowu pytanie: czy nie można uratować odcinka Mysłakowice-Ogorzelec? Ja nie mówię o jakiejś gruntownej modernizacji czy przywracaniu tam ruchu rozkładowego czy odbudowie odcinka między Ogorzelcem a Pisarzowicami. Chodzi o odratowanie tego co jeszcze jest. Oczyścić tą linie, "połatać" z materiałów staroużytecznych żeby była przejezdna i niech prędkość tam wynosi nawet 10 czy 15. Żeby raz na jakiś czas pojechał tamtędy jakiś pociąg specjalny czy nawet żeby był sam ruch drezynowy. Ta linia posiada przecież kilka ewenementów jak choćby chyba najciaśniejsze łuki czy trzeci co do długości tunel kolejowy w kraju a jednocześnie najwyżej położony. Nie wspomnę już o widokach. A jak wspominałem wcześniej po ostatniej wizycie w Kowarach trzeba by było działać natychmiast bo linia topnieje w oczach. A jak wiadomo póki jest to jeszcze możliwe do zrobienia. Bo jeżeli jakieś mądry głowy wpadną na pomysł żeby przerobić tą linie na ścieżkę rowerową to już raczej nie będzie szans i środków na przywrócenie do stanu pierwotnego. A im szybciej coś się z tym zrobi tym mniejszy nakład finansowy będzie potrzebny. Rozumiem że linia ta kusi zwykłych złodziei jak i złodziei w białych rękawiczkach ale niech chociaż oszczędzą ten jeden trakt ze względu na jego charakter.
Z tym że mi się już wyczerpały pomysły gdzie się w tej sprawie zwracać. No i jednak od Kowar dzieli mnie kawałek.

A chłopakom z filmu pogratulować. Tylko żeby ich pracy nie wykorzystali złodzieje.
Tomato7 - 08-01-2014, 15:13
Temat postu:
Czyli sprawa wycięcia krzaków na linii jest już rozwiązana.
Do Kowar jest nawet sens prowadzenia stałego ruchu osobowego, trzeba do tego tylko chęci, dobrego czasu przejazdu i rozkładu.
Dalszym odcinkiem podobno coś tam Kowary chciały działać i właśnie prowadzić przewozy drezynami.
Hewak - 08-01-2014, 23:02
Temat postu:
Tomato7, na razie w ogóle nie bierzmy pod uwagę przywracania tam ruchu planowego. Chodzi o jakikolwiek ruch, najlepiej drezynowy i jakieś okazjonalne przejazdy specjalne. I nie na odcinku Mysłakowice-Kowary tylko Mysłakowice-Ogorzelec. Właśnie między Kowarami a Ogorzelcem jest najatrakcyjniejszy odcinek tej linii.

Pierwszy krok jaki by trzeba zrobić to przerwać proces dewastacji i kradzieży na tej linii. Bo jak pisałem przed samym tunelem w Kowarach jest już droga gruntowa a nie torowisko. A im więcej będzie takich przypadków tym bardziej nikłe będą szanse na zrobienie tam czegokolwiek. Tyle że my już żadnego wpływu na to nie mamy. Czy do SOK nie należy też patrolowanie nieczynnych szlaków? Policja sobie też jakoś z tym nie radzi, zresztą jak z większością innych rzeczy. A i kto wie czy nie ma jakiegoś cichego przyzwolenia na to żeby pozbyć się "problemu".

Ja się już w tej sprawie zwracałem do różnych instytucji. Czy naprawdę takie trudne i tak kosztowne byłoby oczyszczenie tej linii i doprowadzenie jej do stanu przejezdności? W całym kraju co rusz znikają jakieś linie które niejednokrotnie są w dobrym stanie technicznym. Więc czy nie znalazły by się materiały staroużyteczne? Dla Kowar i regionu przy dobrej reklamie mogło by to przecież stanowić ogromną atrakcję turystyczną.
EU07-469 - 11-01-2014, 06:00
Temat postu:
Ja już wcześniej wspominałem, że warto wziąć przykład z miłośników kolei z Grodziska Wielkopolskiego, którzy prowadzą ruch drezynowy na dawno zamkniętej linii Kościan - Opalenica. Wzięli kilka doczep drezynowych, przerobili kilka maluchów na pojazdy szynowe i jeżdżą. Fakt, w rejonie linii 308 i zwłaszcza 340 to lepiej by się sprawdził Polonez (trzeba więcej mocy, by wjechać pod górę), jednak przede wszystkim brakuje człowieka, który byłby w stanie to zorganizować. Sprzęt by się znalazło (jakiegoś Poldka albo nawet malucha uchronić przed złomowiskiem, do tego doczepę nawet samoróbę - tylko osie załatwić), gorzej z organizacją tego...
Tomato7 - 11-01-2014, 21:13
Temat postu:
No niestety nie ma kogoś kto by wyszedł z taką inicjatywą i ją "pociągnął" a szkoda bo sam bym chętnie się na takie coś pisał.
Hewak - 13-01-2014, 16:35
Temat postu:
W sobotę odwiedziłem tunel jeszcze raz. Tory razem z podkładami nie istnieją jakieś 300 metrów od wylotu z tunelu w Kowarach.


Widziałem linie z przejazdu w Mysłakowicach. Oczyszczona z krzaków i na poboczu tory nie przysypane ziemią. Ciekawe czy był to jednorazowy przejazd czy częściej coś tam się dzieje.
EN - 22-01-2014, 22:10
Temat postu:
Można się wypowiedzieć: http://www.koleje.dolnyslask.pl/aktualnosc/plan-transportowy-trwaja-konsultacje-spoleczne-795/
Kornik1983 - 03-02-2014, 06:46
Temat postu:
Tutaj można prześledzić działania chłopaków na linii do Karpacza i Kowar.
https://www.facebook.com/KolejKarkonoska

Wielki szacun. Mam nadzieję, że nie pójdzie to na zmarnowanie.
sympatyk - 03-02-2014, 20:02
Temat postu:
Kolej do Karpacza to nie marzenie, a realna potrzeba.

Województwo Dolnośląskie byłoby skłonne uruchomić pociągi do Karpacza, jednak główną kwestią ograniczającą jest infrastruktura kolejowa. Bez rewitalizacji torowiska władze woj. dolnośląskiego nie zdecydują się na uruchomienie połączeń, a PKP PLK nie planują remontu.

Więcej:

http://www.rynek-kolejowy.pl/50676/kolej_do_karpacza_to_nie_marzenie_a_realna_potrzeba.html
Arek - 04-02-2014, 15:24
Temat postu:
Województwo Dolnośląskie byłoby skłonne uruchomić pociągi do Karpacza, jednak główną kwestią ograniczającą jest infrastruktura kolejowa. Bez rewitalizacji torowiska władze woj. dolnośląskiego nie zdecydują się na uruchomienie połączeń, a PKP PLK nie planują remontu.

Więcej:
http://www.rynek-kolejowy.pl/50676/kolej_do_karpacza_to_nie_marzenie_a_realna_potrzeba.html
ET87 - 08-02-2014, 23:49
Temat postu:
Za czasów Edwarda G. przez kilka lat po Karpaczu kursował autobus PKS opisany "Karpacz, PKP dworzec - PKP Stokrotka". Służył za miejski tramwaj, jeden Jelcz (ogórek) kursujący góra-dół, w sezonie zapchany do niemożliwości. Na fali oszczędności u schyłku Edwarda został zlikwidowany, podobne jak wiele innych pożytecznych połączeń autobusowych, np.Karpacz - Szklarska P. , Karpacz - Droga Sudecka(koniec asfaltu przy drodze Przesieka -Odrodzenie). Oczywiście dziś byłaby wojna z busiarzami i problem z zawróceniem na placu zabudowanym na pseudoparking przed dawnym budynkiem dworca, obecne Muzeum Zabawek a w kąciku Informacja Turystyczna (bez komentarza). Mieszkałem w tym kurorcie od lat 50tych.
A tak niegdyś bywało, daty pod zdjęciami:
http://dolny-slask.org.pl/531642,Karpacz,Stacja_PKP_Karpacz_dawna.html
http://dolny-slask.org.pl/4013725,foto.html?idEntity=531642
http://dolny-slask.org.pl/4149374,foto.html
http://dolny-slask.org.pl/608973,foto.html
http://dolny-slask.org.pl/852277,foto.html
Nuter - 12-02-2014, 17:25
Temat postu:
Pasjonaci przywrócą ruch kolejowy do Karpacza?

Czy jest jakiś inny środek zaradczy, poza pieniądzem, który może uratować z pozoru niepotrzebne linie kolejowe? Pasja. Dzięki niej mają szanse wrócić połączenia kolejowe do Karpacza. By tego dokonać Stowarzyszenie Kolej Karkonoska prowadzi prace porządkujące oraz starania nad uruchomieniem połączenia turystycznego do Karpacza.
Karpacz wzbudził emocje
Poprzedni artykuł dotyczący linii kolejowych do Karpacza spotkał się z obszernym komentarzem ze strony PKP Polskich Linii Kolejowych. Przedstawiciel spółki Mirosław Siemieniec polemizował z tezą, że zarządca infrastruktury nie ma pomysłu na obecnie niefunkcjonujące linie kolejowe. Rzecznik PKP PLK zwrócił uwagę na kilka aspektów, które warunkują obecny stan sprawy związanej z koleją w Karpaczu.
– PKP Polskie Linie Kolejowe wg posiadanych środków na utrzymanie i modernizacje linii kolejowych dokładnie analizują potrzeby poszczególnych tras. W kontaktach z władzami samorządowymi staramy się uzgadniać priorytety. Decyzje dotyczące zawieszenia i zamknięcia tras, które są słabo eksploatowane, zawsze zgodnie z procedurą konsultowane są z przewoźnikami – sprawdzanie zainteresowania na kolejne lata oraz z samorządami – propozycje przejęcia linii – powiedział Mirosław Siemieniec.
Zdaniem PKP Polskich Linii Kolejowych powodem obecnego stanu infrastruktury do Karpacza jest malejące zainteresowanie trasą przez przewoźników w ubiegłych latach. To spowodowało, że dla zarządcy infrastruktury, linie kolejowe do Karpacza miały słabe znaczenie.
– Połączenie z Jeleniej Góry do Karpacza stopniowo miało coraz mniejsze zainteresowanie przewoźników i w efekcie przewozy pasażerskie zostały zawieszone. Odbywały się tylko ograniczone przewozy towarowe. Dla zarządcy infrastruktury priorytetem jest utrzymanie i poprawa parametrów technicznych linii kolejowych eksploatowanych, posiadających istotne znaczenie m.in. w ruchu regionalnym. Obecnie, po kilkunastu latach ograniczonego finansowania, z roku na rok środki na infrastrukturę kolejowa są wyższe. Pozwala to poprawiać stan linii ze środków budżetowych, UE i Funduszu Kolejowego – wskazuje Mirosław Siemieniec.
– Linie kolejowe Jelenia Góra – Mysłakowice i Mysłakowice – Karpacz zostały wyłączone z eksploatacji. W związku z brakiem zainteresowania przewozami i przejęciem linii przez samorząd wdrożona jest procedura przekazania linii do PKP S.A. W sytuacji zakończenia tej procedury będą mogły być prowadzone dalsze działania. Są przypadki, że na terenie zamkniętych linii kolejowych powstają ścieżki rowerowe. Wartością jest już sam wydzielony pas terenu, który samorządy mogą wykorzystać na cele związane z infrastrukturą komunikacyjną – dodał Mirosław Siemieniec.
Przywracają krwioobieg regionu
Stowarzyszenie Kolej Karkonoska od kilku lat aktywnie działa na rzecz naprawy linii kolejowych do Karpacza. Hasło stowarzyszenia brzmi „Przywracamy krwioobieg regionu”. Celem obecnie prowadzonych prac jest przywrócenie właściwego stanu wizualnego i technicznego linii 308 Jelenia Góra - Mysłakowice, oraz linii 340 Mysłakowice - Karpacz. Realizowane prace prowadzone są za zgodą i pod nadzorem PKP PLK Jelenia Góra.
– Linię kolejową Jelenia Góra - Karpacz jesteśmy w stanie uruchomić we własnym zakresie, pracą członków naszego stowarzyszenia. Torowisko i obiekty inżynieryjne zachowane są w bardzo dobrym stanie. Musimy wykarczować roślinność, która porosła obszar linii, uprzątnąć perony, uzupełnić i odświeżyć oznakowanie na linii i przejazdach kolejowo-drogowych. Na całej trasie ubytki w torowisku w postaci braku szyn liczą łącznie poniżej 50-ciu metrów szyn szlakowych i 20 metrów szyn wspomagających. Jesteśmy w stanie je uzupełnić z pomocą sponsorów i firm wspierających nasze działania oraz wykorzystując szyny z częściowo rozkręconych i rozkradzionych bocznicowych. Zakładamy, iż przywrócenie pełnej funkcjonalności technicznej umożliwiającej eksploatację linii uda nam się zakończyć w maju br. – powiedział Dominik Górski, Prezes Stowarzyszenia Kolej Karkonoska.
Inwestycja wznowienia ruchu na tej trasie, według władz gmin przez które przebiega, została wyceniona na 120 mln złotych. – Przeprowadzenie reaktywacji wyłącznie ze środków własnych i z symbolicznym wsparciem sponsorów prywatnych, nie jest zadaniem łatwym, ale wbrew pozorom nie jest niemożliwe – mówi Dominik Górski.
Będzie przejazd promocyjny
W ciągu kilku miesięcy od przywrócenia odpowiedniego stanu szlaku, Kolej Karkonoska planuje zorganizowanie przejazdu pociągu turystycznego do Karpacza w ramach produktu turystycznego TurKol.pl. Będzie to możliwe dzięki ustaleniom z Instytutem Rozwoju i Promocji Kolei w Poznaniu.
– Chcemy, by przejazd okolicznościowy, który zapewne odbędzie się już w przyszłe wakacje, był momentem uroczystej inauguracji ruchu po kilkunastu latach przerwy. Chcielibyśmy, aby Koleje Dolnośląskie wprowadziły regularny ruch szynobusów do Karpacza skomunikowanych z pociągiem KD, który w weekendy przyjeżdża rano z Wrocławia do Jeleniej Góry, a wieczorem wraca. Byłby świetnym rozwiązaniem dla turystów chcących spędzić jeden dzień w Karkonoszach, szczególnie dla chcących zabrać narty lub rower – mówi Dominik Górski.
– Liczymy na to iż Przewozy Regionalne, realizujące obecnie drugi rok z kolei przewozy zastępczą komunikacją autobusową na trasie Karpacz - Jelenia Góra, będą zainteresowane powrotem swoich pociągów do Karpacza. Karpacz jako kurort wyprzedził w ostatnim roku Szklarską Porębę pod względem ilości odwiedzających turystów, dlatego uważam, że logicznym następstwem powinno być wznowienie ruchu pociągów do Karpacza. Do Szklarskiej Poręby zrewitalizowano linię kolejową i zasadność tej inwestycji była dla wszystkich oczywista – tłumaczy Dominik Górski.
Mogą wystąpić problemy
Jak wspominaliśmy wcześniej, linia jest w trakcie formalnego przekazania z Polskich Linii Kolejowych do Działu Nieruchomości PKP S.A. Kiedy procedura dobiegnie końca, czyli prawdopodobnie wiosną, Dział Nieruchomości będzie decydował co dalej z linią zrobić.
– Władze gmin, przez które linia przebiega, nie są zainteresowane jej przejęciem, tłumacząc to brakiem środków na jej utrzymanie. Lu chcą linę przejąć ale by ją rozebrać i zrobić w jej miejscu ścieżkę rowerową. By wprowadzić regularny ruch na linii konieczne jest, aby podlegała pod jakiegoś zarządcę infrastruktury. Obecnie nie wiadomo kto mógłby nim być. Cały czas z uwagą śledzę rozwój proponowanych przez Urząd Transportu Kolejowego zmian prawnych w kwestii zarządców infrastruktury na liniach mało obciążonych. Dzięki tej nowelizacji ustawy o transporcie kolejowym, pojawia się szansa, aby takie podmioty jak Kolej Karkonoska obejmowały funkcję zarządcy infrastruktury kolejowej, którego obowiązki w wymiarze praktycznym i tak już realizujemy – kończy Dominik Górski.
Aktualne informacje na temat postępu prac można znaleźć na portalu Facebook -> „Pociągiem do Kowar, Mysłakowic i Karpacza” lub „Kolej Karkonoska”.

(Źródło: dl, Rynek Kolejowy)
Link: http://mobile.rynek-kolejowy.pl/50829/pasjonaci_przywroca_ruch_kolejowy_do_karpacza.htm
rail_user - 12-02-2014, 18:53
Temat postu:
Nuter napisał/a:
Pasjonaci przywrócą ruch kolejowy do Karpacza?

– Linie kolejowe Jelenia Góra – Mysłakowice i Mysłakowice – Karpacz zostały wyłączone z eksploatacji. W związku z brakiem zainteresowania przewozami i przejęciem linii przez samorząd wdrożona jest procedura przekazania linii do PKP S.A. W sytuacji zakończenia tej procedury będą mogły być prowadzone dalsze działania.


A jak procedura dobiegnie końca PKP Nieudolności wdrożą kolejną procedurę , przyjdzie gość z palnikiem i będzie po linii.
karol123 - 13-02-2014, 09:55
Temat postu:
Popieram w 100% miłośników. Niech pokażą i odsłonią jakie głąby zarządzają PKP ! Trzeba zmienić to chore myślenie i podejście ,że nic się nie opłaca. Opłaca się brać łapówki. Podziwiam ,że wycinają te krzaki, naprawiają tory, szacun w tym momencie nie dla urzędników na stołkach tylko zwykłych ludzi!!!

[ Dodano: 13-02-2014, 09:58 ]
A jak złomiarze kradną szyny na nieuzywanych liniach to jest gitarka?. Także niech się PKP i samorządowcy opamiętają.
Nuter - 13-02-2014, 14:38
Temat postu:
Czy do Karpacza wróci pociąg? [WYWIAD]

Ostatni pociąg do Karpacza przyjechał 1 kwietnia 2000 roku. Od tamtej pory linia kolejowa prowadząca z jeleniej Góry przez Mysłakowice do kurortu pod Śnieżką jest czasowo wyłączona. Od roku o tą linię dba nierejestrowe stowarzyszenie „Kolej Karkonoska”. Jego członkowie wycinają z torów drzewa, regularnie patrolują szlak i zgłaszają kradzieże. Jaki jest ich cel? O tym i o całej inicjatywie opowie Dominik Górki – Prezes Stowarzyszenia „Kolej Karkonoska” w wywiadzie z Jakubem Thauerem.

Jakub Thauer: Nierejestrowe Stowarzyszenie Kolej Karkonoska. Co to takiego?

Dominik Górski: Jesteśmy stowarzyszeniem zwykłym – nierejestrowym, czyli po prostu nie posiadamy osobowości prawnej. Natomiast docelowo planujemy zmianę formy prawnej ze względu na to, że w stowarzyszeniu zostały osoby młodsze, gdyż starsze straciły zapał i jakoś się to wszystko rozmyło. W związku z tym doszliśmy do wniosku, że lepszym rozwiązaniem będzie fundacja, ale jeszcze nie teraz – kwestia która nas na razie wstrzymuje to brak czasu na formalności – gonią nas lokalne władze ze swoimi kuriozalnymi pomysłami, czyli wybudowaniem na linii kolejowej ścieżki rowerowej.

J.T: Do czego dążycie? Kolej turystyczna, czy regularne połączenia szynobusowe do Karpacza?

D.G: Najlepiej byłoby połączyć te dwie funkcje. Kolej turystyczna dzieli się tak jakby na kilka aspektów, bo zależy jak to dokładnie interpretujemy. Regularny ruch szynobusów odgrywa ogromną rolę dla turystów, na przykład przy weekendowych połączeniach z Wrocławia, bądź przy przedłużeniu kursów dalekobieżnych z Warszawy, czy z Trójmiasta. Myślę, że to idealnie wpasowuje się w strategię rozwoju Marki Karkonosze. Natomiast jeśli chodzi o kolejkę stricte turystyczną no to tutaj pojawił się problem, gdyż miał zostać ogłoszony przetarg na zbycie taboru przez PKP SA. Były duże przygotowania, ustalenia, konferencje i wszystko ucichło. Podobno przetarg ma się odbyć pod koniec lutego, lecz na chwilę obecną nie posiadamy żadnych dokładnych i potwierdzonych informacji na ten temat. Reasumując – kolejka turystyczna jak najbardziej, ale pod warunkiem, ze uda Nam się pozyskać tabor – co jest trudne i na razie nie wiadomo kiedy będzie to możliwe i czy będzie to w ogóle możliwe. Jednakże dążymy do tego żeby ta linia funkcjonowała dlatego, że jeżeli będzie ta linia funkcjonować to wdrożenie tej kolejki można zrealizować w dowolnym momencie.

J.T: Jakie znaczenie ma funkcjonowanie tej linii dla regionu?

D.G: Funkcjonowanie tej linii ma znaczenie szczególnie dla młodzieży, bo młodzież jest teraz jedną z najważniejszych grup docelowych do których jest kierowana oferta transportu publicznego na tej trasie, gdyż to oni dojeżdżają do szkół. Również dojazd do wszelakich instytucji kultury uzależniony jest od jakości połączeń transportowych. Niestety zimą komunikacja autobusowa nie zawsze daje radę, a poza tym bilety są droższe niż w przypadku kolei. Gro osób musiało zrezygnować z edukacji w jeleniogórskich szkołach średnich ze względu na to, że nie były w stanie pokryć kosztów dojazdu.

J.T: Jakie jest nastawienia Miasta Karpacz do prac prowadzonych przez Was?

D.G: Udało mi się ustalić, że tory w Karpaczu należą do działu nieruchomości PKP SA, a zarządzają nimi Polskie Linie Kolejowe wbrew temu co twierdziły władze Karpacza, prezentując pomysł zrobienia amfiteatru na torach. Pomimo tego, że już w przyszłym tygodniu będziemy prowadzić prace na terenie Stacji Karpacz to z władzami nie rozmawialiśmy – gdyż nie mamy takiego obowiązku. Nie słyszałem od dłuższego czasu żeby wracał temat ścieżki rowerowej. Mam wrażenie, że władze Karpacza czekają żeby zobaczyć czy Nam się uda i może wtedy odstąpią całkiem od pomysłu.

J.T: A jak do sprawy odnosi się Gmina Mysłakowice?

D.G: Na początku Wójt Gminy Mysłakowice popierał inicjatywę, lecz po rzekomym spotkaniu z przedstawicielami Polskich Linii Kolejowych z Wałbrzycha oraz osobami popierającymi budowę ścieżki rowerowej na torach zmienił zdanie. W każdym razie po tym spotkaniu Wójt zaczął twierdzić, że się nie da przywrócić ruchu, że on by bardzo chciał, ale to jest niewykonalne oraz, że na pewno powstanie w miejscu linii ścieżka rowerowa.

J.T: Chciałbym zapytać o Koleje Dolnośląskie i Urząd Marszałkowski. Jakie jest nastawienie tych instytucji do działań Kolei Karkonoskiej?

D.G: Mam wrażenie, że oni nie mają świadomości tego na jakim etapie prowadzone są prace i nie podchodzą do tego w taki sposób że uruchomienie jest realne – zresztą tak jak lokalne samorządy. Natomiast padła deklaracja ze strony Departamentu Transportu Kolejowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, że jeżeli linia będzie dopuszczona do eksploatacji i prędkość przejazdowa będzie w większości linii wynosić co najmniej 60 km/h – tak żeby prowadzenie przewozów pasażerskich było konkurencyjne dla komunikacji drogowej, która obecnie jest realizowana na tym obszarze to Koleje Dolnośląskie są skłonne podjąć się obsługi regularnego ruchu pasażerskiego.

J.T: Jak oceniasz stan techniczny linii na chwile obecną?

D.G: Jest to linia gdzie torowisko było wymieniane w 1989 roku i praktycznie 100% na odcinku Jelenia Góra – Mysłakowice oprócz jednego łuku jest zabudowane na podkładach betonowo-strunowych. Nawierzchnia kolejowa linii kolejowej 340 do dzisiaj ma ważne dopuszczenie kolejowe, stopień zużycia jest stosunkowo niewielki, gdyż była użytkowana tylko 10 lat od wymiany, więc tutaj też nie ma większego problemu. Prędkość przejazdowa na tym odcinku w chwili gdy linia była zamykana wynosiła 60 km/h. Myślę, że spokojnie jest szansa na to żeby po odbiorze technicznym uzyskać tą samą, co spełnia wymagania przedstawione przez przewoźnika wojewódzkiego dla wprowadzenia regularnego ruchu szynobusowego.

J.T: Jakie są ubytki na linii? Czy są to tylko szyny, czy również infrastruktura kolejowa?

D.G: Odcinek między Jelenią Górą, a Mysłakowicami to jeden ubytek – 2 metry szyny, trochę śrub i kilka łącznic, ale to raczej takie drobne sprawy. Ten odcinek chcemy naprawić przy współpracy z Instytutem Rozwoju i Promocji Kolei w Poznaniu, który zadeklarował wsparcie materiałowe w tym zakresie. Natomiast od Mysłakowic do Karpacza jest trudniejsza sprawa. Jeżeli uda się pozyskać finansowanie to będziemy kupować materiały staro użyteczne, albo będziemy też poszukiwać sponsorów, którzy będą w stanie takie materiały Nam przekazać.

J.T: Dało się zauważyć na Waszym profilu facebookowym, że wiele kontrowersji wywołuje most kolejowy w Łomnicy. Jaki jest jego stan?

D.G: Jestem zaskoczony gdyż wiele osób na Naszym facebookowym profilu pisze o tym moście ku mojemu zdziwieniu, gdyż jest on w prawie idealnym stanie technicznym. Oba przyczółki murowane na końcach są kompletne, nie mają żadnych pęknięć – gdyż jest to solidna konstrukcja przedwojenna. Sam most jest kompletny – jest to most kratownicowy i nie ma na nim żadnych ubytków. Jedyne co z nim jest nie tak to po prostu to, że jest obdrapany i kłuje w oczy, ale to nie wpływa na jego aspekty eksploatacyjne.

J.T: Jak do Waszych prac odnoszą się mieszkańcy domów w okolicy których znajduje się linia kolejowa?

D.G: Jest to wręcz niesamowite z jaką życzliwością mieszkańcy się do Nas odnoszą. Udostępniają Nam teren na stacjach – które de facto są ich podwórkiem, na przechowywanie sprzętu. Sami również doglądają czy nikt tego sprzętu nie kradnie. Na wszystkich odcinkach w Mysłakowicach gdzie wycinka prowadzona była relatywnie blisko domów to mieszkańcy widząc Nas przychodzili sami i pomagali wycinać. Także na prawdę bardzo pozytywny jest oddźwięk mieszkańców i myślę, że to się utrzyma.

J.T: Na kiedy planujecie pierwszy oficjalny przejazd?

D.G: Wakacje tego roku – obowiązkowo, ponieważ jeśli nie udowodnimy jeszcze w tym roku lokalnym władzom, że ta linia istnieje to najprawdopodobniej ktoś w końcu położy na niej łapę i ją rozbierze. Chcemy dojechać do Stacji Mysłakowice – Orzeł na pewno, a dalej to zależy od tego, czy uda Nam się pozyskać odpowiednio wiele materiałów żeby uzupełnić ubytki – ale jest to coraz bardziej realne, zwłaszcza, że w przyszłym tygodniu cała linia będzie już uprzątnięta z drzewek i pozostanie już tylko kwestia napraw technicznych.

J.T: Czy w dalszym ciągu mimo Waszej pracy zdarzają się kradzieże?

D.G: To jest po prostu plaga! To jest cos strasznego! W momencie kiedy zaczęliśmy prace rozpoczęły się masowe próby kradzieży. Na szczęście nie doszło do niczego poważnego. Wyglądało to tak, jakby wszyscy lokalni złodzieje złomu się skrzyknęli i rzucili się żeby ukraść co się da póki jeszcze jest jak. Spotkaliśmy się również z oporem policji w Kowarach – co jest bardzo zaskakującym faktem, gdyż jak znaleziony został przez Naszego pracownika sprzęt i odkręcone tory to w odpowiedzi od policji usłyszeliśmy, że oni mnie mają czasu się tym zająć i że to nie ich sprawa. Na szczęście współpracuje z Nami Straż Ochrony Kolei i zawsze przy tego typu sprawach przyjeżdżają oraz od czasu do czasu sami tą linie patrolują. Dużo częściej my sami ta linię patrolujemy i sprawdzamy. Zdarza się, że znajdujemy coś niepokojącego i zawiadamiamy wtedy odpowiednie organy. Jest również kilka postępowań prowadzonych przez policję w tej sprawie. Masowe kradzieże odbywają się teraz w Kowarach, gdyż tego odcinka nie jesteśmy w stanie patrolować regularnie. A w Kowarach Górnych na nasze nieszczęście są całe podkłady metalowe, które padają łupem złodziei. W tym zakresie jest również duża życzliwość mieszkańców, którzy wolą napisać do Nas, niż zadzwonić na policje w tej sprawie.

Aktualne informacje na temat inicjatywy można znaleźć na portalu Facebook -> „Pociągiem do Karpacza, Kowar i Mysłakowic”

Źródło: mim24.pl
Link: http://mim24.pl/czy-do-karpacza-pojedzie-pociag-wywiad/

[ Dodano: 13-02-2014, 15:50 ]
Komentarz z RK:

Na takie właśnie linie powinny iść pieniądze Urzędu Marszałkowskiego. Kowary - tam szynobusy powinny już dawno jeździć! Nie dość, że linia turystyczna, to jeszcze ma potencjał ekonomiczny, a przy tym doprowadzenie linii do przyzwoitego stanu to stosunkowo niewielkie pieniądze. Karpacz - również. Szynobus do Karpacza + skomunikowany z nim autobus do Karpacza Górnego i na pewno frekwencja by była. Dlaczego pociągi nie jeźdżą do Lubawki? Tam można uruchomić komunikację już dziś. Świeradów - kurort coraz bardziej rozwija się, jest jedna droga stale zakorkowana, mimo że tory z boku wciąż są! Dlaczego nic nie robi się na linii do Lwówka - najpiękniejszej linii kolejowej w Polsce??? To mógłby być sam w sobie produkt turystyczny! Ale nie w Polsce. Linia do Stronia - również powinna iść do reaktywacji! Łączy z Kłodzkiem nie tylko Stronie, ale też ważne uzdrowisko Lądek Zdrój oraz kilka większych wsi mających też turystyczną funkcję. Dlaczego pociągi do zgorzelca nie dojeżdżają do Gorlitz? Czy tak trudno dogadać się z Niemcami? A może niedasię? Warto również rozważyć reaktywację połączenia z Legnicy do Jeleniej Góry przez Złotoryję i Lwówek (choć to już byłyby większe pieniądze). Zyskaliby na tym przy okazji mieszkańcy Złotoryi (lepsze połączenie do Wrocławia), Lwówka, Wlenia i miejscowości leżących przy linii lwóweckiej (polepszenie stanu tego odcinka), a także byłaby to ważna linia turystyczna, łącząca Legnicę i całe Zagłębie Miedziowe z Karkonoszami, Górami Kaczawskimi i Pogórzem. Trzeba pamiętać, że korzyści z uruchomienia pociągów to nie tylko zyski z biletów, ale także szeroko rozumiany rozwój turystyki. Tylko pociąg umożliwia zabranie ze sobą roweru, nart czy sanek.

A tymczasem co robi Urząd Marszałkowski? Planuje wywalenie 0,5 miliarda złotych na bezsensowne połączenie kolejowe z lotniskiem. Ile lokalnych linii kolejowych można by wyremontować za tę kasę?? Albo jakiś kosmiczny projekt przeniesienia linii do Jeleniej Góry na nową trasę przez Świdnicę? Po co to komu, co to da? Szynobusy idą na bezpośrednie połączenie do Świdnicy, które ratuje się przed niską frekwencją prawie darmowymi biletami. Nie dość, że 90% trasy szynobus jedzie pod drutem, to jeszcze podatnicy muszą składać się na prawie darmowe pociągi, podczas gdy dobre skomunikowania w Jaworzynie to byłoby czasowo dokładnie to samo! Dutkiewicz myśli nawet o budowie metra pod Wrocławiem w postaci długiego tunelu pod całym Starym miastem. Oczywiście za pieniądze województwa. Dutkiewicz zaczyna panoszyć się na Dolnym Śląsku i już są tego efekty - pieniądze przeznaczone dla województwa idą na wydumane inwestycje we Wrocławiu lub w najbliższych okolicach Wrocławia, tworzone bez żadnego pomyślunku. Olbrzymia kasa się marnuje a brakuje drobnych kwot na dużo pilniejsze potrzeby dla mieszkańców województwa. Władze Wrocławia i województwa muszą wreszcie zrozumieć, że siła regionu tkwi w harmonijnym rozwoju jego całości, a nie inwestowaniu wszystkiego we Wrocławiu lub dla Wrocławia. Dopóki tak się nie stanie, dalej będzie na Dolnym Śląsku burdel komunikacyjny, że np. do Karpacza - największego kurortu w Sudetach nie da się nawet dowieźć roweru czy nart komunikacją publiczną.

Źródło: http://mobile.rynek-kolejowy.pl/50829/pasjonaci_przywroca_ruch_kolejowy_do_karpacza.htm
kaja805 - 13-02-2014, 22:34
Temat postu:
Dzisiaj Stowarzeszenie Kolej Karkonoska dostało od PLK zakaz jakich kolwiek działań na linii. Jutro wybierają się do Wałbrzycha na rozmowę. Nie mają poparcia wśród władz Karpacza, które koniecznie chcą zrobić scieżkę rowerową na linii a działania K.K. mogą pokrzyżować ich plany. Trzeba w jakiś sposób wesprzeć Chłopaków.
Hewak - 13-02-2014, 23:16
Temat postu:
Akurat PLK zakazało jakichkolwiek działań jak linia jest już prawie w całości oczyszczona i doprowadzona do używalności.
I powie mi ktoś że to nie śmierdzi przekrętem? I że jakiś kolejny krawaciarz nie chciałby kilku złotych dla siebie...?
karol123 - 14-02-2014, 08:01
Temat postu:
WSPIERAJCIE CHŁOPAKÓW ALE NIE TUTAJ ,JEDZCIE Z NIMI TAM NA ROZMOWĘ. PRZYWRÓCENIE TEGO POŁĄCZENIA ZWIĘKSZY RUCH TURYSTYCZNY I UATRAKCYJNI KARPACZ CZY TE GŁĄBY KAPUŚCIANE TEGO NIE ROZUMIĄ???
EU07-469 - 14-02-2014, 15:29
Temat postu:
Zakaz działań celem.oczyszczenia linii? PKP PLK boi się kompromitacji? Tą decyzją już się skompromitowała.
Sławek - 15-02-2014, 07:53
Temat postu:
Czy możecie udostępnić skan dokumentu od PLK o zakazie jakich kolwiek działań na linii ?
Krzysiu - 17-02-2014, 12:50
Temat postu:
Żeby cokolwiek robić na czyjejś własności, trzeba uzyskać zgodę właściciela, Jeżeli zaczęli dłubać na linii bez zgody PLKi, to znaczy, że są idiotami. A jeśli na dodatek zaczęli się tym chwalić w mediach, to są idiotami do kwadratu. Takie jest prawo i żadne wasze farmazony tego nie zmienią.
karol123 - 17-02-2014, 13:54
Temat postu:
Ze zgodą właściciciela to masz rację ale to można porównać do sytuacj,i że ktoś Ci wchodzi do ogródka w którym jest SYF! Kolesie robią Ci porządek ,jeszcze sadzą warzywa a ty im mówisz żeby spiep.zali. Podkreślmy jeszcze fakt że od 14 lat miałeś cały czas SYF w tym ogródku. Dziwna sytuacja nie? Dająca do myślenia.Że ktoś robi coś w rodzaju prezentu czy wyręczenia. Tylko pytanie czy w Polsce się myśli? Smile
myszka - 17-02-2014, 15:42
Temat postu:
Przecież to PLK-a niejednokrotnie sama wręcz żebra o środki od samorządów na remonty nie remontowanych przez siebie linii kolejowych. Linii na których od wieków ... sama nic nie zrobiła, choć jest to jej podstawowym obowiązkiem! Teraz gdy znależli się pasjonaci którzy poświęcają swój własny czas oraz pieniądze, nagle się obraża i zmienia front. Przyznaje się do linii którą przez wiele lat miała w głębokim poważaniu, na której od dekady nie tknęła nawet palcem. Ciekawe czemu aż tak bardzo nie protestuje, ani nie przeciwdziała złodziejom, którzy krok po kroku rozbierają jedną linię po drugiej. Czy aby one nie są jej ( PLK-i ) własnością...?
sopek - 17-02-2014, 15:43
Temat postu:
@karol123

Zgadzam się! Przez PKP PLK samo to powinna zrobić, to ich linia i powinno im zależeć, żeby jeździły tam pociągi i mieli przychód.
A skoro są nieudolni i sami tego nie zrobili, powinni podziękować stowarzyszeniu za wysiłek, udostępnić sprzęt i reaktywować linię.
kaja805 - 17-02-2014, 18:49
Temat postu:
Chłopaki mięli zgodę, co prawda nie na piśmie. Dostali kamizelki z IZ Wałbrzych, ba nawet dostali nowiuśkie krzyże św.Andrzeja do uzupełnienia na przejazdach.Każde wejście na szlak było telefonicznie zgłaszane do Jeleniej Góry. Pewnie myśleli, że szybko im się znudzi a tu zonk- chłopaki wycieli prawie wszystkie kszaki na szlaku i chyba ktoś na tym nie zarobi ?! Z pewnością chodzi o kasę. Rzekomo koszt uruchomienia tej linii to 120mln zł - skąd ta suma? A tu się okaże, że wystarczy nieduży nakład finansowy - i nie będze z czego ukręcić na lewo. Byli u dyrektora w Wałbrzychu straszył ich sądem, kazał pousuwać wszystkie zdjęcia i filmy z internetu.
Tomato7 - 17-02-2014, 21:26
Temat postu:
No to lipa, mam wrażenie że już po linii. IZ Wałbrzych się dogadał z samorządami i zaorać jak najszybciej chcą to co pozostało... Co jak co ale lobby kolarsko-busiarskie mamy wielkie i mocne. Suma 120 mln to tak jak suma 400 mln z casus-u D29-285. Zrobi się wszystko by pociągi nie wróciły, wszak PKS-y i busiarze muszą jeździć autobusami/busami które w każdym normalnym kraju już dawno były by przetopione na żyletki. Szkoda bo akurat kolej do Karpacza i Kowar mocno by poprawiła ofertę turystyczną i transportową w tej części kotliny jeleniogórskiej. I mam wrażenie że w dodatku nie dużym kosztem, do Mysłakowic to do zmiany pewnie tylko styki, gdzieniegdzie podbicie toru, uzupełnienie braków w znakach i niektóre przejazdy. Dalej to już większe koszta ale nie sądzę by całość wyniosła więcej niż 35/40 mln zł.
kaja805 - 17-02-2014, 23:32
Temat postu:
co prawda z 2009r ale może to wyjaśnia sprawę.

http://jeleniagora.naszemiasto.pl/artykul/do-karpacza-rowerem-po-starym-torowisku,1088335,t,id.html
dddbb - 17-02-2014, 23:46
Temat postu:
Skoro Rynek Kolejowy się tym zainteresował, to do nich uderzać. Tylko media potrafią wywrzeć presję i wypytać o co w tym chodzi.
Petrik - 18-02-2014, 10:53
Temat postu:
120 mln zł???

Chyba się z choinki urwali!

Otóż w Czechach rok temu ponownie uruchomiono linię kolejową Krásný Jez - Loket na odc. Krásný Jez - Horní Slavkov-Ležnice. Koszt remontu linii z zastosowaniem materiałów starożytecznych (w stanie bdb.) wyniósł... ok. 3 mln zł (odcinek długości 5,5 km) wraz z naprawą przepustów, odwodnienia, przejazdów i kompleksową wymianą nawierzchni. Dla chętnych kilka zdjęć pod linkiem: http://www.zelpage.cz/zpravy/8967

Karpacz, wbrew pozorom, wygląda całkiem przyzwoicie, stan toru w planie i profilu nie pozostawia wiele do życzenia, zużycie toków szynowych na pierwszy rzut oka też jest niezłe itp. Oczywiście inaczej ma się sprawa z podkładami (drewnianymi), które na pewno wymagają wymiany. Na pewno trzeba przeprowadzić analizę stanu technicznego mostów (ubytki, wżery, fugowanie przyczółków itp.). Na pewno nie ma tragedii, chociaż na ten temat powinien wypowiedzieć się niezależny projektant, toromistrz itp.

Należy przypomnieć, że koszty rewitalizacji linii nr 311 na odcinku Szklarska Poręba Górna - Granica państwa były o wiele niższe niż wyżej wymieniona kwota 120 mln zł.

Zwykłe mydlenie oczu innym i wprowadzanie społeczeństwa w błąd.
bystrzak2000 - 18-02-2014, 21:45
Temat postu:
Przywrócenie do użytku to jedno, a kursowanie pociągów z przyzwoitą prędkością to drugie. Tuż przed zawieszeniem pociąg 17-kilometrowy odcinek z JG do Karpacza pokonywał w 40 minut. To zdecydowanie za dużo. Czas na poziomie 25-30 minut byłby już akceptowalny.

A koszty modernizacji będą zależały od jej zakresu. Tutaj oprócz torowiska wypadałoby zrobić także obiekty inżynierskie oraz wybudować tam gdzie trzeba SSP tak, by nie było punktowych ograniczeń. Urządzenia srk można sobie darować, no chyba że będziemy chcieli mieć mijankę w Mysłakowicach bądź dwa użyteczne tory w Karpaczu. Perony wystarczy odtworzyć i naprawić jeśli się da wiaty w Mysłakowicach. Natomiast konieczna jest elektryfikacja. Bez niej efekt modernizacji będzie mizerny, zwłaszcza że mam poważne wątpliwości, czy jakikolwiek SZT poradzi sobie z podjazdem, który wynosi tam ponad 40 promili.

Osobiści uważam, że w 60 mln zł dobra modernizacja z elektryfikacją powinna się zamknąć.
Preki - 18-02-2014, 23:48
Temat postu:
Cytat:
czy jakikolwiek SZT poradzi sobie z podjazdem, który wynosi tam ponad 40 promili.

Próbowali SA102 - był tak zarżnięty, że potem zalegał w szopie w JG tydzień zanim go wyklepali. Poza tym elektryfikacja umożliwiłaby bezpośrednie relacje Wrocław-Karpacz, ewentualnie jazdę na dwa EZT - w Jeleniej Górze nastąpiłoby podzielenie pociągu, i jeden do Karpacza, drugi do Szklarskiej.

Technicznie to wszystko jest wykonalne, nie są to jakieś cuda na patyku i inne fiku-miku. Problemem jest szemrane, śmierdzące na kilometry podejście władz lokalnych (zarówno samorządowych jak i kolejowych). Wystarczy przeczytać ostatnie posty w tym temacie, aby przekonać się, że szambo już wybiło. O ironio, w takim wydawałoby się "pro-kolejowym" zachodnim regionie panuje silne lobby busowe, podczas gdy w rzekomym królestwie przerabianych dostawczaków (Lubelszczyzna) nikt u władzy nie ma nic przeciwko, wręcz przeciwnie.
ufoludek - 19-02-2014, 07:45
Temat postu:
bystrzak2000 napisał/a:
bądź dwa użyteczne tory w Karpaczu.

No właśnie. Czyli nie jest możliwy zgodnie z polskimi przepisami oblot składu na stacji końcowej ze zwrotnicami bez napędu przewstawianymi przez maszynistę wyposażonego w klucz? Bez urządzeń SRK?
adamus - 19-02-2014, 08:37
Temat postu:
Kornik1983 napisał/a:
Być może to te osoby co śmignęły, tą drezyną zrobiły.
http://www.youtube.com/watch?v=DDlluvOW-lM
Filmik nie jest już ogólnodostępny tak jak był
kaja805 napisał/a:
Byli u dyrektora w Wałbrzychu straszył ich sądem, kazał pousuwać wszystkie zdjęcia i filmy z internetu.
widocznie poskutkowały groźby
kaja805 napisał/a:
Chłopaki mięli zgodę, co prawda nie na piśmie.

Jeśli chodzi o robienie czegokolwiek z PKP PLK czy Nieruchomości czy innymi odłamami tego molocha to wszystko czarno na białym musi być na papierze, nam też ( http://www.linia103.pl ) udzielali zgody telefonicznie ale papieru dać nie chcieli to szlaku żeśmy u nas nie oczyszczali i mieliśmy rację bo jak koledzy zaczęli to ich SOK potem ścigał, straszyli sądami a jak złomiarze kradli tory to nikt nie chciał interweniować tylko miejscowa Policja pomogła. Chcieli jeździć prywaną drezynką po szlaku to im PLK odpisała że linia jest używana w ruchu towarowym i nie wyrażają zgody a torów od 5 lat po lasach brakowało po kilka metrów i z kim tu gadać?
A w tym przypadku kłania się myślenie w PLK przyjdą dzieciaki i się im znudzi jak się narobią a tu się nie znudziło to trzeba przegonić, bo jeszcze udowodnią marnotrawstwo i nieudolność (pamiętacie jak IKEA za grosze naprawiała tory http://wielbark.wordpress.com/ których koszt reaktywacji według PLKi wynosił kilkakrotnie więcej?)
Podsumowując chłopaki wykonali i wykonują kawał dobrej roboty mimo odległości bardzo im kibicuję, a wiem sam po sobie że najlepsze działania i chęci oraz masa ludzi którzy pomagają mogą się rozbić o mur zwany urzędniczym betonem kolejowym i samorządowym do tego potężne lobby busowe, autobusowe u nas wszystko na głowie stoi nikt nie chce współpracować i się uzupełniać, tylko świnie potrafią podkładać, to naprawdę przykre.
Na koniec - władzą Karpacza to nawet makieta kolejki "ogrodowej" się nie widzi
http://radiokarpacz.pl/2014/02/w-karpaczu-pobawilibysmy-sie-ogromna-kolejka-elektryczna-gdyby-nie-radni-rozmowa-z-jakubem-paczynskim/
Oni mają kolejo-wstręt? Czy upatrzyli sobie biznesy w tym miejscu?
karol123 - 19-02-2014, 09:20
Temat postu:
a ja mysle ze na hama mozna przejsc ten temat. Naglosnilbym sprawe gdzie sie da.No ale jak juz film na youtubie nie jest ogolnodostepny to z tego wynika ze chlopaki tez sie wydygali.Szkoda by bylo bo juz prawie byli pod stacja w karpaczu.To juz nawet nie chodzi o przywrocenie ruchu ale jakas drezynka czy pociagami turystycznymi mozna by tam smigac.
Krzysiu - 19-02-2014, 11:34
Temat postu:
Więcej jeszcze obelg to wrzućcie, na pewno to "pomoże". Na razie uprawiacie dzecinadę, mało śmieszna, bardziej żałosną, a na pewno całkowicie bezskuteczną.
Preki - 19-02-2014, 11:43
Temat postu:
Cytat:
Więcej jeszcze obelg to wrzućcie, na pewno to "pomoże". Na razie uprawiacie dzecinadę, mało śmieszna, bardziej żałosną, a na pewno całkowicie bezskuteczną.

Jeśli masz jakiś "mniej dziecinny i skuteczny" pomysł, to wal śmiało, z chęcią posłuchamy. My tylko piszemy jak jest, a jest tak, że władze rozporządzają majątkiem publicznym jak prywatnym folwarkiem. Pełen despotyzm, a podobno żyjemy w kraju demokratycznym.
KPP - 19-02-2014, 12:18
Temat postu:
Chłopaki, podobno nowy Zarząd Województwa chce powrócić do pomysłu przejmowania linii kolejowych. Spróbujcie namówić gminę, powiat, bądź województwo do przejęcia linii.
Tomato7 - 19-02-2014, 12:44
Temat postu:
Dla linii jedynym ratunkiem jest chyba uderzenie do UMWD, okolicznych posłów i pokazanie w konsultacjach dot rozkładu jazdy jak ważna jest ta linia dla regionu. Można by też spróbować zainteresować władze Jeleniej Góry jako część transportu aglomeracji. W sytuacji gdy okoliczne samorządy i PLK są już prawie dogadane trzeba działać na wszystkich polach.
Preki - 19-02-2014, 12:57
Temat postu:
Właśnie też tak myślałem, ale nie tylko UMWD, ale także do Centrali PLK, chyba że ta druga też ma wszystko w poważaniu.
Tomato7 - 19-02-2014, 14:05
Temat postu:
Do centrali PLK też można uderzyć.. Im wyżej tym lepiej, w sytuacji "przed wyborczej" jeśli będzie nas dużo można dobrze przycisnąć obecną władzę. Trzeba działać, zdecydowanie i nie oglądać się na IZ Włabrzych, władze Karpacza i Mysłakowic. Trzeba poruszyć każdą możliwą opcję.
bystrzak2000 - 19-02-2014, 16:23
Temat postu:
ufoludek napisał/a:
No właśnie. Czyli nie jest możliwy zgodnie z polskimi przepisami oblot składu na stacji końcowej ze zwrotnicami bez napędu przewstawianymi przez maszynistę wyposażonego w klucz? Bez urządzeń SRK?

Urządzenia nastawcze możesz mieć ręczne, ale nie sądzę, by dozwolone byłyby manewry na przystanku osobowym. Ja bym poszedł minimalistycznie i zrobił 17-kilometrową bocznicę tak, jak Trzebnicę i założył obsługę przez EZT-y. Do dwugodzinnego taktu wystarczy, a więcej nie trzeba.
lukasz92 - 19-02-2014, 16:41
Temat postu:
Przecież jest stacja funkcjonująca w ten sposób - Łeba w sezonie letnim. Nie ma obsady, nie ma urządzeń oprócz zwrotnic na klucze.
bystrzak2000 - 19-02-2014, 18:10
Temat postu:
A jak tam się jeździ jeśli chodzi o przepisy, zwłaszcza jak na stacji stoi już pociąg?
lukasz92 - 19-02-2014, 18:46
Temat postu:
Ruch prowadzi się tak, aby dwa pociągi się tam nie spotkały. Z mijanki Wrzeście (przed Łebą) wyrusza skład i dopóki nie wróci, szlak jest zajęty.
Flanker - 19-02-2014, 22:13
Temat postu:
120 mln na remont linii do Karpacza?! Shocked Laughing
Kolejne studium NIEwykonalności w wydaniu PKP i UMWD tak jak to było w przypadku 285, byle tylko nie dopuścić do przywrócenia linii do życia.

No to ładne kwiatki z tym zabronieniem prac KK na linii przez IZ Wałbrzych. Mówiłem to wielokrotnie wcześniej - bez dużych pleców w UMWD i PKP są na przegranej pozycji. UMWD, PKP i samorządy - wszyscy są przeciwko nim. No to jak tych paru 20letnich chłopaków ma temu całemu betonowi się przeciwstawić?

Ja bym na ich miejscu wytoczył PLK proces o niegospodarność, zlobbował kogoś z jajami w UMWD i siłą przejął linię. Taką batalię o dworzec w Lubawce toczył burmistrz Kulon całymi latami - trwało to długo i toczyły się ciężkie boje ale w końcu od nich wywalczył ten dworzec i uratował go przed wyburzeniem, a obecnie trwa remont jego i przebudowa na luksusowy hotel z zachowaniem jego kolejowego wyglądu.
karol123 - 20-02-2014, 16:40
Temat postu:
Dokładnie siłą!!! Macie moje wsparcie yyy jak będzie trzeba podam dane osobowe, zróbmy w końcu coś po męsku.Ktoś jeszcze się dołącza? Pociągi do Karpacza wrócą bo tak chcą ludzie!

[ Dodano: 20-02-2014, 16:43 ]
Słuchajcie a dlaczego nie można żeby tej linii ktoś przejął? Czesi albo niemcy? Bo PKP to pies ogrodnika. Dać czechom na wynajem szlak na 20 lat niech wjadą z motoraczkami i tyle, u nich jakoś się opłaca. Jesteśmy w UE i w schengen jaki to problem???
Leśny Dziadek - 20-02-2014, 18:58
Temat postu:
Karolku,jest taka świetna zasada: piłeś - nie pisz.
Mówię Ci,warto.
bystrzak2000 - 20-02-2014, 20:59
Temat postu:
Dopóki w Polsce PKP PLK będzie spółką prawa handlowego, tak długo będzie się uwalać lokalne linie. Jest to bardzo prosty mechanizm: linia przynosi duże straty, więc należy ją zlikwidować. W tym przypadku jest jeszcze gorzej, bo potrzeba pieniędzy na rewitalizację, która PLK nigdy się nie zwróci.
karol123 - 21-02-2014, 12:19
Temat postu:
Piłeś nie pisz, nie piłeś napij się Smile W tym co piszę jest trochę racji i nikt mi nic nie powie. Jakbym samorządy Polanicy, Kudowy nie walczyły o 309-tkę to myślisz że jakby było? Też by ją zamknęli. Tu jak się nie powalczy ,to też będzie guzik z pętelką. Smile
Krzysiu - 23-02-2014, 09:22
Temat postu:
Ale w tym przypadku samorządy najwyraźniej nie chcą tej linii. Na jakiej podstawie twierdzisz, że wiesz lepiej, czy ta linia jest potrzebna, niż demokratycznie wybrane władze gmin?

Moja znajoma prowadzi spory hotel w Karpaczu. Twierdzi, że linia kolejowa jest im do niczego potrzebna, bo wszyscy jej klienci chcą mieć na miejscu auto do dyspozycji. Mam też w Karpaczu rodzinę - miejscowi mają to dupie dlatego, że - jak już wielokrotnie podkreślałem - stacja znajduje się na samym dole miejscowości. Nikomu nie chce się przesiadać z pociągu do busa, żeby podjechać parę kilometrów w górę.

Wczasowiczów, którzy uprą się, żeby dojechać w Kotlinę Jeleniogórską pociągiem, równie dobrze może odebrać autobus pod dworcem w Jeleniej Górze i odwieźć pod sam hotel.
ufoludek - 23-02-2014, 09:34
Temat postu:
Ale linia kolejowa ma służyć przede wszytkim zwykłym mieszkańcom, nie turystom i klientom hotelu. I to bliskość linii do zabudowy mieszkalnej trzeba brać pod uwagę, a nie do hotelu, bo i tak większość jego klientów przyjedzie samochodem, a ruch jest bardzo sezonowy. To prawda, że turystów jadących do Kapracza dużo ciężej będzie przekonać do powrotu do pociągu niż na 309tce, gdzie busowej konkurencji mało.
karol123 - 23-02-2014, 11:48
Temat postu:
Nie no z tą busową konkurencją to jest dosyć konkretnie. Myślę ,że sporo autobusów dziennie jeździ na trasie kłodzko - kudowa. 20? I też dojeżdzają do samego centrum, a nie oszukujmy się że od stacji w polanicy czy kudowie jest dosyć spory kawałek do centrum.
Flanker - 23-02-2014, 12:37
Temat postu:
Krzysiu takie myślenie jest właśnie głupie, krótkowzroczne i złe. Jelenia Góra - Karpacz - centrum miasta - Karpacz Górny i kurorty bliźniaczo przypominają mi co nieco u naszych sąsiadów po drugiej stronie Karkonoszy czyli Trutnov - Svoboda nad Upou - Pec pod Snezkou i wszelkie inne kurorty w dalszym ciągu. W Trutnovie ludzie się wygodnie przesiadają do motoraka i jadą do Svobody gdzie jest porządny węzeł komunikacyjny i co chwila odjeżdża pełno busów i autobusów do różnych kurortów, np. do Pecu.

Jest to piękny i znakomity przykład że w Karpaczu może to działać tak samo. Tzn. Bezpośrednie dalekobieżne pociągi (na bank będą się cieszyć popularnością) TLK/IR i osobówki z Wrocławia do Karpacza równocześnie zapewniające ruch aglomeracyjny Karpaczowi z JG, oczywiście linia zrobiona pod drutem, szlakowa minimum 60 na całej długości. Pod dworcem czekające busy i autobusy zabierające klientów dalej do różnych kurortów, przewoźnicy kolejowi mogliby mieć z nimi umowy, dogadać się co do jednej taryfy i jednego biletu kolejowego, coś na zasadzie IR Bus, z pewnością by się zrobiła duża konkurencja, więc byłyby promocje i ceny szły by w dół. Może JG - Karpacz potok podróżnych byłby głównie do Mysłakowic i ludzi mieszkających w pobliżu stacji w Karpaczu, ale przede wszystkim zyskaliby turyści i ludzie z Wrocławia jeżdżący do Karpacza na weekend na narty czy połazić po górach.

Rozwiązanie u Czechów niemalże bliźniaczej sytuacji jak w przypadku Karpacza, czyli Trutnov - Svoboda nad Upou - Pec pod Snezkou i inne kurorty po czeskiej stronie jest tego żywym dowodem i przykładem, że takie coś może i u nas działać i się sprawdzić. Mieszkańcy zrazili się antykolejową polityką samorządu, PKPu który linię uwalił i pozostał im niesmak z tamtych lat, kwestia dobrego marketingu i pokazania im że kolej jest fajna, się opłaca i warto na nią postawić.
Tomato7 - 23-02-2014, 13:07
Temat postu:
Myślenie jakie prezentuje Krzysiu jest zgubne. Z linii korzystali by przede wszystkim okoliczni mieszkańcy, to nie tylko Karpacz ale też i Miłków, Mysłakowice i Łomnica. Poprawiło by to znacznie komunikację w tych okolicach, odciążyło by to zapchane i zniszczone drogi.
Flanker u nas numer taki z busami nie przejdzie, otóż po co się tortem dzielić skoro można mieć go całego? Tak myślą busiarze.. Nie bez znaczenia jest też "lobby rowerowe".
ufoludek - 23-02-2014, 15:21
Temat postu:
To lobby" rowerowe", to na rower pewnie wsiada kilka razy w roku i z rowerami ma tyle wspólnego, co pozujący do zdjęć z okazji święta rowerzysty Rafał Dutkiewicz. O kaskę chodzi ze studiów, projektów, funduszy unijnych, a nie o poprawianie życia rowerzystom, bo tym właśnie POCIĄGU DO KARPACZA potrzeba, a nie ścieżki rowerowej. Jednak, jak pisałem, odbudowa przede wszystkim dla dalekobieżnych nie ma wg mnie sensu. Kapracz to nie Hel. Lepiej poprawić życie mieszkańcom Lwówka, czy Złotoryi.
Mimo, że za niedługo wybieram się w trasę Szklarska - Karpacz przed Szrenicę i Śnieżkę i oczywiście wolałbym wsiąść do bezpośrdniego pociągu w Karpaczu.
ET87 - 23-02-2014, 18:56
Temat postu:
Nieszczęście polega na tym, że lobby rowerowe dojeżdża autami z bicyklami na dachu (podobne jak większość "ekologów") , bo rowerów do busa nie wstawią. W Karpaczu osobiste animozję położyły sprawę stacji. Dopóki burmistrz się nie zmieni (i radni) , to kicha.
EU07-469 - 23-02-2014, 19:03
Temat postu:
A tak to owo "lobby rowerowe" mogłoby zawieźć rowery do Karpacza pociągiem. Skoro ja nawet w takim złomie jak SA102 postawiłem bezpiecznie swój jednoślad (przyznaję, trzeba było trochę pokombinować), to co dopiero w nowoczesnych szynobusach, które mają wbudowane stojaki...
blakop - 23-02-2014, 20:56
Temat postu:
Pod warunkiem, że się do tych stojaków dopchasz i tylko Ty jedyny wpadłeś na pomysł zabrania roweru do pociągu... Cool
ufoludek - 23-02-2014, 21:53
Temat postu:
Taa. Akurat ktoś z rowerem na dachu będzie jechał z Wrocławia do Karpacza, żeby sobie do Mysłakowic dojechać. O kaskę z funduszy chodzi, a nie o budowę tras rowerowych.
A nawet w kiblu bez problemu w 2 przedsionkach zmieści się i 20 rowerów. Do/z Kłodzka, Żmigrodu latem w słoneczny weekend po kilkanaście rowerzystów jeździ.
Krzysiu - 23-02-2014, 23:52
Temat postu:
ufoludek napisał/a:
Ale linia kolejowa ma służyć przede wszytkim zwykłym mieszkańcom, nie turystom i klientom hotelu. I to bliskość linii do zabudowy mieszkalnej trzeba brać pod uwagę.

Ale to przecież przede wszystkim mieszkańcy mają w dupie ten pociąg. Chyba nigdy nie byłeś w KArpaczu i nie zasuwałeś z buta do chałupy w górnej części miasta.
Właściciele hoteli to też mieszkańcy Karpacza. Radni i burmistrz także.

Flanker napisał/a:
Pod dworcem czekające busy i autobusy zabierające klientów dalej do różnych kurortów

Spod dworca w Karpaczu można ludzi dowieźć to takiego kurortu jak np. Karpacz. I do żadnego innego. Do Cieplic, Sobieszowa, Jagniątkowa, Szklarskiej Poręby i Świeradowa łatwiej dojechać z Jeleniej Góry. Kup sobie mapę i popatrz na drogi.

Flanker napisał/a:
Przede wszystkim zyskaliby turyści i ludzie z Wrocławia jeżdżący do Karpacza na weekend na narty czy połazić po górach.

Tak, marzą po porstu o tym, żeby dojechać do Karpaca i przesiąść się do busa z tymi klamotami, żeby dojechać brakujące trzy kilometry do wyciągu na Kopę.

Flanker napisał/a:
Kwestia dobrego marketingu i pokazania im że kolej jest fajna, się opłaca i warto na nią postawić.

Ludzie beż żadnego marketingu wiedzą, że czterech gości w jednym aucie dojedzie taniej i szybciej autem, niż pociągiem.

Tomato7 napisał/a:
Myślenie jakie prezentuje Krzysiu jest zgubne.

Jasne, tylko wy się znacie, a reszta to idioci.
Kup tę cholerną linię i zacznij jeździć pociągiem, na pewno mieszkańcy będą walić drzwiami i oknami, a ty będziesz rzygał kasą.
kubanowy - 24-02-2014, 00:11
Temat postu:
skoro kolego Krzysiu jesteś taki mądry, to dlaczego w Austrii, Niemczech czy Szwajcarii podobne lokalne linie górskie funkcjonują i nikomu nie przyszło do głowy, żeby je likwidować, co?
blakop - 24-02-2014, 01:17
Temat postu:
Nie wiem jak wygląda zapełnienie kibli na tej trasie... Ale na mojej (Poznań - Leszno) 20 rowerów to mrzonka taka sama jak kolej szybkich prędkości... Rolling Eyes

Żeby nie było - jestem jak najbardziej za zachowaniem linii do Karpacza, ale... Confused
ufoludek - 24-02-2014, 07:07
Temat postu:
2 lata temu do podwójnego klopa z Torunia w samym Żmigrodzie oprócz mnie wsiadło 20 gości z rowerami. A już kilka roweró było. EN57, o ile nie ma w nim ogromnego tłoku pomieści wszystkich chętnych na 2 kółkach Smile
Ale, niestety robienie pociągu tylko dla rowerzystów to mrzonki. Karpacz jest niestety bardzo rozległy. Wiem to Krzysiu, bo często w Karkonoszach bywam.
Jedyna nadzieja w Kowarach. Jeśli codzienny ruch pasażerski z Kowar miałby sznasę na sukces, to przy okazji można by było próbować robić coś z Karpaczem.
EU07-469 - 24-02-2014, 07:22
Temat postu:
Jeśli linia miałaby obsługiwać tylko ruch lokalny, to nawet żelazko (RegioTramp SA105) - najmniejszy znany mi szynobus - by się niespecjalnie na tych 17 kilometrach zapełnił. Stacja w Karpaczu jest za nisko, może mieszkańcy Osiedla Skalnego by skorzystali. Miłków ma sporo autobusów, do Mysłakowic i Łomnicy jeździ miejski autobus (choć fakt, pociąg byłby szybszy). W sumie najlepsze byłoby wahadło Karpacz - Jelenia Góra - Szklarska Poręba. Ruch dalekobieżny mógłby mieć lepszą frekwencję, jednak też tylko dla tych, którzy wynajęli pokoje gdzieś na Osiedlu Skalnym. Ciągać się nawet na Biały Jar, Orlinek albo dawne Bierutowice (Karpacz Górny) z walizami i plecakami to za dużo. Tu naprawdę musiałoby powstać coś na styl komunikacji miejskiej. A że busiarze potrafią "dzielić się tortem", pokazali zakopiańczycy - tam jest to świetnie zorganizowane, busy mają nawet numery linii.Karpacz mógłby wziąć przykład, tylko władzom się nie chce.
Krzysiu - 24-02-2014, 11:08
Temat postu:
Nie to, że nie chce. Jesli konsorcjum gmin przejmie linię kolejową, to musi najpier ją wyremnotwać za własne pieniądze, a następnie powierzyć jakiemuś operatorowi do funkcjonowania.To są znacznie większe koszty, niż utrzymywanie komunikacji gumowej. To prosta arytmetyka, oczywista dla kogoś, kto ma do czynienia z funkcjonowaniem samorządu terytorialnego, natomiast z gruntu obca mikolom, którzy o tej materii nie mają bladego pojęcia.
Bartuś - 24-02-2014, 11:33
Temat postu:
Ale więc w takim razie co komu przeszkadza odkrzaczenie tej linii celem przejazdu tego pociągu specjalnego ?
Flanker - 24-02-2014, 11:49
Temat postu:
Krzysiu napisał/a:

Ale to przecież przede wszystkim mieszkańcy mają w dupie ten pociąg. Chyba nigdy nie byłeś w KArpaczu i nie zasuwałeś z buta do chałupy w górnej części miasta.
Właściciele hoteli to też mieszkańcy Karpacza. Radni i burmistrz także.

Pozwolę sobie zacytować klasyka - w dupie byłeś, gówno wiesz Smile Na dzień dzisiejszy profil "Pociągiem do Karpacza..." liczy sobie 2.731 "lajków" i cały czas ta liczba rośnie. Prawie 3 tysiące osób "ma w dupie" ten pociąg? Odliczając mikoli i turystów ludzi z Karpacza i okolic w tych lajkach będzie jakieś z 1,5 tysiąca. Tylko idiota coś takiego zlekceważy.

Cytat:
Spod dworca w Karpaczu można ludzi dowieźć to takiego kurortu jak np. Karpacz. I do żadnego innego. Do Cieplic, Sobieszowa, Jagniątkowa, Szklarskiej Poręby i Świeradowa łatwiej dojechać z Jeleniej Góry. Kup sobie mapę i popatrz na drogi.

Przede wszystkim ty popatrz na mapę i przejedź się do JG by na własne oczy ujrzeć jak to działa. Wielokrotnie gdy nie ma autobusa czy busa pod dworcem w JG albo ludzie się nie zmieścili do tego co podjechało trzeba zapieprzać kawał drogi z gratami na PKS, bo w JG leży on hen hen daleko od dworca kolejowego. Wielu moich znajomych jadących w Karkonosze na to narzekało. Bezpośredni pociąg do Karpacza byłby kapitalną i mega wygodną sprawą, a w Karpaczu przesiadka na busa i podjazd ten kawałeczek do centrum albo do Górnego. NIKT przy zdrowych zmysłach nie uzna za wygodniejsze telepanie się busem albo autobusem z gratami i nartami do Karpacza z JG w sezonie albo co gorsza całą trasę z Wrocławia, Poznania czy Warszawy.

Cytat:
Tak, marzą po porstu o tym, żeby dojechać do Karpaca i przesiąść się do busa z tymi klamotami, żeby dojechać brakujące trzy kilometry do wyciągu na Kopę.

Tak marzą, bo mając bezpośredni pociąg do Karpacza z Wrocławia albo jakąś TLKę z Wawy jadą o wiele wygodniej i szybciej niż PKS i z klamotami już mają tylko kawałek do podjechania w Karpaczu co zajmie im jakieś 5 minut co jest łatwiejsze do przełknięcia niż tłuc się z tymi manelami już od JG czy całą trasę z Wrocka albo Wawy PKSem czy o zgrozo busem, ale taki ignorant jak ty nigdy tego nie pojmie.

Cytat:
Ludzie beż żadnego marketingu wiedzą, że czterech gości w jednym aucie dojedzie taniej i szybciej autem, niż pociągiem.

Wystarczy dobra oferta taryfowa, promocje i reklama, a chętnych brakować nie będzie. Wprowadzić w sezonie bilety ze zniżką dla grup większych niż 10 osób np. 30%, oferta jakaś dla rodzin z dziećmi i uda się zrobić by było taniej albo na równi cenowo w stosunku do 4 osób w aucie.

Cytat:
To prosta arytmetyka, oczywista dla kogoś, kto ma do czynienia z funkcjonowaniem samorządu terytorialnego, natomiast z gruntu obca mikolom, którzy o tej materii nie mają bladego pojęcia.

Mają tylko twoje zarozumialstwo ci to przesłania. Kasa z UE pokrywa takie przedsięwzięcia w 85%, wkład własny to tylko 15%. Można tutaj namówić jakieś fundacje, inwestorów i hotelarzy by każdy dorzucił swoją cegiełkę i dokoptować powiedzmy te 5%, bo to też jest w ich interesie, a 10% z pewnością samorząd znajdzie.

Nikt nie każe przejmować samorządowi tej linii. Wystarczy zmiana polityki ich wobec kolei, a więc zmiana władz Karpacza i samorządu. Dalej - lobbowanie i naciskanie na UMWD by się zainteresowało linią i wpisanie jej do RPO. No a stąd już tylko czekać aż się pojawią pociągi po remoncie. Na DŚ przykładem jest Trzebnica - prawie 2 dekady nic nie jechało po tych torach, zero towarów, torowisko do remontu, ogólnie droga impreza i kiepsko opłacalna, bo linia kończy się na ślepo w Trzebnicy. Marszałek z Trzebnicy, ostre działania UMWD i lobbowanie za tym interesem i linia została wyremontowana, a szeroko zakrojona kampania reklamowa połączenia zakończyła się sukcesem i wielu ludzi korzysta z połączeń. Tu chodzi przede wszystkim o PODEJŚCIE władz, a nie o kasę. Jak się władza w Karpaczu nie zmieni, nie pojawią się jakieś plecy w UMWD to ta linia nigdy nie wróci. W tym tkwi sedno sprawy.

Podałem przykład z Czech gdzie model takiej polityki transportowej się znakomicie sprawdza i działa. Ludzie korzystają i nie narzekają, są zadowoleni że mogą wygodnie przewieźć sobie narty, snowboard itp. pociągiem. U nas potrzeba tylko chęci i zmiany podejścia, nie musimy wymyślać nic nowego, wystarczy zapożyczyć pomysł od naszych sąsiadów. Jeśli miałyby być tylko połączenia JG - Karpacz bez druta, bezpośrednich połączeń z Wrocławia czy TLK/IR i busów pod dworcem dowożących w głąb miasta ludzi spod stacji to rzeczywiście by to nie miało sensu. Jednak remont wraz z elektryfikacją z RPO linii na bank nie przekroczyłby 50-60 milionów, bo do Mysłakowic jest pełna 60tka, tylko trzeba Mysłakowice - Karpacz nieco podrychtować, głównym kosztem byłaby elektryfikacja tutaj i SSP na 367 na kilku ważniejszych przejazdach. Rozkład jazdy do Szklarskiej tegoroczny jest tego żywym przykładem, że drut całkowicie zmienia sytuację jeśli jest. Kudowa to doskonałe tego uzupełnienie, bo zrobiono remont, ale brak elektryfikacji, zatem RJ jest marny i nie ma się co dziwić, bo nie ma druta.



EU07-469 napisał/a:
W sumie najlepsze byłoby wahadło Karpacz - Jelenia Góra - Szklarska Poręba.

Tylko w sezonie dla turystów by to miało sens, poza tym woziłoby powietrze. Jeżeli już ma to spełniać rolę aglomeracyjną dla mieszkańców i turystyczną to bezpośrednie osobówki Wrocław - Karpacz na EZTach i TLK/IR z Warszawy i Poznania. Wtedy ruch między JG a Karpaczem jest zapewniony, jednak nie funkcjonuje on samodzielnie przez co nie będzie obaw o muchowozy i odpada problem przesiadek w JG. Turysta mając bezpośredni pociąg i tylko jedną przesiadkę na busa w Karpaczu by te 3km podjechać na to pójdzie, jednak mając jeszcze jedną przesiadkę w JG już by to olał wziął bezpośredni PKS albo busa. Dlatego jedynym wyjściem jest elektryfikacja Karpacza i bezpośrednie pociągi z Wrocławia i TLKi/IRy z głębi kraju, bo w przeciwnym wypadku to rzeczywiście nie miałoby sensu przywracanie Karpacza dla pustego szynobusu.
KPP - 24-02-2014, 13:01
Temat postu:
Flanker napisał/a:
Krzysiu napisał/a:

Ale to przecież przede wszystkim mieszkańcy mają w dupie ten pociąg. Chyba nigdy nie byłeś w KArpaczu i nie zasuwałeś z buta do chałupy w górnej części miasta.
Właściciele hoteli to też mieszkańcy Karpacza. Radni i burmistrz także.

Pozwolę sobie zacytować klasyka - w dupie byłeś, gówno wiesz Smile Na dzień dzisiejszy profil "Pociągiem do Karpacza..." liczy sobie 2.731 "lajków" i cały czas ta liczba rośnie. Prawie 3 tysiące osób "ma w dupie" ten pociąg? Odliczając mikoli i turystów ludzi z Karpacza i okolic w tych lajkach będzie jakieś z 1,5 tysiąca. Tylko idiota coś takiego zlekceważy.


Ogólnie z racjonalnością Karpacza się zgadzam, ale zawsze mnie boli jak fajne inicjatywy próbuje się argumentować w sposób, który łatwo "zbić". Dlatego wybierajmy zawsze argumenty mocne, a pomijajmy te słabiutkie. Czym jest tak naprawdę ten "lajk"? Jest to rekord w bazie danych powstały po kliknięciu na jeden link. Często ludzie coś "lubią", "biorą" w czymś udział, a w rzeczywistości... No właśnie. Fajny argument wcześniej podaliście - przytoczyliście czeski przykład. Tego się trzymać. Aspekty społeczne dla mieszkańców itp. itd. Wiem jak niektórzy patrzą na ew. reaktywację Legnica - Marciszów, albo chociaż odcinka Legnica - Złotoryja. Dlatego wiem, że nie mogę im mówić o lajkach, komentarzach na forach, bo się tylko szyderczo uśmiechną.

Wiele problemów można fajnie rozwiązać, ale trzeba dobrej woli i koncepcji. Im więcej inicjatyw obywatelskich tym lepiej, bo czujemy się odpowiedzialni za dobro wspólne.

Flanker napisał/a:
Cytat:
To prosta arytmetyka, oczywista dla kogoś, kto ma do czynienia z funkcjonowaniem samorządu terytorialnego, natomiast z gruntu obca mikolom, którzy o tej materii nie mają bladego pojęcia.

Mają tylko twoje zarozumialstwo ci to przesłania. Kasa z UE pokrywa takie przedsięwzięcia w 85%, wkład własny to tylko 15%. Można tutaj namówić jakieś fundacje, inwestorów i hotelarzy by każdy dorzucił swoją cegiełkę i dokoptować powiedzmy te 5%, bo to też jest w ich interesie, a 10% z pewnością samorząd znajdzie.


W sensie praktycznym nazwa "dotacje" jest myląca. Dla mnie to są "zwroty". Ktoś musi założyć wkład własny. U mnie JST zakończył rok z deficytem 5 mln zł, bo nie rozliczył jeszcze projektu unijnego, a w przyszłym planowana jest nadwyżka 6 mln zł (bo wtedy chcą rozliczyć). Trzeba uzyskać kredyt na te kilka, kilkanaście miesięcy, a też z wnioskiem i jego rozliczeniem można czasem się machnąć.
celtin.88 - 24-02-2014, 13:15
Temat postu:
W pełni zgadzam się z tym co napisał kolega Krzysiu. W dzisiejszych realiach regularna kolej pasażerska do Karpacza nie ma najmniejszego sensu. Oczywiście można uruchomić linię pod ruch drezynowy, pociągi retro. Aż tyle i tylko tyle.

Bzdury o elektryfikacji , ezt. TLK do Karpacza mogą pisać tylko osoby które nie mają jakiegokolwiek pojęcia na temat funkcjonowania transportu w PL. Naprawdę należy pogodzić się z tym że do Karpacza nie dojedziemy pociągiem.

Kolej w systemie transportowym w PL nie pełni tej roli co w latach 80-tych.
Naprawdę Panowie darujcie sobie Karpacz...
bystrzak2000 - 24-02-2014, 18:35
Temat postu:
Ciekawe ile razy padnie jeszcze bzdurny argument o dużej odległości stacji od wyciągu. W Szklarskiej Porębie ze stacji do wyciągu jest jeszcze dalej, a pociągi nie dość że jeżdżą, to jeszcze linię zmodernizowano kosztem kilkudziesięciu mln zł. O linii do Kudowy Zdroju nawet nie wspomnę, bo tam dopiero trzeba drałować do kurortów. Ski Busy to nie jest jakaś abstrakcja i w cywilizowanym świecie jest to na porządku dziennym. Tak samo jak kolej do jednego z największych górskich kurortów w Polsce.

Obecnie dojazd do Karpacza komunikacją publiczną to dramat. Wszystkie busy i PKS-y jeżdżą okrężną drogą albo przez Kowary, albo przez Cieplice, co znacząco wydłuża czas przejazdu. Najszybszym połączeniem jest obecnie interRegio Bus, ale jest on drogi i opłacalny tylko przy zakupie biletu np. z Wrocławia. Busy i PKS-y są po 5 złotych. PKS-y są nieatrakcyjne, bo nie są skomunikowane z koleją w JG i z reguły jeżdżą puste. Busiarze bardziej dbają o klienta, bo rozkład dostosowują do pociągów i robią wszystko by na przesiadkę zdążyć (kilka razy sprawdzone). Sprawia to jednak, że ludzie są wożeni jak bydło w niesamowitym ścisku i upale. Tego lata specjalnie szedłem na przystanek w Karpaczu Górnym, bo już przy Białym Jarze był dramat, a przy deptaku ludzie zostawali na przystanku. Popyt na połączenia jest . Pociąg mógłby jechać z JG mniej niż pół godziny bijąc wszystkie busy na głowę, a ze stacji zawsze gmina może uruchomić komunikację miejską. Tylko potrzebna jest wola, a tej niestety brak.
celtin.88 - 24-02-2014, 19:40
Temat postu:
Naprawdę przestańcie pisać bzdury na temat kolei do tego miasta. Karpacz nie jest Zakopanym i wasze bicie piany nic tu nie da.
Flanker - 24-02-2014, 20:01
Temat postu:
KPP napisał/a:

Ogólnie z racjonalnością Karpacza się zgadzam, ale zawsze mnie boli jak fajne inicjatywy próbuje się argumentować w sposób, który łatwo "zbić". Dlatego wybierajmy zawsze argumenty mocne, a pomijajmy te słabiutkie.

Ale właśnie popularność tego profilu jest swego rodzaju wyznacznikiem tego iż inicjatywa ta cieszy się ogromnym poparciem i przychylnością ludzi. Nie można od tak tego zlekceważyć, może nie jest to jakiś koronny argument, jednak stwierdzenie że ludzie (nie samorząd, akurat ci rzeczywiście tą linię tam głęboko mają) "mają w dupie" tą linię jest po prostu infantylne i głupie.


celtin.88 napisał/a:

Bzdury o elektryfikacji , ezt. TLK do Karpacza mogą pisać tylko osoby które nie mają jakiegokolwiek pojęcia na temat funkcjonowania transportu w PL. Naprawdę należy pogodzić się z tym że do Karpacza nie dojedziemy pociągiem.

Za to jeszcze większe bzdury piszą tacy ignoranci jak ty lekceważąc sensowne realne przykłady, dlaczego kolej do Karpacza ma sens tylko i wyłącznie po remoncie i elektryfikacji torowiska podając pobliski przykład linii do Szklarskiej i wykonując porównanie z linią do Kudowy dlaczego tak ważna jest elektryfikacja linii kolejowej Smile Szklarska i jej RJ po remoncie jest wybitnym przykładem tego że DA SIĘ i MOŻNA tylko musi być remont, linia musi zostać zelektryfikowana i powinien na niej zostać zrealizowany konkretny RJ z pociągami dalekobieżnymi i osobówkami z Wrocławia, a nie jakieś ogryzki. Szklarska się psim swędem załapała na elektryfikację w latach 80tych, Karpacz też miał być ponownie elektryfikowany, jednak zmiany ustrojowe, upadek komuny, ciężki okres państwa w tamtych latach i odpływ pasażerów do transportu samochodowego doprowadziły do tego że jednak drut na tą linię nie powrócił, podobnie jak na bardzo wiele innych linii na DŚ które do 1945 były zelektryfikowane, ale ruscy nam je rozkradli w ramach rzekomych reparacji dla ZSRR.


bystrzak2000 napisał/a:
Ciekawe ile razy padnie jeszcze bzdurny argument o dużej odległości stacji od wyciągu. Ski Busy to nie jest jakaś abstrakcja i w cywilizowanym świecie jest to na porządku dziennym. Tak samo jak kolej do jednego z największych górskich kurortów w Polsce.

Niestety ale sensowne, racjonalne argumenty i przykłady z życia wzięte nie przemawiają do "znachorów" polskiej kolei.

Cytat:
Obecnie dojazd do Karpacza komunikacją publiczną to dramat. Wszystkie busy i PKS-y jeżdżą okrężną drogą albo przez Kowary, albo przez Cieplice, co znacząco wydłuża czas przejazdu. Najszybszym połączeniem jest obecnie interRegio Bus, ale jest on drogi i opłacalny tylko przy zakupie biletu np. z Wrocławia. Busy i PKS-y są po 5 złotych. PKS-y są nieatrakcyjne, bo nie są skomunikowane z koleją w JG i z reguły jeżdżą puste. Busiarze bardziej dbają o klienta, bo rozkład dostosowują do pociągów i robią wszystko by na przesiadkę zdążyć (kilka razy sprawdzone). Sprawia to jednak, że ludzie są wożeni jak bydło w niesamowitym ścisku i upale. Tego lata specjalnie szedłem na przystanek w Karpaczu Górnym, bo już przy Białym Jarze był dramat, a przy deptaku ludzie zostawali na przystanku. Popyt na połączenia jest . Pociąg mógłby jechać z JG mniej niż pół godziny bijąc wszystkie busy na głowę, a ze stacji zawsze gmina może uruchomić komunikację miejską. Tylko potrzebna jest wola, a tej niestety brak.

O to to! Napisałeś własne wrażenia, podałeś przykłady z życia wzięte i właśnie o to chodzi! Komunikacja JG - Karpacz jest marna, o dalekobieżnej z Wrocławiem i resztą kraju nie wspominając, potoki są duże i busy nie są w stanie ich w pełni obsłużyć, a PKS jest drogi i ma gówniany RJ (nie wspominając o tym że do PKSu w JG z dworca kolejowego jest masakrycznie daleko). Przy elektryfikacji torowiska i szlakowej 60 na całej długości skład jechałby jakieś 20 minut, może nawet mniej. No i właśnie chodzi o tą wolę - samorządy i burmistrz Karpacza są na NIE wobec kolei od wielu lat, a PKP i UMWD mają linię w dupie, więc nie ma żadnego silnego podmiotu zdolnego przeforsować powrót kolei tutaj i remont oraz elektryfikację linii. Niestety niektóre polaczki tego nigdy nie zrozumieją i nie pojmą...

Jeśli linia nawet osiągnęłaby przejezdność siłami KK to poza specjalami i drezynami nic tutaj nie pojedzie. Brak SSP na wielu przejazdach, długi czas przejazdu bez remontu i brak druta przełożyłby się na to że PIC nie chciałby tutaj jeździć, bo spalina, o IR w ogóle nie wspominając, zaś KD nawet jakby chciała to nie miałaby czym tego objeździć, bo nasze szynobusy mają roboty od groma. Tak więc UMWD musiałby się szarpnąć na kupno kolejnych szynobusów. Jednak i tak połączenia JG - Karpacz nie zapewniłyby stosownego potoku podróżnych i rentowności linii jak przy IR, TLKach i osobówkach z Wrocławia. Poza tym jeśli by nie było jakichś busów pod dworcem czy komunikacji miejskiej odbierającej pasażerów i dowożącej w górę miasta to byłoby to fiasko totalne. Tak więc jeśli przywracać Karpacz to konkretnie bez bawienia się w półśrodki.
celtin.88 - 24-02-2014, 21:01
Temat postu:
Z Jeleniej Góry do Karpacza przez cały dzień jeżdżą busy, PKS-y. w dużej ilości i co najważniejsze dojeżdżają do centrum Karpacza. Tak więc nie ma kłopotów z komunikacją do Karpacza. Przed wojną owszem elektryfikacja mogła mieć sens, należy jednak pamiętać że wtedy komunikacja =kolej. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Oczywiście możemy wywalić szmal… gruntownie zmodernizować i zelektryfikować linię do Karpacza aby puszczać muchowozy: Jedną parę TLK i np. 4 pary regio na ezt. W końcu kasę wypalono na bzdurne reaktywacje Parczewa, Kolbuszowej.

Jednak przeciętny mieszkaniec Karpacza oraz turysta oleją to ciepłym moczem i wybiorą szybszy , kursujący z większą częstotliwością bus, PKS (docierający do centrum Karpacza) albo samochód. Przeciętna rodzinka oczywiście równiej wybierze szybszy, tańszy samochód. Wycieczki szkolne oczywiście autokar.
Na dobrą sprawę nie przestawiłeś Żadnego rozsądnego argumentu dla którego reaktywacja kolei do tego 5 tyś. miasteczka miała sens.
Flanker - 24-02-2014, 21:20
Temat postu:
celtin.88 wyżej człowiek ci napisał z życia wzięte sytuacje i przykłady że wcale tak różowo z tą komunikacją nie jest, jedzie długo, okrężnie i nie ma rewelacji. To raz dwa w sezonie ścisk w niej niemiłosierny i problem z przewiezieniem nart, rowerów, snowboardów i różnych toreb, gratów - w pociągu z tym problemu nie ma. W busach i PKSach z tymi gratami ZAWSZE będzie problem. Spójrz na Szklarską, jest po remoncie, pod drutem, ma rewelacyjny RJ i pociągi puste tam nie jeżdżą. Zatem skoro tam to działa to czemu nie zrobić tego samego w Karpaczu? To nie jest jakiś Pcim Dolny by można było bagatelizować popularność jego jako kurortu i miasta turystycznego. Ilość turystów nie tylko z Polski w Karpaczu dobitnie potwierdza jego status i stawia go na równi z innymi czołowymi kurortami turystycznymi w Polsce.

Przedstawiłem rozsądne i sensowne argumenty tylko ty albo nie chcesz ich przyjąć i zaakceptować albo po prostu ich nie pojmujesz. Przy twoim pesymistycznym podejściu można by tak postąpić i podejść wobec każdego połączenia i linii kolejowej w kraju - a po co, a na co, nie opłaca się, i tak się nie uda, lepiej samochód, zaorajmy wszystko w pizdu. Wystarczy spojrzeć do Niemiec, Słowacji czy Czech jak u nich kolej funkcjonuje i brać z nich przykład. Tam się kolei nie ora i nie ma tak debilnego podejścia wobec tego środka transportu jak u nas.
bystrzak2000 - 24-02-2014, 21:53
Temat postu:
celtin.88 napisał/a:
Z Jeleniej Góry do Karpacza przez cały dzień jeżdżą busy, PKS-y. w dużej ilości i co najważniejsze dojeżdżają do centrum Karpacza.

I co tego, skoro trzeba się przesiadać z pociągu do ciasnego śmierdzącego busa. Jechałem parę razy w zeszłym roku i ludzie klęli na czym świat stoi, bo szpilki nie dało się wcisnąć.
celtin.88 napisał/a:
Jednak przeciętny mieszkaniec Karpacza oraz turysta oleją to ciepłym moczem i wybiorą szybszy , kursujący z większą częstotliwością bus, PKS

Jechałeś kiedyś tym busem lub PKS-em? Czas przejazdu na poziomie 45 minut do Białego Jaru z nogami pod brodą bez możliwości przewiezienia roweru, czy większego bagażu to jawna kpina z pasażerów. Nie jest ani szybko, ani wygodnie. Tylko cena 5 zł to rekompensuje.

Uruchomienie przez PR-y IR Busów do Karpacza pokazało, że jest popyt na połączenia kolejowe do tego kurortu. W letnie weekendy w JG przesiadało się po kilkadziesiąt osób. Istnienie bezpośredniego połączenia kolejowego z czasem przejazdu z Wrocławia na poziomie 2,5 godziny na pewno napędziłoby dodatkowych klientów. To że dzisiaj ludzie nie chcą jeździć koleją nie znaczy, że za 5 lat to się nie zmieni. A o takiej perspektywie tutaj mówimy.

Gdyby przyjąć Twój tok myślenia, to linię do Kudowy też trzeba by zaorać, bo od stacji jest daleko, a PKS-y jeżdżą szybciej i z centrum. Na Twoje nieszczęście szynobusy puste nie jeżdżą, mimo kiepskiego rozkładu. O Szklarskiej Porębie nawet wspominał nie będę.
Preki - 24-02-2014, 22:03
Temat postu:
Cytat:
Od tego czasu wszystko się zmieniło.

Bo po 1990 roku zaczęto planowo wygaszać popyt, nawet jak ludzie jeździli. Władzy to nie interesował - rozkaz został wykonany wzorowo.

Cytat:
W końcu kasę wypalono na bzdurne reaktywacje Parczewa, Kolbuszowej.

Twój aronobus tam ---->
Reaktywacja Parczewa była dobrym posunięciem, ludziom nie podobało się odebranie pociągów w 2000 roku, w końcu doczekali się reaktywacji i co najważniejsze - JEŻDŻĄ tymi pociągami. Planowana jest reaktywacja aż do samego Łukowa, co mnie bardzo cieszy. Kolbuszowa natomiast umożliwiła sensowniejszą komunikację Rzeszowa z Lublinem (i nie tylko).

Serio co niektórych bym wysłał na przymusowy wyjazd (re)edukacyjny do Czech.
Nuter - 24-02-2014, 22:05
Temat postu:
Ja z kolei do wszystkich kolegów racjonalnie myślących z góry "apeluje" aby zaczepki użytkowników takich jak Krzysiu czy celtin.88 po prostu z góry ignorować i nie wdawać się z nimi w głębszą wymianę poglądów i pyskówki gdyż im po prostu chodzi o to aby was sprowokować, ośmieszyć i podnieść przysłowiowe ciśnienie.
Niektórzy ludzie już tacy są, czerpią satysfakcje z tego że mogą zmieszać osoby o innych poglądach z błotkiem(W tym przypadku przykleić łatkę "Nawiedzonego mikola") popisują się przy tym swoimi jedynie słusznymi racjami i znajomością tematu, podbudowując przy tym dodatkowo swoje ego. Tacy ludzie są niestety w każdym środowisku także wśród kolejarzy i pasjonatów i nic się na to nie poradzi.
Na forum Rynku Kolejowego, jest kilku podobnych malkontentów kwestionujących zasadność rewitalizacji i przywrócenia ruchu kolejowego na linii do Karpacza, najbardziej aktywnym jest szczególnie jeden delikwent kryjący się najczęściej pod nickiem "Maurycy" napisał swego czasu że do Karpacza pociągiem jechał tylko raz - w 1994 roku i w pociągu na starcie w Karpaczu było w owym czasie 10 osób, ponadto kierownik pociągu powiedział mu wtedy : Tak, no niedługo pewnie "poleci to na cyce" - jednym słowem argument na miarę "Mienia w tylnej części ciała kolei przez mieszkańców Karpacza" Krzysia czy nie pełnienia przez tą tej samej roli co w latach 80 celtin-a.88 Very Happy
O dziwo najczęściej najwięcej do powiedzenia mają zazwyczaj zawsze Ci spoza regionu, często z drugiego końca kraju, nie znający lokalnych realiów (Choć może wydać im się że znają Wink )

Sceptyków zachęcam do ochłonięcia i zapoznania się z poniższym projektem opracowanym wspólnie przez UMWD i ZVON:
http://www.snpl-sniezka.eu/pl/Sytuacja-wyjściowa/

Dotyczy on wprawdzie głównie ruchu turystycznego ale kwestie związane z zasadnością przywrócenia ruchu na liniach 308/340 są w owym opracowaniu dość jasno i klarownie wyjaśnione i uzasadnione.
Preki - 24-02-2014, 22:10
Temat postu:
I jeszcze jedno. Jak wspomniałem, o ile kursy JG-Karpacz-JG, wymagające przesiadek z pociągów z Wrocławia średnio miałyby sens (mało kto lubi się przesiadać, nawet znaczna część mikoli), to bezpośrednie połączenie z podziałem składu zdałoby egzamin. Przyjeżdżałby pociąg złożony dajmy na to z dwóch EN57 lub Impulsów, w Jeleniej Górze nastąpiłby podział na pociągi do Szklarskiej Poręby oraz Karpacza.

No, tylko to rozwiązanie wymaga tej całej elektryfikacji, która całe szczęście nie potrzebuje nowej podstacji trakcyjnej.
Flanker - 24-02-2014, 22:26
Temat postu:
Nuter święte słowa, dobrze że są tutaj jeszcze ludzie trzeźwo myślący Smile

Preki to też o tym ja cały czas tutaj piszę. Elektryfikacja i remont linii do Karpacza, szlakowa 60 na całej długości, SSP na tych kilku większych przejazdach z DW367 i sensowny RJ, czyli: 5-6 par regio Wrocław - Karpacz/Szklarska na Impulsach albo Kiblach, które w JG byłyby dzielone plus grupę wagonów z Karkonoszy/Rozewia i Śnieżki do Karpacza, a druga cześć na Szklarską. To samo z IR - część na Szklarską część na Karpacz. Do tego szeroko zakrojona kampania reklamowa w różnych mediach, promocje i bajera oferty na początek by wiarę przyciągnąć i byłoby miodnie Smile Jestem w 100% pewny że gdyby to tak od początku do końca wykonać to by się udało z wielkim sukcesem.

Elektryfikacja zaledwie 17 kilometrów bez konieczności budowy podstacji naprawdę nie byłaby jakoś kosmicznie droga. O tak teraz mi doszło że co do szlakowej to można by się pokusić o 80tkę na JG - Mysłakowice, a 60 Mysłakowice - Karpacz, bo na JG - Mysłakowice myślę że teren na to pozwala i nie byłoby problemu podnieść nieco szlakową (przed uwaleniem tam było 60). Czas przejazdu pociągów miażdżyłby wtedy jak robaki busiarstwo i PKS Very Happy
krkonoš - 24-02-2014, 22:46
Temat postu:
Flanker napisał/a:
Spójrz na Szklarską, jest po remoncie, pod drutem, ma rewelacyjny RJ i pociągi puste tam nie jeżdżą.

Tak Flanker, pociągi do Szklarskiej jeżdżą tak nabite, że pasażerowie aż się z nich wysypują po drodze. Obrazuje to świetnie choćby ten obrazek.

Jeśli chodzi o reaktywację linii do Karpacza: Autobus PKS z dworca kolejowego w Jeleniej Górze na przystanek przy dawnym dworcu kolejowym w Karpaczu jedzie 37 minut. Jeśli pociągowi udałoby się zejść poniżej tego czasu - być może reaktywacja linii do Karpacza miałaby jakiś sens. O ile znajdzie się ktoś, kto wyłoży duże pieniądze na rewitalizację trasy na odpowiednim poziomie. W innym wypadku na pewno mieszkańcy nie przesiądą się na pociągi. A turyści zapełnią pociągi tak samo, jak na linii do Szklarskiej. Nieprawdą jest też, że obecne połączenie Karpacza z Jelenią Górą jest niezadowalające. Karpacz należy z pewnością do najlepiej skomunikowanych z Jelenią Górą miast. Komunikacja autobusowa jest wygodna, tania i częsta. Do tego dochodzą liczne prywatne busy. Nigdy nie widziałem tłoku w autobusie (a jeżdżę do Karpacza dość często), ale też autobusy nie jeżdżą puste. Jeśli kolej chciałaby konkurować np. cenowo z PKS - jestem całkowicie za. Bardzo odpowiadałyby mi takie "darmobusy", jak ze Świdnicy do Wrocławia. Choć jakoś na linii do Szklarskiej na razie Urząd Marszałkowski nie pali się do tego rodzaju działań marketingowych - i bilet na pociąg kosztuje 1,5-krotność ceny biletu na autobus.

Od dawna uważam, że bardziej sensowna z ekonomicznego punktu widzenia byłaby reaktywacja połączenia kolejowego do Kowar. Jeśli to by się przyjęło, wówczas istniałaby też szansa, żeby w podobny sposób przywrócić do życia pociągi do Karpacza. Robienie na odwrót to moim zdaniem wylewanie dziecka z kąpielą. Może warto zastanowić się, czy chodzi o "prestiż" pociągów, czy żeby jeździli nimi ludzie? Tak jak już napisałem, jeśli ktoś myśli o zastąpieniu autobusów i busów pociągami, to trzeba by utopić naprawdę duże pieniądze w tę linię (elektryfikacja, dodatkowe przystanki, duża częstość pociągów itp.) - co najmniej kilka razy to, ile kosztował remont linii do Szklarskiej. Pomijając fakt, że w obecnych realiach to mrzonka, chętniej przeznaczyłbym te pieniądze na ratowanie dogorywających, a wciąż funkcjonujących linii (np. Kolei Doliny Bobru).

Bardzo chciałbym zobaczyć jeszcze pociągi na linii do Karpacza, ale mocno powątpiewam w sens takiego przedsięwzięcia.
Preki - 24-02-2014, 22:48
Temat postu:
Ze składami wagonowymi może być ten problem, że IC lub PR musiałyby jakoś zapewnić obiegi pozwalające na zostawienie lokomotywy do obsługi grupy do Karpacza, chyba że po prostu pociąg kończy bieg w Jeleniej i te 3 wagony jadą do Karpacza. Drugą sprawą jest właśnie długość peronu w Karpaczu, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że docelowo dzienne relacje IC do Jeleniej mają być obsługiwane EZTami.
Flanker - 24-02-2014, 23:20
Temat postu:
krkonoš napisał/a:

Tak Flanker, pociągi do Szklarskiej jeżdżą tak nabite, że pasażerowie aż się z nich wysypują po drodze. Obrazuje to świetnie choćby ten obrazek.

To tylko jeden przykład, tak nie jest przecież zawsze. Można mówić że na linii jest źle i jeżdżą muchowozy gdyby tak każdy skład wyglądał, a tak na 311 nie jest.

Cytat:
Jeśli chodzi o reaktywację linii do Karpacza: Autobus PKS z dworca kolejowego w Jeleniej Górze na przystanek przy dawnym dworcu kolejowym w Karpaczu jedzie 37 minut. Jeśli pociągowi udałoby się zejść poniżej tego czasu - być może reaktywacja linii do Karpacza miałaby jakiś sens.

Jakby zrobić remont z elektryfikacją Karpacza i szlakową 60-80 to zeszlibyśmy czasowo poniżej 20 minut.

Cytat:
Od dawna uważam, że bardziej sensowna z ekonomicznego punktu widzenia byłaby reaktywacja połączenia kolejowego do Kowar. Jeśli to by się przyjęło, wówczas istniałaby też szansa, żeby w podobny sposób przywrócić do życia pociągi do Karpacza.

Powrót kolei do Kowar jak najbardziej popieram, jednakże szlak tam był już w latach 80tych doszczętnie zarżnięty, szlakowa na poziomie 20 na całej długości z punktowymi 10tkami, do tego dochodzi jego bardzo trudny profil i dużo zawijasów które znacząco wydłużyłyby czas przejazdu. O ile ma to jak najbardziej znaczenie aglomeracyjne, to już turystyczne jest ono wręcz znikome - pod tym względem Karpacz miażdży Kowary. Tak więc trzeba by utopić kolosalne pieniądze żeby to przywrócić do życia. Szlak do Karpacza był w 80tych remontowany, szlakowa i torowisko w o wiele lepszym stanie, koszt przywrócenia ruchu do Karpacza byłby o wiele tańszy i sensowniejszy, bo jest na to większy popyt.


Preki 2 wagony do Karpacza spokojnie by stykły, można by też przebudować i wydłużyć stację o teren za przejazdem kolejowym. Z EZTami nie byłoby problemu jeśli chodzi o oblot składu w zupełności, zaś na długość myślę że by się taki Impuls zmieścił jakby "zaparkował" na samym końcu stacji w Karpaczu. Kwestię loków można by rozwiązać tak by zostawić po jednym loku PICu i PRów które by nocowały w JG, a w dzień latały z tymi składami na odcinku JG - Karpacz, zaś składy do Szklarskiej jechałyby z lokiem z tym z którym przyjechał skład.
Nuter - 24-02-2014, 23:41
Temat postu:
Puste pociągi do Szklarskiej Poręby są najczęstszym argumentem przeciwników powrotu kolei do Karpacza i tzw. lobby rowerowego. Należy zadać sobie pytanie dlaczego jest właśnie tak ? Otóż w UMWD od dłuższego czasu lansowana jest teoria że linia do Szklarskiej Poręby spełnia funkcję tylko i wyłącznie turystyczną efektem tego jest kolejny rozkład z rzędu bez zapewnienia porannego dojazdu do Jeleniej Góry ze strony Szklarskiej Poręby, chociażby tylko na godzinę 8. Kto więc ma zapełnić w środku tygodnia te pociągi ? Kto wykupi na taką trasę bilet miesięczny ? Argument cen biletów też jest jak najbardziej zasadny zarówno w kontekście ruchu turystycznego jak i tego dowozowego w środku tygodnia i dotyczy on nie tylko tej ale wielu innych linii naszym regonie. Logiczne jest że przeciętny pasażer po jednej przejażdżce pociągiem za ponad 10zł nie wróci już więcej na stacje i nie pojedzie pociągiem nawet gdy ten był by szybszy od autobusu w przypadku gdy połączenie drogowe jest o ponad 40% tańsze i w dodatku pasażer nie musi wtedy drałować na stacje(często daleko i pod górę). W takich przypadkach kolej powinna konkurować z autobusami przede wszystkim ceną, co jak pokazały przypadki z innych regionów np. Zachodniopomorskiego czy Lubelskiego może dać bardzo dobry i pożądany efekt, niestety organizator przewozów czyli Urząd Marszałkowski od dłuższego już czasu jest głuchy na te argumenty a przewoźnicy dalej stosują oderwane od lokalnych realiów taryfy które przyczyniają się do wykańczania takich linii, niestety w takich przypadkach nie wszystko można wytłumaczyć wysokimi stawkami dostępu do infrastruktury, powinien znaleźć się też zdrowy rozsądek zarówno u przewoźników jak i u organizatora przewozów. Tym bardziej że pociągi te tak czy siak kursują za publiczne pieniądze i mają służyć społeczeństwu stanowiąc realną alternatywę dla samochodów i autobusów. A jak na razie służą głównie realizacji ambicji politycznych niektórych polityków (bo jeżdżą) ale przecież nie tak miało być...
EU07-469 - 24-02-2014, 23:47
Temat postu:
Flanker, tyle że pod Szklarską EN57 (z wyjątkiem EN57AL) się nie wdrapie. Pod Karpacz i owszem, ostra jest tylko - podobnie jak np. w Zakopcu - końcówka. Tak więc na to połączenie (na razie w sferze marzeń) byłoby potrzeba składu EN71+EN57 (best of the best by był EN71-043+EN57-1061).

[ Dodano: 24-02-2014, 23:51 ]
Nuter, nie pamiętam co tam rano.odjeżdża z Jeleniej (od trzech tygodni nie mieszkam już na dolnym śląsku), jakiś IR w każdym razie. Zjazd na tą 07:30 i to z obu stron to korzyść podwójna - dowóz do szkoły i skomunikowanie do tego IR-a, chyba Mamry.
blakop - 25-02-2014, 00:17
Temat postu:
EM-10 z krzaków wyciągnąć - byłby tam jak znalazł... Cool

Za marzenia nie karają...
krkonoš - 25-02-2014, 02:54
Temat postu:
Flanker napisał/a:
To tylko jeden przykład, tak nie jest przecież zawsze. Można mówić że na linii jest źle i jeżdżą muchowozy gdyby tak każdy skład wyglądał, a tak na 311 nie jest.

Tak jest, niestety, z co najmniej większością pociągów w ciągu dnia (nie wszystkie mam możliwość widywać). Potwierdzają to dość zgodne i bardzo krytyczne opinie innych mieszkańców na lokalnych portalach. "Kamieńczyk" (widoczny na zdjęciu) to przecież zawsze był jeden z popularniejszych pociągów do Szklarskiej Poręby. Ferie trochę podniosły frekwencję, ale po ich zakończeniu wróci ona do normalnego stanu.

Cytat:
Powrót kolei do Kowar jak najbardziej popieram, jednakże szlak tam był już w latach 80tych doszczętnie zarżnięty, szlakowa na poziomie 20 na całej długości z punktowymi 10tkami, do tego dochodzi jego bardzo trudny profil i dużo zawijasów które znacząco wydłużyłyby czas przejazdu. O ile ma to jak najbardziej znaczenie aglomeracyjne, to już turystyczne jest ono wręcz znikome - pod tym względem Karpacz miażdży Kowary. Tak więc trzeba by utopić kolosalne pieniądze żeby to przywrócić do życia. Szlak do Karpacza był w 80tych remontowany, szlakowa i torowisko w o wiele lepszym stanie, koszt przywrócenia ruchu do Karpacza byłby o wiele tańszy i sensowniejszy, bo jest na to większy popyt.

Ale przecież linia do Kowar też wiedzie przez Mysłakowice. Odcinek powyżej Mysłakowic w przypadku Kowar jest o 3 km krótszy od analogicznego odcinka na linii do Karpacza. W przypadku stacji Kowary Średnie (którą spokojnie można by zrobić stacją końcową) dochodzi jeszcze dodatkowych 5 km. Linia, pomimo jednej serpentyny, jest technicznie dużo łatwiejsza niż szlak do Karpacza. Można by puścić nią lekkie szynobusy (np. przedłużenie ze Zgorzelca czy Lwówka) i wtedy koszt remontu tych dodatkowych 2 kilometrów byłby nieporównywalnie mniejszy niż elektryfikacja linii do Karpacza (która do Kowar nie byłaby potrzebna). Kowary to miasto ponad 2-krotnie większe od Karpacza, gdzie częstotliwość autobusów kursujących z Jeleniej Góry zawsze była porównywalna z komunikacją miejską. Turyści (jak już kiedyś pisałem w innym miejscu) to bardzo nieregularny, niepewny i - wbrew pozorom - nie tak liczny pasażer, żeby warto było pod nich remontować linię kolejową. Wystarczy sprawdzić frekwencję w autobusach, gdzie giną oni w tłumie mieszkańców.

Testujemy właśnie na linii do Szklarskiej, jak bardzo turyści są w stanie zapełnić pociągi.

Nuter napisał/a:
Puste pociągi do Szklarskiej Poręby są najczęstszym argumentem przeciwników powrotu kolei do Karpacza i tzw. lobby rowerowego. Należy zadać sobie pytanie dlaczego jest właśnie tak ? Otóż w UMWD od dłuższego czasu lansowana jest teoria że linia do Szklarskiej Poręby spełnia funkcję tylko i wyłącznie turystyczną efektem tego jest kolejny rozkład z rzędu bez zapewnienia porannego dojazdu do Jeleniej Góry ze strony Szklarskiej Poręby, chociażby tylko na godzinę 8. Kto więc ma zapełnić w środku tygodnia te pociągi ? Kto wykupi na taką trasę bilet miesięczny ? Argument cen biletów też jest jak najbardziej zasadny zarówno w kontekście ruchu turystycznego jak i tego dowozowego w środku tygodnia i dotyczy on nie tylko tej ale wielu innych linii naszym regonie. (...) W takich przypadkach kolej powinna konkurować z autobusami przede wszystkim ceną...

Nuter, ja się z Tobą, niestety, całkowicie zgadzam. Też uważam, że bardzo wiele można by zrobić odpowiednią polityką transportową, żeby podnieść frekwencję na tej linii. Ba, może już na początku trzeba było to zrobić, żeby zmienić mentalność mieszkańców żyjących przy linii 311, że po wielu latach katastrofalnych czasów jazdy do Szklarskiej Poręby wreszcie linia ta może służyć ludziom do codziennych dojazdów do pracy/szkoły/na zakupy. Myślę, że jest to możliwe - pamiętam doskonale czasy, gdy ze Szklarskiej Poręby do Jeleniej Góry i nazad jeździło się w zasadzie tylko pociągami.

Jednak aktualnie fakty są takie, jakie są, a pokazane zdjęcie służyło tylko i wyłącznie do ilustracji słów Flankera nt. frekwencji.
Krzysiu - 25-02-2014, 08:02
Temat postu:
O twojej ignorancji w sprawach finansowych świadczy to zdanie:
Flanker napisał/a:
... Kasa z UE pokrywa takie przedsięwzięcia w 85%, wkład własny to tylko 15%...

Po pierwsze, DO 85% kosztów kwalifikowanych. Po drugie, pieniądze dzieli minister infrastruktury, nie Bruksela, a pani minister już kilkakrotnie zapowiedziała, że pieniądze na kolejnictwo chce obciąć. Po trzecie, przedsięwzięcie musi się mieścić w jakim programie strategicznym, np. w RPO. Po czwarte, musi mieć pełne poparcie samorządów. A po piąte - trzeba wyłożyć 100% pieniędzy, żeby po paru latach dostać zwrot (albo i nie dostać, jak się komuś coś nie spodoba.

Nie masz pojęcia, jak to działa, i mielisz tylko własne fantazje.
Flanker - 25-02-2014, 12:22
Temat postu:
krkonoš napisał/a:

Tak jest, niestety, z co najmniej większością pociągów w ciągu dnia (nie wszystkie mam możliwość widywać). Potwierdzają to dość zgodne i bardzo krytyczne opinie innych mieszkańców na lokalnych portalach. "Kamieńczyk" (widoczny na zdjęciu) to przecież zawsze był jeden z popularniejszych pociągów do Szklarskiej Poręby. Ferie trochę podniosły frekwencję, ale po ich zakończeniu wróci ona do normalnego stanu.

Wpływ na niską frekwencje miał z pewnością cyrk z mostem w Piechowicach i totalna wtopa tuż po przywróceniu ruchu na linii co zniechęciło ludzi to raz, dwa wyjątkowa ciepła zima. Może na wiosnę to się poprawi, dajmy temu trochę czasu.

Cytat:

Ale przecież linia do Kowar też wiedzie przez Mysłakowice. Odcinek powyżej Mysłakowic w przypadku Kowar jest o 3 km krótszy od analogicznego odcinka na linii do Karpacza. W przypadku stacji Kowary Średnie (którą spokojnie można by zrobić stacją końcową) dochodzi jeszcze dodatkowych 5 km. Linia, pomimo jednej serpentyny, jest technicznie dużo łatwiejsza niż szlak do Karpacza.


Bzdury, trasa JG - Karpacz liczy niecałe 17 km, gdzie do Karpacza jest raptem niecałe 7 km, a do Kowar jest równo 20 km (Średnich), a do Górnych 24 km, tak więc nie wiem skąd sobie te odległości wymyśliłeś, ale nie mają one nic wspólnego z rzeczywistością. Jeśli do Kowar to od razu do Górnych, tutaj też miałem na myśli ten szlak bo jest on trudniejszy i bardziej skomplikowany niż 340. Poza tym totalnie zarżnięty i już fest rozkradziony - w 1994 na specjalu do Ogorzelca puszczono Tekatkę z dwoma pudłami tylko bo zachodziła obawa że ta linia większego składu nie wytrzyma i to się telepało jakieś 10-20 na godzinę całą trasę. Wyremontowanie całego szlaku, odbudowa ubytków i zrobienie szlakowej minimum 60 na całej długości żeby to czasowo miało sens i było konkurencyjne wobec PKSów i busów kosztowałoby masę kasy, Karpacz o wiele tańszym kosztem można przywrócić. Elektryfikacja Karpacza rzeczywiście troszkę by kosztowała, ale nie trzeba by budować nowej podstacji co znacznie obniżyłoby koszta.

Jeśli chodzi o Kowary to tutaj szynobus JG - Kowary Górne mający obiegi albo wydłużenie kursów ze Zgorzelca czy Lwówka żeby było taniej powinien jeździć w ilości minimum 6-8 par dziennie, bo miałby za zadanie odgrywać przede wszystkim rolę aglomeracyjną i mniejsza ilość kursów przeszłaby bez echa w natłoku busiarstwa i PKSów. Dalej - szeroko zakrojona reklama i marketing wśród ludu, dużo szumu. Nic tak ludzi nie przyciąga jak dobra reklama. Odpowiednia taryfa dostosowana do realiów, konkurencyjna wobec busiarstwa, wszelkie promocje i cuda na kiju żeby te składy jeździły porządnie obłożone. No i rozsądny RJ ułożony pod pasażerów, czyli takie pory kursów w których są największe potoki podróżnych i jak najszybszy czas przejazdu - SSP na wszystkich większych przejazdach, skład nie może mieć co chwila 20stki, bo w ruchu aglomeracyjnym każda minuta jest na wagę złota. To raz dwa 80 do Mysłakowic można spokojnie osiągnąć, dalej ile tylko się da 60 no i na tych serpentynach do Górnych chociaż te 40-50. Gdyby te kryteria zostały spełnione to wtedy odniosłoby to sukces i miało sens, jednak wpierw musi się ktoś znaleźć chętny na taki interes i trzeba by w to wpompować baaaaardzo dużo kasy, bo trzeba by zakupić ze 3 nowe szynobusy
żeby to opękać, bo u nas szynobusów na dzisiaj jest stanowczo za mało do choćby do roboty którą już mają do wykonania na DŚ.
krkonoš - 25-02-2014, 14:45
Temat postu:
Flanker napisał/a:
Wpływ na niską frekwencje miał z pewnością cyrk z mostem w Piechowicach i totalna wtopa tuż po przywróceniu ruchu na linii co zniechęciło ludzi to raz, dwa wyjątkowa ciepła zima. Może na wiosnę to się poprawi, dajmy temu trochę czasu.

Sądzę, że dużo większy wpływ miał nieprzyjazny dla mieszkańców rozkład jazdy, a także wysokie ceny biletów. Nikt normalny nie będzie jeździł na co dzień pociągiem, jeśli bilet kosztuje 10 zł, a na autobus 6,50 zł. Od ponownego otwarcia odcinka do Szklarskiej po zabezpieczeniu wiaduktów minęło już trochę czasu, a przed zamknięciem tego odcinka z powodu złego stanu wiaduktów też frekwencja była tragicznie niska. Nie liczyłbym na wzrost frekwencji na wiosnę, gdyż jest to turystycznie "martwy sezon" (poza nielicznymi dniami, jak długie majowe weekendy).

Cytat:
Bzdury, trasa JG - Karpacz liczy niecałe 17 km, gdzie do Karpacza jest raptem niecałe 7 km, a do Kowar jest równo 20 km (Średnich), a do Górnych 24 km, tak więc nie wiem skąd sobie te odległości wymyśliłeś, ale nie mają one nic wspólnego z rzeczywistością. Jeśli do Kowar to od razu do Górnych, tutaj też miałem na myśli ten szlak bo jest on trudniejszy i bardziej skomplikowany niż 340.

Z Jeleniej Góry do Mysłakowic jest 10 km. Z Mysłakowic do Karpacza 7 km. Z Mysłakowic do Kowar 4 km, a do Kowar Średnich dodatkowe 5 km (w sumie 9 km). Sprawdź kilometraż w jakimś rozkładzie jazdy, bo mam wrażenie, że do Karpacza liczysz od Mysłakowic, a do Kowar z Jeleniej Góry Wink Odcinek J.G. - Mysłakowice jest ponoć w dobrym stanie, pozostaje więc gruntowny remont odcinka Mysłakowice - Karpacz (7 km) vs. Mysłakowice - Kowary Średnie (9 km). Stacja Kowary Górne nie miałaby moim zdaniem większego sensu, gdyż jest dość odległa od zabudowań i trzeba iść ostro pod górę (leży przy tym na terenie dawnych zakładów R-1, obecnie chyba własność Politechniki Wrocławskiej; nawet nie wiem, czy można do niej dojść - kilka lat temu próbowałem i mnie cofnięto). Bardziej chyba opłaca się mieszkańcom zejść do Kowar Średnich.

Nawet zakładając uruchomienie stacji Kowary Górne, koszt remontu linii byłby dużo niższy niż remont trasy do Karpacza łącznie z elektryfikacją (która tam jest chyba niezbędna, gdyż szynobusy miałyby problem z podjazdem). Zresztą kluczowym czynnikiem decydującym o rewitalizacji powinna być spodziewana frekwencja, a nie koszty remontu, które przy minimalnych nakładach byłyby zbliżone na obu trasach.
Tomato7 - 25-02-2014, 16:11
Temat postu:
Tutaj macie dane na temat linii 308 i 340:
http://www.jelenia.rail.pl/Linie_kolejowe/308_Kamienna_G-Jelenia_G/308.htm
http://www.jelenia.rail.pl/Linie_kolejowe/340_Myslakowice-Karpacz/340.htm

Moim zdaniem linia na Kowary Średnie ma większy sens niż na Karpacz. I tak obydwie linie od Mysłakowic czekałaby zupełna odbudowa, a jednak turyści to pasażer niepewny. Kowary dałyby większy potok niż Karpacz.
Flanker - 25-02-2014, 16:19
Temat postu:
krkonoš napisał/a:

Z Jeleniej Góry do Mysłakowic jest 10 km. Z Mysłakowic do Karpacza 7 km. Z Mysłakowic do Kowar 4 km, a do Kowar Średnich dodatkowe 5 km (w sumie 9 km). Sprawdź kilometraż w jakimś rozkładzie jazdy, bo mam wrażenie, że do Karpacza liczysz od Mysłakowic, a do Kowar z Jeleniej Góry Wink Odcinek J.G. - Mysłakowice jest ponoć w dobrym stanie, pozostaje więc gruntowny remont odcinka Mysłakowice - Karpacz (7 km) vs. Mysłakowice - Kowary Średnie (9 km).


Dobrze liczę, a Ty napisałeś to co ja, tak więc Ty pokręciłeś tutaj wcześniej Very Happy Dokładnie wygląda to tak:

JG - Mysłakowice 9.61 km czyli liczmy dycha
Mysłakowice Karpacz 6.851 km czyli 7

Tak więc JG - Karpacz w zaokrągleniu 17 kilometrów.



Mysłakowice - Kowary dokładnie 5,2 km jednak mówiliśmy o co najmniej Kowarach Średnich więc:

Mysłakowice - Kowary Średnie 10,30 km
JG - Kowary Średnie 19,90 km

Tak więc odcinek Mysłakowice - Kowary Średnie liczy ponad 10 km co jest większą odległością niż Mysłakowice - Karpacz (7km niecałe).
celtin.88 - 25-02-2014, 17:02
Temat postu:
Kolego Flanker. Tak się składa że jeżdżę do Karpacza wielokrotnie na szkolenia i wiem jak mają się sprawy z transportem. Na temat komunikacji drogowej do Karpacza napisałeś oczywiście bzdury potwierdził to Kolega Krkonos.
Pierwszy raz do Karpacza przyjechałem ze szkolną wycieczką na kilka dni przed zakończeniem ósmej klasy w Czerwcu 1991r. Pamiętam pociąg prowadziła SP45- 182 a składał się z dwóch bonanz nie licząc naszej wycieczki w pociągu jechało zaledwie ok. 40-50 osób. Inni pasażerowie mówili że pociągiem do Karpacza mało kto jeździ że ludzie jeżdżą PKS-em bo dojeżdża do centrum Karpacza, ma dużą częstotliwość, jedzie szybciej. I rzeczywiście podczas pobytu w Karpaczu wielokrotnie widziałem potwornie przepełnione PKS-y. W następnych latach prywatnie jeździłem do Karpacza sytuacja z zapchanymi autobusami się powtarzała. Już wtedy było widać że dla ludzi liczy się dojazd do centrum, duża częstotliwość, szybkość. Transport drogowy potrafił do zapewnić, kolejowy nie.
Jeśli Chodzi Szklarską Porębę pisałeś oczywiście bzury. Mam rodzinę W Szklarskiej Porębie i doskonale wiem że ze mieszkańcy tych terenów od wielu lat kolej omijają szerokim łukiem.
Po elektryfikacji i modernizacji proponujesz puszczać 6 par ezt. Pytam się kto będzie dostosowywać swój dzień pod te sześć pociągów a na koniec (aby dostać się do centrum Karpacza) przesiadać się na busa, PKS. Każdy wybierze jadące z dużą częstotliwością , jadące do centrum PKS, Busa. Najwyższy czas przyjąć to do wiadomości.



Kolego Bystrzak 2000. Nawet jakbyś dojechał do pociągiem Karpacza to chcesz czy nie musisz się przesiadać do Busa, Pks aby dostać się do centrum. Każda rodzinka wybierze samochód lub bezpośredni autobus. Przesiadanie z walizkami, dziećmi brzmi może romantycznie ale całkowicie nie pasuje do obecnych standardów.


Kolego Preki. Sorry Kolego w zeszłym roku pociągami przejechałem 122 tyś. kilometrów. Wiem doskonale że nie licząc piątkowego i niedzielnego popołudnia pociągi do Parczewa, Kolbuszowej są mucho wozami. Przewieść 20-30 osób taniej jest przewieść busem, autobusem niż szyno busem. Najwyższy czas aby zrozumieli to MK. Fizyki nie da się okłamać.
Kolego zapomnij o podwójnym ezt. so Szklarskiej i Karpacza dzielonym w jeleniej Górze.
Obecnie wiele pojedynczych ezt. dojeżdżających do 83 tyś. Jeleniej Góry wiezie (Przynajmniej częściowo )Powietrze. Dlatego nikt nie puści dodatkowej ezt aby obsłużyć 5 tyś Karpacz.
krkonoš - 25-02-2014, 17:14
Temat postu:
OK Flanker, nie spierajmy się o metry. Pisałem o 2 km więcej ("...i wtedy koszt remontu tych dodatkowych 2 kilometrów byłby nieporównywalnie mniejszy niż elektryfikacja linii do Karpacza" - korzystałem ze starego rozkładu, który miałem pod ręką), według Twoich wyliczeń są to 3 km różnicy. Różnica w praktyce nieistotna, a koszty remontu pewnie porównywalne (z innych elementów infrastruktury w przypadku Karpacza dochodzą dwa mosty kolejowe nad Łomnicą, w przypadku Kowar - tylko jeden wiadukt nad drogą nr 366).
Jaro - 25-02-2014, 17:31
Temat postu:
... a tym czasem na stacji Jelenia Góra szykuje się remont peronów. W poniedziałek rozmawiałem o tym z panem pilnie obfotografowującym wszystkie detale na peronach.
Kornik1983 - 25-02-2014, 18:32
Temat postu:
Uważam również, że w pierwszej kolejności powinno się pomyśleć o rewitalizacji linii do Kowar, aby oprzeć się na codziennych potokach w relacji Kowary - Jelenia Góra i innych pośrednich. Natomiast uważam, że nie ma aż takiej potrzeby rewitalizacji do Kowar Średnich. Co najwyżej jako kolejny etap. W pierwszej kolejności powinno się dokonać odnowienia fragmentu do Kowar. Ludzie w Kowarach i tak są przyzwyczajeni do chodzenia do centrum na przystanek autobusowy, do Kowar Górnych dojeżdżają tylko pojedyncze autobusy PKS (które obsługują również Kowary Średnie). Natomiast większość autobusów kieruje się od centrum Kowar poprzez Krzaczynę i Ścięgny do Karpacza. Obraz ten jeszcze jaskrawiej widoczny jest w weekendy, ponieważ większość autobusów do Kowar Górnych i Średnich ma oznaczenie F i S.

Dodatkowo uważam, że można się pokusić jak w przypadku odcinka Jelenia Góra - Mysłakowice można się pokusić co najmniej o 60 km/h jeśli nawet nie 80 km/h ponieważ linia poprowadzona jest w zasadzie po prostej. Zdarzają się jakieś przepusty czy przejazdy, ale nie ma tego wiele.

Dodatkowo rozważyłbym budowę kilku dodatkowych przystanków osobowych. Np. w okolicach przejazdu z DW w Mysłakowicach (można by go nazwać Mysłakowice Dolne) czy w okolicach Kamiennej w Mysłakowicach.

Podsumowując:

I etap Kowary Centrum z dobudową ww. przystanków.
II etap Kowary Średnie (również uważam, że do Górnych raczej nie ma sensu na ten moment) z dobudową przystanku w Krzaczynie w okolicach przejazdu z DW 366
III etap przywrócenie Karpacza. II i III etap można by realizować ewentualnie jednocześnie.
bystrzak2000 - 25-02-2014, 20:08
Temat postu:
krkonoš napisał/a:
Nieprawdą jest też, że obecne połączenie Karpacza z Jelenią Górą jest niezadowalające.

Z punktu widzenia mieszkańca Jeleniej Góry, czy Karpacza owszem. Z punktu widzenia turysty jadącego np. z Wrocławia już niekoniecznie. Przykład z zeszłego lata. Do Jeleniej Góry przyjeżdża REGIO Chojnik. Co najmniej kilkadziesiąt osób ma zamiar kontynuować podróż do Karpacza. Część czeka grzecznie przed dworcem na IRbusa i wsiada. Ja idę na przystanek PKS (dla mnie taniej), a tu niespodzianka, bo ten jeździ tylko w dni robocze. Na szczęście bus jeździ codziennie. Na starcie frekwencja przekracza już 100%, z czego zdecydowana większość przesiadła się z pociągu. Powrót nie lepszy. Chcę wracać z JG Izerami i co? PKS przyjeżdża 10 minut po odjeździe pociągu. Na szczęście jest bus, który przyjeżdża 20 minut wcześniej. No i oczywiście frekwencja zdecydowanie przekracza 100% i ludzie przy deptaku się nie zmieścili. No i praktycznie wszyscy wysiedli przy dworcu i poszli na pociąg.

Obecnie połączenie REGIO+IR Bus pozwala na dojazd z Wrocławia do Karpacza w mniej więcej 3 godziny. PKS jeździ podobnie. A możliwe jest zbicie czasu przejazdu pociągiem do 2,5 godziny. Już dzisiaj da się dojechać z kilkoma postojami z Wrocławia do Jeleniej Góry w 2 godziny.

Oczywiście to ruch turystyczny. Ale ruch codzienny też można zapewnić i nie tylko z Karpacza, ale także z Miłkowa, Mysłakowic czy Łomnicy.

Co do Szklarskiej Poręby, to wiadomo, że na co dzień ruch jest mały, ale po pierwsze rozkład jest niedoskonały, a i czas przejazdu niezbyt atrakcyjny wobec komunikacji autobusowej, która w ostatnim czasie mocno się rozrosła. Konkurować kolei na tej trasie dzisiaj będzie bardzo trudno. Nawet dla turystów z Wrocławia czas przejazdu na poziomie 3,5 godziny specjalnie atrakcyjny nie jest (od marca ma się poprawić i Chojnik ma jechać 3:10 h). Już nie wspomnę, że we Wrocławiu wciąż panuje przekonanie, że w Kotlinę Jeleniogórską pociąg jedzie 4 godziny...
krkonoš - 25-02-2014, 22:07
Temat postu:
bystrzak2000 napisał/a:
Z punktu widzenia mieszkańca Jeleniej Góry, czy Karpacza owszem. Z punktu widzenia turysty jadącego np. z Wrocławia już niekoniecznie.

Być może. Do tego dochodzi jeszcze często podnoszony problem, że dużo autobusów odjeżdża z dworca PKS, a nie PKP. Jednak winna tego stanu rzeczy jest, moim zdaniem, w dużej mierze sama kolej. Nie ma sensu komunikować autobusów z pociągami w sytuacji nagminnych spóźnień pociągów, rzędu 10-20 a nawet więcej minut. Do tego oferta pociągów na linii Wrocław - Jelenia Góra wciąż jest bardzo skromna, przez co więcej osób korzysta z autobusów w tej relacji. W takiej sytuacji większym priorytetem dla PKS-u jest zapewnienie dogodnych godzin kursowania dla mieszkańców. Po prostu dotyczy to większej liczby osób korzystających z autobusów.

Ponadto wcześnie rano jest bezpośredni autobus z Wrocławia do Karpacza i - z tego co mi wiadomo - gros osób wybierających się na wycieczkę w Karkonosze korzysta z tego właśnie połączenia (lub ewentualnie analogicznego kursu do Szklarskiej Poręby).

Tym niemniej uważam, że po zakończeniu remontu na linii do Wrocławia powinny zostać zapewnione dogodne przesiadki na autobus na dworcu PKP w Jeleniej Górze. Dotyczy to zwłaszcza pociągów stricte turystycznych (np. "Szrenicy") - w końcu PKS też zyskuje, jeśli dużo osób przesiada się z pociągu na autobus. Autobusy rozpoczynające kurs na dworcu PKS w Jeleniej Górze powinny zajeżdżać na dworzec PKP lub też tamże rozpoczynać kurs i zajeżdżać na dworzec PKS (częściowo jest tak już obecnie, z tym że godziny kursowania autobusów niekoniecznie są dopasowane do przyjeżdżających lub odjeżdżających pociągów). Oczywiście pod warunkiem, że pociągi przestaną się spóźniać. Może w gestii władz samorządowych województwa leży dogadanie się z PKS-em po unormowaniu się sytuacji na linii kolejowej Wrocław - Jelenia Góra i wspólne uzgodnienie satysfakcjonujących rozwiązań, wraz z odpowiednim dofinansowaniem dla przewoźnika, jeżdżącego jak na razie całkowicie komercyjnie?

Cytat:
Co do Szklarskiej Poręby, to wiadomo, że na co dzień ruch jest mały, ale po pierwsze rozkład jest niedoskonały, a i czas przejazdu niezbyt atrakcyjny wobec komunikacji autobusowej, która w ostatnim czasie mocno się rozrosła. Konkurować kolei na tej trasie dzisiaj będzie bardzo trudno.

Zauważ, że np. mieszkańcy Szklarskiej Poręby Dolnej i Średniej poza pociągami mają do dyspozycji tylko kilka kursów ciasnych busów (PKS-y nie jeżdżą przez Średnią i Dolną). Więc tam pociągi mogłyby konkurować wygodą jazdy (czas jazdy jest tylko kilka minut dłuższy). Podobnie w przypadku Górzyńca i Piechowic, gdzie z kolei pociągi są konkurencyjne czasowo w porównaniu z komunikacją miejską. Fakt, że w Górzyńcu przystanek kolejowy znajduje się tylko 300 m od centrum miejscowości, a mimo to nikt nie korzysta z pociągów, jest dla mnie przykładem zmarnowanych możliwości przez kolej (był nawet niedawno okres, że wszystkie pociągi nie zatrzymywały się na tym przystanku). Myślę, że kolej na tej trasie miałaby szansę przyciągnąć mieszkańców, choć pewnie nie tylu, ile jeździło pociągami w czasach "kibli" przed pogorszeniem się czasów przejazdu i związanymi z tym cięciami w liczbie pociągów.

Do tego dochodzi jeszcze turystyka do Czech. Dla kogoś, kto przesiada się na szynobus do Harrachova, pociąg do Szklarskiej jest bezkonkurencyjny. Niestety, przy okazji wznowienia ruchu do Szklarskiej bardzo popsuto skomunikowania pociągów na tej stacji.
Kornik1983 - 26-02-2014, 07:33
Temat postu:
odnośnie jeleniogórskiego PKS-u, to wydaje mi się, że ważnym wątkiem jest to, że firmie tej wręcz świadomie nie zależy na skomunikowaniu autobusów z pociągami, ponieważ wolą, aby autobusy były skomunikowane z autobusami relacji Wrocław - Jelenia Góra w większości obsługiwanymi przez PKS jeleniogórski. Z punktu widzenia PKS-u lepiej, żeby autobus relacji Wrocław - Jelenia Góra miał dobre skomunikowanie na dworcu autobusowym w Jeleniej Górze z autobusami JG - Karpacz czy Szkl. Poręba, aniżeli na dworcu kolejowym z pociągiem. Biznes. Konkurencja na trasie JG - Wrocław - JG nasila się. Jest PKS, Krycha, kilku mniejszych busiarzy i jest kolej z coraz lepszą ofertą. Zwróćcie uwagę jak jeleniogórski PKS i busiarze ostatnio obniżyli ceny, wprowadzili różne promocje typu bilet rodzinny, miesięczny dla studenta. Oni widzą, że czasem to już nie bardzo z pociągami konkurują zwłaszcza w godzinach szczytu, gdy we Wrocławiu w korku swoje odstać czasami trzeba.
Flanker - 26-02-2014, 07:58
Temat postu:
celtin.88 napisał/a:
Kolego Flanker. Tak się składa że jeżdżę do Karpacza wielokrotnie na szkolenia i wiem jak mają się sprawy z transportem. Na temat komunikacji drogowej do Karpacza napisałeś oczywiście bzdury potwierdził to Kolega Krkonos.

Także to co pisał kolega Bystrzak to również bzdury, nie? Do Karpacza jeździłem nie tylko w sezonie i te busy i PKSy jadą długo, jest w nich niewygodnie, panuje potworny ścisk i przewiezienie dużych gratów, plecaków, rowerów itp. jest w zasadzie niemożliwe. Pociąg jadący poniżej 20 minut, wygodny, przestronny i przede wszystkim z dobrymi promocjami, taryfą i ciekawą ofertą konkurencyjną dla PKSów i busów byłby hitem i to by się sprawdziło. Przykład? Proszę - Wrocław - Świdnica. Ogromny potok podróżnych, busów PKSów od groma, 13 lat pociągi nie jeździły. Puszczono zaledwie 4 pary na początek, zrobiono reklamę i wprowadzono promocyjną taryfę. Wielu wieściło że to padnie i będą muchy jeździć, a tu patrz - z pociągu korzysta dużo ludzi pomimo małej ilości kursów i przesiedli się z busiarstwa. Można? Można, tylko wystarczy chcieć i zastosować się do tych punktów które ja podałem żeby to miało ręce i nogi.


Cytat:
Po elektryfikacji i modernizacji proponujesz puszczać 6 par ezt. Pytam się kto będzie dostosowywać swój dzień pod te sześć pociągów a na koniec (aby dostać się do centrum Karpacza) przesiadać się na busa, PKS.

Wystarczy sprawić że czas przejazdu będzie na poziomie 20 minut, a dojazd busem 5 minut i wspólny miesięczny bilet na oba środki transportu jako jedna relacja. 25 zamiast prawie 40 minut to baaaardzo duża różnica w ruchu aglomeracyjnym. Owe 6 par przede wszystkim miałoby służyć Karpaczowi za dojazd do Wrocławia i tak samo ludziom z Wrocławia do Karpacza.


bystrzak2000 napisał/a:

Z punktu widzenia mieszkańca Jeleniej Góry, czy Karpacza owszem. Z punktu widzenia turysty jadącego np. z Wrocławia już niekoniecznie.

O to to! Ale większość betonów kracząc NIE DA SIĘ nigdy tego nie pojmie, a żeby byli turyści i żeby było ich coraz więcej musi być zapewniona dobra komunikacja zbiorowa. Bez tego nie będzie turystów, bo pojadą w lepiej skomunikowane miejsce. Ale my tam gówno wiemy, nie znamy się, busiarstwo i PKS uber alles Smile Ech polactwo...
krkonoš - 26-02-2014, 12:58
Temat postu:
Flanker napisał/a:
Przykład? Proszę - Wrocław - Świdnica. Ogromny potok podróżnych, busów PKSów od groma, 13 lat pociągi nie jeździły. Puszczono zaledwie 4 pary na początek, zrobiono reklamę i wprowadzono promocyjną taryfę. Wielu wieściło że to padnie i będą muchy jeździć, a tu patrz - z pociągu korzysta dużo ludzi pomimo małej ilości kursów i przesiedli się z busiarstwa. Można? Można, tylko wystarczy chcieć i zastosować się do tych punktów które ja podałem żeby to miało ręce i nogi.

Ciekawe, ilu ludzi jeździłoby tymi pociągami, gdyby taryfa była taka, jak w standardowym cenniku Kolei Dolnośląskich za tę odległość (czyli 14,60 zł zamiast 5 zł)? Bilet na PKS z J.G. do Karpacza kosztuje 5 zł. Na pociąg według obecnego cennika kosztowałby 6,50 zł. Można oczywiście wprowadzić ekstrasuperhiper "promocję" na pociąg (np. bilety za 3 zł) i wykosić konkurencję. Jak już jej nie będzie, wrócimy do normalnego cennika, z czterema kursami na dobę.

Dla mnie wznowienie pociągów do Świdnicy to jest właśnie przykład reaktywacji robionej bez rąk i nóg. Warto zastanowić się, czy jest sens odtwarzania połączeń kolejowych tam, gdzie przewoźnicy drogowi zaspokajają potrzeby podróżnych na wystarczająco dobrym poziomie.

Komunikacja kolejowa i drogowa powinny się uzupełniać, a nie konkurować ze sobą. Dlatego byłbym za zrównaniem cen biletów na różne środki transportu w takich samych relacjach, a wtedy użytkownicy sami wybiorą, która usługa jest dla nich wygodniejsza.
Hewak - 26-02-2014, 15:49
Temat postu:
Pytam się po raz kolejny: po cholerę prowadzicie jakieś rozbudowane dyskusję na temat rozkładów jazdy, składów jakie by miały tam docierać. Czy w peronach stacji w Karpaczu zmieści się impuls czy nie. O elektryfikacji już nie wspomnę, bo to w ogóle są jakieś chore rojenia. Po co to?

Linii grozi rozbiórka. Więc skupcie się na tym żeby złodzieje w białych rękawiczkach nie położyli kresu tej linii. Trzeba ratować to co jest. Przeforsować jakoś nasze sku...ałe władze i zorganizować tam ruch turystyczny. Najlepiej drezynowy. Według mnie na tym etapie marzeniem mogłoby być co najwyżej zorganizowanie tam przejazdów specjalnych. Nie tak daleko Karpacza, w Jaworzynie stoi właściwie bezczynnie TKt48-18. I jakby, powiedzmy wypaliło, z drezynami to pomyśleć właśnie nad jakimiś specjalnymi z parowozem. Myślę że odpowiednia promocja przyciągnęła by tam turystów. Trzeba uchronić tą linie przed zagładą, a nie snuć wizję przywrócenia tam regularnej komunikacji pasażerskiej czy elektryfikacji!

Jakbyście postanowili wybudować dom to też najpierw planowalibyście wystrój wnętrza?
celtin.88 - 26-02-2014, 16:13
Temat postu:
Kolego Flanker. Niemożliwe będzie dotarcie z Jeleniej Góry do centrum Karpacza w 25 minut.

Ale niech ci już będzie załóżmy że za wiele milionów modernizujemy i elektryfikujemy linię do Karpacza. Uruchamiamy 6par pociągów na 31WE. Wprowadzamy dumpingową cenę cenę za przejazd np. 2.5zł. zaczynamy jeździć. I podstawowe pytanie… za 100 punktów. Jak zapełnić ludźmi wszystkie 6par pociągów (na 31WE) przez cały dzień w taki przeciętny dzień. Tak aby cała inwestycja miała sens i nie była wyrzucaniem pieniędzy w błoto. Oczywiście bez administracyjnych decyzji o likwidacji PKS i busów.

Kolego Krkonos. Powinni reaktywować nieczynną od 2000r. Linię Wrocław- Świdnica. Ta linia naprawdę byłaby skazana na sukces jednak jest potrzebna gruntowna modernizacja za wiele milionów

[ Dodano: 26-02-2014, 16:48 ]
Kolego Hewak Zgadzam się w 100%. Do Karpacza tylko drezyną, pociągiem retro. Kolej w PL ginie. Wystarczy jechać na Dw. Wrocław Gł. i poobserwować pociągi z Warszawy (generalnie) Sąmuchowozami. Nawet w ferie TLK ,,Śnieżka’’ (przeważnie) wiozła powietrze. Za kilka miesięcy będzie gotowa S-8. Tymczasem kilka osób na tym forum usilnie chce aby wpakować miliony w reaktywacje i elektryfikacje (5 tyś. ) Karpacza i skierowanie tam na siłę TLK głosząc jeszcze że pociągi te będą miały dobrą frekwencję. .
Flanker - 26-02-2014, 19:13
Temat postu:
Wy jesteście jak ten pekapowski mityczny beton: NIE DA SIĘ, NIE OPŁACA SIĘ, NIE MA SENSU, A PO CO, A NA CO itd. Właśnie szerzenie takiego podejścia wśród ludzi wobec kolei prowadzi do jej coraz większego orania. Dlaczego nie pokazać że jednak da się i zachęcić ludzi do powrotu do kolei? Idąc Waszym tokiem rozumowania - w pizdu zaorajmy całą kolej w kraju, będzie fajnie. Tego byście rzeczywiście chcieli?

Kolej w Polsce wymaga głębokiej reformy i modernizacji na każdym szczeblu - od sprzątaczki po zarząd, od podkładu kolejowego po sieć trakcyjną.

Padło hasło drezyny i retro do Karpacza - ok na początek brzmi nieźle. Jednak patrząc na podejście PLKowskiego betonu z IZ Wałbrzych ta linia prędzej pójdzie do rozbiórki niż do tego dopuszczą. Jedyną szansą jest przejęcie linii i uchronienie jej przed zaoraniem. Jednak kto miałby to przejąć? To musi być jakiś konkretny podmiot. Samorządy są na nie, UMWD też to ma w dupie. No i tak się koło zamyka i wracamy do punktu wyjścia.

Retro i drezyny to dobra rzecz na początek, jednak linia przy tak mizernym ruchu się nie utrzyma - szlak będzie leżeć większość roku odłogiem. No i kto wykona opryski torowiska, prace porządkowe, dozór linii? Prędzej cholerni złomiarze ją rozkradną.

Przywracanie linii do Karpacza dla kilku specjalów i drezyn by nie ładować w linii milionów ma sens, jednak tutaj potrzebna jest przychylność albo PLKi albo samorządów żeby nie zaorali linii i nie zrobili z niej ścieżki rowerowej, a wszystko się na to zanosi.

Jestem zwolennikiem przywrócenia najlepiej wszystkich albo chociaż większości linii kolejowych na DŚ. Wystarczy spojrzeć na mapę z przed 1945 ile linii mieliśmy, z czego jak wiele było pod drutem i jak świetnie to funkcjonowało. Uważam kolej za najlepszy środek transportu, szanse na rozwój regionów, miejsca pracy dla ludzi, trzymam się swego zdania twardo i łatwo go nie zmieniam. Boli mnie bardzo, że na forum kolejowym tak wiele osób jest na NIE wobec powrotu kolei do Karpacza czy w inne strony...

[ Dodano: 26-02-2014, 19:27 ]
celtin.88 napisał/a:

Kolego Krkonos. Powinni reaktywować nieczynną od 2000r. Linię Wrocław- Świdnica. Ta linia naprawdę byłaby skazana na sukces jednak jest potrzebna gruntowna modernizacja za wiele milionów

Jednak w czymś się zgadzamy co mnie dość pozytywnie zaskoczyło. UMWD odbije się czkawką nieprzywrócenie linii 285 do życia. Mieszkam przy tej linii, doskonale znam realia panujących korków na Partynicach i Wojszycach, znam na wylot potoki podróżnych z wsi i miast leżących przy tej linii i za 5-10 lat UMWD będzie postawione pod ścianą - albo przebudują DK35 na ekspresówkę/autostradę albo przywrócą linię 285 do życia bo DK35 jest już od wielu lat zbyt zakorkowana, przeładowana i potwornie niebezpieczna, jest na niej najwięcej wypadków. Może przywrócenie całej 285 byłoby zbyt drogie, jednak przede wszystkim do Kobierzyc. Wojszyce, Partynice, Bielany Wrocławskie, Domasław i Kobierzyce to ogromne, coraz większe z roku na rok sypialnie Wrocławia i ludzi tutaj od lat stale przybywa. Korki tworzą się niemiłosiernie wielkie, a komunikacja MPK jest zbyt słaba i mała do potrzeb. Zatem by szybciej i sprawniej docierać oraz by odciążyć drogi potrzebne jest przywrócenie 285 chociaż do Kobierzyc i puszczenie tutaj tramwaju czy szynobusa.

Oczywiście zanim puszczono połączenie do Świdnicy przez 274 planowano przez 285, jednak beton UMWD i PLK dopilnował by wykonano studium NIEwykonalności i podano jakieś chore z kosmosu sumy że trzeba by w to wpompować 300-500 milionów zł :O Oczywiście były to totalne bzdury i fantasmagorie, bo kto normalny robi na każdym przejeździe (na polach...) SSP? Wystarczyłoby ono raptem na kilku przejazdach. Myślę że można to było śmiało wyremontować i konkretnie zmodernizować poniżej 100 milionów złotych, a taką kasą UMWD dysponował. Najwyraźniej komuś zależało żeby linii nie przywrócić, wydać kilka milionów na łącznik z 274 i tą kasę przejeść.

Połączenie z samą Świdnicą to półśrodek i prowizorka która tylko częściowo ratuje problem i odciąża DK35, jednak dalej wiele wrocławskich sypialni jak Sobótka, Kobierzyce, Bielany, Partynice, Wojszyce ma problemy z dotarciem do centrum miasta o ludzkim czasie przejazdu. Potoki podróżnych na tej trasie są tak ogromne że kolej z dobrą taryfą, RJ i konkurencyjnym czasem przejazdu (szlakową walnąć 80 i czasowo by busiarstwo i PKSy szynobus miażdżył, w szczególności w godzinach szczytu) że o chętnych nie trzeba by się martwić.
bystrzak2000 - 26-02-2014, 19:31
Temat postu:
krkonoš napisał/a:
Ponadto wcześnie rano jest bezpośredni autobus z Wrocławia do Karpacza i - z tego co mi wiadomo - gros osób wybierających się na wycieczkę w Karkonosze korzysta z tego właśnie połączenia (lub ewentualnie analogicznego kursu do Szklarskiej Poręby).

Owszem jest Polbus o 6:45, ale autobus jedzie do Białego Jaru 3:15 h (ujdzie), ale kosztuje 33 zł. Na przykład dla mnie na jednodniowy sobotni wypad w Karkonosze to za drogo (66 zł w dwie strony). Regio Karnet + bus za 10 zł w dwie strony wychodzi 35 zł w dwie strony. Na weekend (weekendowy + bus) też taniej o 11 zł. Nawet jednorazowy na REGIO + bus wychodzi taniej. I mówię to o normalnym.

No ale tak jak pisałem - przesiadki w zasadzie gwarantują tylko busy, które z kolei oferują przejazd w nieludzkich warunkach. Nie ma gwarancji, że uda się zabrać większy bagaż, o rowerze nawet nie wspomnę. Niemniej jednak chętni na taką jazdę są i to w całkiem sporej ilości.

Co do spóźnień pociągów, to w zeszłym roku ani razu nie zdarzyło mi się, by Chojnik się spóźnił. Nie wiem, może miałem szczęście Wink

Na dzisiaj powinno się rozszerzyć ofertę IRBusów, jednak na taryfie REGIO, bo dzisiaj strasznie to komplikuje podróż. Do Jeleniej Góry nie jeżdżą żadne pociągi IR, więc trzeba kombinować z biletami. Odpada zupełnie jazda na Regio Karnecie, czy Turystycznym, bo busem wychodzi taniej niż zakup droższego biletu na IR. To słaba oferta.
krkonoš napisał/a:
Warto zastanowić się, czy jest sens odtwarzania połączeń kolejowych tam, gdzie przewoźnicy drogowi zaspokajają potrzeby podróżnych na wystarczająco dobrym poziomie.

Karpacz jest miejscowością przede wszystkim turystyczną. Zaraz po Wrocławiu jest najchętniej odwiedzaną przez turystów miejscowością na Dolnym Śląsku. A jak tam wygląda dojazd komunikacją publiczną ze stolicy regionu? Są 3 PKS-y na krzyż (w tym jeden w środku nocy) i pociąg z przesiadką na busa w Jeleniej Górze. Nie dziwota więc, że według badań z usług kolei korzysta ledwie 4% turystów, z busów i PKS-ów blisko 13%, a z samochodów ponad 70%. Skoro mamy takie myślenie, że się nie opłaca, bo ludzie i tak pojadą samochodem, to proponuję zaorać od razu wszystkie linie kolejowe, bo szkoda pieniędzy nawet na ich utrzymanie.

A poza tym jeśli wydano kilkadziesiąt milionów złotych na modernizację linii kolejowych do Szklarskiej Poręby i Kudowy i planuje się wydać kolejne miliony na dokończenie robót, a nawet myśli się o reaktywacji połączeń do Strona Śląskiego, to dlaczego pomija się tutaj Karpacz, który odwiedza najwięcej turystów? Nie rozumiem tego.
blakop - 26-02-2014, 20:28
Temat postu:
Przyglądam się Waszej dyskusji jako laik i muszę przyznać, że chyba każda z osób zabierających tu zdanie ma coś racji - i zwolennicy i sceptycy.

Sam jako życiowy sceptyk z zasady raczej kiepsko oceniam realne możliwości wznowienia ruchu na taj linii. A już elektryfikacja? O matko...

Z drugiej jednak strony proszę mi powiedzieć, jako laikowi - i tu pytanie kieruję do sceptyków - dlaczego sens połączenia do Karpacza jest tak negowany i negatywnie oceniany już co do samych jego założeń?? Jak to jest, że do Szklarskiej elektryczny pociąg sobie jeździ w najlepsze, linia wyremontowana i wszystko aż hula (zapomnijmy powiedzmy tą wpadkę z wiaduktem w Piechowicach), a jak rozważamy, czy to samo mogłoby się sprawdzić w Karpaczu, to wiele osób twierdzi, że to już z założenia nie ma szans... Dlaczego? Dla mnie Szklarska i Karpacz to identyczne miasta. Kurorty górskie - na co dzień niewielkie miasteczka - rzekłbym, że bliźniacze ze wszech miar. Dlaczego w jednym pociąg miałby być normalnością nie podlegająca dyskusji, a w tym drugim już sama koncepcja identycznego rozwiązania jest niby absolutnie nie do przyjęcia??
Już pomińmy kwestie techniczne, finansowe itd... Chodzi o samą koncepcję...
krkonoš - 26-02-2014, 20:50
Temat postu:
bystrzak2000 napisał/a:
Owszem jest Polbus o 6:45, ale autobus jedzie do Białego Jaru 3:15 h (ujdzie), ale kosztuje 33 zł. Na przykład dla mnie na jednodniowy sobotni wypad w Karkonosze to za drogo (66 zł w dwie strony). Regio Karnet + bus za 10 zł w dwie strony wychodzi 35 zł w dwie strony. Na weekend (weekendowy + bus) też taniej o 11 zł. Nawet jednorazowy na REGIO + bus wychodzi taniej. I mówię to o normalnym.

Za bilet jednorazowy (normalny) na pociąg do Karpacza zapłaciłbyś 33,90 zł (nie uwzględniam Regio Karnetu i innych zniżek, czyli biorę taką cenę, jaką płaci większość ludzi). Więc wcale nie wychodzi taniej. Co do PKS-ów, to np. o 8:40 jedzie PKS Brzeg i tam bilet kosztuje 23 zł. W Karpaczu jest on o 11:30, więc wcale nie tak późno. O 7:00 jeździ Polbus do Jakuszyc/Świeradowa, który do Jeleniej Góry kosztuje tylko 14 zł. Tam można przesiąść się na autobus do Karpacza (np. wspomnianego Polbusa o 6:45, który jedzie dłużej i wyjeżdża z Jeleniej dopiero po przyjeździe tego autobusu o 7:00 - pewnie wyjdzie taniej). Tak więc wcale nie trzeba jeździć koniecznie tym kursem o 6:45, jeśli dla kogoś za drogo. Napiszę herezję dla użytkowników tego forum, ale generalnie na linii Wrocław - Jelenia Góra dla przeciętnego nie-mikola wciąż bardziej opłaca się jeździć autobusami niż pociągami - jest taniej, szybciej i wygodniej.

Cytat:
No ale tak jak pisałem - przesiadki w zasadzie gwarantują tylko busy, które z kolei oferują przejazd w nieludzkich warunkach.

Spojrzałem na dostępne rozkłady prywatnych busów kursujących na linii J.G. dworzec PKP - Karpacz i jakoś nie widzę tam tych skomunikowań z przyjeżdżającymi pociągami "Chojnik" i "Szrenica"...

Cytat:
Co do spóźnień pociągów, to w zeszłym roku ani razu nie zdarzyło mi się, by Chojnik się spóźnił. Nie wiem, może miałem szczęście Wink

Może? Ja obserwuję dość częste spóźnienia pociągów z Wrocławia (choć teraz jest lepiej niż dawniej), szczególnie dalekobieżnych (w dalszych relacjach niż z Wrocławia - tymi pociągami niestety zaryzykowałbym podróż tylko w ostateczności). Jest jeszcze coś, o czym zapomniałem wspomnieć poprzednio. Rozkład jazdy pociągów zmienia się co kilka miesięcy. Nawet kilku- lub kilkunastominutowe zmiany przyjazdów/odjazdów pociągów sprawiają, że żaden przewoźnik drogowy nie będzie w stanie dopasować swoich kursów do tych zmian.

Cytat:
Karpacz jest miejscowością przede wszystkim turystyczną. Zaraz po Wrocławiu jest najchętniej odwiedzaną przez turystów miejscowością na Dolnym Śląsku. A jak tam wygląda dojazd komunikacją publiczną ze stolicy regionu? Są 3 PKS-y na krzyż (w tym jeden w środku nocy) i pociąg z przesiadką na busa w Jeleniej Górze.

Ale co to znaczy "przede wszystkim turystyczną"? W autobusach PKS przeważającą większość stanowią mieszkańcy, dojeżdżający do pracy, szkół itd. Szczególnie poza sezonem turystycznym w środku tygodnia, gdy trudno znaleźć w autobusie jakiegokolwiek turystę. Jeśli Polbus, PKS Brzeg i inni okoliczni przewoźnicy nie zdecydowali się uruchomić więcej kursów, to znaczy, że nie ma popytu na większą liczbę połączeń. PKS-y to obecnie przedsiębiorstwa działające na całkowicie komercyjnych zasadach, więc dostosowują podaż do popytu (a jak nie, to do nich trzeba mieć pretensje). 1-2 poranne, weekendowe autobusiki (z czego większość wysiada w Jeleniej Górze) - sam widzisz, jakie tłumy ciągną do Karpacza z Wrocławia.
rail_user - 26-02-2014, 20:50
Temat postu:
Dlaczego ? Bo już za "komuny" prawie nikt pociągiem do Karpacza nie jeździł. A autobusy pękały w szwach. Poza tym to nie Czechy, Niemcy czy Szwajcaria - bez zintegrowanego systemu transportu nie ma najmniejszego sensu ładować kasę w błoto. A zintegrowanego systemu nie będzie bo władze Karpacza mają to gdzieś.
Popatrz tylko na mapę Polski - dokąd do kurortów górskich można dojechać pociągiem ( w sensie iż jest relacja kolejowa ) ?
Krynica - prawie nie
Zakopane - też w końcowej fazie upadku
Wisła - ?
Zywiec - Zwardoń - w zasadzie tylko KSl ale można
Lądek/Stronie Sl. - zaorano
Kudowa - po reaktywacji 3 pary
Karpacz - nie
Świeradów-Zdrój - linia w rozbiórce.
A wystarczy przejść "góry" - inna bajka.`
krkonoš - 26-02-2014, 21:00
Temat postu:
rail_user napisał/a:
A zintegrowanego systemu nie będzie bo władze Karpacza mają to gdzieś.

Ale to nie władze Karpacza mają tworzyć zintegrowany system. Od tego są władze na szczeblu wojewódzkim. Popatrz, jak jest w Czechach czy Niemczech (np. KORID w województwie libereckim, ZVON we wschodniej Saksonii). A co robią nasze władze w tym celu? Nawet nie potrafią stworzyć wyszukiwarki połączeń dla całego województwa, uwzględniającej wszystkich przewoźników.
Hewak - 26-02-2014, 21:07
Temat postu:
Flanker, blakop, sam jeszcze jechałem w grudniu 1999 roku, na 3 miesiące przed zawieszeniem, planowym pociągiem do Karpacz. Ja nie jestem na nie dla regularnego ruchu. Wręcz przeciwnie. Bardzo chciałbym aby ruch do Karpacza powrócił. Tak samo do Kowar, Świeradowa. Najlepiej jakby każda linia funkcjonowała w ruchu pasażerskim jak dawniej. Jak słyszę o kolejnej rozebranej linii to szlag mnie trafia. Ostatnio na przykład rozebrano, albo i rozbiórka trwa, linię Malczyce-Jawor. Niby zapomniana linia, wydawałoby się kompletnie niepotrzebna, bez jakichkolwiek szans, a jednak fakt że kolejna linia znika boli.

Niestety, ale od 1990 roku tak wszystko w Polsce działa. Wszędzie przekręt, łapówki, ustawianie przetargów. Ktoś sobie nabija kabzę. Uwierzycie że w 1989 coś się opłaca, a w 1990 już nie? Choćby przykład górnictwa w Wałbrzychu. Nagle wydobycie przestało opłacać (najbardziej dobitny przykład to szyb "Kopernik") a górnictwo zlikwidowano w taki sposób że teraz praktycznie jest nie do odtworzenia. W ten sposób kilka cwaniaczków dorobiło się kupę kasy choćby na sprzedaży złomu z likwidowanych obiektów kopalnianych i koksowni. A że 20000 czy nawet więcej ludzi straciło pracę i poszło na bruk? To ich nie interesuję. Ważne że oni są ustawieni.

Karpacz padł słynnego 2 kwietnia 2000 roku. Wtedy zamknięto ponad 1000 kilometrów "niepotrzebnych nikomu linii". Jak trzeba to się zrobi każdą linię nieopłacalną. Od lat jest stosowana polityka wygaszania popytu i w każdym takim przypadku ktoś ze świecznika ma w tym interes. Nie słyszeliście jak to właśnie w 2 kwietnia 2000 w Skarszewach policja obstawiała ostatni "nikomu niepotrzebny pociąg", bo mieszkańcy nie chcieli go wypuścić ze stacji? Podobna sytuacja sytuacja była na linii Białystok-Zubki Białostockie.

I w taki sam sposób można się dorobić na likwidacji linii kolejowych. Kogoś zainteresuję grunt na którym znajduję się linia, posmaruję tam gdzie trzeba, i już gotowe. Linia do rozbiórki bo "nic nie da się zrobić" a i ze sprzedaży materiałów coś wpadnie. To że ktoś chce na linii do Karpacza zarobić to jestem pewny. Więc jak na razie trzeba linię uchronić przed tym i zorganizować tam cokolwiek zanim będzie za późno. I dlatego uważam że plany uruchomienia przewozów, a tym bardziej elektryfikacji to są plany ewentualnie na bardzo daleką przyszłość, bo takie pomysły w takiej sytuacji to zaczynanie, że tak powiem, od dupy strony.
Flanker - 26-02-2014, 21:37
Temat postu:
Hewak wiem doskonale co masz na myśli. Lubawka się twardo broniła do 2004 roku, bo do 2001 był tutaj transgraniczny ruch towarowy, oprócz tego ruch towarowy po kruszywo i po drewno, a ludzie jeździli. W 2001 roku zamykając granicę i likwidując (bez powodu) łącznicę Marciszów - Krużyn zrobiono to tylko po to aby stopniowo uwalić linię. Jeszcze w 90tych do Lubawki docierała SP32 z czteroczłonową oliwkową bipą i SU45 z 3 bonanzami. Codziennie masa ludzi jeździła do fabryk i kopalń w Wałbrzychu. Kres nadszedł w latach 90tych wraz z ich zamknięciami i ogromne bezrobocie z którego do dzisiaj powiat kamiennogórski nie może się podnieść. Jestem tak jak Ty święcie przekonany że jakieś kolesiostwo w Karpaczu wzięło solidnie w łapę i dalej pewnie ma z tego profity by nie dopuścić do powrotu tam kolei.

Lubawka i Kamienna odzyskały choć sezonowo ruch pasażerski w 2008, towarowy do KG cały czas był, a teraz się mocno poszerzył o nowych przewoźników, a do Lubawki towary wróciły wreszcie po 3 latach, a konkretniej ruch transgraniczny towarowy wrócił po 12 latach. Jednak tutaj jest połączenie z Czechami, pełna 60tka na całej długości linii, łagodny szlak i co najważniejsze ruch towarowy który przeżywa teraz tutaj prawdziwy renesans. Przede wszystkim jednak prokolejowe samorządy - KG, Lubawka, Trutnov są bardzo prokolejowe i mają takie władze od lat. Gdyby Karpacz miał takich samorządowców myślę że sytuacja byłaby tam zupełnie inna niż dzisiaj...

Marzę o tym by przywrócić DŚ kolej z 1945 roku - wszystkie linie i drut tam gdzie był, plus elektryfikacja kolejnych. Chciałbym żeby stanowiła główny środek transportu tutaj, żeby ludzie chętnie z niej korzystali, olali samochody i PKSy i wybrali kolej. Niemcy się pewnie w grobie przewracają na myśl o tym jak zaorano kolej na DŚ.
KPP - 26-02-2014, 21:48
Temat postu:
Kasy na modernizacje może jest dużo, ale jak zrealizują projekt kolei aglomeracyjnej LGOM to będzie się można już cieszyć. Na razie większe szanse od modernizacji Karpacza, lwóweckiej, Legnica-Marciszów, czy 285 mają chociażby:

1) kolej na lotnisko we Wrocławiu (rzekomo za pół miliarda!)
2) reaktywacja Świebodzkiego (ostatnio głośno o tym)
2) tunel średnicowy pod Wrocławiem (niedawny pomysł radnych ODŚ jeszcze przed zawiązaniem koalicji)

Potrzeb jest wiele, ale najważniejsze dotyczą Wrocławia niestety. Dlatego obawiam się, że środki pójdą na Wrocław. Może te 49 województw to nie taki zły pomysł? A MIR chce przyciąć środki na kolej do 40%. Zaczęło się od 60%, po negocjacjach z UE zgodzono się na 50%, teraz podobno będą negocjować 40%.
krkonoš - 26-02-2014, 21:59
Temat postu:
Flanker napisał/a:
Przede wszystkim jednak prokolejowe samorządy - KG, Lubawka, Trutnov są bardzo prokolejowe i mają takie władze od lat. Gdyby Karpacz miał takich samorządowców myślę że sytuacja byłaby tam zupełnie inna niż dzisiaj...

Więc dlaczego tym "prokolejowym" samorządom do dzisiaj nie udało się uruchomić całorocznego połączenia do Wrocławia (lub przynajmniej wahadła do Sędzisławia), mimo że koszt takiego przedsięwzięcia byłby nieporównywalnie niższy niż w Karpaczu, tj. wystarczyłoby znaleźć (albo zakupić) jeden szynobus, który już teraz mógłby jeździć na tej linii (w przeciwieństwie do Karpacza, gdzie jak by nie patrzeć, trzeba najpierw zainwestować pieniądze w rewitalizację linii)? Osobiście za bardziej sensowne uważam przywrócenie pociągów do Lubawki niż do Karpacza.
blakop - 26-02-2014, 22:11
Temat postu:
Więc inne pytanie - co zdecydowało o tym, że dwie bliźniacze linie (pomijam aspekty techniczne - bardziej o ich cel, przeznaczenie mi chodzi), do dwóch bliźniaczych miast, ze wspólnym punktem początkowym spotkał tak odmienny los? Dlaczego Szklarska również nie umarła na przełomie wieków jak Karpacz? Czy faktycznie tylko lokalizacja dworca (w Karpaczu niekorzystna) była decydująca?
Preki - 26-02-2014, 23:12
Temat postu:
Cytat:
Czy faktycznie tylko lokalizacja dworca (w Karpaczu niekorzystna) była decydująca?

Ja stawiam po prostu na rodzaj trakcji, chociaż i linie "pod drutem" też kasowano, ale rzadziej.
mateuuu - 26-02-2014, 23:16
Temat postu:
Powód jest prozaiczny - do Szklarskiej zdążyli powiesić sieć a do Karpacza nie...
blakop - 26-02-2014, 23:57
Temat postu:
Ale jakie to miało znaczenie? Przecież przed remontem tam były makabryczne szlakowe, które zresztą z tego co mi wiadomo generowały z kolei kłopoty z użytkowanym taborem z rozruchem oporowym (czyli oprócz EM-10 praktycznie wszystko w tamtych czasach). Jakie znaczenie miał rodzaj trakcji - bo z punktu widzenia podróżnego nie ma to przecież znaczenia (a to chyba podróżny jest wyznacznikiem istnienia linii).
krkonoš - 27-02-2014, 00:12
Temat postu:
A nie było tak, że linia do Szklarskiej była linią kolejową znaczenia państwowego (lub coś w tym stylu) i w związku z tym musiała być utrzymywana?
Flanker - 27-02-2014, 00:56
Temat postu:
krkonoš napisał/a:

Więc dlaczego tym "prokolejowym" samorządom do dzisiaj nie udało się uruchomić całorocznego połączenia do Wrocławia (lub przynajmniej wahadła do Sędzisławia), mimo że koszt takiego przedsięwzięcia byłby nieporównywalnie niższy niż w Karpaczu, tj. wystarczyłoby znaleźć (albo zakupić) jeden szynobus, który już teraz mógłby jeździć na tej linii (w przeciwieństwie do Karpacza, gdzie jak by nie patrzeć, trzeba najpierw zainwestować pieniądze w rewitalizację linii)? Osobiście za bardziej sensowne uważam przywrócenie pociągów do Lubawki niż do Karpacza.


A myślisz że nie próbowano? W zeszłym roku zbierano ankiety i rozmawiano z UMWD w sprawie całorocznego połączenia kolejowego do KG i Lubawki. UMWD wyparło się brakiem przejezdności łącznicy Marciszów - Krużyn (bardzo gówniana wymówka, bo tam wystarczy przywrócić rozjazd w Marciszowie) która i tak nie ma żadnego wpływu na skład jadący z Wrocławia bo szybciej jest przez Sędzisław i nie trzeba zmieniać czoła. Poza tym nawet jadąc z JG i zmieniając czoło w Sędzisławiu szynobus i tak bije na łeb na szyje czasem przejazdu wszelkie PKSy i busy. Tak samo jadąc do Wrocławia, czas przejazdu jest fest konkurencyjny. PLK z kolei dupy nie ruszy by zrobić Krużyn choć to i tak tylko wymówka UMWD. Samo połączenie się obroniło i jeździ, bo samorządy są prokolejowe i mamy plecy w postaci Machałkowej.

Ogryzki do Sędzisławia nie miałyby żadnego sensu, jeśli miałoby coś jeździć to bezpośrednio z/do Wrocławia i JG albo Wałbrzycha. Osobiście uważam że powinno się powiązać ruch z Wałbrzychem, bo odpada zmiana czoła jak w przypadku składów jadących z JG i jest o wiele większy potok podróżnych z/do Wałbrzycha niż do JG.

Powiat mógłby linię przejąć, choć teraz tyle towarów przybyło, że PLK za Chiny jej nie odda, bo za dobrą kasę już z tego mają. Z drugiej strony też trzeba patrzeć na to że powiat kamiennogórski jest biedny i jest tutaj bardzo duże bezrobocie, a linię utrzymać jakoś trzeba. To raz, dwa - mówiłeś a propo szynobusa. Już teraz jest problem, bo jedynie SA134 Pesy te z niskimi numerami mają papiery na wjazd do Czech i tylko one. Jednak owe składy mają zatrudnienie i sporo roboty do Żar, Legnicy, Trzebnicy i Zgorzelca, więc z trudem ten jeden skład się udaje wyrwać w sezonie na jazdy w (C). KD nie ma czym jeździć na bezdruciach, a nowych szynobusów niestety nie kupią. Samorząd też nie kupi - choćby jednego, bo nie mają na to fizycznie kasy. Już kiedyś kupiono za ich kasę szynobus na tą linię (SA102-001) , nie wiem czy dali całość czy się dorzucili, ale wiemy jak ta historia się potoczyła.

Są dobre rokowania i kroczki że może jednak będzie coś jeździć całorocznie. Myślę że najlepszym wyjściem dla studentów i innych dojeżdżających na weekend do rodziny byłby całoroczny szynobus w piątki o 17-18 z Wrocławia do Lubawki, w poniedziałki o 6 rano do Wrocławia i w weekendy dokładnie ten sam RJ co obecnie zaplanowany na sezonówkę, czyli poranny z Wrocławia i wieczorny powrotny plus 2 pary do JG w środku. Skład jeździłby w weekendy i (5)(1) całorocznie, natomiast w święta (również czeskie) i w sezonie, czyli maj-wrzesień plus zimą, w szczególności w ferie przedłużyć połączenie do Trutnova. W tygodniu komunikacja PKSu jest dobra i tutaj pociąg byłby zbędny, ale w (5 i 1) i w weekendy taka oferta jest potrzebna tutaj.

Również uważam, że przywrócenie Lubawki ma większy sens i jest o wiele wiele więcej argumentów za niż w przypadku Karpacza, Kowar, Stronia czy innych, bo tutaj szlakowa odpowiednia jest, infrastruktura jest, samorządy prokolejowe są, ruch towarowy jest, przede wszystkim połączenie z Czechami, a więc ruch transgraniczny i tym samym (Trutnov, Karkonosze, Ardspach i wsjo jasne) ogromny argument turystyczny. Brakuje tylko kogoś kto w UMWD by to klepnął. Jednak nie chciałbym w takich kategoriach tego rozpatrywać. Uważam że Karpacz również zasługuje na kolej i nie powinien być marginalizowany.



blakop napisał/a:
Dlaczego Szklarska również nie umarła na przełomie wieków jak Karpacz?

Bo Karpacz ma antykolejowego burmistrza i antykolejowy samorząd który do spóły z PKPem uwalił kolej w Karpaczu to raz, dwa Szklarska się załapała w 80tych na reelektryfikację, a Karpacz nie chociaż był w planach i to ją uratowało. Gdyby Szklarska była na spalinie wątpię by historia się tak potoczyła. Doszedł aspekt położenia stacji w Karpaczu, pojawiło się busiarstwo które chciało zarobić, więc Karpacz uwalono, Szklarska została "na otarcie łez".
EU07-469 - 27-02-2014, 06:30
Temat postu:
Wiecie co, tworzenie ścieżek rowerowych na nasypach kolejowych ma sens tam, gdzie kolej nie istnieje od wielu lat, np. w rejonie Polanowa w zachodniopomorskim, gdzie obecnie mieszkam (przed wojną spory węzeł kolejowy, ale w kwietniu 1945 weszli ruscy i zabrali tory jako "zdobycz wojenną", skutkiem czego od 69 lat tu pociągu nie było, a zpolityką naszych (p)osłów na pewno to nie zostanie odbudowane), a nie na linii do takiego miasta jak Karpacz, którą wystarczy oczyścić i naprawić.
Kornik1983 - 27-02-2014, 08:11
Temat postu:
Cytat:
Napiszę herezję dla użytkowników tego forum, ale generalnie na linii Wrocław - Jelenia Góra dla przeciętnego nie-mikola wciąż bardziej opłaca się jeździć autobusami niż pociągami - jest taniej, szybciej i wygodniej.


Z tym bym polemizował, zwłaszcza w przypadku weekendów, kiedy jeździ wielu studentów.

Mój brat, który mieszka we Wrocławiu i co jakiś czas przyjeżdża w kotlinę, nie raz już się nadział, że się nie zmieścił do PKS-u czy Krychy i woli od razu iść na pociąg. Twierdzi, że jeszcze rok temu pociąg wyludniał się na stacji Wałbrzych Miasto, natomiast teraz sytuacja się zmieniła i co raz więcej ludzi jeździ do samej Jeleniej Góry, czy nawet dalej.

Co do przewozów w tygodniu się nie wypowiem, bo nie mam wiedzy.

Natomiast, co do Karpacza (Kowar). Myślę, że pociąg mógłby być jakąś alternatywą w ruchu lokalnym.

Rano wsiąść w Mysłakowicach do autobusu jadącego od strony Kowar w cale nie jest tak łatwo. Dlatego, ponieważ najważniejsze przystanki na trasie z Kowar PKS-u i linii kolejowej się pokrywają, to uważam, że najpierw powinno się dążyć do przywrócenia Kowar, a później Karpacza.

Zgadzam się za to w całej rozciągłości, że aby myśleć o jakimkolwiek przywracaniu ruchu, to najpierw trzeba tą linię obronić przed zakusami samorządowców.
Dodam jeszcze na marginesie, że aktywiści rowerowi z Jeleniej Góry nie raz podkreślali, że ścieżka rowerowa tak, ale nie kosztem linii kolejowej.
blakop - 27-02-2014, 08:25
Temat postu:
Mi bardziej chodzi o to, że z tego co czytam na takich forach jak to wnioskuję, że w granicach roku 2000 (uwalenie linii do Karpacza) to linia do Karpacza oferowała wyższą prędkość szlakową niż linia do Szklarskiej (60km/h w momencie zamykania wobec 30 km/h na większości szlaku do Szklarskiej) - czyli aspekt elektryfikacji jak dla mnie nie powinien być decydujący tutaj Rolling Eyes
bystrzak2000 - 27-02-2014, 08:55
Temat postu:
W 2000 r. pociąg do Karpacza jechał 40 minut, a linia ma tylko 17 km długości. Do Szklarskiej Poręby linia ma 32 km, a pociąg jechał wówczas 55 minut.

Poza tym do Karpacza nie było żadnych bezpośrednich pociągów z Wrocławia, więc przeciętny pasażer nie miał pojęcia, że można dojechać tam pociągiem bez pytania w informacji bądź wertowania SRJP. Stąd brak zainteresowania połączeniem w ruchu turystycznym.

krkonoš napisał/a:
Za bilet jednorazowy (normalny) na pociąg do Karpacza zapłaciłbyś 33,90 zł

Chodziło mi o jednorazowy na pociąg + bus (nie IR Bus).

krkonoš napisał/a:
Spojrzałem na dostępne rozkłady prywatnych busów kursujących na linii J.G. dworzec PKP - Karpacz i jakoś nie widzę tam tych skomunikowań z przyjeżdżającymi pociągami "Chojnik" i "Szrenica"...

W zeszłym roku były bardzo dobre, szkoda że rozwalili.

PS. A możesz podać jakieś ich źródło? Chętnie bym przewertował Smile

krkonoš napisał/a:
Jeśli Polbus, PKS Brzeg i inni okoliczni przewoźnicy nie zdecydowali się uruchomić więcej kursów, to znaczy, że nie ma popytu na większą liczbę połączeń

Połączeń jest mało, więc dla pasażera oferta jest słaba, więc mało kto jeździ. Potem likwiduje się połączenia i oferta jeszcze słabsza, więc jedzie jeszcze mniej ludzi. I tak w kółko. Nie dziwota więc, że później ponad 70% turystów jedzie samochodem.

Brak odpowiedniej oferty, brak odpowiedniej taryfy, brak jakiejkolwiek promocji połączeń, itd. to przyczyny takiego stanu rzeczy. Jaka była promocja połączeń do Szklarskiej Poręby? Przeciętny pasażer dowiedział się jedynie o wpadce z wiaduktami. I nic poza tym. Zobacz jak promuje się Polski Bus, a jak kolej i przewoźnicy PKS.
JacekW - 27-02-2014, 11:26
Temat postu:
Moje przemyślenia z punktu widzenia turysty są takie, że faktycznie najlepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie bezpośrednich połączeń Wrocław (Warszawa, Poznań) - Karpacz. Jakby nie patrzeć połączenie kolejowe do Szklarskiej odbiera część turystów Karpaczowi. Sam gdy mam się wybrać w Karkonosze wolę jechać do Szklarskiej niż przesiadać się na busiarnię w JG. Już w zeszłe wakacje, gdy był zawieszony ruch pociągów z powodu remontu, przerabiałem taką przesiadkę jadąc do SzP i stwierdziłem, że nigdy więcej. Na szczęście wracałem z Karpacza IR Busem i było wygodnie, tanio (kupując do Wrocławia) i było skomunikowanie, chociaż autobus się spóźnił z 10 minut. Tydzień temu znajomy był w górach i pojechał do SzPG ze względu na połączenie kolejowe, podobnie koledzy się wybierają w sobotę z Wrocławia i Świebodzic pociągiem właśnie do Szklarskiej - brak konieczności przesiadania się. Pamiętam, że w 2000 roku tuż przed uwaleniem połączenia jechałem w niedzielę pociągiem Karpacz - Jelenia Góra i był tak zawalony, że ludzie się dosłownie wysypywali, chyba nie zdarzyło mi się jechać w większym ścisku, to pokazuje, że zamknięcie wówczas linii było zbyt pochopne. Rozumiem, że co innego turyści, którzy jeżdżą tylko w weekendy i wakacje, a co innego szara codzienność poza sezonem, ale jednak uważam, że do miejsc takich jak Karpacz powinny być bezpośrednie połączenia z Wrocławia, bo widząc po tym jak ja i moi znajomi preferujemy Szklarską Porębę ma to sens. Podoba mi się przytoczony tutaj przykład Svobody nad Upą, miałem okazję jechać w czerwcu bodajże i Motoraczek był zapełniony (wszystkie siedzące i sporo osób stało). W Svobodzie ludzie wysiedli i może z 5 osób poszło dalej pieszo, reszta przeszła na zintegrowany dworzec autobusowy i czekała na busy do Jańskich Łaźni i Pecu pod Śnieżką, zatem da się. Po prostu koniecznością byłoby stworzenie czegoś w stylu miejskiego autobusu w Karpaczu (jak najtańszego) na trasie dworzec PKP - Karpacz Górny, skomunikowanego z każdym pociągiem odjeżdżającym z tej stacji i odpowiednie wypromowanie go żeby zaistniał w świadomości mieszkańców i turystów, żeby każdy miał pewność, że po przyjeździe do Karpacza nie będzie musiał iść kilka kilometrów pod górę. Dobrym rozwiązaniem byłoby tutaj istniejące w kilku krajach Czeskiej Republiki podzielenie województwa na strefy komunikacyjne i stworzenie zintegrowanego systemu biletów, dzięki temu przy stworzeniu z Karpacza jednej strefy, można by po przyjechaniu pociągiem pojechać do Górnego autobusem na tym samym bilecie, ale niestety wszystko to pozostaje na razie futurologią...
Hewak - 27-02-2014, 16:22
Temat postu:
Widzę że dalej brniecie w swoje więc już nie podpowiadam. Dalej kombinujcie jaki tabor, z jakich miast i w jakim takcie ma dojeżdżać do Karpacza, a w między czasie może ktoś wrzuci link z artykułu że linia do Karpacza została właśnie rozebrana.

A co do tych którzy twierdzą że Karpacz uratowałaby elektryfikacja, mam kilka przykładów:

Linia 427 Mścice-Mielno Koszalińskie zelektryfikowana w 1989, zamknięta w 1994 gdzie Mielno to dość znana miejscowość wypoczynkowa. Po sieci trakcyjnej pozostały słupy. Pociągi rozpoczynały i kończyły bieg w Koszalinie ponad 100 000 mieście, wówczas wojewódzkim.

Linia 28 Wieliszew-Zegrze zelektryfikowana w 1972, zamknięta w 1994.

Linia 175 Kłodnica-Kluczbork. Dwutorowy odcinek Kluczbork (25 000 mieszkańców)-Fosowskie zelektryfikowany w grudniu 1983, zamknięty w grudniu 2004, odcinek Fosowskie-Strzelce Opolskie ( ponad 18 000 mieszkańców) zelektryfikowany w lipcu 1984, zamknięty 23 czerwca 2000 (ta data to następna po 2 kwietnia 2000 rzeź połączeń pasażerskich).

Linia 132 Bytom-Wrocław Główny. Dwutorowy odcinek Zabrze Biskupice (Zabrze ma około 180 000 mieszkańców)-Pyskowice (ponad 18 000 mieszkańców), zelektryfikowany w grudniu 1979, zamknięty w czerwcu 1996. Obecnie po tym odcinku nie ma śladu. Został rozebrany w 2004 roku i była to likwidacja jednego głównych wylotów z GOP-u.

Linia 178 Zabrze Mikulczyce-Tworóg. Zelektryfikowana w maju 1981, dwutorowa linia, zamknięta we wrześniu 1994, w 2003 roku fizycznie zlikwidowana. Tu też zlikwidowano wylot z GOP-u.

Linia 159 Orzesze-Wodzisław Śląski. Odcinek Orzesze-Żory, zelektryfikowany w grudniu 1978, zamknięty w czerwcu 2001. Odcinek Pawłowice Śląskie-Jastrzębie Zdrój, zelektryfikowany w czerwcu 1984, zamknięty w lutym 2001. Odcinek Jastrzębie Zdrój-Jastrzębie Zdrój Moszczenica zelektryfikowany w czerwcu 1984, zamknięty w czerwcu 1997. Odcinek Jastrzębie Zdrój Moszczenica-Wodzisław Śląski, zelektryfikowany w listopadzie 1985, zamknięty w czerwcu 1997. Obecnie na całej linii 159 jedyny czynny (choć tylko w ruchu towarowym), zelektryfikowany odcinek jest miedzy Żorami, a posterunkiem Studzionka. Obecnie cała linia jest pozbawiona sieci trakcyjnej, tory nieprzejezdne z dużymi ubytkami, a odcinek między Orzeszem a Żorami jest rozkradziony w takim stopniu że wygląda jakby był po fizycznej likwidacji z ramienia PKP.W większości poznikały nawet słupy trakcyjne. Miejscowości leżące przy linii:
Orzesze (ponad 19 000),
Żory (ponad 62 000),
Pawłowice (ponad 9000),
Jastrzębie Zdrój (ponad 91 000),
Wodzisław Śląski ponad 49 000).

Linia 103 Trzebinia-Skawce. Odcinek Trzebinia-Bolęcin, zelektryfikowany w czerwcu 1982, Bolęcin-Spytkowice zelektryfikowany w 1989, Spytkowice-Wadowice, zelektryfikowany w marcu 1990. Całość zamknięta październiku 2002, niecały rok później zdemontowano sieć. Dziś w większości nieprzejezdna.

Linia 126 Jaworzno Szczakowa-Bolęcin. Odcinek Chraznów-Bolęcin zelektryfikowany w 1992, zamknięty w 1995(!). Sieć zdjęto kilka lat później, obecnie między przystankiem Płaza a Bolęcinem rozebrany.

Tu są podane główne przykłady. Myślę że znalazło by się jeszcze kilka. Choćby Gierałtowice-Orzesze, Tychy-Lędziny czy Bielsko Biała-Cieszyn. Także jak widać w tych przypadkach elektryfikacja nie wiele pomogła.
celtin.88 - 27-02-2014, 16:54
Temat postu:
Kolego Flanker. W 1991r. Pomimo że podróż pociągiem Jelenia Góra- Karpacz była tańsza, wygodniejsza ludzie już wtedy woleli jechać jak glonojady PKS. Czemu? Odp. Jest b. prosta. Autobusy Oprócz tego że dojeżdżały do centrum Karpacza obsługiwały też wiele przystanków w Jeleniej Górze. Dzięki temu ludzie mieli znacznie bliżej do Pracy, szkoły. Oczywiście jeździły z bardzo dużą częstotliwością. W codziennych dojazdach liczy się każda minuta, każde 100 metrów bliżej. Transport drogowy to zapewniał i dlatego odniósł zwycięstwo.
Ludzie sami wybrali . Burmistrz Karpacza jest realistą i doskonale wie że bez kolei można się spokojnie obyć.
Załóżmy że za wiele milionów modernizujemy i elektryfikujemy linię do Karpacza. Uruchamiamy 6par pociągów na 31WE. Wprowadzamy dumpingową cenę cenę za przejazd np. 2.5zł. zaczynamy jeździć. I podstawowe pytanie… za 100 punktów.
Jak zapełnić ludźmi wszystkie 6par pociągów (na 31WE) przez cały dzień w taki przeciętny dzień. Tak aby cała inwestycja miała sens i nie była wyrzucaniem pieniędzy w błoto? Oczywiście bez administracyjnych decyzji o likwidacji PKS i busów?

Jesteś mieszkańcem Karpacza. Ty dojeżdżasz do pracy, do Jeleniej Góry podobnie jak twoje dzieci do szkoły. Dojeżdżacie niewygodnym, ciasnym busem/autobusem. Zostają uruchomione np. od 1marca pociągi Karpacz – J. Góra (6 par). Czy w imię tego że jesteś wielkim MK dostosujesz swój dzień / twoich dzieci pod te pociągi (ze wszystkimi tego konsekwencjami tj. wcześniejsze wstawanie, późny powrót do domu, wałęsające się dzieci po Jeleniej Górze) czy też zwycięży zdrowy rozsądek?


Wiele linii kolejowych miało rację bytu tylko wtedy gdy kolej miała monopol na przewozy. Zamykanie linii kolejowych to nie tylko nasza specjalność. Na zachodzie czyniono to w latach 50/70. Zaakceptuj to że kolej nie zawsze jest atrakcyjnym środkiem lokomocji. Najwyższy czas musisz się z tym pogodzić. Inaczej z tego powodu wpadniesz w nerwicę, depresję… znam kilka takich przypadków wśród MK.
krkonoš - 27-02-2014, 17:13
Temat postu:
Flanker napisał/a:
Bo Karpacz ma antykolejowego burmistrza i antykolejowy samorząd który do spóły z PKPem uwalił kolej w Karpaczu to raz, dwa Szklarska się załapała w 80tych na reelektryfikację, a Karpacz nie chociaż był w planach i to ją uratowało. Gdyby Szklarska była na spalinie wątpię by historia się tak potoczyła. Doszedł aspekt położenia stacji w Karpaczu, pojawiło się busiarstwo które chciało zarobić, więc Karpacz uwalono, Szklarska została "na otarcie łez".

Eee, z tymi teoriami spiskowymi (pojawiającymi się tu w komentarzach wielu osób) to ja bym nie przesadzał. Naprawdę, niewielu mieszkańców odczuwa potrzebę pociągów do Karpacza, a władze gmin leżących wzdłuż tej linii po prostu realizują interes mieszkańców. Co do busów, to nigdy nie były one jakoś nadmiernie rozplenione na trasie do Karpacza, wciąż podstawowym środkiem transportu dla mieszkańców jest PKS, który w miarę potrafi sobie radzić z niewygodną konkurencją (o ile chce).

Co do linii kolejowej do Lubawki, to ja wciąż uważam, że lepszym rozwiązaniem byłoby wahadło Sędzisław - Lubawka niż bezpośredni szynobus z Wrocławia, przez co można by jednym szynobusem zapewnić nawet kilkanaście kursów na dobę w 2-godzinnym takcie, a nie 1-2 kursy dziennie. Właśnie m.in. przez fakt, że szynobusy spore odcinki pokonują na liniach zelektryfikowanych (Wrocław - Świdnica, Wrocław - Żary, Jelenia Góra - Zgorzelec), brakuje ich na linie niezelektryfikowane. Linia Sędzisław - Lubawka to stosunkowo krótki "kikut", więc nie powinno być problemów ze skomunikowaniami w Sędzisławiu (w razie spóźnienia pociągów z Wrocławia lub Jeleniej Góry szynobus do Lubawki odjeżdżałby później, a z powrotem nie ma specjalnie możliwości, żeby złapał opóźnienie). Jakby ludzie przyzwyczaili się, że skomunikowania są trzymane, to pewnie frekwencja byłaby całkiem dobra. Ale to kwestie na zupełnie inną dyskusję, kiedyś już rozmawialiśmy na ten temat i nie doszliśmy do porozumienia, więc chyba lepiej pozostać przy swoich zdaniach i nie ciągnąć tego wątku w tym miejscu.

Kornik1983 napisał/a:
Z tym bym polemizował, zwłaszcza w przypadku weekendów, kiedy jeździ wielu studentów.

Mój brat, który mieszka we Wrocławiu i co jakiś czas przyjeżdża w kotlinę, nie raz już się nadział, że się nie zmieścił do PKS-u czy Krychy i woli od razu iść na pociąg. Twierdzi, że jeszcze rok temu pociąg wyludniał się na stacji Wałbrzych Miasto, natomiast teraz sytuacja się zmieniła i co raz więcej ludzi jeździ do samej Jeleniej Góry, czy nawet dalej.

A dlaczego właśnie tylu studentów jeździ autobusami, a nie pociągami?

Jeśli chodzi o przeładowanie autobusów, to w ostatnich latach nie zauważyłem, żeby ktoś kiedyś został na przystanku (nawet na kursach najbardziej obleganych przez studentów). Dawniej, owszem, zdarzały się takie sytuacje, ale wydaje się, że od dłuższego już czasu sytuacja w tym względzie jest unormowana i podaż dostosowała się do popytu. Zgadzam się, że teraz więcej ludzi jeździ pociągami z Wrocławia do Jeleniej Góry, ale to wciąż jest margines. I nie zanosi się, żeby w najbliższym czasie kolej przejęła większą część pasażerów na tej trasie, biorąc pod uwagę ceny biletów, czas jazdy i wygodę podróżowania.

bystrzak2000 napisał/a:
W 2000 r. pociąg do Karpacza jechał 40 minut, a linia ma tylko 17 km długości. Do Szklarskiej Poręby linia ma 32 km, a pociąg jechał wówczas 55 minut.

Poza tym do Karpacza nie było żadnych bezpośrednich pociągów z Wrocławia, więc przeciętny pasażer nie miał pojęcia, że można dojechać tam pociągiem bez pytania w informacji bądź wertowania SRJP. Stąd brak zainteresowania połączeniem w ruchu turystycznym.

W 2000 r., jeśli dobrze pamiętam, do Szklarskiej jeździły jeszcze "kible" i frekwencja była wówczas całkiem przyzwoita. W większości tworzyli ją mieszkańcy Szklarskiej Poręby, a prawie wszystkie "kible" kończyły bieg w Jeleniej Górze.

bystrzak2000 napisał/a:
W zeszłym roku były bardzo dobre, szkoda że rozwalili.

PS. A możesz podać jakieś ich źródło? Chętnie bym przewertował

Kto wie, może rozkłady busów są takie same jak w ubiegłym roku, tylko po kolejnych poprawkach w rozkładach jazdy pociągów przestały przystawać do przyjazdów/odjazdów pociągów? Rozkłady jazdy PKS-ów czy busów zmieniają się jednak dużo rzadziej niż pociągów.

Tutaj jest rozkład jednego z busiarzy jeżdżących na tej linii. Jeździ jeszcze drugi, ale niestety nie ma rozkładu w internecie. Więcej prywatnych przewoźników nie zaobserwowałem.

bystrzak2000 napisał/a:
Brak odpowiedniej oferty, brak odpowiedniej taryfy, brak jakiejkolwiek promocji połączeń, itd. to przyczyny takiego stanu rzeczy. Jaka była promocja połączeń do Szklarskiej Poręby? Przeciętny pasażer dowiedział się jedynie o wpadce z wiaduktami.

Promocji cenowej nie było, ale medialna tak. Lokalne media na tyle intensywnie informowały o wznowieniu ruchu do Szklarskiej, że wszystkich zaskoczyła frekwencja w pierwszym, darmowym Impulsie (sporo pasażerów nie zmieściło się do pociągu). Niestety, potem doszła do głosu szara rzeczywistość (wysokie ceny biletów, nieprzyjazny rozkład), która szybko wybiła ludziom z głowy chęć pokonywania drogi pociągiem. I tyle pozostało z głośnego otwarcia i medialnego przejazdu Impulsa.

JacekW napisał/a:
Podoba mi się przytoczony tutaj przykład Svobody nad Upą, miałem okazję jechać w czerwcu bodajże i Motoraczek był zapełniony (wszystkie siedzące i sporo osób stało). W Svobodzie ludzie wysiedli i może z 5 osób poszło dalej pieszo, reszta przeszła na zintegrowany dworzec autobusowy i czekała na busy do Jańskich Łaźni i Pecu pod Śnieżką, zatem da się.

Jest jednak jedna, zasadnicza różnica pomiędzy Svobodą a Karpaczem. Zupełnie inaczej wygląda sprawa takich kombinowanych połączeń, gdy chodzi o uratowanie funkcjonującej linii kolejowej, a inaczej, gdy trzeba wpierw wyłożyć pieniądze, żeby odtworzyć tę linię, a później jeszcze dofinansowywać drogie pociągi. Wątpię, żeby nawet tak prokolejowi Czesi zdecydowali się na to drugie rozwiązanie. Jak by nie patrzeć, jest to pogorszenie komunikacji dla mieszkańców (wydłużenie czasu jazdy, zmniejszenie wygody podróżowania poprzez konieczność przesiadania się itp.) w porównaniu do bezpośrednich autobusów, a dodatkowo wyższe koszty dla samorządu.
Kornik1983 - 27-02-2014, 17:56
Temat postu:
krkonoš napisał/a:


Co do linii kolejowej do Lubawki, to ja wciąż uważam, że lepszym rozwiązaniem byłoby wahadło Sędzisław - Lubawka niż bezpośredni szynobus z Wrocławia, przez co można by jednym szynobusem zapewnić nawet kilkanaście kursów na dobę w 2-godzinnym takcie, a nie 1-2 kursy dziennie. Właśnie m.in. przez fakt, że szynobusy spore odcinki pokonują na liniach zelektryfikowanych (Wrocław - Świdnica, Wrocław - Żary, Jelenia Góra - Zgorzelec), brakuje ich na linie niezelektryfikowane. Linia Sędzisław - Lubawka to stosunkowo krótki "kikut", więc nie powinno być problemów ze skomunikowaniami w Sędzisławiu (w razie spóźnienia pociągów z Wrocławia lub Jeleniej Góry szynobus do Lubawki odjeżdżałby później, a z powrotem nie ma specjalnie możliwości, żeby złapał opóźnienie). Jakby ludzie przyzwyczaili się, że skomunikowania są trzymane, to pewnie frekwencja byłaby całkiem dobra. Ale to kwestie na zupełnie inną dyskusję, kiedyś już rozmawialiśmy na ten temat i nie doszliśmy do porozumienia, więc chyba lepiej pozostać przy swoich zdaniach i nie ciągnąć tego wątku w tym miejscu.


Zgadzam się w pełnej rozciągłości, ewentualnie niektóre kursy możnaby wydłużyć do Jeleniej Góry lub Wałbrzycha np. w momencie braku skomunikowania w Sędzisławiu lub przy odbudowie łącznicy w Marciszowie. Częstotliwość kursowania z gwarantowanym skomunikowaniem. Kiedyś to funkcjonowało na tej linii doskonale.

krkonoš napisał/a:

A dlaczego właśnie tylu studentów jeździ autobusami, a nie pociągami?



Myślę, że jest co najmniej kilka przyczyn. Pierwsza to kwestia przyzwyczajenia. Druga to częstotliwość kursowania. Trzecia strach (zwłaszcza u płci pięknej). Ja swojej żony w życiu nie namówię na samotną podróż pociągiem do Wrocławia, nawet pomimo np. lepiej dopasowanych godzin podróży.

krkonoš napisał/a:

Jeśli chodzi o przeładowanie autobusów, to w ostatnich latach nie zauważyłem, żeby ktoś kiedyś został na przystanku (nawet na kursach najbardziej obleganych przez studentów). Dawniej, owszem, zdarzały się takie sytuacje, ale wydaje się, że od dłuższego już czasu sytuacja w tym względzie jest unormowana i podaż dostosowała się do popytu. Zgadzam się, że teraz więcej ludzi jeździ pociągami z Wrocławia do Jeleniej Góry, ale to wciąż jest margines. I nie zanosi się, żeby w najbliższym czasie kolej przejęła większą część pasażerów na tej trasie, biorąc pod uwagę ceny biletów, czas jazdy i wygodę podróżowania.


Mojemu bratu zdarzyło się to jakiś miesiąc temu ostatnio co prawda w relacji JG - Wrocław jakiś miesiąc temu. Być może było to po Nowy Roku. W każdym razie całkiem niedawno i koniec końców zawiozłem go na pociąg.

Natomiast wydaję mi się, że to już nie do końca jest taki margines, ponieważ PKS i Krycha zaczęła walczyć o klienta i w momencie poprawy czasu przejazdu koleją obniżyły ceny. Na dodatek Krycha zaczęła jeździć z dworca kolejowego, objeżdżając całe miasto.

Inną sprawą jest, że trasa przejazdu autobusu (busa) nie pokrywa się z koleją i w zasadzie jest to walka tylko o klienta w relacji JG - Wro - JG tutaj dużym atutem kolei jest to że po drodze przejeżdża przez aglomerację wałbrzyską. Fakt tam są busiarze inni, ale czas jazdy koleją W-ch - Wro jest na pewno atrakcyjniejszy niż drogą.

krkonoš napisał/a:
Tutaj jest rozkład jednego z busiarzy jeżdżących na tej linii. Jeździ jeszcze drugi, ale niestety nie ma rozkładu w internecie. Więcej prywatnych przewoźników nie zaobserwowałem.



Są ale jeżdżą raczej na dziko. Podjeżdżają np. 5 min. przed PKS-em. Widziałem takie sytuację, że nagle kierowca takiego busa koło Urzędu Miasta nagle zaczynał jakieś nerwowe reakcję, ponieważ za nim pojawiał się już PKS, a on nie zdążył się do pełna załadować.
krkonoš - 27-02-2014, 19:31
Temat postu:
Kornik1983 napisał/a:
Myślę, że jest co najmniej kilka przyczyn. Pierwsza to kwestia przyzwyczajenia. Druga to częstotliwość kursowania. Trzecia strach (zwłaszcza u płci pięknej). Ja swojej żony w życiu nie namówię na samotną podróż pociągiem do Wrocławia, nawet pomimo np. lepiej dopasowanych godzin podróży.

Na temat przyczyn można dyskutować (częściowo zgadzam się z Tobą), ale chodziło o to, że sam potwierdziłeś, że większość ludzi jednak korzysta wciąż z autobusów (owe tłumy studentów kłębiące się na dworcu autobusowym).

Cytat:
Mojemu bratu zdarzyło się to jakiś miesiąc temu ostatnio co prawda w relacji JG - Wrocław jakiś miesiąc temu. Być może było to po Nowy Roku. W każdym razie całkiem niedawno i koniec końców zawiozłem go na pociąg.

Czyli brat też chętniej pojechałby autobusem, gdyby mógł.

Cytat:
Natomiast wydaję mi się, że to już nie do końca jest taki margines, ponieważ PKS i Krycha zaczęła walczyć o klienta i w momencie poprawy czasu przejazdu koleją obniżyły ceny. Na dodatek Krycha zaczęła jeździć z dworca kolejowego, objeżdżając całe miasto.

I przez to znowu są konkurencyjni wobec kolei. Wbrew zapowiedziom wielu osób nawet na tym forum, że jak poprawi się czas przejazdu pociągów z Wrocławia do Jeleniej Góry, to PKS i busiarze pójdą z torbami.

Cytat:
Fakt tam są busiarze inni, ale czas jazdy koleją W-ch - Wro jest na pewno atrakcyjniejszy niż drogą.

Tutaj zgodzę się, że w przypadku Wałbrzycha kolej jest bardziej konkurencyjna, aczkolwiek trudno mi wypowiadać się, jak obecnie wygląda tam sytuacja w kwestii wyboru określonego przewoźnika przez mieszkańców. Ja, niestety, muszę napisać, że w Polsce generalnie gdy mam do wyboru wielu różnych przewoźników na danej trasie, to z reguły kolej wybieram na ostatnim miejscu, gdyż jest ona najmniej punktualna.

Cytat:
Są ale jeżdżą raczej na dziko. Podjeżdżają np. 5 min. przed PKS-em. Widziałem takie sytuację, że nagle kierowca takiego busa koło Urzędu Miasta nagle zaczynał jakieś nerwowe reakcję, ponieważ za nim pojawiał się już PKS, a on nie zdążył się do pełna załadować.

Ja takich nie spotkałem. Możliwe, że jeżdżą legalnie, tylko nie umieszczają swoich rozkładów na przystankach, przez co trudno ocenić, na ile legalnie prowadzą swój interes. Ale muszę przyznać, że znam takiego przewoźnika na tej trasie, który - pomimo ustalonego rozkładu - celowo udaje "opóźnienia" tak, żeby być na przystanku 5 min. przed PKS-em. Inspekcja Transportu Drogowego chyba dość mocno trzepie takich busiarzy, ale widać wciąż za słabo, żeby trzymali się swoich umów zawartych ze starostwem.

Wszystko to nie zmienia jednak faktu, że liczenie na takiego busiarza, że pojawi się po przyjeździe pociągu, jest cokolwiek ryzykowne.
bystrzak2000 - 27-02-2014, 19:40
Temat postu:
krkonoš napisał/a:
Lokalne media na tyle intensywnie informowały o wznowieniu ruchu do Szklarskiej

No właśnie, lokalne. A np. we Wrocławiu poza mikolami o tym nie wiedział nikt. Dzisiaj wciąż panuje przekonanie, że w te rejony jedzie się 4 godziny.
krkonoš - 27-02-2014, 19:56
Temat postu:
Były na ten temat artykuły we wszystkich liczących się mediach. Kilka wyguglanych przykładów:

http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35754,14757539,Od_listopada_pociagi_wracaja_na_trase_do_Szklarskiej.html
http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/1044409,dolny-slask-pociag-jelenia-gora-szklarska-poreba-wrocil-na-tory-tlumy-na-stacji-zdjecia,id,t.html
http://www.prw.pl/articles/view/31645/wracaja-pociagi-do-szklarskiej-poreby
http://www.miastowroclaw.pl/index.php/region1/item/6113-pociagi-wracaja-do-szklarskiej-poreby/6113-pociagi-wracaja-do-szklarskiej-poreby

Na ironię zakrawa fakt, że darmowy pociąg promocyjny był dla mieszkańców Jeleniej Góry, a pociągi od samego początku funkcjonowania są zrobione pod turystów z Wrocławia i dalszych rejonów Polski. Czyli promocja skierowana trochę nie do tego targetu, co trzeba...
Flanker - 27-02-2014, 20:24
Temat postu:
krkonoš napisał/a:

Co do linii kolejowej do Lubawki, to ja wciąż uważam, że lepszym rozwiązaniem byłoby wahadło Sędzisław - Lubawka niż bezpośredni szynobus z Wrocławia, przez co można by jednym szynobusem zapewnić nawet kilkanaście kursów na dobę w 2-godzinnym takcie, a nie 1-2 kursy dziennie.

Mówiłem ci już wcześniej że to nie ma sensu. Znam o wiele lepiej realia panujące na tej trasie niż reszta ludzi z tego wątku i takie rozwiązanie miało sens naście lat temu, ale w Marciszowie gdy była łącznica z Krużynem, a na stacji w Marciszowie był bar, poczekalnia i normalne ludzkie warunki, a nie jak obecnie smród moczu i pusta "buda". Obecnie ludzie starają się jeździć bezpośrednio, takie ogryzki to przeżytek, bo jak ktoś będzie mieć bezpośredni PKS lub niepewną ( NIE MA MOWY o pewnych przesiadkach na naszej kolei) przesiadkę w Sędzisławiu to pojedzie PKSem. To że szynobus jedzie pod drutem nie ma nic do rzeczy, tak już musi być i trudno. Frekwencja na bezpośrednich składach z Wrocławia dobitnie pokazała, że tylko takie połączenia mają sens i dlatego szybko przywrócono bezpośrednią parę z Wrocławiem, której w zeszłym roku nie było. To nie Czechy gdzie przesiadka jest drzwi w drzwi, trwa 5 minut i jest zawsze zapewniona, a ludzie są do nich nauczeni. Tym bardziej że w dni robocze pociąg tutaj jest niepotrzebny i woziłby raczej muchy, kolej jest tutaj potrzebna przede wszystkim w (C) i w (5)(1) w postaci tej pary co podałem bo na to jest realny popyt.



Kornik1983 napisał/a:

Zgadzam się w pełnej rozciągłości, ewentualnie niektóre kursy możnaby wydłużyć do Jeleniej Góry lub Wałbrzycha np. w momencie braku skomunikowania w Sędzisławiu lub przy odbudowie łącznicy w Marciszowie. Częstotliwość kursowania z gwarantowanym skomunikowaniem. Kiedyś to funkcjonowało na tej linii doskonale.

KIEDYŚ. Kiedyś to funkcjonowało dobrze, jednak byłoby kompletną wtopą w obecnych realiach. Nie przywołujcie tego co działało kiedyś naście lat temu, bo to jest całkiem oderwane od panującej rzeczywistości. Do Wałbrzycha nie ma i nie było potoku podróżnych - bus jeździ za 3zł, a kolej na pewno aż tak nie zejdzie z ceny to raz, dwa busów i PKSów jest od cholery a pociągów by było góra 5 par, więc ludzie miesięcznych na to nie kupią, trzy busiarstwo i PKS mają w KG w różnych miejscach przystanki i jadą przez centrum i osiedla, a kolej to całkowicie omija i np. ludzie z Wałbrzyskiej olaliby kolej gdyby musieli iść 20 minut z buta na stację mając pod domem busa.

Mam drugi dom w Lubawce, jeżdżę tam bardzo bardzo często i znam doskonale panujące tam realia oraz potoki podróżnych. Z JG są one całkiem niezłe na sezonówce, jednak wysoka frekwencja, czy czasami tłumy przekraczające mocno 100% panowały właśnie na bezpośrednich połączeniach z/do Wrocławia już na starcie. Wpływ na to ma znakomity czas przejazdu, fest konkurencyjna cena i to że połączenie jest bezpośrednie, bez przesiadek ze stolicą DŚ. Wszystkim fanom ogryzków takich jak Sędzisław - Lubawka polecam się w sezonie przejechać z Wrocławia porannym składem do Trutnova albo wieczornym powrotnym i zobaczyć ile ludzi na nich jedzie i porównać do frekwencji na parach do/z JG, a potem dopiero zabierać głos podając rozwiązania z przed kilkunastu lat kompletnie oderwane od rzeczywistości.

Jednak dość o Lubawce, bo to nie temat o tym. Na dalszą dyskusję zapraszam do tematu Pociągiem do Trutnova także EOT (moderatora jeśli chciałby naszą dyskusję stąd usunąć prosiłbym przenieść do wątku o Trutnovie i nie usuwać ich całkowicie, bo z pewnością przydadzą się te wpisy w tamtym temacie).


Cytat:
Trzecia strach (zwłaszcza u płci pięknej). Ja swojej żony w życiu nie namówię na samotną podróż pociągiem do Wrocławia, nawet pomimo np. lepiej dopasowanych godzin podróży.

W życiu głupszego argumentu nie słyszałem. Jeszcze rozumiem mieć obiekcje do podróży pociągiem nocą na Śląsku, ale w dzień na DŚ bać się jeździć pociągami? Jakieś tutaj herezje próbujesz nam wmawiać.
Kornik1983 - 28-02-2014, 07:53
Temat postu:
krkonoš napisał/a:

Na temat przyczyn można dyskutować (częściowo zgadzam się z Tobą), ale chodziło o to, że sam potwierdziłeś, że większość ludzi jednak korzysta wciąż z autobusów (owe tłumy studentów kłębiące się na dworcu autobusowym).


Ok. Mi chodziło głównie oto, że co raz więcej ludzi korzysta z połączeń na trasie Jelenia Góra - Wrocław i odwrotnie, że pociąg stał się realną alternatywą oraz niektórzy ludzie świadomie, dobrowolnie coraz częściej wybierają pociąg. Z moim bratem jest tak, że w zależności jak godzinowo mu pasuje to wybiera pociąg lub PKS. Krychę omija szerokim łukiem bo nie lubi się gnieść w busie, a u tego przewoźnika jest loteria co będzie jechało stary mercedes czy autokar czy coś pośredniego. Natomiast jeśli na przykład jedzie do Szklarskiej Poręby to w ogóle się nie zastanawia czy pociąg czy autobus. Wyborem jest pociąg (głównie weekendowe wypady w góry ze znajomymi)

Flanker napisał/a:


Mówiłem ci już wcześniej że to nie ma sensu. Znam o wiele lepiej realia panujące na tej trasie niż reszta ludzi z tego wątku i takie rozwiązanie miało sens naście lat temu, ale w Marciszowie gdy była łącznica z Krużynem, a na stacji w Marciszowie był bar, poczekalnia i normalne ludzkie warunki, a nie jak obecnie smród moczu i pusta "buda". Obecnie ludzie starają się jeździć bezpośrednio, takie ogryzki to przeżytek, bo jak ktoś będzie mieć bezpośredni PKS lub niepewną ( NIE MA MOWY o pewnych przesiadkach na naszej kolei) przesiadkę w Sędzisławiu to pojedzie PKSem. To że szynobus jedzie pod drutem nie ma nic do rzeczy, tak już musi być i trudno. Frekwencja na bezpośrednich składach z Wrocławia dobitnie pokazała, że tylko takie połączenia mają sens i dlatego szybko przywrócono bezpośrednią parę z Wrocławiem, której w zeszłym roku nie było. To nie Czechy gdzie przesiadka jest drzwi w drzwi, trwa 5 minut i jest zawsze zapewniona, a ludzie są do nich nauczeni. Tym bardziej że w dni robocze pociąg tutaj jest niepotrzebny i woziłby raczej muchy, kolej jest tutaj potrzebna przede wszystkim w (C) i w (5)(1) w postaci tej pary co podałem bo na to jest realny popyt.


Jeśli chodzi o Marciszów to smród moczu i brak baru był jeszcze, jak funkcjonowały połączenia regularne z Lubawki na początku tego wieku. Wtedy chodziłem do szkoły w Kamiennej Górze najpierw SP 2 potem LO i regularnie korzystałem z tego połączenia. Teraz owszem rzadziej zaglądam w te rejony, ale dalej mam całkiem dobry kontakt z ludźmi z tego miasta (jak i okolic) i raz na jakiś czas przebywam w tamtych rejonach. Chociażby w Paprotkach nad zbiornikiem Bukówka. Natomiast problem z bezpośrednimi połączeniami od strony Wrocławia do Lubawki i Trutnova polega na tym, że głównym ciągiem komunikacyjnym w tym korytarzu jest trasa Wrocław - W-ch - JG. Przy ograniczonych zasobach (środki pieniężne, tabor itp.) racjonalniejsze wydaje się jednak puszczanie większej ilości pociągów na głównym ciągu i zachowanie pewnych skomunikowań na stacjach węzłowych w tym wypadku Sędzisław lub Marciszów (tu przy ww. odbudowie łącznicy). Z tego co zaobserwowałem przy zachowaniu skomunikowań całkiem sporo osób z linii lubawskiej w sezonie korzysta z przesiadek na Kamieńczyka (w obie strony) właśnie w Sędzisławiu.

Flanker napisał/a:

Cytat:
Trzecia strach (zwłaszcza u płci pięknej). Ja swojej żony w życiu nie namówię na samotną podróż pociągiem do Wrocławia, nawet pomimo np. lepiej dopasowanych godzin podróży.


W życiu głupszego argumentu nie słyszałem. Jeszcze rozumiem mieć obiekcje do podróży pociągiem nocą na Śląsku, ale w dzień na DŚ bać się jeździć pociągami? Jakieś tutaj herezje próbujesz nam wmawiać.



Możesz mi wierzyć lub nie, ale ostatnio właśnie taki argument usłyszałem od żony, gdy jechała na szkolenie do Wrocławia.
W jej przypadku dotyczy to głównie tej linii, bo np. nie ma problemu, żeby pojechać pociągiem z Bolesławca do Wrocławia (samej)

Wracając do problemu Karpacko-Kowarskiego.

Jeśli sprawdzają się IR-Busy w relacji z Jeleniej Góry do Karpacza, to myślę, że poradziłby sobie i pociąg. Myślę, że gestorzy hoteli, pensjonatów czy nawet lokalni busiarze przestawili by się na odbiór klientów z dworca w Karpaczu, skoro potrafią ich podwozić do Jeleniej Góry. Natomiast jeśli miałoby się coś dziać w tym rejonie to uważam, że jednak powinno się zacząć od Kowar i w zupełności na początek wystarczyłaby stacja w centrum, a Karpacz póki, co mógłby zostać na IR-busie.

Przydałoby się coś takiego jak ZVON dla całego województwa, to by była inna rozmowa. Chociaż o dziwo popularność tego rozwiązania w okręgu jeleniogórskim jest raczej słaba, pewnie głównie ze względu na marketing.
Krzysiu - 28-02-2014, 10:12
Temat postu:
blakop napisał/a:
Więc inne pytanie - co zdecydowało o tym, że dwie bliźniacze linie (pomijam aspekty techniczne - bardziej o ich cel, przeznaczenie mi chodzi), do dwóch bliźniaczych miast, ze wspólnym punktem początkowym spotkał tak odmienny los? Dlaczego Szklarska również nie umarła na przełomie wieków jak Karpacz? Czy faktycznie tylko lokalizacja dworca (w Karpaczu niekorzystna) była decydująca?

Szklarska Poręba to po drodze jeszcze Cieplice, Sobieszów i Piechowice. Karpacz to tylko KArpacz. Wystarczy sobie policzyć choćby teoretyczne potoki, i wszystko jasne.
blakop - 28-02-2014, 11:12
Temat postu:
No tak - to jest argument logiczny. Dziękuję.
Flanker - 28-02-2014, 12:45
Temat postu:
Kornik1983 napisał/a:

Natomiast problem z bezpośrednimi połączeniami od strony Wrocławia do Lubawki i Trutnova polega na tym, że głównym ciągiem komunikacyjnym w tym korytarzu jest trasa Wrocław - W-ch - JG. Przy ograniczonych zasobach (środki pieniężne, tabor itp.) racjonalniejsze wydaje się jednak puszczanie większej ilości pociągów na głównym ciągu i zachowanie pewnych skomunikowań na stacjach węzłowych w tym wypadku Sędzisław lub Marciszów (tu przy ww. odbudowie łącznicy). Z tego co zaobserwowałem przy zachowaniu skomunikowań całkiem sporo osób z linii lubawskiej w sezonie korzysta z przesiadek na Kamieńczyka (w obie strony) właśnie w Sędzisławiu.

No właśnie nie jest racjonalniejsze. Ilość połączeń do JG jest już taka, że ta jedna czy dwie (bo więcej tych kursów z Wrocławiem nie będzie, raptem jedna para, a reszta kursów z JG) w ogóle nie zbawiają Jeleniej, a zbawiają KG i Lubawkę. Co z tego że będą zachowane pewne skomunikowania jak czas na przesiadkę będzie wynosić np. 50 minut? Musiałby to być czas na poziomie 5 minut, ale tego że pociąg się nie spóźni na naszej kolei nikt NIE ZAGWARANTUJE nam tego. Tym bardziej na rozkopanej 274, gdzie wyłapanie 15-20 minut pleców jest dziecinnie łatwe.

Sporo osób korzystało z Kamieńczyka na powrotach, bo wieczorem ostatni kurs z Trutnova miał skomunikowanie z bardzo drogimi Karkonoszami na które trzeba kupować oddzielny bilet, więc z przymusu wszyscy musieli się już zawijać Kamieńczykiem. Za to jadąc w stronę Sędzisławia to ludzie wybierali Kamieńczyk, bo długi czas nie było zapewnionego skomunikowania Chojnika z pierwszym kursem do Trutnova w Sędzisławiu. Tak więc te przesiadki na Kamieńczyka często wynikały z przymusu, a nie wolnej woli.

Nie czytasz uważnie tego co pisałem wcześniej albo najwyraźniej nie chcesz dopuścić tej myśli, ale najlepszą frekwencję temu połączeniu zawsze zapewniała bezpośrednia para z Wrocławiem. W sezonie 2013 nie było jej, ale w poprzednich latach była i teraz wraca na ten sezon, bo ktoś poszedł po rozum do głowy i uświadomił sobie że jej usunięcie było błędem. Na kursach z JG frekwa czasami bywała przyzwoita, na parze z Wrocławiem zawsze była dobra, często przekraczająca 100% i już od Kamiennej ludzie musieli stać, a dowalało tyle wiary po drodze że z szynobusa morze ludzi się wylewało we Wrocławiu, tak samo w drugą stronę - od Wałbrzycha Miasto często jechał niemalże nabity po dach (raz widziałem jak wycieczka na 30 rowerów wsiadła w Świebodzicach, a w składzie już było obłożenie rzędu 90%).

Ludzie są niechętni wobec przesiadek czego im się kompletnie nie dziwę, u nas na naszej kolei przesiadki rodem z Czech są niemożliwe i trzeba się z tym pogodzić zatem nie rozumiem czemu tutaj próbujecie wcisnąć przesiadki, ale już w przypadku Szklarskiej, Karpacza czy Kudowy przesiadki są be, dla mnie to jest hipokryzja w najczystszej postaci. Poprzednie lata sezonówki potwierdziły i pokazały jakie połączenia się opłacają, gdzie jest największy potok podróżnych, a powrót bezpośredniej pary z Wrocławiem w tegorocznym RJ jest tego żelaznym dowodem. Czasy starego PKPu, przesiadek i takich ogryzków bezpowrotnie minęły i należy się z tym pogodzić. Tym bardziej że jedna para tutaj by była z Wrocławiem, a pozostałe z JG co w zupełności by stykało.


Cytat:
Możesz mi wierzyć lub nie, ale ostatnio właśnie taki argument usłyszałem od żony, gdy jechała na szkolenie do Wrocławia.W jej przypadku dotyczy to głównie tej linii, bo np. nie ma problemu, żeby pojechać pociągiem z Bolesławca do Wrocławia (samej)

To starał bym się na Twoim miejscu to durne podejście wybić jej z głowy, bo jest niczym nieuzasadnione i po prostu głupie Smile Nie ma żadnej różnicy jadąc kiblem z JG do Wrocławia czy z Bolesławca.

Cytat:
Przydałoby się coś takiego jak ZVON dla całego województwa, to by była inna rozmowa. Chociaż o dziwo popularność tego rozwiązania w okręgu jeleniogórskim jest raczej słaba, pewnie głównie ze względu na marketing.

Ależ bzdury! Tak "słaba" że z roku na rok więcej ludzi z tego korzysta, w sezonie cieszy się to dużą popularnością i chcą to poszerzać o kolejne strefy.



Krzysiu napisał/a:

Szklarska Poręba to po drodze jeszcze Cieplice, Sobieszów i Piechowice. Karpacz to tylko KArpacz. Wystarczy sobie policzyć choćby teoretyczne potoki, i wszystko jasne.

A Mysłakowice to co? Manipulujesz faktami lecz nieudolnie. Na linii do Karpacza jest jeszcze pełno wiosek jak Łomnica czy Miłków gdzie wszyscy ci ludzie jeżdżą do JG do pracy, szkół, uczelni itd. Z Cieplic nikt koleją nie będzie jechać do centrum JG, bo ma o wiele tańsze autobusy miejskie, to samo Sobieszów.
Kornik1983 - 28-02-2014, 14:16
Temat postu:
Flanker napisał/a:

No właśnie nie jest racjonalniejsze. Ilość połączeń do JG jest już taka, że ta jedna czy dwie (bo więcej tych kursów z Wrocławiem nie będzie, raptem jedna para, a reszta kursów z JG) w ogóle nie zbawiają Jeleniej, a zbawiają KG i Lubawkę. Co z tego że będą zachowane pewne skomunikowania jak czas na przesiadkę będzie wynosić np. 50 minut? Musiałby to być czas na poziomie 5 minut, ale tego że pociąg się nie spóźni na naszej kolei nikt NIE ZAGWARANTUJE nam tego. Tym bardziej na rozkopanej 274, gdzie wyłapanie 15-20 minut pleców jest dziecinnie łatwe.


50 minut nie jest dla mnie skomunikowaniem zwłaszcza jak jestem w stanie w 50 minut dojść na piechotę do centrum Kamiennej Góry ze stacji Sędzisław. Mówię o takich skomunikowaniach jak w Czechach i z tego co kojarzę przy Kamieńczyku te skomunikowania były trzymane nawet jak było opóźnienie któregoś z pociągów.

Flanker napisał/a:


Nie czytasz uważnie tego co pisałem wcześniej albo najwyraźniej nie chcesz dopuścić tej myśli, ale najlepszą frekwencję temu połączeniu zawsze zapewniała bezpośrednia para z Wrocławiem. W sezonie 2013 nie było jej, ale w poprzednich latach była i teraz wraca na ten sezon, bo ktoś poszedł po rozum do głowy i uświadomił sobie że jej usunięcie było błędem. Na kursach z JG frekwa czasami bywała przyzwoita, na parze z Wrocławiem zawsze była dobra, często przekraczająca 100% i już od Kamiennej ludzie musieli stać, a dowalało tyle wiary po drodze że z szynobusa morze ludzi się wylewało we Wrocławiu, tak samo w drugą stronę - od Wałbrzycha Miasto często jechał niemalże nabity po dach (raz widziałem jak wycieczka na 30 rowerów wsiadła w Świebodzicach, a w składzie już było obłożenie rzędu 90%).



Owszem bezpośrednie połączenie jest korzystne, z tym, że ja wolałbym, żeby kolej dążyła właśnie do wzorców Czeskich, Niemieckich ogólnie cywilizowanych, gdzie raczej takie coś byłoby niemożliwe, a byłoby oparte o główne ciągi komunikacyjne i przesiadki na węzłowych stacjach. Tylko tyle i aż tyle. Natomiast nie wątpie w to, że Wrocław z Wałbrzychem na takie połączenie wygeneruje większy potok od Jeleniej Góry.

Flanker napisał/a:


Ludzie są niechętni wobec przesiadek czego im się kompletnie nie dziwę, u nas na naszej kolei przesiadki rodem z Czech są niemożliwe i trzeba się z tym pogodzić zatem nie rozumiem czemu tutaj próbujecie wcisnąć przesiadki, ale już w przypadku Szklarskiej, Karpacza czy Kudowy przesiadki są be, dla mnie to jest hipokryzja w najczystszej postaci.



Moim zdaniem takie przesiadki są możliwe i powinno się do nich dążyć. Nie mówię tu o dzieleniu relacji na głównych liniach kolejowych np. Leszno na linii Poznań - Wrocław. Powiem tak jeszcze kilka lat temu ze znajomymi często podróżowaliśmy z Jeleniej Góry do Kielc za pośrednictwem PR. Przesiadki były po kolei we Wrocławiu Głównym, Kluczborku, Lublińcu, Częstochowie. Najdłuższa przerwa zawsze wypadała w Częstochowie (około 30 minut), to wystarczało ewentualnie na skoczenie po jakiegoś fast fooda. We Wrocławiu było to ok. 15 - 20 min. w przypadku Kluczborka i Lublińca było to około 5 min. przeważnie drzwi w drzwi. Dało się, dało. Także i tutaj się da.

Co do przesiadek na Szklarską Porębę to uważam, że jest ona naturalnym na dzień dzisiejszy przedłużeniem relacji z Wrocławia do Jeleniej Góry. Co do Karpacza (Kowar) to tutaj myślę, że w dniu dzisiejszym powinno się to połączyć z relacjami z Lwówka lub Zgorzelca. Do Kudowy nie mam zdania, bo nie znam warunków tej linii, ale ze względu na rodzaj trakcji też bym się przychylał do przesiadki.

Flanker napisał/a:

Ależ bzdury! Tak "słaba" że z roku na rok więcej ludzi z tego korzysta, w sezonie cieszy się to dużą popularnością i chcą to poszerzać o kolejne strefy.


Jak dużą popularnością się cieszy? Ile pasażerów korzysta z niej w porównaniu do standardowych biletów?
Bardzo dobrze, że chcą ten produkt rozwijać, bo jest on moim zdaniem super ofertą. Tylko niestety jego marketing leży. Owszem jeździ po Jeleniej Górze 1 czy 2 autobusy MZK z reklamą, ale poza tym raczej nic innego nie widziałem na terenie miasta, na portalach internetowych też głucho. Brak chociażby odnośników, banerów do strony ZVON.
krkonoš - 28-02-2014, 15:06
Temat postu:
Flanker napisał/a:
Na kursach z JG frekwa czasami bywała przyzwoita, na parze z Wrocławiem zawsze była dobra, często przekraczająca 100% i już od Kamiennej ludzie musieli stać, a dowalało tyle wiary po drodze że z szynobusa morze ludzi się wylewało we Wrocławiu, tak samo w drugą stronę - od Wałbrzycha Miasto często jechał niemalże nabity po dach (raz widziałem jak wycieczka na 30 rowerów wsiadła w Świebodzicach, a w składzie już było obłożenie rzędu 90%).

Powiem tak: Jechałem kilka razy pierwszym pociągiem na odcinku Sędzisław - Trutnov i ostatnim w przeciwnym kierunku (w czasach, gdy kursował bezpośrednio z/do Wrocławia) i nigdy specjalnych tłumów tam nie widziałem. Zawsze to były pojedyncze osoby, które wsiadały/wysiadały w Kamiennej Górze lub Lubawce w relacji do/z Wrocławia. Zdecydowana większość w szynobusie to byli turyści do/z Trutnova. Być może frekwencja rosła pomiędzy Wałbrzychem a Wrocławiem, ale wcale nie uzasadnia to sensowności takiego połączenia (ten odcinek spokojnie obsłużą EZT-y z Jeleniej Góry).

Poza tym sorry, ale zupełnie nie trafiają do mnie argumenty typu: "w Marciszowie (...) obecnie smród moczu i pusta buda", "obecnie ludzie starają się jeździć bezpośrednio, takie ogryzki to przeżytek", "NIE MA MOWY o pewnych przesiadkach na naszej kolei", "To że szynobus jedzie pod drutem nie ma nic do rzeczy, tak już musi być i trudno", "Kiedyś to funkcjonowało dobrze, jednak byłoby kompletną wtopą w obecnych realiach", "u nas na naszej kolei przesiadki rodem z Czech są niemożliwe i trzeba się z tym pogodzić" itd. Dla mnie to są demagogiczne generalizacje, bez najmniejszej próby nawiązania rzeczowej dyskusji.

Kornik1983 napisał/a:
Natomiast jeśli miałoby się coś dziać w tym rejonie to uważam, że jednak powinno się zacząć od Kowar i w zupełności na początek wystarczyłaby stacja w centrum, a Karpacz póki, co mógłby zostać na IR-busie.

Uważam, że pomysł z podzieleniem remontu linii do Kowar na 2 etapy (najpierw do Kowar, potem - w przypadku sprawdzenia się połączenia - do Kowar Średnich lub nawet Górnych) jest bardzo dobry. Czyli wystarczyłoby wyremontować zaledwie 4 km (!) linii kolejowej pomiędzy Mysłakowicami a Kowarami plus jakieś kosmetyczne uzupełnienia z J.G. do Mysłakowic. Czesi 1-kilometrowy odcinek torowiska pomiędzy Harrachovem a granicą państwa wymienili w 2010 r. w tydzień. Do tego wahadłowo kursujący autobus w relacji Karpacz Górny - Kowary - Kowary Górne, skomunikowany w obu kierunkach z pociągami w Kowarach. Pełniłby jednocześnie funkcję czegoś w rodzaju komunikacji miejskiej, brakującej dzisiaj tak w Karpaczu, jak i Kowarach. Jest duża szansa, że pociąg trasę do Kowar pokonywałby szybciej niż dzisiaj autobus, przez co czasowo takie kombinowane połączenie byłoby opłacalne dla mieszkańców i Kowar, i Karpacza. A jednocześnie wygodniejsze na odcinku Kowary - J.G. (szczególnie dla turystów - można zabrać np. rower do Kowar), ponadto odciążyłoby zatłoczoną drogę nr 367, po której autobusy i busy kursują wręcz z częstotliwością komunikacji miejskiej.

Co do Euro-Nysy to nie mogę się zgodzić z tym, że mało kto wie o tym bilecie. Z moich obserwacji wynika, że jednak jest on dość popularny (przynajmniej w regionie jeleniogórskim). Wiedzą o tym bilecie na pewno osoby, którym przynajmniej od czasu do czasu zdarza się pojechać do Czech, nie raz widziałem całe wycieczki w pociągu na 5-osobowych Euro-Nysach. Były nawet kiedyś (2-3 lata temu) na tym forum linkowane dane, z których wynikało, że spośród trzech państw, w których obowiązuje ten bilet, największą popularnością cieszy się on w Polsce. Więc moim zdaniem nie jest źle. Według mnie większym problemem jest zakup tego biletu, bowiem wciąż nie można go kupić u kierowcy w autobusach PKS czy MZK w Jeleniej Górze (w innych miastach chyba jest podobnie), mimo że w Czechach i Niemczech taka możliwość istnieje od dawna.
Cubush - 28-02-2014, 16:04
Temat postu: Jelenia Góra - Karpacz
Cytat:
A Mysłakowice to co? Manipulujesz faktami lecz nieudolnie. Na linii do Karpacza jest jeszcze pełno wiosek jak Łomnica czy Miłków gdzie wszyscy ci ludzie jeżdżą do JG do pracy, szkół, uczelni itd. Z Cieplic nikt koleją nie będzie jechać do centrum JG, bo ma o wiele tańsze autobusy miejskie, to samo Sobieszów.


Aż się popłakałem ze śmiechu czytając o tych rzeszach pasażerów z Mysłakowic i Łomnicy. Pewnie furmankami jeżdżą, bo autobusy miejskie z JG wszystkich nie zabierają. W rozkładzie MZK szału nie ma. Tylko po jednym autobusie między 7 a 8 rano.
A tak na poważnie to pamiętam jak w latach 80-tych podjeżdżała "3" do Mysłakowic to się ludzie w autobus nie mieścili. A było to na przystanku koło tunelu przy dworcu w JG. A pociągiem wracali do domu kolejarze.
Flanker - 28-02-2014, 16:48
Temat postu:
Kornik1983 napisał/a:

50 minut nie jest dla mnie skomunikowaniem zwłaszcza jak jestem w stanie w 50 minut dojść na piechotę do centrum Kamiennej Góry ze stacji Sędzisław. Mówię o takich skomunikowaniach jak w Czechach i z tego co kojarzę przy Kamieńczyku te skomunikowania były trzymane nawet jak było opóźnienie któregoś z pociągów.

No a takie skomunikowania na tym połączeniu już były, np. przy przesiadce z Galicji. Jadąc do Lubawki nie miałem wyjścia i musiałem czekać prawie godzinę. Doskonale wiem jak to działa w Czechach, ale u nas to jest sci - fi i trzeba robić połączenia pod panujące realia. System przesiadek rodem z Czech u nas się nie sprawdzi, bo albo nawali przewoźnik albo zarządca linii kolejowej. Poza tym ludzie odzwyczaili się od przesiadek i domagają się bezpośrednich relacji w transporcie.




krkonoš napisał/a:

Powiem tak: Jechałem kilka razy pierwszym pociągiem na odcinku Sędzisław - Trutnov i ostatnim w przeciwnym kierunku (w czasach, gdy kursował bezpośrednio z/do Wrocławia) i nigdy specjalnych tłumów tam nie widziałem. Zawsze to były pojedyncze osoby, które wsiadały/wysiadały w Kamiennej Górze lub Lubawce w relacji do/z Wrocławia. Zdecydowana większość w szynobusie to byli turyści do/z Trutnova. Być może frekwencja rosła pomiędzy Wałbrzychem a Wrocławiem, ale wcale nie uzasadnia to sensowności takiego połączenia (ten odcinek spokojnie obsłużą EZT-y z Jeleniej Góry).

No patrz, a ja jeżdżę tym połączeniem cały sezon non stop i widzę jak w Kamiennej i Lubawce na Trutnov wsiada często po 15-20 osób. Nie każdy kurs tak wygląda, ale na porannych i wieczornych (jak była bezpośrednia para, a w 2013 na popołudniowym) taka frekwencja była normą. To dużo jak na taką linię i takie połączenie, tym bardziej że jeszcze ileś wiary z Trutnova już jechało czy też z JG/Wrocławia. Jak jeździła bezpośrednia para z Wrocławia to na starcie zawsze było 70-80% frekwa, a jeździłem nią co weekend przez cały sezon, więc mam większe pojęcie na ten temat niż Ty, tym bardziej że pokonywałem całą trasę, a nie tylko jej jeden odcinek od Sędzisławia. Mam zdjęcia z sezonu 2013 gdzie w Lubawce wsiadło około 40 osób, a w KG ponad 30, z czego ponad 60 osób wysiadło w Sędzisławiu na Kamieńczyka. W składzie od Trutnova było już 60% zapełnienia, także popyt jest. Również z poprzednich lat są zdjęcia i nawet filmy w sieci pokazujące frekwencje. W 2012 połączenie skutecznie zabijała KKA od Lubawki i totalny cyrk i KKA we wrześniu już od Sędzisławia. W 2013 brak skomunikowań z Chojnikiem, słaba reklama KD a w zasadzie jej brak i przede wszystkim beznadziejna paskudna pogoda sprawiły że na początku było krucho i pusto, ale jak się to rozbujało od czerwca to już pustki się nie zdarzały.


Cytat:
Poza tym sorry, ale zupełnie nie trafiają do mnie argumenty typu: "w Marciszowie (...) obecnie smród moczu i pusta buda", "obecnie ludzie starają się jeździć bezpośrednio, takie ogryzki to przeżytek", "NIE MA MOWY o pewnych przesiadkach na naszej kolei", "To że szynobus jedzie pod drutem nie ma nic do rzeczy, tak już musi być i trudno", "Kiedyś to funkcjonowało dobrze, jednak byłoby kompletną wtopą w obecnych realiach", "u nas na naszej kolei przesiadki rodem z Czech są niemożliwe i trzeba się z tym pogodzić" itd. Dla mnie to są demagogiczne generalizacje, bez najmniejszej próby nawiązania rzeczowej dyskusji.


Tak samo do mnie nie trafiają "argumenty" człowieka który kilka razy się przejechał danym połączeniem, nie ma żadnego pojęcia na temat panujących potoków podróżnych na danej linii i w danym regionie, o realnym popycie i próbuje tutaj wydawać jakąś opinię i ferować wyroki na podstawie kilku przejażdżek mikolskich i to nie w całej relacji. Tym bardziej wyrywając z kontekstu pojedyncze zdania w jeden zlepek by celowo i bezczelnie zdyskredytować przedmówce nie zważając na konkretne argumenty jakie podawałem wcześniej. Z takim podejściem to na RK albo do piaskownicy odsyłam, bo tam na to jest miejsce Smile
krkonoš - 28-02-2014, 18:07
Temat postu:
Flanker napisał/a:
No patrz, a ja jeżdżę tym połączeniem cały sezon non stop i widzę jak w Kamiennej i Lubawce na Trutnov wsiada często po 15-20 osób.

Z tym się zgodzę. Ale rozmawiamy cały czas o połączeniu do Wrocławia z tych miast, a nie do Trutnova.

Cytat:
Jak jeździła bezpośrednia para z Wrocławia to na starcie zawsze było 70-80% frekwa, a jeździłem nią co weekend przez cały sezon, więc mam większe pojęcie na ten temat niż Ty, tym bardziej że pokonywałem całą trasę, a nie tylko jej jeden odcinek od Sędzisławia.

Tyle, że właśnie odcinek od Sędzisławia do Lubawki jest tu kluczowy. Na starcie we Wrocławiu może być nawet 200% frekwa, jednak nie będzie potrzebny szynobus do Lubawki, jeśli prawie wszyscy wysiądą w Wałbrzychu, Boguszowie-Gorcach, Świebodzicach czy podwrocławskich miejscowościach.

Cytat:
Mam zdjęcia z sezonu 2013 gdzie w Lubawce wsiadło około 40 osób, a w KG ponad 30, z czego ponad 60 osób wysiadło w Sędzisławiu na Kamieńczyka. (...) Również z poprzednich lat są zdjęcia i nawet filmy w sieci pokazujące frekwencje.

Te zdjęcia i filmy nic nikomu nie powiedzą na temat, skąd dokąd jadą ludzie. Chyba że masz jakieś zdjęcia z peronów w Kamiennej Górze lub Lubawce, pokazujące ludzi czekających na szynobus do Wrocławia.

Cytat:
Tak samo do mnie nie trafiają "argumenty" człowieka który kilka razy się przejechał danym połączeniem, nie ma żadnego pojęcia na temat panujących potoków podróżnych na danej linii i w danym regionie, o realnym popycie i próbuje tutaj wydawać jakąś opinię i ferować wyroki na podstawie kilku przejażdżek mikolskich i to nie w całej relacji.

Nie mikolskich, tylko turystycznych Smile

Znasz zasadę indukcji? Zgodnie z nią, jeśli znajdziemy choćby jedną białą wronę w stadzie, już twierdzenie "wszystkie wrony są czarne" będzie fałszywe. Wygląda na to, że trafiałem zawsze akurat na same kursy z niską frekwencją do Wrocławia (choć wydaje mi się to mało prawdopodobne). Tak czy siak, już te kilka "mikolskich przejażdżek" wystarczy, żeby obalić np. Twoje twierdzenie, że "na parze z Wrocławiem zawsze [frekwencja - dopisek i wytłuszczenie moje] była dobra, często przekraczająca 100% i już od Kamiennej ludzie musieli stać".
Flanker - 28-02-2014, 20:16
Temat postu:
krkonoš napisał/a:

Z tym się zgodzę. Ale rozmawiamy cały czas o połączeniu do Wrocławia z tych miast, a nie do Trutnova.

Nie czytałeś uważnie mojej sugestii na temat powrotu kolei do Lubawki. Nigdzie nie pisałem że wszystkie pary mają być z Wrocławia - najlepiej to by się sprawdziło tak: obecny RJ sezonówki wcielić w życie w (C) całorocznie i dołożyć jedną parę w (5) z Wrocławia do Lubawki o 17-18 i w (1) do Wrocławia o 6-7 rano. Szynobus mógłby ten z piątku zjeżdżać do JG albo Wałbrzycha i iść na poranny obieg do Zgorzelca, Lwówka czy Kłodzka, a inna maszyna robiłaby Lubawkę w weekend. W sezonie wiosna, lato i zimą, w święta zarówno polskie jak i czeskie wydłużyć połączenie do Trutnova, w pozostałą część roku (wczesna wiosna, jesień) wystarczyłoby ono do samej Lubawki. Skład oczywiście SA134, bo tylko one mają papiery na wjazd do Czech. By było oszczędniej i lepsza frekwa (tzn. by szynobus zawsze jeździł dobrze obłożony) poza kursowaniem Trutnova jakby sama Lubawka latała w zupełności SA135 by tutaj stykło. Tak więc z Wrocławia wg mojego pomysłu jechałyby 3 pary (piątek/poniedziałek, sobota, niedziela), a reszta kursów z JG.

Cytat:
Tyle, że właśnie odcinek od Sędzisławia do Lubawki jest tu kluczowy. Na starcie we Wrocławiu może być nawet 200% frekwa, jednak nie będzie potrzebny szynobus do Lubawki, jeśli prawie wszyscy wysiądą w Wałbrzychu, Boguszowie-Gorcach, Świebodzicach czy podwrocławskich miejscowościach.

No i tutaj znów się mylisz. Rotacja pasażerów była na tym kursie bardzo dobra. Do Wałbrzycha Miasto ładnie jechał obłożony, po drodze dużo ludzi wsiadało w Jaworzynie i Świebodzicach. W Wałbrzychu Miasto następowała wymiana pasażerów, część wysiadała, ale dużo ludu wsiadało. Na Głównym dochodzili ludzie z przesiadki z Kłodzka, w Sędzisławiu z Kibla z JG i część wysiadała w KG, część w Lubawce, jednak tam wsiadały kolejni ludzie i szynobus jechał przyzwoicie obłożony do Trutnova. Na czeskim odcinku w Bernarticach ludzie wsiadają i wysiadają, głównie Czesi, natomiast w Kralovcu jest to raczej znikomy ruch, bo to wioska porównywalna wielkością z Błażkową.

Cytat:
Chyba że masz jakieś zdjęcia z peronów w Kamiennej Górze lub Lubawce, pokazujące ludzi czekających na szynobus do Wrocławia.

Z 2013 akurat czekających na popołudniową parę skomunikowaną z Kamieńczykiem, bo w 2013 nie było bezpośredniej pary. Z wcześniejszych lat musiałbym poszperać, gdzieś miałem zdjęcie w wieczornym powrotnym do Wrocławia kursie jak w szynobusie jest "czarno" od ilości ludzi już od Kamiennej Smile

Cytat:
Tak czy siak, już te kilka "mikolskich przejażdżek" wystarczy, żeby obalić np. Twoje twierdzenie

Nie przeczę, zdarzały się gorsze dni. Wystarczyłoby że pogoda była pod psem i to już się fest odbijało na frekwencji, bo to połączenie typowo turystyczne. W 2013 przez psią pogodę w maju, brak reklamy połączenia i brak skomunikowań z Chojnikiem, a przede wszystkim brak bezpośredniej pary była nieco kicha, ale potem było już bardzo przyzwoicie i nie jeździły muchowozy jak w maju. W poprzednich latach gdy była bezpośrednia para z Wrocławiem to też zdarzyło się parę kursów słabszych że jechało 40-50% ludzi, a na Wrocław np. w sobotę jechało 20-30% wiary łącznie od KG i dopiero Wałbrzych "dobił" i do Wrocka jechało trochę ludu. Wierz mi bądź nie, ale wielokrotnie widziałem już frekwę rzędu 70% w Lubawce, w KG 90%, a za Wałbrzychem ponad 100%, tak samo z Wrocławia jadąc do Lubawki. O ile na parach z Jelenią już szału nigdy nie było, to na tej parze z Wrocławiem trzeba było mieć szczęście żeby trafić na "słabszy" kurs, gdzie i tu można polemizować bo na takie turystyczne połączenie frekwencja nawet rzędu np. 40-50% jest niezłym wynikiem.

W tym roku wraca bezpośrednia para z Wrocławiem, zobaczymy jak się spiszą KD, Czesi i PLK, jeśli chodzi o RJ, skomunikowania, reklamę połączenia i czy pogoda dopisze. To wszystko ma ogromny wpływ na frekwencję połączenia.
krkonoš - 28-02-2014, 21:02
Temat postu:
Flanker napisał/a:
By było oszczędniej i lepsza frekwa (tzn. by szynobus zawsze jeździł dobrze obłożony) poza kursowaniem Trutnova jakby sama Lubawka latała w zupełności SA135 by tutaj stykło. Tak więc z Wrocławia wg mojego pomysłu jechałyby 3 pary (piątek/poniedziałek, sobota, niedziela), a reszta kursów z JG.

SA135 z Lubawki do Wrocławia to by była jeszcze gorsza puszka sardynek niż SA134 ze Zgorzelca do Wrocławia. Już sobie wyobrażam miny pasażerów na peronie w Wałbrzychu Mieście, widzących nadjeżdżający mały szynobusik (w większości studentów - bo jak rozumiem, ten pociąg jeździłby w czasie powrotów studenckich)...

Cytat:
No i tutaj znów się mylisz. Rotacja pasażerów była na tym kursie bardzo dobra. Do Wałbrzycha Miasto ładnie jechał obłożony, po drodze dużo ludzi wsiadało w Jaworzynie i Świebodzicach. W Wałbrzychu Miasto następowała wymiana pasażerów, część wysiadała, ale dużo ludu wsiadało. Na Głównym dochodzili ludzie z przesiadki z Kłodzka, w Sędzisławiu z Kibla z JG i część wysiadała w KG, część w Lubawce, jednak tam wsiadały kolejni ludzie i szynobus jechał przyzwoicie obłożony do Trutnova. Na czeskim odcinku w Bernarticach ludzie wsiadają i wysiadają, głównie Czesi, natomiast w Kralovcu jest to raczej znikomy ruch, bo to wioska porównywalna wielkością z Błażkową.

I znowu: rotacja po drodze nie ma tu najmniejszego znaczenia, podobnie jak liczba pasażerów jadących do Trutnova. Istotne jest tylko to, ilu z tych pasażerów wysiadło w Kamiennej Górze i Lubawce. Pociągów do Trutnova też nikt nie zamierza likwidować, ani też przedłużać ich kursowania na pozostały okres roku - cały czas rozmawiamy o sensowności połączenia Lubawki z Wrocławiem.

Cytat:
Z 2013 akurat czekających na popołudniową parę skomunikowaną z Kamieńczykiem, bo w 2013 nie było bezpośredniej pary.

To też niewiele powie, bo ci ludzie (albo część z nich) równie dobrze mogli jechać do Jeleniej. Chyba że masz foty z Sędzisławia ludzi przesiadających się do "Kamieńczyka"?

Cytat:
Nie przeczę, zdarzały się gorsze dni. Wystarczyłoby że pogoda była pod psem i to już się fest odbijało na frekwencji, bo to połączenie typowo turystyczne.

Jeśli chodzi o pogodę, to ja zawsze jeżdżę w góry, gdy jest bardzo ładna pogoda (wręcz bezchmurnie), więc z pewnością pogoda nie mogła mieć wpływu na złą frekwencję w tych dniach, kiedy ja jechałem.
Flanker - 28-02-2014, 22:01
Temat postu:
krkonoš napisał/a:

SA135 z Lubawki do Wrocławia to by była jeszcze gorsza puszka sardynek niż SA134 ze Zgorzelca do Wrocławia. Już sobie wyobrażam miny pasażerów na peronie w Wałbrzychu Mieście, widzących nadjeżdżający mały szynobusik (w większości studentów - bo jak rozumiem, ten pociąg jeździłby w czasie powrotów studenckich)...

Tak, to połączenie byłoby dedykowane pod tzw. słoiki, czyli studentów i ludzi pracujących oraz mieszkających we Wrocławiu w tygodniu, jeżdżących do KG i Lubawki na weekend do domu, do rodziny itd. SA135 zasugerowałem, bo SA134 mają u nas co robić na DŚ, a wczesną wiosną i jesienią frekwa mogłaby być taka że SA135 w zupełności by stykło. Jakby się działo kongo w Wałbrzychu czy wcześniej to by się dało SA134 na cały okres kursowania, wiadomo.

Cytat:
cały czas rozmawiamy o sensowności połączenia Lubawki z Wrocławiem.

Sporo ludzi wysiadało/wsiadało w Lubawce, podobnie w KG i to właśnie one bardzo często zapełniały szynobus, a nie turyści jadący z Trutnova. Jak jeździła bezpośrednia para to właśnie KG i Lubawka dawały porządne obłożenie, masa studentów jeździła i korzystała z tego. Nie ma się czemu dziwić - cena 20.50 zł za normalny (czyli połowę z tego płaci student) wobec 26zł za PKS z KG, bądź 31 zł jeśli jedzie z Lubawki i dochodzi do tego przesiadka w KG. Czas przejazdu 2:20 wtedy (teraz będzie 2:04 Twisted Evil ) i rewelacyjna godzina odjazdu, bo wieczorem, tak że można było calutki weekend, bite dwa dni spędzić u rodziny. Jak w 2012 była KKA na Trutnov od Lubawki to większość ludzi wysiadała w Lubawce i KG, a frekwę stanowili ludzie właśnie stąd, bo wiele osób zniechęcała KKA do Trutnova. Także sensowność tej jednej pary w weekendy, piątki i poniedziałki jest i to duża.

Cytat:

To też niewiele powie, bo ci ludzie (albo część z nich) równie dobrze mogli jechać do Jeleniej. Chyba że masz foty z Sędzisławia ludzi przesiadających się do "Kamieńczyka"?

Jechałem z tymi ludźmi całą trasę i przesiadali się wraz ze mną na Kamieńczyka do Wrocławia. Tak mam foty, ale musiałbym poszukać w zbiorach Smile Przede wszystkim wiara z Trutnova, Lubawki, KG ciągnie zawsze z i do Wrocławia, a nie JG. Z JG też ruch jest, jednak to Wrocław, Świebodzice i Wałbrzych robią frekwę. Właśnie ta bezpośrednia para była genialna z punktu widzenia turysty jak i tzw. słoika - idealna by jechać na cały dzień albo cały weekend do rodziny do Lubawki czy do KG albo do Czech - Trutnova czy gdzieś dalej i spokojnie wrócić do Wrocławia. Bez przesiadek, kombinacji, zmartwień o skomunikowanie, na spokojnie, wygodnie, a przede wszystkim bardzo szybko i tanio.
Tomato7 - 01-03-2014, 13:54
Temat postu:
Podróżni są również zainteresowani turystycznymi połączeniami z Jeleniej Góry do Karpacza.
Źródło: http://www.kurierkolejowy.eu/aktualnosci/18436/Koleje-Dolnoslaskie-podsumowanie-konsultacji.html
Ciekaw jestem co na to władza w gorącym okresie przedwyborczym.
kaja805 - 01-03-2014, 21:07
Temat postu:
Prawda jest taka, że jeżeli samorządom nie będzie zależało na przywróceniu ruchu kolejowego do Karpacza to nikt inny tego nie zrobi. Patrząc na obecne władze Karpacza to nie są szczególnie zainteresowane.
I raczej na pewno nikt nie wyłoży prywatnej kasy na odbudowę tej linii bo to się nigdy nie zwróci. Bo nawet gdyby gminy przejęły linię i ją odbudowały to trzeba ją jeszcze utrzymać i z pewnością nie chcą brac sobie na głowę kolejnego obciążenia finansowego Sad niestety smutne ale prawdziwe
Nuter - 01-03-2014, 23:10
Temat postu:
Prawda jest taka że na przywróceniu ruchu najbardziej powinno zależeć samorządowi województwa, gdyż tylko ten organ ma konieczne do tego narzędzia - Środki finansowe, jest ustawowym organizatorem przewozów kolejowych, ma podległego sobie przewoźnika i "zarządce" infrastruktury jaką jest DSDiK oraz wiedzę niezbędną do tego typu działań. Gminy czy miasto w obecnych realiach gospodarczych naszego kraju nie są i nie będą w stanie same zająć się rewitalizacją nawet tak krótkiej trasy jaką są odcinki linii 308 i 340 gdyż po prostu przewyższa to ich możliwości finansowe i w dużej mierze kompetencje, a jak pokazuje przykład Karpacza, ewentualne przekazanie linii bezpośrednio gminą mogło by przynieść więcej szkody niż pożytku (ścieżka rowerowa), a biorąc pod uwagę że prowadzi ona do jednego z najpopularniejszych polskich kurortów jakim jest Karpacz, dzięki czemu bez wątpienia posiada pewien potencjał(wg mnie znaczny) dla przewozów turystycznych w okresach wzmożonego ruchu (wakacje, długie weekendy, ferie i sezon zimowy) oraz to że na odcinku między Jelenią Górą a Kowarami może stanowić realną alternatywę dla przewoźników autobusowych, a dzięki możliwej do uzyskania (po rewitalizacji) dobrej prędkości i czasów przejazdu, stosunkowo dobrej lokalizacji przystanków miała by szansę stania się "trzonem" komunikacyjnym tej części "aglomeracji Jeleniogórskiej". Z tych też względów linie 308 i 340 mają znaczenie nie tylko lokalne ale i dla całego województwa. Co UMWD powoli wydaje się dostrzegać o czym świadczy wcześniejsza deklaracja o chęci uruchomiania przewozów, a nawet ta niepozorna wzmianka w informacji podsumowującej konsultacje rozkładowe. Jednym z głównych oponentów rewitalizacji "linii Karkonoskiej" był wicemarszałek województwa Jerzy Ł., lobbujący też zresztą za pomysłem przerobienia linii na ścieżkę rowerową, jednak po ostatnich "roszadach politycznych" w sejmiku i zarządzie województwa stracił swoje stanowisko. Biorąc pod uwagę że w treści nowej umowy koalicyjnej jest zapis o powrocie do przejmowania na rzecz województwa części nieczynny linii kolejowych i ich rewitalizacji nadzieja jeszcze nie zgasła. Tym bardziej że linia ta w czasie zawieszenia na niej ruchu nie była w stanie śmierci technicznej jak np trasy do Świeradowa Zdr. czy Stronia, dzięki czemu jej "udrożnienie" umożliwiające wykorzystanie jej do przewozów turystycznych - Na początek (Turkol, 2-3 pary kursów szynobusów wydłużonych z Lwówka/Zgorzelca w "C" w okresie wakacyjnym) powinno być możliwe stosunkowo niewielkim kosztem uchroniło by to również infrastrukturę przed dalszą degradacją , dobrze było by też gdyby w takim początkowym stadium linia trafiła pod skrzydła zarządcy takiego jak PMT LK czy SKPL (Ta firma ma już także doświadczenie uruchamianiu pociągów turystycznych na linii Kętrzyn - Węgorzewo)
ufoludek - 10-03-2014, 20:16
Temat postu:
Pozwolę sobie wtrącić swoje 3 grosze do tematu. W niedzielę wracałem z Karkonoszy przez Karpacz do Wrocławia. I co zastałem - buszmeńskie biusiarsto. 5 minut przed PKSem podjeżdza ledwo zipiący 14 miejscowy 4 śladowy klekot, zapewne składak z zachodu. Na kolejnych przystankach butami dopychani kolejni pasażerowie, a jak miejsca zabrakło, to dogonił go regularny PKS i w końcu w Kowarach zapełniły się obydwa. Normalny bantustan.
Większość ludzi wsiadała Kowarach i dalej, nie w Karpaczu. I teraz pytanie: Czy jak zrobią pociąg za 5 zł do Jeleniej, to buszmeństwo odpuści? Wątpię.
Trzeba jednak przyznać, że do pociągu w Jeleniej o 17.35 wsiadło ok.80 osób, a we Wrocławiu w przedsionkach EN71 stało już ok 50 osób(frekwencja ze 110%), frekwencja na 274 z roku na rok wyraźnie rośnie. Smile
krkonoš - 10-03-2014, 23:31
Temat postu:
ufoludek napisał/a:
Pozwolę sobie wtrącić swoje 3 grosze do tematu. W niedzielę wracałem z Karkonoszy przez Karpacz do Wrocławia. I co zastałem - buszmeńskie biusiarsto. 5 minut przed PKSem podjeżdza ledwo zipiący 14 miejscowy 4 śladowy klekot, zapewne składak z zachodu.

Niektórzy busiarze, jak już pisałem wcześniej, tak jeżdżą. W zasadzie podbieranie pasażerów to dla nich jedyny sposób na konkurowanie z PKS-em, po sporej obniżce cen biletów w ostatnim czasie w autobusach PKS. Tylko czy ktoś komuś każe wsiadać do tego "14-miejscowego, 4-śladowego klekota", mając świadomość, że za 5 minut będzie regularny autobus PKS? Ja z reguły tego nie robię. Owo "buszmeństwo" istnieje właśnie dzięki pasażerom, którzy są gotowi ryzykować własnym bezpieczeństwem tylko po to, żeby znaleźć się u celu 5 minut wcześniej (jak wynika z Twojej relacji, w tym przypadku w efekcie nawet czasowo bus nie był konkurencyjny), przyczyniając się w ten sposób do niszczenia legalnych przewoźników.

Cytat:
I teraz pytanie: Czy jak zrobią pociąg za 5 zł do Jeleniej, to buszmeństwo odpuści? Wątpię.

Konieczna jest świadoma polityka władz samorządowych (przede wszystkim wojewódzkich) w dziedzinie komunikacji zbiorowej (nie tylko kolejowej, ale też autobusowej), a nie wzajemne wykańczanie się pseudopromocjami.
Krzysiu - 11-03-2014, 07:56
Temat postu:
Z tym "buszmeństwem" to bym uważał, bo buszmeństwo utrzymuje się samo, a do połaczeń kolejowych trzeba dopłacać miliony złotych, które trzeba najpierw zabrać w formie podatków.
ufoludek - 11-03-2014, 10:03
Temat postu:
Sorry, jakie utrzymuje się? Podjeżdżając 5 mint przed PKSem? Dosłownie rozlatującym się składakiem? Busiarze jeżdżący jak chcą rozwalili w ten sposób na przykłąd dobrą (kiedyś) komunikację na trasie Wrocław - Środa Śląska.
ET87 - 11-03-2014, 11:44
Temat postu:
Buszmeństwo utrzymuje się samo ??? A bilecik zawsze dostajesz ? Wiesz co to jest umowa adhezyjna ? Czyj bus i z jakim napisem leżał kiedyś na boku obok Sombinu w Łomnicy, popularnie mówiac w Mysłakowicach ? Ludzie fotki mają... a głosują kieszenią bo wierzą w cuda.
Podobnie z cargo, z towarami masowymi. "Opłaca" się truck, choć bocznica na zakładzie jest, ale termin resursu minął i kolej żąda opłat itp. masy papierów za wjazd składu z szybkością <20km/h .
Oględnie - jest to dalekie od normalnej gospodarki komunikacyjnej w skali państwa.
Tomato7 - 22-04-2014, 11:57
Temat postu:
Dolnośląskie: Jesteśmy zainteresowani trasą do Karpacza

Wyniki lutowych konsultacji społecznych rozkładu jazdy na Dolnym Śląsku pokazały, że pasażerowie wyrażają zainteresowanie turystycznymi połączeniami kolejowymi z Jeleniej Góry do Karpacza. Koleje Dolnośląskie przyznały, że interesują się wspomnianą relacją ale mają ograniczone pole działania. Czy warto wpłynąć na zarządcę infrastruktury kolejowej, by zmienił podejście do tematu przywrócenia połączeń do Karpacza?

Cały tekst:
http://www.rynek-kolejowy.pl/51924/dolnoslaskie_jestesmy_zainteresowani_trasa_do_karpacza.html
Pirat - 27-04-2014, 20:35
Temat postu:

Arek - 28-04-2014, 17:38
Temat postu:
Dolnośląskie: Wystąpiliśmy o możliwość przejęcia linii kolejowych do Karpacza

Zarząd województwo dolnośląskiego wystąpił do PKP SA z oficjalną prośbą o szczegółowe informacje dotyczące możliwości przejęcia linii kolejowych Jelenia Góra – Mysłakowice – Karpacz. To może być przełom w sprawie powrotu połączeń kolejowych do Karpacza. Urząd podkreśla, że żadna z przejmowanych przez województwo linii kolejowych nie zostanie zlikwidowana dla budowy ścieżki rowerowej.

Więcej:
http://www.rynek-kolejowy.pl/52029/dolnoslaskie_wystapilismy_o_mozliwosc_przejecia_linii_kolejowych_do_karpacza.html
Pirat - 28-04-2014, 20:04
Temat postu:
Komentarz pod artykułem na stronie "RK":

Zajmijcie się lepiej linią do Lwówka Śląskiego, gdzie kolej dogorywa i prawodpowodobnie w grudniu pociągi przestaną tam jeździć. Rozumiem że Karpacz jest bardziej medialny, ale dla mieszkańców wazniejsze są połączenia kolejowe tam, gdzie nie ma żadnej innej komunikacji, a nie Karpacz gdzie busy i PKS-y jeżdżą co kilkanaście minut. Czego to już my nie słyszeliśmy od UMWD. Były plany elektryfikacji linii do Jakuszyc, pociągów z Jeleniej do Zielonej Góry, reaktywacji z Jelenia - Legnica przez Lwówek i Złotoryję, KDP do Świdnicy itd. itd. Zawsze propaganda nasila sie przed wyborami a tymczasem prawda jest taka, że UMWD nie potrafi zadbać nawet o istniejące połączenia. Te 4-5 par pociągów na lokalkach wlokących się zwykle 30-40 km/h to jest śmiech na sali a nie komunikacja. Popatrzcie jak jest w Czechach, gdzie jest takt 1-2-godzinny. Ale co tam, łatwiej rzucić kiełbachą wyborczą o KDP do Świdnicy czy reaktywacji Karpacza niż zadbać o poprawienie już funkcjonującej komunikacji. Typowy słomiany zapał.

Co do Karpacza, to znacznie bardziej sensownym posunięciem jest remont Kowar, gdzie pociągi mają realną szanse konkurować z autobusami. W przypadku Karpacza i tak trzeba się przesiadać na autobus, więc o krótszym czasie przejazdu można tylko pomarzyć. Za to jest bardziej niewygodnie (przesiadki, dodatkowe dojście do stacji itd.). Dla mieszkańców nie ma to połączenie większego znaczenia. Można oczywiście wyremontować tory pod pociągi dalekobieżne - wtedy będzie mniej więcej taka frekwencja jak do Szklarskiej, gdzie poza okresami świątecznymi pociągi wożą powietrze. Jeśli tam nie dało się (albo nie chciało się) stworzyć rozkładu jazdy przyjaznego mieszkańcom to stawia to pod wielkim znakiem zapytania sens remontu Karpacza, gdzie trzeba jeszcze wywalić dodatkowe pieniądze właśnie na ten remont. Do Szklarskiej 33 miliony poszły praktycznie w błoto.

Karpacz jest medialny, wywołuje dużo komentarzy, więc jest to ulubiona kiełbasa wyborcza dla władz samorządowych przed wyborami. Szkoda, ze tak dużo czytelników RK i miłośników kolei daje się na nie nabrać. Jak widać dla nich też ważniejsze są chwilowe fajerwerki niż codziennie realizowane połączenia na mniej popularnych liniach, gdzie ludzie muszą w jakiś sposób dojechać do pracy, szkoły, do urzędów. Nimi zwykle mało kto się interesuje.

Kornik1983 - 12-05-2014, 11:20
Temat postu:
Tymczasem w Jeleniej Górze:

http://www.jelonka.com/news,single,init,article,52106
Nuter - 12-05-2014, 11:38
Temat postu:
Szczerze to nie sądziłem że bohater poniższego artykułu :
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,15497488,Jerzy_Luzniak_zostal_juz_wiceprezydentem_Jeleniej.html

Do niedawna wicemarszałek województwa tak szybko zacznie "działać" w tej sprawie. Zwłaszcza w kontekście tego że jeszcze kilka miesięcy temu nie było mowy o wyrażeniu przez miasto zgody na likwidacje linii 308/340 do Kowar i Karpacza i obecnych planów samorządu województwa przywrócenia ruchu na tych liniach.


blakop - 13-05-2014, 09:28
Temat postu:
No i jak uchwała?

Co post Nuter'a ma do rzeczy?? Rolling Eyes

W komentarzach zwolenników ścieżki rowerowej jest wiele...
Nuter - 13-05-2014, 14:58
Temat postu:
Projekt uchwały rady miejskiej.

Druk 431 w sprawie wyrażenia zgody na likwidację odcinków linii kolejowych nr 308 Ogorzelec- Jelenia Góra (od km 12,800 do km 39,986) oraz nr 340 Mysłakowice - Karpacz (od km -0,247 do km 7,055).

Link do dokumentu (PDF): http://bip.um-jeleniagora.dolnyslask.pl/dokument.php?iddok=11990&idmp=4625&r=r
ET87 - 13-05-2014, 19:47
Temat postu:
Link do dokumentu (PDF): http://bip.um-jeleniagora.dolnyslask.pl/dokument.php?iddok=11990&idmp=4625&r=r

"Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą." http://pl.wikiquote.org/wiki/Otto_von_Bismarck
Innych cenzuralnych słów nie znam.
blakop - 14-05-2014, 14:58
Temat postu:
No dobrze - jest projekt uchwały itd... Ale został uchwalony, czy nie??
Nuter - 14-05-2014, 15:30
Temat postu:
blakop, Na szczęście nie.


Zlikwidowali linię kolejową Ogorzelec – Jelenia Góra? (aktualizacja)

Na dzisiejszej LV Sesji Rady Miejskiej Jeleniej Góry (13 maja 2014 r.) jeleniogórska rada miała decydować, czy wyrazi zgodę na likwidację odcinków linii kolejowych nr 308 Ogorzelec – Jelenia Góra (od km 12,800 do km 39,986) oraz nr 340 Mysłakowice – Karpacz (od km -0,247 do km 7,055) .


Gdyby któryś z samorządów (np. Mysłakowic, Kowar, Jeleniej Góry) wyraził wolę nieodpłatnego przejęcia całości lub odcinka linni kolejowej, można by było powstrzymać procedurę likwidacji.

Od jakiegoś czasu coraz głośniej w mediach regionalnych przewija się temat powrotu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego do koncepcji przejmowania linii kolejowych w woj. dolnośląskim. Prowadzone są rozmowy oraz analizy na temat przejęcia linii kolejowej nr 308 na odcinku Jelenia Góra – Mysłakowice oraz 340 na odcinku Mysłakowice – Karpacz (tutaj). Już wiadomo, że zarząd województwo dolnośląskiego wystąpił do PKP SA z oficjalną prośbą o szczegółowe informacje dotyczące możliwości przejęcia linii kolejowych Jelenia Góra – Mysłakowice – Karpacz. To może być przełom w sprawie powrotu połączeń kolejowych. Urząd podkreśla, że żadna z przejmowanych przez województwo linii kolejowych nie zostanie zlikwidowana dla budowy ścieżki rowerowej.

*** – Rada odstąpiła od głosowania z powodu zastrzeżeń formalno-prawnych.

Źródło: Ogorzelec.com
Link: http://www.ogorzelec.com/2014/05/13/zlikwidowali-linie-kolejowa-ogorzelec-jelenia-gora/

---

Odstąpili od głosowania nad wnioskiem o likwidację linii kolejowej Jelenia Góra – Ogorzelec

Rada Miejska Jeleniej Góry na dzisiejszej sesji obrad (13 maja 2014 r.) odstąpiła od głosowania nad wyrażeniem zgody na likwidację odcinków linii kolejowych nr 308 Ogorzelec – Jelenia Góra oraz nr 340 Mysłakowice – Karpacz. Powodem były zastrzeżenia formalno-prawne.


Prezydent Miasta Marcin Zawiła poinformował Radę przy rozpoczeciu sesji, że głosowanie wycofano z porządku obrad. Powód odstąpienia od głosowania wyjaśnił zainteresowanym mecenas Roman Słomski, tłumacząc że zarządca kolei wyłącznie poinformował miasto Jelenia Góra, iż zamierza zlikwidować określoną trasę kolejową, natomiast Rada Miejska nie ma podstawy prawnej, aby podejmować decyzję w w/w przedmiocie. Rada mogłaby zabrać głos tylko wtedy, gdyby zechciała np. finansować określone przewozy lub sama zająć się przewozami. Wówczas taka decyzja mogłaby stanowić podstawę do powstrzymania likwidacji.

Wyjaśnienie w tej sprawie → od 02:45 min. sek. do 06:15 min. sek. (Video)

Źródło: Ogorzelec.com
Link: http://www.ogorzelec.com/2014/05/13/odstapili-od-glosowania-nad-wnioskiem-o-likwidacje-linii-kolejowej-jelenia-gora-ogorzelec/
Zouave - 14-05-2014, 16:14
Temat postu:
Jeśli gmina na gwałt i na siłę chce likwidacji linii kolejowej to nie wróżę jej żadnego bytu.
skubi - 06-09-2014, 10:20
Temat postu:
Impreza drezynowa w Mysłakowicach

http://nj24.pl/article/impreza-drezynowa-w-myslakowicach
Pirat - 10-09-2014, 19:39
Temat postu:

endru - 23-03-2015, 18:33
Temat postu: Linia Jelenia Góra - Karpacz sfilmowana z drona
W krótkim czasie powstał film prezentujący stan linii kolejowej Jelenia Góra - Mysłakowice - Karpacz/Kowary obrazujący jej stan 120. lat po oddaniu jej do użytku i 15. lat po odjeździe ostatniego pociągu...

Zapraszam do oglądania (najlepiej na PEŁNYM EKRANIE)!

Karpacz.net


[ Dodano: 09-04-2015, 22:38 ]
Tym razem bardzo zła wiadomość z Miłkowa.... Zburzono lokomotywownię.

http://radiokarpacz.pl/2015/04/wyburzono-lokomotywownie-z-xix-wieku/

[ Dodano: 09-04-2015, 22:43 ]
Dzisiaj bardzo zła wiadomość...

http://radiokarpacz.pl/2015/04/wyburzono-lokomotywownie-z-xix-wieku/
kaja805 - 10-04-2015, 15:52
Temat postu:
Oby to nie był pierwszy krok do likwidacji tej linii.

http://radiokarpacz.pl/2015/04/wyburzono-lokomotywownie-z-xix-wieku/
ET87 - 11-04-2015, 23:49
Temat postu:
Kilka fotek z pogrzebu http://dolny-slask.org.pl/4582936,Milkow,Lokomotywownia_i_warsztaty_kolejowe_dawna.html
sympatyk - 13-07-2015, 12:53
Temat postu:
Karpacz chce powrotu pociągów, PLK zamierza tory rozebrać.

Fundacja Kolej Karkonoska aktywnie stara się o powrót pociągów do Karpacza, gdyż od ponad 15 lat pod Śnieżkę można dojechać głównie samochodem. Społecznicy uważają, że przywrócenie połączenia kolejowego byłoby dla pasażerów ciekawą alternatywą, do tego szybszą i tańszą niż autobus. Według PLK zdewastowana infrastruktura bez wsparcia samorządów nie ma szans na przetrwanie.

Więcej:
http://www.kurierkolejowy.eu/aktualnosci/25045/Karpacz-chce-powrotu-pociagow-PLK-zamierza-tory-rozebrac.html
Światowid - 22-07-2015, 19:28
Temat postu:
Podpisujcie się! Udostępniajcie innym! Publikujcie na swoim Facebooku! Akcja protestacyjna ruszyła! Poniżej link do petycji:

Petycja przeciw likwidacji linii kolejowej do Karpacza i Kamiennej Góry
krkonoš - 22-07-2015, 20:28
Temat postu:
W kontekście podanej wczoraj przez Polskie Radio Wrocław informacji o rozpoczęciu w połowie sierpnia b.r. budowy dużej stacji narciarskiej na stokach Czoła i Sulicy proponowana przez PLK całkowita likwidacja linii do Kowar szczególnie teraz wygląda na zbyt pochopną. Przy tym (o ile ta inwestycja dojdzie do skutku) reaktywację linii do Kowar należy już rozpatrywać nie tylko na odcinku do głównej stacji w Kowarach, ale do samych Kowar Górnych, gdzie dawny przystanek kolejowy od dolnych stacji kolejek linowych, hoteli, parkingów itd. będzie dzielić odległość ok. 0,5 km, a największy parking ma być zlokalizowany tuż przy torach. Dojazd samochodem do Kowar-Podgórza już teraz jest trudny wąską, krętą drogą przez miasto, układ drogowy w tym rejonie będzie wymagał dużej przebudowy (m.in. planowane jest doprowadzenie nowej drogi od szosy nr 367, która będzie biec... właśnie wzdłuż linii kolejowej). Linia kolejowa do Kowar znakomicie nadaje się na fragment kolei aglomeracyjnej Jeleniej Góry, a do Kowar Górnych także do połączenia coraz bardziej realnego ośrodka narciarskiego w Podgórzu. Pozostały fragment linii do Kamiennej Góry również jest wart zastanowienia - wprawdzie jego odbudowa z pewnością będzie wymagać więcej środków finansowych niż odcinek z Jeleniej Góry do Kowar Górnych, ale dzięki niemu stacja narciarska w Kowarach uzyskałaby całkiem dobre połączenie koleją od strony Kamiennej Góry, a przy okazji także alternatywne połączenie z Wrocławiem i Wałbrzychem przez Kamienną Górę.

Pod tym linkiem dostępna jest mapa stanowiąca załącznik do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego stacji narciarskiej w Kowarach-Podgórzu: http://www.bip.kowary.pl/public/get_file_contents.php?id=78318

Jeśli w końcu stacja narciarska w Kowarach-Podgórzu powstanie, Kowary spośród wszystkich dużych ośrodków narciarskich w regionie jeleniogórskim (oprócz Kowar także Karpacz, Szklarska Poręba i Świeradów) będą miały najdogodniejszy dojazd koleją na narty, praktycznie przystanek kolejowy przy samych wyciągach. Oczywiście pod warunkiem, że linia kolejowa zostanie wyremontowana, a nie rozebrana.
JanuszJG - 17-08-2015, 08:49
Temat postu: Pociągniem do Karpacza?
– Na podstawie badań które prowadziłem, mogę stwierdzić, że przywrócenie ruchu na tej linii byłoby uzasadnione – mówi profesor Jacek Potocki, kierownik Katedry Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu o linii Jelenia Góra - Karpacz. Pytanie, na ile to realne?

Więcej na ten temat: Pociągiem do Karpacza?
kubanowy - 18-08-2015, 20:47
Temat postu:
zobaczcie dyskusję pod artykułem - żrą się solidnie! Smile
ET87 - 19-08-2015, 20:17
Temat postu:
Kto czytał od początku ten widzi co wyrabiaja moderatorzy. Tną rzeczowe posty i zaogniają dyskusję. Merytoryki coraz mniej, ważne aby goście się naparzali. Dno i trzy metry mułu !
endru - 27-08-2015, 06:20
Temat postu: Weekend Drezynowy na 3 Stacje w Karkonoszach!
W najbliższy weekend odbędzie się Weekend Drezynowy na 3 Stacje w Karkonoszach: Karpacz, Kowary, Mysłakowice.

Cała akcja organizowana jest po to, aby nagłośnić protest przeciwko zamiarowi fizycznej likwidacji linii kolejowych nr 308 (Jelenia Góra - Mysłakowice - Kowary - Kamienna Góra) i 340 (Mysłakowice - Karpacz) oraz innych linii na Dolnym Śląsku, często prowadzących w regiony turystyczne (np. Krzeszów czy Bolków).

Akcja tym razem odbywa się na 3 stacjach jednocześnie: w Karpaczu, Kowarach i Mysłakowicach. Te trzy miejscowości są kluczowe dla pierwszej fazy projektu rewitalizacji linii kolejowych i przywrócenia na nich ruchu pociągów pasażerskich. Połączenie Jelenia Góra - Mysłakowice/Kowary powinno zaspokoić potrzeby lokalnej społeczności odnośnie skomunikowania tych miejscowości (dowóz do pracy, szkół) natomiast połączenie Jelenia Góra - Karpacz powinno być wzmacniane w okresach turystycznych i w weekendy.

Więcej o przygotowaniach do imprezy w materiale filmowym telewizji Strimeo.TV.

http://strimeo.tv/film/festyn-milosnikow-kolei-oraz-wielkie-sprzatanie-dworca
JanuszJG - 03-09-2015, 08:54
Temat postu:
Lato sprzyja podejmowaniu tematów związanych z podróżami i wypoczynkiem. Niestety, do wielu ważnych miejsc uprawiania turystki pociągi nie docierają mimo istniejących, choć nieużywanych dróg żelaznych. Czasem kolej może być również atrakcją turystyczną samą w sobie. Między innymi takie tematy podejmowały media w różnych częściach kraju.

Na Dolnym Śląsku jest bodajże najwięcej linii kolejowych biegnących do chętnie odwiedzanych miejsc, do których jednak nie można dotrzeć pociągi. Bez wątpienia należą do nich m.in. Karpacz, Sobótka i Świeradów Zdrój. Pojawiło się nawet zagrożenie fizyczną likwidacją dróg żelaznych. Zapewne to jeden z powodów, przez które temat nieużywanych linii kolejowych funkcjonuje w mediach lokalnych.

Internetowy serwis informacyjny Jelonka.com relacjonuje spotkanie robocze dotyczące możliwości uruchomienia połączeń do Karpacza i Kowar (linie nr 308 Jelenia Góra - Mysłakowice - Kowary oraz nr 340 Mysłakowice – Karpacz). Uczestniczący w spotkaniu gremialnie przeciwstawili się planom fizycznej likwidacji dróg żelaznych. Wskazywano, że są one istotne z punktu widzenia obsługi połączeń pasażerskich (w tym ruchu turystycznego), ale mają również duże znaczenie gospodarcze (linia nr 308). Wskazano na potrzebę ich rewitalizacji. Zdaniem samorządowców najlepszym rozwiązaniem byłoby przejęcie linii od spółek kolejowych, a następnie wykonanie niezbędnych robót. Co ciekawe, ustanowiony przez samorządy pełnomocnik miał wyraźnie odmienny pogląd od przedstawiciela PKP PLK w zakresie wysokości kosztów prac do wykonania. Kolejna ważna deklaracja jest taka, że Samorząd Województwa Dolnośląskiego będzie organizatorem połączeń pasażerskich, jeśli stan techniczny dróg żelaznych na to pozwoli.

Więcej

Źródło: Eksperesem przez media: kolej a turystyka

[ Dodano: 22-09-2015, 08:17 ]
Przeglądając neta natrafiłem na ciekawy artykuł:

Czy powrót pociągów na trasę Wrocław - Karpacz jest możliwy:

Tytułowy korytarz kolejowy przebiega w części po linii kolejowej nr 308 Kamienna Góra - Mysłakowice - Jelenia Góra oraz po linii kolejowej nr 340 Mysłakowice - Karpacz. Obie linie kolejowe objęte są w całości umową zawartą pomiędzy PKP S.A., a PKP PLK S.A. dotyczącą oddania do odpłatnego korzystania linii kolejowych oraz innych nieruchomości niezbędnych do zarządzania liniami kolejowymi - poinformował Sławomir Żałobka, podsekretarz stanu w MIR.

Czytaj więcej: Czy powrót pociągów na trasę Wrocław - Karpacz jest możliwy?

[ Dodano: 22-09-2015, 08:19 ]
Przeglądając neta natrafiłem na ciekawy artykuł:

Czy powrót pociągów na trasę Wrocław - Karpacz jest możliwy:

Tytułowy korytarz kolejowy przebiega w części po linii kolejowej nr 308 Kamienna Góra - Mysłakowice - Jelenia Góra oraz po linii kolejowej nr 340 Mysłakowice - Karpacz. Obie linie kolejowe objęte są w całości umową zawartą pomiędzy PKP S.A., a PKP PLK S.A. dotyczącą oddania do odpłatnego korzystania linii kolejowych oraz innych nieruchomości niezbędnych do zarządzania liniami kolejowymi - poinformował Sławomir Żałobka, podsekretarz stanu w MIR.

Czytaj więcej: Czy powrót pociągów na trasę Wrocław - Karpacz jest możliwy?

[ Dodano: 24-10-2015, 18:37 ]
Pociągiem do Karpacza i Kowar – sympozjum

W siedzibie Związku Gmin Karkonoskich w Bukowcu miało miejsce sympozjum poświęcone teraźniejszości i przyszłości skomunikowania Jeleniej Góry z Karpaczem i Kowarami. Organizatorami spotkania były Regionalna Pracownia Krajoznawcza Karkonoszy przy ZGK oraz Grupa Inicjatywna „Kolej Karkonoska”.

Więcej na temat: Pociągiem do Karpacza i Kowar - sympozjum
Beatrycze - 25-08-2016, 21:51
Temat postu:
Przywrócą połączenie kolejowe do Karpacza.

Prawdopodobnie do końca 2020 roku zrewitalizowane zostanie połączenie z Jeleniej Góry przez Kowary do Karpacza. Taką deklarację usłyszeliśmy z ust marszałka województwa.

Więcej:
http://strimeo.tv/film/przywroca-polaczenie-kolejowe-do-karpacza
ET87 - 25-08-2016, 23:49
Temat postu:
No to szykuje się potężna inwestycja. Ciekawe jak wytrasują na odcinku Kowary - Karpacz? Mr. Green A tak na poważnie to plotą jak Piekarski na mękach. Linia 340 jest odgałęzieniem linii 308 KG-JG, więc z Jeleniej Góry do Karpacza przez Kowary nigdy pociągi nie jeździły. Ktoś napisał głupotę a reszta powtarza, przykre że to decydenci.
kaja805 - 26-08-2016, 11:09
Temat postu:
Pytanie tylko czy samorządom lokalnym uda się zabezpieczyć około 5 mln zł na wkład własny do inwestycji.
http://www.muzyczneradio.com.pl/16979,wiadomosci,marszalek-przejmie-linie-do-karpacza-i-do-kowar.html
Ralny - 06-12-2016, 22:19
Temat postu:
Pociąg planowy w 1996 roku.


Paszczak - 01-02-2017, 23:07
Temat postu:
Kolejami Dolnośląskimi do Karpacza:

http://strimeo.tv/film/kolejami-dolnoslaskimi-do-karpacza

Mam nadzieję, że autobusy KD nie będą dojeżdżać tylko do dawnej stacji na przedmieściach Karpacza - co byłoby totalnie bez sensu - ale dojadą do Białego Jaru (punkt wypadowy w góry), a najlepiej do Karpacza Górnego (świątynia Wang).
ET87 - 05-02-2017, 18:59
Temat postu:
Od stacji kolejowej w Karpaczu do pętli przy Stokrotce jest ponad 6km (na przystanku Wang nie ma możliwości nawrotu), 300m przewyższenia i 6 przystanków czyli ponad 20 minut jazdy( w sezonie więcej). Tam i z powrotem to około 40minut plus postój wyrównawczy to prawie godzina. W drugiej połowie lat 70' kursował tzw. tramwaj opisany " Karpacz PKP - Bierutowice PKP Stokrotka" w takcie godzinnym , był to niebieski Jelcz PKSu jeżdżący po Karpaczu góra-dół. Zlikwidowano go w latach kryzysu 80' .
Nie wiem czy KD odważą się dołożyc godzinę jazdy do każdego kursu.
Noema - 05-02-2017, 20:18
Temat postu:
ET87, to nie jest kwestia odwagi tylko zdrowego rozsądku. Nikt normalny nie wsiądzie do autobusu KD, który dowiezie go tylko do stacji kolejowej w Karpaczu. I co dalej? Godzinna wędrówka w górę Karpacza? Turysta oleje KD i pojedzie sobie autobusem PKS do centrum Karpacza, Białego Jaru, Bierutowic. I tyle w temacie. Jeśli wierchuszka KD ma inne zamiary to niech lepiej w ogóle się do Karpacza nie pchają, bo szkoda naszych podatków na kolejowe autobusy-widma. Mam jednak nadzieję, że nowo utworzony w KD Zespół komunikacji autobusowej i pasażerskiej, wespół z nowo utworzonym Działem Przewozów, przy wsparciu Działu Organizacji Przewozów staną na wysokości zadania. Razem to aż kilkanaście mózgów, dobrze wynagradzanych!
bystrzak2000 - 06-02-2017, 11:17
Temat postu:
Noema napisał/a:
Turysta oleje KD i pojedzie sobie autobusem PKS do centrum Karpacza, Białego Jaru, Bierutowic.

Tylko najpierw ten turysta będzie musiał przejść całe centrum Jeleniej Góry, by dostać się na dworzec PKS, gdyż PKS Jelenia Góra pod dworcem kolejowym nie staje (najbliższy przystanek jest na ul. Wojska Polskiego, jakieś kilkaset metrów od dworca, ale tylko dla autobusów jadących przez Kowary, o czym większość przyjezdnych i tak nie wie). Zostaje więc ciasny dostawczak. Kwestię skomunikowań pomijam, bo nie wiem jak to wygląda w tym roku.

Jeżeli więc autobus KD będzie dojeżdżał tylko do Dworca PKP (w co wątpię), to z punktu widzenia turysty, który przyjedzie pociągiem do Jeleniej Góry, lepiej będzie pojechać nim do końca, a dopiero potem przesiąść się na autobus jadący do góry. Zawsze to mniej do chodzenia.
Noema - 06-02-2017, 13:23
Temat postu:
bystrzak2000, to życzę powodzenia. Ja do takiego autobusu KD nie wsiądę, a w góry jeżdżę dość często. Turysta głupi nie jest. Przypomnę, że interREGIO Bus uruchamiany przez PR jeździł do Karpacza Górnego. Da się? Da się. Trzeba tylko uruchomić mózg. A inteligencja i logiczne myślenie nie są najmocniejszą stroną planistów KD, czego najlepszym dowodem jest bezsensowna i nikomu niepotrzebna weekendowa KKZ na trasie Jelenia Góra - Lwówek:

http://infokolej.pl/viewtopic.php?p=365118#365118
Rozkładowiec - 06-02-2017, 17:38
Temat postu:
Zastawiam się po co te spekulacje. Przecież na dobrą sprawę przy dworcu w Karpaczu nie za bardzo te autobusy miałyby gdzie nawracać. Autobusy KD będą kończyć na pętli autobusowej Biały Jar.
kysiek2 - 06-02-2017, 19:57
Temat postu:
bystrzak2000 napisał/a:
Tylko najpierw ten turysta będzie musiał przejść całe centrum Jeleniej Góry, by dostać się na dworzec PKS, gdyż PKS Jelenia Góra pod dworcem kolejowym nie staje (najbliższy przystanek jest na ul. Wojska Polskiego, jakieś kilkaset metrów od dworca, ale tylko dla autobusów jadących przez Kowary, o czym większość przyjezdnych i tak nie wie). Zostaje więc ciasny dostawczak. Kwestię skomunikowań pomijam, bo nie wiem jak to wygląda w tym roku.

Nie wiem jak teraz, ale w 2004 roku jeździłem PKSem Jelenia Góra do Karpacza, który jechał z dworca kolejowego. Zresztą jadąc z Karpacza, część kursów jeździła na dworzec kolejowy.
Kornik1983 - 07-02-2017, 08:02
Temat postu:
Od jakiegoś czasu (ok. 2 lata) autobusy od strony Kowar (Karpacza) i Szklarskiej Poręby przejeżdżają przez JG w następujący sposób. Od teatru (CK Norwida) Al. Wojska Polskiego, estakadą nad torami w ul. W.Pola, Złotnicza, Różyckiego, Al. Jana Pawła II. Najbliższy przystanek PKS znajduje się na Al. Wojska Polskiego na wysokości sklepu Netto (ok.5-10 min na piechotę lub dwa przystanki MZK - linie 6,8,9,10,15) .

Na plus można dodać dołożenie linii MZK 6, która jedzie z Zabobrza do Cieplic i zajeżdża na dworzec kolejowy oraz nowa linia nr 8, która kursuje z dworca kolejowego przez dworzec PKS na Zabobrze.
ET87 - 07-02-2017, 13:08
Temat postu:
Rozkładowiec napisał/a:
Zastawiam się po co te spekulacje. Przecież na dobrą sprawę przy dworcu w Karpaczu nie za bardzo te autobusy miałyby gdzie nawracać. Autobusy KD będą kończyć na pętli autobusowej Biały Jar.

Faktycznie po zaanektowaniu dworca w Karpaczu na Muzeum Zabawek "zagospodarowano" plac przed dworcem według wyobraźni projektanta lub zleceniodawcy, jak nie obrażając misiów o małym rozumku. Czyli zrobiono miejsca parkingowe i trawniczki na kilkanaście osobowych autek i po problemie. O jakiejkolwiek funkcji komunikacyjnej dworca nie pomyślano. Dziś ma być ładnie a jutro? Jutro to za tysiąc lat, jak w znanej piosence.
bystrzak2000 - 07-02-2017, 16:13
Temat postu:
Noema napisał/a:
Turysta głupi nie jest.

Ano nie jest i z tego co obserwuję, to mało kto jadąc pociągiem do Jeleniej Góry jedzie dalej do Karpacza, bo tak na prawdę nie ma jak.
Kornik1983 - 08-02-2017, 08:42
Temat postu:
Moi znajomi jak przyjeżdżają koleją do JG i mają jakiś nocleg w Karpaczu, to umawiają się z Hotelem, Pensjonatem itp. na podstawienie transportu z JG do miejsca noclegu za dopłatą (przeważnie jakiś bus-taxi).
Rozkładowiec - 08-02-2017, 14:27
Temat postu:
Kornik1983, niestety, ale takie usługi świadczą jedynie droższe hotele czy pensjonaty, a tańsze kwatery co najwyżej tego typu usługi oferują jedynie z przystanku autobusowego w Karpaczu. Ja myślę że KD busy do Karpacza zdobędą popularność, pod warunkiem skomunikowania w Jeleniej Górze z każdym pociągiem z/do Wrocławia. Informacja o takim skomunikowani u powinna być także podawana przez megafony podczas zapowiadania danego pociągu na każdej stacji pośredniej między Wrocławiem a Jelenią Górą.
skubi - 08-02-2017, 14:34
Temat postu:
W rozkładach powinno być podawane Szklarska Poręba Górna/Karpacz z przesiadką do KKA w stacji Jelenia Góra do Karpacza.Ciekawe czy dadzą ray z liczbą miejsc w weekend majowy,boże ciało,wakacje itd. w autobusach jak i w Impulsach bo dojdzie do składu wielu pasażerów .
Kornik1983 - 08-02-2017, 15:08
Temat postu:
Rozkładowiec napisał/a:
Kornik1983, niestety, ale takie usługi świadczą jedynie droższe hotele czy pensjonaty, a tańsze kwatery co najwyżej tego typu usługi oferują jedynie z przystanku autobusowego w Karpaczu. Ja myślę że KD busy do Karpacza zdobędą popularność, pod warunkiem skomunikowania w Jeleniej Górze z każdym pociągiem z/do Wrocławia. Informacja o takim skomunikowani u powinna być także podawana przez megafony podczas zapowiadania danego pociągu na każdej stacji pośredniej między Wrocławiem a Jelenią Górą.

1) To zależy jak pogadasz, jeżeli ty pokrywasz koszty, to żadna różnica czy zabiorą Ciebie z Jeleniej Góry z dworca czy z Karpacza z przystanku. I tak przeważnie jeżdżą taxi-busy z Karpacza.
2) Ja się bardzo cieszę z uruchomienia tych autobusów KD. Po pierwsze zawsze to większy wybór oferty dojazdu do Karpacza. Dla tych co jadą koleją spore udogodnienie. Jeden bilet (poza IC), przesiadka praktycznie door to door na dworcu w Jeleniej.
ufoludek - 02-03-2017, 08:49
Temat postu:
I jak będzie z tymi połączeniami busowymi do Karpacza? Miały pojawić się w marcu, a tu już temin publikacji zmian rozkładu minął. Planuję większą grupą wypad w Karkonosze na początku kwietnia i nie wiem czy jest sens nastawiać się na dobry dojazd. Ktoś z KD może rozwinąć temat?
Beatrycze - 02-03-2017, 14:25
Temat postu:
ufoludek, władze KD zdążyły już nas przyzwyczaić do tego, że najpierw coś hucznie zapowiadają, a potem bardzo mozolnie to wprowadzają w życie. Albo temat upada. Beton czuwa!
skubi - 02-03-2017, 15:11
Temat postu:
Chociaż żeby ruszyły przed Wielkanocą , w co wątpię Sad
Jerry - 04-03-2017, 22:46
Temat postu:
nie będzie połączeń ani do Karpacza ani do Lubina! BRAWO!
w zamian będą Pol Busy do Środy Śląskiej i Malczyc czy jakoś tak...
...tam gdzie pociągi jeżdżą
Beatrycze - 08-05-2017, 13:58
Temat postu:
Dolnośląskie nie było zainteresowane połączeniami do Karpacza?

Poseł Robert Winnicki wystosował do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa interpelację w sprawie reaktywacji połączeń kolejowych Jelenia Góra – Karpacz. – Karkonosze to coraz popularniejsze miejsce wypoczynku. Znaczącą barierą dla rozwoju tych terenów jest brak połączenia kolejowego do Karpacza – przyznaje w liście do ministerstwa. Resort jednak wyjaśnia, że to z braku zainteresowania województwa nie dojdzie do reaktywacji trasy. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna.

Więcej:
http://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/dolnoslaskie-nie-bylo-zainteresowane-polaczeniami-do-karpacza-81575.html
skubi - 10-10-2017, 15:21
Temat postu:
Od 15.10.17 KD uruchamia 16 par KKA pomiędzy Jelenią Górą a Karpaczem . Jak informowali w radio Muzyczne Radio ze względu na częste zmiany rozkładu jazdy pociągów nie będą zapewnione skomunikowania lecz oferta 16 par połączeń powinna być odpowiednia do odjazdów pociągów i nie powinno być problemów z przesiadką w Jeleniej Górze. Czyli 16 par to wychodzi od 5 rano do 20 co godzinę Smile

[ Dodano: 10-10-2017, 15:36 ]
Dodam że także PKS Jelenia Góra zmienia rozkład od 15.10 na trasie Jelenia Góra-Karpacz czyli będzie walka o pasażera . Ciekawe czy KD wprowadzą jakąś dobrą ofertę na tej trasie .

[ Dodano: 10-10-2017, 16:00 ]
Dostałem przed chwilą odpowiedz od KD że rozkład będzie dostępny jutro .
bystrzak2000 - 10-10-2017, 16:10
Temat postu:
Dzisiaj jest 10 października, a nie znalazłem nigdzie oficjalnej informacji na temat tej KKA. Co do rozkładu PKS Jelenia Góra, to na stronie internetowej przewoźnika jest informacja o zmianie rozkładu, ale nie za bardzo wiem na czym te zmiany polegają, bo w wyszukiwarce połączeń nie znajduję żadnych różnic pomiędzy rozkładem na dzień 13 i 16 października. Wcale się więc nie zdziwię, że ta KKA okaże się kursami PKS Jelenia Góra podjeżdżającymi pod dworzec kolejowy i honorującymi bilety KD.
skubi - 10-10-2017, 16:59
Temat postu:
W Muzycznym Radio wydanie o 14,30 mowa była o niskopodłogowych nowoczesnych autobusach.PKS Jelenia Góra zazwyczaj podaje nie kompletne informacje . Wszystko okaże się 15,10 co PKS kombinuje , możliwe że będzie redukował kursy z powodu wejścia KD na tasę JG-Karpacz . KD jutro opublikuje rozkład i mam nadzieje że będzie dobry bilet za 5zł. Obecnie PKS 7zł. a busiarze nie wiem.
bystrzak2000 - 10-10-2017, 17:01
Temat postu:
Pożyjemy, zobaczymy.
kaja805 - 10-10-2017, 22:59
Temat postu:
https://twitter.com/search?f=tweets&q=%23tweetupkd&src=typd
dddbb - 11-10-2017, 09:23
Temat postu:
Cytat:
ze względu na częste zmiany rozkładu jazdy pociągów nie będą zapewnione skomunikowania

Brak gwarancji skomunikowania między pociągami i autobusami tego samego przewoźnika to lekkie przegięcie.
bystrzak2000 - 11-10-2017, 17:07
Temat postu:
Mnie się wydaję, że będą to autobusy PKS Jelenia Góra zajeżdżające na dworzec kolejowy, w których będą honorowane bilety KD, dlatego nie będzie skomunikowań.
kacper98 - 11-10-2017, 20:24
Temat postu:
w takim razie po co PKS rezygnował z kursów do Karpacza spod dworca kolejowego?
skubi - 11-10-2017, 21:52
Temat postu:
Z Wrocławia do Karpacza z Kolejami Dolnośląskimi:

https://www.kolejedolnoslaskie.eu/pl/z-wroc%C5%82awia-do-karpacza-z-kolejami-dolno%C5%9Bl%C4%85skimi.html
kaja805 - 11-10-2017, 22:44
Temat postu:
https://www.kolejedolnoslaskie.eu/pl/z-wroc%C5%82awia-do-karpacza-z-kolejami-dolno%C5%9Bl%C4%85skimi.html

Jak rozumieć Question : "W ramach oferty możliwy będzie zakup biletu jednorazowego w promocyjnej cenie 5 zł (z ważnym biletem kolejowym)"
Bez ważnego biletu kolejowego cena przejazdu z J.G. do Karpacza będzie inna Question
krzychu12231 - 11-10-2017, 22:55
Temat postu:
Zdecydowanie tak należy to rozumieć.
Rozkładowiec - 11-10-2017, 23:05
Temat postu:
Czyli nie będzie możliwości zakupu biletu np. Wrocław - Karpacz, tylko na podstawie biletu Wrocław - Jelenia Góra będzie można zakupić bilet za 5 zł w autobusie, tak?
Ralny - 11-10-2017, 23:37
Temat postu:
Żadna rewelacja. Jedyny pozytyw to powrót autobusów PKS z jeleniogórskiego dworca PKP do Karpacza (czego bardzo brakowało) i tańsze o 2 zł bilety na autobus dla posiadaczy biletów KD. Prywatni busiarze będą musieli zwinąć żagle...

Bilet weekendowy na pociąg i autobus za 50 zł w ogóle się nie opłaca, skoro bilet weekendowy na pociąg kosztuje 35 zł, a na autobus 7 zł lub 5 zł w "promocji" KD & PKS. Ciekawe, który mózg i pod wpływem czego wymyślił taką ofertę?
ET87 - 11-10-2017, 23:53
Temat postu:
KKZ czyli stanie w korku na DW367 lub na 2741D ? Przy ładnej pogodzie nawet z Łomnicy czy Mysłakowic Śnieżkę widać a na niej tych co przyjechali wcześniej. Widać oczywiście przez lornetkę 10x30 Mr. Green KKZ to pomysł mieszczuchów, co to raz w roku jadą w góry.
dddbb - 12-10-2017, 00:27
Temat postu:
Wprawdzie nie jest to typowe KKZ, tylko nawiązanie współpracy z PKS-em, ale mimo niewielkich korzyści finansowych można się z tego cieszyć. Może wypleni to busiarstwo rodem z 3 świata...
Gammal - 12-10-2017, 00:39
Temat postu:
Przyznam, iż nie wiem od czego zacząć...

Przede wszystkim tym ujadaczom za pociągami JeleniaG - Karpacz powiem - kupcie sobie koło i pjerdniczyjcie się w czoło... Na taj trasie pociągów nie ma i NIE BĘDZIE albowiem jest to mocno nie efektywne... Kto umie liczyć ten wie... Jedynie jakieś tam ciotki czy cioteczki robią zamęt wciskając kit że pociąg to niby na powietrze jest napędzany...
bystrzak2000 - 12-10-2017, 18:03
Temat postu:
Moim zdaniem w obecnej sytuacji jest to najlepsze możliwe rozwiązanie. Nie ma sensu, by KD samodzielnie uruchamiały KKZ i na siłę konkurowały z PKS-em i busiarstwem, a PKS na pewno na tej współpracy nie straci.
Groźny Fanatyk - 14-10-2017, 21:16
Temat postu:
Gammal napisał/a:
Na taj trasie pociągów nie ma i NIE BĘDZIE albowiem jest to mocno nie efektywne... Kto umie liczyć ten wie...

A co mnie to obchodzi czy efektywne czy nieefektywne? To jest k... forum kolejowe czy ekonomiczne?
Pociągi mają jeździć tam gdzie się da. Jeśli o mnie chodzi to opodatkowałbym każdego Polaka na niezłą sumkę, aby przywrócić ruch na wszystkich liniach, które nie zostały jeszcze zaorane. Cool
kubanowy - 14-10-2017, 22:16
Temat postu:
żadna linia kolejowa w Polsce nie jest efektywna ekonomicznie. Czy z tego powodu zamykać wszystkie linie? Linia do Karpacza jest po prostu niezbędna i tyle.
Rozkładowiec - 14-10-2017, 23:48
Temat postu:
Jak najbardziej zgadzam się z przedmówcą. Obecnie Karpacz stał się górskim kurortem prawie na miarę Zakopanego. A czy ktoś jest sobie w stanie wyobrazić Zakopane bez dostępu do kolei? Bzdurnym jest także tłumaczenie że dworzec w Karpaczu jest oddalony od miasta. A czy w Zakopanem pociągi dojeżdżają pod Krupówki albo do Kuźnic, lub w Krynicy pod dom zdrojowy?
Gammal, a to koło to by się bardziej Tobie przydało. Na moje oko jesteś pewnie busiarskim lobbystą pokroju @Rovera z Wadowic, któremu pociągi znacznie by obniżyły wpływy.
bystrzak2000 - 15-10-2017, 11:04
Temat postu:
Prędzej czy później pociągi do Karpacza powrócą, tego możemy być pewni. Otwartą kwestią pozostaje w jaki sposób zostanie przeprowadzona rewitalizacja, czy przywrócimy stan pierwotny z przesiadką w Jeleniej Górze na SZT i vmax=40 km/h, czy sypniemy więcej grosza, by zwiększyć prędkość i wykonać elektryfikację, pozwalającą na bezpośrednią jazdę z Wrocławia EZT-ami.

2.0 Powered by phpBB modified v1.9 by Przemo © 2003 phpBB Group