Dzisiaj (22 grudnia) rada nadzorcza PKP Cargo odwołała Agnieszkę Wasilewską-Semail z funkcji prezesa zarządu. Do pełnienia funkcji prezesa oddelegowana została Monia Starecka z rady nadzorczej przewoźnika.
28 stycznia 2026 r. decyzją akcjonariusza PKP S.A. powołany został przez Radę Nadzorczą PKP CARGO S.A. w restrukturyzacji nowy prezes zarządu. Spółką pokieruje Zbigniew Prus, związany obecnie z PKP CARGO SERVICE sp. z o.o. Pracę na nowym stanowisku rozpocznie 2 lutego br.
Rada Nadzorcza POLREGIO S.A. rozstrzygnęła konkurs na prezesa Zarządu spółki. W wyniku postępowania kwalifikacyjnego powołano na to stanowisko Andrzeja Pawłowskiego. Funkcję obejmie on 2 marca 2026 r.
Miesiąc po powołaniu Zbigniewa Prusa na stanowisko prezesa PKP Cargo w restrukturyzacji, kolejne zmiany w zarządzie towarowego przewoźnika. Tym razem Rada Nadzorcza odwołała Sebastiana Millera z funkcji członka zarządu ds. operacyjnych.
Andrzej Pawłowski, menedżer z ponad 40-letnim doświadczeniem w branży kolejowej, stanął na czele Zarządu POLREGIO. Decyzję o zmianach w spółce podjęła w lutym br. Rada Nadzorcza przewoźnika.
Marcin Protas nie jest już prezesem LHS.
Po czterech miesiącach zrezygnował z funkcji prezesa spółki PKP Linia Hutniczo-Szerokotorowa. Protas to człowiek PSL i Krzysztofa Hetmana, eurodeputowanego chłopskiej partii
Od czasu objęcia rządu przez Koalicję 15 października i wyrzucenia z pracy nominata PiS-u Zbigniewa Tracichleba to już trzecia dymisja w PKP LHS.
Prezes Łukasz Górecki został zwolniony przez właściciela - spółkę PKP SA w sierpniu zeszłego roku bez podania przyczyn, członek zarządu Bogusław Bogdanowicz sam złożył dymisję na początku lutego 2026. Nieoficjalne powody? Katastrofalna sytuacja finansowa. O ile w pierwszym półroczu 2025 r. spółka miała 28 mln zł zysku, o tyle drugie półrocze zamknęła potężną, 22-milionową stratą.
Góreckiego zastąpił w listopadzie 2025 r. Marcin Protas. Przy okazji prezesa komisja konkursowa wybrała także jego zastępcę Bogusława Bogdanowicza, specjalistę ds. ekonomiczno-finansowych
45-letni Marcin Protas to prawnik, od zawsze związany z lokalnymi strukturami Polskiego Stronnictwa Ludowego, a przede wszystkim z jego liderem, europosłem Krzysztofem Hetmanem. Protas zaraz po studiach zaczął pracować w Urzędzie Marszałkowskim w Lublinie. W 2016 r., kiedy Hetman był marszałkiem województwa, szybko awansował na zastępcę dyrektora Departamentu Wdrażania Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
Kiedy koalicja PO-PSL przegrała w 2018 r. sejmik województwa lubelskiego, Protas musiał pójść na swoje i prowadził kancelarię radcy prawnego. Po zwycięskich dla koalicji 15 października wyborach w 2023 r. odnalazł się jako radca prawny w centrali Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR), którego szefem został Henryk Smolarz, poseł PSL z Dysa pod Lublinem.
O związkach Protasa z PSL świadczy fakt, że w ostatnich wyborach samorządowych kandydował on z list chłopskiej partii do rady powiatu zamojskiego. Bezskutecznie. W wyborach do powiatu zamojskiego z listy Polska 2050 (jako kandydat PSL), ale z kiepskim skutkiem. Dostał tylko 223 głosy i szans na wygraną nie miał. - Zanim otrzymał od partii synekurę w PKP LHS musiał partii pomóc i wykazać się podczas kampanii wyborczej - zdradzają kulisy startu Protasa w wyborach nasi rozmówcy w siedzibie lubelskiego PSL-u.
Z kolei Bogdanowicz - kojarzony z Koalicją Obywatelską - do Zamościa przyjechał ze Szczecina. Był tam związany m.in. z branżą zbożową i budowlaną. W 2023 r. w instytucie ekonomii i finansów Uniwersytetu Szczecińskiego obronił pracę doktorską o "wpływie wizualizacji architektonicznych na ocenę projektów domów jednorodzinnych w procesie zakupowym".
Mimo odejścia Bogdanowicza, sytuacja w PKP LHS się nie poprawiła.
Po odejściu Bogdanowicza i Protasa zarząd PKP LHS liczy tylko jednego członka. To Aleksandra Adamska-Ziętek, która w spółce karierę zaczęła robić za rządów Zbigniewa Tracichleba. Była wtedy pełnomocnikiem zarządu ds. przewozów intermodalnych (kontenerów).
Dodatkowo poniżej wątek o małżeństwie Lachowiczów.
Nominacji prezesa i członków zarządu dokonała rada nadzorcza, której członkiem jest Tomasz Lachowicz. A żona Lachowicza jest doradcą zarządu tej właśnie spółki - jej kancelaria otrzymuje za to co miesiąc 15 tys. zł.
Tomasz Lachowicz jest także dyrektorem powstałego w 2002 r. brukselskiego przedstawicielstwa centrali PKP S.A., które zajmuje się m.in. współpracą z instytucjami Unii Europejskiej i międzynarodowymi organizacjami kolejowymi. Oprócz Lachowicza zatrudnione są w Brukseli dwie inne osoby. Koszt utrzymania przedstawicielstwa to ok. 3,7 mln zł rocznie, na co - oprócz PKP S.A. - składają się inne kolejowe spółki, w tym PKP LHS. Spółka z Zamościa co roku zasila przedstawicielstwo w Brukseli kwotą ok. pół miliona złotych.
- Szkopuł w tym, że zadania pani Lachowicz i pana Lachowicza względem naszej spółki wzajemnie się nakładają. Taki stan trwa od lat i nikomu w centrali PKP S.A. to nie przeszkadza - protestują coraz głośniej pracownicy spółki PKP LHS.
Tomasz Lachowicz w 2020 r., czyli za rządów PiS, został w PKP LHS członkiem rady nadzorczej. Pracuje w spółce razem z żoną - Katarzyną Lachowicz, radcą prawnym, która od ponad 10 lat - jak wynika z umów - świadczy obsługę prawną PKP LHS i jest tam doradcą zarządu spółki zajmującym się prawodawstwem UE. Co miesiąc z kasy PKP LHS otrzymuje kwotę ok. 15 tys. zł. W sumie w zamojskiej spółce zarobiła już grubo ponad 2 mln zł.
Nowy zarząd - wybrany także przez Tomasza Lachowicza - już zobowiązał się do kontynuowania współpracy z kancelarią Katarzyny Lachowicz.
- Co konkretnie pani Katarzyna robi? Dla przykładu raz w miesiącu przygotowuje firmie kilkudziesięciostronicową prasówkę z artykułów dotyczących kolejnictwa, które ukazują się w europejskich mediach. A przez ostatni rok w siedzibie firmy w Zamościu widziałem ją jeden raz przy okazji jakiegoś szkolenia dla pracowników - słyszę od rozmówcy w PKP LHS.
- Szkopuł w tym, że zadania pani Lachowicz i pana Lachowicza względem naszej spółki wzajemnie się nakładają. Taki stan trwa od lat i nikomu w centrali PKP S.A. to nie przeszkadza - protestują coraz głośniej pracownicy spółki PKP LHS.
Spółka PKP Linia Hutniczo Szerokotorowa to największa firma na Zamojszczyźnie, zatrudnia ponad 1,3 tys. osób. Zarządza najdłuższym w kraju, 400-kilometrowym szlakiem szerokotorowym, łączącym Hrubieszów przy granicy z Ukrainą ze Sławkowem w Zagłębiu Dąbrowskim niedaleko Katowic.
Dotąd spółka, w zasadzie pozbawiona konkurencji, z roku na rok generowała dziesiątki milionów zysku. I dla PiS-u zawsze była łakomym kąskiem. Fotel prezesa PKP LHS był zarezerwowany przez lata dla Zbigniewa Tracichleba. Związany z PKP od 1978 roku, przeszedł wszystkie szczeble - od maszynisty do prezesa zarządu.
Karierę zawdzięcza kolejowej "Solidarności". Prezesem PKP LHS został w 2006 roku, za czasów pierwszego PiS. Na stanowisku przetrwał - mimo zmiany rządu w 2007 roku - aż do 2013 roku. Na fotel prezesa wrócił już w styczniu 2016 r., tuż po objęciu władzy przez rząd Beaty Szydło (PiS). Posadę stracił 12 czerwca 2024 r., odwołany przez nowy zarząd PKP S.A. Prokuratura prześwietla dziś, czy w trakcie swoich rządów nie dopuścił się nieprawidłowości, o których pisała "Wyborcza".
Zgodnie z obietnicą wyborczą koalicji 15 października prezesami spółek skarbu państwa mieli być niezwiązani z polityką menedżerowie. Dlatego następcą Tracichleba został Łukasz Górecki, radca prawny i ekspert w dziedzinie restrukturyzacji. Znał PKP LHS jak własną kieszeń, bo za koalicji PO-PSL zasiadał w radzie nadzorczej tej kolejowej spółki. Jednak Górecki po roku, pod koniec lipca 2025 r., został odwołany bez podania przyczyn. Sam nie chce o tym rozmawiać z "Wyborczą".
- Dziś PKP LHS to samograj. Blisko 50 proc. wartości przewozów to ruda żelaza transportowana ze wschodu do huty koncernu ArcelorMittal pod Dąbrową Górniczą [dawnej Huty Katowice - red.]. Także paliwa i nawozy sztuczne. To najtańszy środek transportu. Dodatkowo koniunkturę podbiła wojna w Ukrainie. Ale wiedzieliśmy, że hossa nie będzie trwać wiecznie i PKP LHS, żeby się rozwijać, musi przekształcić się w europejską firmę o profilu logistyczno-transportowym z ekologicznymi lokomotywami i nowoczesnymi hubami przeładunkowymi. W przeciwnym razie zaczną się kłopoty - opowiadają w PKP LHS.
I dodają: - Prezes Górecki przedstawiał plany, które zderzały się ze ścianą. Słyszał: "Po co reformować kurę znoszącą złote jaja?". Dodatkowo w centrali PKP SA wciąż nie miał zielonego światła na pozbycie się byłych bliskich współpracowników Tracichleba, a więc także bliskich PiS-owi. Górecki prawdopodobnie poleciał, bo reformował i zaczynał deptać komuś po odciskach.
Na początku listopada rada nadzorcza PKP LHS rozstrzygnęła konkurs na prezesa i dwóch członków zarządu spółki, a właściciel, czyli PKP S.A., go zatwierdził. Choć do konkursu stanęło wielu kandydatów, menedżerów, specjalistów rynku kolejowego, do władz spółki z Zamościa wybrano swoich - ludzi z PKP LHS.
Prezesem został 44-letni Marcin Protas z miejscowości Czołki pod Zamościem. To prawnik, od zawsze związany z lokalnymi strukturami Polskiego Stronnictwa Ludowego, a przede wszystkim jego liderem, europosłem Krzysztofem Hetmanem. Protas zaraz po studiach zaczął pracować w Urzędzie Marszałkowskim w Lublinie. W 2016 r., kiedy Hetman był marszałkiem województwa, szybko awansował na zastępcę dyrektora Departamentu Wdrażania Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
Kiedy koalicja PO-PSL przegrała w 2018 r. sejmik województwa lubelskiego, Protas musiał pójść na swoje, prowadził kancelarię radcy prawnego. Po zwycięskich dla koalicji 15 października wyborach w 2023 r. odnalazł się jako radca prawny w centrali Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR), którego szefem został Henryk Smolarz, poseł PSL z Dysa pod Lublinem.
Z KOWR w maju tego roku Protas awansował na tymczasowego członka zarządu PKP LHS. Rok wcześniej wystartował w wyborach do powiatu zamojskiego z listy Polska 2050 (jako kandydat PSL), ale z kiepskim skutkiem. Dostał tylko 223 głosy i szans na wygraną nie miał. - Zanim otrzymał od partii synekurę w PKP LHS musiał partii pomóc i wykazać się podczas kampanii wyborczej - zdradzają kulisy startu Protasa w wyborach nasi rozmówcy w siedzibie lubelskiego PSL-u.
Prezes nowy, a przewozy lecą na łeb na szyję
Wcześniej Protas nie miał nic wspólnego ani z koleją, ani z szerokimi torami. W przeciwieństwie do nowowybranej członkini zarządu PKP LHS ds. handlowych Aleksandry Adamskiej-Ziętek, która karierę w kolejowej spółce zaczęła robić za rządów Zbigniewa Tracichleba. Została wtedy pełnomocnikiem zarządu ds. przewozów intermodalnych (kontenerów).
Z kolei członkiem zarządu ds. ekonomicznych został Bogusław Bogdanowicz. Do Zamościa przyjechał ze Szczecina. Był tam związany m.in. z branżą zbożową i budowlaną. W 2023 roku w Instytucie Ekonomii i Finansów Uniwersytetu Szczecińskiego obronił pracę doktorską o "wpływie wizualizacji architektonicznych na ocenę projektów domów jednorodzinnych w procesie zakupowym". Bogdanowicz w lipcu 2024 roku wszedł nieoczekiwanie w skład rady nadzorczej PKP LHS, by potem zostać oddelegowanym tymczasowo do zarządu tej spółki, tak samo jak Protas.
I choć Zbigniewa Tracichleba nie ma już w PKP LHS od czerwca 2024 roku, to nasi rozmówcy twierdzą, że Bogdanowicz jest widywany z Tracichlebem. Podają nawet konkretne miejsca, gdzie się spotykali (Bogdanowicz temu zaprzecza). A to dla wielu ludzi związanych ze spółką jest szokujące. Nie bez powodu. Tracichleb wciąż aktywnie działa w PiS. W październiku był jednym z panelistów na kongresie tej partii w Katowicach. A w chwili odwołania z funkcji prezesa PKP LHS odgrażał się, że do spółki jeszcze wróci.
- Koalicja 15 października znowu dostała w PKP LHS posadę prezesa, ale generalnie wybrany przez radę nadzorczą zarząd kojarzony jest ze starym układem i Tracichlebem. Tyle że w tej układance coś nie styka. Świadczą o tym wyniki. W pierwszym półroczu 2025 roku, jeszcze za czasów prezesa Góreckiego, spółka wypracowała 22,8 mln zł zysku netto, czyli prawie dwie trzecie planu rocznego. Tymczasem teraz przewozy spadają. Jeszcze na początku wakacji odprawialiśmy po osiem par pociągów dziennie, dziś jadą trzy, góra cztery pary - opowiadają w kolejowej spółce.
Kolejowe interesy pana i pani Lachowicz
Tomasz Lachowicz jest jednym z członków rady nadzorczej, która wybrała nowy zarząd PKP LHS.
Jest także dyrektorem powstałego w 2002 r. brukselskiego przedstawicielstwa centrali PKP S.A., które zajmuje się m.in. współpracą z instytucjami Unii Europejskiej i międzynarodowymi organizacjami kolejowymi. Oprócz Lachowicza zatrudnione są w Brukseli dwie inne osoby. Koszt utrzymania przedstawicielstwa to ok. 3,7 mln zł rocznie, na co - oprócz PKP S.A. - składają się inne kolejowe spółki, w tym PKP LHS. Spółka z Zamościa co roku zasila przedstawicielstwo w Brukseli kwotą ok. pół miliona złotych.
- To, że PKP S.A., a więc wielka firma kolejowa, w dużym państwie Unii Europejskiej posiada swoje biuro, które zajmuje się m.in. lobbingiem, jest oczywiste, wręcz wymagane. Jednak trudne do zaakceptowania wydają się wzajemne powiązania, także rodzinne- grzmią w PKP LHS.
Tomasz Lachowicz w 2020 r., czyli za rządów PiS, został w PKP LHS członkiem rady nadzorczej. Pracuje w spółce razem z żoną - Katarzyną Lachowicz, radcą prawnym, która od ponad 10 lat - jak wynika z umów - świadczy obsługę prawną PKP LHS i jest tam doradcą zarządu spółki zajmującym się prawodawstwem UE. Co miesiąc z kasy PKP LHS otrzymuje kwotę ok. 15 tys. zł. W sumie w zamojskiej spółce zarobiła już grubo ponad 2 mln zł.
Nowy zarząd - wybrany także przez Tomasza Lachowicza - już zobowiązał się do kontynuowania współpracy z kancelarią Katarzyny Lachowicz.
- Co konkretnie pani Katarzyna robi? Dla przykładu raz w miesiącu przygotowuje firmie kilkudziesięciostronicową prasówkę z artykułów dotyczących kolejnictwa, które ukazują się w europejskich mediach. A przez ostatni rok w siedzibie firmy w Zamościu widziałem ją jeden raz przy okazji jakiegoś szkolenia dla pracowników - słyszę od rozmówcy w PKP LHS.
Były członek władz PKP S.A. ostro puentuje:
- Dla mnie to klasyczny konflikt interesów. Tomasz Lachowicz nadzoruje pracę kolejowej spółki, która płaci niemałe pieniądze jego żonie. Ale to nie wszystko. Utrzymanie brukselskiego przedstawicielstwa centrali PKP S.A. kosztuje spółkę PKP LHS kupę forsy. Tymczasem zadania Katarzyny Lachowicz i przedstawicielstwa Tomasza Lachowicza w Brukseli wobec PKP LHS w wielu obszarach najnormalniej w świecie się dublują. I to ewidentnie.
Pracownicy PKP LHS opowiadają, że konfliktem interesów z udziałem państwa Lachowiczów chcieli zainteresować szefostwo PKP S.A., tak w czasach PiS, jak i koalicji 15 października.
- Ale kiedy padało nazwisko Lachowicz prezesi nagle zmieniali temat, bądź zachowywali się tak, jakby nie usłyszeli pytania. Zaczęliśmy drążyć temat, pytać po pokojach w spółce PKP S.A. I każdy powtarzał, żeby z Lachowiczami dać sobie spokój, bo są nie do ruszenia - zwracają uwagę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum