Ładowanie strony... proszę czekać!



Jeśli strona nie chce się załadować kliknij Tutaj
 
 
 
 
  FORUM@INFOKOLEJ.PL   INFOKOLEJ.PL   M.INFOKOLEJ.PL   FB.COM/INFOKOLEJ


Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 127, 128, 129
Katastrofa kolejowa pod Szczekocinami
Autor Wiadomość

Pirat Płeć:Mężczyzna
Webmaster


Dołączył: 14 Lis 2005
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 04-03-2020, 04:24    Odpowiedz z cytatem

Audycja "Węzeł przesiadkowy" na temat czołowego zderzenia pociągów pod Szczekocinami. Katastrofa, do której doszło osiem lat temu, 3 marca 2012 r., była najtragiczniejszym wypadkiem na polskiej kolei XXI wieku. W rozmowie prowadzonej przez Bartosza Jakubowskiego wzięli udział Jarosław Gacki z PKP Intercity, dziennikarz i dyżurny ruchu Igor Sokołowski, rzecznik prasowy PKP Michał Stilger oraz redaktor naczelny "Z Biegiem Szyn" Karol Trammer.


_________________
Tylko człowiek wolny się buntuje,
niewolnicy są posłuszni.
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

wodkangazico Płeć:Mężczyzna
Przyjaciel


Dołączył: 14 Sie 2010

PostWysłany: 04-03-2020, 17:33    Odpowiedz z cytatem

Myślałem, ze dyżurny ruchu to nazwa stanowiska pracy, a tu masz, okazuje się, że PLK tytułuje tak również swoich propagandzistów.

Przełożeni nie wiedzieli o wyczynach Andrzeja N. z dnia poprzedzającego katastrofę?
To kto manipulował przy SEPE? Kto w ogóle miał taką możliwość?
Poza tym, po co manipulował?
Nie przypadkiem, by ukryć, że nie tylko A.N. był winien błędnemu ułożeniu drogi, cofaniu i opóźnieniu 35102?
Na marginesie:
Nie jest tajemnicą - mówi o tym Karol Trammer - a co gorsza, także żadnym powodem do zmartwień, tak PLK-owców, jak i każdej innej korporacji mafijnej (mafii korporacyjnej), że incydenty, które nie mają jakichś większych konsekwencji, są zamiatane pod dywan, bo wiadomo - statystyki.
Raban i pudrowanie syfa robi się dopiero, kiedy sprawa wydostanie się na zewnątrz.
W tym kontekście, ciekawą rzecz powiedział bodajże Jarosław Gacki z IC (mniej więcej od 24:10).
Piątkowe zdarzenie starano się w PLK zatuszować.
I zapewne byłby to kolejny, niewart wspomnienia pikuś, gdyby nie to, że złożona została reklamacja.
Nikt nie miał zamiaru przyznawać się do wcześniejszego kombinowania, więc W tym momencie trzeba było już trochę mocniej pogłówkować, ponegocjować, wykłócić się, coś obiecać, coś odpuścić. Wiadomo - interesy.
Ostatecznie pożar udało się ugasić, ale do A.N. dotrzeć mógł przekaz, jakie to wielkie trudności trzeba było przezwyciężyć "w związku", dobrze by więc było, gdyby mu się podobna rzecz nie powtórzyła.
Co w takich okolicznościach, w sobotę wieczór, kiedy pod tyką stoi pociąg, a rozjazdy "nie idą", ma myśleć pan dyżurny?
"Kurcze, znów wpadka. Nie ułożyłem drogi z wymaganym wyprzedzeniem. Teraz to na pewno przejadą mi się po grzbiecie" - kombinuje i za wszelką cenę stara się zminimalizować opóźnienie, nie sprawdzając w stresie, choćby wzrokowo położenia zwrotnic, wnioskując jedynie po efektach dźwiękowych: napęd elektryczny warczał i ścichł, czyli skończył pracę, czyli rozjazdy koniec końców przeszły.

Podsumowując: kto wie, czy jedną z praprzyczyn - niezamierzoną oczywiście - nie była owa reklamacja piątkowego opóźnienia.

Nie kojarzę, jak tam w IC - czy rzeczywiście prawdą jest, co mówi ich dyspozytor, że maszynistom bardziej kalkuluje się przyznać do winy, niż ukrywać zdarzenia? Może tak być - jest taśma, kamera.
Ale PLK, która - że przypomnę - po katastrofie wydała mocno czerwony plakacik zachęcający dyżurnych m.in. do autodenuncjacji, praktycznie na tym zakończyła "proces naprawczy" i do dziś uparcie twierdzi że Ziemia jest okrągła, więc do każdego problemu da się podejść od d... strony.
Dowód?
Daleko nie szukając: pod ostrzałem podjęto wówczas, w 2012, heroiczną walkę z całym zidentyfikowanym złem, czyli Sz-tami.
I ok., ale co z innymi fastrygami - np. z telefonicznym zapowiadaniem?
Ile to już lat po odrzańskiej magistrali!!!, od Krzywina do Dolnej Odry jeżdżą na (radio-)telefon?
Najpierw, z dziesięć lat wstecz, mając w niedalekim przecież Szczecinie całą komendę SOK-u pod ręką i bronią, przyzwolili na rozkradzenie wielu kilometrów kabla TKD, po czym, jak już piach był z miedzi i ołowiu wyczyszczony, gdzieś przed sześcioma laty nie pozostało nic innego, jak położyć kabel nowy.
Pięknie, tylko zamiast podłączyć do niego istniejącą blokadę liniową, która wcale nie była stara, zużyta i przed pojawieniem się złodziei, podobno nawet działała, wyrzucili ją na złom, a w zamian wstawili nową, super, hiper, komputerową.
I też ok., tyle że ta nowa nie chciała współpracować z EBILOCK-iem w Dolnej Odrze - brak interfejsu.
Co na to PLK?
Nico. Kupili cacko za parę baniek, a tu pech - wtyczka nie ta.
I do dziś blokady brak.
Ale w czym problem? Się coś zderzy, się pomyśli.

Co jeszcze lepsze, wiedząc już doskonale, że ów wyrób blokadopodobny nie współgra z EBILOCK-iem, dwa lata później miszczowie powtórzyli ten sam numer w Goleniowie.
Wydali w ten sposób kupę kasy na nieczynne, rdzewiejące semafory, kontenery, komputery.
I co z tego? Ktoś bogatemu zabroni?
Na szczęście, tutaj starej blokady wyrzucić nie zdążyli.

Robolom winę za to przypisać trudno.
A na wyższych gałęziach? Ktoś, coś, jakieś konsekwencje?
No gdzie? W mafii? Bez przesady!

Może jakiś UTK by się odezwał?
Może, lecz nie w obecnym, kunktatorskim wydaniu.

A problem z interfejsem wcale nie wyskoczył w ostatniej chwili. Jeśli mu się przyjrzeć, był skutkiem swego rodzaju robala toczącego firmę. Bezkrytycznego dopuszczania urządzeń srk nie sprawdzonych, nie przetestowanych, bez dokumentacji, bez określenia ram stosowania, bez uprzedniej analizy dopasowania potrzeb i możliwości.

Jeśli do tego dodać, że roboty kolejowe prowadzą oderwani od pługa, a dorwani do koryta kombinatorzy z zerowym pojęciem o przedmiocie przetargów, za to z głęboko otwartymi kieszeniami na oferty cudotwórców sprzedających maść na szczury, obraz nędzy się klaruje.
Cała reszta to pochodne.

Wspomniany przez Karola Trammera pośpiech w realizacji inwestycji jest zabiegiem celowym.
Do granic możliwości przeciąga się wszelkie procedury przygotowawcze po to, by umowy podpisywać w ostatniej chwili, po czym może nastąpić jedynie kontrolowany chaos, któremu nikt nie śmie się przeciwstawić, bo "nie zdążymy i kasa przepadnie".
Skutkiem, wykonawcy rządzą. Nie robią tego, co jest potrzebne i jak jest wymagane, a to, co same uznają za stosowne i po najmniejszych kosztach.

Ok., wracając do tez Igora Dyżurnego:
- jeśli po autoryzacji ktoś nie czuje się na siłach by podjąć pracę na danym stanowisku, nikt go do tego nie może zmusić.
Taa, jasne. Do dalszej pracy na kolei w ogóle - również.

- Andrzej N. nie spoglądał na szczeliny odcinków szlakowych na pulpicie.
Spoglądał, spoglądał. Nagrało się przecież, jak to razem z sąsiadką dyskutowali, a na koniec ustalili, że znów się coś sp... i pokazuje głupoty.
Skądś tej pewności nabrali. Raczej nie za sprawą awarii sporadycznych.

- rozjazd nie ma kontroli - nie ma jazdy.
Zgoda, tyle że musi to być jakaś tak oczywista oczywistość, tak zasadnicza zasada, że nigdy nie słyszałem, aby ktokolwiek dyżurnym o tym przypominał.
Co lepsze, niedawno znajomy podrzucił najnowsze zasady zabezpieczania rozjazdów w razie usterek.
Masakra.
Rzecz, która powinna być możliwie prosto opisana, aby nie było wątpliwości w stosowaniu, została w PLK, chyba tylko w ramach ww. twórczego podejścia od rufy, bo niczym innym tego wytłumaczyć nie sposób, sprowadzona dosłownie do absurdu.
Jakiś gigant wymóżdżył tak poj...ne opisy różnych przypadków, że nawet instruktorzy mają problem z ich prawidłowym odczytaniem, o zapamiętaniu nie wspominając.
Jeśli zaś chodzi o stosowanie... Czekają, aż ktoś się w temacie zdoktoryzuje.

Hgwskądwzięci szpenie od jakiegośtambezpieczeństwa (ponoć mieli tak w CV) podeszli do tematu ambitnie i spłodzili do dziś wielusetstronicowe już księgi przeróżnych SMS-ów i MMS-ów.
Większość z tego w kiblu na kołku powiesić. Drobna reszta zaś, może i ma jakiś sens, ale tę z kolei wszyscy olewają.
Tym sposobem, nasz narodowy zarządca drabin poziomych, od lat, niezmiennie realizuje jeden wielki, trzeci tom sagi - PCMS (permanent crisis management system).

W poruszonej także przez Karola Trammera, kwestii podejścia kasty do odpowiedzialności szeregowych pracowników oraz całej reszty wysokiej klasy fachowców, zgoda po całości.
Podobnie, jeśli chodzi o "całą prawdę" współczesnych złotoustych pokroju wspomnianego Massela - w PLK bez zmian.
Ale o tym już może inną razą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email

Victoria Płeć:Kobieta
Asystentka Admina
Asystentka Admina


Dołączyła: 17 Lis 2005
Skąd: Warszawa

PostWysłany: 09-11-2020, 21:06    Odpowiedz z cytatem

Na Discovery Channel leci właśnie film dokumentalny o katastrofie kolejowej pod Szczekocinami.

"Największe polskie katastrofy" - Odcinek 4. Będzie kilka powtórek:

https://www.teleman.pl/tv/Najwieksze-Polskie-Katastrofy-4-2071926

_________________
Dinozaury wyginęły przez asteroidę. Ludzie wyginą przez głupotę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora

Ralny Płeć:Mężczyzna
Moderator


Dołączył: 23 Lis 2005
Skąd: Wrocław

PostWysłany: 04-03-2021, 01:50    Odpowiedz z cytatem

Mija 9 lat od katastrofy kolejowej pod Szczekocinami

Mija dziewięć lat od jednej z największych katastrof kolejowych w Polsce. Dokładnie 3 marca 2012 r., chwilę przed godziną 21.00 we wsi Chałupki k. Szczekocin doszło do czołowego zderzenia dwóch pociągów. W wypadku zginęło 16 osób, a ponad 150 zostało rannych. Za zdarzenie przed sądem odpowiedziało dwoje dyżurnych ruchu.

Czytaj więcej:
https://raportkolejowy.pl/mija-9-lat-od-katastrofy-kolejowej-pod-szczekocinami-film/


_________________
Gdyby głupota umiała latać, LOT miałby poważnego konkurenta w postaci PKP.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

Diken Płeć:Mężczyzna
Przyjaciel


Dołączył: 04 Lut 2012
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 04-03-2021, 22:09    Odpowiedz z cytatem

A przecież kolej, nie tylko w Polsce należy do najbezpieczniejszych środków transportu. Bardzo rzadko dochodzi na kolei do tego typu zderzeń pociągów, w których to jeszcze giną ludzie.
Jest oczywiście za to więcej wypadków na przejazdach kolejowych i też w miejscach niedozwolonych, gdzie ludzie przechodzą przez tory kolejowe, ale czy statystycznie to rzeczywiście tak częste wypadki i tragedie? I to jest najczęściej albo prawie tylko z winy kierowców, którzy nie dostosują się do przepisów i nie zachowują ostrożności na przejazdach kolejowych, podobnie jak i ludzie przechodzący przez tory kolejowe w miejscach do tego nie przystosowanych. Tutaj nie ma żadnej winy po stronie kolei, gdyż każdy pociąg jedzie prawidłowo po torach, a to kierowcy i ludzie piesi mają obowiązek zachować ostrożność.

Ta tragedia pod Szczekocinami to dość duża tragedia na kolei, ale takie "wypadki" śmiertelne z udziałem podróżnych na torach zdarzają się bardzo rzadko. Jednak, kolej jest bardzo bezpiecznym środkiem transportu, porównując to z kierowcami, którzy często giną na drogach, jak i piesi giną lub odnoszą rany.

_________________
Kolejowa pasja.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email

mkonst Płeć:Mężczyzna
Użytkownik


Dołączył: 03 Mar 2013
Skąd: Poznań

PostWysłany: 03-03-2022, 12:31    Odpowiedz z cytatem

Dzisiaj 10 rocznica katastrofy.

_________________
Pozdrawiam mkonst
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Diken Płeć:Mężczyzna
Przyjaciel


Dołączył: 04 Lut 2012
Skąd: Szczecin

PostWysłany: 08-03-2022, 18:06    Odpowiedz z cytatem

No a ja zapomniałem o rocznicy tej tragedii na torach.

A jeszcze nie dawno sobie przypomniałem coś na temat tej tragedii i popatrzyłem sobie foto, jak się zderzyły dwa składy pociągów i doszło do dużej tragedii.

_________________
Kolejowa pasja.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email

sympatyk Płeć:Mężczyzna
Sponsor


Dołączył: 14 Lip 2008

PostWysłany: 19-05-2022, 10:16    Odpowiedz z cytatem

Katastrofa pod Szczekocinami. "Winni są nie ci, którzy popełniają błędy".

Dyżurni ruchu zarabiają mniej więcej 3500 zł na rękę. Chciałaby pani pracować po 12 godzin w dzień i w nocy? Bo tyle trwają ich zmiany. Niby potem jest dzień przerwy, ale tylko w teorii - mówi Bartosz Jakubowski, autor książki "Zderzenie czołowe. Historia katastrofy pod Szczekocinami".

Więcej:

https://weekend.gazeta.pl/weekend/7,177333,28465331,katastrofa-pod-szczekocinami-winni-sa-nie-ci-ktorzy-popelniaja.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 129 z 129 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 127, 128, 129
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



HomeRejestracjaLogowanieRegulaminFAQAdministracjaUżytkownicyOstrzeżeniaStatystykiSzukajAlbum
Powered by phpBB modified by Przemo © phpBB Group. Copyright © 2005-2022 infokolej.pl