Ładowanie strony... proszę czekać!



Jeśli strona nie chce się załadować kliknij Tutaj
 
 
    
 
  FORUM@INFOKOLEJ.PL   INFOKOLEJ.PL   M.INFOKOLEJ.PL   FB.COM/INFOKOLEJ


Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Bij bolszewika, czyli cud nad Wisłą
Autor Wiadomość

Ralny Płeć:Mężczyzna
Moderator


Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 15-08-2011, 22:37    Odpowiedz z cytatem

Lustro Piłsudskiego

Jeśli podczas wojny polsko-bolszewickiej doszło do jakiegoś cudu, to były nim genialne umiejętności polskich kryptografów. Taką tezę od lat głosi prof. Grzegorz Nowik z PAN i muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku

Polski radiowywiad podczas wojny z bolszewicką Rosją 1918–1920” i „Zanim złamano «Enigmę»…rozszyfrowano Rewolucję – Polski radiowywiad podczas wojny z bolszewicką Rosją 1918–1920”.

Co badacza wojny polsko-bolszewickiej do tego wniosku przywiodło? Ogromna liczba danych o Armii Czerwonej, jaką dysponowało polskie dowództwo, dokument z lipca 1920 roku, o tym, że 6 polskich radiostacji polowych zostało przeznaczonych wyłącznie do nasłuchu I Armii Konnej Siemiona Budionnego (w całej polskiej armii było wówczas tylko 26 radiostacji) i w końcu akta polskiego Biura Szyfrów Oddziału II Sztabu Generalnego (wywiadu) – kilka tysięcy rozszyfrowanych sowieckich depesz – znalezione w Centralnym Archiwum Wojskowym. One ostatecznie dowodzą, że Polacy łamali rosyjskie szyfry na skalę, można rzec, przemysłową, że mieli w ręku niesamowitą broń. Jak tłumaczy obrazowo prof. Nowik – lustro, w którym cały czas śledzili poczynania wroga.

Kowalewski, czyli cud prawdziwy

Polski radiowywiad zorganizował major Karol Bołdeskuł. Ten oficer o dziwnie brzmiącym nazwisku podczas I wojny światowej był przez dwa lata szefem radiowywiadu wojsk centralnych na froncie wschodnim. Do służby w polskim wywiadzie ściągnął go pierwszy szef Oddziału Informacyjnego ppłk. Józef Rybak – też b. oficer c.k. armii. Bołdeskuł znał doskonale struktury, procedury, zasady funkcjonowania, zwyczaje obowiązujące w rosyjskiej radiotelegrafii, a nawet jej systemy szyfrowe. Był tylko jeden szkopuł – nie znał języka rosyjskiego. Więc chociaż od 1919 roku polskie radiostacje prowadziły coraz bardziej uporządkowany nasłuch wszystkich państw graniczących z Polską, a nasi specjaliści potrafili rozpoznawać po sygnałach wywoławczych radiostacji, ugrupowania i skład jednostek Armii Czerwonej, to jej zaszyfrowane depesze były na ogół nie do odczytania – chyba że udało się zdobyć szyfry. Bolszewicy jednak, jak każda armia, zmieniali je co jakiś czas.

Latem 1919 roku w Oddziale Informacyjnym, w jego Biurze Szyfrów, zaczął służbę por. Jan Kowalewski. Właśnie wrócił do Polski razem z 4. Dywizją Strzelców gen. Żeligowskiego (był tam szefem wywiadu). Kowalewski, łodzianin, absolwent politechniki w Liege, rosyjski znał świetnie. W dodatku w armii carskiej, w szeregi której wcielono go w 1915 roku, kiedy mieszkał i pracował w Białej Cerkwi, był oficerem służb inżynieryjnych. A w skład tych wojsk wchodziły pododdziały telegraficzne i radiotelegraficzne. To właśnie Kowalewski, chemik z zawodu, lingwista z zamiłowania, jako pierwszy złamał rosyjski szyfr.

Błogosławione skutki nudy

Zrobił to trochę z nudów. Pewnej nocy, w sierpniu 1919 roku, zastępował na służbie kolegę. Monotonny dyżur polegał na czytaniu korespondencji radiowej, przejmowanej przez polskie stacje (Kowalewski znał, oprócz rosyjskiego, język francuski, niemiecki i ukraiński). Spośród mnóstwa depesz zaintrygowały go dwa bolszewickie telegramy. Jeden był zaadresowany do dowództwa XII Armii w Kijowie. Druga depesza była całkowicie zaszyfrowana, tylko słowo „delegat” było napisane w niej otwartym tekstem. Resztę liter zastępowały grupy cyfr. Kowalewski, który ni w ząb nie znał się na kryptografii, ale służąc w rosyjskiej armii szyfrował wiele dokumentów, postanowił sprawdzić, czy uda mu się zakodowany telegram rozgryźć.

Z lektur – z literatury pięknej, nie fachowej – wiedział, że w takich sytuacjach należy przede wszystkim znaleźć punkt zaczepienia. Przyjął, że w szyfrogramie jest słowo „dywizja”, w którym, w języku rosyjskim, w każdej z trzech sylab jest litera „i” a potem zaczął szukać takiej sekwencji cyfr, gdzie co druga grupa będzie identyczna. Znalazł. Zauważył też błąd szyfranta – depesze były podpisane raz szyfrem, raz jawnym tekstem. Nad ranem bolszewicki telegram przestał być tajemnicą, Kowalewskiemu zaś, gdy wieść o tym, że złamał bolszewicki szyfr dotarła do dowództwa, polecono zorganizować nowy oddział Biura Szyfrów.

Tak powstał Wydział Szyfrów Obcych, do którego armia przydzieliła oficerów doskonale znających języki, a Kowalewski do współpracy wciągnął najwybitniejszych polskich matematyków, profesorów Wacława Sierpińskiego, Stanisława Leśniewskiego i Stefana Mazurkiewicza oraz młodych asystentów uniwersyteckich gdyż uznał, że same metody lingwistyczne łamania szyfrów (za pomocą sekwencji, czyli częstotliwości występowania liter w danym języku) nie wystarczą. Tak powstała polska szkoła kryptoanalizy, której najbardziej znanym osiągnięciem jest złamanie kodów niemieckiej „Enigmy”.

Jak złamano rewolucję

W lutym 1920 zorganizowano pierwszy kurs kryptograficzny i już wiosną na szczeblu frontów armii utworzono specjalne komórki, które na bieżąco zajmowały się rozszyfrowywaniem depesz. Biuro Szyfrów Obcych skupiało się przede wszystkim na łamaniu nowych kluczy szyfrowych. To znacznie przyspieszało prace. Pod koniec wojny polsko-bolszewickiej Polacy doszli do takiej wprawy, że łamali szyfry wroga w dwie godziny. Łącznie do końca roku 1920 Wydział Szyfrów Obcych złamał 100 kluczy szyfrowych i odczytał ok. 3 tys. szyfrogramów. A Kowalewski złamał klucze szyfrowe nie tylko bolszewików – także „białych” Rosjan, ukraińskie, zajmowały go szyfry litewskie i niemieckie.

Najważniejsze rozszyfrowane meldunki i rozkazy trafiały bezpośrednio na biurko Józefa Piłsudskiego i szefa sztabu generalnego WP. Tak też stało się z depeszą, którą radiostacja w Warszawie przejęła 12 sierpnia 1920 roku. Był to wielostronicowy telegram do 16 Armii bolszewickiej. Musiał to być bardzo ważny rozkaz operacyjny, skoro do jego przekazania użyto nowego szyfru.

„Szczęśliwie w ciągu godziny szyfr zaczął się rozwiązywać – wspominał po latach na falach Wolnej Europy Kowalewski. – Jeszcze depesza ta nie była w pełni odczytana, gdy już wiedzieliśmy z fragmentów, że jest to wielki rozkaz o decydującym natarciu na samą Warszawę. (…) Każda minuta stawała się droga, lecz otuchy dodawały nam depesze radiowe wysyłane przez sztaby dywizji bolszewickich żądające powtórzenia rozkazu, gdyż przeszkody atmosferyczne poczyniły im luki w odbiorze tak długiego tekstu. Nasz wywiad radiowy przejął ten rozkaz w całości, więc szyfr tymczasem rozwiązywał się u nas nadal bez przeszkód. Bolszewicy byli tak pewni powodzenia, że punkt czwarty tego dramatycznego rozkazu polecał: 27 Dywizja Strzelców ma wykonać główne uderzenie, przeprawić się w rejonie przedmieścia Pragi na drugi brzeg Wisły i zająć Warszawę. Jeszcze gorączkowo kończyliśmy rozwiązywanie szyfru, lecz już podaliśmy jego zasadniczą część do Belwederu, zapytując, czy mamy go przetłumaczyć. Marszałek Piłsudski zadowolił się jednak tekstem rosyjskim”.

Pod użytym przez Kowalewskiego enigmatycznym sformułowaniem „szyfr zaczął się rozwiązywać” kryje się geniusz i jego, i prof. Stefana Mazurkiewicza – bo to oni ów szyfr złamali. A zwał się on, nomen omen – Rewolucja. Odczytanie tego rozkazu ułatwiło polskiej armii organizację obrony stolicy. Mało tego – cały plan bitwy warszawskiej, z decydującym kontruderzeniem znad Wieprza, powstał na podstawie wiedzy o ruchach i zamierzeniach przeciwnika.

Biblią w bolszewika

15 sierpnia, w dniu, w którym polskie wojska odbiły Radzymin a stolica witała wieczorem ciało bohaterskiego kapelana ks. Skorupki, zabitego pod Ossowem, polski wywiad rozszyfrował inną ważną depeszę. Oto dowódca Frontu Zachodniego Michaił Tuchaczewski rozkazuje IV Armii, by nie forsowała Wisły między Toruniem a Płockiem, jak wcześniej jej nakazano, lecz zawróciła i uderzyła na 5. Armię gen. Sikorskiego, walczącą pod Nasielskiem. Odbicie Raszyna nic jeszcze ostatecznie nie przesądzało, stolica Polski nadal nie była bezpieczna, Rosjanie bowiem przygotowywali kolejny atak na stolicę.

17sierpnia na podstawie kolejnego przechwyconego meldunku Polacy się zorientowali, że owego rozkazu sprzed dwóch dni dowództwo bolszewickiej armii nie mogło odebrać, bo jedna z dwóch radiostacji, jakimi dysponowało, przepadła 15 sierpnia w Ciechanowie (Rosjanie sami ją zniszczyli, gdy miasto przejściowo zajął 203 Ochotniczy Pułk Ułanów), druga zaś, ta, której depeszę przejęto, w tym czasie nie pracowała, znajdowała się bowiem w drodze. Choć pokusa nadania fałszywego rozkazu mieszającego szyki bolszewikom była wielka, szefostwo polskiego wywiadu, by przeciwnik nie zorientował się, że jego szyfry są łamane, zdecydowało się na dywersję radiową. Warszawska radiostacja zaczęła nadawać z Cytadeli, przez dwie doby na okrągło, na tych samych falach, na których w Mińsku Litewskim pracowała radiostacja dowództwa Frontu Zachodniego, Ewangelię św. Jana. Biblię dostarczył kapłan stołecznego garnizonu. Dzięki temu wojska Sikorskiego mogły zwycięsko walczyć z III i XV armią bolszewicką. A gdy w końcu IV Armia zawróciła, było już za późno by zmienić wynik bitwy.

Gdzie dwóch się bije…

Polskie najwyższe dowództwo miało też wgląd w konflikt między Tuchaczewskim a Stalinem (wówczas komisarzem Frontu Południowo-Zachodniego). W tej rozgrywce Siemion Budionny, dowódca I Armii Konnej, trzymał stronę przyszłego dyktatora. 19 sierpnia Kowalewski informuje Józefa Piłsudskiego, że 16 sierpnia w związku z polskim kontruderzeniem znad Wieprza, Tuchaczewski nakazał Budionnemu, by ten skierował się na Włodzimierz Wołyński (konarmia szła wtedy na Lwów, który Stalin bardzo chciał zdobyć), a Budionny ów rozkaz zignorował. Naczelny Wódz dowiedział się też, iż dopiero dyrektywa Lwa Trockiego podpisana 17 sierpnia zmusiła go, by się Tuchaczewskiemu podporządkował.

I kiedy w końcu Budionny rozkaz zaczął wykonywać, najpierw utknął pod Zamościem, którego zdobyć mu się nie udało, a potem został doszczętnie pobity w bitwie kawaleryjskiej pod Komarowem.To, że Polacy metodycznie i systematycznie łamią bolszewickie szyfry było tajemnicą tajemnic polskiego wywiadu. Ani Piłsudski, ani nikt w wtajemniczonych wojskowych nie pisnął na ten temat ani słówka. „Wywiad doniósł” „z informacji wywiadu wynika” – pisali.

Pewnym wyłomem w murze tej tajemnicy była skromna książka Mieczysława Wyżła- Ścieżyńskiego, wydana w 1928 roku w Przemyślu, „Radiografia jako źródło wiedzy o nieprzyjacielu”, gdzie podano przykłady działania polskiego radiowywiadu w wojnie roku 1920. Nigdy nie była wydawniczym hitem, choć Rosjanie szybko ją przetłumaczyli. Lecz w to, że Polacy potrafili łamać ich szyfry, nie uwierzyli.

źródło: Ewa Zarzycka, Tygodnik Solidarność

_________________
Gdyby głupota umiała latać, LOT miałby poważnego konkurenta w postaci PKP.
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

szpak Płeć:Mężczyzna
Użytkownik


Dołączył: 26 Sty 2006
Skąd: Wałbrzych

PostWysłany: 20-09-2011, 19:03    Odpowiedz z cytatem






_________________
Marcin Szpakowski

Zarządy i rady nadzorcze spółek PKP to partacze, nieudacznicy, ludzie niekompetentni! Jest to banda kretynów, idiotów i darmozjadów pierdzących w stołki, którym los PKP zwisa i powiewa!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Ralny Płeć:Mężczyzna
Moderator


Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 27-11-2011, 17:57    Odpowiedz z cytatem

„Bolszewika goń, goń, goń!”

Mimo iż premiera nowego filmu Jerzego Hofmana Bitwa Warszawska 1920 miała miejsce we wrześniu ja miałem okazję obejrzeć go całkiem niedawno. Przed obejrzeniem tego filmu zadawałem sobie pytania: czy reżyser klasy i w stylu Jerzego Hofmana podoła stworzyć film na miarę dzieła, czy upora się żeby umiejętnie połączyć atmosferę tamtych czasów, z obsadą ról i czy uda się dotrzeć do współczesnego widza, ale i czy będzie próbował coś przekazać widzowi w tym filmie. Dodatkowego smaku temu wydarzeniu nadawał fakt iż film był zrealizowany również w technologii 3D. Film był oceniany przez krytyków jako coś w rodzaju obrazu, a nie dokumentu fabularyzowanego. I rzeczywiście nie było pokazane obrazowo wiele istotnych faktów z Bitwy Warszawskiej jak kontrnatarcie dwóch Armii polskich znad Wieprza 16 sierpnia 1920 r. czy też przełamanie frontu na północ od Warszawy przez kawalerię 5 Armii gen. Sikorskiego i zdobycie bolszewickiej radiostacji Frontu Zachodniego w Ciechanowie.

Istniało jeszcze inne niebezpieczeństwo z Hofmanem w roli reżysera filmu o tak doniosłym dla naszej cywilizacji wydarzeniu jak Cud nad Wisłą. Otóż autor kojarzyć się może z opcją lewicową, internacjonalistyczną (w 2005 r. sprzyjał kandydatowi SLD na Prezydenta W. Cimoszewiczowi). W związku z tym film mógł być wypaczony ideologicznie poprzez różne kruczki i chochliki.

Przez całość filmu przewija się historia romansu aktorki teatru rewiowego i socjalistycznego literata, idealisty, nieśmiało sympatyzującemu bolszewizmowi. Wątek romansowy nie jest oryginalny u Hofmana w tym filmie, a mianowicie nawiązuje on do wątków romansowych z Potopu i Ogniem i Mieczem, z tą tylko różnicą że ślub kochanków był na początku, a nie na końcu filmu i kończy się sceną w szpitalu wojskowym, gdzie Ola Raniewska jako sanitariuszka odnajduje swego męża Jana a ten wyznaje jej że spełnił swą obietnicę daną jej w dniu ślubu i dniu wyruszenia na wyprawę kijowską że wróci z wojny.

Początek filmu nie nastraja ku temu że jest on udany pod względem powagi tamtych dni, ludzi i wydarzeń. Prostackie niemalże wulgarne zachowanie głównego bohatera Jana i jego kompanów nastrajają widza że tak w filmie będzie dalej, że będzie ośmieszona i skompromitowana cała tamtejsza epoka, postaci historyczne, nastroje społeczne i doniosłość wydarzenia. Tak jednak nie jest: Hofman albo postraszył widza że Cud nad Wisłą przedstawi w barwach lewacko-anarchistycznych, albo przedstawił głównego bohatera jako głupkowatego idealistę, któremu wojna i niewola sowiecka wybiła z głowy idee Lenina i Trockiego. Jednakże Jan Krynicki, idealista socjalistyczny idący na wojnę z bolszewikami walczy za swój kraj Polskę, a nie za idee, które teoretycznie niosą bolszewicy na zachód Europy. I z chwilą wyjścia na wojnę jest ważniejsze poczucie obowiązku jak pokazuje obraz filmu Hofmana. Z pamiętników, diariuszy i wspomnień naszych przodków wynika że ważniejsze dla naszych przodków było obrona niepodległości Państwa Polskiego niż idee państwa socjalnego i tak utopijne o czym przekonuje się Jan w niewoli u czekisty Bykowskiego. Jego idealizm, obojętność wojną i polityką Marszałka Piłsudskiego pod wpływem wydarzeń ustępują miejsca heroizmowi walki o zagrożony byt Ojczyznę, ale i też o to by nie dopuścić do rozprzestrzenienia się idei bolszewickich nawet za ceną własnej krwi. Tak właśnie pokazana jest atmosfera polskiego lata 1920 r., a przeciw obojętności do polityki i wojny (o której pisał we swych wspomnieniach brytyjski dyplomata D’Abornon) zostali wysyłani charyzmatyczni przywódcy tamtych czasów Wincenty Witos, ks. Ignacy Skorupka, czy gen. Józef Haller. W filmie może drażnić nadmierna piłsudsczyzna. Nie jest wyraźnie podkreślona rola i znaczenie generała Tadeusza Rozwadowskiego, faktycznego twórcy planu obrony przedmościa, przepraw na Wiśle i kontruderzenia dwóch armii polskich znad Wieprza. Nie jest pokazany zły stan psychiczny Marszałka, gdy armie bolszewików wkraczały na Mazowsze i pod Lwów. Nie ma w filmie jego dymisji z funkcji Naczelnego Wodza i Naczelnika Państwa. Ale i też Piłsudski nie jest pokazany nieskazitelnie w filmie, autor wyraźnie wyeksponował epizod delegacji posłów z Poznańskiego do Belwederu, kiedy to poznański symbol walki o polskość z germanizacją i kulturkampfem ks. St. Adamski nazywa zdrajcą Piłsudskiego patrząc mu w oczy. W tamtych czasach takie wydarzenie było czymś o wielkim znaczeniu i nie pozostawało bez urazy na honorze. Jednakże film nie tylko pokazuje Marszałka Piłsudskiego na wojnie z bolszewikami. Pokazuje heroizm na polu walki naszych rodaków, przezwyciężających słabości w obliczu wroga i zagrożenia, pokazuje zwykłego człowieka, który walczy, ginie, ale i zwycięża.

Film pokazuje walki na przedmościu warszawskim, na cmentarzu radzymińskim, na ulicach miasta i śmierć ks. Skorupki pod Ossowem kiedy to leżąc na ziemi rozpoczyna modlitwę „Zdrowaś Mario…” po czym wstaje i rusza z żołnierzami na pozycje wroga gdy zostaje ranny w głowę modlitwę kończy śpiew Aniołów…

Duże znaczenie dla filmu ma też ukazanie wizerunku obu stron konfliktu. Bolszewicy są przedstawieni jako wstrętna, azjatycka dzicz bez ogłady i żadnej kultury. Polacy i ich Armia mimo słabości i innych niedoskonałości ukazani są jako niezłomni obrońcy swoich ale i też uniwersalnych racji jakim jest cywilizacja, a wszystko razem ujęte jako wspólny czyn wielu ludzi i grup społecznych wzajemnie się wspierających i mobilizujących.

Widzowi siedzącemu na tym filmie zdaje się, że został przeniesiony w tamtą epokę. Film nie jest zatem sztuką edukacyjną, nie uczy historii. Ma charakter wychowawczy, uczy walki ze słabościami w imię wyższych wartości, walka z samym sobą o niedoścignione ideały. Wskazuje że nasi przodkowie wykonali kawał dobrej roboty a my możemy się od nich uczyć mimo iż wiele się zmieniło od tamtych czasów. A dla tych co wierzą w jakieś urojone bzdurzenia o odwiecznej słowiańskiej przyjaźni polsko-rosyjskiej Hofman daje maksymę wypowiedzianą przez wspomnianego czelistę Bykowskiego „Armia bez oficerów przestaje być armią, a naród bez przywódców nie jest narodem!” Jak że odpowiada to prawdzie o Katyniu, okresie stalinowskim, a także o tym co stało się całkiem niedawno pod Smoleńskiem. Tak więc „lance do boju, szable w dłoń, bolszewika goń, goń, goń!” Nawet tego bolszewika, który jest wśród nas!

źródło: NOWY EKRAN

_________________
Gdyby głupota umiała latać, LOT miałby poważnego konkurenta w postaci PKP.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

Beatrycze Płeć:Kobieta
Redaktor


Dołączyła: 11 Lis 2005
Skąd: Legnica

PostWysłany: 15-02-2012, 13:44    Odpowiedz z cytatem

93 rocznica napaści bolszewików na Polskę

14 lutego mija 93 rocznica bitwy z bolszewikami pod Mostami, która rozpoczęła wojnę polsko – bolszewicką. Ten fakt jest mało znany nawet Polakom. Podobnie jak same wojna, chociaż będąca jednym z ważniejszych wkładów Polski w historię świata.

Nasze zwycięstwo zadecydowała bowiem nie tylko o losach II Rzeczypospolitej, ale zahamowała pochód bolszewików na Zachód. Bez zwycięstwa w 1920 r. granice sowieckiej Rosji sięgałyby do Atlantyku.

To właśnie wówczas Polacy zatrzymali ekspansję komunizmu w Europie, co nigdy nie zostało właściwie docenione przez innych. Był zimowy ponury dzień 14 lutego 1919 r. Mosty – niewielkie miasteczko nad Niemnem jakich wiele w tamtym rejonie. Jednak to właśnie tutaj mieszkańcy usłyszeli po raz pierwszy wymianę ognia pomiędzy oddziałami polskiego wojska z grupy dowodzonej przez gen. A. Listowskiego a szpicą jednej z bolszewickich dywizji, która zaatakowała polskich „burżujów” i „ciemiężców”.

Wojna, która zmieniła losy świata

W ten właśnie sposób rozpoczęła się wojna polsko-bolszewicka, która tak naprawdę zadecydowała o losach całej Europy. Niewielka bitwa w |Mostach, mająca charakter bardziej bitwy granicznej niż regularnego starcia dość szybko przerodziła się w następnych miesiącach w regularną wojnę. Polacy musieli ją wygrać za wszelką cenę. Stawką była bowiem świeżo odzyskana niepodległość, na którą czekali przeszło 120 lat. Jednak Polacy chyba nie do końca zdawali sobie wówczas sprawę z tego, że broniąc z wielkim poświęceniem swojej ojczyzny, tak naprawdę ratują całą powojenną Europę.

Dla bolszewików najważniejsze było wówczas rozpalenie rewolucji w całej Europie. To właśnie ten czynnik sprawiał, że wojna z bolszewikami była w zasadzie nieunikniona. Tym samym pokojowe ustalenie nowej granicy z bolszewicka Rosją było po prostu niemożliwe.

Począwszy od grudnia 1918 r. sytuacja na wschodnich rubieżach polskiego państwa wyraźnie zmierzała ku wojnie. Bolszewicy zajęli Mińsk, Wilno, Kowno i dalej parli na Zachód. Na wschodzie stacjonowały jeszcze spore siły niemieckie, które nie zdążyły się ewakuować po podpisaniu zawieszenia broni. Pomimo zawarcia rozejmu w dniu 5 lutego 1919 r. obie sowiecka i polska strony sposobiły się do wojny. W dniach 9-14 lutego 1919r. polskie oddziały obsadziły pozycje na linii Niemna. Już jednak 14 lutego 1919 r. doszło do pierwszego starcia pomiędzy stronami – właśnie w Mostach. Konsekwencją bitwy było utworzenie regularnego polsko-bolszewickiego frontu na ziemiach Litwy i Białorusi. Na początku marca 1919r. Oddziały polskie podjęły ofensywę i opanowały Nowogródek, Baranowicze, Lidę i Wilno. Fiasko podjętych rozmów pokojowych było przyczyną nowej polskiej ofensywy, w wyniku której opanowano Mińsk, Bobrujsk i przekroczono linię Berezyny. W lipcu 1919r. wojna polsko – bolszewicka rozpętała się również na Ukrainie. We wrześniu 1919r. Józef Piłsudski zawarł układ z przywódca Ukraińskiej Republiki Ludowej S.Petlurą w sprawie wspólnej walki z bolszewikami. Nie udało się J.Piłsudskiemu zawrzeć porozumienia z rosyjskim „białym” generałem A.I. Denikinem. W październiku 1919r. przerwano działania wojenne i rozpoczęto kolejne pertraktacje z bolszewikami najpierw w Moskwie, potem w Mikaszewiczach. Pod koniec 1919 pod polską kontrolą znajdowały się tereny na zachód od rzek Zbrucz, Słucz, Zwiahel, Uborć, Berezyna. W tym samym czasie uwolnione z frontu polskiego spore siły sowieckie przystąpiły do kontrofensywy i rozbiły siły Petlury i gen. A.I. Denikina.

Kolejne pertraktacje pokojowe, również nie przyniosły zasadniczego przełomu w wojnie. Obie strony sposobiły się do kolejnej ofensywy. 25 kwietnia 1920 r. ruszyła nowa polska ofensywa na Ukrainie. Oddziały gen. E. Rydza-Śmigłego, wspierane przez oddziały ukraińskie, zajęły 7 maja 1920 zajęły Kijów, a 9 maja zdobyły przyczółki na Dnieprze. W drugiej połowie maja 1920r. Sowieci rozpoczęli kontrofensywę nad Dźwiną i Berezyną oraz na Ukrainie. 5 czerwca 1920 r. sowiecka armia Budionnego przerwała polską obronę pod Samohorodkiem i zagroziła odcięciem polskich oddziałów w Kijowie, zmuszając je do wycofania się na Zachód. Posuwająca się za Polakami Armia Czerwona dotarła w sierpniu 1920 r do Wisły i zagroziła bezpośrednio Warszawie. Sytuacja Polski była wówczas najbardziej krytyczna na przestrzeni całej wojny. Już wcześniej bolszewicy utworzyli w Białymstoku własny Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski przygotowując się do „zainstalowania” go w Warszawie. Widmo klęski polskiego państwa pukało do bram.. Tak się jednak nie stało. Stoczona przez siły polskie w dniach 13 – 25 sierpnia 1920r. bitwa warszawska uznana została za prawdziwy „cud nad Wisłą”. Polacy odparli nie tylko frontalny atak wojsk bolszewickich na Warszawę, ale przede wszystkim błyskawicznie przeszli do kontrofensywy znad Wieprza. Dzięki temu manewrowi siły polskie znalazły się na tyłach armii Tuchaczewskiego, zmuszając go do odwrotu. We wrześniu 1920 r. M.N. Tuchaczewski próbował jeszcze organizować obronę na linii Niemna, jednak i tym razem został pobity. Klęskę poniosła także siły bolszewickie na południu Polski. Po przegranych bitwach pod Komarowem i Hrubieszowem bolszewicy zmuszeni zostali do frontalnego odwrotu. Do połowy października 1920r. Polacy osiągnęli linię: Tarnopol, Dubno, Mińsk, Dryssa.

W tej sytuacji 12 października 1920 podpisano układ o zawieszeniu broni i rozpoczęto negocjacje pokojowe. 18 marca 1921 podpisano traktat pokojowy w Rydze, który przede wszystkim ostatecznie ustalił kształt wschodniej granicy Polski. Tym samym przypieczętowano koniec wojny, której początek dało starcie w Mostach w dniu 14 lutego 1919r.

Polacy pochłonięci wewnętrznymi problemami słabo wykorzystali swój sukces w wojnie z bolszewikami. Zresztą propaganda wojenna nigdy nie była nasza mocna stroną. Dlatego ta wojna była, i z pewnością nadal będzie ważna tylko dla nas. A w rzeczywistości wojna ta uratowała zachodnie demokracje przed bolszewicka inwazją. Zauważył to tylko francuski generał Louis A. Faury stwierdzając, że "nad Wisłą i nad Niemnem szlachetny ten naród oddał ponownie światu cywilizowanemu usługę, którą nie doceniono".

Francuzi i Anglicy nie chcieli uznać, że Polacy jako pierwsi pokonali bolszewicka armię, która gdyby nie ich zwycięstwo z pewnością poiłaby swoje konie w Atlantyku. Dla nich była to „wojna karzełków, a nie olbrzymów”. Tymczasem polskie zwycięstwo nie było wcale gorsze od zwycięstwa Temistoklesa, Aleksandra Wielkiego, Cezara, Gustawa Adolfa, wielkiego Kondeusza i wielu innych wielkich wodzów. Tylko lord Edgar D’Abernon uznał za niezbędne „wytłumaczenie europejskiej opinii publicznej, że w roku 1920 Europę zbawiła Polska”.

źródło: Nowy Ekran

_________________
"Aby dowiedzieć się kto naprawdę tobą rządzi, sprawdź kogo nie wolno ci krytykować" - Voltaire.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

Pirat Płeć:Mężczyzna
Webmaster


Dołączył: 14 Lis 2005
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 26-03-2012, 15:18    Odpowiedz z cytatem

Kulisy bolszewickiego przewrotu w 1917 r.

Film dokumentalny z 1995 roku.
Scenariusz i reżyseria: Maciej Zakrocki
TVP Historia - "Zakręty dziejów"

Finansowanie Lenina oraz jego przewrotu bolszewickiego przez Niemcy i Wall Street. Polscy socjaliści wyciągnęli Lenina z austriackiego więzienia w 1914 r. Propaganda bolszewicka w Niemczech za pieniądze niemieckie. Wojna polsko-bolszewicka w 1920 roku i sowiecka, antypolska propaganda.


_________________
© Pirat
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

Paszczak Płeć:Mężczyzna
Przyjaciel


Dołączył: 17 Lis 2005
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 26-03-2012, 17:11    Odpowiedz z cytatem

"Gdy Polska prowadziła z bolszewikami walkę na śmierć i życie, tylko Węgry udzieliły jej pomocy"

Przejdź do artykułu...

_________________
Paszczak
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

Ralny Płeć:Mężczyzna
Moderator


Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 14-08-2012, 19:17    Odpowiedz z cytatem

Wiktoria warszawska czy „cud nad Wisłą”? O roli Józefa Piłsudskiego w bitwie warszawskiej 1920 roku.

Bitwa warszawska to zakrojona na olbrzymią skalę operacja strategiczna przeprowadzona na obszarze kilkudziesięciu tysięcy kilometrów kwadratowych. Uczeni, publicyści i pasjonaci historii do dziś spierają się o to, kto był autorem planu bitwy oraz kto odpowiada za jej finalny sukces. Czy był to Józef Piłsudski?

Więcej: http://histmag.org/?id=6967

_________________
Gdyby głupota umiała latać, LOT miałby poważnego konkurenta w postaci PKP.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

Galanonim Płeć:Mężczyzna
Przyjaciel


Dołączył: 16 Lis 2005
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 14-08-2012, 19:25    Odpowiedz z cytatem

Dwa lata temu Bronisław Komorowski próbował przekonać Polaków do czczenia bolszewickich najeźdźców-zbrodniarzy

Pomnik bolszewików stoi, ale pamięć o haniebnym pomyśle czczenia najeźdźców, okrywa niesławą jego twórców - w tym Bronisława Komorowskiego. Może warto by powiedzieli przepraszam?

Dokładnie dwa lata temu, 14 sierpnia 2010 roku, miało się odbyć uroczyste odsłonięcie okazałego pomnika bolszewików, którzy zginęli z rąk obrońców naszej ojczyzny, na polskich ziemiach w 1920 roku.

Czytaj dalej...

_________________
Nie patrz w przeszłość, bo przyszłość Cię znienawidzi...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Dudzio Płeć:Mężczyzna
Użytkownik


Dołączył: 03 Paź 2010
Skąd: Kobyłka

PostWysłany: 14-08-2012, 20:12    Odpowiedz z cytatem

Jako że mieszkam w sąsiedztwie Ossowa doszły mnie bardzo smutne wieści o tym, że ze względu na brak porozumienia między rotmistrzem Andrzejem Michalikiem a resztą osób odpowiedzialnych za plenerową inscenizację Bitwy Warszawskiej rotmistrz prawdopodobnie ostatni raz będzie reżyserował to widowisk Sad Możemy przypuszczać, że solidarnie z nim z rekonstrukcji wycofa się wtedy I Pułk Ułanów Krechowieckich. Nie muszę raczej mówić ile widowisko straci na braku efektownych ułańskich szarż...
No nic, póki co do zobaczenia jutro na polach Ossowa!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Ralny Płeć:Mężczyzna
Moderator


Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 14-08-2012, 23:31    Odpowiedz z cytatem

Skąd się wzięły polish jokes?

Polacy dzięki mobilizacji całego narodu zdołali w 1920 roku zmienić bieg historii – tak, że światowy plan komunistycznej ofensywy na terytorium co najmniej połowy Europy nagle i niespodziewanie upadł. Nic więc dziwnego, że młody jeszcze komunizm powziął śmiertelną nienawiść w stosunku do Polski i wszystkiego, co się z nią wiązało.

Czytaj więcej:
http://www.pch24.pl/skad-sie-wziely-polish-jokes-,5004,i.html

_________________
Gdyby głupota umiała latać, LOT miałby poważnego konkurenta w postaci PKP.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

Minerva Płeć:Kobieta
Przyjaciel


Dołączyła: 11 Lut 2006
Skąd: Żary

PostWysłany: 15-08-2012, 02:21    Odpowiedz z cytatem

1920 - Bitwa, która wpłynęła na kształt obecnego świata

W 1920 roku Polacy dokonali czegoś, czego nie dokonał żaden inny naród - w otwartej walce pokonaliśmy Armię Czerwoną i wygraliśmy wojnę z sowietami.

Więcej:
http://niepoprawni.pl/blog/6558/1920-bitwa-ktora-wplynela-na-ksztalt-obecnego-swiata

_________________
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil na które czekamy...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

Galanonim Płeć:Mężczyzna
Przyjaciel


Dołączył: 16 Lis 2005
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 15-08-2012, 13:43    Odpowiedz z cytatem

Panie Komorowski twój pomnik w Ossowie czeka

Poświęcony Rosjanom i wybudowany pospiesznie tuż po katastrofie smoleńskiej, jakby w podzięce za dar z niebios, czyli fotel prezydencki.

Kontrowersyjny tym bardziej, im bardziej ze strony oficjeli na opór napotyka przez te dwa lata pomysł wybudowania pomnika Prezydentowi, który zginął w tej katastrofie.

Przejrzałem cały program dzisiejszych obchodów w tym miejscu i nie napotkałem ani jednego akcentu, który odniosiłby się do tego wstydliwego votum.

Nikt oficjalnie nie zapali zniczy, nie przyniesie kwiatów. Miejscowe władze sprzed dwóch lat z byłym burmistrzem Wołomina na czele, które zostały sprytnie wmanewrowane przez kancelarię prezydencką i zaangażowane w tą budowę dostały w ostatnich wyborach przysłowiowego kopa w dolną część pleców i spuszczone z wodą, więc mają w nosie celebrację wydarzenia, które przyniosło im tylko straty polityczne.

Wynik tych wyborów zadaje także kłam oszczerstwom m.in. Gazety Wyborczej, jakoby okoliczni mieszkańcy byli zadowoleni z inicjatywy Komorowskiego, a niezadowolenie podczas otwarcie wyrażali tylko sprowadzeni w formie desantu zadymiarze z innych rejonów.

Tak, czy inaczej dziś w Ossowie wielkie święto i składanie kwiatów obok zniszczonego, skromnego pomnika poświęconego obrońcom Ojczyzny z 1920 roku, zaś marmurowy monument pomysłu hrabiego poświęcony najeźdźcom świeci pustkami i wstydliwym zapomnieniem.

Pytanie do kancelarii prezydenta, co będzie, jak się bracia ze Wschodu dowiedzą o tym nietakcie, czy wręcz jawnej prowokacji?

Czy nie grozi to międzynarodowym skandalem dyplomatycznym?

Trzeba było wysłać z bukietem choćby swego doradcę Nałęcza, który wielokrotnie pomysłu bronił, a i do Rosjan nie jest mu przecież specjalnie daleko. Taki swój człowiek z poprzedniej epoki, były sekretarz PZPR, jednej z dwu bratnich partii, związanych podobno więzami przyjaźni na zawsze.

No i oczywiście należało zapewnić "odpowiednią opiekę", aby ta pozytywnie nastawiona do pomnika wystawionego najeźdźcom okoliczna ludność w przypływie euforii nie zrobiła temu wspaniałemu doradcy przypadkowo krzywdy.

Zapewne w zamierzeniu było, aby "tłumy turystów z Rosji i polskich sympatyków" przybywające w tym dniu miały psuć patriotyczne święto Polaków, niczym lewackie bojówki zadymiarzy marsz 11 listopada.

Co prawda do końca to się chyba nie udało, ale mimo wszystko trochę głupio w dwa lata zapomnieć, o takiej "fajnej inicjatywie".

źródło:
http://internaut.nowyekran.pl/post/71238,panie-komorowski-twoj-pomnik-w-ossowie-czeka

_________________
Nie patrz w przeszłość, bo przyszłość Cię znienawidzi...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Minerva Płeć:Kobieta
Przyjaciel


Dołączyła: 11 Lut 2006
Skąd: Żary

PostWysłany: 15-08-2012, 18:50    Odpowiedz z cytatem

http://niepoprawni.pl/blog/624/15-sierpnia-1920-chwala-braciom-wegrom

Reżimowe media od niechcenia transmitują rocznicowe obchody odparcia bolszewickiego ataku z 1920 r. Robią to tak, aby w centrum uwagi był P.rezydent poszerzający zastępy przybocznej generalicji i oczywiście aby nie zadrażnić sowieckiego imperium zwłaszcza podczas wizyty patriarchy.

W ramach tych przemilczeń oczywiście nie ma ani słowa o wielkiej, bohaterskiej i - bądźmy szczerzy - przełomowej dla losów "cudu nad Wisłą" pomocy Węgrów. Łatając więc tę umyślą łżemedialną lukę zamieszczam dwa materiały stanowiące dość głęboką niszę.

Pierwszy z nich to krótka wypowiedź dyrektora Węgierskiego Instytutu Kultury w Warszawie, dra Jánosa Tischlera. Pomimo że materiał widnieje na youtube od 15 marca br., nie doczekał się do obecnej chwili nawet stu odsłon (!!!)



Drugi materiał opisuje bardziej szczegółowo pomoc Braci Węgrów w 1920 r., przy czym ten mainstreamowo zmilczany wycinek historii ujawniono w reakcji na skandaliczne zachowanie prosowieckiego P.rezydenta przy okazji obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w ubr. w stolicy.

http://www.bibula.com/?p=35105

_________________
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil na które czekamy...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

Victoria Płeć:Kobieta
Asystentka Admina
Asystentka Admina


Dołączyła: 17 Lis 2005
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 15-08-2012, 21:54    Odpowiedz z cytatem

Po zakończeniu uroczystości na Placu Piłsudskiego, prezydent wraz z generalicją, mieli złożyć wieniec pod pomnikiem Piłsudskiego. Niestety, rozbawiony prezydent ściskał dłonie lemingom, nawet nie spojrzał w stronę pomnika, chociaż przechodził tuż obok niego i żołnierzy trzymających wieniec. Olał totalnie. Generalicja też przechodziła, nie salutowała, spieszyli się na obiad. Tylko zażenowani żołnierze, trzymający wieniec nie wiedzieli co z sobą zrobić. Wreszcie wieniec złożył się sam!
SKANDAL i HAŃBA!




_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora

Pirex Płeć:Mężczyzna
Przyjaciel


Dołączył: 21 Lis 2005
Skąd: Kraków

PostWysłany: 15-08-2012, 23:36    Odpowiedz z cytatem


_________________
KOLEJ tak - PKP nie
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 3 z 6 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



HomeRegulaminRejestracjaAdministracjaUżytkownicyStatystykiAlbum
Powered by phpBB modified by Przemo © phpBB Group. Copyright © 2005-2020 infokolej.pl