Czyli mamy jasność. Żyjemy w państwie, w którym dostęp do każdej strony internetowej i każdego innego zasobu w Internecie może zostać zablokowany po prostu na żądanie policjanta, żandarma, funkcjonariusza ABW, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, CBA, Krajowej Administracji Skarbowej, Biura Nadzoru Wewnętrznego lub Inspektoratu Wewnętrznego Służby Więziennej – i nie jest to martwy przepis ani możliwość tylko teoretyczna.
W dzisiejszym felietonie ostro krytykuję wprowadzenie przez Unię Europejską Digital Service Act, podkreślając, jak ten akt prawny wprowadza niepokojące zmiany w zarządzaniu treścią online. Skupiam się na potencjalnym ograniczeniu wolności słowa poprzez wprowadzenie cenzury i nadzoru nad algorytmami platform takich jak YouTube czy Instagram. Rozprawiam o paradoksie ochrony przed dezinformacją, który staje się pretekstem do kontrolowania treści przez UE. Zastanawiam się, jak daleko posunie się wpływ tej regulacji na naszą codzienną interakcję w internecie.
_________________ Tylko człowiek wolny się buntuje,
niewolnicy są posłuszni.
18 października 2024 roku Sejm przyjął ustawę, która w teorii dostosowuje polskie prawo do unijnych regulacji dotyczących walki z treściami terrorystycznymi w internecie. W praktyce jednak nowe przepisy dają Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) bezprecedensowe narzędzia kontroli nad przestrzenią cyfrową, tym razem bez potrzeby orzeczenia sądu.
Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało projekt nowelizacji ustawy, który wprost łamie konstytucyjny zakaz cenzury prewencyjnej. Pod pozorem implementacji unijnych przepisów, rząd próbuje wprowadzić mechanizm szybkiego blokowania niewygodnych treści w internecie - bez kontroli sądu i z natychmiastową wykonalnością.
_________________ Tylko człowiek wolny się buntuje,
niewolnicy są posłuszni.
Warszawscy i brukselscy politycy zaczęli głośno domagać się wprowadzenia twardej cenzury mediów społecznościowych.
Czy zdają sobie sprawę z reakcji ludzi na taki zamach na naszą wolność słowa?
Czy może wiedzą coś więcej i nie spodziewają się większego oporu?
_________________ Tylko człowiek wolny się buntuje,
niewolnicy są posłuszni.
Bez udziału sądu i wiedzy samych internautów prezes UKE ma rozstrzygać, czy zablokować jakieś treści w internecie. To zagrożenie dla wolności słowa – ostrzegają eksperci - podaje w poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna". Według gazety, "resort cyfryzacji dodał do projektu ustawy, która ma wdrażać unijne rozporządzenie – akt o usługach cyfrowych (DSA) – kontrowersyjną procedurę blokowania treści w sieci".
Polacy nauczyli się kombinować za komuny (cenzura, ograniczenia w przemieszczaniu, ograniczenia w swobodzie działania, etc.), poradzimy sobie i teraz, za kochanej uśmiechniętej demokracji.
_________________ ⚠ Bossowie związków zawodowych, zarządy i rady nadzorcze spółek PKP to partacze, nieudacznicy, ludzie niekompetentni! Jest to banda kretynów, idiotów i darmozjadów pierdzących w stołki, którym los PKP zwisa i powiewa!
Roman Giertych na wojnie z internautami. Chce ścigać za udostępnianie filmu
Roman Giertych wypowiedział wojnę internautom, którzy udostępniają film o śledztwie dotyczącym spółki Polnord i zarzutach, jakie do niedawna miał poseł. Polityk zapowiedział pozwy. Tymczasem doszło do tzw. efektu Streisand - internauci masowo dzielą się nagraniem, a polityk w kółko kasuje wpisy w mediach społecznościowych.
W lipcu Grok (model AI od firmy X) zaczął generować wulgarne wyzwiska oraz odpowiedzi, które obrażały polityków. Minister cyfryzacji powiedział wtedy, że Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej może już teraz zablokować cały portal. Czy to prawda? Tłumaczymy.
Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski powiedział o przyjęciu ustawy o blokowaniu nielegalnych treści w internecie. Ustawa ma dotyczyć 27 czynów zabronionych. Wśród różnych, które wydają się oczywiste znajdują się takie, które można uznać za co najmniej kontrowersyjne, czyli takie, które będą stwarzały okazję do nadużyć, dzięki dowolnej interpretacji, dopasowanej do potrzeb kogoś, kto uzna, że treść należy zablokować.
Waldemar Krysiak rozmawia z Blanką Bąkiewicz o planach Unii Europejskiej, która pod różnymi wyświechtanymi pretekstami chce czytać naszą prywatną korespondencję elektroniczną m.in. za pomocą sztucznej inteligencji.
Jeśli ustawa wejdzie w życie, Polska może stać się krajem, w którym niewygodne treści znikają z sieci w kilka godzin – bez sądu, bez procedury, tylko na podstawie donosów „zaufanych” instytucji. Nadzieja w prezydenckim wecie.
_________________ ⚠ Bossowie związków zawodowych, zarządy i rady nadzorcze spółek PKP to partacze, nieudacznicy, ludzie niekompetentni! Jest to banda kretynów, idiotów i darmozjadów pierdzących w stołki, którym los PKP zwisa i powiewa!
PE mówi „nie” masowemu skanowaniu wiadomości obywateli
Bruksela ponownie znalazła się w centrum europejskiej debaty o granicach między bezpieczeństwem a prywatnością obywateli. Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego (LIBE) zagłosowała przeciwko przedłużeniu kontrowersyjnych przepisów dotyczących skanowania prywatnych wiadomości użytkowników internetu.
❗️ W Parlamencie Europejskim o włos udało się wygrać głosowanie i odrzucić masową inwigilację prywatnych wiadomości z czatów internetowych❗️ Przepisy pod nazwą "Chat Control" upadły!
Źródło: Ewa Zajączkowska-Hernik
Już od 4 kwietnia takie komunikatory jak np. Messenger, Whatsapp, czy Signal będą musiały zaprzestać masowego skanowania prywatnych wiadomości i zdjęć między obywatelami Europy! Teraz analizowanie prywatnej komunikacji bez nakazu będzie bezprawne.
Niestety europosłowie KO, Lewicy, PSL, Polski2050 oraz PiS głosowali za utrzymaniem tego systemu i masowego skanowania wiadomości użytkowników. Oczywiście wszyscy europarlamentarzyści Konfederacji, w tym ja, głosowaliśmy jak należy, czyli PRZECIWKO!
Bruksela stworzyła zautomatyzowane narzędzie cenzury i nadzoru, które uderzało prosto w poszanowanie wolności słowa i prywatności. Skanowanie prywatnych wiadomości WSZYSTKICH użytkowników i narażanie ich danych na nadużycia, czy działania hakerów ma niewiele wspólnego z dbaniem bezpieczeństwo, za to wiele z masową inwigilacją. Przepisy pozwalały na omijanie zabezpieczeń, jakie daje szyfrowanie wiadomości i wprowadzają stały, masowy monitoring całej korespondencji z czatów internetowych.
Analizy efektów działania tego systemu były oczywiste - bardzo słaba skuteczności w walce z przestępczością, za to bardzo wysoka w inwigilacji na ogromną skalę zwykłych ludzi. To przekonało większość europosłów, że należy te przepisy odrzucić. Temat nie znika, bo już trwają prace nad kolejną wersją regulacji, określaną jako "Chat Control 2.0".
Jedno jest pewne - bezpieczeństwo nie wymaga masowej inwigilacji całych społeczeństw ani traktowania każdego użytkownika komunikatora jak potencjalnego przestępcy. Im nie chodzi o ochronę, tylko wprowadzenia narzędzia masowej kontroli milionów obywateli, co wprost uderza w naszą wolność i prywatność. Na to nie możemy się zgodzić!
_________________ ⚠ Bossowie związków zawodowych, zarządy i rady nadzorcze spółek PKP to partacze, nieudacznicy, ludzie niekompetentni! Jest to banda kretynów, idiotów i darmozjadów pierdzących w stołki, którym los PKP zwisa i powiewa!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum