Ładowanie strony... proszę czekać!



Jeśli strona nie chce się załadować kliknij Tutaj
 
 
    
 
  FORUM@INFOKOLEJ.PL   INFOKOLEJ.PL   M.INFOKOLEJ.PL   FB.COM/INFOKOLEJ


Poprzedni temat :: Następny temat
Lubelsko-kazimierska przejażdżka
Autor Wiadomość

Kolejoman2 Płeć:Mężczyzna
Przyjaciel


Dołączył: 07 Gru 2010
Skąd: Kędzierzyn-Koźle

PostWysłany: 30-07-2018, 21:13   Lubelsko-kazimierska przejażdżka Odpowiedz z cytatem

DZIEŃ 1 - 7.06.2018.
Kędzierzyn - Katowice - Warszawa - Łuków - Lublin

W dniach 7-9 czerwca wybraliśmy się z Kasią do województwa lubelskiego. Główną przyczyną wyjazdu było zaliczenie trasy z Łukowa do Lublina przez Parczew i Lubartów, którą od jakiegoś czasu kursują objazdowe pociągi TLK między Warszawą a Lublinem. Przy okazji postanowiliśmy zwiedzić także Lublin oraz sprawdzić dlaczego tak wiele osób zachwyca się Kazimierzem Dolnym nad Wisłą. Wyjazd rozpoczynamy IC PILECKI do Warszawy, na którym zastajemy zastępczy skład wagonowy za Darta. Oznacza to, że koszt naszego wyjazdu odrobinę się zmniejszy, ponieważ za ten przejazd otrzymamy zwrot 25% ceny biletu. Nasz wagon 8 znajduje się na końcu składu i jest nim klimatyzowana bezprzedziałówka. Na większości trasy frekwencja w tym wagonie bardzo niska, dopiero od Skierniewic tradycyjnie robi się tłoczniej. Z Kędzierzyna wyjechaliśmy z 10-minutowym opóźnieniem, które na trasie jeszcze nieco się powiększyło z racji jazdy z obniżoną prędkością. Na Centralnym meldujemy się po 12:00. Mamy prawie 2 godziny czasu, więc idziemy do Złotych Tarasów, w których odkrywamy lokal z tanią i dobrą pizzą. Dobrze wiedzieć, że jest takie miejsce w pobliżu Dworca Centralnego, bo do tej pory podczas przesiadek w Warszawie ograniczałem się głównie do fast-foodów. W dalszą drogę udamy się TLK GOMBROWICZ relacji Szczecin-Lublin. Z obserwacji archiwum infopasażera wynika, że nie należy on do najpunktualniejszych pociągów. Zresztą problemy z punktualnością dotyczą wszystkich pociągów na objazdowej trasie z Warszawy do Lublina. Dziś ze Szczecina wyjechał planowo, ale już od Poznania zaczął łapać opóźnienie, które regularnie zwiększał i w Warszawie zameldował się prawie 40 minut po planie. Rezerwację mamy w pierwszym wagonie za lokomotywą, którym jest zdeklasowana jedynka. Zawsze biorę miejscówki w wagonach o najwyższych numerach, bo wtedy jest największa szansa, że będzie najluźniej. Tym razem mamy prywatny przedział. W Warszawie Wschodniej zmiana drużyny i dosiada trochę osób, ale głównie do ‘niższych’ wagonów. Pierwsza część trasy to jazda magistralą Warszawa-Terespol do Łukowa. Za Siedlcami mijamy zakłady Stadlera, na terenie których stoi tabor dla różnych państw. Stacja w Łukowie bardzo się zmieniła od mojej ostatniej wizyty. Wcześniej był niewielki peron przy budynku dworca i drugi wyspowy, a obecnie mamy dwa długie i szerokie perony wyspowe. Trochę tu postoimy, bo musimy zmienić lokomotywę z elektrycznej na spalinową, a na tej stacji manewry te idą dość powoli. Podczas naszego postoju przejeżdżają pociągi IC STARZYŃSKI w kierunku Białej Podlaskiej i IC SKARYNA do Warszawy. Słyszę też rozmowę kolejarzy, że opóźnienie GOMBROWICZA to już tradycja, a jak ma tylko +20 to tak jakby jechał przed czasem. Razz W końcu do naszego składu podpina się spalinowa lokomotywa Gama. Jest to kolejny pesowski cud techniki, który na wielu trasach (szczególnie w południowo-wschodniej Polsce) zapewnił już wiele niezapomnianych wrażeń w postaci komunikacji zastępczej czy odwoływanych pociągów.

Po odjeździe mijamy łukowską szopę, w której można dostrzec sporo kibli. Zaraz obok znajduje się przystanek Łuków Zapowiednik, na wysokości którego odbijamy na niezelektryfikowaną linię do Lublina. Szlak został wyremontowany, więc prędkość całkiem przyzwoita. Pierwszy postojem jest Radzyń Podlaski. Pierwotnie PKP IC nie chciało się tu zatrzymywać, ale ostatecznie postoje wywalczyli lokalni samorządowcy. Podróżni mają do dyspozycji jeden peron wyspowy, z którego korzystają tylko i wyłącznie pociągi PKP IC (na dalszym odcinku od Parczewa do Lublina kursują także pociągi regio). Klimaty na trasie głównie polne, jest też trochę długich łuków. Kolejnym postojem jest Parczew, w którym perony nie przeszły remontów. Miejscowość ta wśród starszych Miłośników Kolei z czasów gdy nie było jeszcze Facebooka, a najpowszechniejszym źródłem wymiany informacji była usenetowa grupa pl.misc.kolej zapewne kojarzy się jednoznacznie z pewnym oszołomem o nicku Aron (nierzadko również z dopiskiem Busowy Baron), część osób na pewno kojarzy też Parczewski Instytut Transportu Zbiorowego (być może szczątki tego tworu walają się jeszcze gdzieś po czeluściach internetu). Dla młodszych lub niewtajemniczonych wspomnę, że był to człowiek, który ponad wszystko miłował i wychwalał busy, a w sprawie pociągów powtarzał jak mantrę, że „nie majom sensu ekonomicznego” (pisownia oryginalna). Jego aktywność dziwnym zbiegiem okoliczności osłabła (a później zniknęła zupełnie) w momencie, gdy uruchomiono pociągi na trasie z Lublina do Lubartowa i Parczewa. Część twierdzi, że być może ta reaktywacja spowodowała, że biedak zszedł na zawał. W Brzeźnicy Bychawskiej mamy mijankę z szynobusem relacji Lublin – Parczew Kolejowa. Ostatnim postojem przed Lublinem jest Lubartów, gdzie z kolei spotykamy się z TLK FLISAK relacji Lublin-Bydgoszcz:. Przed Lublinem trasa robi się trochę bardziej pagórkowata. Dołączamy się do zelektryfikowanej linii z Chełma do Lublina i mijamy na przelocie stację Lublin Północny. Docieramy w końcu do głównego lubelskiego dworca. Tutaj również trwa remont, przez który połowa stacji jest zrównana z ziemią. Funkcjonuje tylko peron 1 przy wyremontowanym budynku dworca i połowa peronu drugiego, natomiast kible do Chełma czy lubelskiego lotniska odjeżdżają z tymczasowego peronu 4, który znajduje się po drugiej stronie tego całego rozgardiaszu. Tunel pod peronami również nieczynny, więc na peron 2 przechodzi się przez tory, a na 4 idzie się przez miasto kierując się żółtymi tablicami.. Nasze miejsce noclegu to MJ Hostel, położony na ul. 1 Maja bardzo blisko dworca, więc pierwsze kroki kierujemy właśnie tam. Znajduje się on na 1 piętrze kamienicy. Zarówno kamienica jak i klatka schodowa, którą wchodzi się do obiektu wyglądają dość nieciekawie, bo czekają na remont, natomiast sam hostel wewnątrz jest ładny i stosunkowo nowy. Za 2 noce w pokoju 2-osobowym z balkonem (łazienka wspólna na korytarzu) zapłaciliśmy 208 zł, ale tak naprawdę koszt był mniejszy, ponieważ rezerwując hostel przez booking.com skorzystaliśmy z programu poleceń, który dał nam 100 zł zwrotu po zrealizowanym pobycie. Przy zameldowaniu wpłaca się 10 zł depozytu za klucz, który jest zwracany przy wyjeździe. Hostel dysponuje też pokojem wieloosobowym, który jest dobrym rozwiązaniem jeśli ktoś podróżuje w pojedynkę i szuka taniego noclegu. W recepcji trafiliśmy na bardzo miłego właściciela obiektu, z którym chwilę rozmawiamy. Po ogarnięciu się idziemy na spacer po mieście, w czasie którego odwiedzamy między innymi katedrę, Rynek oraz Plac Po Farze. W drodze powrotnej wstępujemy jeszcze do Biedronki, aby zakupić prowiant na kolejne 2 dni wyjazdu.


DZIEŃ 2 - 8.06.2018.
Lublin - Kazimierz Dolny - Lublin

Dzisiejszy dzień przeznaczymy głównie na zwiedzanie Kazimierza Dolnego. Niestety nie da się tam dojechać pociągiem. Normalnie pojechalibyśmy koleją do Puław i stamtąd busem do Kazimierza, ale jako że obecnie linia kolejowa z Lublina do Pilawy przez Puławy jest zamknięta z powodu remontu i trzeba byłoby jechać kolejową komunikacją zastępczą to stwierdzamy, że lepiej będzie pojechać bezpośrednim busem z Lublina od razu do Kazimierza. Z Lublina kursuje bardzo dużo busów w różne zakątki regionu. Mają one nawet swój oddzielny dworzec busowy przy ul. Ruskiej. Z hostelu wychodzimy przed 7:30. Aby zaoszczędzić czas przy moście na ul. Zamoyskiego wsiadamy na rowery miejskie, którymi podjeżdżamy do stacji Tarasy Zamkowe, obok której znajduje się wspomniany dworzec busowy. Wyruszamy o 8:10 busem firmy ARNI relacji Lublin – Puławy przez Nałęczów i Kazimierz. Cena biletu wynosi 9 zł, a czas przejazdu to nieco ponad godzina. Na miejscu jesteśmy ok. 9:30. Dworzec autobusowy to niewielki placyk z małym budynkiem, w którym znajduje się bar i toalety. Udajemy się na rynek, który w tej chwili zastawiony jest przez stragany, bo odbywa się targ, więc zdjęcia porobimy później. Najpierw idziemy więc sobie na spacer wzdłuż Wisły. Przy nabrzeżu zacumowanych jest kilka statków, które zabierają zainteresowanych (o tej porze dnia głównie grupy zorganizowane) na rejsy po Wiśle. W miasteczku jest też sporo straganów z pamiątkami. Warto nie ograniczać się tylko do jednego czy dwóch, ponieważ zdarza się, że różnica w cenie tej samej rzeczy na różnych stoiskach to nawet kilka złotych. Jednym z symboli występujących na kazimierskich pamiątkach jest kogut, który jak głosi legenda pomógł przepędzić diabła, który osiedlił się kiedyś w Kazimierzu i pożerał lokalny drób. Z tej racji w mieście można kupić wypiekane koguty z ciasta maślanego. Inną ciekawą pamiątką spożywczą jest zestaw krówek, z których każda ma na opakowaniu opisany inny zabytek z miasta. Udajemy się teraz na Górę Trzech Krzyży, z której można podziwiać panoramę miasta i Wisły. Aby się tam dostać należy pokonać sporo stromych schodów. Na górze należy uiścić opłatę za wstęp w wysokości 3 zł. Powierzchnia góry pokryta jest lessem, który jest strasznie brudzący i kurzący. Widok faktycznie bardzo ładny. Znajdują się tu zgodnie z nazwą 3 krzyże, które zostały postawione dla upamiętnienia ofiar cholery na tych terenach. Jest dziś straszny upał, a szczególnie odczuwa się go w tym miejscu, więc po udokumentowaniu widoków schodzimy na dół. Udajemy się na chwilę w rejony wzgórza z małym zameczkiem i cmentarzem. Następnie idziemy na obiad do jednej z knajpek mieszczących się na rynku. Ceny dość wygórowane. Nieopodal znajduje się pomnik pieska, z którym większość turystów robi sobie zdjęcia, a niektóre starsze panie nawet dość przesadną ich ilość. Rynek już opustoszał ze straganów, więc teraz możemy w spokoju po nim pospacerować i porobić zdjęcia. Uważać jedynie trzeba na nachalne cyganki, które często zaczepiają i chcą powróżyć. Na środku rynku znajduje się studnia, z której za pomocą zamontowanego kranu można pić wodę. Druga studnia znajduje się z boku rynku. Po mieście można przejechać się dorożką lub melexem. W pobliżu miasta znajdują się wąwozy lessowe, ale my nie zdążymy się do nich udać. Zwiedzamy sobie też położony na wzgórzu obok rynku Kościół Farny. Przy wejściu stoi obsługa, która osobom zbyt skąpo ubranym (mamy dziś na pewno ponad 30 stopni) wręcza chusty, którymi mogą się owinąć.

Ok. 16:00 udajemy się na dworzec autobusowy, aby kursem o 16:10 powrócić do Lublina. Tym razem przyjeżdża mały niebieski bus. Standardu jazdy tym pojazdem pozwolę sobie nie skomentować. Ogólnie to nie cierpię jeździć busami. Wyjątkiem jest tu Gigabus na trasie Warszawa-Kolno-Giżycko, który ma dość wygodne pojazdy i prowadzi sprzedaż biletów przez internet, więc jest bardziej cywilizowanym przewoźnikiem niż większość pospolitych busiarzy. Mijamy remontowaną linię kolejową z Warszawy do Lublina na wysokości przystanku Miłocin. Po ponad godzinnej męczarni meldujemy się z powrotem w stolicy województwa lubelskiego. Pozostaje się cieszyć, że do zdecydowanej większości miejsc, do których jeździmy można dojechać koleją, gdyby tak jeszcze reaktywowano pociągi do Łomży to byłoby wręcz idealnie. Spacerujemy jeszcze trochę po lubelskiej starówce, zaglądając między innymi na dziedziniec zamku oraz spędzając czas na Placu Po Farze. Jest to plac, który powstał w miejscu dawnego kościoła, a obecnie są tylko jego fundamenty pełniące funkcje murków, na których można sobie usiąść. W jednym z rogów placu możemy odnaleźć figurkę kościoła, który kiedyś się tu znajdował. W drodze do hostelu mijamy lubelską katedrę oraz ulicę, na której wisi pełno palindromów (czyli wyrazów lub zwrotów, które czyta się tak samo od przodu i od tyłu). Na nocleg powracamy około 20:30.


DZIEŃ 3 - 9.06.2018.
Lublin - Łuków - Warszawa - Katowice - Kędzierzyn

Dzisiaj już powrót do domu, ale nasz pociąg odjeżdża dopiero o 12:00, więc pospacerujemy jeszcze trochę po mieście. Hostel opuszczamy po 9:00, zaglądamy na chwilę na dworzec. Potem rowerami miejskimi spod dworca jedziemy do mostku przy ul. Zamojskiego. Następnie idziemy w stronę starówki, ale dzisiaj odbijamy w ul. Bernardyńską i dochodzimy do dużego placu, przy którym znajduje się pomnik Piłsudskiego i fontanna multimedialna. W drodze powrotnej zachodzimy jeszcze w okolicę Bramy Krakowskiej, gdzie zakupujemy cebularz lubelski. W smaku podobny do zapiekanki. Ponownie z użyciem rowerów miejskich powracamy na dworzec. Po drodze robię kilka zdjęć lubelskim trolejbusom, bo głupio byłoby wyjechać z jednego z raptem 3 miast w Polsce, które mają ten środek transportu i nie mieć ani jednej fotki. Nasz pociąg TLK OGIŃSKI do Bydgoszczy odjeżdża o 12:02. Przy peronie stoją już 2 wagony, które przyjechały z Chełma, a niedługo potem zostają podpięte kolejne, które zaczynają bieg w Lublinie. Na tym samym torze co nasz pociąg stoi też szynobus do Rzeszowa. W praktyce dojedzie on tylko do stacji Lublin Zemborzyce, a dalej jest komunikacja zastępcza ze względu na remont linii. Lokomotywa, która prowadzi nasz pociąg przechodzi z TLK UZNAM ze Świnoujścia i Gorzowa przyjeżdzającego do Lublina o 8:53. Okazuje się jednak, że dziś UZNAM ma aż 220 minut opóźnienia, przez co z automatu my dostaniemy na starcie godzinę w plecy. Spóźniony UZNAM przyjeżdża po 12:30 i rozpoczynają się manerwy w celu przepięcia loka do naszego składu. Gdy wszystko jest gotowe musimy jeszcze poczekać na przyjazd TLK FLISAK z Warszawy i w końcu ruszamy. Opóźnienie nie zagraża naszej przesiadce w Warszawie, mam nadzieję, że się nie zwiększy. Tym razem jedziemy w ostatnim wagonie, więc można robić zdjęcia całego składu na łukach. Przed Łukowem, na wysokości szopy i przystanku Łuków Zapowiednik na chwilę stajemy. Po wjechaniu do stacji następuje zmiana lokomotywy, więc wychodzę na fotki. W międzyczasie drużyna przynosi kilka zgrzewek wody, która zostaje rozdana podróżnym. Niestety nie udało się nic uciąć z opóźnienia, więc wyjeżdżamy tak samo splecowani jak przyjechaliśmy. Na odjeździe łapię jeszcze budynek dworca i LCS. Osoba z naszego przedziału przesiada się na pendolino, więc gdy przechodzi drużyna pyta jak się mają sprawy jeśli chodzi o przesiadkę. Drużyna obiecuje dowiedzieć się i wrócić z informacją, ale już nie wraca. Przez pewien czas jedziemy wolniej więc na fotki załapują się Sulejówek-Miłosna Sulejówek, Warszawa Wola Grzybowska i Warszawa Wesoła. Około 16:00 wysiadamy na peronie 1 dworca Warszawa Wschodnia. Nie musimy się nigdzie ruszać, bo zaraz po odjeździe OGIŃSKIEGO na ten sam tor zostaje podstawiony IC PILECKI. Dzisiaj już zgodnie z planem prawidłowy skład. Przy sąsiednim peronie stoi Flirt jako IC KUJAWIAK do Bydgoszczy. W takie dni jak dzisiaj bardzo docenia się klimatyzację w pociągach, niemniej jednak cieszę się, że w poprzednim pociągu można było otwierać okna. Ruszamy planowo. Na Centralnym jak zawsze dosiada sporo osób i przypadkowo spotyka nas znajomy z Kędzierzyna. Podróż szybko nam zlatuje, bo spędzamy ją na pogawędce. W Kędzierzynie jesteśmy o 20:50.

Fotki, skany biletów: www.kolejomania.rail.pl/lubkaz.html

_________________
Pozdr.
Grzesiek
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5178670
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



HomeRegulaminRejestracjaAdministracjaUżytkownicyStatystykiAlbum
Powered by phpBB modified by Przemo © phpBB Group. Copyright © 2005-2018 infokolej.pl